FORUM SCIENCE FICTION FANTASY & HORROR
BABYLON 2007

Słoneczna loteria - Coś na mole... książkowe

NURS - 9 listopada 2005, 21:49
Temat postu: Coś na mole... książkowe
Czas na zwykły cytatowy konkurs, na wzór filmowego. Bierzcie sprawy we własne ręce i zaczynajcie zabawe. Ja stawiam... powiedzmy wydanie albumowe Ostatniego bohatera, Pratchetta jako nagrode dla udziałowca tego konkursu za nastepny tydzien (i kawałek tego). Nagrodę wedle tajnych kryteriów - niekoniecznie za najwiecej trafień - przyznamy w kolejny weekend.
GAndrel - 9 listopada 2005, 22:08

To ja pierwszy, bo to najłatwiejsze. ;)

"Kiedyś w barze wisiał szyld z napisem: PROSZĘ NIE PROSIĆ O KREDYT, PONIEWAŻ CIOS PIĘŚCIĄ W NOS CZĘSTO BOLI, ale dla większej dokładności zmieniono napis na: PROSZĘ NIE PROSIĆ O KREDYT, PONIEWAŻ WYRYWANIE GARDŁA PRZEZ DRAPIEŻNEGO PTAKA, PODCZAS GDY GŁOWA WALI O BAR TRZYMANA PRZEZ RĘKĘ BEZ TUŁOWIA, CZĘSTO BOLI. Niestety, zmiana spowodowała, że napis stał się nieczytelne, a zdanie przestało dobrze brzmieć, postanowiono więc usunąć szyld. Uznano, że wieść i tak będzie się rozchodzić, i nie pomylono się."

NURS - 10 listopada 2005, 11:16

No, co jest, jak pragnę zdrowia i żony sąsiada?
Nikt nie chce pięknego albumu?

Czarny - 10 listopada 2005, 11:25

Na album pewnie paru chętnych by się znalazło, ale GAndrel przywalił cytatem, że nikt się nie kwapi. Mnie się kojarzy jedno opowiadanie, w którym koleś miał załatwić panienkę, jakąś morderczynię. Umówił się z nią właśnie w knajpie, ona podstawiła inną, sama tańczyła w tym barze itd. itp. Nie pamiętam jednak gdzie to czytałem i czy ten cytat jest rzeczywiście z tego.
GAndrel - 10 listopada 2005, 11:31

Po jakim czasie pytający uznaje zagadkę za nierozwiązaną i podaje odpowiedź?
NURS - 10 listopada 2005, 12:05

Zróbmy tak, jesli w ciagu 24 godzin nie ma odpowiedzi, zadajacy podaje rozwiazanie i zadaje kolejną zagadkę. Jeśli padają odpowiedzi ale nieprecyzyjne, zadający podaje podpowiedzi, maksymalnie do trzech. Czas na rozwiazanie takiej zagadki to maksimum 48 godzin.
I naprawdę, nie ma co się bać. Doświadczenia z innych for pokazują, że to może być naprawdę dobra zabawa. I może na początke proponuję uzywanie łatwiejszych cycatów, takich z klasyki, na rozkręcenie.

GAndrel - 10 listopada 2005, 12:20

Czarny, chyba też czytałem to opowiadanie, ale cytat z niego nie pochodzi.
Pierwsza podpowiedź: Cytat pochodzi z powieści.

dofo - 10 listopada 2005, 13:41

Ja wiem. Nie podpowiadac. Dajcie mi Kilka minut. :mrgreen:
dofo - 10 listopada 2005, 13:45

Douglas Adams - Czesc, i dzieki za ryby

Tym razem spelnilem wymogi regulaminowe :mrgreen: Najlepsze jest to, ze sam chcialem dac cytat z tej serii :lol:

NURS - 10 listopada 2005, 13:49

Jeśli GAndrel potwierdzi, to zadawasz.
GAndrel - 10 listopada 2005, 14:04

Potwierdzam. :) Dofo, zadajesz.
dofo - 10 listopada 2005, 14:15

No to ode mnie tez chyba nie najlatwiejsze... No - zobaczymy.

Cytat:
Mo miewal juz w zyciu lepsze chwile. Niecale 4 miesiace temu mieszkal w apartamencie w Los Angeles, majac na koncie ponad milion dolarow. Teraz na jego pieniadzach polozyl lape Urzad Dochodow z Dzialalnosci Przestepczej i Mo zostal zmuszony do pracy na zlecenie dla chicagowskiej mafii. A Xxx Yyy bynajmniej nie slynal z hojnosci. Oczywiscie, mozna bylo zawsze wyjechac z Chicago i wrocic do LA, lecz tamtejsza policja powolala juz grupe specjalna, ktora tylko czekala, az Mo zjawi sie na miejscu przestepstwa. Prawde mowiac, Mo Zzz nie mogl juz liczyc na bezpieczne schronienie ani na ziemi, ani pod jej powierzchnia - pod tym dzwiecznym nazwiskiem kryl sie bowiem Tra La La, krasnal kleptoman, scigany przez wszystkie sily SKR.


Mam nadzieje, ze nie za trudne. Xxx, Yyy, Zzz oraz Tra La La to ocenzurowane dane personalne, ktore ujawnie gdyby nastapila koniecznosc podpowiedzi ;)

Nivak - 10 listopada 2005, 17:33

A tak sobie strzelę: Eoin Colfer Artemis Fowl ?
dofo - 10 listopada 2005, 17:34

Jeszcze tytul ksiazki i bedziesz zapodawala nowy cytat ;)
Nivak - 10 listopada 2005, 17:40

Skoro dopominasz się konkretnego tytułu, to drogą eliminacji zostaje Arktyczna przygoda, bo pierwsza książka nie ma podtytułu :roll:
dofo - 10 listopada 2005, 17:44

No to niestety nie zgadlas. Ale ponownie droga eliminacji zostalo jasne, ze to Artemis Fowl Kod Wiecznosci. Dawaj Nivak - twoja kolei ;)
Nivak - 10 listopada 2005, 18:04

A to sorki, bo z moich danych jakoś ten Kod Wieczności nie wynikał, ale ty musisz mieć rację :)
Hmm... Klasyka będzie...

Cytat:
Dziwna to rzecz; o tym, co dobre, i o dniach, które miło się wspomina, nie ma zbyt wiele do opowiadania, a jeszcze mniej jest do słuchania, natomiast o tym, co niezbyt przyjemne, niepokojące, a nawet ponure, opowiada się wspaniale, a w każdym razie długo. Powiem więc, że przebywali w tym domu ze czternaście dni, ale opóścić go nie było im łatwo. B najchętniej zostałby tam na zawsze, nawet gdyby wystarczyło tylko wypowiedzieć życzenie, by natychmiast przenieść się z powrotem do x y.

Dunadan - 10 listopada 2005, 18:09

Hobbit?
Nivak - 10 listopada 2005, 18:11

Wiedziałam, że trzeba dać coś trudniejszego... To wina NURSa, bo chciał klasykę, a ja się (czasem) zasad trzymam :roll:

Dunadan, zadajesz 8)

NURS - 10 listopada 2005, 18:12

Im łatwiejsze pytania, tym wiecej ludzi się w ciągnie, a o to chodzi w tej zabawie:-)
Dunadan - 10 listopada 2005, 18:13

jezus maria... wiem, jezus nie ma tu nic do rzeczy, tym bardziej maria ( jeśli już to raczej marynia :D ). Poczekajcie chwilę, nie mam zbyt wielu książek pod ręką... dajcie parę minut :)
dofo - 10 listopada 2005, 18:18

<offtop-nie zgadywac>"Litwo..."</offtop-nie zgadywac>

Ciekawe ile takich jednowyrazowych cytatow mozna ulozyc po ktorych da sie zgadnac tytul i autora :mrgreen:

To tylko jako takie humorystyczne wtracenie ;) Wiecej sie nie powtorzy <bije sie w piers: chlast chlast>

Romek P. - 10 listopada 2005, 18:20

dofo napisał/a:
<bije sie w piers: chlast chlast>


Ty co, pazurami sie bijesz? :P

dofo - 10 listopada 2005, 18:24

Ja strasznie chudy jestem. Takze jak sie bije w piers to nie ma "dum dum" tylko wlasnie "chlast chlast" :lol:
Dunadan - 10 listopada 2005, 18:25

"X spytał iktóregoś dnia swoją żonę(Y):
-Y, nie odnosisz przypadkiem wrażenia że zaczynam trochę łysieć?
X wyłysiał jużdawno i wszyscy zdążyli się do tego przyzwyczaić.
-Jesteś łysy od dziecka - przecięła jego wątpliwości Y, przerywając na moment jakąś kuchenną robotę.
- Może wybrać się do Lwa Chrystoforowicza - zapytał X
-Tobie on nie pomoże - powiedziała Y
-Niby dlaczego? Łożkinowi przecież nowe zęby wyrosły.
-Nie tobie to jest potrzebne! - rozzłościła się Y - jej to jest potzrebne!
-Komu?
-Tej, której twoja łysina nie urządza.
-Twoja zazdrość - powiedział X - przekracza granicę.
-To Szpiedzy przekraczają granicę - odparła Ksenia, ocierając łzę z oka - A moja zazdrość siedzi w domu i spędza samotne wieczory"

Można podać tytuł cyklu, bo to fragment opowiadania.

dofo - 10 listopada 2005, 18:31

Bulyczow - Wielki Guslar?
Dunadan - 10 listopada 2005, 18:32

I lecimy dalej Dofo, czekam na twój cytat :)
dofo - 10 listopada 2005, 18:36

Troche nietypowo bedzie. Cytat latwy, dlatego pewne utrudnienie.

Cytat:
PIP!

Prosze podac:
a) autora
b) postac, ktora ta kwestie wypowiada
c) tytul ksiazki w ktorej pojawia sie pierwszy raz (zeby byc scislym - ksiazka, w ktorej jest podana geneza tej postaci)

EDIT: Ja musze na kilka godzin zmykac. Dunadan dostal ode mnie poprawne odpowiedzi i jest upowazniony do ich potwierdzenia podczas mojej nieobecnosci ;)

Angelus - 10 listopada 2005, 18:54

Na pozór łatwa zagadka a jednak...
Postać:Śmierć Szczurów(oczywiście :wink: )
Autor: Terry Pratchett(wiadomo)
Tytuł: no i tu będę strzelać:"Muzyka duszy"? :? jak nie to mam jeszcze 2 typy:"Mort" i "Kosiarz"
:wink:

Dunadan - 10 listopada 2005, 18:57

Musisz wybrać tytuł :) ( sory ze ja odpowiadam ale Dofo nie mógł i mnie upoważnił :) hiehie, lubie czuć się upoważnionym, fajnie brzmi :) )

EDIT - zresztą w sumie zgadłaś, prędzej czy później podasz ten dobry
IMHO lepiej by było byśmy nie podawali kilku tytułów i robili czegoś w stylu: "to bedzie to, to albo to - wybierz sobie"

Angelus - 10 listopada 2005, 18:58

No trudno, strzelam:"Muzyka duszy" :?
Trafiłam?

Dunadan - 10 listopada 2005, 18:59

Nie, ale powiedzmy że masz zaliczoną odpowiedź. Teraz ty zadajesz.
Angelus - 10 listopada 2005, 19:07

Dunadan napisał/a:
Nie, ale powiedzmy że masz zaliczoną odpowiedź. Teraz ty zadajesz.


Dzięki ale chętnie poznam prawidlową odpowiedź.

Oto moja zagadka:

"Więc idź.Są światy inne niż ten"

Dunadan - 10 listopada 2005, 19:10

Kurde, skądś to znam...
(odpowiedź do poprzedniego - Kosiarz - w końcu byś zgadła... )

Angelus - 10 listopada 2005, 19:19

Dunadan napisał/a:
Kurde, skądś to znam...
(odpowiedź do poprzedniego - Kosiarz - w końcu byś zgadła... )


O kutwa!Obstawiałam "Kosiarza" jako wariant drugi!Niezbyt widać celne mam oko... :cry:

A moja zagadka to najbardziej znane słowa, jeśli nie najważniejsze, najczęściej cytowane w pewnym cyklu ksiązkowym pewnego znanego pisarza...łatwizna :wink:

Czarny - 10 listopada 2005, 20:52

Skoro odpowiedź zaliczono Angelus zadaje.
Pako - 10 listopada 2005, 21:17

Qrde.. znam to.. znam.. na pewno znam... tylko za nic w świecie nie mogę sobie przypomnieć, skąd.
No nic.. myślę dalej...

Edit:
MAM! Mroczna Wieża Kingowska. Na pewno to. Jeden z moich ulubionych cykli.

Wojak - 10 listopada 2005, 21:19

czekamy z niecierpliwością :]
Dunadan - 10 listopada 2005, 21:21

Pako, ja też to mam :D niby jakiś sci-fi... może Gra Endera? a może fantasy? ale tu nic nie przychodzi mi do głowy.
Pako - 10 listopada 2005, 21:24

Nie.. to na pewno Mroczna Wieża :)
Angelus - 10 listopada 2005, 21:25

Pako napisał/a:
Qrde.. znam to.. znam.. na pewno znam... tylko za nic w świecie nie mogę sobie przypomnieć, skąd.
No nic.. myślę dalej...

Edit:
MAM! Mroczna Wieża Kingowska. Na pewno to. Jeden z moich ulubionych cykli.


Bravo! :lol: Gratuluję!Teraz Pako zadaje zagadkę. :wink:

Wojak - 10 listopada 2005, 21:27

eee, a gdzie Twoja zagadka Angelus była? Bo ja jak zwykle opóźniony :roll:
Pako - 10 listopada 2005, 21:31

A więc moja zagadka:
Cytat:
- Tam się coś świeci!
W pewnym oddaleniu, na wzgórzu pokrytym dość gęstym lasem widać było wśród drzew błyskające światło; czerwonawy, ciepły blask, jak gdyby ognisko czy migotanie pochodni.
Przyglądali się czas jakiś, potem wybuchły spory. Jedni mówili "nie", inni mówili "tak".Jedni powiadali, że warto by iść i zbadać rzecz z bliska i że wszystko lepsze niż skąpa kolacja, chude śniadanie i mokra odzież na grzbiecie przez całą noc. Drudzy na to: "Okolica mało znana, góry też. Policja nie zapuszcza się w te strony, nie dotarli tutaj nawet ludzie, co rysują mapy. Mało kto w tym kraju wie o królu, im mniej będziemy wścibiać po drodze nosa w to, co się tutaj dzieje, tym mniej nazbieramy guzów".

Czekam na rozwiązanie. Zagadka ciężka nie jest.

Nivak - 10 listopada 2005, 22:10

Znowu może Hobbit :twisted:
Pako - 10 listopada 2005, 22:20

Brawo. Nivak - czyli zagadka była łatwa, nie? A myślałem, że chociaż chwilę się pomęczycie :)
Twoja kolej, oddaje pałeczkę :)

Nivak - 10 listopada 2005, 22:26

Wiesz, jakiś czas wcześniej sama zadałam z Hobbita :roll:
To teraz będzie trudne :)



- Użyczysz mi swojej opończy? - spytała. - Zimno mi, a poza tym może się ty zaraz zjawić któraś ze służących. Jestem naga.
- Nie da się ukryć - przyznała L, patrząc na nią z niedowierzaniem. - Nie da się ukryć, naga jak nimfa. Myślałam przez chwilę, że wzrok mnie myli. Oczy płatają figle starzejącym się ludziom - ciągnęła. - Pomyślałam sobie: "Wilk? Skąd się tu wziął wilk? Trzeba wezwać sługi, niech go przepędzą". I naraz do mnie dotarło: "Stara kobieto, to żaden wilk, lecz ogrodowa rzeźba klęcząca wśród kwiatów". I wtedy... - L, ze ściśniętą przerażeniem twarzą, cofnęła się gwałtownie przed R. - I wtedy... i wtedy... ty się poruszyłaś.


Z dedykacją dla NURSa 8)

dofo - 10 listopada 2005, 22:37

Czy autor ma inicjaly TP?
Nivak - 10 listopada 2005, 23:52

Nie 8)



EDIT: Podpowiedź nr 1.
Inicjały autora to AB i jest to kobieta :)

dofo - 10 listopada 2005, 23:58

Pierwsze skojarzenie to Terry Pratchett i dziewczyna kaprala Marchewy, ktora jest wilkolakiem (wilkolaczyca?). Poki co nie mam nowych pomyslow. Zobaczymy co inni wydumaja ;)
Nivak - 11 listopada 2005, 00:02

Tak czułam, że to TP to Terry Pratchett 8)
Coś widzę, że zbyt hardcorowe pytanie, ale poczekam do jutra. Mam przecież 24 h od zadania i jeszcze dwie podpowiedzi będą :)

Argael - 11 listopada 2005, 08:51

Anna Brzezińska - "Letni deszcz. Kielich"
Nivak - 11 listopada 2005, 09:04

Nie.

Podpowiedź nr 2.
L = Lucilla
R = Regeane i jak widać ma ona wybitny problem ze swoją drugą naturą. To znaczy może niekoniecznie problem, ale... no ma drugą zwierzęcą naturę :roll:

Argael - 11 listopada 2005, 09:47

Ech, strzeliłem kulą w płot. :)
Ale teraz już chyba wiem:
Alice Borchardt - "Srebrna wilczyca"

Nivak - 11 listopada 2005, 09:56

Dokładnie 8)
Zadajesz :)

Argael - 11 listopada 2005, 10:05

Cytat:
Obaj mężczyźni milczeli przez dłuższy czas, po czym G odchrząknął. Nie pomogło mu to wiele i kiedy wreszcie wykrztusił jakieś słowa, głos miał ochrypły.
- Powiedziałeś cierpliwość, K?
- Ehe.
- To znaczy, że dobrze słyszałem.
K potrząsnął głową.
- Ktoś zdobył statek, ściął głowy całej załodze... i zagonił ją do pracy.
- W tej kolejności.
- W tej kolejności.

Ariah - 11 listopada 2005, 12:56

Steven Erikson, Bramy Domu Umarłych... Chyba.
Argael - 11 listopada 2005, 13:06

Bingo :!: Zgadza się.

Teraz Twoja kolej, Ariah.

Ariah - 11 listopada 2005, 13:34

OK, to powinno być dość łatwe...

-Naumyślnie pozwoliłeś im uciec, D.!
Stara kobieta wytarła ręce o swój poplamiony fartuch. Wokół był letni poranek, kwitły kwiaty, ptaki śpiewały na pobliskich drzewach. Niebo było zamglone, a nad horyzontem unosiła się żółta poświata.
-Nie, M., to nie było umyślne - powiedział D. Zdjął swój filcowy kapelusz i podrapał się w gęstą siwą czuprynę, zanim znów go założył. - Zaskoczył mnie. Wiedziałem, ze nas widzi, ale nie podejrzewałem, że widzi także sieć.

Ariah - 12 listopada 2005, 11:49

OK, widzę, ze coś ciężko. Podpowiedź: seria długa była; klasyka. Ciepły klimat. Dużo filozofii, rozciągłość w czasie. Jedna postać pojawia się we wszystkich tomach...

Dość podpowiedzi.

dofo - 12 listopada 2005, 11:55

Cos podobnego bylo w jednej z ostatnich "Diun", gdy rozmawialy ze soba 2 nieludzkie istoty (dawno temu czytalem i nie pamietam teraz jak sie nazywaly). Watpie jednak bo to o ta sage chodzilo.
Romek P. - 12 listopada 2005, 11:57

Ariah napisał/a:
OK, widzę, ze coś ciężko. Podpowiedź: seria długa była; klasyka. Ciepły klimat. Dużo filozofii, rozciągłość w czasie. Jedna postać pojawia się we wszystkich tomach...

Dość podpowiedzi.


Ender? Głupie, ale przy tej sieci miałem takie skojarzenie :) a to co teraz piszesz, pozwala mi się odważyć... i sparzyć :D
Ale całego cyklu nie czytalem, więc tytułu tomu nie zaryzykuję :)

Ariah - 12 listopada 2005, 12:45

Nie... Ale coś podobnego.

No dobra, kolejny cytat z tego samego tomu, ale ciut wcześniejszy:

-Utraciliśmy cały zasób danych!
I. przyłożył palec wskazujący do skroni.
-Nie utraciliśmy.
-Ale odzyskanie choćby tylko podstawowych danych zajmie całe lata! - zaprotestowała S. - Co się stało?
-Jesteśmy niezidentyfikowanym statkiem w niezidentyfikowanym wszechświecie - powiedział I. - Czyż nie tego właśnie chcieliśmy?


Nawiasem mówiąc, ostatnie zdania należą do moich ulubionych:)

Ciepły klimat z podpowiedzi odnosi się do warunków atmosferycznych...

Dunadan - 12 listopada 2005, 13:38

Fundacja?
Ariah - 12 listopada 2005, 13:46

Nie...

Zaraz okażę się postrachem zagadek książkowych. No dobra, podpowiedź kolejna:

Cykl ma zacięcie ekologiczne.

Dunadan - 12 listopada 2005, 13:52

No to Diuna - najbardziej ekologiczna książka jaką czytałem :D ( poza podręcznikiem :) ) Ale nie kojarzę takiego cytatu z Diuny...
Ariah - 12 listopada 2005, 14:01

Brawo!

Diuna:Kapitularz. Ostatni tom pióra Herberta. Cytaty z samego końca.

Uznaję odpowiedź;) zadawaj, Dunadan.

dofo - 12 listopada 2005, 14:03

Ej - przeciez zgadlem strone wczesniej :D
Dunadan - 12 listopada 2005, 14:06

Dofo był pierwszy :) "Kapitułarzu" nawet nie czytałem :/ Dofo, ty zadajesz IMO pytanie ( ale niech Ariah potwierdzi? )
dofo - 12 listopada 2005, 14:09

Kapitularz - kontrowersyjny tom. Najbardziej zakrecony ze wszystkich w tym cyklu. Albo mi sie wydaje bo smarkacz bylem gdy to czytalem :mrgreen:

Ariah troche urtrudnila. W cytacie przez nia przytoczonym byly ptaszki, drzewa itp - rzeczy, ktore ciezko z Diuna skojarzyc ;)

Ariah - 12 listopada 2005, 14:13

Przepraszam dofo, nie zauważyłam, odrazu wskoczył mi Romek P. i tak dalej.

Zadawaj! (I jeszcze raz przepraszam :oops: ) a utrudniam specjalnie cytat, bo pustynia to wszytskim się z Diuną kojarzy...

dofo - 12 listopada 2005, 14:23

Cytat:
Rozmawiali po rosjsku, bo Smith w niemieckim byl slaby, a Witschko bal sie przeciwpiechotnych min jezykowych.

Szli lasem juz piec godzin. Granice i pas zmilitaryzowany opuscili jeszcze przed polnoca, lecz z uwagi na uklad drog i uksztaltowanie terenu nie mogli kierowac sie bezposrednio na poludnie i w efekcie, za rada Slazaka, maszerowali jakims przedziwnym rownoleznikowym halsem. Bo tutaj drogi biegly niemal wylacznie ze wschodu na zachod, Prusy nie istnialy dla rosyjskich planistow. Smith mial w komputerze mape, ale juz kilkakrotnie zdazyl sie przekonac, iz odpowiada ona rzeczywistosci w stopniu dalece niezadowalajacym. Mimo ze - zgodnie z informacja producenta programu - aktualizowana byla podlug danych z satelitow geodezyjnych zaledwie siedem miesiecy temu. Czyzby wojna powodowala przemieszczanie sie autostrad? Witschko smial sie szyderczo w odpowiedzi na narzekania Amerykanina. Nic nie jest niezmienne


Nie wiem czy nie zdradzilem za duzo. Zapraszam do zabawy

Ariah: nie martw sie. Jedynie ci co nic nie robia nie myla sie ;)

Romek P. - 12 listopada 2005, 14:29

dofo napisał/a:
Cytat:
Rozmawiali po rosjsku, bo Smith w niemieckim byl slaby, a Witschko bal sie przeciwpiechotnych min jezykowych.

Szli lasem juz piec godzin. Granice i pas zmilitaryzowany opuscili jeszcze przed polnoca, lecz z uwagi na uklad drog i uksztaltowanie terenu nie mogli kierowac sie bezposrednio na poludnie i w efekcie, za rada Slazaka, maszerowali jakims przedziwnym rownoleznikowym halsem. Bo tutaj drogi biegly niemal wylacznie ze wschodu na zachod, Prusy nie istnialy dla rosyjskich planistow. Smith mial w komputerze mape, ale juz kilkakrotnie zdazyl sie przekonac, iz odpowiada ona rzeczywistosci w stopniu dalece niezadowalajacym. Mimo ze - zgodnie z informacja producenta programu - aktualizowana byla podlug danych z satelitow geodezyjnych zaledwie siedem miesiecy temu. Czyzby wojna powodowala przemieszczanie sie autostrad? Witschko smial sie szyderczo w odpowiedzi na narzekania Amerykanina. Nic nie jest niezmienne


Nie wiem czy nie zdradzilem za duzo. Zapraszam do zabawy

Ariah: nie martw sie. Jedynie ci co nic nie robia nie myla sie ;)


Pacyński - "Wrzesień"?

dofo - 12 listopada 2005, 14:32

Pudlo :)

:shock: Udalo mi sie insidera zaskoczyc. Jezeli jeszcze NURS by nie zgadl to bym z krzesla spadl :mrgreen:

Ziuta - 12 listopada 2005, 14:38

Xawras Wyżryn Dukaja
Argael - 12 listopada 2005, 14:40

Jacek Dukaj - "Xawras Wyżryn"
dofo - 12 listopada 2005, 14:42

And the winner is...

Ziuta napisał/a:
Xawras Wyżryn Dukaja
;) Gratuluje.


Pytanie z ciekawosci. Czy gdybym urwal na pierwszym zdaniu w ktorym jest mina jezykowa... To tez byscie wiedzieli o ktory utwor chodzi?

Argael - 12 listopada 2005, 14:57

Mi sie właśnie to pierwsze zdanie skojarzyło z Xawrasem.
Ziuta - 12 listopada 2005, 15:12

Zadaję pytanie:

Cytat:

Ci ostatni ludzie, których widzę, pozostaną tutaj... Wyjdą zapewnia na górę i będą jeszcze długo poglądali za mną, za czarnym wozem, niknącym w zorzy słonecznej, a potem powrócą do swego ludu i powiedzą: Stary Człowiek już odszedł.

bardzo_czarny_kot - 12 listopada 2005, 20:41

Kurczę, chyba to był Jerzy Żuławski, ale tytuł książki... "Na srebrnym globie. Rękopis z Księżyca"? Czy strasznie zmyślam?
Ziuta - 12 listopada 2005, 21:35

bardzo_czarny_kot napisał/a:
Czy strasznie zmyślam?

Nie zmyślasz. Trafiłaś :D
Zadajesz pytanie.

bardzo_czarny_kot - 12 listopada 2005, 21:48

Miałam ogromną ochotę "zabić cytatem", ale się powstrzymałam, bo to nie o to przecież chodzi... Może innym razem? (O ile takowy będzie...)

W zamian krótko, treściwie i IMHO charakterystycznie:

Cytat:
X ukłonił się ponownie i ruszył do wyjścia. Zatrzymał go głos Y, brzmiący jak wystrzał z bicza.
- Zadałeś sobie wiele trudu, X. Docenię to.
X pokazał w uśmiechu drapieżne, zaciśnięte zęby.
- Cóż - wycedził. - W końcu matka jest tylko jedna.
Drzwi zamknęły się za nim z trzaskiem.


Mam nadzieję, że odgadniecie, bo jeden z moich ulubionych kawałków prozy tego autora :D

Chris R. - 12 listopada 2005, 22:58

Maja Lidia Kossakowska. "Zobaczyć czerwień" z tomu "Obrońcy Królestwa". :mrgreen:
bardzo_czarny_kot - 13 listopada 2005, 14:52

Doskonale :D Zadajesz.
Chris R. - 13 listopada 2005, 15:43

Może coś z klasyki:

Cytat:
Za tymi dumnymi i straszliwymi oddziałami szli najemnicy- dzicy, straszliwi wojownicy, ludzie z Mu i Kaa-u, ze wzgórz wschodu i wysp zachodu. Mieli włócznie i ciężkie miecze, a wśród nich maszerowała jakby odsunięta trochę od reszty, grupka łuczników z Lemurii. Potem szła lekka piechota i reszta trębaczy.

Wilk - 13 listopada 2005, 15:52

Jak Mu to moze Conan? :mrgreen:
gorat - 13 listopada 2005, 16:10

Rzeczywioście blisko do Conana (Howard), ale to raczej Kull :)
(O szczegóły to mnie nie męczcie :| ).

Argael - 13 listopada 2005, 16:24

Ja bym stawiał jednak na Conana. Może "Godzina Smoka"?
Chris R. - 13 listopada 2005, 16:28

gorat napisał/a:
Rzeczywioście blisko do Conana (Howard), ale to raczej Kull :)
(O szczegóły to mnie nie męczcie :| ).


Dokładnie, to "Kull" Howarda. Twoja kolej.

gorat - 13 listopada 2005, 20:39

:)
Dzięki :)

"Historia, którą zamierzamy opowiedzieć jest:
po pierwsze - autentyczna
po drugie - fantastyczna
po trzecie - prawdopodobna
po czwarte - nieprawdopodobna
Nic dodać, nic ująć.
Gdzie wydarzyła się ta historia? By odpowiedzieć na to pytanie otwieramy szeroko okno. Nad rzeką, wolno toczącą swoje wody, wierzby rosochate za nimi łany pszenicy... W dali obłok kurzu, który zbliża się i zbliża, i zbliża, i zbliża.
To samochód. Oto zwalnia. Staje. Z wozu wysiada dwóch mężczyzn. Gawędząc wchodzą do okazałego gmachu Biblioteki Miejskiej. A niektórzy powiadają, że współczesny człowiek nie ma czasu na czytanie książek."

Proszę :wink:

gorat - 14 listopada 2005, 10:09

No co jest? Nikt klasyka nie kojarzy? A taki styl charakterystyczny... ;P
8)

gorat - 14 listopada 2005, 17:04

A niech to...
Co tutaj taka posucha? Dookoła tyle cudów (tj. oryginalnych pisarzy), a wy ich nie zauważacie?
Jak wam przyłożę, to wasze twarze przybiorą wszystkie odcienie bieli :evil:

dofo - 14 listopada 2005, 17:44

Mocno mi sie wydaje, ze znam ten cytat. Niestety w tej wiem, ze dzwoni, ale nie mam pojecia czy to w kosciele, czy tez moze komorka, albo ktos do drzwi sie dobija. ;)
gorat - 14 listopada 2005, 19:09

O, dzięki - od razu mi się lepiej zrobiło :) (nawet pomimo ogólnikowości wypowiedzi :twisted: ).

Inny kawałeczek (bardziej może charakterystyczny):

"H o r a c y Nagle! (melodyjka)
D o m i n i k Co się stało?
H o r a c y Zdumiewające.
D o m i n i k Masz rację, życie jest zdumiewające, ale to nie powód by blednąć, a ty zbladłeś. Horacy, co tobie? Bledniesz, i bledniesz, i bledniesz."

gorat - 14 listopada 2005, 20:40

Czesław Chruszczewski "Dookoła tyle cudów"
:x
Oki, teraz będzie łatwiej:

"Lato, a wraz z nim wakacje, ma się ku końcowi, a ja ciągle nie moge zdecydować się na opuszczenie XXX, tego sennego nadmorskiego miasteczka, nie zaznaczonego chyba na żadnej mapie. Niewielkie murowane domki stoją rozłamanymi szeregami wzdłuż brukowanych uliczek które zalega cisza i zatęchły, wilgotny cień. Odporne na wszystkie przeciwności zielsko wdarło się wszędobylskimi pędami pomiędzy płyty chodników i w szczeliny spękanych ścian, wszędzie tam gdzie wiatr nawiał choć troche ziemi."

NURS - 15 listopada 2005, 11:24

Czas zdecydować kto wygrywa w tej klasyfikacji.
And the Pratchett goes to: Ariah!
:bravo :bravo :bravo :bravo :bravo :bravo :bravo :bravo :bravo

Adres prosze na priv.

Teraz zagramy o dylogię w trzech tomach Alaistera Reynoldsa z Maga.
Termin rozstrzygnięcia - sobota w przyszłym tygodniu.

gorat - 15 listopada 2005, 12:14

BTW: to nie Pratchett ani Reynolds, to polski autor.
Skończycie wreszcie bojkot tematu?!?
Napiszcie przynajmniej że nie wiecie lub badziewne zagadki daję :|

Czarny - 15 listopada 2005, 12:20

Dla mnie podpowiedź za słaba, nadal nie wiem :cry: .
Tematu nie bojkotuję, zaglądam tu często.

gorat - 15 listopada 2005, 12:33

Autor znany, od długiego czasu pisze, to opowiadanie powinno być jednym z najlepiej znanych (opublikowane bardzo wcześnie).
eta - 15 listopada 2005, 14:42

List z Dune, Andrzej Zimniak?
gorat - 15 listopada 2005, 14:44

eta napisał/a:
List z Dune, Andrzej Zimniak?

Tak! :D
Jupi!
Nareszcie! :) :)
Prosimy :)

Adon - 15 listopada 2005, 14:47

:bravo :bravo :bravo
eta - 15 listopada 2005, 15:08

1. 2. 3.

"Kilka łyków specyfiku - zawsze w takich razach [...] nazywał go Ubikiem - przywracało rzeczom właściwe proporcje. Następne posuwały go leniwymi uderzeniami - niczym grzbiety fal samotną łódkę - w pożądanym kierunku."

poooszłoooooo...

Romek P. - 15 listopada 2005, 15:14

eta napisał/a:
1. 2. 3.

"Kilka łyków specyfiku - zawsze w takich razach [...] nazywał go Ubikiem - przywracało rzeczom właściwe proporcje. Następne posuwały go leniwymi uderzeniami - niczym grzbiety fal samotną łódkę - w pożądanym kierunku."

poooszłoooooo...


Nie no, taką łatwą zagadkę zadajesz? :)

Ariah - 15 listopada 2005, 17:22

To nie może być... Ubik...?

Nie, to nie fair. :twisted:

gorat - 15 listopada 2005, 18:44

Dawałem łatwe zagadki i nikt nie odpowiadał. A przecież w temacie musi być ruch. Wniosek? Zagadki muszą być łatwiejsze :twisted:
eta - 16 listopada 2005, 07:27

nie to nie Ubik
ułatwienie: [Apolinary Koniecpolski]

Czarny - 16 listopada 2005, 09:32

Znalazłem, że Apolinary Koniecpolski, to jeden z bohaterów Oramusa, ale nie wiem z jakiej książki.
eta - 16 listopada 2005, 09:45

Marek Oramus

Kwadrofoniczne Delirum Tremens

nie myślałem, że to będzie trudne

i jeszcze dedykacja opowiadania

"Philipowi Dickowi,
który w wieku pięćdziesięciu trzech
lat trafił do świata B.
Wierzę, że nie żałuje."

zaliczam, marek odpowiada

Marek1964 - 16 listopada 2005, 09:48

"Kwadrofoniczne delirium tremens" Marek Oramus (za późno!!!)
Marek1964 - 16 listopada 2005, 09:59

"Płyta granitowa opuszczała się powoli w smutnym morzu czerwonej mgły. Mgła ta składała sie z wapienia i innych skał ścielacych się wszędzie w zamrożonych warstwach. Między nimi, jakby zawieszone w powietrzu, znajdowały się granitowe bloki i inne minerały różnych kształtów. Pete ostrożnie uchylał głowę, aby nie uderzyć o nie."
eta - 16 listopada 2005, 10:18

Harry Harrison Skalny nurek

o taki maluch byłem jak to pierwszy raz przeczytałem

Marek1964 - 16 listopada 2005, 10:22

OK! Pytasz!
eta - 16 listopada 2005, 10:37

Odsłonięto więc pomnik, na którym Tanner, większy niż ten żywy, siedział okrakiem na Harleyu z brązu. Wyczyszczono cokół dla spodziewanych przyszłych pokoleń. Nadlatujące nad Wspólnotę wiatry ciągle szalały wokół niego, a niebiosa ciągle zrzucały śmiecie.

(teraz łatwiejsza)

Marek1964 - 16 listopada 2005, 10:39

"Aleja potępienia" Rogera Zelaznego?
eta - 16 listopada 2005, 10:48

rzecz jasna
teraz Twoja kolej

Marek1964 - 16 listopada 2005, 10:52

"Bestia płakała jak małe dziecko. Nie z powodu wyrzutów sumienia, że zabiła trzy tuziny ludzi, lecz dlatego, że znajdowała się tak daleko od rodzinnej planety."

Myślę, że to prosta zagadka! :lol:

Wilk - 16 listopada 2005, 13:57

Mam takie pytanie odnosnie Oramusa - czy "Kwadrofoniczne Delirum Tremens było w zbiorze "Hieny cmenarne"?
Marek1964 - 16 listopada 2005, 16:02

Tak było :lol:
Marek1964 - 16 listopada 2005, 17:56

Widzę, że są kłopoty z moją zagadką :cry:
"Na plaży leżała na brzuchu naga kobieta, blondynka. Spała albo była w kontakcie. Na piasku nie było innych śladów stóp. Corson usiadł przy niej i czekał, aż się obudzi. Miał czas. Miał przed sobą część wieczności wspierającej Aergistal."

Argael - 16 listopada 2005, 20:02

Gerard Klein - "Bogowie wojny"
Marek1964 - 16 listopada 2005, 20:36

BINGO! :D :D :D Teraz ty zadajesz!
Argael - 16 listopada 2005, 21:02

Cytat z jednej z moich ulubionych książek:

"Aktywizowano granat temporalny. Jesteście bezpieczni.
Leciałem przez ciemność. W otaczającej mnie ciszy i spokoju nie było najmniejszego ruchu. Nie czułem swojego ciała, tylko szybki upadek. Temporalny granat... więc tak nazywa się kryształowy cylinderek. Interesujące.
Użycie uzasadnione, niebezpieczeństwo pierwszego stopnia. Zaleca się powrót do trzeciego momentu węzłowego."

bogow - 16 listopada 2005, 21:04

Łukianienko: Lord z planety Ziemia
Romek P. - 16 listopada 2005, 21:06

bogow napisał/a:
Łukianienko: Lord z planety Ziemia


A mnie to wyglądało na dawno czytanego Asimova - Koniec wieczności. Ale pewnie się mylę.

Argael - 16 listopada 2005, 21:10

Mylisz się, Romku, a bogow ma rację. :bravo
A miałem nadzieję, że cytat sie utrzyma dłużej. :) W końcu to chyba jedna z mniej znanych książek Łukianienki.

Dawaj, bogow! Twoja kolej.

bogow - 16 listopada 2005, 21:20

Skoro tak, to proszę bardzo :)

Wsunęła w otwór najpierw rękę. Potem, trzymając się kamiennej framugi, weszła i zatrzymała się na progu. Jej gumowe płetwy niemal dotykały dna. Nad burym piaskiem unosiły się strzępy liści i kłęby mułu. L. pomyślała, że zaraz dostanie po karku, bo przecież wszystko jest filmowane...
Zawrót głowy. Powietrze z butli zrobiło się bardzo kwaśne.
Uchodzące w górę pęcherzyki...
Mrok.

Czarny - 17 listopada 2005, 06:55

Armaged-dom Diaczenków ?
bogow - 17 listopada 2005, 07:02

Brawo Czarny :bravo Do dzieła, Twoja kolej!
Czarny - 17 listopada 2005, 07:26

- Ale... - słowa były bezużyteczne, ale gorycz, jaką czuł w sobie sprawiła, że słowa pojawiły się same. - Ale dlaczego? Jestem przecież Bogiem!
Przez chwilę w oczach Uzurpatora pojawiło się coś zbliżonego do smutku i liości. Znikło jednak, gdy zabrzmiała odpowiedź.
- Wiem. Ale ja jestem Człowiekiem. Chodź!
Skłonił się w końcu, w milczeniu i poszedł za nim wolno; żółte słońce zachodziło za ścianami ogrodu.
I tak upłynął wieczór i poranek - dzień ósmy.

eta - 17 listopada 2005, 08:13

Wieczorna modlitwa - Lester del Rey

numer pierwszy Fantastyki

Czarny - 17 listopada 2005, 08:19

Odpowiedź prawidłowa :bravo , choć ja to dałem z "Niebezpiecznych wizji" Harlana Ellisona.

Zapodawaj

eta - 17 listopada 2005, 09:32

Kiedy wpadł do nas tłum z szeryfem Abernathym na czele, udaliśmy głupich. Pozwoliliśmy im przeszukać dom. Mały Sam i dziadek stali się na chwilę niewidzialni, więc nikt ich nie zauważył. No, a profesor znikł naturalnie jak kamfora. Ukryliśmy go dobrze, tak jakeśmy mu obiecali. To ,było kilka lat temu. Profesor ma się znakomicie. Tyle że to nie on prowadzi badania nad nami. Czasami wyjmujemy butelkę, w którą go nabiliśmy, i wtedy to my prowadzimy badania nad nim.

A to cholernie mała butelka!

Marek1964 - 17 listopada 2005, 09:37

Profesor opuszcza scenę - Henry Kuttner :lol:
eta - 17 listopada 2005, 09:46

dobrze
zadawaj

Marek1964 - 17 listopada 2005, 09:50

Z dala od Ziemi, gdzieś w pół drogi miedzy Altairem a Gwiazdą Bernarda - czyli w miarę możności jak najdalej od innych ciał niebieskich - dryfował, jakby wtopiony w czerń przestworzy, KZM: Kosmiczny Zespół Międzygwiezdny, zwany przez swych mieszkańców Miastem - .....
Czarny - 17 listopada 2005, 09:55

... Retortą

„Kurs na zderzenie” Barrington J. Bayley

Marek1964 - 17 listopada 2005, 09:56

OK! :bravo Pytasz!
Czarny - 17 listopada 2005, 10:01

- Czemu miałbym ją prać? Za życia mama nigdy nie myła włosów. Dlaczego miałbym zaczynać teraz? Straciłaby połysk...
- Połysk? Och, chodzi ci o ten nagromadzony przez pięćdziesiąt lat pot i cuchnący tłuszcz...

Angelus - 17 listopada 2005, 12:39

Mało apetyczny cytat...nie mam pojęcia. :cry:
Czarny - 17 listopada 2005, 12:43

Jak to nieapetyczny :shock:

Dla ułatwienia dodam, że mowa o praniu włosienicy :mrgreen:

mawete - 17 listopada 2005, 12:45

Imię róży?
Czarny - 17 listopada 2005, 12:46

Nie.

Drugi fragment:
- Ale za to jest bardzo poetyczny - wskazał Z. - Żelazne płatki. Nie mógłby wyrazić się precyzyjniej.
- Nie ma żadnych żelaznych płatków - żachnęła się S. - Kwiaty nie są z żelaza. A serca to nie kwiaty, ale wielkie, czerwone paskudztwa, które człowiek nosi w piersi. Co jest poetycznego w nonsensie?

Argael - 17 listopada 2005, 20:10

Steven Erikson - "Wspomnienie lodu"
Czarny - 17 listopada 2005, 20:19

Trafienie zaliczone.
Argael - 17 listopada 2005, 20:28

"Wiedźma pokraśniała i skromnie popatrzyła na niego spod opuszczonych rzęs. T. bezradnie wzniósł oczy ku niebu. Starczy się babie przypochlebić, pomyślał niechętnie, a ze szczętem z rozumu schodzi i kryguje się jak, nie przymierzywszy, kwoka na grzędzie."
eta - 18 listopada 2005, 10:51

AAAAabsolutnie niczego mi to nie mówi
jakieś wskazówki?

Argael - 18 listopada 2005, 12:05

Poczekam do ok. 17:00, jak wrócę z pracy i dam jakąś podpowiedź.
Ariah - 18 listopada 2005, 13:25

Anna Brzezińska. Tylko z którego tomu... "Żmijowa Harfa"?
Argael - 18 listopada 2005, 13:33

Nie inaczej. Twoja kolej, Ariah. :)
Ariah - 18 listopada 2005, 14:44

Dobra, to będzie raczej łatwa zagadka :mrgreen: (i już się wszyscy boją, bo jak tak mówię, to...)


Eddie wcisnął mu do ręki dwie kule o średnicy około trzech cali. Wyglądały na stalowe, lecz gdy Jake je ścisnął, poczuł, że lekko się uginają, jak dziecięce zabawki zrobione z bardzo twardej gumy. Mała tabliczka głosiła:
ZNICZ
MODEL HARRY POTTER
Numer seryjny 465-11-AA HPJKR
UWAGA!
MATERIAŁ WYBUCHOWY
Po lewej stronie tabliczki był przycisk. Jakaś część umysłu Jake'a zastanawiała się, kim też był harry Potter. Prawie na pewno wynalazcą znicza.

Czarny - 18 listopada 2005, 15:03

Wilki z Calla - Stephen King ?
Ariah - 18 listopada 2005, 15:12

No i brawo!!! :bravo :bravo

Czarny, gramy dalej! Cytuj...

Czarny - 18 listopada 2005, 16:34

N. wszedł do środka. Ściany tej długiej i niskiej piwnicy jakiś czas temu wzmocniono murem z cegieł i wyposażono w gazowe oświetlenie. Jeden stoczek palił się, wydobywając z ciemności wnęki o wysokości dorosłego mężczyzny, pełne drewnianych i metalowych skrzynek oraz beczek. W jednej wnęce, zaledwie dziesięć kroków od N., znajdował się wielki, ciężki sejf.
Angelus - 18 listopada 2005, 18:26

Ariah przynajmniej cytowala imiona bohaterów...zdradź kim jest ów N?Może będzie łatwiej... :wink:
Czarny - 18 listopada 2005, 19:34

Nicholas.
gorat - 18 listopada 2005, 20:33

Ciemnica we łbie. Jedyna piwnica, jaka mi sie przypomina, to u Twardocha :|
Kaxi - 18 listopada 2005, 20:34

Może "Królewski Bukanier" Feista?
Czarny - 18 listopada 2005, 20:50

Nie Twardoch i nie Feist. Oto drugi fragment:

"Barwy obrazu zaczęły się powoli rozjaśniać, tak że w pierwszej chwili mogło to wydać się złudzeniem. Po chwili całość zaczęła wyraźnie jaśnieć. W końcu malowidło stało się przezroczyste, jakby ktoś zmienił je w okno wychodzące na sąsiedni pokój. Tyle tylko, że owa komnata znajdowała się pół miasta dalej, chociaż sprawiała wrażenie, że można by dotknąć stojących w niej sprzętów."

Czarny - 19 listopada 2005, 11:50

Jeszcze jeden fragment. Teraz macie już trzech bohaterów, może ktoś wreszcie zgadnie :? :

To nie obraz rzucany przez magiczną latarnię, pomyślał w pierwszej chwili Nicholas. Oczy postaci, zaczerwienione jak od słonej wody albo braku snu, wpatrywały się po kolei w siedzące przy stole osoby. Mogła być to iluzja, bowiem dzieła czarnoksiężników potrafiły mówić i poruszać się. Arisilde potrafił tworzyć iluzje, które można było nawet dotknąć. Mógł to być także wspólnik Octave'a, ale Nicholas nie potrafił sobie wyobrazić, jak żywy człowiek zdołałby przemknąć niepostrzeżenie obok ustawionych u wejścia na taras służących.

mamcia65 - 19 listopada 2005, 15:26

"Śmierć nekromanty. Upadek Ile-Rien - tom1" - Martha Wells :?:
Czarny - 19 listopada 2005, 15:44

Taaaaaaaaaaaaaaaaak :bravo
mamcia65 - 19 listopada 2005, 15:49

Ponieważ nie pogodziliśmy się jeszcze w pełni z ideą, że mieszkańcy sąsiedniej
wioski są takimi samymi ludźmi jak my, byłoby w najwyższym stopniu naiwnym
przypuszczenie, iż potrafimy kiedyś spojrzeć na społeczne, używające narzędzi istoty i
zobaczyć nie bestie, ale braci, pielgrzymujących wspólną drogą do kaplicy inteligencji.

Czarny - 20 listopada 2005, 18:27

Coś mi mówi, że to "Pan Światła" Zelaznego.
mamcia65 - 20 listopada 2005, 19:20

Niestety nie. :evil:
Może drugi fragment.

Andrew westchnął, myśląc o nieugiętej, nie znającej przebaczenia postawie Styrki. Wśród
kalwinistów w Reykjaviku panowała moda, by odrzucać wpływ motywów człowieka na osąd
czynu. Uczynki są dobre lub złe same w sobie, twierdzili.

Adon - 20 listopada 2005, 19:34

Orson Scott Card "Mówca umarłych"
mamcia65 - 20 listopada 2005, 20:39

Zgadza się. :bravo :bravo :bravo :bravo
Adon - 21 listopada 2005, 17:28

To teraz zagadka ode mnie:

— Dostarczono ją niedługo po zmierzchu — sapał dozorca, cofając się rakiem wzdłuż rzędów milczących, zasłoniętych płyt. — Znalazł ją strażnik miejski i przyniósł tu. Chyba o tę pytałeś.
Zatrzymał się przy jednym z wysokich do pasa kamiennych stołów i uniósł plugawy blat. Wykrzywiona, patrząca ślepo twarz dziewczyny skręcona była ku górze. Umalowana i uszminkowana wyglądała jak upiorna maska ulicznicy na bladej skórze. Grudki zakrzepłej krwi zwisały wzdłuż rany na jej gardle jak naszyjnik z ciemnych rubinów.
Otulony w płaszcz mężczyzna pokręcił nieznacznie głową ocienioną kapturem i pyzaty dozorca opuścił całun.
— Nie ją miałem na myśli — mruknął przepraszająco. — Czasem można się pomylić, tyle ich jest, stale przybywają i ubywają. — Pociągając nosem z zimna toczył się jak beczułka wąskimi przejściami; starannie omijał poplamione, pomazane zasłony. Górująca nad nim opatulona postać szła milcząco w tyle.

Czarny - 22 listopada 2005, 18:48

Adon daj jakąś podpowiedź, albo drugi fragment.
Adon - 22 listopada 2005, 19:32

Dobrze, fragment nr dwa (z nazwą własną dla podpowiedzi):

Pełzające nisko płomyki lamp rzucały posępne światło na prosektorium w Carsultyalu. Tlące się piecyki pluły kłębami ciężkiego gryzącego kadzidła. Lgnęło ono i mieszało się z mrokiem, kamieniami i zniszczeniem — jego przenikliwa słodycz bardziej mdliła niźli smród śmierci. Z gęstych cieni dobiegało monotonne kapanie topniejącego lodu, podkreślane czasem mocniejszym pluskiem. Kostnica miejska była dziś zatłoczona — jak zawsze. Spośród setki łupkowych łoży zaledwie kilka stało ciemnych i pustych; resztę zalegały bezimienne kształty pod poplamionymi prześcieradłami; niektóre wykręcone pod dziwnymi kątami, tak jakby niespokojne zwłoki usiłowały wyzwolić się spod szorstkich okryć. Noc zawisła już nad Carsultyalem, lecz w tej podziemnej sali bez okien noc panowała zawsze. W mroku nikle rozjaśnianym chorobliwymi płomykami zniczy leżeli anonimowi, nieopłakiwani zmarli Carsultyalu; oczekiwali określony czas, nim ktoś ich nie rozpozna lub nie wywiezie do nieoznaczonego, wspólnego grobu za murami miasta.

Czarny - 22 listopada 2005, 19:43

Kane - Wichry Nocy ?
Adon - 22 listopada 2005, 21:50

:bravo Zgadza się. :bravo
Kane, którego zresztą mam na avatarku. :) Teraz jeszcze poza konkursem podasz tytuł cytowanego opowiadania?

Kto zadaje kolejną zagadkę?

Czarny - 23 listopada 2005, 07:06

Skoro zgadłem to i zadaję:

Ekran pozostał pusty, a potem stopniowo pojawił się na nim obraz. To nie był Przewodniczący. Nie Absolutny Dobroczyńca Ludu, co najważniejsze nawet nie postać ludzka.
Siedział przed mechaniczną konstrukcją, sporządzoną z elektronicznych obwodów, kręcących się nibynóżek, soczewek orazszczekaczki, która brzękliwym głosem zaczęła prawić mu kazanie.

Co do Kane'a, to jestem teraz w pracy i nie mam przed sobą książki. Tytuł opka mogę podać po południu.

Czarny - 23 listopada 2005, 16:28

Kane - Odpływająca fala.

A oto drugi fragment zagadki, bo nikt się nie kwapi zgadnąć :evil:

"Wyglądało paskudnie, uderzyło go szpetotą niczym obuchem. Przemieszczając się, wysysało życie z kolejnych osób. Zżerało zgromadzonych, posuwało się, zżerało znów, żarło z nieskończonym apetytem. Nienawidziło, czuł jego nienawiść. Brzydziło się, czuł jego wstręt wobec wszystkich zgromadzonych - właściwie dzielił tę odrazę. W jednej chwili on, i wszyscy pozostali w ogromnej willi, zmienili się w poskręcane ślimaki, a nad tymi wszystkimi leżącymi trupami mięczaków stwór delektował się, zwlekał, choć wciąż jednocześnie zmierzał ku niemu - a może to iluzja ?"

hrabek - 24 listopada 2005, 08:07

Mi to sie z Cardem kojarzy i Glizdawcami, ale to tak sobie tylko strzelilem. Nie mam najmniejszego pojecia ;)
Czarny - 24 listopada 2005, 08:28

Nie, to nie Card.

Trzeci fragment:

- Ale, towarzyszu - rzekł handlarz spokojnie - wy musicie coś u mnie kupić.
- Dlaczego? - zapytał Chien. Oburzenie.
- Ponieważ, towarzyszu, jestem weteranem wojennym. Walczyłem w Wielkiej Ostatniej Wojnie Wyzwolenia Narodowego po stronie Ludowego Zjednoczonego Frontu Demokratycznego przeciwko Imperialistom; straciłem dolne kończyny w bitwie o San Fransisco.

eta - 24 listopada 2005, 09:12

nie absolutnie tego nie czytałem
jakiś chińczyk, wielka wojna
Witkacy?

Czarny - 24 listopada 2005, 09:42

Nie
Dunadan - 24 listopada 2005, 10:42

Diamentowy wiek?
Czarny - 24 listopada 2005, 10:48

Nie. Następna podpowiedź:

Chien wstał z jękiem i złożył obowiązkowy ukłon. Wszystkie aparaty telewizyjne wyposażono w urządzenia obserwacyjne przekazujące do Polbezu, Policji Bezpieczństwa, informację czy ich właściciel kłania się i czy ogląda program.
Na ekranie pojawiło się oblicze, szeroka, gładka i zdrowa twarz studwunastoletniego przywódcy Komunistycznej Partii Wschód, władcy wielu - zbyt wielu, przyszło Chienowi do głowy.

Czarny - 24 listopada 2005, 13:05

To może z innej beczki.

Autor jest jednym z najczęściej ekranizowanych pisarzy amerykańskich.

Romek P. - 24 listopada 2005, 13:13

Czarny napisał/a:
To może z innej beczki.

Autor jest jednym z najczęściej ekranizowanych pisarzy amerykańskich.


A może to "Długi marsz" Kinga? Luźne skojarzenie :)

Czarny - 24 listopada 2005, 13:17

Niestety nie i nie ten autor.
hrabek - 24 listopada 2005, 13:20

To moze Crichton? Jego tez dosc czesto ekranizuja? Dicka ostatio tez, ale w sumie to wcale nie za duzo, wiec Dick raczej nie... Ale tytulow to nawet nie bede probowal strzelac, bez znania autora.
Czarny - 24 listopada 2005, 13:23

Dicka nie dużo? Nie patrzmy tylko ostatnio. Niech Wam będzie, to Dick, ale tytułu nie odpuszczę.
hrabek - 24 listopada 2005, 13:29

Jak dla mnie nie za duzo. Bo ile go sfilmowali? Na poczatku istnienia forum liczylismy nawet. Wyszlo chyba 7 wlacznie z jednym filmem, ktory sie jeszcze nie ukazal. Ostatnio jest na niego moda, ale generalnie 7 ekranizacji na wszystko to co napisal, to marny procent. W porownaniu np. z Kingiem, czy nawet Grishamem, ktory napisal chyba z 10 ksiazek, a sfilmowali juz 7 (czyli 70% tworczosci) i jada dalej, to naprawde niewiele.
Czarny - 24 listopada 2005, 13:32

Odczucie subiektywne i zapomniałem dodać, że chodzi o pisarza fantastyki. Mea culpa.
Wtedy Grishamy, Crichtony itp. odpadają.

hrabek - 24 listopada 2005, 13:36

Grisham tak, Crichton niekoniecznie, bo on w zasadzie to glownie fantastyke pisze. Fantastycznych pisarzy generalnie malo ekranizuja, wiec tu rzeczywiscie masz racje, ze 7 filmow na podstawie Dicka to calkiem sporo. Nie przychodza mi do glowy fantastyczni pisarze, ktorych duzo ekranizowano. Na pewno Heinlein, ale kto jeszcze?

Anyways, moze ktos wreszcie poda ten tytul? Ja Dicka przeczytalem chyba wszystko, ale zeby pamietac teraz co bylo o czym, to nie na moja glowe...

koval - 24 listopada 2005, 13:45

bede strzelał
"Simulakra"? albo "Marsjański poślizg w czasie"?

Czarny - 24 listopada 2005, 13:46

Oba pudła, a już myślałem, że znów nadajemy na tej samej fali :cry:
hrabek - 24 listopada 2005, 13:49

15 minut przerwy w konkursie filmowym nie wyszlo na dobre kovalowi. Rozprezyl sie chlopak i stracil koncentracje :)
Czarny - 24 listopada 2005, 13:56

Albo ino ślipia w ekran wbija, a o papierze zadrukowanym zapomina :mrgreen:
koval - 24 listopada 2005, 14:10

po prostu mam słabsza pamięc do cytatów ksiązkowych - nie wiem dlaczego ale tak już jest że często nie pamietam nawet najlepszych wypowiedzi ze swoich ulubionych ksiązek (a z filmami jest na odwrót)
a Dicka czytałem kooooszmarnie dawno temu

koval - 24 listopada 2005, 14:45

przypomniało mi sie:
count napisał/a:
Nie przychodza mi do glowy fantastyczni pisarze, ktorych duzo ekranizowano. Na pewno Heinlein, ale kto jeszcze?

na przykład Ray Bradbury

hrabek - 24 listopada 2005, 14:48

Bradburry'ego to znam jedna ksiazke tylko, przyznaje bez bicia. A co takiego napisal, co zekranizowano? To moze chociaz po filmach dojde?
koval - 24 listopada 2005, 14:52

count napisał/a:
Bradburry'ego to znam jedna ksiazke tylko, przyznaje bez bicia. A co takiego napisal, co zekranizowano? To moze chociaz po filmach dojde?

proszę:
spis utworów z wikipedii
spis filmów na podstawie ksiazek i opowiadań (IMDB)

Czarny - 25 listopada 2005, 10:53

Fragmenty zagadki pochodziły z
WIARY NASZYCH OJCÓW

Nikt nie zgadł :cry: :cry: :cry:

Może jest jakiś chętny na zadanie kolejnej?

Kaxi - 25 listopada 2005, 15:58

W takim razie ja jestem chętny.

Cytat:
Postawił buteleczkę na stole. Oboje przyglądali się jej skuleniw pozie charakterystycznej dla osób gotowych do natychmiastowej ucieczki, gdyby cokolwiek zaczęło się dziać.
- Na etykiecie stoi "Odradzasz włosów" - zauważyła pani Hopcroft.
- Nie będę tego używał!
- Ale ona potem zapyta. Zawsze tak robi.
- Jeśli ci się wydaje, że...
- Możemy najpierw wypróbować na psie.


Dla ułatwienia powiem, że to opowiadanie.

Czarny - 26 listopada 2005, 17:53

"Rybki małe ze wszystkich mórz" ("The Sea and Little Fishes") Terry Pratchett.
Nie czytałem, znalazłem w necie :(

Kaxi - 26 listopada 2005, 19:21

Dobrze. Zadajesz.
Czarny - 26 listopada 2005, 19:38

- Dureń! - wściekał się głos przypominający rozszalałą rzekę. - Skończony dureń!
- Uważaj na swój język, kochanie, bo ci go odgryzę. - Ten głos był głęboki, futrzasty; mimo groźby wyraźnie pobrzmiewał w nim śmiech.

Pako - 26 listopada 2005, 20:00

Znam to skądś... ale teraz nie przypomnę sobie skąd. To taki luźny strzał, bo pierwsze mi na myśl przyszło: "Czarem i Smokiem".
Adon - 26 listopada 2005, 20:07

Kurczę, też skądś to znam. Nie wiem, a może to coś Piersa Anthony'ego :?:
Pako - 26 listopada 2005, 20:12

Anthony'ego czytałem tylko jedną książkę, jakiś czas temu, więc to chyba nie to, bo by mi tak długo w pamięci nie siedziało. To cos innego chyba... Właśnie przez to napisałem, że "Czarem..." bo niedawno czytałem i jakoś tak mi się skojarzyło. Ale ciągle nie umiem przyjść na to, co to naprawdę jest...
Czarny - 26 listopada 2005, 21:40

Nie Pawlak i nie Anthony.

Podpowiedź: wiele mówią określenia głosów rozmówców :mrgreen:

mamcia65 - 26 listopada 2005, 23:23

Może Ben Bova "Wędrowcy"?
Adon - 26 listopada 2005, 23:35

"Pieśń łowcy" Williamsa :?:
Czarny - 27 listopada 2005, 10:35

Nadal zimno :mrgreen:
Kaxi - 27 listopada 2005, 13:23

Kurde, też mi się wydaje znajome, ale nie wiem o co chodzi 8)
Czarny - 27 listopada 2005, 14:06

Drugi fragment:

"Ale kiedy nieznajomy podniósł głowę, zobaczyła wychudzoną twarz, srebrzystoszarą cerę, podobny do ryja nos i rozciągnięte w uśmiechu usta z dwoma rzędami ostrych zębów barwy kości słoniowej. I mlecznobiałe oczy, takie same jak u żyjących w głębinach ślepych ryb.
Istota uniosła kościste ręce obciągnięte szarą skórą. Brudne dłonie o połamanych paznokciach ściskały nieduży biały łuk z nasadzoną na cięciwę strzałą, która lśniła jak szkło albo płynąca woda."

mamcia65 - 27 listopada 2005, 17:48

"Łowcy z Czerwonego Księżyca " Marion Z. Bradley?
Czarny - 27 listopada 2005, 18:08

Nie.
Adon - 27 listopada 2005, 18:19

Czarny, nie trzymaj nas w niepewności, powiedzże, co to jest, bo znam na pewno. :)
Grendel :?:

Czarny - 27 listopada 2005, 18:27

Główna bohaterka ma na Eddi. Może teraz ?
Pako - 27 listopada 2005, 18:28

Hmm.. teraz to się Jordan i jego "Oko świata" skojarzyło, mimo iż ejstem pewien, że to nie to :) Nie takie opisy tam były :)
Podaj odpowiedź, jakoś nikt nie umie zgadnąć.. ale wrażenie, że to znam ciągle mnie nie opuszcza...

Edit:
Określenie czasu "teraz" zstało użyte, znim dopisano posta powyżej :P
Po imieniu bohaterki stwierdzam, że książki raczej nie znam. Tylko czemu mi się kojarzy? :shock:

Czarny - 27 listopada 2005, 18:31

Idziecie na łatwiznę :evil:

Emma Bull - "Wojna o dąb"

Następnej nie zadaję, bo znowu nikt nie zgadnie :twisted:

NURS - 27 listopada 2005, 19:48

Czarny kasuje konkurencję. Zatem alaister Reynolds jest jego!
A w nadchodzacym tygodniu gramy o Krótki szczęśliwy zywot brązowego Oxforda, Philipa K. Dicka.

Adon - 27 listopada 2005, 20:09

Czarny, rządzisz. :bravo :bravo
Dobra, to ja i tutaj zadam kolejną zagadkę, mam nadzieję łatwą:

- Mów naturalnym głosem, synu głupca - rzekł czarnoksiężnik. Jego słowa były tym bardziej przerażające, że wypowiedział je tym samym, monotonnym głosem. - Może przynajmniej rozbawi cię wiadomość, jakie to wszystko było łatwe i od jak dawna składał mi sprawozdania Herado bar Gianno?
Z tymi słowami zapadła noc.
Czarna chmura udręki i przerażenia, przed którą Tomasso rozpaczliwie się dotąd bronił. Och, ojcze, pomyślał przeszyty do głębi wiadomością, że zgubiła ich rodzina. Własna rodzina!
- Panie! - piskliwym ze strachu głosem zawołał nagle Herado. - Obiecałeś! Powiedziałeś, że się nie dowiedzą! Powiedziałeś mi...
Nie skończył. Trudno jest robić wymówki ze sztyletem wbitym w gardło.
- Sandreni sami czyszczą sobie brud pod paznokciami - powiedział jego wuj Taeri. Sztylet miał w cholewie buta. Teraz wyrwał go z gardła Herado i tym samym płynnym ruchem zatopił we własnym sercu.

GAndrel - 27 listopada 2005, 20:39

"Tigana". Guy Gavriel Kay.
Adon - 27 listopada 2005, 20:44

Krótka piłka. :bravo :bravo
Zadajesz GAndrel.

GAndrel - 27 listopada 2005, 21:00

To powinno być proste.

Cytat:
Chyba się wczoraj urżnąłem w trupa. Nie pamiętam, żebym pił, ale - Boże, co za kac...! Nic nie pomaga, nawet stupak. Rzygam do fontanny. Co uniosę głowę, Madeleine zaświeci mi w oczy, znowu eksplozja pod czaszką, nie mogę patrzeć, jakież ona ma albedo, może w międzyczasie zaskoczyła i zaczęła spalać wodór, przecież ten blask jest nie do wytrzymania. Zwłaszcza gdy Salamandra po tej stronie. Schować się gdzieś.

Czarny - 27 listopada 2005, 21:01

Dzięki za uznanie i nagrodę (adresu chyba już znany) :mrgreen:
Miło jest jednak jak ludzie zgadną, bo wychodzi na to, że jakieś dziwadła czytam :shock:

Czarny - 28 listopada 2005, 11:40

Ten fragment mówi mi tylko jedno - ja tego nie czytałem.
Haletha - 28 listopada 2005, 14:21

Właściwie nie powinno, ale zalatuje słabo znanym przeze mnie Dukajem. Mylę się i to bardzo, prawda?:))
Adon - 28 listopada 2005, 16:15

Pas.
Też nie czytałem...









...chyba.

GAndrel - 28 listopada 2005, 21:02

Haletha napisał/a:
Właściwie nie powinno, ale zalatuje słabo znanym przeze mnie Dukajem. Mylę się i to bardzo, prawda?:))


Nie mylisz się. :-) To "Katedra".

Podałaś autora. Zadajesz.

Haletha - 29 listopada 2005, 10:25

No suuper; wiedziałam, że to Katedra, tylko się bałam:)

Co to jest:
- Khar as-Suz!
Robaczy pomiot!
Mushrik! Sozo! Mozo! Escalvao! Marrano! Hijo de puta! Zabalkan! Merde!
Co do tych tłumaczy, istniała z obu stron milcząca umowa, że się ich nie będzie zabijało. Zresztą umykali szybko, a w tym zamęcie, gdzie niełatwo było trafić nawet ciężkiego woja na potężnym koniu, który z wielkim trudem unosił nogi, tak bardzo miał je obciążone żelastwem, cóż dopiero mówić o tych linoskoczkach. Ale cóż, wiadomo: wojna jest wojną, zdarzao się wiec, że i któryś z nich zostawał na polu. Zresztą za to, że umieli powiedzieć "*beep*" w kilku językach i że ostatecznie ryzykowali też trochę swoją skórę, mieli niemały udział w zyskach. Na polu bitwy ten, kto jest szybki w rękach, może dobrze się obłowić; zdąży na najlepszą chwilę, zanim sypnie się mrowie piechurów, łasych na wszystko, co zobaczą.

Czarny - 29 listopada 2005, 11:15

Te przekleństwa to jakaś hiszpańszczyzna czy inna włoszczyzna, to strzelam w "Inne okręty"
Haletha - 29 listopada 2005, 11:18

Nie są to "Inne okręty", ale z włoszczyzną miałeś nieco racji;)
Czarny - 29 listopada 2005, 11:39

Nie czytałem jeszcze (jest taki plan), ale może to "Łzy Nemezis" ?
Haletha - 29 listopada 2005, 11:54

Już powiedziałam, to włoszczyzna, w dodatku klasyka:)

Może jeszcze jeden fragment. Kto czytał, chyba na pewno zgadnie;)
- A zatem chcesz pomścić swojego ojca, margrabiego Russilionu, w randze generała! Popatrzmyż: dla pomszczenia generała najprostsze proceduralnie jest zlikwidowanie trzech majorów. Możemy przydzielić ci trzech łatwych i będziesz w porządku.
- Chyba nie dość dobrze wyjaśniłem o co mi chodzi: musze zabić Issoara, argalifa. Jego we własnej osobie, gdyż to on zabił mojego szlachetnego ojca!
- Tak, tak, rozumiemy, ale zabić argalifa to wcale nie jest takie proste... Zgadzasz się na czterech kapitanów? Możemy ci zagwarantować czterech niewiernych kapitanów w ciągu ranka. Zrozum, czterech kapitanów liczy sę za generała broni, a twój ojciec był generałem bgyrady zaledwie.
- Znajdę Issoara i wypruję mu flaki! Jego, tylko jego!(...)
- Co ty? Jeszcześ niezadowolony?

koval - 29 listopada 2005, 12:47

strzelam:
Marcin Wolski "Pies w studni"

i pewnie chybię
bo jakos nie idzie mi z cytatami ksiązkowymi a ww. ksiązke pamietam baaaardzo słabo

chyba ze włoszczyzna oznacza włoskiego pisarza
to wtedy sie zbłażniłem

koval - 29 listopada 2005, 12:58

chyba że to
"Rycerz nieistniejący" Italo Calvino???

Haletha - 29 listopada 2005, 13:08

Do dwóch razy sztuka, zadajesz:)
koval - 29 listopada 2005, 13:13

ojej, udało się!
ale ze wstydem sie przyznam ze nie czytałem ale dużo ćwiczyłem wyszukiwanie w necie
(mam nadzieje ze i tak sie liczy)

moja zagadka
( mam dwa cytaty ale najpierw dam trudnieszy - choć i tak powinno to być proste)

Cytat:

- Słyszałeś kiedy o Avalonie? - zapytał w końcu.
- Tak - odrzekłem. - Był taki wiersz... usłyszałem go wiele lat temu od wędrownego barda: "Za rzeką Błogosławionych usiedliśmy wszyscy tak, i zapłakaliśmy wspomniawszy Avalon. Strzaskane były miecze w naszych rękach, a tarcze zawiesiliśmy na dębie. Srebrzyste wieże runęły w morze krwi. Wiele stąd mil do Avalonu? Ani jedna, odpowiem, i wszystkie. Srebrzyste wieże runęły".
- Avalon upadł..? - zapytał.

Haletha - 29 listopada 2005, 13:18

No to teraz ja strzelę, bez żadnej pomocy. Karabiny Avalonu? Nie rozpoznam stylu, bo czytałam nic Zelaznego, choć od paru lat się przymierzam;)
koval - 29 listopada 2005, 13:23

oczywiście
myślałem ze bedzie trudniej bo Avalon to zany i ograny motyw

Haletho: twoja kolej

Haletha - 29 listopada 2005, 13:32

Poważnie? Trafiłam??? Juhu!

No to teraz coś prostego:
Ku pewnemu zaskoczeniu X Y zaprowadził go na płaski dach gospody, gdzie leżały sfatygowane maty. Tutaj pito wieczorami, gdy palące słońce już się schowało za widnokręgiem, a nocą zapewne baraszkowały rozpustne pary. Na razie jednak było pusto, a upalnie.
- Usmażymy się. Glaczego tutaj? - burczał X.
- Tu możemy swobodnie pogadać - odparł Y. Wyciągnął zębami zatyczkę i powąchał zawartość butelki.
- Jaki rocznik?
- Trzecia nad ranem. Pokrój cytryny.
- Po co?
- Zobaczysz.
Y rozlał trunek do kubków. Nieufny X czekał, aż towarzysz spróbuje pierwszy. Y przełknął sprawnie i zagryzł kawałkiem cytryny umaczanym w soli.
- To musi być obrzydliwe - rzekł X krzywiąc się niemiłosiernie.
- Podobne leczysz podobnym. Na co czekasz? Chcesz się demoralizować, czy nie?

Czarny - 29 listopada 2005, 13:43

Jak spożywanie to mnie się kojarzy z Wędrowyczem :mrgreen:
eta - 29 listopada 2005, 13:48

jak to!
Wędrowycz i tequila
I to jeszcze z cytryną być nie może

Haletha - 29 listopada 2005, 13:49

No tak, bohaterowie są akurat w trakcie wędrówki;)

Inny cytat:
- A-haaaa... - powiedział wolno Z obrzucając go krytycznym spojrzeniem od stóp do głów i nagle X z całą wyrazistością zdał sobie sprawę z własnego wyglądu. Przez mgnienie widział samego siebie oczyma towarzysza - chudego, spalonego słońcem, o rękach wygarbowanych na rzemień, w znoszonych łachach, połatanych na kolanach i łokciach kawałkami skóry. Cóż - to nie szata czyni króla, ale żebraka na pewno. X wyobraził sobie księcia ojca, jak własnymi rękami wyciera chustką podłogę skalaną jego - X - obuwiem i wybuchnął histerycznym śmiechem. Z również zaczął się śmiać.

koval - 29 listopada 2005, 13:54

czytałem - pamiętam scenę
ale ni cholery sobie nie przypomne co to :cry: :oops:

Haletha - 29 listopada 2005, 14:00

Cytat trzeci i tym razem już naprawdę ostatni:
- Nie wstyd ci? - odezwała się ostro S.
- Wstyd - przyznał pechowy bandyta - Żem powinien tobie worek na głowe narzucić, a nie derke. I nie brać dzieciaka. Daleko by żeśmy już byli. Spartaczyłem robote.

Adon - 29 listopada 2005, 16:03

Hmmm dwie książki przyszły mi do głowy - podaję pierwszą:
D. Eddings - Trylogia Elenium
:?:

Haletha - 30 listopada 2005, 08:27

A ta druga?
mawete - 30 listopada 2005, 09:19

IMO też Eddings ale coś z Belgaratha...
Haletha - 30 listopada 2005, 09:22

Ostatnia podpowiedź: ksiązka jest polska:)
Czarny - 30 listopada 2005, 09:32

Mnie to się kojarzy z przygodami Hondelyka i Cadrona, ale nie pamiętam tych fragmentów.
Haletha - 30 listopada 2005, 09:33

Ja się poddaję: Ewa Białołęcka, "Kamień na szczycie":) Niech pyta kto chce.
mawete - 30 listopada 2005, 09:35

No i czego sie poddajesz.... wiśnia jesteś... :evil:
Właśnie szukałem...

Haletha - 30 listopada 2005, 09:37

To w tym quizie wolno szukać? E, trochu za łatwo:)
mawete - 30 listopada 2005, 09:40

W książkach szukałem... :twisted: Książek też nie wolno czytac?
Pytanko ode mnie jak ktoś zgadnie to buteleczka dobrego wina:

"... Gwiazdy w końcu przebyły ognistą drogę do właściwych miejsc, zawisły z pełną elegancji zręcznością, stanowiąc szlachetne znaki... ...Alkaid. Mizar. Alioth. Megrez. Phecada. Merak i Dubhe..."

//edit: wino będzie dobre i oczywiście zawinięte w "Trybunę"... chociaż teraz to może w "Fakty" :mrgreen:

mawete - 1 grudnia 2005, 10:32

Coś cieniutko kochani...
Podpowiedź:
"Zatrzymałem się na progu.
- Pan - odezwałem się - i Latający Holender.
Drzwi za sobą zamknąłem delikatnie."

eta - 1 grudnia 2005, 13:42

choć zastrzel to nie wiem
moze ktos inny spróbuje

Nivak - 1 grudnia 2005, 14:13

mawete napisał/a:
"... Gwiazdy w końcu przebyły ognistą drogę do właściwych miejsc, zawisły z pełną elegancji zręcznością, stanowiąc szlachetne znaki... ...Alkaid. Mizar. Alioth. Megrez. Phecada. Merak i Dubhe..."

Skądś to znam, ale nie mam fioletowego pojęcia skąd :cry:

Adon - 1 grudnia 2005, 20:19

mawete, zlituj się i daj jeszcze jakąś podpowiedź - chcemy Twojego wina. ;-)
gorat - 1 grudnia 2005, 20:28

Jakbyś dał książkę, to byłoby więcej chętnych ;) :twisted:
Nivak - 1 grudnia 2005, 20:30

Ja wolałabym jego miodzik 8)
Adon - 1 grudnia 2005, 20:33

No, miód pitny = wino, zgadzamy się. A domowej roboty miodu pitnego jeszcze nie piłem. mawete, daj nam szanse - wypijemy miód na jakimś zlocie. ;-)
Nivak - 1 grudnia 2005, 20:36

Miodziku już niewiele zostało... Trza się rzucać...
Jeszcze chwila i go poproszę o przesłanie mi trochę...

bogow - 1 grudnia 2005, 22:16

A NURS kiedyś na mnie naskoczył, że offtop robię w wątku konkursowym. Ech... ;)
Romek P. - 1 grudnia 2005, 22:53

bogow napisał/a:
A NURS kiedyś na mnie naskoczył, że offtop robię w wątku konkursowym. Ech... ;)


Dobra, to wracając to wątku głównego - choć z trudem, bo miodom pitnym mówimy trzy razy TAK - może to Kay, "Władca cesarzy"?

mawete - 2 grudnia 2005, 11:27

Romek: nie... kolej na podpowiedź. Autor nie żyje.... i nie jest to Polak, chociaż ma polskopodobnie brzmiące nazwisko...
Czarny - 2 grudnia 2005, 11:32

Skoro tak, to może R.Zelazny, ale nie wiem z jakiej książki.
mawete - 2 grudnia 2005, 11:34

A ja poproszę o pełną odpowiedź... :)
Czarny - 2 grudnia 2005, 11:40

Pan Światła ?
mawete - 2 grudnia 2005, 12:16

Czarny: niestety nie

//edit: autor oczywiście się zgadza...

Vivaadeal - 3 grudnia 2005, 17:26

Aleja Potępienia? [nie wiem czy wolno mi odp bo nie ja odgadlem autora..:)]
Czarny - 3 grudnia 2005, 19:50

Wolno, wolno. Dopóki zadawacz nie zatwierdzi odpowiedzi, sprawa jest otwarta.
mawete - 4 grudnia 2005, 10:46

Vivaadeal: niestety nie....
Czekam do jutra jeśli nikt ni zgadnie butelkę sam wypije.... :twisted:

Nivak - 4 grudnia 2005, 10:56

Ej, ja chcę ten miodzik :!:
...ale nie wiem z czego jest cytat :?

mawete - 4 grudnia 2005, 11:08

Nivak: autora juz znasz... szukaj... :twisted:
Pako - 4 grudnia 2005, 11:17

R. Zelazny "Donnerjack" - polskiego tytułu nie znam...
Poprawka - polski tytuł chyba taki sam, jak angielski :)

Nivak - 4 grudnia 2005, 11:33

Nie wiem czy Pako zgadł, ale przeszukałam właśnie wszystko co mam Żelaznego, cały Amber i inne pojedyncze tytuły, no i to nie to :cry:
Poddaję się...

mawete - 4 grudnia 2005, 15:53

Pako: niestety nie...
Kolejna i ostatnia podpowiedź:
Nivak: nie Amber...

Nivak - 4 grudnia 2005, 16:24

Ja też znalazłam to w Donnerjack :(
Jest jeszcze Shadowjack...

mawete - 4 grudnia 2005, 16:33

hmmm... IMO niemozliwe... ale proszę o podanie wydawnictwa, nru wydania, tłumacza i nru strony.... jestem mocno zdziwiony...

//edit: oczywiście jeśli bedzie się zgadzało to po buteleczce dla Was...

Nivak - 4 grudnia 2005, 16:36

Nie mam polskiego wydania :roll:
Mam tylko to :oops:

mawete - 4 grudnia 2005, 16:44

Nivak: przykro mi ale tam są tylko wymienione niektóre gwiazdy.... nie jest zachowany cały pierwotny cytat.... :twisted: nawet przy bardzo dowolnym tłumaczeniu....
Pako - 4 grudnia 2005, 16:48

Hehe... widzę Nivak, że korzystaliśmy z tych samych źródeł :) A buteleczka była tak blisko... ;)
mawete - 4 grudnia 2005, 16:51

to myślcie dalej.....
Nivak - 4 grudnia 2005, 16:52

mawete napisał/a:
Nivak: przykro mi ale tam są tylko wymienione niektóre gwiazdy.... nie jest zachowany cały pierwotny cytat.... :twisted: nawet przy bardzo dowolnym tłumaczeniu....

Bo to jest czyjś esej na temat tej książki :P

Pako, trza dalej szukać 8)
Ja muszę dostać ten miodzik :twisted:


EDIT: Dlaczego szukając w necie cytatów z tego co zadałeś mawete ląduję na jakichś erotycznych stronach? :shock: Moja biedna psychika cierpi, ale muszę sobie zanotować żeby nigdy nie pisać o delikatnym zamykaniu drzwi :lol:

Pako - 4 grudnia 2005, 17:00

A to może lord demon? Z tą samą autorką pisany, co Donnerjack, to moze i gwiazdy się powtórzyły?
A szczerze, to nie amm pojęcia nawet, co strzelać, bo Zelaznego przeczytałem jedna ksiązkę. Fajną, ale jużnawet tytułu nie pamiętam :P

Nivak, wygrywamy wspólnymi siłami, da dwie butelki :) Tylko wygrać trzeba, ale to sie załatwić jakoś musi dać :)

Nivak - 4 grudnia 2005, 17:11

A ja właśnie czytałam dużo Żelaznego i to mnie teraz doprowadza do rozpaczy, że cytatu nie łapię :cry:

Ta pani była jego towarzyszką życia i dokończyła pisanie Donnerjack po śmierci Żelaznego. Tyle się dowiedziałam z eseju :P Przynajmniej go przeczytałam :twisted:

Czarny - 4 grudnia 2005, 17:16

Może to Divlish przeklęty, albo druga część Kraina przemian ?
Nivak - 4 grudnia 2005, 17:21

Dilvish przeklęty nie, bo go sprawdzałam dzisiaj... chyba że przegapiłam :?
Czarny - 4 grudnia 2005, 17:32

A czy to w ogóle książka, czy tylko opowiadanie?

Może Odmieniec, albo Szalony różdżkarz?

Nivak - 4 grudnia 2005, 17:37

Czarny... weź mnie nie dołuj :?

EDIT: Pamiętam, że czytałam kiedyś opowiadanie w Fantastyce, w których chłopak zmieniał codziennie świat żeby wrócić do swojego prawdziwego domu. Ale to nie była moja Fantastyka, to było dawno temu, nie pamiętam tytułu i nawet nie wiem, czy napisał to Żelazny :?
Takie tam luźne wspomnienie...

mawete - 5 grudnia 2005, 10:31

Książka... Prawidłowa odpowiedź jeszcze nie padła....
Nivak - 5 grudnia 2005, 11:21

Ja się poddaję :(
I teraz ładnie pomacham miodzikowi na do widzenia :cry:

Czarny - 5 grudnia 2005, 11:42

Widmowy Jack, Czarny tron ?

Nivak, podaj co przejrzałaś będę strzelał obok :mrgreen:

Nivak - 5 grudnia 2005, 11:46

To może ja powinnam zrobić listę tego, czego nie byłam w stanie przejrzeć? :twisted:
Kiedyś by się w końcu trafiło, ale to jest oszustwo :roll:

Czarny - 5 grudnia 2005, 11:48

Nie oszustwo, a lotto z dużo mniejszą ilośćią możliwości. Każdy już przyznał, że tego nie zna, więc gdzie tu oszustwo?
mawete - 5 grudnia 2005, 12:05

Prawidłowa odpowiedź dalej nie padła..... hmmmm dam Wam jeszcze jedną podpowiedź i czas do jutra do godz 12.00 ( staniemy na rynku w samo południe...)
Cytat:
"...
Przerwał. Potem mówił dalej: - Przyszedłeś do mnie po radę, a ja ci prawdopodobnie dałem więcej, niż chciałeś otrzymac. To z powodu dobrego towarzystwa i doskonałego napoju. Pije więc twoje zdrowie i zdrowie czasu, który mnie zmienił. Wspinaj się dalej. To wszystko. Wspinaj się dalej, a potem wejdź jeszcze wyżej.
..."
Więcej podpowiedzi nie bedzie...

Nivak - 5 grudnia 2005, 12:45

Bramy w piasku?
mawete - 5 grudnia 2005, 13:32

Nivak za 3 punkty! :bravo Buteleczka jest Twoja... adres na priva proszę... :)
mawete - 5 grudnia 2005, 13:53

Nivak: zadajesz... :twisted:
Nivak - 5 grudnia 2005, 14:15

Cytat:
Młoda dziewczyna stała wysoko w czworokątnej wieżyczce na dachu domu w G. Rozjarzonym wzrokiem wpatrywała się w burzowe chmury. Za każdym razem, gdy płomień błyskawicy przecinał niebo, twarz dziewczyny rozjaśniała się w zachwycie bliskim ekstazy, a w rozpalonych, żółtych niczym siarka oczach pojawiał się ogień.
Słyszała dochodzące z dołu wołania rodziców:
- I., I., gdzie jesteś?
Nie zadawała sobie trudu, by odpowiedzieć.
Oni się teraz nie liczyli. To była jej godzina, jej świat.
Obudziły się w niej uśpione moce. Jestem jedną z "nich", myślała z dumą, bo [...] potomków [...] przeważnie cechowało wielkie zarozumialstwo. Zawsze o tym wiedziałam, tylko przedtem nie miało to dla mnie większego znaczenia. Byłam zajęta tyloma innymi sprawami.

Nivak - 5 grudnia 2005, 16:58

Podpowiedź: Seria ma 47 tomów.
I = Ingrid.

Adon - 5 grudnia 2005, 17:28

Eeeeee aż 47? :shock:
No to strzelam, że to jakiś Świat Czarownic albo inna Saga o Ludziach Lodu. :shock:

Nivak - 5 grudnia 2005, 18:11

Saga o Ludziach Lodu 8)
Zadajesz :)

Adon - 5 grudnia 2005, 19:50

No to do dzieła:

Cytat:
Posłuchajcie historii o Njordzie i Potworze. Wiele jest wersji tej opowieści. Bohater nazywa się Tyr, Perseusz, Zygfryd, Beowulf lub Święty Jerzy. Lecz to właśnie Njord spotkał się z wypełzającym z piekielnych otchłani ohydnym, szatańskim stworem. To spotkanie dało początek całej serii bohaterskich legend, powtarzanych tak długo, aż zatraciły ziarno prawdy, trafiając do lamusa zapomnianych baśni. Wiem, o czym mówię, gdyż to ja byłem Njordem.

Adon - 6 grudnia 2005, 16:39

Nie ma odpowiedzi? A to stosunkowo łatwe - teraz jak nikt nie odgadnie, to nie wiem, co myśleć:

Cytat:
- Niechaj moje plemię pamięta - rzekłem powoli. – Niechaj opowieść płynie z wioski do wioski, z obozu do obozu, z klanu do klanu, by wszyscy dowiedzieli się, że ani człowiek, ani zwierzę, ani demon nie mogą żerować bezkarnie na jasnowłosym ludzie z Asgardu. Niech w tym miejscu wzniosą mi kopiec. Niech złożą tam mnie z moim łukiem, z mieczem w ręku, abym na zawsze mógł strzec tej doliny. Jeśli duch boga, którego zabiłem, przybędzie z głębin, mój duch zawsze będzie gotów stanąć z nim do walki.
Grom jęczał i bił się po owłosionej piersi, kiedy śmierć odnalazła mnie w Dolinie Grozy.

Czarny - 6 grudnia 2005, 17:17

Coś z Doliną Grozy było u R.E.Howarda (chyba zresztą pod tym samym tytułem), ale nie mam akurat tego zeszytu.
Adon - 6 grudnia 2005, 17:27

Dobrze. REH "Dolina Grozy" :D
Zadawaj, waść.

Czarny - 6 grudnia 2005, 17:34

"O godzinie ósmej stanęli przed bramą Ośrodka. Dzień rozpoczął się opadami deszczu; jak zwykle niezbyt obfitymi. Czuwali nad tym ludzie z Podkomisji Gospodarki Wodnej. Apostezjon otoczony był wprawdzie ze wszystkich stron morzem, ale cierpiał, podobnie jak druga część świata, na niedobór słodkiej wody. "
gorat - 6 grudnia 2005, 17:54

Wnuk-Lipiński "Rozpad połowiczny"
Było w tym tomie dużo o ośrodkach, więc stawiam. "Wiru pamięci" nie czytałem, więc stąd może wynikać błąd, a w "Mordzie założycielskim" (raczej) na pewno czegoś takiego nie było.

Czarny - 6 grudnia 2005, 20:02

Zgadza się, chodzi o "Rozpad połowiczny" :bravo . Wrzucaj następną.
mawete - 7 grudnia 2005, 08:54

gorat: jazda! wszyscy czekają...
gorat - 7 grudnia 2005, 12:00

Niestety wczoraj straciłem połączenie (dostawca coś ***), a dzisiaj będę o 20.00. Czyli niestety muszę oddać prawo zadawania :wink:
mawete - 7 grudnia 2005, 12:04

no to panie i panowie jazda... ja nie zadaje...
Czarny - 7 grudnia 2005, 12:20

Ja jestem w pracy i nie mam cytata pod łapą. Piłeczka odbija sę dalej.
Adon - 7 grudnia 2005, 12:32

Ja tez jestem już w pracy - jak coś, to koło 16.00 coś dam, jak nikt nie da.
mawete - 7 grudnia 2005, 13:04

Dobra pracusie... - ja jestem na zwolnieniu lekarskim - cytat będzie prosty:

"Był Wrzesień i Grunwald i było Lenino
Był Narwik i Arhneim i Monte Cassino
Jagiełło, rycerze, lotnicy, piechota
A wszystko *beep* nam Andrzej Gołota."

Tym razem bez nagrody ode mnie bo cytat jest zbyt oczywisty...

krisu - 7 grudnia 2005, 21:08

Mawete, Ale to nie jest cytat z książki.
Czarny - 7 grudnia 2005, 21:23

Ja nawet nie mam pojęcia z czego :shock:
Adon - 7 grudnia 2005, 22:27

Ja tam takiego smsa dostałem. :wink:

Tymczasem wrzucę coś z fantastyki, jako się rzekło:

Cytat:
Wnętrze Bożychramu przypominało wysoki przedziwny okręt piracki ciosany z zimnej ciemności, licho oświetlony ogrzewany półkolem świec na dziobie będącym ołtarzem przez całą resztę roku, a dzisiaj sceną. Na dziobie, na rufie i na obu burtach stało jedenaście żywych sosen, udając maszty. Żagle - w rzeczywistości ściany - były z pozszywanych skór ciasno dowiązanych do masztów. Zamiast nieba w górze, dobre pięć wysokości chłopa nad pokładem, zaczynały się gęsto splecione gałęzie sosen, białe od śniegu. Rufę i śródokręcie tej niesamowitej nawy, żeglującej jedynie z wiatrem wyobraźni, wypełnili Śnieżni Mężczyźni, którzy w swych kolorowych, choć w mroku niemal czarnych futrach przysiedli na pniakach i grubo zrolowanych kocach. Mrukliwie gwarzyli i dowcipkowali, a wybuchy pijackiego śmiechu nie były zbyt głośne. Z chwilą wkroczenia do Bożychramu, a właściwie do Bożej Arki, ogarnęła mężczyzn religijna cześć i bojaźń, pomimo, a kto wie czy nie właśnie z powodu profanacyjnego wykorzystania świątyni tej nocy. Ozwał się rytmiczny werbel, złowrogi jak stąpanie śnieżnego lamparta i początkowo tak nieuchwytny, że nikt z obecnych dokładnie nie wiedział, kiedy to się zaczęło, i tylko poprzedni gwar i poruszenie wśród widzów ustały jak uciął nożem, a jakże wiele par dłoni zacisnęło się lub luźno spoczęło na kolanach, podczas gdy tyleż samo par oczu wlepionych było w oświetloną świecami scenę pomiędzy dwoma parawanami wymalowanymi w czarne i szare rozety.

mawete - 8 grudnia 2005, 08:31

krisu napisał/a:
Mawete, Ale to nie jest cytat z książki.

To jest cytat z książki... :twisted: i ja naprawdę proszę mawete, nie Mawete...

mawete - 8 grudnia 2005, 15:03

Na co odpowiadamy na moje czy na Adona?
Rodion - 8 grudnia 2005, 15:16

Co Powiesz na" Apokalipsę według..."?
mawete - 8 grudnia 2005, 15:18

Rodion: trafiny zatopiony... mówiłem że łatwe... zadajesz.. :D
Rodion - 8 grudnia 2005, 15:45

Stare, ale moze ktoś trafi :) .
- Panie profesorze.. czy bardzo trudne było to zadanie?- spytał jeden z chlopców.
- Nie tyle trudne, ile niewdzięczne, bo prowadzące przez straszliwy gąszcz obliczeń. Dawno temu, kiedy jeszcze nie bylo takich maszyn, pewien znany matematyk rozwiązywal je przez pół roku.
- Ależ rozwiązanie wyskoczyło w tej samej chwili jak pan tu nacisnął...
Czandrasekar potrząsnął głową.
- Nie w tej samej chwili. To złudzenie. Od wydania rozkazu do pojawienia się wyniku minęło pół sekundy. Marax wykonuje 5 000 000 operacji na sekundę, więc w pół sekundy wykonał ich około 2 500 000. Tyle właśnie było trzeba.
Chłopcy przypatrywali się Maraxowi zupełnie inaczej niż przedtem.
W nagrodę: uścisk ręki Prezesa ( wysyłamy pocztą za pobraniem) :lol: .

Rodion - 8 grudnia 2005, 15:48

Adon
Czy to : Fritz Leiber "Miecze i ciemne siły"?

mawete - 8 grudnia 2005, 15:52

Rodion: no ni cholery nie znam cytatu...
Rodion - 8 grudnia 2005, 16:07

Nie wiedzialem że ma być latwo :o .
Poszukaj w przeszlości ( odległej ). Dla ulatwienia autor jest Polakiem.

NURS - 8 grudnia 2005, 16:44

sobowtór profesora Rawy?
krisu - 8 grudnia 2005, 16:54

Stanisław Lem "Astronauci"?
Rodion - 8 grudnia 2005, 16:56

Wygrana w drodze :D .
Rodion - 8 grudnia 2005, 16:57

krisu
Brawo, brawo :bravo :bravo :bravo

krisu - 8 grudnia 2005, 17:19

Hell yeah!! I win! :D
krisu - 8 grudnia 2005, 17:30

Będzie łatwe:
Cytat:
-Co to jest inkluz?
-Szafir z pęcherzykiempowietrza wewnątrz kamienia.Oprócz tego, w komnacie, w której będzie sypiała, należy co jakiś czas palić w kominku gałązki jałowca, żarnowca i leszczyny.
-Dziękuję za rady mistrzu,zastosuję się do nich, jeśli...A teraz osłuchaj mnie uważnie.Jeżeli stwierdzisz, że przypadek jest beznadziejny, zabijesz ją. Jeżeli odczynisz urok, a dziewczyna nie będzie... normalna...jeżeli będziesz miał cień wątpliwości, czy ci się udało w pełni, zabijesz ją również.

Rodion - 8 grudnia 2005, 17:50

No nie to "zbyt " łatwe.
Wiedżmin

Nivak - 8 grudnia 2005, 17:51

Wiedźmin Sapkowskiego
Adon - 8 grudnia 2005, 17:53

Sapkowski "Wiedźmin"
krisu - 8 grudnia 2005, 17:55

A które opowiadanko?
krisu - 8 grudnia 2005, 17:57

Łatwe? musiałem dokleić dwa zdania i dopiero zgadliście.
krisu - 8 grudnia 2005, 18:00

Sory zamotałem sie to opowiadanie ma tytuł "wiedźmin". Chyba Rodion zadaje.
Rodion - 8 grudnia 2005, 18:03

Znowu?
krisu - 8 grudnia 2005, 18:09

No znowu gwiazdorze! Zapodawaj! :bravo :bravo
Rodion - 8 grudnia 2005, 18:18

" Przy bramie znajdowała się dzielnica biedoty.Nędzne, rozpadające się domy przycupnęły ciasno jeden obok drugiego, ich górne piętra pochylały się nad mokrą, zaśmieconą ulicą.Zniszczone szyldy,kołysane nocnym wiatrem, skrzypiały na zardzewiałych hakach, obwieszczając, jaki sklep znajduje się na parterze za szczelnie zamkniętymi okiennicami. Mokry, żałośnie wyglądający kundel przemykał chyłkiem z podkulonym ogonem. Poza tym ulica była pusta i ciemna.
Na skrzyżowaniu migotliwie płonęła pochodnia. Pod nią, niczym blada zjawa, stała z nadzieją w oczach młoda, schorowana i wychudzona ladacznica, otulona zniszczoną niebieską opończą.
- Czy miałbyś ochotę, panie, miło spędzić czas?-zaskomlała.
Patrzyła nieśmiało szeroko otwartymi oczyma, a z jej mizernej twarzy wyzierał głód.
Jeździec zatrzymał się, pochylił w siodle i wsypał do jej dłoni kilka drobnych monet."
Adon czy trafiłem z tym Leiber'em?

Adon - 8 grudnia 2005, 18:59

Tak, to był Leiber. :bravo
A ja dobrze strzelam że to teraz jest Eddings i "Elenium"?

Rodion - 8 grudnia 2005, 20:20

Brawo! :bravo
Wygrywasz tlon na halabardę i miejsce w kolejce po magiczny miecz.

krisu - 11 grudnia 2005, 20:19

Czemu nie ma zagadki?
Iscariote - 11 grudnia 2005, 20:22

Ja moge coś zadac jak nikt nie zadaje....
gorat - 11 grudnia 2005, 20:31

To dawaj a nie gadaj :twisted:
Może bym coś wygrzebał ale jak ktoś już się zadeklarował...

Iscariote - 11 grudnia 2005, 20:35

Gdy za kolejnym zakrętem, hen nisko w dolinie po raz pierwszy ujrzałem niewielkie, senne miasteczko, odniosłem wrażenie, że mam przed sobą makietę, model wykonany rękami rozmiłowanego w detalach perfekcjonisty. Ciemne kontury zabudowań odcinały sie wyrąźnie od kolorowej szachownicy pól uprawnych i zielonych połaci winnic...

to jest początek ksiązki.. prosze zgadujcie

Iscariote - 11 grudnia 2005, 20:51

i moja zagadka nikogo nie zainteresowała... ech...
krisu - 11 grudnia 2005, 21:03

Daj następny kawałek
Iscariote - 11 grudnia 2005, 21:12

To ze środka...

Mogę sie tylko domyslać, iż dalszy ciąg wiersza zawierał przestrogę przed czymś, co ma spoczywac pod kamieniem. Przed jakimś złem. Identyczny napis jak ten, który przed chwilą panu zacytowałem widnieje na jednej ze ścian w lochach pod ratuszem. Jest wydrapany niezbyt głeboko, w pospiechu, jak sądz. Urywa sie dokładnie w tym samym miejscu co treśc welinu.

Prosze...

Iscariote - 11 grudnia 2005, 21:27

ech no przecie łatweee noo polski autor... czyzbym zatrudne dał?
krisu - 11 grudnia 2005, 21:33

to jakiś horror?
Iscariote - 11 grudnia 2005, 21:35

z tylu na okładce napisane jest uwaga cytuje:
"To literatura grozy dla inteligentnych"

ale czy ja wiem czy to było takie straszne?

taka sobie ta książka...

krisu - 11 grudnia 2005, 21:40

Paweł Siedlar
Czekając w ciemności?

Iscariote - 11 grudnia 2005, 21:42

Brawo... noo
krisu - 11 grudnia 2005, 22:10

Cytat:
Po przebudzeniu długo nie mogłem uprzytomnić sobie, gdzie jestem. Z czającym się w okolicach skroni bólem głowy, z sennymi wizjami plączącymi się jeszcze z rzeczywistością, w bladym świetle sufitowej lampy przez długie sekundy lustrowałem maleńkie pomieszczenie, próbując odtworzyć wydarzenia sprzed zaśnięcia.Nie wykonując najmniejszego ruchu ciałem, samymi tylko ostrożnymi skrętami szyi kierowałem wzrok na każdą z widocznych czterech płaszczyzn - sufitu i ścian, o jednakowej brudnobiałej barwie i matowej gładkości.

Iscariote - 11 grudnia 2005, 22:13

hmmm coś kojarze... ale tak sobie...
krisu - 11 grudnia 2005, 22:19

polski autor
krisu - 11 grudnia 2005, 22:35

nieżyjący polski autor
krisu - 11 grudnia 2005, 22:39

Cytat:
Które to było osiedle, to gdzie był wybuch?-spytałem.
Luna I- powiedział.

bogow - 11 grudnia 2005, 22:43

Janusz Zajdel "Cylinder van Troffa" :?:
krisu - 11 grudnia 2005, 22:47

Brawo bogow! zadajesz, nagroda przyleci w B-17 Rodiona, jak tylko pożycze od NURSA atomowego amanta.
bogow - 11 grudnia 2005, 22:58

Fung Fu Johnson nosił się zawsze i wszędzie po wojskowemu. Kiedy więc tylko zapach smażonych na bekonie jajek, potrawy którą wedle niego, jadali nieodmiennie prawdziwi mężczyźni, wywoływał go z sypialni, Fung Fu ukazywał się rodzinie u szczytu schodów w piżamie koloru khaki i z naszytymi na wysokości serca baretkami odznaczeń, jakich nigdy nie otrzymał, ale które na pewno mógłby zdobyć, gdyby jakiś drań ze sztabu generalnego DFZ nie chciał byc mądrzejszy od komputera.
dofo - 11 grudnia 2005, 23:43

Iscariote napisał/a:
moja zagadka nikogo nie zainteresowała... ech...

Proponuje nastepnym razem dac zgadujacym wiecej czasu niz 15 minut. Troche cierpliwosci ;)

Haletha - 12 grudnia 2005, 09:29

Jeszcze nie czytałam nowego Packa, ale może to on...
bogow - 12 grudnia 2005, 11:04

Nie, nie jest to książka Tomasza Pacyńskiego. Również jest to polski autor. Dodatkowo rozszyfrowane inicjały.
Czarny - 12 grudnia 2005, 11:08

Może coś Ziemiańskiego?
eta - 12 grudnia 2005, 11:17

M. Jabłoński
Elektryczne banany, czyli ostatni kontrakt Judasza ?

bogow - 12 grudnia 2005, 14:56

:bravo Twoja kolej :)
eta - 12 grudnia 2005, 15:25

"- Nie ma innego wyjścia, jak tylko wybrać się do Meorii i osobiście pokłonić Bogu Chwilowo Nieobecnemu. Trzeba mu się przypomnieć. Powiedzieć otwarcie: jest tak i tak, dłużej już nie wytrzymamy, ratuj. Powinna moim zdaniem pójść delegacja, złożona z ludzi, owszem, szanowanych, lecz i takich, którzy wytrzymają trudy podróży. Nie można przecie stawić się przed Bogiem słaniając się na nogach albo dysząc jak zgoniony pies. Nie uchodzi. Więc my tu własnym sumptem wyłoniliśmy taką delegację. Było trochę przepychanek, bo wszyscy chcieli iść. Trzeba, żeby zaprowadził ją na miejsce ktoś, kto zna drogę."

Chyba przegiąłem )

eta - 13 grudnia 2005, 10:07

poprawiłem, chyba przegiąłem z ukrywaniem
Czarny - 13 grudnia 2005, 10:11

No to musi być: "Dzień drogi do Meorii" M.Oramus ?
eta - 13 grudnia 2005, 10:21

oczy wiście
zapraszam

Czarny - 13 grudnia 2005, 11:15

Dentysta odprowadził ją z uśmiechem do drzwi i wezwał dla niej taksówkę, która wylądowała na balkonie, gdy tylko Fifi się tam pojawiła.
Taksówka nie była automatyczna, lecz raczej staroświecka, w każdym razie na tyle, by kobieta mogła ją uznać za elegancką. Fifi Fevertrees uśmiechnęła się olśniewająco do małpiego kierowcy i wsiadła.

krisu - 13 grudnia 2005, 14:30

to coś z Aldissa chyba...
Czarny - 13 grudnia 2005, 14:36

Poczułem gorący oddech na plecach, ale szept z tytułem nie dotarł.
Nivak - 13 grudnia 2005, 14:41

Helliconia Aldissa?
Czarny - 13 grudnia 2005, 14:44

Dla ułatwienia dodam, że to tylko opowiadanie (oczywiście Aldissa). A dla sprytnych dodam, że jestem w pracy i mam tu tylko jedną książkę, o której wspominałem w tym wątku. :wink:
eta - 14 grudnia 2005, 09:08

Noc, podczas której do cna wyczerpał się czas
Czarny - 14 grudnia 2005, 09:14

Zgadza się :bravo
eta - 14 grudnia 2005, 09:33

Ta
dam:

Stworzenie zajmujące przedział sypialny O’Mary ważyło około pół tony, miało sześć krótkich, grubych wyrostków służących mu zarówno za ręce, jak i za nogi, pokryte zaś było skórą tak twardą jak elastyczna pancerna płyta. Pochodziło z planety Hudlar, której ciążenie czterokrotnie, a ciśnienie atmosferyczne siedmiokrotnie wyższe od ziemskiego pozwalały spodziewać się tak mocnej budowy ciała. O’Mara wiedział jednak, że mimo swej olbrzymiej siły istota ta jest całkowicie bezradna; miała zaledwie pół roku, a już stała się świadkiem tragicznej śmierci rodziców, jej mózg zaś rozwinięty był na tyle, że ów wypadek śmiertelnie ją przeraził.

Adon - 14 grudnia 2005, 13:22

James White, cykl "Szpital Kosmiczny".
eta - 14 grudnia 2005, 15:19

oczywiście
samiuśki początek
proszę teraz Ty

Adon - 15 grudnia 2005, 09:29

Cytat:
Słońce stało wysoko na niebie, oświetlając mury zrujnowanego kościoła. Śnieg skrzył się srebrzyście, powietrze było mroźne i nieruchome. Za ruinami rysowała się linia świerków, ciemnozielonych i przykrytych puchatą czapą bieli, jeszcze dalej wznosiły się górskie szczyty. Z drugiej strony leżało pogrążone w sennej ciszy Almayrac.
Jordan i Eli Lienard przekroczyli próg kościoła.
Wzrok Jordana natychmiast przyciągnęły wypisane z boku ołtarza słowa.
Ufam Ci, Panie.

Czarny - 15 grudnia 2005, 09:54

Czyżby Domenic Jordan pani Kańtoch "Diabeł na Wieży" ?
Adon - 15 grudnia 2005, 13:07

Zgadza się.
Czarny - 15 grudnia 2005, 13:19

Była to jedna z pierwszych rzeczy, jakie podarował jej dziadek i była bardzo stara, toteż wyglądała niemal jak sarkofag mumii. Jak dziadek ją nazwał? Żelazną Dziewicą z Nurembergu, tak, dokładnie, tak... Miała pod pokrywą zaostrzone stalowe kolce. W środku można było umocować łańcuchami człowieka, po czym przekręcić małą korbę, która zamykała pokrywkę bardzo powoli, a kolce wbijały się w nadgarstki i łokcie, w kostki i kolana, w pachwiny i oczy. Trzeba było zachować ostrożność, by się zbytnio nie podniecić, gdyż wtedy kręciło się zbyt szybko, niwecząc całą zabawę.
eta - 15 grudnia 2005, 13:30

Robert Bloch zabawka dla juliette
Czarny - 15 grudnia 2005, 13:32

:bravo :bravo :bravo
eta - 15 grudnia 2005, 13:45

...i teraz zobaczyli...
W poblizu zamku czerwonych zostaly podciagniete trzy armie.
Staly zupelnie nieruchomo, w idealnym porzadku, szereg za szeregiem. Pomaranczowa, biala, czarna . Czekaly, by zobaczyc kto wyjdzie z ciemnosci.

Czarny - 15 grudnia 2005, 14:01

Piaseczniki Martina???
eta - 15 grudnia 2005, 14:26

proszę bardzo, mozna zadawać
Czarny - 15 grudnia 2005, 14:46

Zagadka będzie po 16 jak dotrę do domu, chyba, że ktoś mocno pragnie wepchnąć się bez kolejki, to zapraszam.
mawete - 15 grudnia 2005, 15:07

To może ja?
"- Formuj trzy rzędy!
Husarze sprawnie rozjechali się na miejsca. Stanęli w trzech rzędach jak nieruchomy, skrzydlaty mur zjeżony lasem kopii nad głowami.
-Polużnij!
Posłuysznie rozlużnili szyki. Tam była lekka jazda kozacka, W. nie chciał atakowac jej kolano w kolano , tak jak czyniono zwykle wobec kornetów rajtarów czy czworoboków pikinierów.
-Uciszyc się!
Nikt się nawet nie poruszył.
-Kopie w garśc!
..."
Powinno byc proste...

eta - 15 grudnia 2005, 15:13

Komuda?
ale które opowiadanie?

gorat - 15 grudnia 2005, 15:14

Komuda pewnie...
mawete - 15 grudnia 2005, 19:06

A ja cały czas czekam na pełną odpowiedź...
gorat - 15 grudnia 2005, 19:19

"Opowieści z dzikich pól"?
Niestety niedobór szlachty w okolicy :?
O, trzeba kogoś zaszlachtować! :mrgreen:

mawete - 15 grudnia 2005, 19:57

gorat: niestety nie...

W ramach podpowiedzi cd...:
"...
Towarzysze posłusznie ujęli groty kopii. Poprawili się w siodłach.
-Ruszaj! Dalej!
Szeregi skrzydlatych jeźdźców drgnęły, husaria ruszyła z miejsca lekko i zwinnie. Konie szły szybkim stępem przez trawy.
-Rysią!
Lawina jeźdźców pomknęła szybciej. Spod kopyt trysnęło błoto i kamienie, stepowy wiatr zaszumiał na srebrzystych skrzydłach, na naplecznikach husarskich zbroic, zafurkotał proporcami kopii. Z przeciwnej strony odezwały się okrzyki. ktoś ostrzegł kozackich sotników o odsieczy. Zaporożcy wstrzymali konie, oderwali się od przeciwnika, pospiesznie zmieniając front, by stawic czoła nowemu zagrożeniu. Gdzieś z przodu gwizdnęło kilka kul. Ale nie zdążyli uczynic wiele... W jednej chwili W. usunął się koniem w bok, a potem wrzasnął, aż konie przysiadły na zadach:
- W skok!
Hysaria pomknęła pędem przez step. Skrzydlaci jeźdźcy pochylili się w kulbakach gnając pezez trawy i niskie krzewy. Wiatr zaszumiał w skrzydłach..."

Nie ukrywam, że podpowiedź jest tak długa gdyż jest to mój ukochany fragment książki...

Nivak - 15 grudnia 2005, 20:13

Strzelam sobie Warchoły i pijanice?

Chociaż może jednak nie?... Wilcze gniazdo?

mawete - 15 grudnia 2005, 20:16

Poproszę o jedną odpowiedź...
Nivak - 15 grudnia 2005, 20:17

Wilcze gniazdo
gorat - 15 grudnia 2005, 20:17

mawete napisał/a:
Nie ukrywam, że podpowiedź jest tak długa gdyż jest to mój ukochany fragment książki...

Poprzez ograniczanie zbioru możliwości dochodzę do wniosku, że to "Wilcze gniazdo".
I nie pisz, że to niefantastyczna, bo my tu... wiesz... :mrgreen:

Edit: kuźwa, zarąbie dostawcę. Kwadrans czekałem, aż odzyskam połączenie... <czerwony>

mawete - 15 grudnia 2005, 20:17

tak, zadajesz....

//edit: jestem Vampirellą.... płec zmieniłem czy co??? :mrgreen:
//edit2: Nivak była pierwsza...

mawete - 15 grudnia 2005, 20:23

gorat napisał/a:
I nie pisz, że to niefantastyczna, bo my tu... wiesz... :mrgreen:

A gdzie ja napisałem że nie fantastyczna??? :shock:

gorat - 15 grudnia 2005, 20:25

mawete napisał/a:
A gdzie ja napisałem że nie fantastyczna???

Bo więcej książek fantastycznych poza "Wilczym gniazdem" to Komuda nie popełnił, nie? :)
Nivak, dawaj coś, bo znowu mnie odetnie :evil:

Nivak - 15 grudnia 2005, 20:27

Cytat:
Zamierzał już otworzyć drugi kanister, kiedy usłyszał trzask. Wyprostował się i wytężył słuch. Pewnie szczur albo ptak. Odczekał jeszcze chwilę i znów zaczął wylewać benzynę.
Dranie, pomyślał. Wypalę wasze imię z oblicza ziemi.
Poszukał w kieszeni zapalniczki, którą przyniósł z sobą. Nie zauważył, że na podłogę padł niewielki cień.
Nie zobaczył małej, zakapturzonej figurki, która zbliżyła się bezgłośnie jak duch. Zakrzywione ostrze maczety rozbłysło w ostatnich promieniach zachodzącego słońca.

Nivak - 16 grudnia 2005, 00:59

Kolejny kawałek :)
Cytat:
Przeszli między stołami, a mętne ich odbicia w nierdzewnych stalowych blatach wyglądały jak topielcy pod taflą lodu. Każdy stół został wyposażony w pełen asortyment kuchennych noży, rzeźnickich pił i chirurgicznych skalpeli. Zadbano również o wyposażenie medyczne: tlen, bandaże oraz elektrody na wypadek zatrzymania akcji serca. Poza tym obok każdego stołu było zamocowane ruchome lustro, żeby wyznawcy nie musieli na ślepo amputować sobie różnych części ciała.

mawete - 16 grudnia 2005, 09:12

gorat napisał/a:
mawete napisał/a:
A gdzie ja napisałem że nie fantastyczna???

Bo więcej książek fantastycznych poza "Wilczym gniazdem" to Komuda nie popełnił, nie? :)
Nivak, dawaj coś, bo znowu mnie odetnie :evil:

Popełnił jeszcze "Imię bestii" - też fantastyczna :D

Nivak - 16 grudnia 2005, 09:48

Horror :roll:
Czarny - 16 grudnia 2005, 09:51

Sorry nie czytuję prawie wcale horroru. Ale znam parę nazwisk np. Barker ?
Nivak - 16 grudnia 2005, 10:00

Nie Barker.
Tekst na odwrocie książki:
Cytat:
W ponurym domostwie na odludziu mieszka niesamowite towarzystwo, najwyraźniej związane z jakąś tajemnicą. Każdemu z nich czegoś brakuje: a to ucha, a to palca czy nawet ręki. Co dziwniejsze, goszczą tam światowej sławy kucharze, zdrowi i jak najbardziej kompletni...

dzejes - 16 grudnia 2005, 10:05

Graham Masterton "Rytuał"
Nivak - 16 grudnia 2005, 10:08

No, wreszcie...

Tak, to to, zadajesz :)

dzejes - 16 grudnia 2005, 11:02

Za godzinkę będzie :twisted:
dzejes - 16 grudnia 2005, 11:54

OK

Na razie żadnych podpowiedzi, bo i cytat chyba ?łatwy?

Cytat:

Widziałam to wszystko jasno, siedząc tamtego dnia z Kirsten w jednym z barów hotelu St.Francis. I nic nie mogłam poradzić. Ich idee fixe, będąc nie problemem, ale rozwiązaniem, nie podlegała perswazji, mimo, że w ostatecznym rozrachunku sama stawała się problemem. Usiłowali rozwiązać jeden problem za pomocą innego. To nie jest metoda, nie rozwiązuje się problemu za pomocą innego.

dzejes - 16 grudnia 2005, 16:04

Żadnej próby? Buuu....
To dorzucę coś więcej. Ciąg dalszy pierwszego cytatu :

Cytat:

Hitler, który niepokojąco przypominał Wallensteina, chciał w ten sposób wygrać drugą wojnę światową. Tim mógł mi wypominać rozumowanie hysteron proteron do upadłego, a potem samemu paść ofiarą okultystycznych nonsensów z tandetnych broszurek. Równie dobrze mógłby uwierzyć, że Jeff wrócił na Ziemię ze starożytnymi astronautami z innego układu gwiezdnego.


Pisarz bardzo znany, do tego w jednym ze swych "flagowych" dzieł.

dzejes - 16 grudnia 2005, 17:16

No dobrze, cytat wyjaśniający :

Cytat:

Bóg jest w tym uedzie. Paruzja, Boska Obecność. Była tam dla sadokitów i jest tam teraz. Potęga losu jest w istocie potęgą świata i jedynie Bóg pod postacią Chrystusa może zniweczyć potęgę świata. W Księdze Prządek jest zapisane, że umrę, ale ciało i krew Chrystusa mnie uratują. Dokumenty z Qumran mówią o księdze, w której przyszłość każdego człowieka została zapisana przed stworzeniem świata - wyjaśnił - To jest księga Prządek, coś jak Tora. Przadki stanowią personifikację losu, jak Norny w mitologii germańskiej które przędą ludzkie losy. Jedynie Chrystus, działający w imieniu Boga tutaj, na ziemi, bierze Księgę Prządek, czyta ją, przekazuje wiadomość człowiekowi, informuje go o jego losie, a potem dzięki swej nieskończonej mądrości Chrystus poucza tego człowieka w jaki sposób może uniknąć swojego losu. Wskazuje mu drogę wyjścia - Zamilkł na chwilę. - Lepiej coś zamówmy. Ludzie czekają na stoliki.

NURS - 16 grudnia 2005, 21:09

Nivak, co powiesz na Dicka?
Haletha - 17 grudnia 2005, 11:22

Nie mam pojęcia co to za książka, ale będę strzelać: Afraniusz Jeskowa?
dzejes - 17 grudnia 2005, 13:25

NURS napisał/a:
Nivak, co powiesz na Dicka?


Nie wiem, co powie Nivak, ale ja powiem : tak jest.

To teraz już ostatni cytat. Gentlemen (and ladies) start your engines :
Cytat:

Kiedy Timothy Archer odleciał do Izraela, wiadomości NBC wspomniały o tym mimochodem, jakby wspomnieli o przelocie ptaków, wydarzeniu zbyt regularnym, żeby było ważne, a jednak takim, o którym widzowie powinny być poinformowani. Chyba żeby przypomnieć, że episkopalny biskup Timothy Archer nadal istnieje i nadal aktywnie uczetniczy w sprawach tego świata. A potem amerykańska publiczność nie słyszała o nim przez jakiś tydzień.

mawete - 17 grudnia 2005, 13:29

Transmigracja Timothy`ego Archera (The Transmigration of Timothy Arher) Dick oczywiście...
dzejes - 17 grudnia 2005, 13:37

Nareszcie. A przecież już w pierwszym cytacie było :

- imię bohaterki
- jedno z miejsc, w którym dzieje się akcja
- niepodrabialny styl

No i książka to przecież trylogia Valis, nie wybrałem czegoś słabo znanego.

No mawete : zadajesz.

mawete - 17 grudnia 2005, 13:52

Za godzinkę... będę wtedy w domu to zadam - nie chcę cytować z pamięci, bo mogą być błędy...
mawete - 17 grudnia 2005, 16:03

Powinno byc proste:
"- Chyba nie jestem dziś w odpowiednim nastroju - powiedział P.
- W nastroju? - Głos H. zdradał wściekłośc nawet przez filtr tarczy. - Co ma do tego n a s t r ó j ? Walczysz, kiedy zachodzi koniecznośc, bez względu na nastroje. Nastrój można miec do przejażdżki na koniu, do dziewczyny czy gry na balisecie. Ale nie do walki.
..."

Haletha - 17 grudnia 2005, 16:05

Diuna:)
mawete - 17 grudnia 2005, 16:07

Haletha: zgadza się zadajesz... :D :bravo
Haletha - 17 grudnia 2005, 16:18

W moim cytacie popełniono dwa błędy: jeden gramatyczny, a jeden rzeczowy, bo kołowrotek wynaleziono chyba kilkaset lat później:) Ale książka fajna...

X usiadła przy tkackim warsztacie, mówiąc Y, by wzięła swój kolowrotek i usiadła przy niej. Dziewczynka usłuchała i X wprawiwszy w ruch jej kołowrotek przez chwilę się jej przyglądała. Mała była zręczna i dokładna; jej nitka jeszcze się plątała, ale mocno trzymała wrzeciono, jakby to była zabawka, wykręcając je małymi paluszkami. Gdyby miała większe dłonie, przędłaby już tak dobrze, jak Z. Po chwili Y się odezwała:
- Nie pamiętam mojego ojca, mamo. Gdzie on jest?
- Jest daleko w Kraju Lata ze swymi żołnierzami, córeczko.
- Kiedy wr óci do domu?
- Nie wiem, Y. Czy chcesz, żeby wrócił?
Dziewczynka zastanawiałą się przez chwilę.
- Nie - powiedziała - bo kiedy tu był, pamiętam to tylko troszkę, musiałam spać w komnacie cioci, a tam było ciemno i na początku się bałam. Oczywiście byłam wtedy bardzo mała - dodałą poważnie i X musiała ukryć uśmiech. Po chwili dziewczynka znowu się odezwała - I nie chcę, żeby on wracał, bo sprawiał, że płakałaś.

gorat - 19 grudnia 2005, 12:00

Halo, pobudka! Już druga doba się kończy! :evil:
mawete - 19 grudnia 2005, 12:03

I nikt nie wie... może jakaś podpowiedź??
Haletha - 19 grudnia 2005, 12:16

Przepraszam, nie mogłam wczoraj zajrzeć na forum.

Drugi cytat: Dziewczynka była niesłychanie piękna. Wydawała się cała złotem i bielą. Cerę miała jasną jak kośc słoniowa, gdzieniegdzie tylko przetykana koralem, jej oczy były jak najjaśniejszy błękit nieba, włosy długie, płowe i świecące przez mgłę jak żywe srebro. (...)
- Co się stało, dziecko, zgubiłaś się? Zapytała X.
- Wpatrując się w nich ze strachem dziewczynka wyszeptała:
- Kim jesteście? Myślałam, że nikt mnie tutaj nie usłyszy, wołałam siostry, ale żadna z nich mnie nie usłyszała, a potem ziemia zaczęła się poruszać i tam, gdzie stałam na suchym lądzie, nagle stałam w wodzie, a wokół mnie byly tylko trzciny i tak się przestraszyłam... Co to za miejsce? Jestem w klasztorze już prawie rok i nigdy go nie widziałam... - przeżegnała się.

Czarny - 19 grudnia 2005, 12:44

Czy chodzi o Necrosis. Przebudzenie Jacka Piekary ?
Haletha - 19 grudnia 2005, 12:56

Tytuł jest prawie zawarty w tym cytacie:)

No ale jeszcze jeden:
Harfa Y, o wiele większa od normalnych harf, była trudna do przenoszenia i pod jej ciężarem bard wyglądał dziwacznie. Jedno kolano miał sztywne i ciągnął stopę po ziemi. Wstrętny, pomyślała. Wstrętny, groteskowy człowiek. Ale kto by tak pomyślał, kiedy gra? W tym człowieku jest więcej, niż ktokolwiem może przypuszczać. (...)
- Jak na człowieka tak okaleczonego, dobrze się porusza. Szczęśliwie dla świata, że przeżył i że nie skończył jako żebrak na gościńcu albo plotąc maty na jarmarkach. Taki talent jak ten nie powinien być trzymany w ukryciu, ani nawet zamykany na królewskim dworze. Taki głos i dłonie należą do Bogów.

Czarny - 19 grudnia 2005, 13:08

Patricia McKillip Harfista na wietrze, albo któryś z pozostałych tomów???
Haletha - 19 grudnia 2005, 13:11

Nie. Książka baaardzo znana, a tematyka tak chodliwa, jak nie wiem co:)
mawete - 19 grudnia 2005, 13:18

Komuda "Imię bestii" ??
Haletha - 19 grudnia 2005, 13:27

No kurczę. Czasy przedkołowrotkowe, politeizm, bardowie, złotowłose dziewczynki błąkające się po mgle... I temat wałkowany przez artystów od wieków:)
Czarny - 19 grudnia 2005, 13:32

No kurczę :mrgreen: , to pewnie jakieś Słowiany albo i Wikingi, ale tytułu nie kojarzę.
Haletha - 19 grudnia 2005, 13:36

Słowiany, wikingi i bardowie?;) No nie, próbuj inaczej. A tytuł możesz strzelić w ciemno; idę o każdy zakład, że świetnie go znasz.
fonsztyk - 19 grudnia 2005, 15:48

Żmijowa harfa?
Haletha - 19 grudnia 2005, 16:33

Hm, najciemniej jest pod latarnią?

Plemionom Czarownego Ludu i plemionom Północy został dany wielki przywódca i on właśnie poddany będzie próbom starego rytuału. Jeśli przeżyje tę próbę, co od pewnego stopinia zależeć będzie od mocy, z jaką Łowczyni zaczaruje jelenie, zostanie obwołany Królem Ogierem, Rogatym Panem, towarzyszem Dziewicy Łowczyni, będzie ukoronowany rogami Boga. M, wiele lat temu powiedziano ci, że twoje dziewictwo należy do Bogini. Teraz ona go żąda, w ofierze Rogatemu Bogu. Ty będziesz Dziewica Łowczynią i oblubienica Rogatego Pana. Zostałaś wybrana do tego zadania.

Może chociaż film skojarzycie?

Rodion - 19 grudnia 2005, 16:35

"Mgły Avalonu"?
Haletha - 19 grudnia 2005, 16:43

No wreszcie:)
Rodion - 19 grudnia 2005, 16:52

To tylko tak, coby nikt nie mówił że nikt nie czytał! :lol:
Zadaj coś, bo ja nie mam pomysłu. :D

Haletha - 19 grudnia 2005, 16:53

Może nie, jakoś te moje cytaty są mało zgadliwe... ;-)
Rodion - 19 grudnia 2005, 16:56

Dawaj! Nikt nie mówił że ma być łatwo! :mrgreen:
Haletha - 19 grudnia 2005, 17:05

A dobra!

Porucznik popatrzył zaskoczony. Dopiero teraz spostrzegł, że z włazukierowcy BTR-a wychyla się dziewczyna. Młoda, ciemnowłosa i bardzo piękna. Najemniczka, pomyślałm. Mogłem się tego spodziewać.
Chwyciła krawędź włazu dłonią w czarnej rękawiczce bez palców, wyślizgnęła, się na przedni pancerz.
- Następny bohater? - spytała.



...


- Jambo, 'mzee.
- Jambo, uchawi.

eta - 20 grudnia 2005, 08:17

Tomasz Pacyński, Skarby pustyni
Haletha - 20 grudnia 2005, 10:21

Owszem.
eta - 20 grudnia 2005, 10:54

" Nawet się nie obejrzeliśmy, jak przeszliśmy przez Tamkę. Mijani ludzie z lekkim zdziwieniem spoglądali na moją marynarkę, ale swojski wygląd Rumcajsa działał na nich uspokajająco."
Henryk Tur - 20 grudnia 2005, 11:00

Coż z Pacyńskiego ?
eta - 20 grudnia 2005, 11:05

nie
Haletha - 20 grudnia 2005, 11:08

No to może NURS? Jeszcze nie czytałam jego książek...
mamcia65 - 20 grudnia 2005, 11:11

Michał Studniarek "Herbata z kwiatem paproci"
eta - 20 grudnia 2005, 11:27

mamcia65 napisał/a:
Michał Studniarek "Herbata z kwiatem paproci"

dobra odpowiedz, przekazuję puchar przenośny w Twoje ręce

mamcia65 - 20 grudnia 2005, 11:33

"Pochylił się nad nią groźnie, dwa razy większy od niej. Bojaźliwie i z rezygnacją zaczęła recytować w języku, którego on nigdy nie zrozumie. Uniósłszy ją bez trudu do góry, patrzył, zbliżywszy dwa obrotowe słupki oczne do szkła jej hełmu.
Paplała coś, ale nie słuchał jej. Wpatrywał się intensywnie poprzez szkło, sycąc wzrok ruchami jej szczęki, oczu, warg, języka. To wszystko powinno być zawsze ukryte, z wyjątkiem intymnych sytuacji. A jednak, oto forma życia, krucha, nienawistna, dwunożna forma życia, obnosząca się ze swoimi częściami. To było nieprzyzwoite, obrzydliwe."

fonsztyk - 20 grudnia 2005, 17:10

Może coś Sheckleya?
Romek P. - 20 grudnia 2005, 17:19

fonsztyk napisał/a:
Może coś Sheckleya?


To jest to sławne opowiadanie Sheckleya o jaszczurach zabijających kobiety. Ale tytułu nie pamietam... :(

eta - 20 grudnia 2005, 18:00

Potwory (chyba) oczywiście Sheckleya
mamcia65 - 20 grudnia 2005, 18:15

Nie Sheckleya. Może nie bardzo długa, ale jednak powieść, a nie opowiadanie. A potwory są ... całkiem cywilizowane.

[ Dodano: 2005-12-20, 22:29 ]
Fragment nr 2, bo zastój się zrobił

Kiedy zobaczył zawartość paczki, jego twarz wydłużyła się ze strachu. Potem miejsce strachu zajęło zdziwienie, złość, przerażenie. Chociaż nie znalazł żadnej wyjaśniającej notatki, paczka mogła nadejść tylko od Rivarsa. Ale co to mogło znaczyć? Czy R. stracił do niego zaufanie? Czy to jakiś okrutny żart? A przede wszystkim, czyje to było?
Trzymając się kurczowo stołu, Towler patrzył w dół z przerażeniem i rozpaczą. W opakowaniu leżała zakrwawiona ludzka stopa, ucięta przy kostce.

[ Dodano: 2005-12-21, 20:15 ]
Zbyt trudne, czy świąteczna krzątanina?

– Ciekawi jesteście pewnie, jak to się stało, że Par-Chavorlem został odwołany, skoro wszystkie nasze wysiłki przekazania prawdy Synvoretowi poszły na marne. Otóż Synvoret poinformował swoich zwierzchników o mojej próbie zamachu na jego życie. Zrobiło to na nich jak najgorsze wrażenie. Nasi wywiadowcy z siedziby wroga przysłali nam pełny tekst depeszy odwołującej Par-Chavorlema ze stanowiska. Wiemy więc, dlaczego go wywalili. Wiemy, że odchodzi, bo sędziowie Partussy uznali, że rządzi zbyt łagodnie.

gorat - 22 grudnia 2005, 11:03

Dwie doby minęły, może czas na coś nowego? :roll:
Czarny - 22 grudnia 2005, 11:18

To cos z Aldissa, przez to dodawanie postów nie wiedziałem, że są nowe fragmenty :evil:
Czy to z "Tłumacza"?

mawete - 22 grudnia 2005, 11:35

Bow Down to Nul? ( nie znam polskiego tytułu czytałem w oryginale.... )
mamcia65 - 22 grudnia 2005, 18:31

Tak Czarny "Tłumacz" Aldisa :bravo
Czarny - 22 grudnia 2005, 19:20

Wszystko przez te przeklęte fasolowe ludziki... - mruknął, masując okolice serca maga. - Zemścili się, ale czy to moja wina, że jacyś bogowie umieścili ich w mojej misce? Na niebie latają sobie oszczepy bogów, a nas atakują czarne ludy... prosto z mgły... prosto znikąd... S. pewnie nie żyje... A niech to, zaiste wielką próbą stało się moje życie.
Nivak - 22 grudnia 2005, 19:39

Piotr Zwierzchowski - Sendilkelm?
Czarny - 22 grudnia 2005, 20:11

:bravo :bravo :bravo
Zadawaj Nivak

Nivak - 23 grudnia 2005, 00:51

Cytat:
- Cześć - mruknęła L., odchodząc od tablicy i zerkajac na niego.
- Co sie stało, że nie jesteś na uczcie?
- A bo straciłam prawie wszystko, co miałam - odpowiedziała pogodnie L. - Pozabierali mi rzeczy i gdzieś pochowali. Ale to ostatni wieczór i muszę je odzyskać, więc rozwieszam ogłoszenia.
Machnęła ręką w stronę tablicy, do której przypięła listę brakującuch książek i ubrań z prośbą o ich zwrot.


Cytat:
[...]Powierzyłem ciebie jej siostrze, jej jedynej pozostałej przy życiu krewnej...
- Która mnie nie kocha - wtrącił natychmiast H. - Nie dałaby złamanego...
- Ale cię przygarnęła - przerwał mu D. - Mogła czuć do ciebie odrazę, mogła się wściekać, mogła cię uważać za coś niechcianego, ale cię przygarnęła i w ten sposób przypieczętowała zaklęcie, które na ciebie rzuciłem.

Oszukuję system 8)

Czarny - 23 grudnia 2005, 05:49

Któryś Harry Potter, niech ktoś inny uściśli.
Nivak - 23 grudnia 2005, 09:39

Więc czekam :)
Rodion - 23 grudnia 2005, 10:22

"Zakon Feniksa"! "Progenitura" mi pomogła! :lol:
Nivak - 23 grudnia 2005, 10:59

Właśnie liczyłam na twoje dziecko, bo jakoś tak czułam, że ty zgadniesz Rodion :)
Rodion - 23 grudnia 2005, 11:22

A to dlaczego?
Gdyby nie wścibstwo Maury, do usr... śmierci bym się wgapiał w ten fragment! :P
Zadawaj dalej, ja szoruję podlogę! :evil:

Nivak - 23 grudnia 2005, 11:47

Przewidywałam, że twoje dziecko będzie wiedziało, co to jest, liczyłam na wścibstwo. Taka jakaś przewidująca jestem :) Nie, nie znam waszego numeru telefonu i nie rozmawiałam z nikim w twoich okolic ;)
A ja podłogę mam już za sobą 8)
Cytat:
Dwadzieścia, trzydzieści osób otoczyło go kołem, i koło zacieśniało się coraz bardziej. Wkrótce nie mieścili się już wszyscy w kręgu, poczęli się tłoczyć, rozpychać, napierać, każdy chciał znaleźć się jak najbliżej centrum.
A potem w jednej chwli prysły wszelkie hamulce, krąg pękł. Runęli ku aniołowi, rzucili się na niego, powalili na ziemię. Każdy chciał go dotknąć, każdy chciał uszczknąć chociaż kawałek, piórko, skrzydełko, jedną iskrę bijącego odeń ognia. Zdarli z niego ubranie, wydarli włosy z głowy, odarli ciało ze skóry, szarpali go, wbijali paznokcie i zęby w cało, opadli go jak hieny.

Rodion - 23 grudnia 2005, 11:52

Dobra! Poddaję się! To horror jakiś?! :lol:
Nivak - 23 grudnia 2005, 14:08

Nie, nie horror. Książka, którą właśnie tak jakby ekranizują. Poza tym mam dylemat moralny czy to jest jeszcze fantastyka czy już mainstream... ale co tam :D
Póki co tyle podpowiedzi :)

Ciąg dalszy podpowiedzi:
W filmie ma grać/gra Alan Rickman, autor książki jest Niemcem.

P.S. Ciąg dalszy oszukiwania systemu 8)

fonsztyk - 24 grudnia 2005, 01:10

No dobra to ja odgaduje twoją zagadkę- Pachnidło. Jeszcze nie czytałem ale tak dużo podpowiedziałaś że wyszperałem. Wesołych świąt wszystkim. :D
Nivak - 24 grudnia 2005, 08:46

No i to jest poprawna odpowiedź, tylko nie wiem czemu pominąłeś autora książki :?
fonsztyk - 24 grudnia 2005, 10:01

To przez święta. Autor Pachnidła to Patrick Suskind. Muszę się teraz zająć indykiem więc nie zadam. Chyba że za jakąś godzinkę. sorki


Jednak niewyróba świąteczna. Oddaję chętnemu

mamcia65 - 26 grudnia 2005, 14:17

Cytat:
- Daję wam Plan - powiedział - choć nie jesteście jeszcze dostatecznie przygotowani. Jest długi i skomplikowany, i większość z was go nie zrozumie. Mogę tylko mieć nadzieję, że kiedy będzie wam potrzebny, sami dojdziecie do sedna tego, o czym mówiłem. Jeżeli nie możecie uważać, przynajmniej nie pozwólcie spać Banu. Ktoś musi tego wysłuchać i wszystko zapamiętać. Przedstawię wam Plan z najdrobniejszymi szczegółami, które tylko przyjdą mi do głowy. A potem jeszcze raz i jeszcze, póki będę mógł mówić, będę mówił o Planie. I wtedy będę mógł przysiąc przed Bogiem - przed moim Bogiem i waszym - że zrobiłem wszystko, co mogłem.

Iscariote - 26 grudnia 2005, 14:21

Monument... chyba Lloyd Biggle...
mamcia65 - 26 grudnia 2005, 14:31

:bravo :bravo :bravo
Iscariote - 26 grudnia 2005, 20:31

Cytat:
Ciężarówka była po brzegi napchan ludźmi. Wybiegałło ulokował sie w szoerce. Był bardzo niezadowolony i wszystkich po kolei pytał, która godzina. Odjechali na koniec, lecz po pięciu minutach byli spowrotem, gdyż okazało sie, że zapomieli o korespondentach. Podczas gdy kilka osób pobiegło ich szukac, Kottos i Gyes zaczeli dla rozgrzewki rzucac śniezkami i wytłukli dwie szyby.Potem Gyes wdał sie w bójkę z jakimś zawianym przechodniem, który wrzeszczał: "Wszyscy na jednego, tak?" gyesa czym predzej wepchnieto do ciężarówki, gdzie w dalszym ciągu klął w języku helleńskim i groźnie toczył oczami.


prosze... nowa zagadka wydaje mi sie że banał...

mamcia65 - 27 grudnia 2005, 05:42

Poniedziałek zaczyna się w sobotę - Strugaccy

Odstępuję chętnemu, będę dopieo późnym wieczorem :(

gorat - 27 grudnia 2005, 11:21

Tematyka konkursu podobna oraz nie jestem tutaj ostatnim postującym, więc informuję, że w Konkursie okładkowym pojawiła się nowa zagadka w tym poście (a tutaj ona sama); poprzednia to był Dębski "Krótki lot motyla bojowego". Przepraszam za długą nieobecność, ale u mnie święta (łącznie z wigilią) były "bez prądu", tj. bez połączenia.
Zapraszam.

Edit: o, skoro jest okazja, to ontopicznie: :wink:
"Owszem, zdarzało się wcześniej, że książęce dzieci brano do wojska na równi ze wszystkimi (a nawet szczególnie je — dla przykładu), ale to było dawniej, w czasach, które opisuje się w starych kronikach. W czasach kiedy honor i miecz, jak mówił poseł ****, rzeczywiście coś znaczyły. Nie słyszała, żeby ktokolwiek z ludzi, których znała, poszedł służyć jako prosty żołnierz. No może ktoś tam..."

Haletha - 27 grudnia 2005, 11:31

Chyba nie Achaja?
Pako - 27 grudnia 2005, 11:33

Achaja, tom pierwszy, jeśli się nie mylę. A jeśli mam rację, to niech ktoś zarzuci zagadką - mi czasu brak, za niedłyguo wyjeżdżam :)

Edit:
Jeśli zgadłem, to Haletha i tak była szybsza ;)

Iscariote - 27 grudnia 2005, 11:33

hmmm faktycznie nie przyszło mi do głowy... podobne....
gorat - 27 grudnia 2005, 11:38

"Achaja", rzecz jasna. Nawet nie spodziewałem się takiej masy odpowiedzi :)
W takim razie prosimy Halethę :bravo

Haletha - 27 grudnia 2005, 11:44

- Jutro mnie zabiją - powiedziała.
Podniosła na niego wzrok. Serce waliło jej niczym północny bęben.
- Zabierzesz mnie ze sobą?
Nie wzdrygnął się jak Zagnes, ani nie spojrzał z zaskoczeniem czy niedowierzaniem. Przyjrzał się jej uważnie. Oczy mu się zwęziły; były niebieskie i zimne.
- Dlaczego? - zapytał niemal chrapliwie.
X poczuła wzbierające łzy. Zwalczyła je.
- Dzień... Dzień Zmarłych - wykrztusiła. Miała wrażenie, że w ustach ma pełno popiołu - Bo... dębowy bóg... oni...

gorat - 27 grudnia 2005, 23:59

Hmm... coś kiepski sezon na zagadki. Tekstu zahaczającego o klimaty poruszone w cytacie w ogóle sobie nie przypominam.

Podpowiedź do Konkursu okładkowego: autor jest Polakiem i wkrótce ma się ukazać następna jego książka.
Wrrr, napiszcie coś w tym temacie, bo wychodzę na... :?:

Haletha - 28 grudnia 2005, 09:12

Tradycyjnie drugi cytat. Wiedziona złym doświadczeniem wybieram już tylko takie charakterystyczne;-)

Był niewymownie oburzony, czuł się zgwałcony i zaatakowany, ponieważ naruszono istotę tego, kim jest. Miotał wściekłe przekleństwa, wymachiwał rękoma w dzikiej furii, rozchlapując wodę z balii i mocząc wszystkich dookoła.
Śmieli się. A biorąc pod uwagę szeroki pas, jaki już mu wycięli, kiedy leżał odprężóny w cudownie ciepłej, pachnącej wodzie, niewinnie zamknąwszy oczy, C faktycznie nie miał już wyboru. Kiedy skończył warczeć, przeklinać i obiecywać im obsceniczne i nieprzyjemne rzeczy, co tylko jeszcze bardziej ich rozśmieszało, musiał pozwolić im na skończenie tego, co zaczęli - albo wyglądałby jak rozwścieczony szaleniec.
Skończyli golić mu brodę.


[ Dodano: 29 Gru 2005 01:18 ]
Argh, trzeci cytat, tym razem z imionami:

- Udało mu się! - zawył Carullus waląc Crispina po plecach - Ho, Crescensie! Dalej, Zieloni! Dalej!
- Jak? - zaptał głośno Crispin, nie kierując pytania do nikogo konkretnego. Patrzył, jak Skorcjusz zaczyna poniewczasie okładać batem swój zaprzęg, który też błyskawicznie zareagował. Obie kwadrygi pędziły przeciwległą prostą. Konie Błękitnych znów dogoniły rywala i ich glowy kołysały się teraz na poziomie rozpędzonego rydwanu Crescensa (...)
- Święty Dżadzie! - zawołał nagle Vargos z drugiej strony Carrulusa, jakby ktoś wydarł mu te słowa z gardła - Och, na Heladika, patrzcie! On to zrobił rozmyślnie! Znowu!
- Co? - krzyknął Carullus.
- Patrz! Przed nami! Och, Dżadzie, skąd on wiedział?


Dla ułatwienia: nie jest to Ben Hur;-)

gorat - 30 grudnia 2005, 12:07

Hmmm... dwie doby to nie za dużo? A może znów ktoś ma problemy z połączeniem? :evil:
Edit: TRZY?!? :shock: :|

Czarny - 30 grudnia 2005, 12:11

Ja tu nie zaglądam, bo nie ma nowych postów. Logan rozwalił całą zabawę :evil:
Lu - 30 grudnia 2005, 12:38

Czarny napisał/a:
Logan rozwalił całą zabawę

Złej baletnicy...

Rodion - 30 grudnia 2005, 12:46

Lu napisał/a:
Złej baletnicy...


TY zerknij co sie dzialo w konkursie komiksowym! :evil:

Lu - 30 grudnia 2005, 15:42

Cytat:
TY zerknij co sie dzialo w konkursie komiksowym!


Zerkam tam czasami, jak mam zły dzień. Szczególnie na strony 8 i 9 :mrgreen:

gorat - 30 grudnia 2005, 16:04

Lu napisał/a:
Zerkam tam czasami, jak mam zły dzień. Szczególnie na strony 8 i 9

Chyba masz na myśli konkurs okładkowy :lol:
Haletha jeszcze żyje? Parę terminów ustawowych już minęło, a ta zagadka się trzyma, i trzyma, i trzyma... :?

Lu - 30 grudnia 2005, 16:12

gorat napisał/a:
Chyba masz na myśli konkurs okładkowy


Tak :mrgreen: :oops:
Obiecuję uważniej czytać posty. Ten okładkowy wszedł mi pod progiem, zupełnie niezauważony :roll:

Rodion - 30 grudnia 2005, 16:18

Gorat, wywiad donosi że Haletha robila "podgatowkę" przed Sylwestrem i teraz do kompa doczolgać się nie ma sily! :mrgreen:
gorat - 30 grudnia 2005, 17:14

To kto w takim razie ciągnie zabawę? :)
(JA! JA! :mrgreen: :lol: )

fonsztyk - 31 grudnia 2005, 02:16

To moze ja spróbuje: Władca Cesarzy G.G.Kaya?
Romek P. - 31 grudnia 2005, 10:16

fonsztyk napisał/a:
To moze ja spróbuje: Władca Cesarzy G.G.Kaya?


Nie, to pierwszy tom: POżeglować do Sarancjum :)

Haletha - 31 grudnia 2005, 10:48

Fonsztyk wykazał się refleksem, zaś Romek precyzją. Decyzję w kwesttii tego, kto będzie zadawał następne pytanie, pozostawiam obydwu panom:-)
A Sylwestra będę spędzać przed monitorem:D

Romek P. - 31 grudnia 2005, 11:10

Haletha napisał/a:
Fonsztyk wykazał się refleksem, zaś Romek precyzją. Decyzję w kwesttii tego, kto będzie zadawał następne pytanie, pozostawiam obydwu panom:-)
A Sylwestra będę spędzać przed monitorem:D


Fonsztyk, pisz :)

fonsztyk - 31 grudnia 2005, 20:57

Dzięki Romek no to wrzucam:

Rybołowa unieruchomiła cisza morska.Po trzech dniach i nocach sztorm oddalił się na północny zachód,zniósłszy przedtem karakę niezliczone mile z kursu.Potem wiatr ucichł całkowicie.Morze stało się spokojne i gładkie jak szkło.Wyglądało jak staw młyński w bezwietrzny,letni dzień.Ludzie śledzili wzrokiem strzeliste, czarne chorągwie sztormu, które odpłynęły w dal, zabierając ze sobą ciemność i chłód.Potem nastała dziwna cisza, nieobecność dźwięków, której nie potrafili wytłumaczyć, dopóki nie uświadomili sobie, że nie ma wiatru.

Haletha - 31 grudnia 2005, 22:03

Sądząc po stylu i tematyce mogłaby to być piąta część trylogii o Ziemiomorzu, której jeszcze nigdzie nie dorwałam...
fonsztyk - 31 grudnia 2005, 22:32

No dość daleko odpłynęłaś.Trza Ci obrać inny kurs
Rodion - 31 grudnia 2005, 22:48

Kres "Demon..."?
Merigold - 31 grudnia 2005, 23:04

"Wyprawa Hawkwooda" Paul Kerney-a. Dobre czytadlo, podobalo sie.
Pako - 31 grudnia 2005, 23:21

Ja odpowiedzi nie znam, ale wejście na forum Merigold ma niezłe :)
fonsztyk - 31 grudnia 2005, 23:53

No Merigold zatopiłaś tę karakę przez staranowanie :P . Zadasz coś?

Dołączam wystrzał z szampana.

Merigold - 1 stycznia 2006, 00:33

Pomysle troche. Trzeba pokombinowac, bo tu sami starzy wyjadacze wiec trzeba sie postarac.

[ Dodano: 01 Sty 2006 12:57 ]
No dobrze, moze banalne i latwe ale mi sie podobalo i mysle ze warte przypomnienia:

"O kilkanaście kilometrów od Węgorzewa, w sosnowym lesie nad jeziorem, rozciągnięte są druciane ogrodzenia z tablicami: "Teren wojskowy-wstęp wzbroniony". Zapory te, gdyby oglądać je z powietrza, opasują kilka kilometrów kwadratowych sośniny w kształt nieforemnego kartofla, którego jeden koniec ścięty jest równo brzegiem jeziora. Blisko miejsc, gdzie linia ogrodzenia dotyka brzegu, wznoszą się na wysokość trzech metrów dwie wieże wartownicze. Są to posterunki III i IV, stanowiące zarazem końce opasującej kartofel po wewnętrznej stronie ogrodzenia ścieżki, wydeptanej butami kolejnych roczników..."

Nigdy takich zagadek nie zadawałam, wiec z góry przepraszam. :)

Argael - 1 stycznia 2006, 10:56

Rafał Ziemkiewicz - "Godzina przed świtem"
Merigold - 1 stycznia 2006, 15:35

Argael napisał/a:
Rafał Ziemkiewicz - "Godzina przed świtem"

:bravo :bravo
Strzał w dziesiąstkę. Teraz pana prosimy o zagadkę.
Najlepszego w Nowym Roku.

Argael - 1 stycznia 2006, 15:48

Dziękuję i nawzajem :)

Moja zagadka jest banalna, ale tak lubię ten cytat, że nie mogę się powstrzymać.

"Niebo nad portem miało barwę ekranu monitora nastrojonego na nie istniejący kanał."

fonsztyk - 1 stycznia 2006, 15:52

Neuromancer Gibsona oczywiście
Argael - 1 stycznia 2006, 16:19

Oczywiście :bravo
Twoja kolej, fonsztyku.

fonsztyk - 1 stycznia 2006, 16:32

To ja też dam pierwsze zdanie. Nie ma to jak dobrze zacząć książkę.

"Poliprocesory w głowie T.F. włączyły się automatycznie w chwilę po tym, jak pijany w sztok stoczył się ze schodów w Przewoltowanym Węgorzu i stracił przytomność."

dzejes - 1 stycznia 2006, 17:30

"Uśpione archiwum"
W. Podrzucki.

fonsztyk - 1 stycznia 2006, 18:03

:bravo Zadawaj dzejes
dzejes - 1 stycznia 2006, 18:11

To lecimy :

Cytat:

Od tej pory uzupełniamy nasze szeregi tylko i wyłącznie dziećmi tych, którzy dostają się w nasze ręce. W jednym z korytarzy Wieży Matachina znajduje się ukryty w ścianie żelazny pręt wystrzeliwujący z ogromną siłą na wysokości lędźwi dorosłego mężczyzny. Dzieci płci męskiej, które tamtędy przejdą, przyjmujemy do bractwa i wychowujemy jak własne. Czasem trafiają do nas brzemienne kobiety; otwieramy im brzuchy i jeślidziecko przeżyje, a jest chłopcem, dajemy mu mamkę i pozostawiamy wśród nas, jeśli zaś to dziewczynka, oddajemy ją na wychowanie wiedźmom. Tak się dzieje niezmiennie od czasów Ymara.

mawete - 2 stycznia 2006, 09:05

Gene Wolfe "Cień kata"?
dzejes - 2 stycznia 2006, 13:57

Oczywiście :)
Dawaj następną.

mawete - 2 stycznia 2006, 14:08

Oki leci. W ramach podpowiedzi są to ostatnie zdania z książki...
"M. skończyła bandażowac mu rękę, pochyliła się i pocałowała go, zatrzymując mu słowa na ustach.
- Ty idiot! - rzekła czule - Ty wspaniały, genialny idioto! Cy myślisz, że zwróciłam jakąkolwiek uwagę na to, co powiedziałeś?"

[ Dodano: 02 Sty 2006 07:22 ]
Niech ktoś postawichociaż "..." to dam podpowiedź... bo inaczej nie będzie widac...

Merigold - 2 stycznia 2006, 20:48

Coś Kresa może, tak strzelam. Coś się telepie w głowie ale nie mam pewności.
mawete - 2 stycznia 2006, 21:00

Merigold: niestety nie..
Podpowiedź:
"- W przeciwieństwie do teorii, pułkowniku - kpiąco rzucił Pater Ten - w przeciwieństwie do książkowych teorii. Proszę poczekać, aż znajdzie się pan wśród doświadczonych oficerów liniowych w dżungli N. czy B., w prawdziwej bitwie, i odkryje, czym w istocie jest wojna! Proszę poczekać, aż usłyszy pan nad głową pierwszy trzask broni energetycznej i stwierdzi pan...
- Ten człowiek odznaczony jest sojuszniczym Medalem Honoru, panie Ten. - Nagłe, monotonne, urywane słowa E.K. przecięły jak nożem tyradę małego człowieczka. W powstałej ciszy E. brązowym palcem wskazał na czerwono-biało-złote odznaczenie w prawym końcu szeregu baretek zdobiących marynarkę C."

Logan - 2 stycznia 2006, 21:07

Autor chyba Dickson, pierwszy tom cyklu o Dorsajach, tytułu nie pamiętam.
mawete - 3 stycznia 2006, 08:00

Logan: zgadza się :bravo chociaż odpowiedź jest niepełna, ale podałeś wystarczającą ilość danych. Tytuł to "Taktyka błędu" - świetna książka.
Zadawaj :D

Logan - 3 stycznia 2006, 11:24

Proszę bardzo. Powinno być łatwe.

Cytat:
Spojrzał na notes, który trzymał w ręku.
- W tej chwili jest was czterdzieści dziewięć kobiet i czterdziestu ośmiu mężczyzn. Dwa zgony na Ziemi, jeden przypadek choroby psychicznej. Zapoznałem się z programem waszych ćwiczeń. Jestem zaskoczony, że tak wielu z was zdołało przez nie przebrnąć. Jednak nie ukrywam, że nie będę rozczarowany, jeśli tylko połowa z was - pięćdziesiąt procent - ukończy ten etap szkolenia. A jedyną alternatywą jest śmierć. Tutaj.

gorat - 3 stycznia 2006, 12:55

Heinlein "Kawaleria kosmosu"?

BTW: wróciłem po formacie, było nawet przyjemnie :mrgreen:

eta - 3 stycznia 2006, 14:54

wieczna wojna Haldemana?
Logan - 3 stycznia 2006, 22:01

eta napisał/a:
wieczna wojna Haldemana?


Zgadza się, zadajesz.

eta - 4 stycznia 2006, 08:33

"I tak narodził sie i przez lata, przez pokolenia rozwijał wielki plan. Żmudnie, potajemnie, kawałek po kawałku, słudzy z rasy Joilani, barmani, czyściciele statków, ładowacze amlatu odkrywali i gromadzili magiczne liczby i ich znaczenie: współrzędne przestrzeni-tau, które zaprowadzą ich do tamtych gwiazd. Z porozrzucanych po kątach statków instrukcji obsługi, ze strzepów podsłuchanych rozmów kosmonautów składali fragment po fragmencie pojęcie samej przestrzeni-Tau. czasami jakiś poteżny Ziemianin uznał naiwne pytanie Joilani za wystarczająco zabawne, by na nie odpowiedzieć. Ci, wpuszczani do wnętrz statków znosili okruchy tajników ziemskiej magii. Joilani bedący unizonymi "chłopcami" w dzień lub "dziewczynami" w nocy stali sie potajmnie uczniami i nauczycielami. Dopasowywali do siebie fragmenty tajemnic swoich panów, odzierając je z magii i sprowadzając do poziomu zwyczajnych praw przyrody. Planując wszystko w najdrobniejszych szczególach, popychani tylko bezpodstawną nadzieją, przygotowywali sie do swojego niewiarygodnego exodusu"
dzejes - 4 stycznia 2006, 09:23

Na pewno coś Tiptree...
"Jasność spływa z powietrza"?

eta - 4 stycznia 2006, 09:29

Autor tak, tytuł nie
zgaduj prosze dalej

a moje pytanie do Ciebie: Jak odgasdłeś autorkę?

Czarny - 4 stycznia 2006, 09:32

Szukając w googlach Joilani można trafić na coś co ja przetłumaczyłbym jako "My, którzy ukradliśmy Sen", ale ja nie znam angielskiego :mrgreen:
andre - 4 stycznia 2006, 09:39

Tytuł z "Fantastyki"to bodaj "My którzy wykradliśmy SEN".Gdzies tak 1985 rok...
eta - 4 stycznia 2006, 09:47

We Who Stole THE DREAM,
czyli My, którzy wykradliśmy SEN
Fantastyka nr 36, ech stare, dobre F (polecam wszystkim to opowiadanie)

Czarny, chyba Ty zadajesz

Czarny - 4 stycznia 2006, 09:50

Andre podał prawidłowy tytuł i gdzie było wydrukowane. Chyba, że nie chce zadawać, to ja coś poszukam.
andre - 4 stycznia 2006, 09:53

Jestem z dala od ksiegozbioru więc zadawaj Czarny
Czarny - 4 stycznia 2006, 10:00

Pod koniec października zapytał Wyrocznię, kto wygra wybory prezydenckie i uzyskał odpowiedź: filius Johanni victor est. W tym czasie zainwestował w słownik łaciński i bez problemu przetłumaczył mniej niż elegancką łacinę (ostatecznie Wyrocznia z urodzenia była Greczynką), "Syn Johna jest zwycięzcą", a dzień czy dwa później przeczytał nagłówki: "Johnson Landslide".
andre - 4 stycznia 2006, 10:28

"Wyrocznia"Egana?
Czarny - 4 stycznia 2006, 10:34

Nie :mrgreen:
Argael - 4 stycznia 2006, 18:42

"Prorokini" Mike'a Resnicka
Czarny - 4 stycznia 2006, 18:46

Znowu nie. Podpowiedzi:
- to jest opowiadanie
- główny bohater dostał Wyrocznię w prezencie.

gorat - 5 stycznia 2006, 13:26

Czarny - to już ponad doba jest.
Czarny - 5 stycznia 2006, 13:33

Ale podpowiedzi były wczoraj wieczorem. Nic nie dały ???
Czarny - 5 stycznia 2006, 15:05

Drugi fragment:
"Widzisz ten pusty basen za atrium? Napisz pytanie na skrawku papieru, złóż kartkę i włóż do basenu. Przynieś maleńką miseczkę, napełnij ją mlekiem i wsuń przez bramę. Potem odejdź i następnego dnia rano wyjmij karteczkę z basenu. Będzie na niej wypisana odpowiedź."

Czarny - 6 stycznia 2006, 10:44

Jak widzę muszę zdradzić rozwiązanie, bo zapaść jakowaś nastała. Było to opowiadanie "Domek dla lalek" Jamesa Crossa.
Jeżeli żaden chętny nie zada nic do wieczora, to znowu coś wrzucę.

mawete - 6 stycznia 2006, 14:17

To może ja zadam:
"Czcigodny bracie. Potrzeba nam pomocy i wsparcia.
W mieście pojawiają się kalekie dzieci. Wieszczą Nadejście Bestii, które poprzedzi siedem nieszczęść. Czy Bestia to demon? Jeśli tak, to kto stoi za jej przyzwaniem?
Pomóżcie!"

Czarny - 6 stycznia 2006, 14:50

"Imię bestii" Komudy?
gorat - 7 stycznia 2006, 19:11

Halo? Halo?
Ponad dobę już jest, proszę państwa.

mawete - 8 stycznia 2006, 09:14

Czarny: zgadza się :bravo ... przepraszam z a opóźnienie nie było mnie...
Czarny - 8 stycznia 2006, 17:42

- Obiecałaś! - krzyczał. - Obiecałaś, walkirio!
Harald uniósł ku niebu mokrą od deszczu twarz. Tam widział ostatnie zadanie, które przyjdzie mu wypełnić przed zmierzchem bogów.
- Obiecałam! - przyszła odpowiedź. - Czekam.
Zrobił krok. A potem następny.

Haletha - 8 stycznia 2006, 18:57

Może ostatnia saga?
Czarny - 8 stycznia 2006, 19:26

Może nie taka ostatnia :mrgreen: :bravo :bravo :bravo
Haletha - 8 stycznia 2006, 19:36

Rozumiem, że zgadłam;)

Ponieważ moje zagadki nie wiedzieć czemu nie cieszą się opinią łatwych, tym razem przytoczę naprawdę jedyny w swoim rodzaju i bardzo klasyczny cytat:
O dziewiętnastej czasu pokładowego zeszedłem, mijając stojących wokół studni, po metalowych szczeblach do wnetrza zasobnika. Było w nim akurat tyle miejsca, aby unieśc łokcie. Po wkręceniu końcówki w przewód wystający ze ściany, skafander wydął się i odtąd już nie mogłem wykonać najmniejszego ruchu. Stałem - czy raczej wisiałem - w powietrznym łożu, zespolony w jedną całość z metalową skorupą.

eta - 9 stycznia 2006, 09:03

Solaris Lem
Haletha - 9 stycznia 2006, 09:35

No i jak szybko poszło:-)
mawete - 9 stycznia 2006, 09:39

eta: dawaj wszyscy czekają :)
eta - 9 stycznia 2006, 09:46

"Widok budził grozę. Milcząc, marynarze tłoczyli sie wzdłuz sterburty. Zimny już, wypalony doszczetnie wrak dryfował powoli z wiatrem na pólnocny wschód"
mawete - 9 stycznia 2006, 09:50

"Król bezmiarów" Kres?
eta - 9 stycznia 2006, 09:58

oczywiście
proszę, Wasza kolej.

mawete - 9 stycznia 2006, 10:17

Cholera zostałem "WY" :mrgreen:
Proszę:
"Przy drodze leżało siedmiu ludzi. Sześciu martwych leżało na ziemi w różnych stadiach krwawego okaleczenia. Siódmy półleżał, wsparty o omszały pień starego dębu. Miecz trzymał na kolanach, a w prawym boku miał rozległą ranę, z której wypływała jeszcze krew..."

Powinno byc proste :)

Haletha - 9 stycznia 2006, 11:27

Holender, holender, holender, skąd ja to znam? Brzezińska?
mawete - 9 stycznia 2006, 11:38

Haletha: nie :)
Autor (on) nie jest Polakiem

mamcia65 - 10 stycznia 2006, 04:45

Zelazny Roger - Karabiny Avalonu
mawete - 10 stycznia 2006, 08:20

mamcia65: dokładnie :bravo zadawaj :!:
mamcia65 - 10 stycznia 2006, 14:15

– Tylko widzisz, nasza definicja Poborcy jest czymś innym niż ta powszechna, zwykłoludzka. Podpisałaś umowę. – Piotrek niechętnie uciekał się do gróźb. To zresztą nie była tylko groźba, ale też prawda. – Drugie Prawo Poboru, pamiętasz?
dzejes - 10 stycznia 2006, 14:19

M. Wójtowicz "Podatek"
mamcia65 - 10 stycznia 2006, 14:22

kurcze za łatwe było :bravo
dzejes - 10 stycznia 2006, 18:39

Cytat:

Wyzwanie, przed którym stoimy, w gruncie rzeczy sprowadza się do jednego problemu : jak doprowadzić do wspólnego wystąpienia przeciwko adynatosom wszystkich kratistosów Ziemi i to nie pod twoim przywództwem, lecz z ich własnej inicjatywy.

gorat - 10 stycznia 2006, 18:45

Jacek Dukaj "Inne pieśni".
Trzeba było tyle charakterystycznych słów nie podawać ;)

dzejes - 10 stycznia 2006, 18:55

Ależ specjalnie podaję. Jak ostatnio nie podałem, to za uszy musiałem odpowiedź wyciągać.

PS> Zadawaj, oczywiście.

gorat - 10 stycznia 2006, 19:28

Proszę:

"Lecz stało się coś strasznego. Nie umiałem zrozumieć tego, co mówią drzewa, one same, jakby związane przysięgą milczenia, nie potrafiły albo nie chciały mi tego wyjaśnić. Dość, że Matki Leśnych Gór zerwały pokój. Wojska wdarły się w głąb Ziemi Os. Żyło wtedy wielu wojowników zrodzonych na Rodzicielce z obu Kręgów."

gorat - 11 stycznia 2006, 21:59

O, nieźle. doba minęła i nikt nie zauważył :/
Dać wam szansę?
Autor polski, fantasy... słowiańska(?).
Dobra. Powiem jeszcze, że z 1994 -_-

dzejes - 11 stycznia 2006, 22:03

"Krew i kamień" T. Kołodziejczaka?
gorat - 11 stycznia 2006, 22:19

A odpowiedź prosta była :x
:bravo

gorat - 12 stycznia 2006, 18:40

DZEEEJEEES!!!
dzejes - 12 stycznia 2006, 19:40

Cytat:

- Nie przestraszysz mnie, młody człowieku - warknął -Może i jesteś utalentowany, ale same magiczne talenty nie wystarczą. Są inne cechy niezbędne wielkiemu magowi. Na przykład zdolności administracyjne, mądrość albo...
C. opuścił laskę.
- Zasady Sztuki odnoszą się do wszystkich magów, prawda? - zapytał.

Streider - 12 stycznia 2006, 22:48

Nie mam pojęcia, która część, ale strzelam: Gordon R. Dickson "Smok i jerzy".
dofo - 13 stycznia 2006, 00:12

Terry Pratchett - Czarodzicielstwo?
dzejes - 13 stycznia 2006, 11:34

dofo napisał/a:
Terry Pratchett - Czarodzicielstwo? Obrazek


Prawda. Tylko skąd ten cwany usmieszek? podglądałeś jak spisywałem z książki? :wink:

dofo - 14 stycznia 2006, 00:48

A jakim, ze to cudem nie dostalem powiadomienia o odpowiedzi. Enylej - pomysl na cytat mam, ale to rano, bo teraz ledwo w klawisze trafiam ;)
dzejes napisał/a:
Tylko skąd ten cwany usmieszek?

A bo zem mimo wszystko nie byl pewien swej odpowedzi. Ciesze sie, ze dobrze pamietalem, bo nie rozpoznanie cytatu TP to bylby dla mnie powod zeby dobrowolnie dac sie
(z dedykacja dla Margot :mrgreen: )

Skoro sie jednak udalo...

dofo - 14 stycznia 2006, 13:11

Jest jeszcze jedna dziwna sprawa. Zaczynam czytac te ksiazke od poczatku i widze, ze tam, na wstepie - to juz nie sa slowa A.! To moj wstep, przeze mnie napisany! Jak to mozliwe? Czyzby to nie A. dawal mi sygnal z przeszlosci, lecz... ja sam - sobie? Ale w takim razie ten moj rekopis... i ja takze... musialbym znalezc sie w cy!
Słowik - 14 stycznia 2006, 13:36

Cylinder van Troffa
J.A. Zajdel

dofo - 14 stycznia 2006, 17:22

Brawo. Zadajesz?
Słowik - 14 stycznia 2006, 17:44

A. ma na dłoniach rękawiczki izolujące. Ostrożnie podnosi ramię kobiety, odciąga je od gorącej belki. Nie odczuwa żadnego oporu ani sztywności. Ramię nic nie waży. A. rozwiera dłoń i ramię opada na ziemię.
Wybacz, siostro, przeprasza kobietę w myślach.

Słowik - 15 stycznia 2006, 09:57

Hmm...wiem, że w weekend nie ma nas tutaj zbyt dużo, ale może drugi kawałek w takim razie.

Cytat:
A koncentruje się, zawęża pole postrzegania do tego pomieszczenia. Biurko, krzesła, monitory wideo, wszystko wydaje nie zmienione, lecz złowieszcze, naładowane ukrytą energią. A. przez chwilę umacnia swą animę i sensorium, którym będzie postrzegała rzeczywistość - upewnia się po kolei, że każdy zmysł dostarcza właściwego odczucia - a potem jej anima wznosi się w górę, ku rogom transmisyjnym i na zewnątrz, w przestrzeń.

dofo - 15 stycznia 2006, 12:46

Jeszcze nie wiem, ale juz mi sie podoba ;)
Słowik - 15 stycznia 2006, 17:25

Ok, wrzucam trzeci fragment, baardzo znaczący, choć jak nie czytałeś, to może niewiele pomóc...no chyba, że ktoś tutaj jeszcze zajrzy :)

Cytat:
- Czy wiesz jak w szkole uczą latać ? Przeciągają cię przez długie procedury wywołania duchowego ciała i zaopatrywania go w zmysły. Wiele godzin poświęcasz na to, by wyposażyć we wzrok, smak itd. Potem ostrożnie stąpasz, idziesz przez drzwi, na dół po schodach, na ulicę. Musisz za to zapłacić fortunę w postaci plazmy, ale taki jest tryb studiów.

gorat - 15 stycznia 2006, 20:08

Jedyne, z czym mi się to kojarzy, to "Krótki lot motyla bojowego", ale ta plazma nie pasuje do techniki wojskowej :lol:
bogow - 15 stycznia 2006, 20:58

"Metropolita" W.J. Williamsa...
Słowik - 15 stycznia 2006, 21:02

:bravo bogow
zadajesz

bogow - 15 stycznia 2006, 21:16

Myślę, że cytat nie jest specjalnie trudny :)
Cytat:
Moja wioska nosi nazwę Jespodar. Słowo to według Skrybów i Uczonych pochodzi ze starego języka gotarza i oznacza "Tych Którzy Przywierają do Ściany". Przypuszczam, że to chodzi o nas. Nasza wioska, która właściwie jest dużym skupiskiem osad z wieloma tysiącami mieszkańców, leży bliżej Ściany niż inne, właściwie u jej podnóża. Z centrum Jespodar można pójść drogą, która doprowadzi pod samą Ścianę. Jeśli chce się odbyć wielką podróż wzdłuż podnóża Ściany, trzeba przejść wiele - może setki - wiosek. Jednak żadna z nich, z wyjątkiem Jespodar, nie graniczy ze Ścianą. Tak przynajmniej twierdzą nasi Uczeni.

Argael - 15 stycznia 2006, 22:09

Robert Silverberg - Królestwo Ściany
Ziemniak - 15 stycznia 2006, 22:18

Robert Silverberg "Królestwa Ściany" :?:
bogow - 16 stycznia 2006, 09:22

Ziemniak zadajesz :) Za większą precyzję...
mawete - 16 stycznia 2006, 09:24

hmmm... a zawsze wydawało mi się że pierwsza prawidłowa odpowiedź się liczy... :shock:
Czarny - 16 stycznia 2006, 09:32

No pierwsza nie dokońca jest prawidłowa (być może to tylko literówka). Zresztą zadający wie lepiej :twisted:
mawete - 16 stycznia 2006, 09:35

I niech mu świeci pierwszy maja.. :mrgreen:
bogow - 16 stycznia 2006, 15:05

Oczywiście, że wie lepiej :) Postanowiłem, że wykaże się teraz ktoś spoza "Szczupaków Topiku" :P
gorat - 16 stycznia 2006, 16:06

bogow napisał/a:
Postanowiłem, że wykaże się teraz ktoś spoza "Szczupaków Topiku"

W takim razie zapraszam do okładkowego. Tam jest monopol zarówno na zgadywanie, jak i jeszcze większy na zadawanie :lol:

Argael - 16 stycznia 2006, 18:46

Ucieszyłem się, że to Ziemniak został uznany zwycięzcą, bo cały dzień nie miałem pod ręką żadnego cycatu. Tylko że kartofelka też coś nie widać. Chyba go nie przerobili na frytki? :wink:
Miło być uznanym za "Szczupaka Topicu" :)

Ziemniak - 16 stycznia 2006, 22:25

Jestem jestem :D
Dzisiaj będzie coś prostego bo z pamięci, nie mam pod ręką nic innego (piszę z pracy)

Cytat:
W górze powoli gasły gwiazdy.

gorat - 16 stycznia 2006, 22:30

Chyba było coś takiego w opowiadaniu Wellsa opubliowanym w "Drodze do Science Fiction"?
Ziemniak - 16 stycznia 2006, 22:37

Zimno 8)
Ale z jednym trafiłeś - to opowiadanie

Ziemniak - 17 stycznia 2006, 11:46

Przepraszam bardzo - poprawka cytat powinien brzmieć:
Cytat:
W górze spokojnie gasły gwiazdy


A dla ułatwienia jeszcze coś
Cytat:
...przypominam ci że nie jesteśmy w Luizjanie , na wypadek , gdybyś tego nie zauważył. Nas jest tylko dwóch, a tych mnichów setki.

andre - 17 stycznia 2006, 12:05

Dziewięć miliardów imion Boga Clarkea?
Ziemniak - 17 stycznia 2006, 13:38

:bravo :bravo :bravo andre
Zadajesz

andre - 17 stycznia 2006, 13:41

Zrzekam się.Jestem z dala od księgozbioru :(
gorat - 18 stycznia 2006, 08:57

I znowu pada...CZ!ka.


"Telefon do kościoła podsunął <pip> <pip>. Wprawdzie przekazywanie adresu wspólnoty religijnej było karalne, ale <pip> miał zaufanie do <pip> i zaryzykował. Zgadali się o tym przy kapuście, gdy sprawa ślubu <pip> zaczęła robić się znana. Tym bardziej że zgodnie z oczekiwaniami ustawa wprowadzająca zakaz małżeństw mieszanych została wniesiona pod obrady parlamentu w poniedzia,lek i bardzo szybko została zatwierdzona."

gorat - 18 stycznia 2006, 16:04

Czyżby kilka Zajdli to za mało?
Słowik - 18 stycznia 2006, 16:07

Najwyraźniej ;) może zlikwiduj <pip>'y to się rozjaśni :D
gorat - 18 stycznia 2006, 16:11

A żebym wiedział, co tam było :lol: Do książki zostało mi jeszcze kilka godzin, więc... wiecie :mrgreen:
To byli chyba Graham (ten "młody") i Heevers.

Słowik - 18 stycznia 2006, 16:33

Coś z Ziemkiewicza mi się kojarzy...dobry trop ?
gorat - 18 stycznia 2006, 21:57

A gdzie tam. Poszukaj po gniazdach (co prawda ptaszków nie ma, ale może coś innego się znajdzie ;) ).
JohnDoe - 19 stycznia 2006, 01:35

Marek S. Huberath "Gniazdo światów?" :P
gorat - 19 stycznia 2006, 09:30

W tym gnieżdzie to jeno podpowiedzi były, nie odpowiedź :P
sulka - 19 stycznia 2006, 13:29

A juz mnie korcilo, zeby podac "Wilcze gniazdo" Jacka Komudy. Ufff, przynajmniej sie nie zblaznilem :P
gorat - 19 stycznia 2006, 13:31

No to co z Huberathem?
Opowiadanie było także w zbiorku pod tym tytułem.
I sprężać się!

JohnDoe - 19 stycznia 2006, 13:52

Ostatnia proba z mojej storny - Ostatni, którzy wyszli z raju ?
gorat - 19 stycznia 2006, 20:26

:bravo
JohnDoe - 19 stycznia 2006, 22:34

No to spróbuję czegoś poszukać...

... pół godziny później:

Cytat:
- Tak - dodał inżynier - cały właz zasypany, musieliśmy porządnie wleźć w grunt!
- To jest pierwsze lądowanie POD powierzchnią nieznanej planety, prawda? - spytał doktor. Naraz wszyscy zaczęli się śmiać. Cybernetyk tak się zanosił, aż łzy ukazały mu się w oczach.


chyba się nada.

eta - 20 stycznia 2006, 08:33

Lem Eden
JohnDoe - 20 stycznia 2006, 09:42

Oczywiscie. Zadawajesz :)
eta - 20 stycznia 2006, 10:00

Wyjął z walizki heliograf. Oparszy go o ramię, złapał słońce w tylne paraboliczne lustro. Pomocnicze nie było mu chwilowo potrzebne. Przyłożył dłoń do rękojeści i spojrzał przez dołączoną do urządzenia lunetkę. Idealnie.
JohnDoe - 20 stycznia 2006, 10:37

Mam na końcu języka... Ale nie jestem pewien. Też Lem, Obłok Magellana?
eta - 20 stycznia 2006, 10:46

nie Lem i nie Obłok
JohnDoe - 20 stycznia 2006, 10:54

Hmm, jestem pewien że to niedawno czytałem... Mozna zapytac czy to nie Vonnegut? Pogubilem sie w skojarzeniach :P
eta - 20 stycznia 2006, 11:01

na pewno niedawno czytałeś i nie jest to Vonnegut
JohnDoe - 20 stycznia 2006, 11:41

W takim razie pewnie cos z ostatnich SF, ale nie moge skojarzyc :( Niech ktos inny sprobuje :)
eta - 20 stycznia 2006, 13:15

muszę niestety wyjść, bedę dopiero w poniedziłek.
Jeśli ktoś uzna,że trafił to proszę zadawać następne pytanie.

Iscariote - 20 stycznia 2006, 14:34

Andrzej Pilipiuk - 2586 kroków:Wieczorne dzwony

przynajmniej tak mi sie wydaje... ktos sie zgadza niech powie to zadam albo niech ten kto chce zada

mawete - 21 stycznia 2006, 19:48

IMO Iscariote ma rację ale to nie ja zadawałem...
gorat - 21 stycznia 2006, 19:50

Nie lepiej zadać jakąś zagadkę w czasie, gdy nie ma ety?
Iscariote - 22 stycznia 2006, 14:41

Cytat:
Obserwując go czujnie, przełożyła kulę pod drugą pachę. Martwe oczy popatrzyły na nią. Ich właściciel rzucił się w jej stronę i chwycił ją za ramię, a wtedy z całej siły wbiła mu pięść pod brodę. Głowa poleciała mu do tyłu i wtedy kopnęła go między nogi. Upadł na posadzkę korytarza, najwyraźniej odczuwając ból, ale nie wydając z siebie żadnego dźwięku


zobaczymy kto czytał.

Haletha - 22 stycznia 2006, 15:03

Oj, czytał i to najwyraźniej niedawno (to też SF?), ale nie pamięta...
Iscariote - 22 stycznia 2006, 15:15

Haletha napisał/a:
Oj, czytał i to najwyraźniej niedawno (to też SF?), ale nie pamięta...


Nie, to nie SF. Wydane w 2002 roku. Kombinujemy dalej :wink:

Ważna jest ta kula dodam dla ułatwienia...

sulka - 23 stycznia 2006, 13:13

Szczelam, ... Achaja?
Iscariote - 23 stycznia 2006, 14:18

Oj... daleko...daleko...
eta - 24 stycznia 2006, 08:51

moze jakaś podpowiedź?
gorat - 24 stycznia 2006, 12:22

Albo nowa, bo dwie doby są?
Iscariote - 24 stycznia 2006, 14:04

cóż nikt nie skojarzył kobiety i kuli wiec trudno
Martha Wells - Śmierć Nekromanty to była ta książka... to kto teraz zadaje?

eta - 25 stycznia 2006, 07:13

Tego nie czytałem, a zadajesz chyba ty
Czarny - 25 stycznia 2006, 07:16

Możesz zadać eta, bo iscariote pojawi się pewnie później.
eta - 25 stycznia 2006, 09:01

- To jest moje ostatnie życzenie. Zbyt długo byłem kawalerem. Potrzebna jest mi kobieta, z którą mógłbym się ożenić. Powinna mieć około 162 centymetrów wzrostu, ważyć około 52 kilogramów i byc oczywiście zgrabną, naturalna blondynką. Powinna byc przy tym inteligentna, praktyczna, zakochana we mnie, naturalnie Żydówka, ale zmysłowa i wesoła....
Jego umysł nabrał wyższych obrotów!
-A szczególnie- dodał- powinna... nie bardzo wiem jak to wyrazić... powinna stawiać najwyższe, jakim tylko potrafiłbym sprostać, wymagania czysto seksualne.

Rodion - 25 stycznia 2006, 10:03

Fajne! Czytalem ale nie pamiętam tytulu. :wink:
Romek P. - 25 stycznia 2006, 10:14

eta napisał/a:
- To jest moje ostatnie życzenie. Zbyt długo byłem kawalerem. Potrzebna jest mi kobieta, z którą mógłbym się ożenić. Powinna mieć około 162 centymetrów wzrostu, ważyć około 52 kilogramów i byc oczywiście zgrabną, naturalna blondynką. Powinna byc przy tym inteligentna, praktyczna, zakochana we mnie, naturalnie Żydówka, ale zmysłowa i wesoła....
Jego umysł nabrał wyższych obrotów!
-A szczególnie- dodał- powinna... nie bardzo wiem jak to wyrazić... powinna stawiać najwyższe, jakim tylko potrafiłbym sprostać, wymagania czysto seksualne.


Opowiadanie jest Sheckleya, o pewnej dziewczynie-robocicy :) ale tytuł? Akurat swoje zbiory opowiadań tego pana mam na wypożyczeniu, więc zwycięstwo oddaję temu, kto poda tytuł :)

Rodion - 25 stycznia 2006, 10:18

Romek P. napisał/a:
Opowiadanie jest Sheckleya, o pewnej dziewczynie-robocicy


Sheckley, ale w opowiadaniu raczej chodzi oto ze koleśiowi diabel spelnia zyczenia lecz jednocześnie jego wróg dostaje to samo w dwa razy wiekszej dawce. :mrgreen:

eta - 25 stycznia 2006, 10:35

Rodion, masz rację, teraz tylko tytuł, jesteś już blisko: A....
Rodion - 25 stycznia 2006, 10:39

"A Tobie dwa razy tyle" :lol: Ale nie mam w tej chwili za bardzo czasu by w klawisze bębnić, tak ze oddaje chętnemu! :D
Romek P. - 25 stycznia 2006, 10:39

eta napisał/a:
Rodion, masz rację, teraz tylko tytuł, jesteś już blisko: A....


A Tobie dwa razy tyle. A ja myuślałem o innym opowiadaniu.

eta - 25 stycznia 2006, 11:02

Zgadza się, Romek proszę
Romek P. - 25 stycznia 2006, 11:12

eta napisał/a:
Zgadza się, Romek proszę


Dobra :)

Autor bardzo znany :) książka też :)

"Nowy operator był energiczny i opanowany. Wszedł w sztuczne ciało, mając w głowie kompletnie opracowany plan. Pobiegł wąskim korytarzykiem prosto na niemrawego żołnierza-macmillana, który usiłował zablokować sobą wejście. XXX zdołał się przecisnąć, nim zatrzasnęły sie kłódki. Usłyszał suchy trzask za sobą - teraz przejście było zablokowane.
- Morderca opuścił hall! - wydzierały się głośniki. - Usunąc tego macmillana!"

Myślę, że nie nie jest to trudna zagadka ;-P

No i zagadka okazała się śmiertelna... Poczekam do 21:00, ale jak nikt nawet nie zaryzykuje strzału, dam drugi fragment :)

Romek P. - 26 stycznia 2006, 11:23

Nie no, ta cisza mnie załamuje... Taka prosta zagadka, z tytułem stykacie się niemal codziennie...

Dobra, podpowiedź:

"W południe dział kadrOiseau-Lyre zwrócił mu kartę władzy, jak zawsze, kiedy góra rozwiązywała hołd. Dziwne wrażenie wywoływał widok karty po tylu latach. Ted trzymał ją przez chwilę z niedowierzaniem, potem schował pieczołowicie do portfela. Ta karta stanowi jego jedną na sześć miliardów szansę w wielkiej loterii, nikłą możliwośc, że przypadkowy ruch butelki rzuci go na stanowisko Numer Jeden. Z punktu widzenia polityki był spóźniony o trzydzieści trzy lata; karty "W" są kodowane w chwili urodzenia człoieka."

andre - 26 stycznia 2006, 11:25

Słoneczna loteria Dicka.Ale nic nie zadam bom daleko od ksiegozbioru.
Romek P. - 26 stycznia 2006, 11:37

andre napisał/a:
Słoneczna loteria Dicka.Ale nic nie zadam bom daleko od ksiegozbioru.


Jasne, że Dick :) To niech zada ktoś... bo jak ja zadałem, to sami widzicie te opłakane skutki :)

Czarny - 26 stycznia 2006, 11:52

Zadawaj, zadawaj. Przynajmniej wysilić trza mózgownicę. :mrgreen:
Romek P. - 26 stycznia 2006, 12:02

Czarny napisał/a:
Zadawaj, zadawaj. Przynajmniej wysilić trza mózgownicę. :mrgreen:


Dobra, sami chcieliście:

"Jak odróżnić legendę od prawdy na tych światach oddalonych o tyle lat? - na bezimiennych planetach zwanych przez swych mieszkańców po prostu Światami, planetach bez historii, gdzie przeszłość to sprawa mitu, gdzie powracający badacz stwierdza, że jego własne czyny sprzed kilku lat stały się gestem boga. Irracjonalizm wypełnia przepaść czasu, której dwa brzegi łączą nasze światłowce, a w jego mroku plenią sie jak zielsko niepewnośc i niewspółmierność".

To chyba prostsza zagadka :)

Romek P. - 27 stycznia 2006, 10:38

Zanim pójdę sobie na zawsze, podpowiedź:

"Wieczorem drugiego dnia XXX był cały zesztywniały i twarz go paliła od wiatru, ale nauczył się swobodnie siedzieć na wysokim siodle i dość zręcznie kierować wielką, skrzydlatą bestią ze stadniny Hallan.Teraz unosił się w różowych blaskach długiego, powolnego zachodu, omywany przez krystalicznie czyste powietrze. Wiatrogony wzlatywały wysoko, żeby jak najdłużej wygrzewać się w blasku słońca, ponieważ podobnie jak wielkie koty uwielbiały ciepło. Mogien na swoim czarnym rumaku - czy to jest ogier?, zastanawiał się XXX, czy też kocur? - rozglądał się, szukając miejsca na obozowisko, jako że wiatrogony nie latały po ciemku. Dwóch średnich ludzi leciało z tyłu na mniejszych, białych wierzchowcach, których skrzydła zabarwiły się różowością w ostatnich promieniach wielkiego słońca Fomalhaut.
- Spójrz tutaj, Władco Gwiazd!"

Jak nikt nie zgadnie do północy, to podam rozwiązanie, ale więcej zapodawać nie będę, bo sami widzicie... :)

Czarny - 27 stycznia 2006, 10:47

LeGuin "Świat Roccanona" ?
Romek P. - 27 stycznia 2006, 10:53

Czarny napisał/a:
LeGuin "Świat Roccanona" ?


Jasne! :) "Świat Rocannona" to jest w całej swej smaczności :)

Zadajesz :D

Czarny - 27 stycznia 2006, 12:09

To może coś a propos Twoich zainteresowań Romku :mrgreen:

Pan XXX nie załapał się na pierwszą sensację związaną z Marsjanami, bo akurat spał. Kiedy zadzwonił do niego kierownik dziennej zmiany i obudził go, pan XXX pomyślał najpierw, że to żart, a potem, że ten człowiek zwariował; w końcu kogo obchodzi, że sonda marsjańska wraca z jakimiś zwierzętami. A jeśli nawet nie były to zwierzęta, to co z tego.

andre - 27 stycznia 2006, 12:13

Odyseja marsjańska Weinbauma?
Czarny - 27 stycznia 2006, 12:23

Nie. Dla ułatwienia to jest opowiadanie.
Romek P. - 27 stycznia 2006, 12:31

Czarny napisał/a:
Nie. Dla ułatwienia to jest opowiadanie.


To jest jakies opowiadanie Dicka... w każdym razie czytałem... ale ta skleroza...

Rafał - 27 stycznia 2006, 12:33

A może to jakaś staroć, np. Ploxis Fijałkowskiego?
Czarny - 27 stycznia 2006, 12:33

To nie Dick.Strzelajcie dalej. Jeszcze jedna podpowiedź - Marsjanie występują w tytule.
andre - 27 stycznia 2006, 12:48

Precz z Marsjanami F.Brownea?
Romek P. - 27 stycznia 2006, 12:58

andre napisał/a:
Precz z Marsjanami F.Brownea?


Drugi najazd Marsjan Strugackich? Nie...

Czarny - 27 stycznia 2006, 13:30

Dam może drugi fragment:

- Lepiej idź się przespać - poradził - bo dziś w nocy mogą wrócić. Sam nie wiem po co... Wiesz, co sobie myślę Erneście? Jeśli nie liczyć dowcipów, to nie sądzę, żeby za pół roku ktokolwiek jeszcze pamiętał o Marsjanach. Nie wierzę, żeby ich przyjazd dla kogoś coś znaczył.
- Nie mogę się z panem zgodzić - zaoponował łagodnie Ernest - ale nie wydaje mi się. Dla niektórych to dużo znaczy. A dla mnie diabelnie dużo.

Oczywiście oba poprzednie strzały były niecelne :twisted:

Czarny - 27 stycznia 2006, 20:44

Nie mam przy sobie tekstu, więc dam taką podpowiedź autor ma inicjały FP. Jeśli do rana nikt nie zgadnie poda odpowiedź.
Ziemniak - 27 stycznia 2006, 21:07

Czyżby Frederick Pohl "Widok z Marsowego Wzgórza" ?
Czarny - 28 stycznia 2006, 08:55

Autor się zgadza, ale tytuł to "Dzień po dniu, kiedy przybyli Marsjanie".
Zapraszam chętnych do zadania kolejnej zagadki. Jeśli do południa nikt się nie pojawi, to coś wrzucę.

gorat - 28 stycznia 2006, 13:06

Tego chyba jeszcze nie było...

"W takim stanie nie widziała go dawno. Co prawda, już przed dwoma godzinami, po powrocie z klasztoru w Uhrbach, zdawała sobie sprawę, że czeka ją trudna rozmowa. Nie spodziewała się jednak, iż reakcja po spotkaniu z przeszłością będzie aż tak gwałtowna. Teraz, gdy stał przed nią z rękami wzniesionymi w górę rozpaczliwym gestem, wydawał się znów tym samym dziwacznym, na wpół zabłąkanym mnichem, którego przed wielu miesiącami przywióżł di Instytutu Miksza."

gorat - 28 stycznia 2006, 18:56

Polska fantastyka religijna. Dwa wydania dość nieodległe od siebie.

Edit: może mam jako Geralt postraszyć poezją? :roll:
(Okrągła siedemsetka :D )

Czarny - 28 stycznia 2006, 22:35

Daj drugi fragment, albo inną podpowiedź, chyba że to Jawnogrzesznica Ziemkiewicza (to strzał)
gorat - 28 stycznia 2006, 23:46

Pudło. Trochę wcześniej to było.
Powiem, że fragment opisuje reakcję zakonnika po wizycie w znanym miejscu po kilkuset latach.

Rodion - 28 stycznia 2006, 23:53

Ósmy krąg piekiel? ( strzal )
gorat - 28 stycznia 2006, 23:59

Widać, że ktoś się przykładał do nauki strzelania ;)
:bravo

Rodion - 29 stycznia 2006, 00:01

Zadawaj Gorat, zadawaj, jest ciekawie. :wink:
gorat - 29 stycznia 2006, 00:07

Oki ;)

"Wuj znalazł sposób na wciągnięcie nieruchomych nóg. Chwyta dłońmi za oparcie i podciąga się ze wszystkich sił. Sukces osiąga za trzecim razem. Ostatni obrót i już siedzi na fotelu. Nogi ma rozrzucone szeroko, jak spróchniałe kłody. Pierś nerwowo unosi się i opada. Wuj przymyka oczy. Głowa lśni mu jak naoliwiona dynia."

Romek P. - 29 stycznia 2006, 09:20

gorat napisał/a:
Oki ;)

"Wuj znalazł sposób na wciągnięcie nieruchomych nóg. Chwyta dłońmi za oparcie i podciąga się ze wszystkich sił. Sukces osiąga za trzecim razem. Ostatni obrót i już siedzi na fotelu. Nogi ma rozrzucone szeroko, jak spróchniałe kłody. Pierś nerwowo unosi się i opada. Wuj przymyka oczy. Głowa lśni mu jak naoliwiona dynia."


Vonnegut "Syreny z Tytana"?

gorat - 29 stycznia 2006, 11:19

Nie :lol:
Iscariote - 29 stycznia 2006, 11:20

to było gdzieś... czytałem... ide przeszukać gazetki...
Iscariote - 29 stycznia 2006, 11:22

Wiem.. Horror Show Orbitowskiego
gorat - 29 stycznia 2006, 11:37

Oczywiście :D
Iscariote - 29 stycznia 2006, 11:50

Cytat:
Wolno, trzymając się oburącz drabiny, staruszek zszedł na dół. Podreptał w stronę sekretarzyka. Roztaczał przy tym wokół siebie aurę tajemniczości i dawał całym sobą poznać, że chowa w zanadrzu coś szczególnego. Wyjął z sekretarzyka szkatułkę, a z niej obwiazany wstążką plik pożółkłych papierów. Wpatrując się w nie, pogładził je miłośnie starczą, pomarszczoną dłonią.
-Czterysta lat. Zachowała się nawet pieczęć lakowa. A jak pachną...! Oryginalne listy Ispany do Innocentego V.
(Nazwisko) bez słowa wziął od Czapskiego papiery. Antykwariusz był najwyraźniej zawiedzony brakiem entuzjazmu klienta czy jakiej kolwiek innej reakcji z jego strony.
-Pan się nawet nie cieszy...

:D

Iscariote - 30 stycznia 2006, 19:40

Widze, że znowu nie trafiłem z zagadką.. to podpowiedź... polski autor, a nawet autorzy. Opowiada o pewnym zakonie i tajemnicy nieśmiertelnosci :D I teraz wszystko jasne byc powinno
Argael - 30 stycznia 2006, 21:31

Jacek Piekara, Damian Kucharski - "Necrosis. Przebudzenie".
Iscariote - 30 stycznia 2006, 21:37

Pudło... Necrosis jeszcze nie czytałem...
Haletha - 31 stycznia 2006, 12:17

Jak o zakonie, to może Zakon Krańca Świata? Niee, za łatwe by było...
Czarny - 31 stycznia 2006, 12:20

Haletha napisał/a:
Jak o zakonie, to może Zakon Krańca Świata


Ale "Zakon.." jest tylko Kossakowskiej, a tu ma byc para autorów.
Następny fragment, bądź inną podpowiedź daj.

Iscariote - 31 stycznia 2006, 15:05

Wydawnictwo SuperNova... Jak do 20 nie bedzie odpowiedzi to podaje tytuł
Czarny - 31 stycznia 2006, 16:44

Mirosław P. Jabłoński, Andrzej Mol "Tajemnica czwartego apokryfu"?
Iscariote - 31 stycznia 2006, 16:45

No i brawo :D ten tytuł
Czarny - 31 stycznia 2006, 16:57

- Powinniśmy wracać - nalegał G., kiedy las zaczął pogrążać się w mroku. - Dzicy nie żyją.
- Czyżbyś bał się zmarłych? - spytał ser W.R. z cieniem uśmiechu na ustach.
G. nie dał się sprowokować. Był mężczyzną w sile wieku, skończył pięćdziesiąt lat i widział już niejedno paniątko; większość z nich przychodziła i odchodziła. - Zmarli to zmarli - powiedział. - Nic nam do nich.

Czarny - 1 lutego 2006, 19:32

Nikt nie doznał olśnienia? No to dam drugi fragment:

Kiedy D. T. wstała , jej czarny smok zasyczał, a z jego pyska i nozdrzy buchnął jasny dym. Pozostałe dwa przestały ssać i dołączyły swoje głosy do wezwania, półprzezroczyste skrzydła zatrzepotały w powietrzu i po raz pierwszy od setek lat noc ożyła muzyką smoków.

Dla ułatwienia dodam, że poprzedni fragment rozpoczynał utwór, a ten kończy.

Iscariote - 1 lutego 2006, 20:25

Dla pocieszenia powiem, żeeee eeee nooo teeen tegeees... tez nie znam
mamcia65 - 2 lutego 2006, 06:51

Pieśń Lodu i Ognia: Gra o Tron George R. R. Martin
nie czytałam :? skorzystałam z podpowiedzi

Czarny - 2 lutego 2006, 07:10

Ale skorzystałaś skutecznie :mrgreen: :bravo
Twoja kolej.

mamcia65 - 2 lutego 2006, 09:37

Cytat:
- Czy chcesz mi przez to powiedzieć, że w kieszeni na piersi nosisz ukrytego demona? - Takie szybkie zrozumienie sytuacji przynosi ci zaszczyt - powiedział George. - A jaki jest on duży?- Ma dwa centymetry. - Ale to przecież mniej niż cal. - Absolutna racja. Cal ma 2,54 centymetra. - Zastanawia mnie, jaki właściwie rodzaj demona ma tylko dwa centymetry wysokości?

Jedna z moich ulubionych :D

Czarny - 2 lutego 2006, 21:19

Mam wrażenie, że to czytałem, ale przydałaby się kolejna podpowiedź.
Ziemniak - 2 lutego 2006, 22:18

Cykl Asimova o Azazelu ale dokładnego tytułu nie podam bo nie pamiętam.
mamcia65 - 3 lutego 2006, 00:06

"Azazel" :bravo
zadajesz

Ziemniak - 3 lutego 2006, 00:23

Cytat:
Nie będę się z wami kłócił, czy maszyna potrafi "naprawdę" żyć, "naprawdę" uświadamiać sobie własne istnienie. Czy wirus posiada świadomość? Niet. A ostryga? Nie sądzę. Kot. Niemal na pewno tak. A człowiek? O tobie, towariszcz, nie będę się wypowiadać, ale ja świadomość posiadam.


:?:

JohnDoe - 3 lutego 2006, 02:40

pewnie jakis Tarkowski ;)
Ziemniak - 3 lutego 2006, 05:29

Niet :mrgreen:
krn78 - 3 lutego 2006, 12:33

Asimov... 'Ja, robot'? ;)

...acz nie... nie ten charakter...

JohnDoe - 3 lutego 2006, 12:42

Uhh, ale ze mnie gapa, myślałem, że to konkurs filmowy :D Tutaj postawiłbym raczej chyba na Lema...
mawete - 3 lutego 2006, 13:21

A ja na Strugackich, ale cytatu nie pamiętam...
Ziemniak - 3 lutego 2006, 18:13

W takim razie podpowiedź

Cytat:
Oto jesteśmy u władzy - przedwcześnie, nic nie jest gotowe - i trzeba zająć się tysiącem spraw. Nie było już Zarządu w Lunie - ale Zarząd Luny na Ziemi i stojące za nim Narody Sfederowane nadal istniały i czuły się świetnie.

Czarny - 3 lutego 2006, 19:11

Czyżby "Luna to surowa pani" Heinleina?
bogow - 4 lutego 2006, 17:43

Lem Pokój na Ziemi :?:
Ziemniak - 5 lutego 2006, 06:30

Przepraszam że mnie tak długo nie było ale cóż - siła wyższa :(
:bravo :bravo :bravo Czarny - zadajesz

Czarny - 5 lutego 2006, 13:09

Kiedy sięgał do środka, palce drżały mu z niecierpliwości.
Nie znalazł tam jednak monet. Kasa wypełniona była po brzegi kawałkami papieru. X wyjął garść i bacznie im się przyjrzał. Na każdej kartce widniał obrazek, ale złodziej nie widział w nich żadnego sensu. Rzucił je na podłogę i wyciągnął następny plik. Znowu te same obrazki!
Rozpaczliwie szperał w kasie, ale nie natrafił na nic, co przypominałoby pieniądze.

Słowik - 5 lutego 2006, 14:41

Bułhakow !!!
Słowik - 5 lutego 2006, 14:42

a w sumie to może i nie...nie wiem :oops: :mrgreen:
Czarny - 5 lutego 2006, 15:23

Bułhakow - NIE
Czarny - 5 lutego 2006, 21:58

Dam drugi fragment:

Doszedłszy do drzewa, oparł się ręką o pień, by zebrać siły, a potem wychylił się ostrożnie przez krawędź czegoś, co wyglądało na przepaść.
Nie zobaczył tam nic poza chmurami.
Często wędrował po górach i zdarzało mu się już bywać w miejscach położonych nad pułapem chmur, więc ów widok nie stanowił dlań niczego niezwykłego. Te chmury jednak ciągnęły się ku północy bez jednej przerwy. Jak okiem siegnąć, nie sterczał z nich ani jeden górski szczyt. Świat wyraźnie się tu kończył i dalej nie było już nic oprócz chmur.

mawete - 6 lutego 2006, 07:51

David Eddings - "Odkupienie Althalusa"
Czarny - 6 lutego 2006, 08:42

:bravo :bravo :bravo Zadawaj
mawete - 6 lutego 2006, 09:10

"Kątem oka dostrzegła, jak coś toczy się po ziemi. To było jabłko Rosemumundy. Doturlało się aż do stóp Kivrin i zatrzymało przy cembrowinie. Schyliła się, podniosła je, po czym wytarła o koszulę.
- Upuściłaś jabłko - powiedziała i odwróciła się, by oddać je dziewczynce.
Siedziała wpatrując się w niebo szeroko otwartymi oczami. Prawa ręka zamarła w takiej pozycji, jakby w ostatniej chwili usiłoawała złapać wymykający się owoc.
- Rosemundo..."

Przyznam szczerze, że ta książka mnie ruszyła.

krn78 - 6 lutego 2006, 13:51

Connie Willis - Księga Sądu Ostatecznego...?
mawete - 6 lutego 2006, 19:35

krn78: zgadza się :bravo zadawaj :)
czytałeś? jak Ci się podobało?

krn78 - 7 lutego 2006, 14:39

Ano, podobalo mi sie, choc... to nie do konca moje klimaty :)
Przyznam jednak, ze gdyby nie Kivrin, to... to bym nie wiedzial :D

Oki... moj cytat. Latwy bedzie, bom poczatkujacy tutaj...:
- Rychło w czas! - krzyknął Barney. Poczucie pewności spłynęło nań gwałtownie, gdy tylko wstał i rozprostował kości. - Gdzie byliście?
- W dwudziestym wieku, a gdzieżby indziej - odparł profesor. - Nie zapomniał pan chyba o punkcie K? By przesunąć się o kilka minut naprzód w pańskim, subiektywnym czasie, musiałem cofnąć platformę do momentu, z którego wyruszyliśmy, po czym wrócić tutaj, z odpowiednim przesunięciem w czasie i przestrzeni. Jak długo to trwało według tutejszego czasu?

mawete - 7 lutego 2006, 15:08

Jakoś mi pasuje dto "Nie licząc psa" też Connie Willis, ale głowy za to nie dam...
krn78 - 7 lutego 2006, 18:26

Hm... to dobrze, ze nie dasz... :D Stracilbys/stracilabys ja niechybnie...
mamcia65 - 7 lutego 2006, 23:13

"Filmowy wehikuł czasu" Harrego Harrisona?
krn78 - 8 lutego 2006, 08:20

Mamcia: Brawo brawo!!!
Twoja kolej :-)

mamcia65 - 8 lutego 2006, 21:08

Cytat:
Uświadomiła sobie nagle, że jeszcze nigdy nie była w tym, zaplanowanym z iście gwiezdnym rozmachem budynku. Nigdy nie przyłączyła się do żadnego z komitetów powitalnych, wychodzących na spotkanie pozaświatowych przybyszów. Z doku poderwał się prom, a odgłos jego potężnych silników sprawił, że nieszczęsny budynek aż zadygotał. Lecz zwyczajnemu hałasowi towarzyszył też wysoki, przeszywający skowyt, który docierał do niej niemal podprogowo. Czuła go od kości czaszki aż po pięty. Potrząsnęła głową. Skowyt wzmagał się – musiał dochodzić z promu – aż wreszcie w obronie przed nim zakryła dłońmi uszy.

mawete - 9 lutego 2006, 12:35

Anne McCaffrey "Pieśń kryształu"?

Sam początek o ile pamiętam...

mamcia65 - 9 lutego 2006, 20:06

:bravo :bravo
Twoja kolej.

mawete - 10 lutego 2006, 10:40

"- Widzę że zburzyłeś kolejne miasto Sparhawku. - Bergsten uśmiechnął się szeroko. - Niech ci to nie wejdzie w nałóg."
Czarny - 10 lutego 2006, 12:10

Na pewno cos z Elenium bądź Tamuli Eddingsa, ale który tom, to musiałbym poszukać. Strzelę Szkarłatną różę.
Rodion - 10 lutego 2006, 12:15

Hymmm.. Bardziej "Ukryte miasto"?
mawete - 10 lutego 2006, 17:21

Rodion: zgadza się :bravo :bravo zadawaj
Rodion - 11 lutego 2006, 01:27

Piszę o tym, co zdarzylo sie przed chwilą. O swicie wszedl do namiotu lekarz i spytal, czy go sobie przypominam. Kiedy odpowiedzialem, ze nie, wyjaśnił mi wszystko. Dał mi ten zwój i ten rysik z metalu, z którego robi się pociski do proc, a który pozostawia ślad, jakby byl z wosku.
mawete - 11 lutego 2006, 10:20

Gene Wolfe "Żołnierz Arete"?
Rodion - 11 lutego 2006, 11:48

:bravo :bravo :bravo :lol: I znowu Ty zadajesz. :D
mawete - 11 lutego 2006, 14:37

"Naplułem mu w pępek.
Jasne, że wymagało to pewnej zręczności, ale w tym także byłem dobry.
Czyn stanowił obrazę jeszcze uchodzącą płazem wobec prawa." :D

Nivak - 11 lutego 2006, 21:16

Ha! Wiem co to, ale nie napiszę :D To tak offtopicznie, ale chciałam się pochwalić, że raz na jakiś czas wiem o co chodzi w tym temacie ;)
Swoją drogą chętnie przeczytałabym tę książkę :)

dzejes - 12 lutego 2006, 21:17

A. Zimniak
"Śmierć ma zapach szkarłatu"

Romek P. - 12 lutego 2006, 21:27

dzejes napisał/a:
A. Zimniak
"Śmierć ma zapach szkarłatu"


Edit:
Już wiem, że nie, że dzejes wygrał. Gugiel mi oglosił wyrok śmierci :)

A nie Zimniak, ale "Klatka pełna aniołów"?

mawete - 13 lutego 2006, 10:44

Romek: Twoja odpowiedź jest prawidłowa :bravo :bravo :bravo
Zadawaj :mrgreen:

Romek P. - 13 lutego 2006, 11:22

mawete napisał/a:
Romek: Twoja odpowiedź jest prawidłowa :bravo :bravo :bravo
Zadawaj :mrgreen:


No fakt, tak mi się wydawało, że to Enkel, ale mnie gugiel oszukał, bo skierował na stronę "szkarłatu"... :) jak to internet potrafi kłamać... :P

Dosyć komentarzy. Cytat:

"- "Fotosfera" i "Genotyp" do wszystkich statków Centrali. Piątego listopada o godzinie piątej czterdzieści dziewięć czasu Centrali piloci Rodin i Monk wykryli pasma promieniowania emitowane z centrum galaktyki. Sygnały cechuje regularnośc. Jeden dłuższy dźwięk i dwa dwa szybko po sobie następujące krótsze. Dwusekundowa przerwa i powtórka. Źródło emisji zbliża się. Z obliczeń wynika, że spotkanie przy obcej stacji kosmicznej, wysyłającej w dalszym ciągu sygnały z zastosowaniem analogicznej wiązki promieniowania, nastąpi za osiem miesięcy..."

Zagadka chyba nie najłatwiejsza, więc jeżeli nikt nie wpadnie na jakiś trop, po południu rzucę koło ratunkowe :)

Romek P. - 13 lutego 2006, 18:55

No nic, widzę, że warto podrzucić podpowiedź :)

Książka jest lekko "ekologiczna", a bohater napisał kilka zapomnianych już dziś space oper :)

Romek P. - 14 lutego 2006, 14:05

No i klapa. Nie powinienem zadawać, skoro za trudne zagadki...

To polski autor, mieszka - o ile nic się nie zmieniło, ale na pewno mieszkał - w Katowicach :)

Chcecie drugi cytat?

gorat - 14 lutego 2006, 14:23

Ekologiczna, powiadasz? Cos Trepka po głowie mi się kołacze, muszę go wypuścić :)
Romek P. - 14 lutego 2006, 15:14

gorat napisał/a:
Ekologiczna, powiadasz? Cos Trepka po głowie mi się kołacze, muszę go wypuścić :)


Nie Trepka i nie Boruń :) ale blisko o tyle, że autor niewiele od nich młodszy i w zasadzie wszystkie jego szerzej znane książki wychodziły w czasach PRL.

Podpowiedź kolejna: w tytule jest bardzo "niemo" :P

gorat - 14 lutego 2006, 15:42

Może "Tylko cisza"? Pojawiały się u niego akcenty ekologiczne rzeczywiście ;)
Romek P. - 14 lutego 2006, 15:53

gorat napisał/a:
Może "Tylko cisza"? Pojawiały się u niego akcenty ekologiczne rzeczywiście ;)


Uffff... zgadłeś :) Zadajesz :P

Tak przy okazji, to fajna książka, właśnie ją sobie odświeżyłem. Pierwsza i ostatnia, do której dopisałem zakończenie, bo mi się wydało, że autor powinien ten wątek Kontaktu kontynuować, a drań nie chciał :P

gorat - 14 lutego 2006, 16:13

"Przywieziemy wam kroniki wyprawy, cały nie przejrzany i nie uporządkowany jeszcze ogrom pierwszego doświadczenia, wiernie utrwalony w mechanicznej pamięci naszych automatów.
Przywieziemy wam dzieła naukowe niezmiernej wagi, powstałe w czasie lotu. Otwierają one nowe, nieprzeczuwalne, bezkresne obszary poszukiwań w głębi Wszechświata.
Ale w podróży tej poznaliśmy coś trudniejszego i piękniejszego niż odkrycia naukowe i tajemnice materii, coś, czego nie może ogarnąć żadna teoria ani zanotować najdoskonalszy automat."
Proszę :P


Romek P. napisał/a:
Pierwsza i ostatnia, do której dopisałem zakończenie, bo mi się wydało, że autor powinien ten wątek Kontaktu kontynuować, a drań nie chciał

A pokażesz, choćby tutaj? :D Na papierze raczej nie wyjdzie*, a taki fanfik byłby całkiem interesujący. Zobaczylibyśmy, jak piszesz hard SF :mrgreen:

*Jak jest szansa, to gdzie i kiedy? ;)

Romek P. - 14 lutego 2006, 16:27

gorat napisał/a:
Romek P. napisał/a:
Pierwsza i ostatnia, do której dopisałem zakończenie, bo mi się wydało, że autor powinien ten wątek Kontaktu kontynuować, a drań nie chciał

A pokażesz, choćby tutaj? :D Na papierze raczej nie wyjdzie*, a taki fanfik byłby całkiem interesujący. Zobaczylibyśmy, jak piszesz hard SF :mrgreen:

*Jak jest szansa, to gdzie i kiedy? ;)


A nie, to było sto lat temu... nie mam nawet brudnopisu, bo przezornie wywaliłem do kosza :) ale naprawdę, przeczytalem tę książkę, zrobiła na mnie cholerne wrażenie i... postanowiłem ją dokończyć :P
I obok lektur, które wymieniam, Petecki też wpłynął na to, iż teraz klepię w klawiaturę...

A harda może się kiedyś doczekacie :P mam w planach :)

JohnDoe - 14 lutego 2006, 18:42

gorat, czy to nie jest przypadkiem Obłok Magellana?
gorat - 14 lutego 2006, 20:37

:bravo
JohnDoe - 15 lutego 2006, 07:08

Spróbujemy tak :

Cytat:
— Nie przerywaj mi. Jesteś aż zbyt dobry do tej wojny. Marzą ci się wielkie szarże, zajmowanie tyłów wrogim wojskom, przejmowanie taborów. I gdyby o to chodziło, nie znalazłbym lepszego od ciebie. Ale chodzi o upilnowanie paru wiosek. Nie zależy mi na tym, żebyś wygrał wojnę, bo to niemożliwe. Zależy mi na tym, żeby nie spłonęło więcej domów.

Argael - 15 lutego 2006, 14:46

Czytałem to... tylko gdzie...?
Może "Północna granica" Kresa?

mawete - 15 lutego 2006, 15:57

Arangel: IMO nie Kres.... On tak nie pisze... ja też znam cytat, ale ....
Argael - 15 lutego 2006, 20:00

mawete napisał/a:
Arangel: IMO nie Kres.... On tak nie pisze... ja też znam cytat, ale ....

Khem, nie nazywam się Arangel :)
To jednak jest Kres. Tu można znaleźć dowód.

JohnDoe - 15 lutego 2006, 22:14

Nie będę dyskutował z faktami, ale tylko dla formalności - potwierdzam :)
Argael - 15 lutego 2006, 22:21

A zatem:
Cytat:
Proboszcz, jak to proboszcz małego miasteczka, był dobrze wypasionym mężczyzną w sile wieku. Pucołowatą, szczerą twarz okalały mu dostojne bokobrody, a ogromne brzuszysko trzęsło się za szerokim, zdobionym pasem. Drzwi na probostwo otworzyła hoża dziewoja z aż nadto śmiało wyciętym dekoltem i długimi, jasnymi warkoczami. I w tym również nie było nic dziwnego, bo wszak bogobojny ojcaszek musiał sobie jakoś umilać długie wieczory.

mamcia65 - 15 lutego 2006, 22:40

Jacek Piekara "Miecz Aniołów"
Argael - 16 lutego 2006, 06:26

Tak :bravo :bravo :bravo
Zadawaj, mamciu

mamcia65 - 16 lutego 2006, 08:41

Cytat:
Obejrzawszy się przez ramię zauważyłem ze zdziwieniem, że większość towarzystwa podąża za nami. Nie tyle wzięli sobie do serca przykład łucznika, ile obawiali się pozostać bez przywódcy. Pobiegliśmy więc najpierw do obozu po broń, a potem ruszyliśmy na błonia. Dostrzegłem wypadający zza murów zamku oddział jazdy. Prowadził go sir Roger de Tourneville, bez zbroi, lecz z mieczem u boku. Czerwony John z nim pospołu zmusili hałastrę do stanięcia w jakim takim szyku i ledwie im się to udało, kiedy wielki okręt wylądował.

eta - 16 lutego 2006, 08:47

Poul Anderson Podniebna krucjata
mamcia65 - 16 lutego 2006, 08:49

:bravo :bravo :bravo Twoja kolej
eta - 16 lutego 2006, 08:54

Ludzie spytani o hasło zawsze odpowiadają prawidłowo.
Nieziemcy spytani o hasło zawsze odpowiadają nieprawidłowo.
Zarówno nieziemcy jak i ludzie odpowiadają, prawidłowo lub nieprawidłowo , na pytanie o hasło

Romek P. - 16 lutego 2006, 10:40

eta napisał/a:
Ludzie spytani o hasło zawsze odpowiadają prawidłowo.
Nieziemcy spytani o hasło zawsze odpowiadają nieprawidłowo.
Zarówno nieziemcy jak i ludzie odpowiadają, prawidłowo lub nieprawidłowo , na pytanie o hasło


Kuttner? Takie opowianko, gdzie facet wychodzi poza bazę i potem robot go nie chce wpuścić? Jezu, gdzie ja mam tę książkę, żeby sprawdzić tytuł...
Niech ktoś dobije zwierzynę :P

eta - 16 lutego 2006, 10:43

dobry trop, ale nie ten autor
Romek P. - 16 lutego 2006, 11:41

eta napisał/a:
dobry trop, ale nie ten autor


Dobra, idę na całość. Opowiadanie czytałem, a w rozpoznawalny sposób znam też Sheckleya.
Ergo, to może być Sheckley, a tytuł, no tu będzie grząsko... parę opowiadań napisał takich z prostymi tytułami. Stawiam na to, że to "Ochrona", bo taki tytuł plącze mi się w pamięci w skojarzeniu z tym autorem :)

Więcej tytułów ewentualnie pasujących i tak nie pamietam :P

eta - 16 lutego 2006, 11:56

Ja znam to opowiadanie pod tytułem "Okrutne równania", oczywiście autorstwa Roberta Sheckley'a.
Proszę, możesz zadawać kolejne pytanie

Romek P. - 16 lutego 2006, 12:07

eta napisał/a:
Ja znam to opowiadanie pod tytułem "Okrutne równania", oczywiście autorstwa Roberta Sheckley'a.
Proszę, możesz zadawać kolejne pytanie


Dzięki :) chociaż będę musiał sobie sprawdzić ten tytuł, dla spokoju sumienia :)

No to zagadka:

"- Wiesz, że emigrantki mają po sześć sutek? - rzucił Heevers. - Miałeś już jakąś?
Jager nie odpowiedział. W milczeniu wzruszył ramionami. W jego życiu nie było obecnie miejsca ani na emigrantkę, ani na żadną inną kobietę. Od pięciu lat, od wypadku Jeanette. Heevers zorientował się, że popełnił gafę.
- Większość z nich ma ogony. I to zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Słyszałeś o tym? - Heevers mówił, jakby ogłaszał sensację. Dla Jagera było oczywiste, że biolog powinien znać takie fakty. A praca w nauce przyzwyczajała do wiekszych sensacji. - Ten nasz Ebahlom jest porośnięty sierścią jak zwierzę."

Wbrew pozorom nie jest to streszczenie odcinka serialu np. "Alien Nation" :) Autor polski. Opowiadanie.

gorat - 16 lutego 2006, 17:47

Taka zagadka już była - ja zadawałem :P
Huberath "Ostatni, którzy wyszli z raju"
Możesz zadać jeszcze raz ;)

Romek P. - 16 lutego 2006, 18:00

gorat napisał/a:
Taka zagadka już była - ja zadawałem :P
Huberath "Ostatni, którzy wyszli z raju"
Możesz zadać jeszcze raz ;)


No cóż, skleroza... :) ale opowiadanie fajne :)

"Konkurencja deptała mu po piętach. Zapewne już dawno stracił trzeźwy osąd zysków i strat. ZXwyciężał zawsze. Miał talent i umiał go właściwie używać. Lecz to, co w przeszłości rozpoczynał jako niewinna zabawę w rozwiązywanie wyrafinowanych zagadek, z biegiem lat stało się codziennym przykrym obowiązkiem lub, w najlepszym przypadku, czynnością pozwalającą zarobić parę dolarów. W tej chwili nie umiał już przestać.
Zapewne na tym polega cała ta sztuczka, rozmyślała Margo, wyślesz raz i już wpadłeś w ich sidła, mają cię na całe lata i nawet życia nie starczy, by odebrać przy kasie nędzne parę centów."

Powinno być proste do odgadnięcia :)

Romek P. - 18 lutego 2006, 11:35

No i zagadka okazała się fatalnie trudna, jak widzę, bo nikt nie zaryzykowal nawet strzału :P

Drugi cytat:
"Z magnetofonu płynie lekcja.
- Czy wreszcie sie dowiemy, do czego służą te atrapy? - spytała.
Ragle wie. On wie już wszystko.
- To dlatego nie mamy radia?
Tak. Inaczej wszystkiego byście się dowiedzieli.
Skurcz ściął mu twarz.
- To problem czasu. Wszystko zależy od czasu.
- Ale w końcu i tak ktoś by na to wpadł?
- Tak, lecz na razie poza Raglem i dwojgiem innych ludzi nikt nie zajmował się kwestią realności świata..."

A nasz autor zajmował się nią często :)

dzejes - 18 lutego 2006, 11:52

Czas poza czasem?
Romek P. - 18 lutego 2006, 11:57

dzejes napisał/a:
Czas poza czasem?


Jasne :) autora odpuszczam, bo i tak wiadomo, jaki :)
Zadajesz :)

dzejes - 18 lutego 2006, 12:20

Cytat:

Mój ojciec, ilekroć kończył kręcić film, zarzekał się, że już nigdy w życiu w niczym nie zagra. Ale, jak więszkość jego oświadczeń, był to pic na wodę, wystarczało bowiem parę tygodni odpoczynku i łakoma oferta wysmażona przez agenta, żeby ojciec pędził z powrotem w światła jupiterów, na czterdziestą trzecią triumfalną maskaradę.
po czterech latach belfrowania mówiłem to samo co on. miałem już po dziurki w nosie prac semestralnych, posiedzeń ciała pedagogicznego i trenowania szkolnej drużyny koszykarskiej dziewięcioklasistów. Dzięki spadkowi, mógłbym spokojnie robić co chcę, tylko że mówiąc szczerze, nie bardzo wiedziałem co mógłbym robić zamiast uczyć w szkole. Poprawka - miałem jeden bardzo konkretny zamysł, ale miał on charakter mrzonki o niebieskich migdałach. Nie byłem pisarzem, nie miałem pojęcia o aparacie badawczym i nawet nie przeczytałem wszystkich jego dzieł - chociaż nie było ich tak wiele.
Moim marzeniem było napisać biografię...


... i tu urwę cytat. Pada bowiem nazwisko, a zaraz potem wręcz tytuł powieści.
Cytat długi, ale rzucę jeszcze jedną podpowiedź: gdyby ktoś po odgadnięciu miał wątpliwości co do przynależności gatunkowej tego tutyłu, odpowiem, że książkę tę czytałem z Fantastyk, gdzie była drukowana w odcinkach.

dzejes - 19 lutego 2006, 02:52

I nikt nawet nie strzelił? :(
To daję drugi:

Cytat:

Miała na sobie czarne poncho do kolan, z kapturem. Gdyby nie plastyk opończy, wyglądałaby, wypisz wymaluj, jak kapłan Inkwizycji.
- Wpadłam na chwilę. Nie przeszkadzam? Chciałam panu pokazać parę rzeczy.
- Bardzo się cieszę, prosze wejść. Zastanawiałem się właśnie, dlaczego "Brzoskwiniowe cienie" były przez cały dzień takie podekscytowane.
Kiedy to mówiłem, była w połowie zdejmowania kaptura. Przewała gest i usmiechnęła się do mnie spod czoła. Po raz pierwszy uświadomiłem sobie, jaka jest niska. Jej twarz błyszczała mokrą bielą na tle lśniącej od deszczu czerni poncha: dziwna białoróżowość, nawet ładna i jakby dziecinna zarazem. Powiesiłem ociekające okrycie i wskazałem jej drogę do pokoju. W ostatniej chwili przypomniały mi się jej kukiełki i to, że nie widziała jeszcze moich masek. Pomyślałem o ostatniej kobiecie, która je oglądała.
Saxony dała dwa kroki do tyłu w głąb pokoju i stanęłą jak wryta. Szedłem za nią, więc nie widziałem efektu pierwszego wrażenia na jej twarzy. A szkoda. Po kilku sekundach podeszła do masek. Stanąłem w drzwiach, ciekaw, co powie i którą zechce dotknąć albo zdjąc ze ściany.

krn78 - 19 lutego 2006, 12:07

Jonathan Carroll - 'Kraina Chichów'?
dzejes - 19 lutego 2006, 12:20

Oczywiście :bravo

Zadawaj.

krn78 - 19 lutego 2006, 12:41

Ok, cytacik. Moim zdaniem znow latwy. Klasyka.

Dyzurny wartownik zwrocil Complainowi latarke i paralizator. Wlasnie byl zajety ich przymocowywaniem, gdy do pokoju weszla Vyann, zamykajac za soba drzwi. Na jej twarzy malowal sie zabawny upor.
- Ide z toba - powiedziala bez zadnych wstepow.
Complain podszedl do niej protestujac. Nie byla przyzwyczajona do glonow, moglo sie w nich czaic jakies niebezpieczenstwo. Gregg mogl okazac sie czlowiekiem falszywym, byla przeciez kobieta. Przerwala mu tyrade.

Misiołak - 19 lutego 2006, 16:05

Brian Aldiss - Non Stop
krn78 - 19 lutego 2006, 16:32

Pieknie. Mowilem, ze latwe :-)

Zadajesz! :-)

Misiołak - 19 lutego 2006, 17:20

Zadaje.
Cytat:
- W porządku - powiedziałem, kryjąc się w cieniu akacji.- Dziś opowiem wam historię o aroganckim łowcy.
- Czy na szczęśliwe zakończenie? - spytała jedna z dziewczynek.
Powiodłem wzrokiem po wiosce i ujrzałem moich ludzi, z zadowoleniem krzątających się przy codziennych obowiązkach. Następnie spojrzałem w dal, na spokojne zielone równiny.
- Tak - rzekłem.- Tym razem ma.

Romek P. - 19 lutego 2006, 18:01

Misiołak napisał/a:
Zadaje.
Cytat:
- W porządku - powiedziałem, kryjąc się w cieniu akacji.- Dziś opowiem wam historię o aroganckim łowcy.
- Czy na szczęśliwe zakończenie? - spytała jedna z dziewczynek.
Powiodłem wzrokiem po wiosce i ujrzałem moich ludzi, z zadowoleniem krzątających się przy codziennych obowiązkach. Następnie spojrzałem w dal, na spokojne zielone równiny.
- Tak - rzekłem.- Tym razem ma.


Któreś z opowiadań z "Kiriyangi? Mike'a Resnicka? W sumie to one całość tworzą :)

Misiołak - 19 lutego 2006, 18:50

Romek P. napisał/a:
Któreś z opowiadań z "Kiriyangi? Mike'a Resnicka? W sumie to one całość tworzą :)

Zgadza się. Może ktoś jednak pokusi się o tytuł tego opowiadanka :)

Romek P. - 19 lutego 2006, 19:01

Misiołak napisał/a:
Romek P. napisał/a:
Któreś z opowiadań z "Kiriyangi? Mike'a Resnicka? W sumie to one całość tworzą :)

Zgadza się. Może ktoś jednak pokusi się o tytuł tego opowiadanka :)


W zasadzie - jak sprawdziłem - ta książka jednak uchodzi za powieść. Ale się zaparłem. "Bowiem dotknęłam nieba"?

Misiołak - 19 lutego 2006, 20:49

Niestety nie.
Cytat:
Dziś opowiem wam historię o aroganckim łowcy.

To w zasadzie podsumowanie opowiadania.
Kali zwracał się też tak do Stasia ;)

mawete - 20 lutego 2006, 14:14

"Kły" Resnicka?
sulka - 20 lutego 2006, 14:48

Misiołak napisał/a:
Kali zwracał się też tak do Stasia



Dobre Mzimu? :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Misiołak - 20 lutego 2006, 17:12

Bwana, moi drodzy.

Ponieważ Romek poprawnie namierzył zbiór, niechaj zadaje.

Romek P. - 20 lutego 2006, 17:29

Misiołak napisał/a:
Bwana, moi drodzy.

Ponieważ Romek poprawnie namierzył zbiór, niechaj zadaje.


Dzięki :)

Będzie nietypowo :-D

Spis rozdziałów:
KOT NA BALKONIE. BRUK
SMOCZE ŚLEPIA. OWIECZKI
GDZIE RĄBIĄ DRWA. DRZAZGA W SERCU
KODEKS SUWERENA. POTWONK
MIASTA I PSY. PRAWDA O CZŁOWIEKU
CHLEB I POMARAŃCZE. PRZEZ DOTYK
ŻYCIE W KLATKACH. SAMOOGRANICZAJĄCA SIE HODOWLA
DOPÓKI BIJE SERCE. KREW W DEPOZYCIE
ŚLEPCY W CIEMNOSCI. MIASTO KRETA
STRĄCENI ANIOŁOWIE. DESPERACKO SZUKAJĄC SZATANA
LUDZIE I POTWONKI. BASEN POŻĄDANIA
SKAŻENIE WEWNĘTRZNE. ÓSMY PUNKT KODEKSU
EPILOG

Powieść, autor polski, kiedyś pierwsza liga, dziś trochę zapomniany.

Misiołak - 20 lutego 2006, 19:35

Czyżby "Dzień drogi do Meorii" Oramusa?
Romek P. - 20 lutego 2006, 20:28

Misiołak napisał/a:
Czyżby "Dzień drogi do Meorii" Oramusa?


:bravo
Znój zadania zagadki wraca w Twoje ręce :)

Misiołak - 20 lutego 2006, 21:21

Ciężar tego zadania zrzucam na barki zombiaków :)

Cytat:
Niczym sępy, mściwe duchy pomordowanych archeologów z ekspedycji lady Cathrine przyfrunęły nad pole bitwy. Opadały na chodzące trupy perskich żołnierzy i łamały im kości, jakby chciały wyjeść szpik. Ale kolejni zombi wciąż napływali.
Dwudziestu ludzi, może mniej, wciąż żyło. Shapiro, Creaghan, garstka Egipcjan i Brytyjczyków, a także Amerykanin imieniem Feliks[...]

Misiołak - 21 lutego 2006, 17:07

Podpowiedź:
Jest to książka ilustrowana, a autor ilustracji cieszy się znacznie większą sławą niż autor powieści.

Merigold - 21 lutego 2006, 17:10

"Hellboy" Christopher Golden?
Misiołak - 21 lutego 2006, 17:13

A która część? :)
Merigold - 21 lutego 2006, 19:52

Zaginiona armia? Strzelam, przyznaję szczerze.
Misiołak - 21 lutego 2006, 20:49

Ale strzał poprawny :bravo
Atakuj!

Merigold - 22 lutego 2006, 17:06

:D
To ja zadaję, łatwe.

Cytat:
Pierwszego września 1939 roku Nikodem Dyzma, premier Rzeczypospolitej Polskiej, zjawił się w bunkrze Sztabu Generalnego punktualnie o czwartej rano. Wszedł do sali odpraw, pozostawiając osobistego sekretarza za drzwiami, i nie znoszącym sprzeciwu gestem dłoni uciął zwyczajowe „panowie oficerowie...” ...

dzejes - 22 lutego 2006, 17:10

Cała kupa wielkich braci Ziemkiewicza
Merigold - 22 lutego 2006, 18:26

:bravo
Mówiłam że łatwe. Zadajesz.

dzejes - 22 lutego 2006, 18:54

Cytat:

Co za dzień - pomyślał z niechęcią Marten, wsiadając do ekwipartu. - Kroi się całkiem spore zamieszanie. Czego właściwie oni ode mnie chcą? Zrobiłem wszystko zgodnie z przepisami bezpieczeństwa. Nic nie mogą mi zarzucić. Absolutnie nic.. Włączył starter i podał automatycznemu pilotowi współrzędne mieszkania, w którym przebywał Dogow. Pojazd nabierał normalnego przyspieszenia.

dzejes - 22 lutego 2006, 23:23

Podpowiedź: pierwszy tom trylogii pisanej i wydawanej w latach 1979-89.
gorat - 23 lutego 2006, 09:31

Ograniczenia czasowe kojarzą się z "Wirem pamięci". Czy Marten to nie był przypadkiem ten poddany "resocjalizacji"? A nie, chyba ten "resocjalizujący"... :roll:
dzejes - 23 lutego 2006, 14:43

Osszzzzzywiśie :bravo

Zadawaj

gorat - 23 lutego 2006, 18:44

Żebym tylko miał co... :roll:
;)

"-Cała moc na osi. Statyczny ciąg.
Strzałki leniwie przesuwały się w następny sektor skali. Manewr przeszedł bezbłędnie. Statek jak odwrócony wulkan zionący ogniem wisiał pół mili nad ospowatą płaszczyzną, z utopionymi w piaskach, skalnymi grzędami.
-Cała moc na osi. Zmiejszyć statyczny ciąg."

Klasyka żelazna, więc uważajcie na ciężar :mrgreen:

eta - 24 lutego 2006, 09:03

Niezwyciężony Lem

O jaka gra słów wyszła

ps. wstyd mi, że Wnuka-Lipińskiego od razu nie poznałem

gorat - 24 lutego 2006, 09:41

Oczywiście. I nawet fajna ta zbitka :mrgreen:
eta - 24 lutego 2006, 09:45

- Co pan robi, Fiodorze Fiodorowiczu! Tam śpi kobieta, a pan pcha do pokoju mężczyznę! Za szerzenie rozpusty na pewno pana po główce nie pogłaszczą!



No proste to jest przecież
muszę uciekać, będę dopiero w poniedziałek, jak ktoś rozwiąże i wie na pewno, że ma racje to niech zadaje.

dzejes - 24 lutego 2006, 19:24

Na szybko z głowy Kir Bułyczow opowiadanie o racjonalizatorskim podejściu do hotelarstwa pomocą nauki.
Chyba...

Iscariote - 26 lutego 2006, 21:10

dzejes, to opowiadanie nazywa się "Są wolne miejsca" Zadawaj następne
O ile to to...

eta - 27 lutego 2006, 07:08

Oczywiście, że to
Dzejes proszę zadawać

gorat - 7 marca 2006, 22:53

Co jest, mam elektrowstrząsami pobudzać?
Tydzień to taki kredyt czasowy, że nawet przy ustawie antylichwiarskiej do końca życia z odsetkami się nie wypłacicie...

dzejes - 7 marca 2006, 23:20

To macie:
Cytat:

- Byłoby interesujące dowiedzieć się, jakich czynników nie akceptują komputery.Myślałem, że integrują wszystkie czynniki biorące udział w kształtowaniu rzeczywistości.
- Istotnie tak się dzieje. Ten czynnik nie ma nic wspólnego z obecną sytuacją. W tym tkwi problem. Dział badań historycznych, pragnąc zbyt gorliwie sprowadzić do teraźniejszości bańkę czasową, za szybko wyłączył napięcie. Bańka wróciła wraz z zawartością - człowiekiem z dwudziestego wieku. Człowiekiem z przeszłości.
- Rozumiem. Człowiek sprzed dwustu lat - Rosły Polak zmarszczył brwi - Na domiar złego z radykalnie odmiennym poglądem na świat. Żadnych cech wspólnych z dzisiejszym społeczeństwem. Kompletnie nie zintegrowany z naszymi kanonami, Dlatego maszyny są nieco zbite z tropu.


Opowiadanie. Autor już się pojawił w tym wątku.

JohnDoe - 8 marca 2006, 12:37

Jestem pewien, że to czytałem. Tylko tytuł wyleciał z głowy. To będzie może jakieś opowiadanie Dicka?
dzejes - 8 marca 2006, 13:50

Tak tak tak. Dick w rzeczy samej.
Opowiadanie wydane w pięciotomowym zbiorze Prószyńskiego.

JohnDoe - 8 marca 2006, 13:54

To było to opowiadanie z motylami, które wraz z tą bańką czasową przybyły z przyszłości. Było chyba m.in w zbiorze "Ostatni Pan i Władca". Czy tytuł to może Sonda Przyszłości ?
dzejes - 8 marca 2006, 22:35

Niet.
Tytuł,zarówno polski, jak i angielski zawiera "Człowieka..."->chodzi oczywiście o przybysza z przeszłości.

JohnDoe - 8 marca 2006, 23:09

to będzie "Człowiek, który był zmienną" z "Krótkiego, szczęśliwego.. " ? :roll:
dzejes - 8 marca 2006, 23:29

No... :)
Dawaj waść.

JohnDoe - 9 marca 2006, 00:23

Cytatem powinienem pojechać? Zupełnie nie mam pomysłu, więc zadam pierwsze co mi spadło z półki. Będzie naprawdę łatwe, ale przecież chyba nie o to chodzi, żeby zadać nierozwiązywalną zagadkę :D

Cytat:
Ujrzał nadchodzącego przedstawiciela związków zawodowych i zamykając oczy, odchylił głowę do tyłu. Usiłował uporządkować sobie argumenty dowodzące, że jego osoba nie stanowi teraz zagrożenia dla zdrowia psychicznego operatorów buldożerów. Sam był daleki od pewności w tej kwestii - jego umysł był najwyraźniej pełen zgiełku, koni, dymu i zapachu krwi. Zdarzało mu się to za każdym razem, gdy czuł się nieszczęśliwy czy wystrychnięty na dudka i nigdy nie był w stanie sobie tego wytłumaczyć. W innym wymiarze, o którym nie mamy pojęcia, potężny chan ryczał z wściekłości, ale pan Prosser jedynie trząsł się lekko i popiskiwał. Poczuł słabe ukłucia wody pod powiekami. Biurokratyczny chaos, rozzłoszczeni faceci leżący w błocie, niepojęci nieznajomi zadający niewytłumaczalne upokorzenia i nie zidentyfikowana armia jeźdźców wyśmiewających się z niego w jego własnej głowie - co za dzień!

Emilia - 9 marca 2006, 00:43

Douglas Adams "Autostopem przez galaktykę" :D
fonsztyk - 9 marca 2006, 00:45

Oczywiście to Autostopem przez Galaktykę Douglasa Adamsa

Dwie minuty bez odświeżania i masz... nie zdążyłem :(

JohnDoe - 9 marca 2006, 11:44

Emilia, oczywiście :) Zadaj coś :)
Emilia - 9 marca 2006, 13:00

Cieszę się :D

Uwaga, uwaga 8) proszę!

Cytat:
System klanowy, który kiedyś dawał mieszkańcom pewne poczucie bezpieczeństwa, teraz zanikł prawie całkowicie, a poszczególne grupy pogrążały się w apatię albo w paranoję. Wszędzie ludzie zamykali się w swoich mieszkaniach, często w jednym pokoju, i chowali się za barykadami. Na podeście piątego piętra Wilder przystanął, zdziwiony, że nikogo nie widać. Czekał przy drzwiach hallu, nasłuchując jakichś podejrzanych odgłosów. Z mroku wyłoniła się wysoka postać starszawego socjologa z kubłem na śmieci w ręku i przesunęła się jak duch tonącym w odpadkach korytarzem. Przy całym zapuszczeniu budynku - wody prawie nie było, przewody klimatyzacyjne zostały zatkane śmieciami i odchodami, schody pozbawiono poręczy - mieszkańcy w ciągu dnia zachowywali się na ogół w sposób opanowany.

andre - 9 marca 2006, 13:01

Harrison-Przestrzeni x 2?
JohnDoe - 9 marca 2006, 13:16

A mnie się kojarzy z "Klanami księżyca Alfy"
Emilia - 9 marca 2006, 13:22

Oj przykro mi :( ale nie i nie.

Mam podpowiadać? Czy jeszcze spróbujecie? :wink:

Emilia - 9 marca 2006, 21:58

Minęło kilka godzin więc podpowiadam :D

Nie szukajcie w obcych światach i dalekich koloniach lecz w Londynie. 8)

fonsztyk - 10 marca 2006, 00:46

Strzelam
Nigdziebądź - Gaimana?

Emilia - 10 marca 2006, 08:54

Niestety :( nie trafiłeś.
Ziemniak - 14 marca 2006, 19:48

Może jakaś podpowiedź albo ... odpowiedź bo temat nam się trochę zastał :D
Emilia - 15 marca 2006, 13:36

No, moi drodzy nie zgadliście. - J.G. Ballard "Wieżowiec"

:D
Zadam coś łatwiejszego, z jakiej powieści pochodzi ten cytat:

Cytat:
Zdzierstwo jest procederem nie znającym akceptacji nawet w kręgach najbardziej zdegenerowanych przestępców Argolandu. Zdzierca to zwyrodniały bandzior, który potrafi zabić człowieka jednym uderzeniem pięści, by potem, posługując się specjalną, sobie tylko znaną techniką, precyzyjnie zedrzeć skórę z dłoni denata - jak zdejmuje się rękawiczkę.

mamcia65 - 15 marca 2006, 13:57

Janusz Zajdel "Limes inferior"

Nic nie zadam, muszę wyjść :cry:

Emilia - 17 marca 2006, 13:51

Mamcia65 chyba zapomniała po powrocie... W każdym razie zadam pytanie ponownie, a Mamcia65 ma u mnie albo fory, albo odstąpię jej swoją kolejkę. :D

Cytat:
Cześć Frank - mówi Indra - czy to właściwe określenie? Używam nowego myślaka - stary przeszedł załamanie nerwowe
- ha! — Będzie sporo błędów - bo nie zdążę zredagować tekstu przed wysłaniem.
- Mam nadzieję - że coś z tego wyłowisz. KOMP! Kanał jeden zero trzy zapis z dwanaście trzydzieści -
poprawkawka- trzynaście trzydzieści- Przepraszam...
Mam nadzieję - że naprawią mi starego myślaka i dostanę go jeszcze z powrotem - znał
wszystkie moje skróty myślowe i odchyłki normy. - Może zresztą winnam poddać się psychoanalizie - tak popularnej
w twoich czasach. - Nigdy nie rozumiałam -jak podobna freudobzdura mogła przetrwać aż tak długo.
Że dodam - nie tak dawno trafiłam na leksykon wiedzy o dwudziestym stuleciu - może cię rozbawić - to szło jakoś tak
- cytat. - Psychoanaliza - choroba zakaźna wywodząca się z Wiednia – pierwsze przypadki około roku 1900 - obecnie
wytępiona w Europie, ujawnia się czasem jeszcze wśród bogatych Amerykanów. Koniec cytatu. Zabawne?

Nazwisko autora i tytuł - poproszę. 8)

fonsztyk - 17 marca 2006, 13:56

Odyseja kosmiczna 3001 - A.C.Clarka?
Emilia - 17 marca 2006, 14:15

Naprawdę takie łatwe? :( Oczywiście masz rację :bravo

Zadawaj imć fonsztyku!

(A jednej zagadki i tak nikt nie odgadł. Ha! :D )

fonsztyk - 17 marca 2006, 14:46

Jak tak dalej pójdzie to przejmę wszystkie zagadki w Słonecznej :lol: Monopolista :lol: No może oprócz Meta barona bo tam cienko. Rozpoznaje tylko Tytusa, Thorgala, Kleksa i inne starocie :D
- No dobrze to tyle może o sobie, czy są jakieś pytania?
-Proszę może pan?
-Na każdym zebraniu jest tak że ktoś musi zacząć pierwszy. :lol:
Oto cytat:
Dawid Zambrowicz obudził się nagle.Natarczywe bicie dzwonu docierało do jego pokoju.Usiadł na łóżku i spojrzał na zegar.Dwadzieścia po piątej.
-Msza o tej porze? - mruknął ze zdziwieniem.
Podniósł się z łóżka i podszedł do okna.Cały dziedziniec wypełniali Bojowie, którzy szeptali coś między sobą, wpatrując się niecierpliwie w zamknięte drzwi dworu.


Myślę że nie jest trudne.

mamcia65 - 17 marca 2006, 14:55

Dariusz Spychalski "Krzyżacki poker" tom 1

mamcia65 nie zapomniała, bardzo późno wróciła :(

fonsztyk - 17 marca 2006, 15:03

:bravo :bravo :bravo
No i wszystko jasne mamcia65 zadajesz. :)

mamcia65 - 17 marca 2006, 15:10

Cytat:
Idący jej krętym szlakiem Sparks zderzył się nagle z ostrym głazem.
- Wiedziałem, że powinniśmy byli wziąć z sobą świece.
- Nie jest ciemno. - Moon spojrzała na niego ze zdziwieniem. - To dziwne, jak światło staje się coraz bardziej zielone...
- O czym mówisz? Jesteśmy jak w grobie, nawet ciebie nie widzę!
- Przestań. - Zaczął opanowywać ją lęk. - Tu nie jest ciemno, otwórz tylko oczy. Dalej, Sparkie! - Pociągnęła go za ramię. - Nie czujesz tego? Jak muzyka.

mamcia65 - 19 marca 2006, 05:06

Drugi kawałek
Cytat:
Roześmiana, zadyszana, oszołomiona, dała się porwać radości oczekujących tłumów, obdarzających triumfatorki uściskami dłoni, pocałunkami i łzami. Przepchała się przez ciżbę, zajęła miejsce w tworzącym się na środku dziedzińca kręgu zwyciężczyń. Obejrzała się, słysząc, a potem widząc grupę ubranych na biało muzykantów, noszących takie jak ona wieńce i czarne rurowate kapelusze zwieńczone totemami Zimaków.

fonsztyk - 19 marca 2006, 12:27

Królowa zimy - J.D.Vinge?
mamcia65 - 19 marca 2006, 13:25

Yes :bravo :bravo :bravo zadajesz.
fonsztyk - 19 marca 2006, 14:58

Cytat

Zmarszczyła brwi. Chciała mu powiedziec coś jeszcze, lecz zawiodła ją pamięć. Dopiła wino i wyprostowała się, przebiegając obiema dłońmi po włosach.Owłosiona skóra głowy była zupełnie znieczulona. Zatrzymała się widząc że Heboric spogląda ukradkiem na jej piersi,pełne i okrągłe pod naciągniętą tuniką. Zastygła w tej pozie na moment dłużej, niż było to konieczne , po czym opuściła powoli ramiona.

Merigold - 19 marca 2006, 16:16

"Bramy domu umarłych" Steven Erikson?
fonsztyk - 19 marca 2006, 21:50

:bravo :bravo :bravo Zadajesz
Merigold - 19 marca 2006, 22:11

No to zadaję. Proste.
Cytat:

Otwierać! - huknął pięścią w drzwi. Drzwi jednak były zawarte. - Hej tyyyyy!!! Otwieraj, psiamać!
Piekarz musiał jednak coś wywęszyć. Jego twarz mignęła przez moment w oknie na piętrze i widać było, że ani myśli otwierać.
- Hej ty! Na jednej nodze! - chłopak chciał go wziąć podstępem. - Chleb przyszedłem kupić!
- Chleba nie ma - rozległ się przytłumiony głos z góry.
- No to mąkę kupię. Mnie tam zajedno!
- Po mąkę? A to do młyna idźcie!
- Toż zima - zdziwił się autentycznie chłopak. - Młyn zamknięty.

Romek P. - 19 marca 2006, 22:18

Merigold napisał/a:
No to zadaję. Proste.
Cytat:

Otwierać! - huknął pięścią w drzwi. Drzwi jednak były zawarte. - Hej tyyyyy!!! Otwieraj, psiamać!
Piekarz musiał jednak coś wywęszyć. Jego twarz mignęła przez moment w oknie na piętrze i widać było, że ani myśli otwierać.
- Hej ty! Na jednej nodze! - chłopak chciał go wziąć podstępem. - Chleb przyszedłem kupić!
- Chleba nie ma - rozległ się przytłumiony głos z góry.
- No to mąkę kupię. Mnie tam zajedno!
- Po mąkę? A to do młyna idźcie!
- Toż zima - zdziwił się autentycznie chłopak. - Młyn zamknięty.


Łenotakieproste? :)
Ziemiański - Achaja nr 1 (chyba).

gorat - 19 marca 2006, 22:29

"Achaja". Chyba Sirius na początku...
gorat - 19 marca 2006, 22:30

LOL, często odświeżam, nie ma co...
Robota w tle RULEZ!

Merigold - 19 marca 2006, 22:37

Mówiłam że bedzie proste. I jako że Romek P. był pierwszy...
Zadajesz. :D

Romek P. - 19 marca 2006, 22:45

Merigold napisał/a:
Mówiłam że bedzie proste. I jako że Romek P. był pierwszy...
Zadajesz. :D


Jes, jes, jesus maria kaczyńska jej ma*! :)

To ja też prościzną pojadę:

"Wystarczyłby zresztą zwykły dynamometr, by przekonać się, że ciało waży tyle samo na pierwszym, co na ostatnim piętrze. Dlatego zabronione są wszelkie sprężynki, gumki, zegarki i wszystko, co mogłoby posłużyć do prostych eksperymentów, a także swobodna zmiana piętra. Zresztą wobec braku elementarnych wiadomości teoretycznych mało kogo zdziwiłby brak pewnych zjawisk, które powinny wystepować [...- cięcie moje]. Konsekwencja, z jaką ukrywa się przed ludźmi rzeczywistą postać ich świata, jest zdumiewająca."

Klasyka :P ale odrzućcie piewrsze skojarzenie, o konkursowicze :)

Emilia - 19 marca 2006, 22:50

Paradyzja? :D
Romek P. - 19 marca 2006, 23:04

Emilia napisał/a:
Paradyzja? :D


Coraz szybciej rozwiązujemy te zagadki, wkrótce o zwycięstwie zaczną decydować setne części sekundy :P

Brawo :bravo i zadajesz :)

Emilia - 20 marca 2006, 12:52

Cytat:
Półciężarówka trzeszczała i wyginała się. Silnik strzelił dwa razy. Drzwi otworzyły się i znów zatrzasnęły.
- Co się, do diabła, dzieje?
- Duży pojazd, coś w rodzaju czołgu, wypakowany imponującym arsenałem i kierowany przez pozbawiony ciała ludzki mózg, który jest zdaje się, na dokładkę szalony. Nie wiem, czy przyjechał tu skądś, czy też przysłano go wcześniej, żeby czekał na ciebie. Mówi ci to coś?
- Chyba już gdzieś słyszałem o takich wozach bojowych, ale nie jestem pewien gdzie.


Z jakiej powieści ten cytat pochodzi? :D

gorat - 20 marca 2006, 15:09

Mózg kojarzy się ze Sniegowem, ale wtedy to byłby smok...
Rodion - 20 marca 2006, 15:15

Znam to, cztalem jakis czas temu, a i smoki tam byly, tylko jak to sie zwalo? :roll: :?: :?:
I byla droga przez epoki..... ot skleroza! :lol:

Emilia - 21 marca 2006, 20:42

Tu też zastój :D

Gorat żle. Rodion coś kojarzy tylko "ot skleroza" przeszkodziła w szybkiej odpowiedzi więc wymaga podpowiedzi:

O smokach nic mi nie wiadomo ale po całej powieści grasowała Czarna Dziesiątka.

:D

Rodion - 21 marca 2006, 20:47

A czy na stacji benzynowej boharera ( ktory m.in. zajmowal sie przemytem broni) obslugiwal krzyzowiec?
Emilia - 21 marca 2006, 20:54

Ojejku namieszałam smoki tu też są czyli i mnie skleroza "ot" :lol:
Rodion - 21 marca 2006, 21:01

Zdalnie sterowany dinozaur sie tam pojawia? :D
Emilia - 21 marca 2006, 21:21

Rodion napisał/a:
Zdalnie sterowany dinozaur sie tam pojawia? :D


Nawet stratował kogoś w trakcie :lol:

(W Bladym Runerze masz wolną kolejkę bo weszłam tam przez pomyłkę i się wykasowałam)

Rodion - 21 marca 2006, 21:25

Ha! Czyli czas powalczyc ze skleroza, i przypomniec sobie tytul, skoro treść pamietam. :D
Henryk Tur - 22 marca 2006, 09:06

Ja nie wiem co to jest, ale opis mi się spodobał, możesz mi Emilio podesłac na priva, co to zacz ?
Emilia - 23 marca 2006, 11:59

Uwaga! Uwaga!
Ostatnia podpowiedź:

Powieść napisał zmarły na raka pisarz amerykański.
W swoim dorobku miał 150 opowiadań i 50 książek.

Haletha - 23 marca 2006, 13:23

Autor zmarły na raka - Frank Herbert
Książka z mózgiem - "Zielony Mózg"

Tylko czy on aż tyle napisał?

Emilia - 23 marca 2006, 13:53

Oj nie, nie Heletho to nie ten autor. :(
fonsztyk - 23 marca 2006, 20:17

To bedzie Sheckley ale co to nie powiem za bardzo mi sie miesza :)
Emilia - 23 marca 2006, 21:22

Niestety nie.
Sheckley wprawdzie też nie żyje ale zauważ imć fonsztyku,
że ma w dorobku 25 powieści czyli o połowę mniej niż mój autor.

Próbuj dalej :D

fonsztyk - 23 marca 2006, 21:51

Doooobrze. Czyli to Roger Zelazny teraz tylko tytuł :?:
Emilia - 23 marca 2006, 22:11

Ajużci doooooobrze waść imaginujesz. :D
Emilia - 27 marca 2006, 13:02

No tego się nie spodziewałam. :(

Podaję rozwiązanie: Roger Zelazny "Droga"

Emilia - 27 marca 2006, 13:13

Aha, zapomniałam. Nowa zagadka:

Cytat:
O brzasku, gdy szare światło trysnęło z morza na wschodzie, dwaj młodzieńcy wypłynęli "Bystrym Okiem" z portu Ismay, stawiając na północny wiatr brunatny żagiel z mocnego płótna. na przystani stała Yarrow i patrzyła za nimi


Z jakej powieści pochodzi ten cytat? :D

Godzilla - 27 marca 2006, 13:20

Ursula Le Guin, Czarnoksiężnik z Archipelagu albo któraś z kontynuacji?
Emilia - 27 marca 2006, 13:34

Czarnoksiężnik z Archipelagu - jadna z moich ulubionych książek. :D

Godzillo :bravo

Godzilla - 30 marca 2006, 09:34

Emilia słusznie mnie zbeształa za zwlekanie z zagadką. A więc naprawiam błąd. Chyba nie powinno być zbyt trudne:

Cytat:
Tak, tak, przekonasz się już wkrótce, jak ciężko jest dziś egzystować mocom nadprzyrodzonym. Mimo to do nas będzie należało decydujące słowo! Za dwa tygodnie zobaczymy, kto będzie śmiał się ostatni. Całuję Cię jak najczulszy Judasz. Twój Stryj!

Haletha - 30 marca 2006, 12:34

Jakaś plagiat "Listów starego diabła do młodego" Lewisa? ;-)
Godzilla - 30 marca 2006, 12:38

Nie, nie, choć tematyka zbliżona :D
Rodion - 30 marca 2006, 12:42

Agent dolu - Wolskiego?
Godzilla - 30 marca 2006, 12:44

Tak jest! :bravo :bravo :bravo
Rodion - 30 marca 2006, 12:50

Ups! Sorki, musze znikac i będę dopiero wieczorem. Tak ze jeśli masz cos gotowego to wstaw, by nie bylo przestoju?
Godzilla - 30 marca 2006, 13:07

Nie jestem w domu więc nie mam wielkiego wyboru. Dla ułatwienia podam, że to import ze wschodu.

Cytat:
Ciepłe, delikatne palce musnęły moją twarz. Jakby nie widziała lepkiej krwi zaschniętej na skórze. Jakby nie bała się jej dotknąć.
Ból minął.
Poczułem, że owiewa mnie chłodny wiatr. Zacząłem jaśniej myśleć. Napiąłem mięśnie, gotów znowu skoczyć do bójki i choćby umrzeć za tę nieznajomą dziewczynkę albo zabić każdego, kto chciałby ją skrzywdzić.
- Bardzo się cieszę - powiedziała. - Jesteś ładny, ale to nieważne. Jesteś silny, ale i to nie jest najważniejsze. Jesteś też odważny.
Na sekundę zamilkła. Jej palce przesuwały się po mojej twarzy, przynosząc lekki chłód. Dziwne, przecież dłoń była ciepła...
- Najważniejsze, że można się w tobie zakochać.
Skinąłem głową, teraz już całkiem świadomie. Chciałbym, żebyś się we mnie zakochała, dziwna dziewczynko.
Bo ja już cię kocham.

Ziemniak - 30 marca 2006, 17:59

"Lord z planety Ziemia" Łukianienki
Godzilla - 31 marca 2006, 09:14

:bravo :bravo :bravo :D
No to jeśli się nie mylę, czekamy teraz na zagadki Rodiona i Ziemniaka :)

Rodion - 31 marca 2006, 09:55

To może coś takiego:

"Energiczne zeskoczyła na ziemie, dotykajac gruntu równocześnie obiema nogami. Okazalo sie, żenie jest to nic trudnego ani niebezpiecznego, w końcu przyzwyczajała sie do marsjańskiej grawitacji przez dziewięć miesiecy lotu na "aresie", a przy obciażeniu skafandra poruszanie sie po tutejszej powierzchni nie powinno siezbytnio różnic od chodzenia po Ziemi, o ile w ogóle to jeszcze pamietała. Niebo mialobarwę różu przyciemnionego rudawymi brązami i byl to odcien znacznie bogatszy, a równocześnie delikatniejszy niz na fotografiach."

Rodion - 2 kwietnia 2006, 10:46

Łał! Ale ruch! :roll:
Oto podpowiedź:
Cytat pochodzi z trzy tomowej epopei opisujacej kolonizacje Marsa.

Ziemniak - 2 kwietnia 2006, 14:17

Czerwony Mars :?:
Rodion - 2 kwietnia 2006, 15:57

Ano :!: (czyli tak po czesku :wink: )
Ziemniak - 2 kwietnia 2006, 16:28

No to może coś takiego 8)
Cytat:
- Ta emocja, którą teraz odczuwam... To miłość, prawda ?
- Nie wiem. Czy to tęsknota? Zawrót głowy i ogłupiała radość, że jesteś przy mnie?
- Tak - stwierdziła.
- To grypa - uznał Miro - Za parę godzin wystąpią mdłości i rozwolnienie

Pako - 2 kwietnia 2006, 16:35

Cholercia.. skądś kojarzę...
Ale wiadomo - bije, ale nie wiadomo, w którym kościele... :(

mamcia65 - 2 kwietnia 2006, 17:29

Dzieci umysłu Orson Scott Card
Ziemniak - 2 kwietnia 2006, 18:39

:bravo :bravo :bravo Mamcia65
Tera ty :lol:

mamcia65 - 2 kwietnia 2006, 22:31

Tera ja:

Cytat:
Taksówka zaczęła siadać, przez okno mignęła Amalfiemu fasada ratusza. Spojrzał na złocone niegdyś litery CZY PRZYSTRZYC PANI TRAWNIK, hasło będące od dawna dewizą miasta, która miała podkreślać jego usługową funkcję. W świetle gazowego giganta jeszcze bardziej niż zwykle raziło to swoją naiwnością. Burmistrz westchnął ciężko. Polityczne przetargi były okropnie nudne i dawały absolutną pewnoć, że uczciwy zarobek na chleb zmieni się w karkołomne przedsięwzięcie

mamcia65 - 3 kwietnia 2006, 19:25

Drugi kawałek
Cytat:
Plany Hazletona już kilkakrotnie wpędzały ich w takie kłopoty, że tylko o włos udawało się uniknąć całkowitej katastrofy. Tak włanie było na przykład na Thorze V. Pierwsze miasto-wędrowiec, jakie kiedykolwiek zawitało na tę planetę, było włóczęgą, który odrzucił swoją miejską nazwę i zaczął się mienić Międzygwiezdnym Mistrzem Handlu. Wkrótce jego załoga zyskała sobie jeszcze jeden przydomek - Wciekłych Psów. Od tego czasu na Thorze V nienawić do miast-wędrowców wpajano już dzieciom od kołyski. I nie bez powodu...

GAndrel - 3 kwietnia 2006, 20:13

Któryś z tomów cyklu "Miasta w kosmosie" Jamesa Blisha.
mamcia65 - 3 kwietnia 2006, 20:39

:bravo :bravo A który?
GAndrel - 3 kwietnia 2006, 20:54

Na pewno nie pierwszy. Teraz mam 33% szans, że trafię, ale strzelać nie będę. ;)
mamcia65 - 3 kwietnia 2006, 23:54

Dokładnie jest to trzeci tom "Latające Miasta" - "Gdzie jest Twój dom Ziemianinie"
Zadajesz.

GAndrel - 4 kwietnia 2006, 09:34

Proste będzie.

Cytat:

Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niechaj przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, obrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. Jestem tylko ja.

Czarny - 4 kwietnia 2006, 09:37

To jest z cyklu Diuny, ale który tom? Może "Dzieci Diuny"?
mawete - 4 kwietnia 2006, 09:42

Ten cytat jest już na początku t.1 - "Diuna"... I to prawie na samym początku... :D
Haletha - 4 kwietnia 2006, 09:45

A w kolejnych częściach różni bohaterowie też go międlą;)
GAndrel - 4 kwietnia 2006, 11:10

Mawete zadaje.
mawete - 4 kwietnia 2006, 11:42

To ja zadam trochę trudniejsze - chociaż przynajmniej kilka osób na forum powinno to znać... :mrgreen: :

"Niebo oslepło, a zarazporem wytrzeszczyło jedno oko zmasakrowane kraterami i drugie też jakieś kostropate.
- Jest! Jest! - wrzeszczał B. - Jeden na wszystkie losy kosmosu!
Spojrzenie A. całą słodycz oddało..."

I proszę ... mawete, nie Mawete... :twisted:

gorat - 4 kwietnia 2006, 16:25

Zacznę od Krzepkowskiego. "Kreks"?
andre - 4 kwietnia 2006, 16:34

Postawiłbynm na Żwikiewicza.
gorat - 4 kwietnia 2006, 19:33

Uściśliłbyś, że "Imago"?
andre - 5 kwietnia 2006, 08:22

Uściśliłbym... :D
mawete - 9 kwietnia 2006, 19:07

andre: uściślij....
andre - 10 kwietnia 2006, 08:43

Uściślam:"Imago"W.Żwikiewicz.KAW,1985 lub 86.Jeśli trafione zagadkę oddaję bo nie mam przy sobie zadnej książczyny...
mawete - 10 kwietnia 2006, 08:53

andre: odpowiedź uznaję - chociaż chodziło mi raczej o "Kajomars i inne opowiadania", ale nie dam głowy czy to nie jest również fragment z "Imago", a nie chce mi się teraz dwóch tomów czytać. Niech ktoś zadaje.
andre - 10 kwietnia 2006, 11:40

A bo mnie gorat podpuścił. :D ...Nie sprawdziłem... :(
gorat - 10 kwietnia 2006, 11:42

Ops, to przepraszam :mrgreen:
mawete - 10 kwietnia 2006, 13:28

Nie przepraszaj tylko zadawaj :mrgreen:
gorat - 11 kwietnia 2006, 16:25

Do mnie mówisz? :shock: Ops, też nie mam pod ręką... :oops:
andre - 11 kwietnia 2006, 16:31

Ludzieee... :(
gorat - 11 kwietnia 2006, 19:53

Oki, macie z randoma (książki nie widziałem na oczy ), może nie przesadziłem:

"Poza tym nagle pomyślał, że praca, której miał się podjąć, mogła oznaczać dla niego coś dużo gorszego niż gniew samej Pani. Bowiem do tej pory, usilnie starając się bronić życia, nie wziął pod uwagę jednej rzeczy. Ktoś z najbliższego otoczenia jego nowej pracodawczyni został opętany przez demona. A demony mają to do siebie, iż bardzo nie lubią egzorcystów. A jeszcze bardziej nie lubią ludzi, którzy, nie posiadając odpowiednich zdolności ani odpowiedniej wiedzy, ośmielają się tychże egzorcystów udawać. Tronheim nie miał żadnych złudzeń co do swoich kwalifikacji i poziomu wiedzy. Był człowiekiem na tyle inteligentnym, iż potrafił właściwie oceniać siły. Mógł mieć tylko nieśmiałą nadzieję, że w rzeczywistości nie chodziło o demona, lecz o jakieś zaburzenia psychiczne, które mógłby wyleczyć, przekonując pacjenta do własnych zdolności i odprawiając odpowiednio efektowne rytuały. Czasami sama wiara w skuteczność lekarza wystarczała za lekarstwo. Jednak jeśli faktycznie osobę, o której mówiła Pani, opętał demon, sprawa stawała się dużo poważniejsza."

Pako - 11 kwietnia 2006, 19:58

To było opowiadanie Kucgharskiego, publikowane w Fantasy, a potem zapewne w książce "Necrosis" (?) razem z Jackiem Piekarą. Ale które opowiadanie nie pomnę, a nie chce mi sie sprawdzać dokładnie, ale jestem prawie pewien.
gorat - 11 kwietnia 2006, 20:01

Qrczę, za łatwe :( Prosimy ;) :P :bravo
Pako - 11 kwietnia 2006, 20:07

Już czegoś szukam, zaraz dam... tyklo jak coś znajdę :)
Pako - 11 kwietnia 2006, 20:15

Cytat:
I. dowiedział się takż, jak spędzali dnie zakochani. Ona przychodziła natycgmiast wkładała fartuch i w wąskim korytarzu, gdzie był zlew, którego obecność z taką dumą podkreślał nieszczęsny chory, zapalała na drewnianym stole prymus i przygotowywała śniadannie, któe zjadalinastępnie przy nakrytym owalnym stole w pierwszym pokoju. Kiedy zrywałysię majowe burze, a tuż za oślepłymi okienkami z szumem płynęła ku ściekowi woda, grożąc zalaniem ich ostatniej przystani, zakochani rozpalali w piecu i piekli sobie w popielniku kartofle. Z kartofli buchała para, czarne łupiny ziemniaczane brudziły palce. W suterenie rozlegały się śmiechy, a drzewa w ogródku po przejściu ulewy gubiły złamane przez wiatr gałązki i białe kiście.


Jak są literówki - przepraszam, pisałem bezwzrokowo z książki :) ale powinno być zrozumałe :)

nimfa bagienna - 11 kwietnia 2006, 20:33

'Mistrz i Małgorzata'
Pako - 11 kwietnia 2006, 20:36

Jak najbardziej trafiona odpowiedź. Czekamy na następna zagadkę :)
nimfa bagienna - 11 kwietnia 2006, 20:43

A votre service, monsieur.

Z gniazda wystrzeliła osa i okrążyła głowę AAA. Przycisnął wyłącznik zapłonu, policzył do trzech i pociągnął spust. Paliwo, pompowane do siedmiu i pół atmosfery, trysnęło przez rozgrzaną do białości spiralę. Pięciometrowy jęzor bladego płomienia, gniazdo czerwieniejące na węgiel i padające w dół. Ktoś z ulicy zaczął bić brawo.
- Szlag! - BBB stojąca niepewnie za plecami. - Dureń! Nie spaliłeś ich. Zrzuciłeś tylko. Wrócą tu i zabiją nas.
Ten głos piłował mu nerwy. Wyobraził sobie, jak ogarnia ją ogień, jak tlenione włosy płoną jadowitą zielenią.
W alejce, ze smokiem w dłoni, podszedł do sczerniałego gniazda. Pękło. Przypalone osy wiły się i podskakiwały na asfalcie.

Comar - 11 kwietnia 2006, 21:03

Strzelam, bo mi z osami kojarzy się tylko jedna książka:
Fabryka os Iaina M.Banksa

nimfa bagienna - 11 kwietnia 2006, 21:28

Kompletne i totalne pudło. Zimno, zimno, mróz.
Następny proszę.

wawrzyniec - 12 kwietnia 2006, 12:01

William Gibson ......?
Wszystkie Jutra, albo Rozpoznanie Wzorca
tak mi coś dzwoni....

edit: poprawka!!! - oczywiście, że Neuromancer;-)
.......Sen Case'a

nimfa bagienna - 12 kwietnia 2006, 20:18

Jako żywo, jest to Neuromancer.
Zadajesz.

wawrzyniec - 12 kwietnia 2006, 22:56

no to spróbujmy klasyki;-)

Cytat:
30 CZERWCA 1908 roku dziesiątki tysięcy mieszkańców środkowej Syberii mogły obserwować niezwykłe zjawisko przyrody. Wczesnym rankiem tego dniu pojawiła się w niebie, oślepiająco biała kula, która z nadzwyczajną szybkością mknęła z południowego wschodu na północny zachód. Widziana była w całej guberni jenisiejskiej, rozpościerającej się na przestrzeni z górą pięciuset kilometrów. W strefie jej przelotu dygotała ziemia, dzwoniły szyby, tynk opadał ze ścian, mury się rysowały, zaś w miejscowościach odleglejszych, gdzie bolid nie był widoczny, słyszano potężny łoskot, który wywołał powszechne przerażenie. Wielu ludzi sądziło, że nadchodzi koniec świata; robotnicy w kopalniach złota porzucili pracę, trwoga udzieliła się nawet zwierzętom domowym. W kilka chwil po zniknięciu ognistej masy podniósł się za horyzontem słup ognia i nastąpiła poczwórna detonacja, słyszalna w promieniu 750 kilometrów.

Rafał - 13 kwietnia 2006, 05:03

A ja też mogę? Jak tak to strzelam:
Astronauci śp.Lema
Tak to się chyba zaczęło ... chyba, bo ostatni raz czytałem dziecięciem jeszcze będąć :oops:

wawrzyniec - 13 kwietnia 2006, 11:22

Rafał> ustrzeliłeś
Twoja kolej;)

Rafał - 13 kwietnia 2006, 11:27

Bomba :mrgreen: Dajcie chwilkę ...
Też będzie klasyka, nawet żelazna kalsyka:
Cytat:
Koszmar zbliżał się ku końcowi, lecz miałem wrażenie, że trwał całą wieczność.
Spróbowałem poruszyć palcami u nóg - udało mi się. Leżałem na szpitalnym łóżku i miałem obie nogi w gipsie, ale przynajmniej wciąż je miałem.
Trzykrotnie zacisnąłem i otworzyłem powieki.
Pokój przestał mi wirować przed oczami.
Gdzie, u diabła, byłem?
Po chwili zaćmienie zaczęło ustępować i wróciła mi częściowo pamięć. Przypomniałem sobie długie noce, pielęgniarki i igły. Za każdym razem, kiedy zaczynało mi się nieco rozjaśniać w głowie, ktoś wchodził i coś mi wstrzykiwał. Tak to wyglądało, dokładnie tak. Teraz jednak, skoro przyszedłem już trochę do siebie, będą musieli z tym skończyć.
Ale czy skończą?
I naraz jak obuchem uderzyła mnie myśl: niekoniecznie.

wawrzyniec - 13 kwietnia 2006, 11:36

Zelazny to Roger;-)
pierwszy tom Amberu - Dziewięciu Książąt Amberu
;-)

Rafał - 13 kwietnia 2006, 11:38

Jestem pod wrażeniem. Strzelaj Waść.
wawrzyniec - 13 kwietnia 2006, 11:43

spróbujemy z innej beczki (proste chyba;-) :
Cytat:
I Cień padł na ziemię, i świat został rozszczepiony, kamień od kamienia. Oceany wylały i góry zostały pochłonięte, a narody rozproszone po ośmiu krańcach świata. Księżyc był jak krew. a słońce jak popiół. Morza wrzały, a żywi zazdrościli umarłym. Wszystko zostało rozproszone, wszystko prócz pamięci zostało stracone, pamięci nade wszystko o tym, który sprowadził Cień i pęknięcie świata. A jego nazywali Smok.

Rodion - 13 kwietnia 2006, 11:45

Robert Jordan "Polowanie"?
wawrzyniec - 13 kwietnia 2006, 11:51

RObert Jordan - tak
Polowanie - nie;-)
ale z mojej strony można uznać...

Rodion - 13 kwietnia 2006, 11:53

To poczekajmy, a moze ktos doprecyzuje? :)
Czarny - 13 kwietnia 2006, 12:01

Nie wiem czy to nie z pierwszego tomu "Oko Świata"?
wawrzyniec - 13 kwietnia 2006, 12:05

Czarny doprecyzował dokładnie...;-)
Czarny - 13 kwietnia 2006, 12:53

No to moj kolej:

- Niech pan przekręci głowę tak - poradził, przechylając głowę na lewe ramię i przymykając jedno oko - i popatrzy na naszego towarzysza. Proszę. To nic pana nie kosztuje.
Delikatnie, by nie ściągnąć na siebie niczyjej uwagi, zrobiłem tak, jak powiedział. Przez chwilę nic nie widziałem, a potem zaczęło się coś dziać. Wokół ciała R. uformowała się dziwna poświata, podobna do aury, jaką podobno widzą radiesteci. Mieniła się odcieniami żółci, pomarańczu i czerwieni niczym światło rozszczepione w pryzmacie.

mamcia65 - 13 kwietnia 2006, 23:18

Michał Studniarek "Herbata z kwiatem paproci"
Czarny - 14 kwietnia 2006, 06:59

:bravo Tak jest. Next please.
mamcia65 - 14 kwietnia 2006, 07:27

Cytat:
- Średnia odległość orbity, po której krąży platforma, od powierzchni Tartaru wynosi dwadzieścia siedem tysięcy kilometrów. Żaden obcy statek nigdy nie został dopuszczony bliżej. Tutaj odbywa się rozładunek towarów, które przywozimy. Stąd też odbieramy nasz ładunek powrotny.
- Co zabieracie tym razem?
- Tantal, wolfram, platynowce i trochę wzbogaconych rud rzadkich metali. Dostarczają to wszystko wahadłowcami bezpośrednio z Tartaru, w typowych kontenerach. Zwykle postój trwa około czterech, tygodni, a załoga nie opuszcza statku. Nawet nasze przedstawicielstwo dyplomatyczno-handlowe umieszczono tutaj, na platformie.[

Rafał - 14 kwietnia 2006, 08:19

Łał, Mamcia, toż to Paradyzja Zajdla.
mamcia65 - 14 kwietnia 2006, 09:30

Łał :bravo :bravo
Rafał - 14 kwietnia 2006, 12:02

Dajcie chwilunię ...
Cytat:
Był przerażonym rodzajem śmierci, jaki dla niego wybrali: z haka w suficie zwisała pętla. Można było ją wciągać i opuszczać, ale nie było ani śladu zapadni i szansy na szybki, gwałtowny upadek i skręcenie karku. Jeny kiedyś niemal udławił się ością. Wrażenie niemożności oddychania budziło w nim lęk.
- Jak mogę tego uniknąć? - spytał. Dłonie miał mokre od potu.
- Pierwszego razu w żaden sposób - odparł oskarżyciel. - Więc równie dobrze może być pan dzielny i przy tej okazji okazał swój heroizm. Potem zrobimy panu próbne zdjęcia i zobaczymy, jak bardzo przekonująca będzie pańska skrucha. Wie pan, jesteśmy sprawiedliwi, staramy się nie robić takich rzeczy niepotrzebnie. Proszę usiąść.
Jeny usiadł. Mężczyzna w białym fartuchu założył mu na głowę metalowy hełm. Kilka igieł ukłuło go w czaszkę.
- Pański pierwszy klon właśnie uzyskuje świadomość - poinformował oskarżyciel. - Ma już wszystkie pańskie wspomnienia. W tej chwili przeżywa pańską panikę, czy też raczej pańskie próby odwagi. Niech pan się skoncentruje na tym, co się za chwilę stanie. Będzie pan chciał pamiętać każdy szczegół.

Kwapiszon - 19 kwietnia 2006, 11:20

Orson Scott Card - Chaos ?
ten tego
Tysiąc śmierci

Rafał - 20 kwietnia 2006, 07:46

Oczywiście, wielkie brawa, owacje na stojąco, itp.
Strzelaj Waść!

Kwapiszon - 20 kwietnia 2006, 08:15

Witam
jeśli było to sorki
bije się w pierś nie czytałem całości wątku

XXX myślał właśnie o nowym preparacie przeciw karaluchom zakupionym kilka godzin wcześniej. Wzruszył tylko ramionami.
- Dajcie spokój, panowie. To tylko jeszcze jedna pieprzona demonstracja.
Ale było na co popatrzeć. Do galerii Biwaya wsunęło się kilkanaście kobiet. Barman w turkusowym płaszczu stanął przy podświetlonych butelkach i nerwowo wciągnął łysą głowę w szerokie ramiona. Demonstrantki wkroczyły między stoliki, rozrzucając maleńkie hologramy. Dwie ostatnie zatrzymały się. Niższa, z wydatnym brzuchem, rudymi włosami, postawionymi niczym u jeżozwierza, powiedziała:

Słowik - 20 kwietnia 2006, 12:03

Czy to jest coś Ziemkiewicza może ?
Kwapiszon - 20 kwietnia 2006, 12:20

Nie,
ale to również Polak

gorat - 20 kwietnia 2006, 14:27

Chyba to nie z pierwszych numerow SF? Falzmanna konkretnie.
Kwapiszon - 20 kwietnia 2006, 15:07

Ten tego
nie czytałem pierwszych numerów SF
pierwszy numer który przeczytałem to luty/2006
A wcześniej to F, Feniks, kilka numeów Fenikxów oraz e-ziny
ale nie to nie ten autor

Kwapiszon - 21 kwietnia 2006, 11:44

Chyba minął czas
a więć odpowiedz
Maciej Żerdziński
Opuścić Los Raques

No to teraz bardzo proste

"Coś go zatrzymało - otworzył szeroko oczy.
Ekran.
Pochylił się nad nim.
Plankton gwiazd, martwa fosforesecencja, postrzępione kłaczki w zamglonych kontuarach.
"

Ziemniak - 2 maja 2006, 20:18

Pospaliście się czy cuś :?: :?: :evil:
anajo - 2 maja 2006, 22:15

chr.. chr..chr..chr.. :mrgreen:
Kwapiszon - 4 maja 2006, 09:51

Cytat:
Pospaliście się czy cuś :?: :?: :evil:

A zgadł ktoś ?
Czy dalej podać nowy cytat ?

Czarny - 4 maja 2006, 10:16

Nie widziałem żadnych odpowiedzi. Daj drugi cytat.
Kwapiszon - 4 maja 2006, 11:36

Znaczy nowy
czy jeszcze jeden

Czarny - 4 maja 2006, 11:38

Nowy cytat, dotyczący tej samej zagadki.
Kwapiszon - 8 maja 2006, 08:26

"Pracował pilnie. Nie podnosząc głowy, zadał kilka pytań, dotyczących szerokości galaktycznej. Gwiazdowy globus, gotowy rozbłysnąć ukrytym światłem, miał nad sobą, pod zaklęsłym stropem, malowanym w szma¬ragdowe, kremowe i pomarańczowe wieloboki. Deseń ów — jak i inne — mógł zmienić tylko głosem, wy¬dając rozkaz. Dawno już przestało go to bawić. Mia¬rowy głos podyktował mu współrzędne. Wynotował sobie wyniki do sprawdzenia w sterowni, przedłużył krzywą lotu o odcinek, przebyty w ciągu doby, przez chwilę badał palcami, rozstawionymi jak do wzięcia akordu, odległość rakiety od najbliższych gwiazd. Cztery lata świetlne, pięć i siedem dziesiętnych lat, osiem i trzy setne. Najdalsza miała system planetarny. Zapatrzył się w czarny punkt, który ją wyobrażał. Rakieta nie była przystosowana do lądowania na obcych planetach, ale mogła zbliżać się do nich. Gdyby tak zmienić połączenia w sterowni, wykręcić kurs na tę gwiazdę...
Co najmniej dziesięć lat, nie licząc hamowania.
Tego szacunkowego obliczenia dokonał już wiele razy. Gwiazda ani jej planety nic go nie obchodziły.
"

gorat - 11 maja 2006, 13:06

Hej, gdzie uciekłeś? Zagadki trzeba pilnować :x Czas na nową!
Kwapiszon - 11 maja 2006, 15:54

"Wreszcie jakaś Ziemia, gdzie nikt nie uważa,
że ginie i zginąć musi. Wreszcie ktoś, kto nie szarpie
mnie za rękaw, żebrząc o pół grosika szansy.
W ogóle niczego ode mnie nie chce. Wreszcie cywilizacja
bez kompleksów. Oni z pewnością nie popsują
mi dobrego samopoczucia. Nie wezmą za złe, jeśli
nie dam się nawrócić na jedynie prawdziwą wiarę w
przedwieczne wszystko. Ciepły prąd optymizmu uniósł mnie i ukoił.
"


acha a tamto to
S. Lem "Młot"

gorat - 15 maja 2006, 12:44

Przyznam się: NIE WIEM!
Może wtedy zadawacz wreszcie się pojawi... :evil:

eta - 16 maja 2006, 07:34

"Taki, co przyszedł z góry."
Petecki
????

Kwapiszon - 16 maja 2006, 09:56

Cytat:
"Taki, co przyszedł z góry."
Petecki
????

Jasne
zapodajesz ...

eta - 16 maja 2006, 10:06

— Masz piętnaście minut — tłumaczy Jofa. Tłumaczy po raz chyba dziesiąty. Siedzę przypięty wewnątrz kokonu, moje cudaczne oporządzenie wypełnia wszystkie bakisty kapsuły, w tle kręcą się technicy w pomarańczowych kombinezonach, ktoś podłącza gruby kabel i klnie, błyskają pomarańczowe światła alarmowe, jakieś urządzenie rzyga co chwila strumieniami gęstej pary. Nie jestem gotowy.
Nie jestem gotowy.
— Pamiętaj. Musisz odejść co najmniej pół kilometra i schować łeb. Eksplozja nie będzie bardzo głośna. Kapsuła wyparuje, ale możesz oberwać kamieniami, kawałkami drzew albo czymkolwiek. Będą dwie fale uderzeniowe. Najpierw normalnie, od wybuchu, potem powrotna. Mniej więcej po trzech sekundach.
Pierwszy ryk syreny. Nadęty damski głos zaczyna odliczać. Na razie co dziesięć sekund od sześciuset.
Nie jestem gotowy.
Zaraz mnie odpalą, a potem pójdą do kantyny.
Nie pojmuję, jak mogłem się w to wpakować. Jofa poprawia jakieś kable wewnątrz kapsuły i ukradkiem wciska do bakisty paczkę tytoniu.
— Ja pan się czuje? — W słuchawkach metaliczny głos Nowinkowa. — Wzrasta panu tętno.
— Nie mam pojęcia dlaczego — cedzę w ustnik. Durny konował. Czuję się jak jakiś pradawny martwy władca. Przywiązany do tronu, który za chwilę stanie w płomieniach. Na razie przeciąga przede mną korowód żałobników z darami. Dostałem już szwajcarski scyzoryk i butelkę palinki od jakiegoś krajana. Wszystko nielegalne. Artefakty. Anachronizmy. Dowództwo misji tak się starało, żebym nie miał nawet zapalniczki.
Dary grobowe.
Brakuje tylko płaczek.
Powinni byli zadbać o płaczki.
Pięćset sekund.
Nie jestem gotów.


nie wiem, czy było, ale proszę

Kwapiszon - 16 maja 2006, 10:42

Jarosław Grzędowicz - Pan lodowego ogrodu ???
eta - 16 maja 2006, 10:48

zgadza się, proszę dalej
mawete - 16 maja 2006, 12:16

heh... co do cytatu najpierw wydawało mi się że eta nie wie co napisał :shock: ..... ale honor dla eta :bravo ... już udało mi się sobie przypomnieć skąd A. Pilipiuk zerżnął kawałki swojej najnowszej książki.... :evil:
Kwapiszon - 16 maja 2006, 12:21

"Do biur Sekcji dostałem się przez umywalnię stacji McArthur.
Telefonu do biura nie można znaleźć w żadnej książce telefonicznej.
W rzeczywistości ono po prostu nie istnieje. Możliwe, że ja nie istnieję
także i wszystko jest iluzją. Nawet głowy państw nie zdają sobie sprawy
z tego, jak skuteczny i sprawny mają wywiad. ONZ również nic o nas
nie wie, jestem pewien, że Centralny Wywiad też nie posiada żadnych
danych. Kiedyś słyszałem, że jesteśmy opłacani przez Ministerstwo
Skarbu. Moja rola ogranicza się do wykonywania zadań, które powierza
mi Starzec. Mam bardzo interesującą pracę. Jedną z tych, gdzie warunkiem
przyjęcia jest to, że nie obchodzi ciebie gdzie sypiasz, co jesz i jak długo
będziesz żył. Trzy lata spędziłem za żelazną kurtyną. Potrafię bez mrugnięcia
okiem pić wódkę i bełkotać po rosyjsku tak dobrze, jak po kontońsku,
kurdyjsku czy w innych diabelskich językach. W całej tej zabawie naprawdę
obchodzi mnie tylko to, że mam forsę.
'

Kwapiszon - 18 maja 2006, 10:17

Mo to następny z tej samej książki
"Do dzisiaj ciekawi mnie, czy istotnie byli inteligentni?
Chyba już nigdy nie zdołamy tego sprawdzić. Uważam, że
Sowieci mają lepsze sposoby na takie sytuacje. Nie bawią się,
jak to nazywają w „zgniłoliberalny sentymentalizm”. Jedno jest
pewne - nie były to zwierzęta. Nie chciałbym dożyć ponownej
inwazji. Gdyby taka nastąpiła, z pewnością ponieślibyśmy klęskę.
Ty, ja, cała tak zwana ludzkość. Dla mnie to wszystko zaczęło się
bardzo wcześnie, dwunastego lipca przeraźliwym dźwiękiem
alarmowym nadajnika o niezmiernie wysokiej częstotliwości.
Poderwałem się przerażony, bezładnie machając rękami. Po
chwili uświadomiąem sobie co się dzieje ...
"

Czarny - 18 maja 2006, 11:21

Co ty Kwapiszon czytasz :shock: Nie znam, poczekamy znowu na eta'ego :wink:
eta - 18 maja 2006, 12:02

Nie czytałem tego, absolutnie nie czytałem tego.
ani słowa z tego nie ma w mojej pamięci.
Z drugiej strony mam kilka luk w życiorysie?!

Rafał - 18 maja 2006, 13:53

Kwapiszon, ale to chyba jakieś opowiadanie jest, bo coś mi świata, ale tak jakby nie powieść. Ech ta skleroza, potwierdź lub zaprzecz.
Kwapiszon - 19 maja 2006, 08:42

Nie jest to opowiadanie, oba cytaty to
Robert A. Heinlein
Władcy marionetek
odpuszczam następny cytat
kto chce niech pisze.

Rafał - 19 maja 2006, 09:31

:oops: No tak. Coś mi świtało. Tylko nie w tym kościele.
Słowik - 19 maja 2006, 10:09

To ja sie zgłaszam na ochotnika:
Cytat:
Na jakąś godzinę przed świtem dotarli wreszcie do otoczonej palisadą wioski Harrisburg.
Zasłyszane przez Gordona opowieści o dostatnim północnym Oregonie musiały być nieporozumieniem. Osada najwyraźniej zbyt długo cieszyła się pokojem. Gęste podszycie porastało chroniącą przed ogniem strefę aż do samej palisady, a na wieżach nie było stażników. Gordon musiał nawoływać całe pięć minut, nim pojawił się ktoś, by otworzyć bramę.
- Chcę porozmawiać z waszymi przywódcami - oznajmił im na zadaszonym ganku miejscowego sklepu. - Grozi wam niebezpieczeństwo, z jakim nie spotkaliście się od lat.

Kruk Siwy - 19 maja 2006, 10:15

Pachnie mi to "Listonoszem" Davida Brina?
Słowik - 19 maja 2006, 10:19

W takim razie węch masz waść całkiem całkiem :)
:bravo
Zadajesz.

Kruk Siwy - 19 maja 2006, 10:21

Sorry, nie mam źródeł pod ręką. Z głowy zaś... skleroza. W cudze ręce przekazuję.
Kruk Siwy - 19 maja 2006, 10:57

Nikt? No to jednak spróbuję. Znalazłem coś w biurku...

- Jestem gotów - oznajmił Pawłysz. Dag miał rację. Najlepiej przenieść się teraz, bo jeśli o czymś się zapomniało, będzie można jeszcze skoczyć po to na statek. Czeka go kilka tygodni na pozbawionej napędu, martwej łajbie, porzuconej przez właścicieli nie wiadomo kiedyi nie wiadomo czemu, pędzącej na oślep niczym Latający Holender...

Wiem, że trudne będę podpowiadał. Proszę strzelać!

Rodion - 19 maja 2006, 11:21

Kir Bulyczow, ale co dokładnie?
Kruk Siwy - 19 maja 2006, 11:29

Masz rację. I podam tytuł, bo szczerze mówiąc sam bym tego detalicznie nie rozpoznał. Jeden jedyny raz to widziałem wydane. "Połowa Życia" - opowiadanie w tomie "Grożna Planeta" KAW 1980

Chciał nie chciał - zadajesz!

Rodion - 19 maja 2006, 11:42

No to trudno! :D

" Minęli kilka bezludnych tuneli, zanim wyszli na prostokatny plac. W jednym końcu lezal ogromny, spłaszczony mobil Endogenicznej. Uniesiony wierzch pozwalał długirj rurze, z rozdeciem w polowie i dwiema czarnymi misami po bokach, dokonac pełnego obrotu. Pod srebrnym palankinem przysiadlo tez dwóch gwardzistow. Nogi przewiesili przez burte i nudzili sie.Jeden własnie przypalał papierosa. Drugi spojrzał na nich, potem bystro na boki. Nagle uniósł do góry ręke z dwoma wyprostowanymi i rozłozonymi palcami. Porozumiewawczo mrugnął w kierunku Jonasa. Nastepnie szturchnął łokciem towarzysza, pochylił sie, chuchnął na lustrzaną burtę i cos narysował na zaparowanej powierzchni. Pierwszy przyjrzał sie i roześmiał.
Za mobilem widac byloogromna tarcze w scianie, jeszcze większa, niż śluza prowadząca do lazaretu.
- Tak pilnuja Kliniki? - zapytal Jonas."

Kruk Siwy - 19 maja 2006, 12:15

Chiba wiem. Ale, że nie mogę zadawać to niech sie inni pomęczą. Tyle powiem, że Polak napisał... Nieprawdaż?
Rodion - 19 maja 2006, 12:17

Ano! :wink:
eta - 22 maja 2006, 09:54

Tak mi coś stuka
Delirium w Tharsys żwikiewicza?

Kruk Siwy - 23 maja 2006, 08:37

eta, wg mnie zgadłeś, ale może zadawacz by się wypowiedział?
Rodion - 24 maja 2006, 12:23

:bravo :bravo Potwierdzam! Eta zgadłeś, zadajesz. :)
eta - 24 maja 2006, 13:02

proszę:

"- Mam nadzieję, że nie będziecie nas osądzali - kontynuował Batyjew. - Nasi towazyzsze wyjęli z waszego statku pewne elementy. Mam nadzieję, że to nie były te koniecznie niezbędne..."

Godzilla - 24 maja 2006, 13:34

Rety, to któreś z opowiadań o Guslarze. Niestety nie powiem, które i z jakiego tomu. Za dawno czytałam. Oczywiście Bułyczowa.
eta - 24 maja 2006, 13:53

Zgadza się:
Zagraniczny agent kosmiczny.
prosze zadajesz

Godzilla - 24 maja 2006, 14:19

Wrzucę coś, jak będę miała dostęp do książek. Czyli najprędzej wieczorem. Jeżeli są chętni do zabawy, może niech kto inny poda jakiś cytat.
Kruk Siwy - 24 maja 2006, 14:30

OK. Uwaga trudne !

Duchy żywiące się ludzkim mięsem,
duchy o sercach z brązu i kamienia,
duchy żyjące w lecie pod skalnymi ścianami,
duchy w domach z kamiennych głazów...
Nergujguaj przebłagiwał ducha piaskowego smoka!

Rafał - 24 maja 2006, 14:31

Łapię okazję:
Cytat:

- Asbeel, jedziemy w pułapkę.
- Jesteś pewien? - Kierowca nawet nie drgnął, ale wywołana gorącem i zmęczeniem ospałość opadła zeń jak zsuwający się z ramion płaszcz. W jednej chwili stał się czujnym zwierzęciem, zwierzęciem, w które zmieniły go trening i doświadczenie.
- Jestem pewien. Widzę to wyraźnie. Drżenie szronu na drzewach.
- Ja widzę tylko szron.
- Na ostrych igłach krzewów jest lekka, podwójna dyfrakcja. We wszechświecie tworzy się napięcie.
- Musisz mieć bardziej wrażliwe oczy od moich.
- Nie czujesz, jak wzrasta naprężenie? Tu, w tym miejscu, zasada przyczynowości uległa zawieszeniu. Katastrofa, która powinna nastąpić wcześniej, została odłożona na nasz przyjazd. Jeżeli wejdziemy do Edel, pułapka zatrzaśnie się.


Ups. Posty moje i Kruka Siwego raczyły się nałożyć. Traktujcie moje jako nadobowiązkowe.

Kruk Siwy - 24 maja 2006, 14:40

Rafał, Broń Chaosu Colina Kappa.
Rafał - 24 maja 2006, 14:45

No tak, Siwego Kruka na byle plewy nie weźniesz ...
Oczywiście :bravo

Kruk Siwy - 25 maja 2006, 08:59

Podpowiedź do mojej zagadki, bo trudna jest. Autor tworzyl w demoludach. W Polsce znany z trylogii...
Słowik - 25 maja 2006, 10:16

Skojarzył mi się z Pierścieniem mroku Pierumowa, ale on chyba trochę za młody jest...?
Kruk Siwy - 25 maja 2006, 10:26

nightingale, niestety racja. To nie Pierumow. Moja zagadka to staroć. wydana w roku 1967. I jeszcze jedno - to nie jest fragment wspomnianej trylogii. To najmniej "fantastyczna" książka tego autora. W zasadzie ma tylko elementy fantastyki.
Ale fajna jest!

Czarny - 25 maja 2006, 11:12

Czyżby chodziło o Sniegowa, ale nie mam pojęcia jaki utwór.
Kruk Siwy - 25 maja 2006, 11:52

Niestety nie. Uwaga! Podpowiedż ostateczna: autor jest (był) Czechem.
gorat - 25 maja 2006, 12:46

Ten tego... "Słoneczne jezioro" jest z tej trylogii... kurcze, okładki tej trylogii pamiętam, nazwiska nie...
Dobra. Souček. Tej ksiązki nie znam.

Kruk Siwy - 25 maja 2006, 13:00

Trafiony, zatopiony. Pierwszy tom trylogii to "Tajemnica Ślepych Ptaków" drugi eee....rany! Zapomniałem! No a zagadka to: "Poskromiciele Diabłów" wydane przez Iskry ale poza serią bo to bardziej przygodówka niż fantastyka. Gorat - zadajesz.
gorat - 25 maja 2006, 13:03

Oj... coś nie mam z czego zadawać :oops: Już, już jadę!!! Będzie dzisiaj! :roll: :wink:
gorat - 25 maja 2006, 21:25

Przepraszam za opóźnienie :|

" - Mam wrażenie, że znam to miejsce - rzekł Gaynes - Ten Ośrodek Mieszkalny i ten krajobraz...
Spojrzała mu prosto w oczy.
- Znasz to miejsce - powiedziała żywo tonem wykluczającym wszelką wątpliwość. - Ten Ośrodek Mieszkalny nazywa się Loccos - dorzuciła jednym tchem."

Mam nadzieję, że nie za trudne...

gorat - 26 maja 2006, 11:54

Francuz.
gorat - 26 maja 2006, 21:22

?
Tak wielu Francuzów u nas nie było, można postrzelać (jak do kaczek ;) ).

andre - 27 maja 2006, 08:22

Pierre Pelot-Tranzyt.Czytelnik poczatek lat 80-tych...Am I Right? :D
gorat - 27 maja 2006, 17:25

:D :bravo
andre - 29 maja 2006, 08:10

nie mam przy sobie żadnego woluminu na zagadkę.Chętnie ją więc oddam...albo zadam we wtorek rano.... :D
Kwapiszon - 30 maja 2006, 09:53

Wtorek rano he he ...
andre - 30 maja 2006, 15:33

sorry bardzo...nie wyrobilem sie.Oto zagadka:
"Był dość wysoki.Znacznie pzrewyższał bezwłosych,brązowoskórych przechodniów drongailskich,ktorzy omijali go z daleka,trochę z pogardą,trochę z nieufnością,z jaką omija się starą ruderę grożącą zawaleniem w kazdej chwili.Był jak wrak".

proszę bardzo...

Kruk Siwy - 30 maja 2006, 15:43

McApp CC Zapomnij o Ziemi?
andre - 30 maja 2006, 15:44

nie bawię się tak... :(
:bravo zadajesz

Kruk Siwy - 30 maja 2006, 15:48

Hihi. Ale dopiero jutro rano. Naprawdę rano. Może ktoś jest chętny zamiast mnie?
Albion - 30 maja 2006, 16:19

To może ja..

"Ziemia poniżej niego roiła się mnóstwem gigantycznych Dholi. Gdy im się przyglądał, któryś uniósł o kilkaset metrów jeden ze swoich zbielałych końców, aż na wysokość, na której on stał."

Comar - 30 maja 2006, 16:38

Na pewno coś Lovecrafta, tylko co... Hmmm... Może W poszukiwaniu nieznanego Kadath?
Albion - 30 maja 2006, 16:55

szybko i na temat :bravo
tak jakoś weny nie miałem a jeno z jedną knigą w pracy siedzę :mrgreen:

Comar - 30 maja 2006, 18:01

Cytat:
I tak oto dwudziestego ósmego sierpnia 2000 roku Martin Candle z powiatu Abaddon, stan Pensylwania - beznogi, jednoręki, nagi, leżąc na wznak - podniósł swą jedyną rękę ku niebu, rozpostarł palce i z szacunkiem zwrócił bilet.

dzejes - 30 maja 2006, 21:27

"Niewinni w piekle"?
Comar - 30 maja 2006, 21:32

A i owszem :bravo
dzejes - 30 maja 2006, 21:39

Cytat:

Na polance nikt się nie poruszył. Miro od razu dostrzegł, że dzieje się coś niedobrego. Prosiaczki niczego nie robiły. Po prostu stały, czy siedziały tu i tam. W milczeniu, jakby nie oddychały. Wpatrzone w ziemię.
Wszystkie, prócz Człowieka, który wynurzył się z lasu i wolno, sztywnym krokiem wyszedł do przodu. Miro poczuł, że Ouanda przyciska łokieć do jego biodra; nie spojrzał na nią jednak. Wiedział, że myśli to samo, co on. Czy nadeszła już chwila, gdy nas zabiją, jak zabili Pipa i Liba.

fonsztyk - 31 maja 2006, 01:39

Mówca umarłych - Carda
Rafał - 31 maja 2006, 06:19

ten wpis jest efektem pomyłki :oops:
Kruk Siwy - 1 czerwca 2006, 09:21

fonsztyk, poszukiwany. Niech zadaje! Bo jak nie to JA zadam. A trudne będzie!
Kruk Siwy - 1 czerwca 2006, 12:10

Czas minął - zadaję!

- Jestem z Kethiuy! - krzyknęła w szarość, która przesłaniała mgłą jej zmysły, w chłód tłumiący ból. - Błękitny kopiec! Jestem Raen Meth-maren! Kethiuy! Czerń odebrała jej widzenie. Dotarła do kolejnej bariery krzaków słysząc jak coś stuka nad nią o skały, jak opadają kamienie, które nie ona poruszyła. Byli dookoła, wysokie, skórzaste kształty, zamglone cienie, lśniace klejnotami w oślepiającym blasku słońca.

mawete - 1 czerwca 2006, 12:52

Gdzieś to cholera czytałem... ale gdzie :?:
Kruk Siwy - 1 czerwca 2006, 12:58

Hihi, mawete - mała podpowiedź? Proszęż - autorka jest kobietą.
mawete - 1 czerwca 2006, 13:19

Wydaje mi się że Cherryh. Coś z cyklu Unia- Sojusz.... ale za diabła nie pamiętam dokładnie co...
Kruk Siwy - 1 czerwca 2006, 13:31

Trafione. Ale może jeszcze chwilę poczekajmy. Może ktoś tytuł pamięta. To moja ulubiona kniga tej pani.
mawete - 1 czerwca 2006, 13:37

A poczekajmy :D nie chce mi się *beep* ruszyć bo Cherryh stoi na najwyższej półce... tylko się wychylam :mrgreen:
Kruk Siwy - 1 czerwca 2006, 15:00

mawete, no dobra. Ale ten naród leniwy!
Cherryh Region Węża Wyd. Gandalf 1991
zadajesz, więc rusz część zadnią i do dzieła!

mawete - 1 czerwca 2006, 16:03

Dobra:
"...Beznogi leży na jednonogim,
dwunogi siedzi na trójnogim,
a czworonóg dostanie resztki..."
Powinno byc proste :D

nimfa bagienna - 1 czerwca 2006, 19:43

No i jest proste. To jest zagadka, którą Bilbo Baggins zadał Gollumowi. Chodziło o rybę na stoliku, do konsumpcji której zabiera się człowiek siedzący na stołeczku. A kot miał dostać ości.
To sadyzm, jeśli chodzi o kota :mrgreen:

mawete - 2 czerwca 2006, 21:15

nimfa bagienna: odpowiedź nie spełnia wymogów formalnych... ja wiem że Ty wiesz, Ty wiesz, że ja wiem, że ....
Podaj pełną odpowiedź :mrgreen:

nimfa bagienna - 3 czerwca 2006, 00:17

'Hobbit' :P Żeby nie było wątpliwości, autorem jego jest Tolkien. J.R.R.
Wystarczy? :mrgreen:

mawete - 3 czerwca 2006, 19:56

Wystarczy :mrgreen: zadawaj :D
Pako - 3 czerwca 2006, 20:04

Ale cholera (dawbniej amwete ;) ), to niepełn aodpowiedź jest ;) Takiej klasyki pełny tytuł powinno się podawać ;)
nimfa bagienna - 3 czerwca 2006, 21:30

Joł!
Pięćdziesięcioletni doktor, czysty Aryjczyk, weteran bitwy pod Moskwą, pragnie osiedlić się na wsi i spłodzić męskie potomstwo w związku ze zdrową Aryjką; młodą, bezpretensjonalną dziewicą, przyzwyczajoną do ciężkiej pracy; pożądane szerokie biodra, płaskie obcasy i brak dziur po kolczykach.
Wbrew pozorom nie jest to anons matrymonialny któregoś z moich znajomych, tylko ZAGADKA :lol:
Do roboty, panowie i panie.

eta - 5 czerwca 2006, 07:58

Robert Harris
Vaterland

nimfa bagienna - 5 czerwca 2006, 08:15

W naszym nieustającym konkursie eta wygrywa wycieczkę autokarową do wsi Chichoty Ponure, bransoletkę z turkusikami i belę flanelki w przyjemnym, różowym kolorze.
Oraz prawo do zadania następnego pytania.
:)

eta - 5 czerwca 2006, 08:53

Mój Boże! Jakąż ja date mam położyć?! Ów wybuch potworny, któremu kazaliśmy sie wyrzucić z Ziemi, rozsadził nam rzecz uważaną tam za najtrwalszą ze wszystkiego, co istnieje, rozsadził nam i popsuł czas. W istocie jest to okropne! Pomyśleć tylko, że tu, gdzie jesteśmy nie ma lat, nie ma miesiecy ani dni, naszych krótkich. rozkosznych, ziemskich dni...



Vaterland od razu wiedziałem :)

Romek P. - 5 czerwca 2006, 09:57

Anderson - "Podniebna krucjata"?
eta - 5 czerwca 2006, 10:16

nie


[quote="Romek P."]Anderson - "Podniebna krucjata"?[/quote]

Kwapiszon - 5 czerwca 2006, 10:27

Na srebnym Globie
Żuławskiego ?

eta - 5 czerwca 2006, 10:32

[quote="Kwapiszon"]Na srebnym Globie
Żuławskiego ?[/quote]

oodpowiedź prawidłowa :bravo
proszę o kolejne pytanie

Kwapiszon - 5 czerwca 2006, 10:43

Jestem bardzo starym człowiekiem - sam nie wiem ile mam lat.
Być może sto, może więcej. Nie potrafię, powiedzieć, gdyż nigdy
nie starzałem się tak, jak inni ludzie. Nie pamiętam również swego
dzieciństwa. Jak daleko sięgnę pamięcią zawsze byłem mężczyzną
lat około trzydziestu. Wyglądam dzisiaj tak, jak wyglądałem czterdzieści
i więcej lat temu, a mimo to wiem, że nie będę żył wiecznie, że któregoś
dnia przyjdzie po mnie śmierć, ta prawdziwa, po której już się nie
zmartwychwstaje. Nie widzę powodu, dla którego miałbym się obawiać
śmierci - ja, który umarłem już dwukrotnie i ciągle żyje.
A jednak jest we mnie ten sam strach przed nią, co u was,
którzy nigdy nie umarliście

Kwapiszon - 6 czerwca 2006, 10:31

No to kolejny:

"Światło księżyca zalało pieczarę i zobaczyłem siebie,
leżącego przede mną, tak jak leżałem przez te wszystkie
godziny, z oczyma zwróconymi w stronę wyjścia i rękami
rozrzuconymi bezsilnie na podłodze. Z zupełnym zamętem
w głowie spojrzałem na moje pozbawione życia ciało na podłodze
pieczary, a potem na siebie. Tam leżałem w pełni ubrany, a tutaj
stałem nagi, jak w momencie narodzenia. Zmiana była tak nagła
i tak nieoczekiwana, że przez chwile zapomniałem o wszystkim innym,
poza moją dziwną metamorfozą.
Pierwsza myśl – „Czy to właśnie jest śmierć?
"

eta - 9 czerwca 2006, 08:41

chyba juz nikt nie odgadnie
uprzjmie proszę o tytuł tej powieści o wampirze (chyba?)

Kwapiszon - 9 czerwca 2006, 14:42

Cytat:
chyba juz nikt nie odgadnie
uprzjmie proszę o tytuł tej powieści o wampirze (chyba?)

E. R. Burroughs - Księżniczka Marsa

A następne proszę za mnie bo będe nieobecny.

Tomcich - 9 czerwca 2006, 18:43

No to może ja sobie pozwolę wrzuucić tutaj kawałek, mam nadzieję, że tej książki jeszcze nie było:

Mów jaśniej! - przynaglił mnie Szóstka.
Klucząc i wystawiając na próbę jego cierpliwość, opowiedziałem mu o rzekomo słyszanej rozmowie Piątki z dwoma Jednocyfrowymi, których jakoby nie rozpoznałem po głosie. Piątka zmawiał się z nimi w sprawie, ni mniej ni więcej tylko...usunięcia Jedynki i Morlena. W zamian za pomoc obiecywał im dwa wakujące po zamachu stanowiska w sztabie.

Tomcich - 12 czerwca 2006, 19:54

No to kolejny fragment, tym razem myślę, że będzie łatwiej:
"Z chwilą, gdy sprawa przestała być tajna, prasa używała właściwej, astronomicznej nazwy tej planety. Jednak ów kryptonim bardziej się Slothowi podobał. Grecka litera Ksi, odpowiednik łacińskiego X, kojarzyła się z niewiadomą..."

Czarny - 12 czerwca 2006, 20:27

Czyżby "Cała prawda o planecie Ksi"? Czytałem to lata temu.
Tomcich - 12 czerwca 2006, 20:34

:bravo :bravo :bravo
Klasyk Zajdla
Proszę kontynuować.

Czarny - 13 czerwca 2006, 07:21

Ci, którzy trafili do kazamatów jako dorośli, nie wytrzymywali Reguły. Chodzenie tyłem, zakaz używania imion, codzienne niemal rytualne lizanie podłogi lochów... Jedno słowo nie tyle nawet oporu, a wątpliwości, oznaczało zazwyczaj śmierć.
Kruk Siwy - 13 czerwca 2006, 08:41

Chłe, chłe.
Czarny - 13 czerwca 2006, 08:44

Akurat to czytam :mrgreen:
Kruk Siwy - 13 czerwca 2006, 08:51

Hm, współczuć?
mawete - 13 czerwca 2006, 09:17

A ja wiem :D ale nie powiem.... niech się inni wysilą :mrgreen:
nimfa bagienna - 13 czerwca 2006, 09:56

To jest opowiadanie Bochińskiego, z tomu 'Wyjątkowo wredna ceremonia'. Tytułu samego opowiadania nie pamiętam. Mogłabym sprawdzić jego tytuł w książce, ale honorowo nie sprawdzę. Opowiadanie o Pokornym Jassie.
Czarny - 13 czerwca 2006, 09:59

Taka odpowiedź zupełnie wystarczy :bravo :bravo :bravo
nimfa bagienna - 13 czerwca 2006, 10:54

- Co to? - zapytała XXX.
- Mój komputer.
XXX była pod wrażeniem.
- Zrobiony przez Harleya-Davidsona?
- Nie, przez Sandbenderów - odparła AAA, wyławiając z torby gogle i rękawice. - To komuna na wybrzeżu Oregonu. Produkują sprzęt i oprogramowanie.
- Amerykańskie?
- Jasne.
- Nie wiedziałam, że Amerykanie produkują komputery - powiedziała XXX.


Do dzieła, panie i panowie.

Rodion - 14 czerwca 2006, 12:16

Zamiec?
nimfa bagienna - 15 czerwca 2006, 06:53

Nienienie...
OOO wciąż poprawiał, rozwijał i wzmacniał to coś, co objawiało się jako jego talent, jego styl. YYY się to bardzo podobało. W hełmie na głowie, podłączony do specjalizacyjnej linii Slitscanu, udostępniającej mu nieprzebrane zasoby DatAmerica, czuł się jak w domu. Podążał tam, gdzie kazała mu YYY. Odnajdywał punkty węzłowe.
Kiedy wybierałam książkę z półki, myślałam, że to będzie łatwe...

Tomcich - 15 czerwca 2006, 09:32

No coś mi się z Gibsonem kojarzy ten fragment ??
nimfa bagienna - 15 czerwca 2006, 12:55

I dobrze ci się kojarzy :)
Teraz jeszcze tytuł.

JohnDoe - 15 czerwca 2006, 13:22

Mona Liza Turbo? :P
nimfa bagienna - 15 czerwca 2006, 17:03

W sumie Gibson tak dużo powieści nie napisał, po odpowiedniej ilośli strzałów wreszcie ktoś trafi :mrgreen:
Ty zaliczyłeś pudło.

Comar - 15 czerwca 2006, 17:23

Idoru?
nimfa bagienna - 15 czerwca 2006, 17:48

No wreszcie. Wymęczone :wink:
Zapodajesz.

Comar - 15 czerwca 2006, 18:00

Nieco pikantnie :D
Cytat:
A może znowu go nabierano? W końcu M******* została stworzona przez jedenastoletnią dziewczynkę, wyjątkowo zdolną co prawda, ale wszystko co wiedziała o seksie pochodziło z książek albo z głowy samego Q*******. Dorosła wiedźma, z bagażem prawdziwych doświadczeń, mogła okazać się jeszcze lepsza, czyż nie?

mawete - 30 czerwca 2006, 09:10

Comar: daj jakąś podpowiedź... Myślałem że Koralina, ale chyba nie...
Comar - 30 czerwca 2006, 09:56

O żesz kurcze! Sorki, kompletnie zapomniałem o tej zagadce :oops:
A oto podpowiedź: Ta książka jest horrorem (zresztą średnio udanym) ale autor najlepiej znany jest z pewnego cyklu SF (znacznie lepszego, nagradzanego Hugo i Nebulami)

Comar - 3 lipca 2006, 08:20

No to kolejna podpowiedź: Kolejny znany cykl autora tej książki opowiada o alternatywnej historii ameryki.
Kwapiszon - 3 lipca 2006, 09:27

Orson S. Card - Zadomowienie
Comar - 3 lipca 2006, 12:14

Autor właściwy... ale tytuł już nie...
Kwapiszon - 3 lipca 2006, 14:33

Mistrz Pieśni ?
Comar - 3 lipca 2006, 16:58

Też nie. :twisted:
Marek1964 - 4 lipca 2006, 09:26

SZKATUŁKA?
Comar - 4 lipca 2006, 17:01

Nareszcie :bravo
Marek1964 - 5 lipca 2006, 06:59

Może coś takiego:

Kiedy minął ostatnią z nich, usłyszał dziwny buczący dźwięk dochodzący od strony ściany. Zatrzymał się i zawahał. Czyżby nowy rodzaj pułapki? Niewidzialnej? System ostrzegawczy, dzięki któremu ******* dowiedzą się o nadchodzących ludziach? Wskazał źródło dźwięku Royowi i Walterowi. Ten ostatni słuchał przez chwilę, potem jednak gestem ponaglił Eryka do dalszego marszu.
Nagle ściana między nimi zamieniła się w pustą przestrzeń. Po prostu zniknęła, a otworzyło się szerokie przejście do kolejnej rozświetlonej białym światłem jamy ********... stamtąd zaś jeden z nich szedł prosto na nich!


Powodzenia :D

Tomcich - 5 lipca 2006, 12:23

Hmm. O ile mnie pamięć nie myli to Petecki "W połowie drogi". :D
Marek1964 - 5 lipca 2006, 12:29

Pamięć bywa zawodna ;) Autor nie jest Polakiem.
Marek1964 - 6 lipca 2006, 15:37

OK! Podpowiedź!

Ludzkość liczyła sto dwadzieścia osiem osób. Dzięki tak gwałtownemu rozwojowi populacji, zamieszkanych było ponad tuzin jam, a zbrojne grupy Stowarzyszenia Mężczyzn patrolowały bezustannie zewnętrzne korytarze.

Może teraz będzie łatwiej! :D

mawete - 10 lipca 2006, 11:00

Odyseja kosmiczna?
Marek1964 - 10 lipca 2006, 14:02

Niestety nie! :cry:
Podpowiedź: Autor tej powieści napisał też sporo niezłych opowiadań np Wyzwolenie Ziemi, Bernie Faust :lol:

mawete - 10 lipca 2006, 14:10

Jezu.... On na kilogramy tego napisał.... Postawię na najbardziej znaną chyba... "O ludziach i potworach"...
Marek1964 - 10 lipca 2006, 21:35

mawete i to jest to!!! :bravo :bravo :bravo Ja mam do gościa słabość. Mało merytoryczną, ale za to dużą :mrgreen:
mawete - 11 lipca 2006, 13:34

No to teraz ja :mrgreen:
...
"W pijanym widzie pisać wiersze,
to jest życzenie me pierwsze.
Pisać na temat byle jaki,
pijane, senne wieść majaki.
Żebyć pan, panie miał pomysły,
co to by panie, w noc nie wyschły,
Cobyś pan, panie, kochał, i pił, i żuła,
cobyś pan, panie, w ogóle był."
...

Kruk Siwy - 11 lipca 2006, 13:43

mawete, niech się Twego miodu nie napiję. To jest cholernie podstępny cytat!
mawete - 11 lipca 2006, 13:58

wiem :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
mawete - 12 lipca 2006, 15:03

Pierwsza podpowiedź - tą książkę wydało lubelskie wydawnictwo... :D
Godzilla - 12 lipca 2006, 15:19

Coś mi świta... ale nie powiem co :P
mawete - 12 lipca 2006, 17:29

Powiedz :D
Godzilla - 12 lipca 2006, 19:49

... bo mi zaświtała "Wyjątkowo wredna ceremonia" kolegi Kruka. A teraz sprawdziłam i mi się zgodziło. Nikt mnie jakoś nie ubiegł.
mawete - 13 lipca 2006, 06:05

Się zgadza :D :bravo :bravo
Zadawaj

Godzilla - 13 lipca 2006, 18:03

Cytat:
- Co to jest? - spytał kierownik, wskazując sufit.
Aby zapewnić małemu H. konieczną dawkę pieszczot, O. musiał zbudować specjalny zespół dźwigni, bloków i przeciwwag. Całą tę niezdarną maszynerię zawiesił u sufitu. Bardzo był dumny ze swego wynalazku - za jego pomocą mógł wymierzać porządne klepnięcia w dowolne miejsce półtonowego cielska H. Każde z takich klepnięć momentalnie uśmierciłoby człowieka.
Miał jednak wątpliwości, czy kierownikowi spodobałby się jego aparat.

Sandman - 13 lipca 2006, 18:26

White - Szpital kosmiczny
Godzilla - 14 lipca 2006, 09:23

Zgadza się :D

Rzucaj cytatem!

Sandman - 14 lipca 2006, 18:05

"Rozwinąłem kartkę. Była zapisana krótkimi, zgrabnymi pociągnięciami pędzelka.
Mówiłeś, że w trumnach pogrzebano siedmiu żołnierzy, podczas gdy brakującą dwunastkę zastąpiły hełmy. Ale według lekarzy, którzy przyjmowali rannych, wróciła ósemka, nie licząc ciebie. Czyli brakuje jednej trumny, a o jeden hełm jest za dużo. Może ktoś się pomylił, ale chyba powinieneś o tym wiedzieć.
Wspaniała dziewczyna conajmniej trzy razy mądrzejsza ode mnie. Na szczęście jestem trzy razy silniejszy więc wychodzi mniej więcej na zero."

mawete - 15 lipca 2006, 11:13

Wydaje mi się że Miroslav Zamboch ale nie pamiętam tytułu - znajomemu pożyczyłem - a nie chce mi się szukać na stronie Fabryki...
Sandman - 15 lipca 2006, 12:26

:bravo Tytuł to "Sierżant". Twoja kolej.
mawete - 15 lipca 2006, 12:32

Zadaj coś - nie bardzo mam czas w tej chwili...
Sandman - 15 lipca 2006, 13:13

"Gąbczasta, miękka błękitnawa kora sosny lekko pulsowała, ssąc wodę, a korzenie podrygiwały, przesuwały się z miejsca na miejsce, wypuszczając nibynóżki, aby nie uronić nawet kropli deszczu. Między nimi rósł kwiatek. Zwyczajny fiołek. Tylko o wiele ciemniejszy i większy od tych, które rosły koło wioski. I ze znacznie dłuższymi kolcami. *** gwałtownym ruchem wyszarpnęła fiołek z ziemi, żeby kwiatek nie zdążył zaczepić się korzeniem o sosnę i po chwili miała go już w worku z grzybami, które zaczęły się tak głóśno roić, że dziewczyna aż się roześmiała."
mawete - 15 lipca 2006, 14:13

Chyba Bułyczow " Utwory wybrane - t.3 - Osada" ale głowy nie dam... :D
Sandman - 15 lipca 2006, 14:34

:bravo W zaszdzie to "Przełęcz" czyli powieść poprzedzająca "Osadę", ale to właśnie ten świat.
mawete - 15 lipca 2006, 14:45

Chyba w tym tomie też to było... nie chce mi się szukać... Zadawaj dalej :D
Sandman - 15 lipca 2006, 14:58

Ostatnio faktycznie obie powieści zostały wydane w jednym tomie.

"Znów się obudziłem, tym razem czując silne zdrętwienie całej skóry, wrażenie, jakie zostaje na dłoniach tuż po oczyszczeniu ich z detergentu albo spirytusu, z tą różnicą, że odczuwałem je na całym ciele. Ponownie wszedłem do męskiej powłoki. Uczucie to szybko znikło, w miarę jak mój umysł dostosowywał się do nowego systemu nerwowego. Lekki chłód klimatyzacji na odsłoniętym ciele. Byłem nagi. Sięgnąłem lewą ręką i dotknąłem blizny pod okiem. Wsadzili mnie spowrotem."

gorat - 17 lipca 2006, 13:16

Po dwóch dobach chyba można prosić o pomoc?
Sandman - 17 lipca 2006, 13:31

Podam rozwiązanie bo dziś spadam na urlop :)

To "Modyfikowalny węgiel" Morgana. Niech zadaje kto chce.

Tomcich - 22 lipca 2006, 13:49

No to może coś prostego, tak myślę. :wink:

Zastygłem, kiedy odkryłem następną kartę i serce mało nie wyskoczyło mi z piersi.
To byłem ja.
Znałem tę twarz, która codziennie przy goleniu patrzyła na mnie z lustra. Zielone oczy, ciemne włosy, czarno-srebrny strój. Miałem na sobie pelerynę, lekko wzdętą jakby przez wiatr.

8)

nimfa bagienna - 22 lipca 2006, 15:04

Proste jak świński ogonek :lol: To słowa Corwina z Amberu, zdziwionego nie wiedzieć czemu na widok swojego wizerunku na Atucie. 'Dziewięciu książąt Amberu' Rogera Z.
Tomcich - 22 lipca 2006, 15:12

:bravo
Mówiłem, że proste. :mrgreen:

Teraz Ty zadajesz. :D

nimfa bagienna - 22 lipca 2006, 15:31

- Człowieku, jesteś szalony. Wręczyłeś dzieciom naładowany pistolet.
- Przestańcie ich straszyć tak, jakby byli dziećmi, a przestaną zachowywać się jak dzieci. Kim wy, u diabła, jesteście, żeby odgrywać mądrzejszych od nich?
- O czym ty mówisz?
- Przestańcie ich straszyć, jakby byli dziećmi. Wyjaśnijcie im, czym grozi zabawa naładowanym pistoletem. Wyjawcie im wszystko. - XXX roześmiał się okrutnie. - Zakończyłem ostatnią w dziejach konferencję w Komnacie Gwiaździstej. Wyrwałem na światło dzienne ostatnią tajemnicę. Od teraz koniec z tajemnicami, koniec z pouczaniem dzieci, co jest dla nich najlepsze. Niech wreszcie dorosną. Najwyższa na to pora.

gorat - 23 lipca 2006, 12:45

Książkę z tak rewolucyjnymi tezami to bym raczej zapamiętał - i nic.
Kiedy następny chętny do zgadywania? :roll: :wink: :mrgreen:

nimfa bagienna - 23 lipca 2006, 14:47

To jest absolutna klasyka. Nawet można powiedzieć - klasyka klasyki.
Jestem pewna, że czytał to co drugi user.

nimfa bagienna - 25 lipca 2006, 10:33

Nikt nie chce sie ze mna bawic :(
Gwiazdy moim przeznaczeniem, Alfred Bester
Niech pyta, kto chce.

Kwapiszon - 25 lipca 2006, 12:27

Nie zadawaj natępną
bedę się bawił.
Zapewne dałaś z tego nowego tłumaczenia czyli wydania Solarisa ?

nimfa bagienna - 25 lipca 2006, 20:04

Ze starego tłumaczenia Jarosława Gohlinga, wyd. Poznań 1992.

Na polance było dziesięć zwierząt, które jadły ze zbyt wielkim apetytem, aby zwrócić uwagę na intruzów. Wyglądały jak bardzo tłuste kangury; ich niemal kuliste ciała kołysały się na dwóch dużych, smukłych łapach. Były nie owłosione, a skóra miała dziwny połysk woskowy, jakby była wypolerowana. Z górnej części ciała wyrastały dwie całkowicie giętkie, cienkie łapy, zakończone małymi dłońmi, podobnymi do szponów ptaka. Głowy z dwojgiem wielkich, bladych oczu z szerokimi powiekami były osadzone bezpośrednio na tułowiu, prawie bez szyi. Nozdrzy nie było, tylko bardzo dziwaczna, trójkątna paszcza ze ściętym dziobem szybko załatwiała się z liśćmi. Para szerokich, niemal przezroczystych uszu zwisała miękko z głowy, drgała nerwowo od czasu do czasu i zwijała się w trąbkę; prawdopodobnie nawet w tej rzadkiej atmosferze był to niezwykle czuły aparat słuchowy.
W jakiej książce występują takie apetyczne stworzonka?

nimfa bagienna - 27 lipca 2006, 07:04

Arthur C. Clarke, Piaski Marsa.
Idę się utopić. :(

Kwapiszon - 27 lipca 2006, 08:47

RE:nimfa bagienna
Cytat:
Arthur C. Clarke, Piaski Marsa.
Idę się utopić. :(

Nie rób tego
nie każdy jest codziennie.
Pozwolę sobie

A więc - mówię po raz setny - czuję się szczęśliwy.
Nie mam żadnych problemów. Dlaczego miałbym nie
czuć się szczęśliwy?
Często bawimy się w ten sposób słowami
i nie bardzo to lubię. Chyba coś jest nie tak z tym jego programem.
- To ty mi powiedz, Robbie, dlaczego nie jesteś szczęśliwy?
Nic na to nie odpowiadam, upiera się jednak.
- Wydaje mi się, że coś cię gryzie.
- *beep* prawda - mówię z pewnym niesmakiem.
- Powtarzasz to bez przerwy. Niczym się nie martwię.

Ziemniak - 16 sierpnia 2006, 19:08

Pospaliście się tam czy jak? :evil:
Kwapiszon - 17 sierpnia 2006, 08:12

Jak Czy.
Chce zapodaj cytat
tyle

Ziemniak - 17 sierpnia 2006, 09:29

:?: A może bardziej po polsku
I rozwiąż swoją zagadkę :evil:

Ziemniak - 22 sierpnia 2006, 16:32

Niestety Kwapiszon nie kwapi się do rozwiązania swojej zagadki :D wobec tego ja coś wrzucę:
Cytat:
Któregoś dnia, jutro lub za sto lat - ciągnął władca - zamiast godnie zejść na ziemię, zjadę po prostu po poręczy, zapieję falsetem i złapię nożyce do przecinania wstęgi. Potem dopadnę pierwszego z wygalantowanych dupków i pokażę mu, na czym polega zabieg obrzezania. Resztę bandy obrzygam.

Rafał - 22 sierpnia 2006, 16:37

Pass
Ziemniak - 23 sierpnia 2006, 16:40

No to może drugi fragment:
Cytat:
Cienie pięciu długich na kilometr pancerników ogarnęły lądowisko. Cztery zawisły na stu metrach, piąty zaś, Vercinatorix, opadł łagodnie na płytę. Zgodnie z rozkazami kapitan McLean wyłączył napęd. Olbrzymi kadłub błyskawicznie wygniótł wąwóz głęboki na 20 metrów. Imperator "naznaczał" w ten sposób każdy odwiedzany świat.

Studnia - 23 sierpnia 2006, 16:47

Hmmm... To mi przypomina ksiazki o przygodach niejakiego Stena, komandosa sekcji Modliszka, cycus takiego. Ale ani autora, ani tytulu nie pamietam... Chyba ze... Timothy Zahn, ale glowy nie dam...
Ziemniak - 23 sierpnia 2006, 17:02

Ciepło :D
Studnia - 26 sierpnia 2006, 00:56

Allan Cole. Autor tego cyklu. Tylko nie każ mi podawać która to była część. Było chyba 6... Albo 7... A czytałem to już chyba z ... 7 - 8 latek temu... Ech... Pamięć już nie ta...
Ziemniak - 26 sierpnia 2006, 22:09

Druga - Światy Wilka. Właśnie to sobie odświeżam :D Całkiem fajny cykl gdyby nie to że każdy tom jest tłumaczony przez innego tłumacza. Ale nic to - ja się dużo domyślać :D

:bravo :bravo Zadawaj.

Studnia - 27 sierpnia 2006, 23:18

No dobra. To jedziemy:
"- "Czekolada"? - pani pułkownik, a właściwie agent CIA, wyhjeła z plecaka składaną łopatke i zaczeła kopać. - Wszyscy Polacy to piprzeni rasiści!
- Pewnie. Jak zobacze że jesteś obrzezana, to będzie jeszcze gorzej."

To nie powinno być trudne :wink:

Ziemniak - 27 sierpnia 2006, 23:32

"Apokalipsa według Pana Jana" :D
Sandman - 27 sierpnia 2006, 23:39

Ziemiański "Autobahn nach Poznań"
Studnia - 28 sierpnia 2006, 09:11

Sandman :bravo , zadajesz.
Sandman - 28 sierpnia 2006, 10:25

Też coś prostego:

"- Pilotowany automatycznie - Klein usłyszał głos kablarza. - Próbujemy przejąć kontrolę nad układem sterowania.
- Nad korgardzkim komputerem? - zdziwił się Petty.
- Elektrony są wszędzie takie same żołnierzu.

Tymczasem drugi kablarz zamarł w bezruchu, z jedną ręką uniesioną, a drugą przyciśniętą do piersi. Po chwili drgnął, powoli zmieniając ułożenie rąk i przesuwając stopy po ziemi. Jego partner też zamilkł i wszedł w taki sam dziwny trans. Prawdopodobnie sprzęgli się z komputerem pokładowym i teraz walczyli z zjego systemami obronnymi. Ich mózgi przebywały w elektronicznym świecie wykreowanym przez korgardów i musiały nie tylko ten świat rozpoznać, ale i przedrzeć się przez stojące tam bariery. Klein nie potrafił sobie tego wyobrazić. No, ale elektrony wszędzie są takie same."

Argael - 28 sierpnia 2006, 18:55

Tomasz Kołodziejczak - "Kolory sztandarów"
Sandman - 28 sierpnia 2006, 19:50

:bravo Argael, Twoja kolej.
Argael - 28 sierpnia 2006, 20:09

Cytat:
Był tu od roku, a wciąż śnił o cyberprzestrzeni, choć nadzieja słabła każdej nocy. Tyle prochów, tyle wiraży i ściętych zakrętów w Mieście Nocy, a nadal widział we śnie matrycę, jasne kraty logik rozwijające się w bezbarwnej pustce...

dzejes - 28 sierpnia 2006, 21:24

"Dżony Mnemonik" Gibsona?
Argael - 28 sierpnia 2006, 22:10

Nie.
Kwapiszon - 29 sierpnia 2006, 08:12

Neuromancer ww autor W.G.
Argael - 29 sierpnia 2006, 20:30

Wybaczcie, że tak późno, ale człowiek w pracy nie ma czasu na forum.
Oczywiście, Kwapiszon ma rację, to "Neuromancer". :bravo :bravo

Kwapiszon - 30 sierpnia 2006, 08:30

"Żaden dźwięk nie mącił ciszy. Gwiazdy nad wzgórzem były
takimi, jakich oczy X nigdy dotąd nie oglądały. Mimo to znał
nazwy konstelacji: Snop, Drzwi, Ten Co Się Obraca, Drzewo.
Były to te gwiazdy, które nigdy nie zachodzą, które nigdy
nie bledną przy nadejściu dnia
"

Rafał - 30 sierpnia 2006, 10:55

Najdalszy brzeg? Oczywiście Urszuli Le Guin?
Kwapiszon - 30 sierpnia 2006, 11:53

Hm autorka okey
ale to nie ten tom

Rafał - 30 sierpnia 2006, 16:42

To dobrze, bo nie mam jak stąd zadawać z sensem. Oczywiście już wiem jaki to tom, zaczyna się na literę "C". Ale KSP oddaje pałeczkę. Za łatwe :wink:
Kwapiszon - 31 sierpnia 2006, 08:51

To znowu wykorzystam okazję
Oczywiście jak zauważył Rafał to "Czarnoksiężnik z Archipelagu"
a te wersy żeby nie powiedzieć szatańskie to czyje są Proste ?

O usłysz Panie żałobne wołanie
I krótkie w Otchłań racz nam dać spadanie
I w blasku Prawdy wieczne przebywanie
O miłosierdzie błagamy cię Panie
O usłysz Panie żałobne wołanie

mawete - 31 sierpnia 2006, 09:42

Cholera... gdzieś to czytałem... czy to nie "Wrota" ?
Kwapiszon - 31 sierpnia 2006, 10:06

Nie ale lokalizacja (narodowość) autora właściwa
Rafał - 31 sierpnia 2006, 10:18

Uch, a ja przygotowałem się na zadanie pytania za Czarnoksiężnika, może zróbmy tak, że moje będzie dla zaawansowanych inaczej, co? Troszkę w innej konwencji. Takie po jednym zdaniu charakterystycznym dla autora/utworu. Poprosiłbym w takim przypadku tylko o autora. A oto i jego zdanie: " X krzyknął w ciemność i ciemność krzyknęła Potworem". Znane, bardzo znane, już słyszę procesy myślowe, "cholewka skąd ja to znam ..." :wink:
Nexus - 31 sierpnia 2006, 13:02

Dukaj?
Romek P. - 31 sierpnia 2006, 13:16

A mnie to pasuje do Lovecrafta...

I do Kinga (na horrory mnie naszło?) ale stawiam na toLka :)

Marek1964 - 31 sierpnia 2006, 13:32

Ja też stawiam na Dukaja!
Kwapiszon - 31 sierpnia 2006, 14:23

Sapkowski ?
Iscariote - 31 sierpnia 2006, 21:58

Chyba Dukaj... :?
Rafał - 1 września 2006, 12:33

Przepraszam, że się tak trochę wciąłem, ale coś mnie naszło.
Oczywiście Dukaj. Dokładnie z I.A.C.T.E. Pod sam koniec.
Brawo, wielkie brawo, wydawało mi się, że odgadnięcie autora po zaledwie jednym zdaniu to rzecz karkołomna, a tu proszę. Rewelacja. Podoba wam się formuła?

eta - 4 października 2006, 07:41

i dlaczego nikt nie zadaje?
mawete - 4 października 2006, 08:33

Bo Rafał nie powiedział który ma zadawać :D
Czarny - 4 października 2006, 09:30

To ja zadam, ale łatwe bo nie mam nic innego przy sobie :(

Nocą znowu śniło się jej, że jest wilkiem, ale wyglądało to inaczej niż w poprzednich snach. Tym razem nie miała watahy. Była sama, skakała po dachach i biegała bezgłośnie wzdłuż brzegów kanałów, ścigając cienie we mgle.
A gdy obudziła się rano, była ślepa.

Comar - 4 października 2006, 15:59

Faktycznie łatwe: Pieśń Lodu i Ognia t.4: Uczta dla wron cz.2: Sieć spisków :D
Czarny - 4 października 2006, 19:05

Przecież bym Wam nie skłamał :wink: :bravo
Comar zadaje

Comar - 4 października 2006, 20:02

Comar zadaje :D :
Cytat:
Przyspieszył, dopasował tempo do kroku innych pędzących przed siebie przechodniów - podobnych do niego szczęściarzy, którzy mieli pracę, którzy mieli dokąd pójść w ten ponury czwartkowy ranek w pierwszych tygodniach kwietnia 2046 roku w mieście Cleveland w Komunalnej Republice Obywateli Ameryki Północnej.

nimfa bagienna - 4 października 2006, 20:16

Jakiś Dick. Chyba.
Ale jaki?????

Romek P. - 4 października 2006, 22:04

"Słoneczna loteria" Dicka?
Comar - 4 października 2006, 22:04

Jakiś Dick. Na pewno.
Ale jaki?????
:wink:
Edit
Ale z pewnością nie "Słoneczna Loteria" :(

nimfa bagienna - 5 października 2006, 08:22

Kojarzy mi się z jednym z opowiadań. Dosyć wczesnych. Ale za Boga żywego nie pamiętam tytułu.
Kwapiszon - 5 października 2006, 10:50

Galactic Pot-Healer
dlatego iż są w Polsce dwa tytuły

Comar - 5 października 2006, 13:16

Cytat:
Galactic Pot-Healer

...vel Galaktyczny Druciarz vel Druciarz Galaktyki :bravo
Twoja PKP... znaczy kolej... :D

Comar - 12 października 2006, 14:40

Hmmm... Pociąg chyba się opóźnia... :wink:
Kwapiszon - 13 października 2006, 13:19

Reakcja, hamowana przez niechętną prawom fizyki strefę
styku ograniczała swój zasięg do akceleratora, który
zapłonął na całej długości jak cylindryczna gwiazda.
Okręt żandarmerii przeleciał przez rozżarzone gwałtownie
przysłony na oślep, bowiem polaryzatory ochronne
zaciemniały wszystkie iluminatory,
ratując pasażerów przed niezwykle silnym promieniowaniem.
W kilka sekund później odpaliła ...

Kwapiszon - 16 października 2006, 12:02

Nie dały na siebie czekać. W połowie drugiego okrążenia
czujniki pomiarowe temperatury, umieszczone w powłoce
z tytanu, wskazały jej wzrost powyżej granicy bezpieczeństwa.
Następnie wysokościomierz poinformował, że prędkość schodzenia
jest o wiele za wysoka. Kapitan, przeklinając, sięgnął do przyrządów
wspomagających sterowanie, lecz nim zdążył dotknąć przełącznika,
uszkodzone układy elektroniczne spłatały mu ostatniego już figla.
Gwałtowny zryw silników hamujących odebrał statkowi rozpęd,
narażając pasażerów na działanie niebezpiecznie dużych przeciążeń.
Prom pikował w stratosferę, a jego płyty nośne były całkowicie
bezużyteczne w tak rozrzedzonym powietrzu. Maszyna spadała
w kierunku Ziemi jak kamień.

Rafał - 16 października 2006, 12:50

Kwapiszonie, to pierwsze jakby z Bronią Chaosu mi się kojarzyło, tak raczej na pewno jest to początek opisu zniszczenia Broni.
Drugi kawałek na początku pachniał mi Fiałkowskim, ale po puknięciu się w głowę stwierdzam, że to jest chyba też Broń Chaosu, ostatecznie Formy Chaosu.

Kwapiszon - 16 października 2006, 13:01

Zgadza się Broń chaosu w obu przypadkach
Zapodawaj

Rafał - 16 października 2006, 13:19

Będzie bardzo trudne, dla zaawansowanych :wink: :mrgreen:

Sekundka i się pojawi ...

O! i jest:

Cytat:

Zerwał się w paroksyzmie wściekłości, podnosząc rękę. Noys nie cofnęła się. Była tak spokojna, jakby ją zlepiono z ciepłego, pięknego wosku. Ręka Harlana zawisła w powietrzu.
Powtórzył:
- Przyznaj się!
Powiedziała:
- Czyżbyś był nadal niepewny po wszystkich swoich dedukcjach? Robi ci to jakąś różnicę, czy się przyznam, czy nie?
Harlan czuł, że jego wściekłość wzrasta.
- Przyznaj się tak czy inaczej, żebym już nie czuł bólu. Żebym w ogóle nie czuł nic.
- Bólu?
- Ponieważ mam eksploder, Noys, i zamierzam cię zabić.

Prawda, ze prościutkie?

Kwapiszon - 16 października 2006, 13:50

Isaac Asimow - Koniec Wieczności
Rafał - 16 października 2006, 13:51

Łeeeeee, tak szybko....

:mrgreen: :bravo :bravo

Atakuj!!!

Kwapiszon - 16 października 2006, 14:18

Tłumy zostawili już za sobą. Przed nimi wielkie żelazne wrota
Centrum Edukacji rozchyliły się powoli i pojazd wtoczył się do
środka. Gdy tylko policjanci jednym sprawnym manewrem
odjechali na boki, uzbrojeni strażnicy Centrum Edukacji,
ubrani w sztywne białe szaty, stanęli na baczność.

Tomcich - 16 października 2006, 20:50

Roman Giertych - Sen edukatora IV RP. :mrgreen:
Kwapiszon - 17 października 2006, 08:18

Prawie dobrze
niedostatecznie
niestety nie, ale ciekawe skojarzenia


Zaczęła się ceremonia. Ceremonia z okazji osiągnięcia
całkowitej kontroli. Najpierw najstarszy urzędnik Służby
Edukacji wyrecytował odpowiednie urywki z Tradycji
Mówionej. Jak to co roku w każdym reżimie, począwszy
niemal od prehistorycznych czasów demokracji, pobierano
próbki psychometryczne wśród abiturientów szkół podstawowych
na całym świecie, aby dokładnie określić stopień powodzenia
politycznej indoktrynacji dzieci. Jak co roku odkrywano, że coraz
bardziej przeważająca większość wierzyła, iż aktualny władca
jest niezbędnym czynnikiem dobrobytu ludzkości,
życiodajną podstawą ich codzienności, a tylko nieliczna mniejszość
- pięć procent, siedem procent, trzy procent - z powodzeniem opierała
się indoktrynacji i musiała być w dorosłym wieku pilnie strzeżona
jako potencjalne źródło zarazy.

Kwapiszon - 18 października 2006, 07:35

"Ludzki punkt widzenia"

Teraz inny tekst chyba łatwiejszy
Ale ja byłem od samego początku jej wideo - operatorem
i znałem ją od kulis: był to typ związku, którego odpowiednika
nie znajdziecie ani na Ziemi, ani nigdzie indziej. Wątpię, żeby
udało się go opisać komuś, kto nie uprawia czynnie tego zawodu
- można to w przybliżeniu porównać do więzi, jakie panują miedzy
współpracownikami albo kumplami z wojska.

Kwapiszon - 26 października 2006, 15:11

S. i J. Robinson
Gwiezdny Taniec

Dobra odpuszczam
kto chce ten zadaje.

gorim1 - 29 października 2006, 18:46

no to ja zadam
cytat :
Przestrzeń rozwarła się w pięciu miejscach przed lekkim krążownikiem "Beezlingiem". człowiek patrzący w bezdenną czeluść mógłby dostrzec cząstkę prawdziwej, pustej nieskończoności. Quasi-materialna struktura tuneli czasoprzestrzennych stanowiła w istocie rzeczy strefę nie wypuszczającą fotonów, z której całkowite ciemności zdawały wylewać się na zewnątrz, aby pokazać rzeczywisty wszechświat. Nagle obce statki wyłoniły się zza zasłony mroku z przyspieszeniem 6 g, ustawiając się na trajektoriach przechwytu. Znacznie różniły się wyglądem od jednostek garissańskiej floty, których pozycji w przestrzeni śledzili na bieżąco : miały zgrabne, opływowe kształty kropli wody. Były większe i niepokojąco potężne. Żywe. [/i]

gorim1 - 30 października 2006, 18:24

inny cytat
"Iasius" raz jeszcze odwiedził saturna, tym razem po to aby umrzeć.
Trzysta pięćdziesiąt tysięcy kilometrów ponad blado beżową powłoką chmur gazowego olbrzyma otworzył się terminal tunelu czasoprzestrzennego, skąd do rzeczywistej przestrzeni wpadł jeden jastrząb. Czujniki rozmieszczone na strategiczno obronnych platformach satelitarnych patrolujących strefę dozwolonego wyjścia statków kosmicznych błyskawicznie wykryły jarzący się w podczerwieni korpus "isasiusa", omiatając go falami radarowymi. Gdy statek przedstawił sięi przywitał afitycznie z najbliższym habitatem, sensory satelitarne przestały się nim interesować, podejmując swoją wachtę"

mawete - 31 października 2006, 10:35

Coś Hamiltona? np. "Dysfunkcja rzeczywistości"?
gorim1 - 31 października 2006, 16:10

no dobrze ale który tom :P
zdawaj
Ufff a już się bałem że nikt tego nie zna :P

mawete - 2 listopada 2006, 08:53

Oki. Powinno być proste :D
"...Bez słowa wyszedł zamykając drzwi.
-Codereer mortiris Valha... - doleciało jeszcze z izby.
P. przeżegnał się. H. wzywa starych bogów. Martwych bogów, którzy nigdy nie powracają!..."

mawete - 3 listopada 2006, 10:53

Pierwsza podpowiedź - książkę wydała Fabryka :D
Kwapiszon - 3 listopada 2006, 12:16

Czarny Pergamin R.D ?
mawete - 5 listopada 2006, 11:24

Kwapiszon: :bravo :bravo :bravo zadawaj
Kwapiszon - 6 listopada 2006, 11:04

Odpuszczam
kto pierwszy ten lepszy

Agi - 6 listopada 2006, 22:30

No to może ja:
"- Jesteś człowiekiem? - spytał żabok.
- Tak.
- Od niedawna tutaj, prawda? To zaraz widać, bo to miejsce zmienia ludzi. I nic cię nie zżarło... "

Romek P. - 7 listopada 2006, 10:11

Nowela Strugackich, o tytule ukrytym za sklerozą (rzecz się dzieje w pewnym ośrodku badawczym)?
Kwapiszon - 7 listopada 2006, 10:47

Żałując za jutro S. U.
Proste?

Oczywiście jest Żałując a nie Żałują

Agi - 7 listopada 2006, 11:00

Kwapiszon, :bravo Zadajesz
Kwapiszon - 7 listopada 2006, 14:03

Sorki
kto chce ten pisze.

mawete - 7 listopada 2006, 14:13

Oki jak nie chcesz to nie. Ja zadam:

"Zanael powoli wstał. Kaptur miał odrzucony, długie włosy opadały swobodnie. Nie sięgnął po opartą o stół laskę. Zamiast tego znacząco oparł dłoń na...."

Celowo utrudniłem, pomyślcie trochę. Kto czytał ten wie. :D

Kwapiszon - 7 listopada 2006, 14:41

Przeca to to samo ?
Chyba że chcesz nazwę rozdziału ?

Kwapiszon - 8 listopada 2006, 13:30

RE:mawete
Cytat:
.......

"Zanael powoli wstał. Kaptur miał odrzucony, długie włosy opadały swobodnie. Nie sięgnął po opartą o stół laskę. Zamiast tego znacząco oparł dłoń na...."

Celowo utrudniłem, pomyślcie trochę. Kto czytał ten wie. :D

Jeśli nie to co powyżej to może podpowiedz ?

mawete - 9 listopada 2006, 16:21

Nie to :D
Kwapiszon - 10 listopada 2006, 09:19

RE:mawete"
Cytat:
Nie to :D

A jednak

Rozdział III Suma wszystkich piekieł
str 192
akapit 3
a tytuł i autra masz w poście
7 Listopad 2006, 10:47
A jeśli dalej się upierasz że to nie to, to Ci scan zawiesze z tej strony
a cha ciąg dalszy cytatu to
.... Zamiast tego znacząco oparł dłoń na Dalnelythu. Nie zrobiło to na orkach wrażenia.

mawete - 10 listopada 2006, 10:40

Nie zrozumieliśmy się... Chodziło mi o to że to nie jest ta sama książka co w poprzedniej mojej zagadce - na którą też Ty odpowiedziałeś... A prawdę mówiąc nie czytałem kilku poprzednich postów :D
Oczywiście że jest to "Żałując za jutro" Sebastiana Uznańskiego. Zadawaj - nie wykręcaj się

hrabek - 10 listopada 2006, 11:05

No wlasnie, ja az zglupialem. mawete wrzuca zagadke, ktora byla przed chwila, w dodatku cytat jest dla mnie oczywisty, a on uparcie twierdzi, ze to nie to. Ech... mawete zwolnij troche, bo sie jakiejs choroby nabawisz :)
Kwapiszon - 10 listopada 2006, 11:18

U nas nie można czuć się sierotą. Oczywiście nam,
kapitanom, ciężko rozstawać się pociechami na wiele
miesięcy, lecz taki już los żeglarzy od tysięcy lat.
No i w końcu dostajemy zapłate za wszystkie wyrzeczenia.
Kiedy "Oenone" złoży jaja, a mnie stuknie dziewiąty krzyżyk,
zamieszkam w domu z rozwrzeszczaną dzieciarnią.
Wyobrażasz to sobie ?

Kwapiszon - 13 listopada 2006, 09:29

No to ciąg dalszy

Dom wyglądał na wyjątkowo
ekskluzywną przebieralnię. Kolejni starcy
siedzieli przy żelaznych stolikach: grali w gry
planszowe, wpatrywali się w morze. W powietrzu
od stolika do stolika chyżo szybowały fioletoworóżowe
kule wielkości głowy. Znajdując pustą szklankę
lub talerz, wchłaniały naczynie do swego wnętrza.

gorat - 13 listopada 2006, 13:23

Bez skojarzeń.
Kwapiszon - 13 listopada 2006, 14:02

RE:gorat
Cytat:
Bez skojarzeń.

niestety nie


Peter F. Hamilton - Nagi bóg. Kampania
Odpuszczam
Kto chce wpisuje.

gorim1 - 14 listopada 2006, 17:13

to ja coś puszczę
Sir nowa jednostka przeciwnika w namiarze......
Ostrzeżenie kapitana Lewisa było spóźnione, a odległość dzieląca okręty zbyt mała, by mogło się na . D'Orville ledwie zaczął się odwracać ku niemu, gdy tablica kontrolna King Rogera rozbłysła czerwonymi światłami przy wtórze wycia alarmu uszkodzeniowego, kiedy lanca grawitacyjna uderzyła lewoburtową osłonę. Naturalnie miała tak skalibrowaną moc, by nie wyrządzić żadnych szkód generatorom, ale komputery przeliczyły, co należało i zameldowały o stosownych uszkodzeniach zgodnie z programem. Ledwie skończyły, na teoretycznie nieistniejącej osłonie eksplodowała niewiarygodnie liczna salwa torped energetycznych (także o zmniejszonej mocy).
D'Orville prawie podskoczył w fotelu, widząc na ekranie wizualnym oślepiającą biel wybuchów.

Ziemniak - 14 listopada 2006, 17:46

To chyba któryś tom Honor Harrington ale nie potrafię z pamięci podać który :(
gorim1 - 15 listopada 2006, 13:41

honor harrington dobrze ale który tom sporo tego jest :D
Adanedhel - 15 listopada 2006, 13:55

Jezu, Jarek. Placówka Basilisk.
gorim1 - 15 listopada 2006, 13:56

no to zadawaj :D
teraz twoja kolej fragmencik książki na biegu pisz

Adanedhel - 15 listopada 2006, 14:10

Żebym to ja miał pomysł o czym. Dobra. Może to (bo tylko to mam pod ręką):

"Eliza usłyszała skrzypnięcie wahadłowych drzwi i bardziej z przyzwyczajenia, niż licząc na jednego ze stałych klientów, skierowała wzrok w stronę, skąd dobiegał dźwięk. W wejściu stał krępy mężczyzna - przybysz z daleka, sądząc choćby tylko po stroju. Jego twarz ocieniało szerokie rondo kapelusza, a długi płaszcz sięgał aż po kostki i zakrywał pozostałe części ubioru. Pod lewą pachą trzymał zrolowany koc, z którego sterczała rękojeść miecza. W pierwszej chwili Eliza pomyślała, że obcy jest niski i ma na sobie jakiś rodzaj munduru z pogrubionymi epoletami, lecz gdy wszedł do środka, dostrzegła swoją pomyłkę. Barczyste ramiona oraz byczy kark sprawiały, że wyglądał na mniejszego niż był naprawdę (...)"

Adanedhel - 15 listopada 2006, 14:12

Najmocniej przepraszam za ten numer z trzema tekstami. Miałem jakąś chwilową zwieszkę i coś się porąbało.
hjeniu - 15 listopada 2006, 14:52

"Bez litości" - Zambocha?
Adanedhel - 15 listopada 2006, 14:53

:bravo Tak jest :bravo
Zadawaj :D

Adanedhel - 15 listopada 2006, 15:48

Nikt nie ma nic do zadania?
gorim1 - 15 listopada 2006, 15:51

czekaj na hjeniu
musi się pojawić

hjeniu - 15 listopada 2006, 17:48

Jezdem, jezdem, to będzie tak:
Cytat:
- Rozłożymy tu biwak. Pod tą wydmą. Tam, jak mi się wydaje, grunt jest bardziej zwarty. Dojdzie pan sam, czy pomóc?
- Proszę posłuchać, kapralu...
- Doktorze, proszę o ciszę! Pan jest - proszę mi wybaczyć - jak małe dziecko: jestem spokojniejszy, gdy mam pana na oku. Trafi pan w łapy elfów i po kwadransie wyciągną z pana wszystko: skład grupy, kierunek marszu i całą resztę. A ja za bardzo kocham swoją skórę... No to jak? Przejdzie pan te sto pięćdziesiąt kroków?


Mam nadzieję, że nie za łatwe bo właściwie wszystkie potrzebne wskazówki w tym kawałku są :mrgreen:

Rafał - 16 listopada 2006, 12:52

Cholera, znam to! :bravo

Tylko żebym wiedział skąd ... :cry:

Kruk Siwy - 16 listopada 2006, 12:55

Rafał, nooo... ałtor w transliteracji na literkę "Y". Teraz jasne?
Przepraszamhjeniu, że się wcinam...



a poza tym uważam, że NURS powinien podać wyniki głosowania na Nautiliusa 2005. PEŁNE wyniki.

Rafał - 16 listopada 2006, 13:00

Ywis Kurk?
Kruk Siwy - 16 listopada 2006, 13:04

Eeech... hjeniu, podpowiedz cóś bo naród nie czytaty...



...a poza tym uważam, że NURS powinien.... Już wiecie co, prawda? hihihi

gorim1 - 16 listopada 2006, 13:16

karl yeskow ostatni władca pierścienia tylko to mi chodzi po głowie
Kruk Siwy - 16 listopada 2006, 13:17

KIRYŁgorim1, !!

A POZA TYM UWAŻAM, ŻE NURS....

Rafał - 16 listopada 2006, 13:25

Yes, Yes, Yes :mrgreen: muszę chyba odświerzyć sobie ten szpiegowski kryminał :wink:

Dlaczego Kruku uważasz, że NURSa musi być zburzona???

[na razie, idę pooglądać swój komin - jest piękny - i nie na żadną ekologię :wink: tylko stary, dobry miał]

Kruk Siwy - 16 listopada 2006, 13:28

Wzburzona, wzburzona niezadowoleniem ludu. A także trochi... przestraszona...

a poza tym uważam, że NURS powinien podać wyniki głosowania na Nautiliusa 2005. PEŁNE wyniki. KapeckiRafał, ? Sądzisz inaczej? Będziemy siem prać? Po ryłach?

Rafał - 16 listopada 2006, 13:33

Oj Kruku, czytam co piszesz, nie bój się, trąbisz o tym od rana.

NURS powinien podać wyniki głosowania na Nautiliusa 2005. PEŁNE WYNIKI !!!

Tak mi się z Kartaginą skojażyło, dobrze, że nie z Leperem :wink:

gorim1 - 16 listopada 2006, 13:33

sorka kruku
popierdyczyło mi się
kirył yeskow

Kruk Siwy - 16 listopada 2006, 13:43

Rafał, skąd wiesz, że trąbię od rana? Bo już sporo wytrąbiłem. A jak tam Twój komin? Pozwolisz, że nie będę oglądał ale możesz nam opowiedzieć...

HJENIU!!!! zagadkę Ci rozwalili wskazuj następnego!

A poza tym uważam, że Rafał, ma rację i NURS powinien podać wyniki głosowania na Nautiliusa 2005. PEŁNE wyniki.

Rafał - 16 listopada 2006, 14:03

Komin stoi prosto :mrgreen: Aż lśni (wymusiłem blachę kwasówkę - razi po oczach) ma 40 m wysokości i fi 1600! "Mam" największy komin na całym forum :wink:

Co z tą zagadką?

mawete - 16 listopada 2006, 14:42

No... :D
hjeniu - 16 listopada 2006, 16:21

Spamujcie z umiarem to będę nadążał z przeglądaniem forum w robocie :mrgreen:
gorim :bravo zadawaj
kruku skoro znasz odpowiedź to czemu nie odpowiadasz, tylko stroisz mądre miny? :wink: I dlaczego w całym Szczecinie nie można dostać Wyjątkowo wrednej ceremonii? Będę musiał przez Internet zamawiać co potrwa bo mi się koszyk jeszcze nie zapełnił :?

gorim1 - 16 listopada 2006, 17:16

no to zadaję
Podróże na dużą odległość w atmosferze planetarnej nie leżały w zwyczajach społeczeńst zamieszkujących Osiedla. Odległości jaki zwykle pokonywali mieszkańcy osiedli w swym naturalnym środowisku, były niewielkie, że do przenoszenia się z miejsca na miejsce wystarczały nogi, windy a w najgorszym razie elektryczne pojazdy kołowe. Transporty między osiedlami odbywał się oczywiście za pomocą rakiet.
Większość Osadników- mieszkających w Układzie Słonecznym- podróżowała w kosmosie tak często, że ta forma transportu traktowana była niemal jak spacer. Jednak niewielu z nich przebywało kiedykolwiek na ziemi, która jako jedyna wykorzystywała atmosferę do przenoszenia ludzi i rzeczy z miejsca na miejsce.
Transport lotniczy mógł bowiem istnieć tylko w atmosferze ziemskiej.

Kruk Siwy - 16 listopada 2006, 18:20

hjeniu, odpowiem Ci na te pytania w swoim wątku. Ok? Bo i tak dzisiaj narobiłem offtopów...
hjeniu - 16 listopada 2006, 18:50

Ostatni wszyscy robią offtopy wszędzie, tak pora roku chyba :mrgreen:
gorim1 - 20 listopada 2006, 12:52

kolejny cytat sorka że tak późno ale falconiłem się
Cisza!
Marlena rozkoszowała się nią, rozkoszowała się tym bardziej, że była jedyną osobą, która mogła ją przerwać, gdyby tylko chciała. Podniosła kamień i rzuciła nim w skałę. Rozległo się niezbyt głośne stuknięcie. Kamień upadł na ziemię i znów zapanowała cisza.
Wyszła z kopuły mając na sobie zwykłe ubranie, takie w jakim chodziła na Rotorze. Czułą się swobodnie.
szła prosto do strumienia, nie zwracając uwagi na oznaczenia.
Ostatnie słowa matki brzmiały jak prośba "Marleno pamiętaj proszę, że obiecałaś oddalać się od Kopuły".

Kwapiszon - 20 listopada 2006, 13:40

Isaac Asimov - Nemesis ?
gorim1 - 20 listopada 2006, 14:07

:bravo zadawaj
wiedziałem że po tym fragmencie powinien ktoś odgadnąć

Kwapiszon - 20 listopada 2006, 14:49

Ważyło tonę. Gdy przeszłam z nim dwa piętra i cztery korytarze,
zrozumiałam, dlaczego nieodpowiedzialność tak się rozpowszechniła.
Miałam przynajmniej okazję zwiedzić skrzydło budynku, do którego
nigdy przedtem nie zajrzałam. Nie wiedziałam nawet dokładnie,
gdzie mieści się Biologia, ale chyba podążałam w dobrym kierunku.
W powietrzu czuło się wilgoć i dobiegał lekki zoologiczny hałas.
Szłam za tymi dźwiękami jeszcze piętro w dół, potem długim korytarzem.
Gabinet doktor Turnbull znajdował się oczywiście na samym końcu.

mawete - 21 listopada 2006, 13:45

Dzień sądu ostatecznego - Connie Willis?
Kwapiszon - 21 listopada 2006, 15:07

RE:mawete
Cytat:
Dzień sądu ostatecznego - Connie Willis?

Uznaje autor okey ale to Przewodnik stada
Wiedziałem, że zgadniesz
Zapodajesz.

mawete - 21 listopada 2006, 15:17

Nie chciało mi się z półki zdejmować żeby sprawdzić :mrgreen:

Cytat:
"Do szpitala w North Cruise przyjęto sześć osób z objawami choroby popromiennej. Dwie z nich są w stanie ciężkim. Wszyscy byli turystami biorącymi udział w jednej z modnych ostatnio wycieczek na biegun północny. Dwa dni temu byli świadkami katastrofy samolotu przewożącego radioaktywny ładunek. Ustaliliśmy, że od nich pochodzi informacja o katastrofie"


Powinno być proste... :D

Godzilla - 21 listopada 2006, 15:46

Kosik, Mars?
mawete - 21 listopada 2006, 15:55

Godzilla :bravo :bravo :bravo Zadajesz :D
Godzilla - 21 listopada 2006, 16:03

Uuu, może wieczorem coś się uda wrzucić, tu nie mam skąd.
Godzilla - 21 listopada 2006, 22:36

Cytat:
Ale harfę mórz wyrwano z rąk Diany i Apolla: teraz struny jej szarpią palce osiemdziesiąt razy silniejsze. Pierwszego dnia po ukazaniu się W. przypływy i odpływy były od pięciu do piętnastu razy większe niż zazwyczaj, drugiego dnia większe od dziesięciu do dwudziestu pięciu razy - a woda błyskawicznie reagowała na wirtuoza W. Dwumetrowe fale osiągnęły wysokość dwudziestu metrów, dziesięciometrowe - wysokość stu metrów i więcej.

Kwapiszon - 22 listopada 2006, 14:57

Ilion - Dan Simmons?
Godzilla - 22 listopada 2006, 17:18

Nie, nie to. Postaram się wieczorem wrzucić kolejny fragment.
Godzilla - 22 listopada 2006, 22:38

Cytat:
Zawieszony nad Pacyfikiem W. wyglądał tak, jakby przywdział świąteczne szaty. W przeciwieństwie do zniekształconego Księżyca stanowił idealną kulę. Żłółta płaszczyzna po zachodniej stronie planety znikła z pola widzenia i na tarczy zostały tylko trzy żółte plamy. Najbardziej jednak rzucała się w oczy głowa fioletowej bestii z rozdziawionym pyskiem, która powstała, gdy dwa wschodnie ramiona fioletowego krzyża rozszerzyły się po obu stronach wielkiej żółtej plamy.
Wilk Fenris - pomyślał McHeath. Teraz, kiedy Księżyc jest przed rozwartym pyskiem, W. naprawdę wygląda, jakby pożerał Księżyc.

nureczka - 23 listopada 2006, 01:11

Wędrowiec Fritza Leibera.
Godzilla - 23 listopada 2006, 10:38

Tak jest! :bravo :bravo :bravo
nureczka, zadajesz!

nureczka - 23 listopada 2006, 14:56

[quote="Godzilla"]Tak jest! :bravo :bravo :bravo
nureczka, zadajesz![/quote]

Witam,
oki, spróbuję. A więc idzie to tak:
Uznałem to za intrygę szaleńca. Lecz nieprawda! To ja sam byłem szalony. Zdało mi się, że wystarczy odmówić.... I odmówiłem, a jakże. Odmówiłem powrotu na służbę. Co się zdarzyło później, przedstawiłem w osobnej kronice, niecelowe jest więc powtarzanie tego. Dość powiedzieć, że odmowa zdała się na nic, bom pół roku później stał na granicy..

Pozdroofki
nureczka

hjeniu - 23 listopada 2006, 15:01

Feliks W. Kres - jak się nazywał pierwszy tom? Piekło i szpada?
nureczka - 23 listopada 2006, 15:03

[quote="hjeniu"]Feliks W. Kres - jak się nazywał pierwszy tom? Piekło i szpada?[/quote]

Blisko, blisko..... :P
nureczka

gorim1 - 23 listopada 2006, 15:04

klejnot i wachlarz ?
nureczka - 23 listopada 2006, 15:06

[quote="gorim1"]klejnot i wachlarz ?[/quote]
:bravo

Znaczy się, za łatwe było. :P
nureczka

gorim1 - 23 listopada 2006, 15:12

to ja coś prostego :
Godzinami mógłbym opowiadać o złośliwości telefonu.
Zawsze kiedy wygodnie rozpieram się w fotelu otoczony pracowicie rozłożonymi papierosami, termosem z kawą, zapalniczką, popielniczką oszronioną szklanką z kostką lodu pływającą w jeziorku whisky, kiedy włączam maszynę i zastanawiam się nad pierwszym słowem- odzywa się sygnał.Niemal nigdy nie udaje mi się poskromić swojej ciekawości - wstaję i rozpoczynam rozmowę o niczym z kimś mało ciekawym. Tym razem wytrzymałem tyle, że dopiero gdy skończyło się nagranie na dysk, podszedłem i posłuchałem, co ma mi do powiedzenia mój agent.

hjeniu - 23 listopada 2006, 15:16

nureczka to nie było łatwe tylko my tacy mądrzy jesteśmy :mrgreen: (a i skromni)
nureczka - 23 listopada 2006, 15:20

[quote="hjeniu"]nureczka to nie było łatwe tylko my tacy mądrzy jesteśmy :mrgreen: (a i skromni)[/quote]

I za to właśnie Was kocham :D

nureczka

gorim1 - 23 listopada 2006, 16:54

[quote="nureczka"]

I za to właśnie Was kocham :D

nureczka[/quote]
a my dokładnie o tym wiemy nureczko
ten cytat jest banalnie prosty

mawete - 24 listopada 2006, 11:31

nureczka: wszystkich? :mrgreen:
gorim1 - 24 listopada 2006, 15:46

no to kolejny cytat z tej już starszawej książki
- Owen, wiem że jesteś w domu. masz sto minut do spotkania z RMG. gdybyś chciał sam przed sobą udawać ignorancji, to powiem ci, że jeśli zechce to wyda twoje powieści w nakładzie dowolnym, nawet kilku milionów. Nawet kilkunastu albo kilkudziesięciu. Tak więc obicąż swój gibki jęzor plasterkiem ołowiu i zbieraj się.

nureczka - 24 listopada 2006, 23:48

[quote="mawete"]nureczka: wszystkich? :mrgreen: [/quote]

Pewnie, że wszystkich. Tylko niektórych inaczej.. :D

mawete - 25 listopada 2006, 08:32

nureczka: :mrgreen: :P :mrgreen:
gorim1: naprowadź jakoś.... :D

gorim1 - 25 listopada 2006, 14:54

dobra rozszerzę imiona
gorim1 - 25 listopada 2006, 21:28

i kolejny cytat
AKME znajduje się na placu Amstronga . Sto minut. Jakob ma irytujący zwyczaj podawania odstępów czasowych w minutach, co zmusza rozmówcę do marszczenia brwi, Przygryzania dolnej wagi i obliczeń. Za sto minut będziemy mieli drugą. Kilkanaście milionów.....
Wróciłem na fotel i włączyłem maszyn. Przyśpieszyłem proces topnienia lodu grzejąc szklankę w dłoniach, potem żal mi się zrobiło biednej kosteczki- szybko dopiłem wisky i dolałem świeżej.
Dziewięćdziesiąt siedem minut czasu.... Nie pójdę Jakob mnie zabije. Pobiegnie z przeprosinami do Guylorda, będzie obrzucał mnie wyzwiskami, polewał strugami obelg, będzie się kajał i przepraszał. Albo jeszcze gorzej - powie że jestem nieśmiały. Pójdę.

mawete - 26 listopada 2006, 09:01

Czy to nie jest kniga Gienia Dębskiego?
gorim1 - 27 listopada 2006, 18:58

tak ale która ??
mawete - 28 listopada 2006, 08:32

"Flashback" chyba, ale głowy nie dam... to też wolałem się nie odzywać... :mrgreen:
gorim1 - 28 listopada 2006, 20:40

mawete, :bravo zadawaj
mawete - 29 listopada 2006, 08:33

To ja zrobię pewne utrudnienie... :D
Cytat:
There were prodigies and portents enough, One-Eye says. We must blame ourselves for misinterpreting them. One-Eye's handicap in no way impairs his marvelous hindsight.
Lighting from a clear sky smote the Necropolitan Hill...

Ta książka jest dostępna również w polskim wydaniu, ale tak przez złośliwość... :twisted:

hjeniu - 29 listopada 2006, 09:12

Glen Cook - Biała Róża :?:
mawete - 29 listopada 2006, 09:20

Autor dobry, ale książka nie ta :D
Kwapiszon - 29 listopada 2006, 09:42

No to pewnie pierwszy tom
The Black Company ?

mawete - 29 listopada 2006, 10:55

Tak jest :bravo Kwapiszon: zadajesz :D
hjeniu - 29 listopada 2006, 11:00

Ech ta skleroza, coś dzwoni ale w którym kościele?
Kwapiszon - 29 listopada 2006, 11:00

W sumie to nie ja powinieniem
ale dzięki

"Dopiero co w Ohio panowała zima.
Jak zwykle - pozamykane drzwi, zatrzaśnięte okna,
bielmo szronu powlekające szyby, dachy obwieszone
frędzlami sopli. Dzieci jeździły na nartach, kobiety
z trudem wędrowały skutymi lodem ulicami i w
swych futrzanych płaszczach przypominały
wielkie czarne niedźwiedzie. I nagle miasteczko
ogarnęła fala ciepła.
Powódź rozgrzanego powietrza; zupełnie jakby
ktoś zostawił otwarte drzwi piekarni. Gorąco
pulsowało pomiędzy domami, krzakami i
grupkami dzieci. Sople opadały, łamiąc się
i topniejąc. Drzwi otwarły się na oścież.
Okna uniesiono w górę. Dzieci zrzuciły wełniane ubrania.
Kobiety pozbyły się niedźwiedzich okryć. Śnieg zniknął,
ukazując zielone zeszłoroczne trawniki
"

mawete - 29 listopada 2006, 14:47

Kwapiszon: Ty powinieneś, bo podałeś prawidłową odpowiedź... i bo ja ta tak powiedziałem. Ten cytat znam... ale cholera gdzie ja to czytałem... :mrgreen:
Godzilla - 29 listopada 2006, 14:48

Też czytałam. To były zmiany klimatyczne bądź czasowe zachwiania wywołane startem rakiet...

Yyy, "Kroniki Marsjańskie" Bradbury'ego"?

mawete - 29 listopada 2006, 14:56

nie ten temat...
Kruk Siwy - 29 listopada 2006, 14:57

Kwapiszon, musi potwierdzić, ale wg mnie Godzilla, ma rację.
Godzilla - 29 listopada 2006, 14:58

No co się śmiejesz. W pracy jestem, książek nie mam pod ręką, żeby zajrzeć i sprawdzić. Kwapiszon rozstrzygnie, jak tu zajrzy.
Kruk Siwy - 29 listopada 2006, 15:03

Godzilla, trafiłaś jak sądzę bardzo dobrze to zdaje się pierwsze opowiadnie: Rakietowe Lato. Czekamy na Kwapiszona.
Kwapiszon - 29 listopada 2006, 15:17

Oczywiście Godzilla zapodajesz
To Kroniki Marsjańskie

Godzilla - 30 listopada 2006, 07:02

Cytat:
No i stała się głupia rzecz: dziadek tak był zajęty wydawaniem nam poleceń, że zupełnie zapomniał zrobić się niewidzialny. Wystarczyło, że ten ósmy Tarbell raz spojrzał na dziadka i już było po nim. Z miejsca padł na ziemię martwy jak skunks. Zupełnie nie rozumiem dlaczego, chociaż muszę przyznać, że dziadek nie wyglądał wtedy najlepiej. Był chory.

Ziemniak - 30 listopada 2006, 08:12

Henry Kuttner "Tubylerczykom spełły fajle" :?:
Godzilla - 30 listopada 2006, 11:41

Tak jest, zadajesz! Dla ścisłości - opowiadanie "Do zobaczenia".
Ziemniak - 30 listopada 2006, 12:10

Cytat:
Zastąpiłem soczewki twoich oczu nie zwyczajnymi płatkami plastiku, ale nieprawdopodobnie zminiaturyzowanymi i skomplikowanymi urządzeniami dysponującymi własnymi źródłami zasilania, które się samoczynnie ładują, ilekroć spoglądasz na coś, co jest chociażby umiarkowanie oświetlone. Wszczepiliśy ci także system intensyfikacji wzroku
.
Kwapiszon - 30 listopada 2006, 15:34

Morgan - Modyfikowany węgiel ?
Ziemniak - 30 listopada 2006, 22:17

nie :D
Ziemniak - 1 grudnia 2006, 22:56

Podpowiedź:

Cytat:
Tu, na Shannie, zgromadzono skarby, za które można by kupić całe gwiezdne systemy. A Shanna pogrążona jest w wiecznej ciemności. Do wielu miejsc nie dociera sztuczne światło. Czy rzeczywiście nie domyślasz się, czego Gondal może chcieć od ciebie?

Martva - 4 grudnia 2006, 12:24

Eeeej, no weźcie sie i zgadnijcie, nie po wczoraj brnęłam przez 44 strony wątku, żeby się teraz skończył :D
gorat - 4 grudnia 2006, 12:28

(Biała chorągiewka)
Ziemniak - 4 grudnia 2006, 12:58

C.C MacApp 'Świat bez słońca'

Niech ktoś zada :roll:

Martva - 4 grudnia 2006, 13:11

Prosto:
Cytat:
Szaroniebieskie fale rozbijały się wesoło o burty statków, chcąc
podkreślić, że przyroda nic nie wie o zagrożeniu i nie obchodzą jej zatargi
między plemionami.

:D

Martva - 4 grudnia 2006, 21:28

Za trudne...?
Cytat:
Witajcie - odparł Wielki Mnich - Dlaczego siedzicie tu w grupce, jak mi się
zdaje około trzydziestoosobowej?

Kwapiszon - 5 grudnia 2006, 08:19

A. Brzezińska Zbójecki Gościniec ?
Martva - 5 grudnia 2006, 10:34

Nie obrażajmy Brzezińskiej, ona bardzo dobrze pisze!
To ja podpowiem - trafiłeś z polską autorką. To jej debiut sprzed kilku lat. chyba na razie samotny. Dodam, że jest bardzo młoda i bardzo samodzielna - sama napisała, sama wydała i sama zrobiła korektę - jak widać :roll:

gorat - 5 grudnia 2006, 10:43

Nie pisz, że to jakaś... eee... Opałko? "Kroniki Medorii", jak już o niej wspomniałem?
Martva - 5 grudnia 2006, 10:50

Nie :)
Kiedy powinnam w Was zwątpić i napisać kto zacz? Dajcie znać jak będzie już, ja jestem początkująca ;)

Kwapiszon - 6 grudnia 2006, 13:19

REMartva
Cytat:
Nie :)
Kiedy powinnam w Was zwątpić i napisać kto zacz? Dajcie znać jak będzie już, ja jestem początkująca ;)

Podaj
i daj koleją zagadkę

Martva - 6 grudnia 2006, 14:27

Cholera, a myslałam że bedzie łatwe...
Izabela Zych, 'Podziemny świat'.
Wybywam na zajęcia na razie, może ktos zapodać coś nowego?

Martva - 11 grudnia 2006, 21:54

Jesteście okropni.
Cytat:
-Przepraszam za dzisiejsze. I ostrzegam: nie rządź mną więcej, bo naprawdę nie wiem, co ci zrobię.
Zdjęła kaftan.
-Chcesz?
Chciał.
Dała.


Na pewno bardziej znane niż pani Zych. I mam nadzieję, że nikt tego wcześniej nie dał - ale nie pamiętam :)

mawete - 13 grudnia 2006, 12:00

Cholera zaczynam wątpić w siebie... Taki text bym zapamiętał... :twisted:

Czekaj... to nie Kossakowska przypadkiem? coś mi się po łbie obija....

zielony951 - 13 grudnia 2006, 12:02

Ja odwrotnie - tekst pamiętam ale nie moge go z niczym powiązać :D - skleroza normalnie :D
Rafał - 13 grudnia 2006, 12:07

Pan Tadeusz - xięga XIII - noc poślubna Tadeusza i Zosi
Martva - 13 grudnia 2006, 12:09

Kossakowska nie. I Pan Tadeusz też nie, widzisz tu gdzieś 13-zgłoskowiec?
A fragment jest jednym z moich ulubionych ;)

Rafał - 13 grudnia 2006, 12:12

Przepraszam, jesteś szybsza niż moje wyedytowanie literówki.
Wiesz, wzrok mam słaby, może gdzieś tu jednak jest ten 13-strzałowiec :roll:

Swoją drogą, też mi się ten tekst kojarzy, ale z czymś post-apo lub wprost przeciwnie, z jakąś fantasy. Ale strzelać się nie odważę.

mawete - 13 grudnia 2006, 12:13

Fragment, powiadasz... :twisted: :mrgreen:
Daj jakąś podpowiedź :D

Martva - 13 grudnia 2006, 12:14

Ha, a myślałam, że łatwe będzie :D
Rafał - 13 grudnia 2006, 12:15

Zła podpowiedź :twisted:
Martva - 13 grudnia 2006, 12:15

Polskie.
Rafał - 13 grudnia 2006, 12:15

Któryś Kres?
Martva - 13 grudnia 2006, 12:18

A który? ;)
bogow - 13 grudnia 2006, 12:21

Wiatr i deszcz
Czarny - 13 grudnia 2006, 12:40

Raczej Pani Dobrego Znaku
bogow - 13 grudnia 2006, 13:43

Opowiadanie to weszło do "Grombelardzkiej Legendy", tak dla uściślenia :)
mawete - 13 grudnia 2006, 13:55

Cholera... przyznajcie się, komu ja to pożyczyłem? :mrgreen:
Martva - 13 grudnia 2006, 13:58

Dobra, z uściśleniem uznaję ;)
bogow, zadajesz.

mawete - 13 grudnia 2006, 14:07

heh... też właśnie znalazłem... str. 553 :D "Grombelardzkiej..." :mrgreen:
Martva: dzięki za przypomnienie - zbyt długo tego nie czytałem :D

Martva - 13 grudnia 2006, 14:13

:) Ja się cieszę, że wątek ruszył (tfu tfu, odpukać) :)
I zastanawiam się czy nie przeczytać całego Kresa, jak już skończę z Orbitowskim ;)

mawete - 13 grudnia 2006, 14:15

Przeczytaj - warto. Ja chyba też całość od nowa przeczytam. Skleroza mnie na starość łapie... :mrgreen:
Martva - 13 grudnia 2006, 14:16

Tylko że mnie Północna granica odstręcza, za mało w niej kobiet jak na mój gust ;)
mawete - 13 grudnia 2006, 14:20

No nie... jeszcze tylko równouprawnienia brakuje i %-owego wyliczania kogo ile ma być w książce... :mrgreen: Za to w "Pani Dobrego Znaku" są same baby prawie... :D W "Grombelardzkiej..." też są silne osobowości kobiece.
Martva - 13 grudnia 2006, 14:22

No tak, dlatego też wolę Panią Dobrego Znaku i Grombelardzką legendę od Północnej granicy :)
To nie jest kwestia równouprawnienia, ja lubię kobiety i już.

Kruk Siwy - 13 grudnia 2006, 14:23

Martva, o ile pamiętam jest Tereza jest Agatra i jeszcze parę... Same kobiety mają być?
bogow - 13 grudnia 2006, 14:23

Cytat:
Cytat:
Oczywiście do żadnej bitki nie doszło, facet za biurkiem zbladł i rozkaszlał się, jakby chwytały go torsje. Mli-mli. Tak to określił Olaf? Mli-mli. Spoglądałem bez cienia współczucia na jego męczarnie, niepewny, czy jednak nie powinienem udzielić mu pierwszej pomocy i może nawet bym się zdecydował, bo odruchy samarytańskie zawsze silnie we mnie buzowały, ale nie wiedziałem co miałbym robić. Głaskać go po łysinie?

Martva - 13 grudnia 2006, 14:23

No są, ale mało :)
gorat - 13 grudnia 2006, 14:24

Zagadką się kiedyś zajmijcie, albo przypominajcie ją na każdej rozpoczętej stronie...
mawete - 13 grudnia 2006, 14:34

Nie Lem przypadkiem?

//edit: a dokładniej "Powrót z gwiazd" nie chce mi się szukać strony.

bogow - 13 grudnia 2006, 15:30

Trop jest jak najbardziej słuszny, choć nie jest to utwór Lema. Ostatni numer SFFH i ta zagadka mają wiele wspólnego. :)
Kruk Siwy - 13 grudnia 2006, 15:39

Wiedziałem że to podstęp! Bo u Lema nie było żadnego klepania po łysinie.
mawete - 13 grudnia 2006, 15:43

Ups... Tak z pamięci leciałem - nie chciało mi sie podejść do półki... Znaczy Żwikiewicza mam przeglądać? :mrgreen:
bogow - 13 grudnia 2006, 16:47

Cytat jest wzięty z opowiadania nawiązującego do "Powrotu z gwiazd". Jego autorem nie jest Wiktor Żwikiewicz.
Miałem na myśli fakt, że i "Appendix Solariana" odnosi się do twórczości Lema w podobny sposób. Przyznaję dość luźny to związek :)

Słowik - 13 grudnia 2006, 18:12

To Oramusa jest, opowiadanie z którejś NF. Tytułu nie pamiętam.
bogow - 13 grudnia 2006, 18:48

Zaliczam. Chodziło o "Miejsce na Ziemi" Marka Oramusa. Twoja kolej :)

Edit: Poza NF, opowiadanie to można znaleźć w zbiorze "Rewolucja z dostawą na miejsce".

Słowik - 13 grudnia 2006, 19:17

No to coś, co jeszcze czytam.
Cytat:
Wciąż nieprzytomny, miał naprężoną nagłośnię i ściśniętą tchawicę, dzięki czemu słona woda nie mogła wejść mu do płuc. Chorurg uśmiechnął się, kiedy skrzela T. spłynęły wodą.
Z początku ciekła ślamazarnie, niosąc ze sobą krew, brud i tkankę łączną. A potem woda zaczęła się oczyszczać, a skrzela kurczyć i rozkurczać, emitując miarowe chlusty.
T. S. oddychał wodą.

Martva - 13 grudnia 2006, 19:55

Wygląda Dukajowo, przynajmniej na pierwszy rzut oka.
Fidel-F2 - 13 grudnia 2006, 21:40

Oblicza Wód?
Słowik - 13 grudnia 2006, 21:51

Fidel, nie.
Martva, Dukaj pojawił się tylko z drugiej strony okładki :)

savikol - 14 grudnia 2006, 11:06

To z „Blizny” Chiny Mieville’a.

Jak wspomniała Martva – wygląda dukajowo. Zdaje się, ze Dukaj jest autentycznie zafascynowany tym autorem, już w kilku miejscach czytałem jego pochlebne wypowiedzi o Mievillu. Nic dziwnego, ten młody Angol wymiata. Temu, kto jeszcze nie czytał radzę zwrócić uwagę. To wschodząca gwiazda anglosaskiej fantastyki.

Słowik - 14 grudnia 2006, 12:46

Nic dodać nie mogę :)
Przyznam, że liczyłem na Ciebie savikolu :)

Zapodajesz.

savikol - 14 grudnia 2006, 13:06

Dobra! To teraz coś prostego jak drut!

Cytat:
"(...) nagle wysunęło się To, kapiące i oślizgłe, po omacku przecisnęło przez czarne wrota swoje galaretowato-zielone cielsko i wydostało się na powierzchnię miasta zatrutego szaleństwem.(...)Nie sposób opisać tej Rzeczy - nie ma słów dla takiej otchłani wrzasku i trwającego od niepamiętnych czasów obłędu, dla tak niesamowitych zjawisk będących zaprzeczeniem materii, siły i porządku panującego w kosmosie. Góra szła, a raczej człapała. Boże drogi!"

Comar - 14 grudnia 2006, 13:27

Bardzo silnie kojarzy mi się z Lovecraftem. Czyżby Zew Cthulhu?
savikol - 14 grudnia 2006, 13:52

No jasne! Brawo Comar! Zadajesz.
Comar - 14 grudnia 2006, 14:30

To to jedziem:
Cytat:
To jest test. Róbcie notatki. Stopień, który otrzymacie, będzie stanowił trzy czwarte oceny końcowej. Podpowiem wam: w szachach króle znoszą się nawzajem i nie mogą zajmować sąsiednich pól; dzięki temu są jednocześnie wszechmocne i bezsilne, nie mają na siebie wpływu, tworzą pata. Hinduizm to religia politeistyczna; sekta atmańska czci iskrę bożą w każdym człowieku - doktryna ta stanowi w efekcie: "TY jesteś Bogiem". Przyznanie tego samego czasu telewizyjnego nie służy identycznie dwóm różnym punktom widzenia, jeśli jeden z nich reprezentowany jest dwustu milionom ludzi w porze największej oglądalności, a drugi równolegle z porannym serialem. Nie wszyscy mówią prawdę. Uwaga techniczna: nie musicie rozwiązywać problemów w podanej kolejności. Jeśli chcecie, zmieńcie je tak, jak wam odpowiada. Odwróćcie stronę - możecie zaczynać.

Comar - 16 grudnia 2006, 18:37

Coś nikt się nie kwapi by odpowiedzieć, więc bieżę z pomocą: Autor tego opowiadania był redaktorem najsłynniejszej chyba antologii opowiadań w historii fantastyki.
bogow - 16 grudnia 2006, 20:19

Harlan Ellison: "Ptak Śmierci"
Comar - 16 grudnia 2006, 20:24

No i wpadłeś w moja pułapkę :wink: , teraz ty musisz coś zadać :bravo
bogow - 17 grudnia 2006, 11:21

Cytat:
Struktura masy była koloidalna, włóknista, barwę miała ciemnoczerwoną. Nie reprodukowała się, ale była wystarczająco biologiczna, by przerazić tym wielu ludzi. Powtórzono całą procedurę i otrzymano identyczny wynik. W jaki sposób produkt końcowy może być w znaczący sposób dużo bardziej skomplikowany od technologii, które doprowadziły do jego uzyskania, pozostawało tajemnicą. Organiczna masa przysiadła sobie w basenie i - na ile ktokolwiek mógłbyć tego pewien - nic nie robiła. Miało się to znaleźć wewnątrz dwunastościanu, dokładnie pod i nad przedziałem załogowym.

bogow - 18 grudnia 2006, 20:10

Po chwilowym ożywieniu wątek znów zamarł ;) Kolejna podpowiedź:
Cytat:
Nawet przy dostępie do szczątkowej techniki radiowej - teraz zaledwie kilka dziesięcioleci po wynalezieniu radioteleskopów - możliwość skomunikowania się z identyczną cywilizacją z samego środka Galaktyki zdawała się wysoce prawdopodobna. Jest tam jednak tak wiele miejsc do sprawdzenia i takie mnóstwo częstotliwości, na jakich obce cywilizacje moga nadawać, że wymagany jest systematyczny i cierpliwy program obserwacyjny. Argus pracował na najwyższych obrotach od ponad dziesięciu lat. Wykrywał kosmiczne erupcje sygnałów radiowych, satelity szpiegowskie; zanotowano wpadki i fałszywe alarmy. Ale nie Wiadomość.

Comar - 18 grudnia 2006, 23:21

Głos Pana?
bogow - 19 grudnia 2006, 07:08

Nie. Powieść ta została sfilmowana. Jej autorem jest znany amerykański popularyzator nauki.
Nexus - 19 grudnia 2006, 07:57

"Kontakt" Sagana?
bogow - 19 grudnia 2006, 09:16

Potwierdzam. Twoja kolej :)
Nexus - 19 grudnia 2006, 23:02

Cytat:
"Lewą ręką wyciągnąłem z kieszeni zdobyczny blaster i starannie wymierzyłem w martwego ochroniarza na wybiegu. Leżał blisko, więc wiązka spaliła mu głowę w pojedynczej eksplozji. Przez pokój przetoczył się odór palonego ciała. Patrząc jednym okiem na Jerry'ego, pojeździłem wiązką po okolicy, aż upewniłem się, że zniszczyłem wszystko od ramion w górę. Wtedy wyłączyłem broń i wolno ją opuściłem."

mawete - 20 grudnia 2006, 09:44

"Gamedec" Przybyłka?
gorat - 20 grudnia 2006, 12:28

Nie wiem, czy byłby zadowolony z posądzania go o przetaczanie odoru. Może jeszcze z turkotem.
Kruk Siwy - 20 grudnia 2006, 12:31

Turkot to taki ptaszek... ale faktNexus, przytoczyl jakieś dzieło wielkie. Przyznaję żem nie czytał. A jak czytałem to na wszelki wypadek zapomnialem. Całkowicie.
Nexus - 20 grudnia 2006, 22:40

mawete, nie :)
gorat, kiedy odór jest ciężki to się toczy. Duża masa nie biegać :P
Kruku, podobno było o tej książce głośno.
Się czepiacie tłumacza :P

Kruk Siwy - 21 grudnia 2006, 09:18

Się...
mawete - 21 grudnia 2006, 15:29

"kucze" cztyałem to... ale nie sprawdzę, bo mam za 100 książek "na ludziach"... :D
Nexus - 21 grudnia 2006, 15:57

Podpowiem, że to cyberpunk :)
Kruk Siwy - 28 grudnia 2006, 12:52

Nexus, rozwiąż zagadkę albo daj kolejne naprowadzenie.
bogow - 28 grudnia 2006, 20:43

Nie trzeba ;)
Richard Morgan: "Modyfikowany węgiel"

Nexus - 28 grudnia 2006, 20:44

Kruku, odpowiem, bo jak znowu gdzieś zniknę...
Był to fragment "Modyfikowanego węgla" Richarda Morgana. Podobno wielka nadzieja cyberpunku... khem, khem...
A następne pytanie niech zada Kruk. Odgadł, że dzieło to "wielkie" :mrgreen:
No dobra... książka nie była taka zła :D

Kruk Siwy - 28 grudnia 2006, 21:58

Nexus, rzeczywiście trochę wstyd bo ja czytałem tę książkę i nawet niezła była. Ale fragmentu zabij mnie nie pamiętałem... jakoś żadna ciekawa zagadka nie przychodzi mi do głowy... ale od czego moja Muza? Muzo!

To ja, Muza. Będzie trudne (chyba). A może nie? Idzie to tak:

- - Ostrożnie – powiedział gdy zaczęli schodzić w dół – mgła cały czas podnosi się.
- Mgła? Dlaczego nie powiedzieliście tego wcześniej?
- Nie jestem pewien, że to ona jest przyczyną śmierci ludzi – powiedział Szubin. – Ale jest tam żółta mgła i myślę, że ludzie zginęli z jej powodu.


Miał być inny cytat, ale Kruk dał mi po łapach, chlip :(

nureczka

Czarny - 29 grudnia 2006, 07:08

A to nie "Ślimak na zboczu" Strugackich?
Fidel-F2 - 29 grudnia 2006, 09:41

wykolegowaliście bogowa, kolesiostwo
Kruk Siwy - 29 grudnia 2006, 09:49

bogow, przepraszam. NAPRAWDĘ nie widziałem Twojego posta. Jednakowoż jest 90% pewności że nikt nie zgadnie tego co zadała nureczka. A wtedy wejdziesz Ty. Ok?
nureczka - 29 grudnia 2006, 10:16

Dlaczego nikt nie zgadnie? Nie doceniasz zbiorowego umysłu forum.
A wiec podpowiedź. Zagadka jest skierowana do tych, którzy lubią śledzić nowości.
Książkę napisano w roku 1980
Po raz pierwszy została wydana (w wiadomym kraju) w roku 1990
W Polsce ukazała się w grudniu tego roku.

Miłego googlania
nureczka

Kruk Siwy - 29 grudnia 2006, 10:29

Nureczka nie obrażaj ludzi. W tym temacie nie używa się googla. Wyłącznie własnej głowy. Poniała?
nureczka - 29 grudnia 2006, 10:30

P r z e p r a s z a m :oops:

nureczka

nureczka - 29 grudnia 2006, 10:35

Czarny, masz 30% trafień - kraj się zgadza i epoka (mniej wiecej), ale autor nie ten (chociaż też klasyk).

nureczka

Nexus - 29 grudnia 2006, 10:50

Hmm... ja też nie zauważyłem posta bogowa... i to jest dziwne, bo zazwyczaj sprawdzam czy między pisaniem, a wysłaniem posta nie pojawiło się coś w międzyczasie... Matrix nawala? :D
nureczka - 29 grudnia 2006, 11:10

Oj, cisza w wątku. Ostatnio odgadliście od razu moja zagadkę - za łatwa była. Ale tym razem chyba przgięłam w druga stronę. CHociaż w cytacie jest wzystko: i fabuła, i nazwisko głównego bohatera...
Sama nie wiem, chcecie jeszcze zgadywać, czy podać poprawną odpowiedź?

nureczka

Czarny - 29 grudnia 2006, 11:13

Spokojnie nureczko, taka zgadywanka trwa czasem i kilka dób. Jeszcze większość użytkowników forum nawet jej nie widziała. Luuuuuuuuuzik :mrgreen:
Kruk Siwy - 29 grudnia 2006, 11:14

nureczka, daj ludkom szansę. Albo jeszcze podrzuć coś. Jakiś cycacik, albo z czegój się ta ksionszka składa, hm?
hjeniu - 29 grudnia 2006, 11:16

Ja chyba wiem, ale musiałem zagooglać żeby sobie tytuł przypomnieć więc się nie będę wypychał :mrgreen:
Kruk Siwy - 29 grudnia 2006, 11:25

Najlepiej wypychał Christobal Hozewicz Junta. Ale i on sam siebie nie zdołał... hjeniu, jesteś wielki!
hjeniu - 29 grudnia 2006, 11:49

No... 6 stóp i 2 cale wzrostu i 220 funtów wagi :mrgreen:
nureczka - 29 grudnia 2006, 12:26

Kruk Siwy, Nie wiem, czym mogę pomóc. Chyba niezbyt realizuję się jako prowadząca teleturniej. Może ty dasz jakąś podpowiedź (przecież wiesz, o jaką powieść mi chodzi)?
Mogę jeszcze napisac, że autor często pichał do śmiechu (choć czasem był to śmiech gorzki).
O autorze dodam jeszcze, że niestyty, od dwóch lat już nie żyje.
Aha, a rzecz jest raczej mikropowieścią, niż "pełnometrażową" powieścia.

nureczka

Rafał - 29 grudnia 2006, 12:30

Nureczko, daj drugiego cytata, co?
Kruk Siwy - 29 grudnia 2006, 12:31

nureczka, a masz tekst pod ręką? Jeśli tak to może coś dramatycznego - scenę z dworca np?
I może coś o ilości tekstów w książce?
A poza tym nureczko co ten autor robił?! Pichał?!!!
No dobra, czepiam się...
nureczka, nie załamuj się. Pierwszy raz jest zawsze trudny hihihi.

nureczka - 29 grudnia 2006, 13:48

No dobra, może to pomoże

- Chciałem dać pieniądze sierżantowi, o mało mnie nie przymknął. A kiedy dowiedział się, że to was przymknęli, kazał mi czekać. Zrozumiałem, że wam pomoże. Skąd on was zna?
- Całą noc byliśmy razem w hotelu - powiedział Szubin.
- Mimo wszystko jest Bóg na niebie - powiedział Borys.
- Macie listy?

nureczka

nureczka - 29 grudnia 2006, 13:48

Cytatę pisałam z głowy, ale teraz sprawidziłam - jest OK.
Jak nie pomoże - kolejny cytat o 20:00 :)

nureczka

bogow - 29 grudnia 2006, 17:32

Kir Bułyczow: "Śmierć piętro niżej" z tomu "Carskie źródło".

Zdaję się na łaskę nureczki :) Tytuł mikropowieści musiałem sprawdzić na stronie wydawnictwa. Wcześniejsze wskazówki naprowadziły mnie na tytuł zbioru. Co do samego Bułyczowa to już niestety minęły 3 lata.

Chyba, że powyższe ma się nijak do samej zagadki i jestem kompletnie w błędzie ;)

nureczka - 29 grudnia 2006, 17:47

bogow, 100% trafione.
:bravo

A co do Bułyczowa, rzeczywiście, to już trzy lata. Jak ten czas leci, oj...

Czyli teraz Ty zadajesz zagadkę.

nureczka

bogow - 29 grudnia 2006, 19:15

Cytat:
System sztucznego życia jest monitorowany na kilku poziomach. Alex przełącza na widok ogólny, pokazujący poszczególne organizmy w postaci zróznicowanych ikon, których barwa wskazuje na ich energię. Jakby unosił się nad zielonym pofałdowanym modelem świata, rojącym się od kolorowych plamek. Skraj tego zielonego świata ostro odcina się od czarnej próżni, w której jest zawieszony. Plamki pulsują i migoczą, gdy - z każdym tyknięciem zegara ekosystemu - sztuczne organizmy analizują i reagują na bitową gęstość i konfigurację innych organizmów w pobliżu.

bogow - 30 grudnia 2006, 16:07

Niefortunny czas na zagadki :) Kolejna podpowiedź:
Cytat:
Morag leży pod nagimi konarami wielkiego drzewa, na miękkim futrze, które emanuje ciepłem i faluje pod nią, gdy pielęgniarka siada. Dziwne niebieskie twarze kołyszą się w zimnym powietrzu, rozjaśniane migotaniem ustawionych wokół drzewa świateł. Długie posępne twarze o szerokich bezwargich ustach, pełnych zakrzywionych kłów ostrych jak kuchenne noże, okolone krezą sterczących wokół nich piór, twarze wyciągnięte w świński ryj lub długą słoniową trąbę, albo okrągłe jak księżyc w pełni, z ledwie widocznymi rysami. Mali dziwni niebieskoskórzy ludzie.
Baśnie.

Argael - 31 grudnia 2006, 12:01

Czyżby jakieś Starwarsy?
bogow - 31 grudnia 2006, 13:41

Nie. Autor jest Brytyjczykiem. Drugi cytat wskazuje bezpośrednio na tytuł powieści. Tytuł ten sprowokował polskiego wydawcę do zaopatrzenia książki w okładkę, sugerującą kompletnie inny gatunek fantastyki.
bogow - 2 stycznia 2007, 18:07

Ostatnia podpowiedź. Ten sam autor napisał opowiadanie, którego akcja rozgrywa się w świecie powieści. Jego polski przekład można znaleźć w "Krokach w nieznane 2005".
bogow - 3 stycznia 2007, 16:34

Zdaje się, że ostatnio mole żerują na innej półce z książkami ;)
Odpowiedź: Paul McAuley:"Kraina baśni"

Temat jest wolny :) Jeśli ktoś jest chętny, to proszę bardzo.

Agi - 3 stycznia 2007, 16:59

Z czyjej książki to pochodzi? Tytuł oczywiście też mile widziany.

- Widzisz te dwa białe znaki namalowane na bruku?
- ...k,
- I oznaczają...?
- Jeśli-wóz-jedzie-mieędzy-nimi-mniej-niż-minutę-to-za-szybko - powtórzył głosik wcześniejsze instrukcje.
- Dobrze. A wtedy ty...
- Maluję-ob-razek.
- Uważając, żeby było widać...
- Twarz-woźnicy-albo-tablice-wozu.

Fidel-F2 - 3 stycznia 2007, 17:09

Jakiś Prattchet
Agi - 3 stycznia 2007, 17:27

Tak, ale jaki?
Fidel-F2 - 3 stycznia 2007, 17:44

:?:
Agi - 3 stycznia 2007, 17:49

Poczekamy, może ktoś będzie wiedział
nureczka - 3 stycznia 2007, 18:08

Jak na mój gust to "Piąty elefant". Zgadłam?

nureczka

Agi - 3 stycznia 2007, 18:12

Zgadłaś nureczka, :bravo
Myślę, że się Fidel-F2, nie obrazi :wink:
W Twoje ręce.

Fidel-F2 - 3 stycznia 2007, 18:14

naturalnie, nureczka zapodawaj
nureczka - 3 stycznia 2007, 18:24

To może tak

-Tak?- mówię. - No jeśli tak, niech sobie sam przyniesie. To przecież drobnostka! "Czarciego puddingu" pełne piwnice, tylko brać wiadro i ładować. Pogrzeb na koszt własny."

nureczka

bogow - 3 stycznia 2007, 18:41

Strugaccy: "Piknik na skraju drogi"
nureczka - 3 stycznia 2007, 18:42

bogow Bingo.
Zapodawaj

nureczka

bogow - 3 stycznia 2007, 20:07

Cytat:
(...) wydarzenia 99 roku były, jeśli już mam być ścisły, nie pierwszymi dniami Wielkiej Iluminacji, a przeciwnie, jej dniami ostatnimi. Tego właśnie, jak mi się wydaje, nie rozumieją, a raczej nie chcą zrozumieć pracownicy grupy "Ludeni", bez względu na wszelkie moje próby przekonania ich. Zresztą możliwe, że nie byłem wystarczająco uparty. Już nie te lata.

mawete - 4 stycznia 2007, 10:42

Kurcze, gdzieś to czytałem... Tylko gdzie?

//edit: coś Stugackich chyba....

Czarny - 4 stycznia 2007, 11:03

Wydaje mi się, że to było już w tym wątku. Ta "Wielka Iluminacja" i "Ludeni" się mnie kojarzą, że już było, ale odpowiedzi nie pamiętam.
bogow - 4 stycznia 2007, 17:14

mawete dokonał pierwszego zawężenia.
Czy cytat już gdzieś był w tym wątku? Możliwe, naprawdę jestem na tyle leniwy, że nie chce mi się przekopywać przez blisko 50 stron :) Po prostu wziąłem pierwszy z brzegu akapit ze słowami kluczowymi.
Kolejna podpowiedź:
Cytat:
Mówiąc ściśle, wszystko to zaczęło się dwa wieki temu, kiedy w skałach Marsa nagle odkryto puste podziemne miasto z jantarinu - wówczas poraz pierwszy padło słowo "Wędrowcy"

Czarny - 4 stycznia 2007, 17:47

"Fale tłumią wiatr" A. i B. Strugaccy

Może jednak nie w wątku, zacząłem to czytać z miesiąc temu, ale odłożyłem. Jednak coś w łepetynie zostało, a teraz ci "Wędrowcy" od razu skierowali mnie ku odpowiedniej szarej komórce.

bogow - 4 stycznia 2007, 17:51

Nie może być inaczej Czarny. Zadajesz.
Czarny - 4 stycznia 2007, 18:08

To może cos co właśnie czytam:

To w bajce było, przez mistrza Dyszana z grodu Barka spisanej. W Siedmioksięgu o wiedźminie Geralcie. A tu mamy realny drogowskaz, na którym stoi jak wół, że cię obrzygać mogą. - Uniosła głowę, zerknęła w niebo. - Ha, pięknie! Droga, na którą się zwraca.

savikol - 5 stycznia 2007, 08:17

Wygląda na jakiś pastiż. Typuje – „Zaklinacz” niejakiego R.J. Smidta ;-)
Czarny - 5 stycznia 2007, 08:31

Nie :twisted:
mawete - 6 stycznia 2007, 13:53

"Wiedźmin z Wielkiego Kijowa"?
Czarny - 6 stycznia 2007, 17:42

Nie :twisted: :twisted:
Homer - 6 stycznia 2007, 23:23

"Gdzie księżniczek brak cnotliwych" tudzież inna część Baniewicza.
Czarny - 7 stycznia 2007, 16:33

:bravo :bravo :bravo
Homer - 7 stycznia 2007, 22:38

"... niech moje wspomnienie o tobie będzie niczym nóż wbity w moje serce"
Czarny - 8 stycznia 2007, 07:19

To też Baniewicz?
Homer - 8 stycznia 2007, 13:32

Nie :wink:
Czarny - 8 stycznia 2007, 13:41

Tigana ???
Homer - 8 stycznia 2007, 13:45

:bravo
Rafał - 8 stycznia 2007, 13:45

Fakt, dopiero skojarzyłem skąd to jest.
Czarny - 8 stycznia 2007, 13:48

Wiedziałem, że czytałem to na dniach, a przed trylogią Baniewicza była właśnie Tigana. Niech zada ktoś chętny, bo jam w robocie i nie mam źródeł pod ręką. Jak nikt nie wstawi to będę tu wieczorem.
Homer - 8 stycznia 2007, 14:03

"Nawet w świetle latarni słoneczne barwy mieniły się bogactwem odceni, a drzewo wyrastało wysoko i dostojnie. Spadająca gwiazda przecinała dębowe niebo jasną smugą"
Czarny - 8 stycznia 2007, 14:33

jak dębowe niebo, to może "Wojna o dąb" :wink:
Homer - 8 stycznia 2007, 15:01

Nie :wink:
Homer - 9 stycznia 2007, 10:27

No to wydłużamy fragment:

"Tanselle spisała się lepiej, niż Dunk mógłby oczewikać. Nawet w świetle latarni słoneczne barwy mieniły się bogactwem odceni, a drzewo wyrastało wysoko i dostojnie. Spadająca gwiazda przecinała dębowe niebo jasną smugą"

"-(...)Nigdy nie słyszałem o księciu Jajo.
-Po naszemu to skrót od Aegona. Mój brat Aemon tak mnie nazwał."

mawete - 9 stycznia 2007, 12:06

Coś Martina... Chyba w "Legendach" Rebisu to było. Nie pamietam tytułu....
Homer - 9 stycznia 2007, 12:59

"Błedny rycerz" Martina, z tychże legend. Uznajemy. Choć po imionach już nietrudno się było domyśleć :) Ale :bravo
mawete - 9 stycznia 2007, 14:04

Wim, że nietrudno po pierwszym wiedziałem, że gdzieś to czytałem. Zaraz czegoś poszukam
mawete - 9 stycznia 2007, 14:14

Powinno być proste:
Cytat:
- Stać cie na dwururkę Morelaca, a mimo to podróżujesz pociagiem galerowym?

Ziemniak - 10 stycznia 2007, 06:28

Sean McMullen - Wschód Lustrosłońca
mawete - 10 stycznia 2007, 06:37

Autor ok, ale nie ten tytuł. Ponieważ z tej serii to uznaję odpowiedź. Zadawaj. :D
Ziemniak - 10 stycznia 2007, 16:51

Cytat:
Ivan Grissini, nie zważając na to, że przylizane włosy, zakrzywiony nos i wymięty, upstrzony łupieżem garnitur nadawały mu wygląd agenta-oszusta, rzeczywiście był agentem-oszustem. Zawsze nosił przy sobie szesnaście wiecznych piór, które co rano przed udaniem się do biura, rytualnie napełniał atramentem.

Tomcich - 3 lutego 2007, 20:02

Jakaś podpowiedź?
Ziemniak - 3 lutego 2007, 20:25

Zapomniałem :oops:

Cytat:
- Co się z wami działo? - zpytał głośno. - Gdzieście się podziewali?
- Przygotowania do produkcji, nic więcej - odparł Barney. - Minęły zaledwie dwa dni odkąd pana tu zostawiłem, i aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że dla pana były to dwa miesiące...
- Dwa miesiące?! - ryknął Jens. - Minął ponad rok! Co to ma znaczyć?!

Comar - 4 lutego 2007, 00:53

Może Przerwa w czasie rzeczywistym Jamesa Hogana?
Ziemniak - 4 lutego 2007, 10:28

Nie
mawete - 6 lutego 2007, 10:25

Czytałem to... i to jakoś niedawno... zaraz popatrzę na półki... :D
mawete - 8 lutego 2007, 09:51

No i nie pamietam... ale ostatnio czytałem Tempus Fugit i Orbitowskiego (Wigilijne psy)
Ziemniak - 8 lutego 2007, 09:53

Autorem jest Harry Harrison.
mawete - 8 lutego 2007, 10:00

No cholera... jakieś deja vu. Harrisona nie trawię, a fragment znam na 100%
Tomcich - 8 lutego 2007, 12:01

Jak Harry Harisson to może "Filmowy wehikuł czasu"? Dawno to czytałem w Fantastyce.
Ziemniak - 8 lutego 2007, 13:33

Yes Yes Yes :bravo :bravo Tomcich zadawaj :D
Tomcich - 8 lutego 2007, 18:56

Cytat:
Miała łzy w oczach. Przytuliłem ją mocno do siebie.
- W Neapolu wybuchnie bomba! - krzyknęła.
Oddychała gwałtownie. Gorący wiatr targał jej włosy przy moim policzku. Spojrzałem w siną dal horyzontu. Neapol błyszczał w promieniach purpurowego słońca. Kiedy skłoniłem głowę w poszukiwaniu ust Lucii, nad widnokręgiem rozbłysło widmo oczekiwanego wschodu. A gdy mrugnąłem, czując w źrenicach żar szalejącego w dali piekła, cały świat zawirował mi w oczach w powodzi biało-fioletowego błysku.

Kruk Siwy - 8 lutego 2007, 23:11

Snerg Wiśniewski. Ten to umiał pisać...
W tym przypadku Nagi Cel,

Tomcich - 8 lutego 2007, 23:25

Zgadza się Kruku :bravo W Twoje ręce.. to jest skrzydła. :D
Kruk Siwy - 8 lutego 2007, 23:32

"A więc to był niejaki Cwajnos. Dawno temu przestał być czymkolwiek. Nie słuchał starszych i teraz tam leży specjalnie po to, żeby mądrzejszym od niego wskazywać drogę. Weź dwa palce na prawo od tego Cwajnosa... Już?"
Lichtenstein - 9 lutego 2007, 03:04

Piknik na skraju drogi braci Strugackich?


(jeśli zgadłem, to jednak muszę przyznać, że to nie całkowicie moja pamięć, a na którymś biurku w domu "Piknik" leżał, więc mi się skojarzyło.)

Kruk Siwy - 9 lutego 2007, 09:26

~Baran!! Zagadkę mi spalił! Jasne że się walało bo miałem dalsze cytaty wpisywać. Jak wrócę do domu masz w ucho a potem jeszcze raz w ucho.
A skoro jesteś taki sprytny to dawaj zagadkę!

Słowik - 9 lutego 2007, 10:11

Zagadkę spalił bo odgadł ? :D
Kruk Siwy - 9 lutego 2007, 10:31

Słowik, bo ją wyczytał kłusując po biurku nureczki, gdzie siedziałem zapodając zagadkę. Jakby sam z siebie zgadł to by dostal "na kino", a nie w ucho... już mnie ręka swędzi...
Słowik - 9 lutego 2007, 10:37

A to już rozumiem ten miły 'familiarny' zwrot na początku Twojego posta ;)
Lichtenstein - 9 lutego 2007, 13:44

O, wypraszam sobie, cytatu nie wyczytałem, książkę jeno zarejestrowałem.

Cytat:
Nie chcieli więcej jego odwiedzin.
Złożył swoje podarki we wnęce muru pod wielkim, świecącym wieloma kolorami na tle białego muru rozetowym witrażem. Długi czas spoglądał na miasto, na lasy i pola wokół niego. Rozkoszował się ciszą, ale też tęsknił za brzękiem dłut, kowalskich młotów, toporów i pił. Calówka, cyrkiel, węgielnica i ołowiany pion wykonały dobrą robotę.
Ileż trudu, ile potu i ile ofiarności wsiąkło w każdy z tych równo ociosanych bloków katedry!



...i tak się pewnie skończy kontrkruczeniem.

Słowik - 9 lutego 2007, 13:48

"Sarantyńska mozaika" Kaya ?
Lichtenstein - 9 lutego 2007, 13:49

Nie.
Godzilla - 9 lutego 2007, 13:53

"Dziedziczki" Pilipiuka?
Lichtenstein - 9 lutego 2007, 13:54

Nie.
Kruk Siwy - 9 lutego 2007, 15:12

Mętne to jakieś. A jak mętne to moze Sakriversum? A jeżeli nie to podrzuć coś więcej niech się zabawa rozwija...
Lichtenstein - 9 lutego 2007, 15:46

*wzdycha*

Mówiłem, że to się tak skończy. Sakriversum.

Wrzucaj kolejną zagadkę, tylko tym razem schowaj gdzieś cytowaną książkę.

Kruk Siwy - 9 lutego 2007, 15:49

Daj coś za mnie. Będę wieczorkiem - z nureczką, wybieramy się "do kina".
Lichtenstein - 9 lutego 2007, 16:13

Cytat:
Podniosem oczy znad traktatu o zastosowaniu złożonych powiązań w definiowaniu współczynników technicznych, który nie bez trudu próbowałem strawić, i natychmiast spostrzegłem, że Blanc jest czymś wzburzony. Był blady, okrągłe trójogniskowe okulary przekrzywiły mu się. Ręce mu drżały, gdy niezdarnie usiłował nalać sobie porządna porcję bourbona; połknął ją jednym haustem. Utkwił we mnie dziki wzrok i rzucił ni stąd, ni zowąd:

- Znalazłem Boga.

Godzilla - 9 lutego 2007, 16:16

Kruk Siwy napisał/a:
Będę wieczorkiem - z nureczką, wybieramy się "do kina".

Kurczę, kiedy ja tak będę mogła moim powiedzieć.
Koniec offtopa.

mawete - 10 lutego 2007, 09:17

Lichtenstein: dobre! ciekawe kto zgadnie :mrgreen: :bravo
Kruku: Jak rozumiem poszliście "do kina" a nie "na film"... :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Lichtenstein - 10 lutego 2007, 14:44

Generalnie jak będzie czas na odpowiedzi, ujawnienie treści czy coś, to piszcie, bo nie wiem w jakim tempie ten konkurs żyje.
Homer - 10 lutego 2007, 15:19

Może "Przez ciemne zwierciadło" Dicka?
corpse bride - 10 lutego 2007, 15:20

podpowiedz moze?
Lichtenstein - 10 lutego 2007, 15:43

Homer: nie.

Podpowiedź: zanim przejdę do dalszego cytowania (które albo nie pomoże wcale, albo całą rzecz wyda, więc się nad nim muszę zastanowić głębiej) powiem, że jest to fragment opowiadania, a autor jest francuzem.

Lichtenstein - 12 lutego 2007, 17:30

Kolejny cytat:

Cytat:
- I Bóg umarł - dorzucił.

Czekałem. Biorąc pod uwagę jego podekscytowanie tyrada mogła być długa. Ssał brzegi kieliszka, usiłując wciągnąć ostatnią kroplę bourbona.

- Pan wie - odezwał się - że już od pewnego czasu zajmuję się wirusami. Moje badania mają charakter bardziej teoretyczny niż praktyczny. Interesuje mnie ich pochodzenie. Dużo jest powodów, by przypuszczać, że nie zawsze występowały w tej formie co dziś i że są zdegenerowanymi potomkami pewnego gatunku, który wyginął. Teraz są to tylko dosyć skomplikowane związki chemiczne na osnowie kwasu dezoksyrybonukleinowego albo rybonukleinowego.


Dobra, bardziej spoilerowego nie mogłem znaleźć, mam nadzieję, że po tym już zgadniecie, albo będę musiał poddać zagadkę.

Lichtenstein - 13 lutego 2007, 21:31

Gerard Klein - Wirusy nie mówią


Pierwszy, który zdąży zadaje kolejną zagadkę

mawete - 15 lutego 2007, 11:14

Skoro nie ma chętnych to ja zadam:
Cytat:
...Stefan obraca "Tatrę" w dłoni, przygryza wargę, odkłada puszkę, zdejmuje kurtkę i daje staruszkowi do potrzymania. Teraz widać wyraźnie, że ramiona ma grube jak krowie udo. Bierze puszkę, przykłada do niej obie dłonie, łokcie ma rozstawione szeroko...

mawete - 16 lutego 2007, 13:15

Dam podpowiedź. Autor jest na forum :D
mawete - 17 lutego 2007, 11:23

Ostatnia podpowiedź: Autor co miesiąc pisuje do naszego ukochanego lubczasopisma... :mrgreen:
Martva - 17 lutego 2007, 19:05

Ekhm... Orbitowski pewnie? ale nie nie wiem co :)
mawete - 18 lutego 2007, 08:33

Autor prawidłowo, ktoś wie co? :D
mawete - 21 lutego 2007, 15:51

Dobra... "Wigilijne psy", Orbitowskiego...
Kto pierwszy ten zadaje....

Koniu - 21 lutego 2007, 16:07

Pozwolę sobie... Poste chyba będzie:

"W kuchni siedzi ku*ewka o pustym spojrzeniu, już od rana wymalowana jak na wieczorny bal. Mała domieszka orczej krwi.
- Cześć - powiadam do niej - Mam nadzieję, że nie obraziłem cię wczoraj?
Zero odezwu, kilo pogardy. Obraziłem znaczy się. "

ED. Przepraszam nie zwróciłem uwagi na wulgaryzm. Mam nadzieje, że wygwiazdkowanie wystarczy.

Fidel-F2 - 21 lutego 2007, 16:34

Zaaaaaarząd, jest robota do wykonania.
Czarny - 21 lutego 2007, 19:16

Cieszymy się Koniu z wizyty i zagadki, ale może nawiedziłbyś naszą zwyczajową powitalnię, hę
Koniu - 22 lutego 2007, 13:45

Nikt nawet nie próbuje więc chyba od razu dwa hinty dorzuce:

1) autor jest rosjaninem

2) cytat kawałek dalej:

"- No, więc... Od tygodnia w "Prezydencie" mieszka na piętrze dla VIP-ów pewien Anglik. A nazywa się, wyobraź sobie, Elven Archer. Gitnie, nie?"

Już powinno być po zagadce.

Dosha - 22 lutego 2007, 17:32

Wiedźmin z Wielkiego Kijowa?
( :shock: tak mi się jakoś skojarzyło...)

Koniu - 22 lutego 2007, 17:54

Niestety.

Ostatni cytat. Musi wyjaśnic wszystko:

"- Co wiecie o Elvenie Archerze, chłopy?
- Nic - odpowiada Liocha. - To znaczy nic ponad to, co powiedział nam Wania Mag. Tak sobie myślę, że w kierownictwie Firmy o jego misji ma pojęcie tylko główny irrheiński kurator. Wygląda mi, że te... e-e-e... wakaty, które Archer otwiera, będą zastępowane przez Irrheińczyków bezpośrednio, bez naszego udziału. Nie ufają Mieszańcom półkrwi."

mawete - 22 lutego 2007, 19:32

Koniu: spokojnie :D daj ludziom trochje czasu :D
Koniu - 5 marca 2007, 13:11

Dobra... Chyba nie ma sensu dalej czekać na odpowiedź.

Oleg Diwow "Zdrajca" (Priedatiel)
zamieszczone w pierwszym tomie antologii rosyjskiej fantastyki "Wilcza Krew"

kto pierwszy, ten zadaje =)

Agi - 5 marca 2007, 19:09

No to prawem kaduka:

Cytat:
"- Gdybyś została oficjalną opiekunką książęcego psa, nie musiałabyś szorować podłóg. Drobna zmiana, ale na lepsze.
Królewna popatrzyła na niego badawczo."

hjeniu - 5 marca 2007, 19:33

Ja wiem, ja wiem :mrgreen: "Wrota" - MileniumFalcon :wink:
Agi - 5 marca 2007, 20:19

Brawo hjeniu, zadawawywuj :D
hjeniu - 5 marca 2007, 20:41

No dobra
Cytat:
W samym środku cylindrycznego świata, zakotwiczona za pomocą mocnych, cienkich kabli, nad osią stacji unosiła się nadmuchiwana plastykowa bańka. Ciążenie było tam tak nikłe, że niemal zbliżone do stanu nieważkości - w każdym razie wystarczająco małe jak na potrzeby dzieci

mawete - 6 marca 2007, 10:47

Pojęcia nie mam... chyba tego nie czytałem...
hrabek - 6 marca 2007, 10:49

Moze Gra Endera? Tak se strzelam, bo sa dzieci w stanie niewazkosci ;)
Rafał - 6 marca 2007, 11:05

Ee, prędzej jakiś "nasz".
hjeniu - 6 marca 2007, 11:58

Nie nasz, autorka jest zagramaniczna :mrgreen: , Prószyński to wydał w latach 90-tych.
krisu - 6 marca 2007, 18:50

"Stan niewolności" Lois McMaster Bujold ?
hjeniu - 6 marca 2007, 20:24

Nie :mrgreen: To co zarzucić następny fragmencik?
hjeniu - 6 marca 2007, 22:08

No to zarzucę
Cytat:

Pan Walcott splątał swe wrzecionowate nogi z nogami krzesła na podobieństwa precla.
- Pracuję dla prywatnego badawczego, pani Camden. Zakład Biotechniki Samplice. Opracowujemy ulepszenia do modyfikacji i modelowania genetycznego. Sprzedajemy nasze produkty większym placówkom, które dokonują genomodyfikacji in vitro. Opracowaliśmy szczegóły procedury Pastana do uzyskania nadnaturalnie ostrego słuchu.
Leisha niezobowiązująco pokiwała głową - nadnaturalnie ostry słuch zawsze wydawał się jej potwornym pomysłem. Korzyści płynące z tego, że słyszy się słowo szepnięte w sąsiednim budynku zdecydowanie traciły na znaczeniu, kiedy ktoś w tym samym budynku zaczął słuchać death-metalu. Dzieci z N-słuchem przechodziły operację wszczepienia regulatorów natężenia dźwięku już w wieku dwóch miesięcy.


Teraz już z nazwiskami.

mawete - 7 marca 2007, 07:48

Chyba "Żebracy nie mają wyboru", albo "Hiszpańscy żebracy" ale głowy nie dam bo nie mam pod ręką... autora tez nie pamiętam....
hjeniu - 7 marca 2007, 08:09

mawete, :bravo Sam bym sobie tej książki w życiu nie przypomniał :mrgreen: To "Hiszpańscy żebracy" Nancy Kress. Zadawaj.
mawete - 7 marca 2007, 15:10

Oki :D
Cytat:
Susza ma tendencję do przechodzenia w pożar. Chociaż nie każda. Czasem susza wymaga potopu, czyli tendencję ma dokładnie odwrotną. Jak widać, wszystko jest względne...

krisu - 10 marca 2007, 23:29

Romuald Pawlak - „Wojna balonowa. Pogodnik trzeciej kategorii, tom 2” :D
mawete - 11 marca 2007, 08:31

krisu: :bravo :mrgreen: zadawaj :D
krisu - 11 marca 2007, 10:14

Proszę bardzo:
Cytat:
Dawno nie natknął się na tak potężną zasadzkę. Czuł, że jest o krok od nadepnięcia na minę. Wpatrywał się w ściany i podłogę tak intensywnie, aż oczy zachodziły łzami, ale niczego nie mógł dostrzec. Jeszcze raz zaryzykował powolny, płynny ruch głową.

krisu - 11 marca 2007, 14:47

Drugi fragment:
Cytat:
Starał się bezskutecznie opanować drżenie rąk. Minęła dobra chwila zanim zdobył się na trzeźwą ocenę sytuacji. Jak dotąd, miał mnóstwo szczęścia. Dwukrotnie uniknął śmierci, dostał się do pilnie strzeżonego korytarza i nie natknął się na nikogo po drodze. Rzadko spotykany zbieg wspaniałych okoliczności.

Edit: Wie już ktoś?

Godzilla - 12 marca 2007, 09:42

Kossakowska, Zakon Krańca Świata?
krisu - 13 marca 2007, 09:10

:bravo :bravo Godzira zadaje!
Godzilla - 13 marca 2007, 14:32

Cytat:
Co dość naturalne, wiele wyposażonych w inteligencję i zdolność przewidywania wind było tak sfrustrowanych mechanicznym poruszaniem się w górę i w dół, w dół i w górę, że - by wyrazić egzystencjalny protest - czasami próbowały poruszać się w bok, żądały prawa głosu przy podejmowaniu decyzji o formach postępu społecznego, nawet obrażały się i chowały w piwnicy.

mawete - 14 marca 2007, 11:24

Kurcze czekam na to, aż ktoś odpowie... Kupię tą książkę w ciemno :D
Haletha - 14 marca 2007, 11:41

Wiem z drugiej ręki, że opowiadanie o inteligentnych windach było kilka lat temu w NF. Ale pewnie nie o to chodzi.
Rafał - 14 marca 2007, 12:54

Chyba import ze wschodu :D Ale nie kojarzę :?
corpse bride - 14 marca 2007, 14:01

podobne windy były u tokarczuk w książce o innanie, ale prawie, jak wiemy, robi wielką różnicę :)
Godzilla - 14 marca 2007, 14:34

Na razie bez trafienia. Ile jeszcze dać czasu? Do jutra może być? :D
Czarny - 14 marca 2007, 14:35

Zamiast więcej czasu, daj drugi fragment.
Godzilla - 14 marca 2007, 14:38

Choroba, w pracy jestem, nie mam dziś tej książki ze sobą. Muszę pamiętać w domu.

Dla ułatwienia - import z zachodu. Dość znany.

Comar - 14 marca 2007, 14:43

Pratchett jakiś?
dzejes - 14 marca 2007, 14:56

Restauracja na końcu wszechświata
lub
Życie, Wszechświat i całą reszta.

Godzilla - 14 marca 2007, 15:20

Restauracja. Dzejes, zadajesz!

:bravo :bravo :bravo

dzejes - 15 marca 2007, 09:33

Cytat:

Po raz pierwszy zobaczył Nipuańczyków , przechodząc przez Forum Apostaty. Stali na szerokiej podstawie kolumny cesarza, otoczeni przez hałaśliwy tłum żebraków. Na przedzie tkwił nieduży, pomarszczony mężczyzna, w chitonie dziwacznego kroju, przepasanym pośrodku szerokim czarnym pasem, za którym miał zatknięty krótki miecz. Trzymał w ręku sakiewkę i rzycał w tłum żebraków płci obojga drobne monety. Gdzie upadły, tam od razu powstawał niesamowity harmider i wrzask, konkurencyjne bandy usiłowały kijami przepędzać się nawzajem z placu. Suchy mężczyzna obserwował to z nieruchomą twarzą, patrząc małymi, ciemnymi oczyma - [...]

gorbash - 15 marca 2007, 09:41

Guliwer?
dzejes - 15 marca 2007, 09:47

Polskiego autorstwa :)
gorbash - 15 marca 2007, 09:51

doswiadczynskiego przypadki :D

dzwonilo dzwonilo i zadzwonilo ;-)

dzejes - 15 marca 2007, 09:54

Cytat polskiego autorstwa, nie Guliwer :P Czyli źle :D
gorbash - 15 marca 2007, 10:01

znaczy sie mam jedna szanse, czy tez za drugim razem tez nie trafilem? ;-)
dzejes - 15 marca 2007, 10:05

Strzały nietrafione
bogow - 15 marca 2007, 11:22

"Quietus" Jacka Inglota
dzejes - 15 marca 2007, 11:23

:bravo
bogow - 15 marca 2007, 11:50

Cytat:
Biurokrata spadał z nieba
Przez jedną chwilę Miranda leżała pod nim w bieli i błękicie, z grubymi lodowymi czapami, gotowymi do topnienia; a potem był już na dole. Skorzystał z szybkiego transportu przez kamieniste równiny Piedmontu aż do terminalu heliostatów w Port Richmond i złapał pierwszy lot. Pasażerski Lewiatan przeniósł go przez linię wodospadów, nad lasami i koralowymi wzgórzami Pływu. Mrowiły się tam wyspecjalizowane biosystemy, przygotowane do przemieniającej magii jubileuszowego przypływu. W osadach szałasów i ukrytych plantacjach ludzie szykowali się do ewakuacji.

bogow - 17 marca 2007, 16:45

Nie ma co przeciągać. Wszystko było w cytacie zamieszczonym powyżej, a otwierającym powieść Michaela Swanwicka "Stacje przypływu".
Temat jest wolny :)

Agi - 18 marca 2007, 08:43

Cytat:
- Ja zaczynałem od razu od prawdziwej - stwierdził rozmówca i podniósł się, sprężyny łóżka jęknęły cicho. - Ale ty byłeś w bardzo ciężkim stanie, kiedy po raz pierwszy doświadczyłeś jej mocy.

Słowik - 18 marca 2007, 12:28

Renegat albo inny Nocarz?
Agi - 18 marca 2007, 21:02

Owszem "Renegat" :bravo
Zadajesz

Słowik - 18 marca 2007, 21:25

Cytat:
Mętne światło w grocie odsłaniało stosy szlachetnych kamieni. Wyminął je zapamiętując, że zza klejnotów błyszczą jakieś oczy. Nie zainteresował go stół zastawiony jadłem. Przeszedł między zwisającymi ze stropu jaskini klatkami; w każdej z nich zamknięto jakieś przyjaźnie wyglądające stworzenie. Pobawię się z wami później, pomyślał. Wreszcie dotarł do drzwi, na których lśnił napis ułożony ze szmaragdów: KONIEC ŚWIATA

Kruk Siwy - 18 marca 2007, 21:46

Gra Endera
Słowik - 18 marca 2007, 22:48

Jasna sprawa. W Twoje rączki Kruku.
Kruk Siwy - 18 marca 2007, 23:14

"Na soggotha najlepszy jest miedziany hak. Długi i wąski, taki, żeby wszedł w głąb ciała, przebił jednocześnie oba serca i mózg. Koniecznie poświęcony, żeby soggoth nie mógł się obronić."
hjeniu - 19 marca 2007, 08:34

Kurcze, skąd ja to pamiętam. Czy to przypadkiem opowiadanie nie jest?
Kwapiszon - 19 marca 2007, 08:59

Tak, Jest to z pierwszego tomu ostatnie opowiadanie Hura niech żyje Polska !"
Tomasza Kołodziejczaka Piękna i Graf gdzie specjalny oddział elfów uganiał się po lasach, a może było odwrotnie to Graf uganiał się za nimi, a pan Geograf pomagał .
tym dobrym .

Kruk Siwy - 19 marca 2007, 10:10

Kwapiszon, bardzo dobrze. Zadajesz.
Kwapiszon - 20 marca 2007, 07:50

" Jak się pan nazywa ?
- spytał mnie tym samym twardym, rzeczowym tonem
oficer w okularach. Miał muskularne ręce sportowca,
opalone, z małym szyfrowanym tatuażem.
Wymieniłem moje nazwisko. Nieomal równocześnie nacisnął
klawisze małej maszynki na swoim biurku.
- Charakter Misji?
- Specjalna.
- Jej cel?
- Miałem go tu poznać ...
"

savikol - 20 marca 2007, 12:23

To może "Pamiętnik znaleziony w wannie" Lema?
Kwapiszon - 20 marca 2007, 15:50

Oczywiście.
Zadajesz.

savikol - 20 marca 2007, 16:55

Chyba po samym stylu można dość łatwo rozpoznać:

Alarm dzwonów, buczenie rogów, rżenie koni, huk, łomot, dziki krzyk najeźdźców, wycie mordowanych. Ogień, podświetlający błony w oknach, błyskliwą mozaiką tańczący na powale....
Zerwała się, usiadła. Dzwony biły na trwogę. Rozbrzmiewał krzyk. Odblask pożaru podświetlał okna. To nie sen, pomyślała (…), to nie sen. To się dzieje naprawdę.
Pchnęła okiennice, do izby, wraz z zimnem, wdarł się swąd spalenizny. Pobliski rynek rozbrzmiewał wrzaskiem setek gardeł, migotał chwiejnymi światłami setek pochodni.

Koniu - 20 marca 2007, 18:40

Mnie to Sapkowskim pachnie osobiście...
gorbash - 20 marca 2007, 18:41

No wlasnie sprawdzilem czy Krew elfow tak sie czasem nie zaczyna... ;-)
Koniu - 20 marca 2007, 19:02

Ja bym tego prędzej w ostatniej trylogii szukał. Chociaż kto wie.
Martva - 20 marca 2007, 19:30

Lux perpetua?
Tzn jest to trylogia husycka na 100%, nie jestem pewna tomu :)

Koniu - 20 marca 2007, 19:34

Narrenturm bym wykluczył i szukał raczej w Bożych bojownikach gdybym ich własny egzemplarz posiadał. Ewentualnie Lux Perpetua ale powinienem sobie przypominać... To było tak niedawno...
Kwapiszon - 21 marca 2007, 09:19

Kurcze zagadka rozwiązana
prosimy tylko potwierdzić
i niech idzie dalej

savikol - 21 marca 2007, 09:29

Przepraszam, że musieliście tyle czekać.
Martva odgadła :bravo i zadaje.

Martva - 21 marca 2007, 10:18

Ja od razu mówię, że wycięłam jedno słowo, bo za dużo sugerowało :)
Cytat:
- Co ty wyprawiasz, motylku? - spytała. - Latasz przy takim wietrze? Zaziębisz się i umrzesz przed czasem.
-Śmierć zabiera, co człowiek rad by zachował - odparł motyl - a zostawia, co chętnie by postradał. Dmij, wietrze, aż ci pękną policzki. Grzeję dłonie przy ogniu życia i to mi sprawia ulgę do kwadratu. - Mienił się jak skrawek zmierzchu.
-Wiesz, kim jestem, motylku? - spytała z nadzieją.
-Wiem to znakomicie: jesteś handlarzem ryb. Jesteś dla mnie wszystkim, jesteś mym słoneczkiem, jesteś stara, siwa senna, jesteś moja Mary Jane, suchotnica ze skwaszonym liczkiem. - Urwł, ale zaraz dodał lekkim tonem, trzepocząc skrzydełkami na wietrze:
-Imię twoje zawiesiłem sobie w serduszku niby złoty dzwoneczek. Rad bym potargał własne ciało na strzępy, byle choć raz zawołać cię po imieniu.
-Wymów je więc - rzekła błagalnie. - skoro je znasz, to mi powiedz.
- Tutelitury! - zawołał motyl, wielce uradowany. - Skucha! Nie dostaniesz medalu. - Podrygiwał i migotał, śpiewając:
- Wróć do domu, Bill Bailey, wróć do domu, dokąd niegdyś przekradał się po kryjomu. Zakasz rękawy, Winsocki, spadającą gwiazdę chwyć. Glna się nie rusza, we krwi kipi dusza, więc i ja potrafię rozsierdzic parafię.
Oczy motyla szkliły się szkarłatnie.

Martva - 23 marca 2007, 17:28

Nooo, to banalnie łatwe przecież.

Cytat:
-Przyniosłem jej głowę - ciągnął książę. - Siedziała u siebie w komnacie, tak jak zwykle. Wciagnęłem smoczy łeb po schodach na samą górę, żeby go złożyć u jej stóp. - Westchnął i zaciął się w palec. - Cholera. Nawet miło było tak go wlec. Póki go ciągnęłem po schodach, by to smoczy łeb, najbardziej zaszczytny dar, jaki ktokolwiek komukolwiek może ofiarować. Ale kiedy go zobaczyła, zmienił się nagle w żałosny, poharatany ochłap, kupę łusek, rogów i chrząstek z wywalonym ozorem i przekrwionymi ślepiami. Poczułem się jak wsiowy rzeźnik, który w dowód miłości przyniósł swojej lubej kawał świeżego mięcha. A gdy na mnie spojrzała, zrobiło mi się żal, że bestię zabiłem. Żal, że zabiłem smoka! - Ciachnął sztyletem gumiasty kartofel i znów się skaleczył.

mBiko - 30 marca 2007, 21:18

Halo, jest tu kto ?
Martva daj rozwiązanie i zadaj coś nowego, albo sam to zrobię. Tzn. zadam, bo rozwiązać nie umiem :mrgreen: .

Martva - 30 marca 2007, 21:20

Myślałam że tłumy się rzucą. Oczywiście Ostatni jednorożec, Peter S. Beagle.
Możesz zadawać, ja coś mam pecha do tego quizu ;)

mBiko - 30 marca 2007, 21:52

Cytat:
Nie wiem, jak się nazywam. Ludzie, wśród których się znajduję i którzy, jak dotąd, byli dla mnie dobrzy, nazywają mnie Poderżnięte Gardło. To dlatego, że mam znamię biegnące czerwonobrązową pręgą od jednego ucha do drugiego.
Każdy dzień będzie miał swój numer. Ten dzień jest pierwszy.
Ci ludzie są wyżsi ode mnie - mężczyznom sięgam zaledwie do ramienia. Mówią, że znaleźli mnie w śniegu godzinę po przejściu Wielkich Sań, ale co to są te Wielkie Sanie, nie mogę się dowiedzieć.


Miłej zabawy :D .

Comar - 31 marca 2007, 08:13

Pieśń Łowców Wolfe'a.
Niech zadaje kto chce, bo mnie przez cały dzień nie będzie.

Agi - 31 marca 2007, 10:58

Cytat:
- Jaka wyprawa taki łup - mruknął. - Może i był kiedyś piękny... na pewno nawet. Ale teraz?
- Gdzie zostawiłeś króla Hubercie?
Poderwał się na dźwięk tego głosu. W wejściu stała królowa i z uśmiechem przypatrywała się jego niepewnej minie.
- W parku... - bąknął. - Położył się na drzemkę w altanie, a mnie kazał iść precz.
Laura zmrużyła oczy.

Agi - 31 marca 2007, 17:53

Nikt nie czytał? Nie wierzę.
Autor pewnie nie poda nam tytułu, a mógłby, bo często bywa na Forum.

To może jeszcze kawałek:
Cytat:
Człowiek z odciętą głową leżał pod nogami potężnago feldfebla. Z miecza ściekała strużka krwi. Za plecami podoficera płonęły zabudowania. Żołnierze biegali za służebnymi, śmiali się i przekrzykiwali. W krwawej łunie ich postacie przypominały sylwetki satyrów, uganiających się za nimfami. W odrąbanej głowie zamglone oczy odbijały poblaski pożogi. Feldfebel zaklął. Nic nie wydobył ze starego pokojowca.

Agi - 1 kwietnia 2007, 02:11

Poddaję się.

Rafał Dębski "Czarny pergamin"
Myślałam, że nie sprawi kłopotu.
Oddaję chętnemu.

Iscariote - 1 kwietnia 2007, 11:18

No to ja. Chyba charakterystyczny fragment :)

Cytat:

- Ja jestem zmartwychwstanie i życie - powiedziała Maribeth Chambers ochryple, namiętnie. Przyzywała go kiwając trzema palcami. Robiła do niego oko. Gruchała sprośności.
- Przejdź tu, za ten ekran, mój ty zuchu i pokażę ci, jak może być przyjemnie...

mawete - 1 kwietnia 2007, 11:28

Agi55 napisał/a:
Poddaję się.

Rafał Dębski "Czarny pergamin"
Myślałam, że nie sprawi kłopotu.
Oddaję chętnemu.

Kurde dopiero teraz wszedłem do tematu...

Homer - 4 kwietnia 2007, 13:34

Akurat mawete ! Dobrze wiemy, że nie rozpoznałeś :D
mawete - 4 kwietnia 2007, 13:44

Homer: hehe... RD by mnie zastrzelił jakbym nie poznał, a ponieważ jeszcze żyję....
Kruk Siwy - 6 kwietnia 2007, 22:46

Temat cóś uwiądł. Może więc jakąś prościznę...
"- Oni są martwi, zamrożeni! - zawołał Erg Noor.
Statek kosmiczny w dalszym ciągu wisiał nad satelitą Zirdy, a czternaście par oczu nieprzerwanie obserwowało szklany grób - był to bowiem rzeczywiście grób. Od jak dawna siedzą tu te trupy? Od siedemdziesięciu lat zamilkła planeta, gdy więc dodać sześć lat przelotu - suma wyniesie trzy ćwierci stulecia..."

krisu - 6 kwietnia 2007, 23:22

Iwan Jefremow, Mgławica andromedy. Antyk z radzieckiej fantastyki. A przynajmniej tak mi się zdaje. :roll:
Kruk Siwy - 7 kwietnia 2007, 09:15

No i dobrakrisu, zadawaj!
krisu - 7 kwietnia 2007, 10:30

Cytat:
Słyszał śmiech Emmy, dobiegający zza zamkniętych okiennic na piętrze. Jego dźwięk mieszał się z brzmieniem niższego głosu mężczyzny, którego tam przyjmowała. Była najstarszą z dziewek pracujących "Pod piórem i kuflem", jak nic miała już czterdziestkę, ale nadal była ładna, choć raczej pulchna. Rosey była jej córką. Miała piętnaście lat i dopiero niedawno zakwitła.

Martva - 7 kwietnia 2007, 10:45

George R.R Martin, 'Uczta dla wron/Cienie śmierci'.
mBiko - 7 kwietnia 2007, 10:45

Czy aby nie Martin " Pieśń Lodu i Ognia", chyba " Uczta dla Wron"

Edit: znów spóźniony :cry: .

krisu - 7 kwietnia 2007, 16:48

Martva, wiedziałem że zgadniesz. :bravo :bravo Zadajesz.
Edit mBiko też brawo. :mrgreen: Się zgraliście. :bravo :bravo

mBiko - 14 kwietnia 2007, 08:03

Martva znowu się ociągasz, daj cuś bo temat zdycha.
krisu - 14 kwietnia 2007, 08:32

mBiko, jak chcesz to zadawaj.
Martva - 14 kwietnia 2007, 18:21

Cytat:
Przez chwilę niemo mierzyli się wzrokiem.
Oczy niewiasty były zielone, wpadnięte i opuchłe ze znuzenia, jak dziury wypalone w kocu. Złe oczy, myślał X, a od wściekłości az się w nich skrzy. W drodze widać od dawna, przyodziewek na niej nędzny, nawet ta gunia, co ją skrzydłoniowi grzbiet zasłała, dziurawa i wyblakła na słońcu. Po tutejszemu gada, a z południa idzie. O dri deonemach widno nie słyszała. I nie wieśniaczka to z byle przysiółka, tylko dziewka dufna a pyskata, miecze dwa nosi, a w tych jukach na skrzydłoniu też pewnikiem nie fasola.

Haletha - 15 kwietnia 2007, 13:34

Żmijowa harfa. Nowa, czy stara...
Martva - 15 kwietnia 2007, 16:09

Blisko ;)
krisu - 15 kwietnia 2007, 16:25

Znaczy wiem co za książka, ale nie biorę udziału w konkursie, bo to wyguglałem. :wink:
May - 15 kwietnia 2007, 22:26

Plewy na wietrze?
Rafał - 16 kwietnia 2007, 08:10

No co wy? Zbójecki Gościniec Białołęckiej to jest (chyba :roll: )
May - 16 kwietnia 2007, 10:28

Jak juz to Zbojecki Gosciniec Brzezinskiej (obie na B, pomylic sie latwo). A Plewy na wietrze to Zbojecki gosciniec, tyle, ze napisany "na czysto" :wink:
Rafał - 16 kwietnia 2007, 10:55

Acha, ale wyjątkowo książka mi nie podeszła, ale coś tam pamiętam.

EDIT:

Wpadłem na szatański pomysł, jeżeli mogę zadawać to VOILA:

Cytat:
Dziesiętnik podniósł wzrok i napotkał lustrzaną, nijaką maskę kapłana jaśniejącą jak większy księżyc w pełni. Uniósł się z krzesła i uniósł pięść do czoła.

– Niech wszystko stanie się jednym – powiedział.

Kiedy Brus odezwał się z kozła, jego blaszany, wibrujący jak struny cintaru głos brzmiał obco i władczo. W pierwszej chwili nie zrozumiałem ani słowa. Podrapałem się pod kurtą i nadal pracowicie wierciłem w nosie. Mowa Jedności to był dawny ******. Można go było zrozumieć, ale miał dziwną gramatykę i od pokoleń był już tylko mową kapłanów.

– O przeklęte ptaki wojennego gwałtu, które wstrzymujecie Słowo Matki na jego drodze do serc zagubionych. Dla wędrującego Słowa pośpiech jest błogosławionym obowiązkiem.

Mniej więcej tak to brzmiało. O ile pojąłem wśród gardłowych głosek dawnego języka, Brus powiedział dziesiętnikowi, że jest kurierem. I się spieszy.

Ja zrozumiałem, ale żołnierz nie. Dotarło do niego tylko „przeklęte ptaki” i „wojna”, wziął to do siebie i uznał, że Brus go łaje.

– Panie, my tylko mamy, znaczy, rozkazy, blokada na moście. Wybacz, Oświecony, znaczy się, albo Oświecona... To świątynia rozkazuje... Wybacz, ja nie mówię w dawnej mowie, ja jestem z Nasimu...

Brus pochylił się w koźle, wydobył spod kurty amulet żelaznej skorpenicy i wyciągnął przed siebie. Jego głos zabrzmiał jak skrzypienie zardzewiałych wrót.

– Pośpiech. To ważne. Otworzyć blokadę, hon-pahan.

Dowódca otarł pot z twarzy i rzucił przez ramię rozkaz. Naganiacze zeskoczyli z wozu i zapierając się o ciężkie burty, przetoczyli go na bok. Teraz oba wozy stały przy tej samej balustradzie, zostawiając wąskie przejście, przez które nasza dwukółka mogła się przetoczyć. Ale wtedy zobaczyłem staruchę.

Siedziała na krześle za wozem, za jej plecami stało dwóch adeptów, jeden z parasolem, a drugi ze słomianym wachlarzem. Nie nosiła szat kapłana ani lustrzanej maski, tylko nieokreślone bure szmaty, za to obficie okutane, zupełnie jakby trzęsła się z zimna.

Każdy, kto przeszedł przez blokadę, nie zabrano mu tobołka i puszczono krętą ścieżką między wozami taborowymi, podchodził do niej, a wtedy unosiła twarz, w której lśniły mętne, pokryte złotawym bielmem oczy i dotykała starczą dłonią jego twarzy. Jej usta poruszały się, jakby kobieta nieustannie mamrotała jakieś klątwy albo modlitwy.

Kiedy ją zobaczyłem, poczułem, jakby moje serce pękło znienacka, niczym gliniany dzban. Dzban pełen strachu.

Wiedząca.

Wiedząca o ślepych oczach, takich samych jak oczy skrytobójcy, który zabił moją Irissę. Jak oczy leopardów Prorokini. Złote bielmo.

Co zobaczy, kiedy dotknie mojej twarzy?


No i co robaczki, z jakiej to książki? :mrgreen:

Rafał - 17 kwietnia 2007, 08:44

Smutno mi, nikt nie odgadł, nikt nie komentował, poddaję się, niech zadaje kto chce i co chce. :(

To był "Pan lodowego ogrodu" jakby kogoś interesowało. :(

Azirafal - 17 kwietnia 2007, 09:18

Ha, ostatnio sobie sprawiłem, ale jeszcze ruszyć nie zdążyłem, bo mnie Martin wciągnął wczesniej ;)

To może coś z ostatnio przeze mnie przeczytanej lekturki...:

Cytat:
— Ano, jak to mówią — X wykonał ręką nieokreślony gest. — Załóżmy taką sytuację. Mówię oczywiście czysto teoretycznie, bo nie wyglądasz na człowieka, który da
sobie w kaszę dmuchać. Ale, możemy założyć taką sytuację: Na przykład ktoś, jakiś wielki pan, zrobił ci kiedyś coś złego... Może nie tobie, może twojej rodzinie, a może to się w ogóle nie zdarzyło. Mówię tylko hipotetycznie. Ale załóżmy. A ty zamiast gryźć palce, idziesz do niego. On cię poznaje, mówi: „Ty psie, jeszcze ci mało? Wychłostać każę”, a ty: „Pocałuj mnie w dupę”, wtedy on: „Cooooo?!! Ja cię, psie, pyłku, marna istoto...”, a ty, na przykład: „brać go! mordą w gnój i prać!”... — X wydął wargi. — Nooo... to oczywiście tylko taka hipotetyczna sytuacja. Proszę, nie bierz sobie do serca.

Słowik - 17 kwietnia 2007, 10:38

Rafał, że niby z pierwszego tomu to było?
Rafał - 17 kwietnia 2007, 11:30

Jakiego pierwszego, kto tu mówił opierwszym :mrgreen:

To z tomu II było. Serio :D

Słowik - 17 kwietnia 2007, 11:32

Ano właśnie coś mi się nie zgadzało :mrgreen:
eta - 18 kwietnia 2007, 08:22

to drugi tom już wyszedł?
Kwapiszon - 18 kwietnia 2007, 08:23

eta napisał/a:
to drugi tom już wyszedł?

Nie
to był taki haczyk Rafała ze strona np FS.

Rafał - 18 kwietnia 2007, 09:11

:mrgreen:

Dwa fragmenty wiszą porozwieszane w kilku miejscach po necie.

May - 9 maja 2007, 22:46

cos padl ten konkurs, moze ktos zapoda nowy cytacik?
Rafał - 11 maja 2007, 09:03

To może May?
mBiko - 11 maja 2007, 09:16

No May, zadawaj.
May - 12 maja 2007, 20:11

Zwazywszy, ze ksiazek po polsku mam tu niewiele (biblioteka, ku rozpaczy Martvej, pojedzie do UK w wakacje) to niespecjalnie jest z czego wybierac.
Ale niech bedzie:

Cytat:
Wszedl miedzy domy i zwatpil w swoje sily.
Bronowice z zabitej dechami dziury staly sie zbitka luksusowych osiedli. Przepadly chaty o lamiacych sie dachach, diabel porwal kury, psy i pijanych chlopow. W oczy bila czerwien dachowek ("kto, cholera, zrzucal z nich snieg?"). X palil, wedrowal i ani sie spostrzegl, jak zostawil Krakow za soba.

Haletha - 13 maja 2007, 15:37

Pewnie Orbit, którego jeszcze nie czytałam:)
May - 13 maja 2007, 17:14

cieplo, cieplo...
Haletha - 13 maja 2007, 20:14

Tracę?;-)
Godzilla - 14 maja 2007, 10:36

A to nie jest "Podwórzowa sprawa" Kiliana?
Martva - 14 maja 2007, 20:20

Orbit i Horrow Show to jest.
May - 15 maja 2007, 19:24

Martvica, wiedzialam, ze swojego ulubienca rozpoznasz :)
W tytule literowka?
Anyway, zadajesz

Martva - 16 maja 2007, 13:49

Cytat:
Taki był Liroy - minister podobnie jak Marian Mewa, Dejmek czy Czesław Niemen wzięty do rządu 'z ulicy' a ściślej rzecz ujmując, z ogólnokomunalnego konkursu dla wszystkich chętnych. Liroy, jak to już było wspomniane, wziął udzial 'dla jajec' i 'dla jajec' zwyciężył. Jako minister budownictwa komunalnego stanał przed szansą realizacji swoich niesamowitych pomysłów, które nadesłał na konkurs. Rekonstrukcja regionalnej drewnianej zabudowy wsi polskiej po uprzednim usunięciu murowanych elementów architektonicznych kontrastujących z naturalnym krajobrazem rolniczym - ten projekt w sierpniu 2006 roku był na półmetku. Natomiast prezent dla rodzimych Kielc - wzniesiona w centrum Wieża Milimetrowa (łac mille = tysiąc) w kształcie ostrza scyzoryka była już gotowa.

Rafał - 16 maja 2007, 14:23

Aleksander Olin, coś tam coś, sto lat temu czytałem, coś z porno, czy sexem, zabyłem :?

Edit: Komusutra, zdaje się.

Martva - 16 maja 2007, 14:29

No to zadajesz :)
Rafał - 16 maja 2007, 14:35

O szlag!

Apropos, kto to jest Aleksander Olin? Skądś znam ten styl, ale nie kojarzę autora/autorki :?

Już za chwileczkę cosik zadam, szukam cosik oryginalnego, dawno drukowanego, a zarazem klasycznego ...

Cytat:
Jego wielka twarz rozjaśniła się. - Ale teraz wszystko wróciło na swoje miejsce. To wy nas znaleźliście. Wspaniale! Powiedz mi zaraz, czy Ziemia Święta została uwolniona od pogan?

- No cóż - powiedział kapitan Yeshu ha Levy, lojalny obywatel Imperium Izraelskiego - w zasadzie tak.

mBiko - 17 maja 2007, 08:11

P. Anderson " Podniebna krucjata".
Rafał - 17 maja 2007, 08:21

Właśnie :D

Zaskocz teraz czymś :wink:

mBiko - 17 maja 2007, 08:50

No dobra

Cytat:
- Wojnę nadchodzącą - zaczął głosem starczym już, ale jeszcze mocnym i dźwięcznym - przewidziałem jeszcze roku zaprzeszłego. Tak, tak! Wtedy już mówiłem księciu Józofowi, że radcy bołkańscy, choć z wiarołomstwa tylko i przewrotności, a nie z mądrości są znani, po próbach bezpłodnych kilku na czas jakiś Hornosławi i uhorskich powstańców zaniechają i przeciw Ponestrzu się zwrócą, co też i następuje, tyle że rok później, niż myślałem.

eta - 17 maja 2007, 11:04

czyżby Baniewicz i któraś z opowieści o czarokrążcy?
mawete - 17 maja 2007, 11:52

"Sotnie Łysego Iwanki" Danaka
mBiko - 17 maja 2007, 22:00

Oklaski dla mawete. W waści ręce.
mawete - 18 maja 2007, 08:49

Niech ktoś inny zadaje w robocie nie mam materiału źródłowego. :)
Rafał - 18 maja 2007, 11:00

Che, che, boi się, boi się przyznać :mrgreen:
mawete - 18 maja 2007, 12:17

Rafał napisał/a:
Che, che, boi się, boi się przyznać :mrgreen:

:?: :?: :?:

Rafał - 18 maja 2007, 12:24

Poważnie jesteś jako ta łza czysty ???
mawete - 18 maja 2007, 12:58

Jasne, że tak, ja jestem Święty :D
Rafał - 18 maja 2007, 12:59

A to przepraszam :lol:
Agi - 18 maja 2007, 20:46

Korzystając z przyzwolenia mawete:
Cytat:
Ten, kto napisał te słowa chyba nigdy nie był w głębi pustyni, pomyślał ponuro X. A już na pewno nie widział zwarzonej przez słońce krwi.

krisu - 19 maja 2007, 21:54

Diuna?
Agi - 20 maja 2007, 11:11

Nie
Kolejna podpowiedź - wielu Forumowiczów zna autora osobiście.
Kolejny fragment:
Cytat:
Dziwnie umierać patrząc na nadciągający ratunek przemknęło przez głowę X. Muzułmanie jednym uderzeniem rozmietli w pył zwartą do tej pory grupkę. Wzniósł tarczę, zasłaniając się przed ciosem ciężkiej klingi. Gdyby miał czas rozejrzeć się wkoło, zobaczyłby leżących pokotem towazyszy. Ciemność nadeszła niespodziewanie wraz ze swą nieodłączną siostrą ciszą. Gdzieś w tej ciemności zamajaczyła twarz ojca. Tym razem nie była to surowa, ściągnięta drwiącym grymasem maska. Z pewnym zdziwieniem X dostrzegł na tej twarzy życzliwy uśmiech. Taki, jaki pamiętał z dziciństwa, ze wspólnych zabaw na zamkowych błoniach.
Przyszedłeś po mnie...

Teraz chyba wszystko jasne.

Słowik - 20 maja 2007, 11:20

Łzy Nemesis Rafała Dębskiego.
Agi - 20 maja 2007, 12:09

Słowik, zadajesz.
Słowik - 20 maja 2007, 12:19

To pojedziemy klasyką :D
Cytat:
Znów trzaśnięcie drzwi. Wysoki, szczupły mężczyzna szybko przeciskał się ku nam. W dłoni błyszczało mu nagie ostrze. Spojrzał na nas i znieruchomiał. Zesztywniałem i ja.
- X!
Cisza.
Odwrócił się ku swoim ludziom.
- W samą porę, chłopcy - powiedział niemal szeptem. - Jeszcze chwila i leżelibyście porąbani na sztuki...

May - 25 maja 2007, 19:44

Jakas podpowiedz?
Słowik - 26 maja 2007, 15:34

X = Glorm
mawete - 26 maja 2007, 18:12

To teraz już chyba nie wypada odpowiadać... :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Słowik - 26 maja 2007, 18:48

To niech zadaje pierwszy odważny :D
Agi - 26 maja 2007, 23:11

Odważnych brak, to może ja się wetnę ;P:

Cytat:
Biblioteka dla niektórych (w tym dla mnie) stanowi miejsce kaźni. Dla innych jest knajpą i kochanką. Pełno w niej brodatych, bezzębnych facetów dyskutujących na papierosie, by zaraz dać nura w stare woluminy. Nie wiem czego szukali. Zwiali od smutnego życia, wściekłych żon i wrednych dzieci. Niektórzy mają jazzowe kluby, inni półki książek - chodzi o to, by spijać emocje, których samemu się nie ma.

Słowik - 27 maja 2007, 12:19

...opisuje Kuba, poszukując wiadomości o starym Hadale ;)
Agi - 27 maja 2007, 15:13

Słowik, słusznie, a może szerokiej publiczności tytuł podasz?
Na przykład zadając zagadkę. :D

Słowik - 27 maja 2007, 17:19

Kurczę, straszny leniuch mnie ogarnął. Gorąco strasznie, a ciepła nijak nie ma gdzie stracić. Może zjem sobie loda, ale zagadki nie zadam, wybaczcie.

EDIT: straszny ten mój post jakiś...

gorat - 29 maja 2007, 10:01

A odpowiedź na poprzednią? Formalność też się liczy...
Słowik - 29 maja 2007, 10:04

Jak formalność, to formalność.
Łukasz Orbitowski, "Tracę ciepło".

W pracy to już definitywnie nic nie zadam. Chętny proszę.

gorat - 29 maja 2007, 10:15

A to z Glormem? Orbit chyba nie napisał czystogatunkowej fantasy?
Martva - 29 maja 2007, 10:20

Jedyna fantasy z Glormem, jaka mi się kojarzy, to Kres, ale Kres (chyba) nie używa narracji w pierwszej osobie?
Słowik - 29 maja 2007, 10:21

A, Glorm.
Feliks W. Kres, Gaareogorde hork kerek - "Prawo sępów".

Kruk Siwy - 29 maja 2007, 10:26

Uff... nawet mnie zastrzelił...
Martva - 29 maja 2007, 12:27

A, 'Prawo sępów' czytałam, ale tylko raz i nie mam go :)
Kruk Siwy - 29 maja 2007, 12:30

Mam na półce... razem żeśmy wtedy z Kresiem do Almapressu dyrdali... ale mam to za dziełko popieprzonego i buzującego hormonami i buntem nastolatka. Żeby nie było Kresio też tak sumuje to swoje "dzieło".
Martva - 15 czerwca 2007, 19:40

Cytat:
-No, dobra - oświadczyłem, siląc się na spokojny głos. - Rozpatrzmy sprawę.
Któryś z kumpli mówił kiedyś, że najbardziej warto właśnie z tymi brzydszymi. 'Takie lale, kurde, to możesz na uszach stawać, a ona nic, królewna znudzona. A brzydka to się ucieszy, doceni... mówię ci, mały, zupełnie co innego.' Dopiero wtedy dane mi było docenić głęboką, życiową mądrość tych słów.

Agi - 15 czerwca 2007, 20:14

Kojarzy mi się z "Tracę ciepło" Orbitowskiego
red91 - 15 czerwca 2007, 20:45

Niekoniecznie z "Tracę ciepło". Mi się to kojarzy z całą twórczością Orbita.
Martva - 15 czerwca 2007, 21:05

Zimno, drodzy państwo, zimno :)
Słowik - 16 czerwca 2007, 11:56

Hmm...któraś ze spraw detektywa Garetha?
Martva - 16 czerwca 2007, 12:33

Eeeeej, co z Wami? Chcecie następny cytat?
Zawsze mi się wydaje, że zadaję totalny banał, i nikt jakoś nie może załapać...

Podpowiedź: polski pisarz.

agnieszka_ask - 16 czerwca 2007, 12:56

Eeee, Ziemkiewicz?
Martva - 16 czerwca 2007, 15:25

No, nareszcie.
A co?

agnieszka_ask - 16 czerwca 2007, 15:44

Coś z grzesznicą w tytule. Dokładnie nie pamiętam, bo to opowiadanie czytałam naprawdę dawno, dawno temu.
Martva - 16 czerwca 2007, 16:10

No dooobra, zadajesz.
A chodziło oczywiście o 'Jawnogrzesznicę' :)
Czy Orbit powinien się czuć zaszczycony, czy wręcz przeciwnie? ;)

agnieszka_ask - 16 czerwca 2007, 16:41

Ech, no skoro zadaję, to ode mnie coś naprawdę bardzo prostego:

Cytat:
- Wiesz, co mnie niezmiernie dziwi? - zapytał senator zmieniając temat. - Rozmiary ludzkie głupoty. Wszyscy chcą przeniesienia tutaj kolorowych obrazków z Ziemi, ale bez zmiany własnych przyzwyczajeń. Ktoś inny miałby im to przynieść i podać pod nos. Tymczasem nikt nie może tego zrobić, choć wielu to obiecuje.

Martva - 17 czerwca 2007, 11:44

To ja tak podnoszę, żeby temat znów się nie schował na miesiąc.
Nie mam pojęcia co to jest, ale ja jestem głupia, nieoczytena i mam dziwny gust literacki :)

agnieszka_ask - 17 czerwca 2007, 11:48

Martva, oj wiesz, wiesz. To z książki forumowego kolegi ;) . Tylko może fragment taki mało oczywisty wybrałam.
Agi - 17 czerwca 2007, 11:50

agnieszka_ask, to podrzuć jeszcze jakiś kawałek
agnieszka_ask - 17 czerwca 2007, 11:55

No dobra. Teraz jo już musicie zgadnąć:

Cytat:
Jared uważał się za archeologa, choć nie odbył w tym kierunku żadnych oficjalnych studiów. Na marsjańskich uniwersytetach nie było, z oczywistych względów, odpowiedniego kierunku, a studiowanie korespondencyjne na Ziemi było niemożliwe ze względu na zapychające się łącza publiczne.


Książka z 2003r. więc może u niektórych jeszcze się kurzem nie pokryła ;)

Martva - 17 czerwca 2007, 12:01

Mars Rafała Kosika?
Ne czytałam ;)

agnieszka_ask - 17 czerwca 2007, 12:03

Martva, :bravo Jasne, że tak! (a przeczytać warto ;) )
Słowik - 17 czerwca 2007, 12:19

No tak, tylko w normalnym obiegu już tej książki nie uświadczysz...
agnieszka_ask - 17 czerwca 2007, 15:48

Słowik, Allegro, wiecznie żywe :)
Słowik - 17 czerwca 2007, 16:53

W zasadzie tak. Chyba trzeba ustawić odpowiedni filtr :)
May - 21 czerwca 2007, 23:29

Martva, zadajesz?
Martva - 22 czerwca 2007, 10:09

Zadaję, nie bądź upierdliwa :twisted:
Rafał - 22 czerwca 2007, 10:12

Martva, zadajesz? :mrgreen:
Martva - 22 czerwca 2007, 10:37

Cytat:
Pani Dunwiddy zdjęła ze stołu czerwono-białą ceratę w kratkę.
- Kto ma czarne świece? - spytała.
- Ja mam świece - odparła panna Noles.
U jej stóp stała torba z zakupami. Panna Noles pogrzebała w niej i wyciągnęła cztery niemal czarne świece - jedną wysoką, pozbawioną ozdób, pozostałe trzy w kształcie karykaturalnych, czarno-żółtych pingwinów z knotami sterczącymi z główek.
- Tylko takie mieli - dodała przepraszającym tonem - a i tak sprawdziłam w trzech sklepach, nim cokolwiek znalazłam.
Pani Dunwiddy nie powiedziała ani słowa, kręcąc głową. Rostawiła cztery świece na czterech brzegach stołu, dla siebie zachowując jedynego niepingwina. Każdej za podstawkę służył plastikowy talerzyk piknikowy. Pani Dunwiddy wzięła do ręki duże opakowanie soli koszernej, otworzyła dziubek i wysypała kryształki na środek stołu. Przez chwilę wpatrywała się w nie gniewnie, potem zaczęła przesuwać po blacie powykrzywianym palcem, tworząc wzgórki i zawirowania.
Panna Noles wróciła z kuchni z dużą, szklaną miską. Ustawiła ją na stole. Odkręciła butelkę sherry i nalał do miski hojna porcję.
- A teraz - powiedziała pani Dunwiddy - diabelska trawa, korzeń Świętego Jana Zdobywcy i krwawnik miłosny.
Pani Bustamonte sięgnęła do swojej siatki i wyciągnęła niewielki szklany słoik.
- Zioła prowansalskie - wyjaśniła. - Pomyślałam, że się nadadzą.
-Zioła prowansalskie - Powtórzyła pani Dunwiddy - Zioła prowansalskie!
- To jakiś problem? - spytała pani Bustamonte. - Zawsze ich używam, gdy w przepisie każą dosypać bazylii albo doprawić oregano. Nie mam do tego głowy. Moim zdaniem to wszystko zioła prowansalskie.
Pani Dunwiddy westchnęła.
- Wsyp je - poleciła.

Comar - 22 czerwca 2007, 12:15

Chłopaki Anansiego Gaimana jak mniemam?
Martva - 22 czerwca 2007, 12:18

:bravo zadajesz ;)
Comar - 22 czerwca 2007, 12:28

Króciutki ale bardzo charakterystyczny:
Cytat:
-Wasza Fordowska Mość pozwoli łaskawie, że powiem, iż będę potrzebował specjalnej przepustki...

Rafał - 22 czerwca 2007, 12:34

Gumisie?
Comar - 22 czerwca 2007, 12:46

Czyżbyś podejrzewał mnie o literówkę w cytacie?
dzejes - 22 czerwca 2007, 13:39

"Nowy wspaniały świat"?
Comar - 22 czerwca 2007, 13:57

Jasne, że tak :bravo
dzejes - 22 czerwca 2007, 14:35

Cytat:

Dalej Karaś opowiadał szeptem i Udałow, który był bardzo zadowolony, że mimo wszystko nie został zastrzelony, nie usiłował podsłuchiwać kierownictwa. Gdyby sytuacja wyglądała inaczej, to moze by się wykłócał i udowadniał, może nawet przypomniałby Batyjewowi, jak trzy dni temu groził on, że zdejmie Udałowa z zajmowanego stanowiska za to, że jego przedsiębiorstwo nie wykonało remontu ośrodka wypoczynkowego. Ale w obecnym rzeczy położeniu - milczał. Myślał tylko o tym, że sądząc z aktualnej sytuacji międzynarodowej, lepiej jeśli uznają go za amerykańskiego kosmonautę, niż za chińskiego, czy izraelskiego. Przecież jeśli uznają za amerykańskiego, to przesłuchają, pogrożą, potrzymają w więzieniu, i to w Moskwie, bo przecież nie na prowincji i będzie trzeba się przyznać, kto i po co go tu przysłał. Potem pewnie współpraca międzynarodowa weźmie górę.

Rafał - 22 czerwca 2007, 14:51

Kurczę, jakiś nowy Guslar, ale jaki? :?:
Martva - 2 lipca 2007, 11:03

Ekhm, jest tu kto?
Rafał - 2 lipca 2007, 11:04

gdziejes dzejes?
dzejes - 2 lipca 2007, 11:32

No zaliczę ten Guslar ;)

To jest "Pierestrojka w..."

Rafał - 2 lipca 2007, 12:30

Nie czytałem, zalegości do nadrobienia stale rosną :?

Co to jest?
Cytat:
Potem, kiedy prawdę mówiąc było już za późno, najróżniejsze instytucje opracowały rysopisy owego człowieka. Porównanie tych rysopisów musi zadziwić każdego. I tak, na przykład, pierwszy z nich stwierdza, że człowiek ów był niskiego wzrostu, miał złote zęby i utykał na prawą nogę. Drugi zaś mówi, że człowiek ten był wręcz olbrzymem, koronki na jego zębach były z platyny, a utykał na lewą nogę. Trzeci oznajmia lakonicznie, że wymieniony osobnik nie miał żadnych znaków szczególnych. Musimy, niestety, przyznać, że wszystkie te rysopisy są do niczego.
Przede wszystkim opisywany nie utykał na żadną nogę, nie był ani mały, ani olbrzymi, tylko po prostu wysoki. Co zaś dotyczy zębów, to z lewej strony były koronki platynowe, a z prawej złote. Miał na sobie drogi szary garnitur i dobrane pod kolor zagraniczne pantofle. Szary beret dziarsko załamał nad uchem, pod pachą niósł laskę z czarną rączka w kształcie głowy pudla. Lat na oko miał ponad czterdzieści. Usta jak gdyby krzywe. Gładko wygolony. Brunet. Prawe oko czarne, lewe nie wiedzieć czemu zielone. Brwi czarne, ale jedna umieszczona wyżej niż druga. Słowem - cudzoziemiec.

Martva - 2 lipca 2007, 12:42

Hmmm, mnie się kojarzy z 'Mistrzem i Małgorzatą'. Chyba.
Nie wiem, ale wyglada znajomo i możliwe że czytałam :)

Rafał - 2 lipca 2007, 12:49

No to za karę zadawaj :mrgreen:
Martva - 2 lipca 2007, 16:11

O :)

Cytat:
Teren ten ludzie nazywali Dolami. Nie była to prawdziwa nazwa tego miejsca.
Okolica ta zawsze była pusta, z rzadka penetrowana nawet przez wszędobylskie dzieci, które, na wzór rodziców, preferowały do zabaw miejsca ukryte w bezpiecznych i przytulnych żeletowych kanionach. Czasem tylko, i to na samym skraju, zasiadali tu pijaczkowie, atawistycznie ciągnący ku zieleni. Poza tym na Doły nie zapuszczał sie nikt.
Nie licząc kotów.
Kotów było pełno na całym osiedlu, ale Doły były ich królestwem, niekwestionowaną oazą i azylem. Osiedlowe psy, regularnie szczute na koty przez swoich właścicieli, zatrzymywały się na początku pustkowia, wracały, kuląc ogony i skamląc. Z pokora przyjmowały okrutne cięgi, spuszczane im przez panów 'za tchórzostwo' - Doły budziły w nich większy strach niż razy.
Ludzie też czuli się na Dołach nieswojo. W dzień. Bo w nocy na Doły nie zapuszczał się nikt.
Nie licząc kotów.

Godzilla - 2 lipca 2007, 16:19

To z "Trzynastu kotów". Tylko czyje opowiadanie... Sapkowskiego?
Kruk Siwy - 2 lipca 2007, 16:20

Genia Dębskiego?
Martva - 2 lipca 2007, 16:23

Godzilla to jeszcze tytuł, dla formalności :)
Godzilla - 2 lipca 2007, 16:32

Nie, niech ktoś inny poda. Nie przypomnę już sobie bez gmerania po sieci, a w domu tej książki nie mam. To by było niehonorowo.
mawete - 2 lipca 2007, 16:38

Też nie podam - pamiętam opowiadanie, ale książkę komuś pozyczyłem... ktoś sie nie bał i...
Martva - 2 lipca 2007, 17:15

No ale w sumie tytuł książki - zbioru jest, autor jest, to ja zaliczam :)
'Muzykanci'
Godzilla zadajesz :)

Godzilla - 3 lipca 2007, 09:27

Cytat:
Proces Bokanowskiego to jeden z podstawowych czynników stabilności społecznej!
Standaryzacja mężczyzn i kobiet; identyczne osobniki. Cała niewielka wytwórnia obsadzona personelem z jednego zbokanizowanego jaja.
- Dziewięćdziesiąt sześć identycznych osób przy dziewięćdziesięciu sześciu identycznych maszynach! - Głos dyrektora aż drżał radosnym uniesieniem. - Teraz panujemy nad sytuacją. Po raz pierwszy w dziejach. - Przytoczył hasło planetarne: "Wspólność, Identyczność, Stabilność". Naprawdę wielkie słowa.

Ziemniak - 3 lipca 2007, 15:43

"Nowy wspaniały świat" Huxleya po raz kolejny :twisted:
Godzilla - 3 lipca 2007, 16:16

Tajest. Zadajesz.
Ziemniak - 3 lipca 2007, 16:40

Cytat:
Crowley jechał teraz szosą na południe od Slougk ze zwykłą dla niego prędkością stu dziesięciu mil na godzinę. Nawet najbystrzejszy wzrok demonologa nie dopatrzyłby się w jego wyglądzie czy manierach żadnych oznak diabelskości, nie mówiąc o rogach czy ogonie. Słuchał co prawda kasety "Best of Queen", ale nie należy z tego wyciągać żadnych pochopnych wnosków, gdyż dowolna kaseta z nagraniem dowolnie wybranej muzyki po dwu tygodniach intensywnego odtwarzania w jego samochodzie ulegała nieuchronnej metamorfozie w składankę "Best of Queen"

Rafał - 3 lipca 2007, 16:55

Dobry Omen - Pratchet, Gainman
Ziemniak - 3 lipca 2007, 17:03

Yes, yes, yes - zadawaj.
Rafał - 4 lipca 2007, 09:13

Pora podnieśc poprzeczkę :D

Cytat:
Wyjście w strefę bez obronnego zapachu było ryzykowne, ale na zdobycie merkaptanu na sąsiedniej działce potrzeba byłoby …

Machnął na to ręką i zerwał plombę z opancerzonych drzwi … wszystko wyglądało zupełnie inaczej niż na ekranie. Różowe narośle na błyszczących błękitnych ściankach poruszały tysiącami maleńkich listków. Rusłan dotknął jednego z nich i natychmiast cofnął rękę. Palec przeszył ból.
Zarzucił na ramię młotek i ruszył wzdłuż galerii.


Może być trudne, choć nakład tej książki wyniósł 40 tys egzemplarzy :D

Kolejna odsłona:
Cytat:
Rusłan słyszał o sylfii, ale widział ja po raz pierwszy. Wyskoczyła z bocznego korytarza z szybkością ekspresu. Było to metrowe, złociste jajko, na sześciu włochatych nogach-słupach. Jeszcze chwila i przed oczyma Rusłana mignęła rozwarta paszcza na żmijowatej szyji. Rusłan rzucił się do tyłu na krzesło. To był niewybaczalny błąd. Zrozumiał to natychmiast poczuwszy potworne uderzenie w potylice przekazane kanałem telekinetycznej łączności: powtórzywszy jego ruch, antropoid wyrżnął głowa w ścianę


Podpowiedź: książka kosztowała 16 zł.

Gwynhwar - 4 lipca 2007, 11:50

Nik Pierumov, ale co to za tytuł był o.o
Rafał - 4 lipca 2007, 12:03

Ee. Chyba, że dużo wcześniej pisywał pod pseudonimem (nazwisko kojaży się z pewnym znanym ci miastem :wink: :D )
Czarny - 4 lipca 2007, 12:06

Rafał napisał/a:
kojaży

:twisted:

Rafał - 4 lipca 2007, 12:09

Nie offtopuj - odpowiedz :D

nie wiedzieć czemu kojarzy z jeżem mi się skojaż.. skojarzyło :D
Robię postępy, jeszcze 50-100 lat i nikt mnie nie zagnie z ortografii. ;P:

Gwynhwar - 4 lipca 2007, 12:12

To nie Rusłan Fatiejew? :D
Rafał - 4 lipca 2007, 12:17

Nie :D

To Rusłan Iszimbajew :D

Mówiłem, że będzie trudne 8)

gorat - 4 lipca 2007, 13:13

Rafał, to już koniec? Może rozwiń?
Rafał - 4 lipca 2007, 13:28

Tak oto się kończy:
Cytat:
Antropoid runął na podłogę. Leżał twarzą w dół, nadal poruszając nogami. Mechanik nachylił się i wyłączył jego blok energetyczny.
- Gdzieście go tak urządzili?! - zapytał oglądając zniekształcony klosz, z którego wyciekła połowa płynu.
- Znalazłem go na głownej galerii. Sam sie zasypał. Skandal! Nie mogliście go przyjąć w odpowiednim czasie! Po co was tu trzymają!
- Tak ... - majster otworzył powyginaną tylną płytę pancerza andtopoida. - roboty na dziesięć dni, wcześniej nie damy rady.
- Na dziesięć dni? - powtórzył rusłan. - No cóż, zameldujcie dyspozytorowi - dodał uśmiechnąwszy radośnie.
Dziesiątego dnia wcześnie rano Rusłan Iszimbajew maszerował do pracy w zwykłej ziemskiej kopalni. A na dalekiej planecie naprawiony antropoid znów ciął minerał i młodemu dowódcy wydawało się, że jest bogiem.

Książka nosi podtytuł "opowiadań fantastycznych zbiór jedenasty"

gorat - 4 lipca 2007, 13:30

Wydawnictwo, rok, takie rzeczy... Nie zapominaj, że Google jest odporny na to hasło.
Rafał - 4 lipca 2007, 13:31

Wydawnictwo Instytut Wydawniczy Nasza Księgarnia, Warszawa 1978.



W sieci poszukałem i zdębiałem, jest do wzięcia (ściągnięcia) jako "darmowe" - możliwe li to?




Taaaa, za wysoko porzeczkę podciągnąłem :?

Autor nazywa się Ilia Warszawski, utwór nosi tytuł "LEŃ" a jest zamieszczony w antologii "Dusza do wynajęcia" w serii "Stało się jutro".

Gwyn była najbliżej, zadawaj :D

Gwynhwar - 6 lipca 2007, 23:11

Skoro nie do końca mi się udało, pozostawiam poprzeczkę wysoko.

Cytat:
Ostrożnie z uwagą poruszała się wśród fetoru rozmemłanych i ograbionych trupów. Nie przeżyłaby swoich 26 lat gdyby była lekkomyślna. Podążając na wschód, dotarła po zmroku do Chico- a raczej do tego, co z miasta pozostało. Piraci zemścili się tu na nielicznych pozostałych mieszkańcach. Wiatr kołysał trupami straszliwie okaleczony mężczyzn, powieszonych za nogi na latarniach. Były również kobiety.
Jedna z nich żyła jeszcze. Jej nagie zmaltretowane ciało zwisało z połamanej tablicy ogłoszeń. (…)Była napiętnowana dużą literą M- Mutant.
Kiedy Thea podeszła bliżej, kobieta targnęła się w więzach i wybuchnęła śmiechem, który zakończył się wstrząsającym skowytem.
Nie pozwól, żebym tak skończyła- pomyślała Thea, patrząc na spazmatyczne ruchy bioder. – Nie tak.


Jako hint dodam, że książka została wydana siedemnaście lat temu, przez wydawnictwo Nakom.

Dosha - 7 lipca 2007, 11:50

Czy to nie jest przypadkiem "Przedświt" Yarbro?
Gwynhwar - 7 lipca 2007, 12:07

Bingo :D Gratki! Zadajesz :)
Dosha - 7 lipca 2007, 16:55

Iiii! :D (fajna książka, swoją drogą)

To może taki cytacik:
Cytat:
Gdyby przewidziała, że posiadanie półboga odsunie ją automatycznie od bezpośredniego udziału w akcjach, nie wydałaby na niego równowartości zysku z pięciu lat wypraw. Dawniej była częścią zespołu, teraz coraz częściej czuła się raczej jak cenny element wyposażenia niż człowiek.

mawete - 7 lipca 2007, 18:58

Cholera... czytałem to... nawet pamietam o co chodziło... ale tylułu za diabła sobie nie przypomnę...
Gwynhwar - 7 lipca 2007, 20:21

Dosha, mało :D Jakieś hinty!
Dosha - 8 lipca 2007, 00:36

W takim razie podpowiedź: jest to fragment polskiego opowiadania, wydrukowanego w młodej* antologii Fabryki Słów... A autor udziela się na fantastycznych forach internetowych :D







*młoda = sprzed roku

mawete - 8 lipca 2007, 00:59

Dosha: to to ja wiem.... ale "na ludziach" jest - nie wiem czy nie u Nivak :D
Dosha - 8 lipca 2007, 12:35

Bywa, mawete :lol:

To może ten fragment trochę oświecenia przyniesie:
Cytat:
Przed Zmianą, zanim Bóg zdecydował się oddzielić ziarna od plew, był wolnym ognistym duchem na jednym ze światów, na którym nikt nie słyszał o Ziemi, ludziach i ich wierzeniach. Jak wszędzie, także w jego świecie pojawiła się kiedyś religia mówiąca o Kresie Czasów, ale należała do mitów upadłej cywilizacji istot (...) Kiedy ludzie przybyli przez pierwszą odkrytą przez siebie Bramę do ich świata, z demonów pozostały już jedynie niedobitki niezdolne do stawienia poważniejszego oporu.

bogow - 8 lipca 2007, 18:42

"Poświat" Pawła Majki, z 1. tomu "Tempus Fugit"
Dosha - 9 lipca 2007, 01:21

Zgadza się w 100000% :D
Zadajesz, bogow!

bogow - 9 lipca 2007, 21:52

Cytat:
Jedna ze świec dopalała się powoli. Mężczyzna zgasił ją - strumyczek dymu odpłynął w wywietrznik - i pomacał stół w poszukiwaniu nowej świecy. Nikt nie wiedział, dlaczego elektryczne oświetlenie oraz metal i plastik tłumiły nadnaturalne zdolności. To był aksjomat, i...
ciężar w skroniach
pomieszczenia esperów są wyposażone...
płomień, płomień przed oczami ognik świecy urósł, przemienił się w pochodnię, co się ze mną dzieje?
co sie ze mną dzieje?
wpadka
Nagle zobaczył - zobaczył tak wyraźnie, że tamta głośna wpadka z polarisami, która przyniosła mu sławę, stała sie jedynie bladą akwarelą na tle różnobarwnego pejzażu. Zobaczył twarze. Tylko twarze. Sześcioro...
A za nimi śmierć.


Wyedytowałem literówki zmieniające tu i tam nieco sens cytatu. W ramach podpowiedzi, dodam, że jest to powieść bardzo popularnego rosyjskiego autora.

Kwapiszon - 11 lipca 2007, 12:06

Jeśli rosyjski popularny autor
to może Siergiej Łukianienko
a jeśli Esperowie
to może
Jesienne wizyty ?

bogow - 11 lipca 2007, 16:58

Nie inaczej. Zadajesz :)
Kwapiszon - 13 lipca 2007, 11:51

Poczekał aż podejdą do samego tarasu.
Gdy usłyszał, jak nań wskakują, wyszarpnął zębami zawleczkę
i wysokim łukiem cisnął zza kolumny granat; po chwili drugi i trzeci.
Wybuchy rozdzierały noc, Księżyc trząsł się na niebie. Odłamki
furkotały dookoła, rozdzielane przez kamienny filar na dwa fronty
burzy metalu - gdyby wystawił tam rękę, pozostałby jeno krótki
kikut: kość i krew.

mawete - 13 lipca 2007, 17:19

Ło Jezu... co to jest? Nie czytałem raczej (no chyba, że Dickson - ale On by tak nie spieprzył sprawy) Ciekawy jestem - odpowiadajcie :mrgreen:
Gwynhwar - 13 lipca 2007, 17:21

Dukaj, Perfekcyjna niedoskonałość.

edit: Jak ja nie cierpię Dukaja :D

Studnia - 13 lipca 2007, 17:30

A ja kupiłem w końcu "Pan Lodowego Ogrodu" J. Grzędowicza i mnie wciungło...
mawete - 13 lipca 2007, 17:44

Gwyn: : to po cholere czytasz? ja sobie odpuściłem.... i te odłamki obgryzające rękę do kości... :mrgreen:
Gwynhwar - 13 lipca 2007, 17:46

Już nie czytam mon cheri, po Czarnych Oceanach mam dość.
mawete - 13 lipca 2007, 17:51

:mrgreen:
Martva - 13 lipca 2007, 17:56

A fe, Dukaj. Niestrawialny dla mnie. A 'Złota galera' taka fajna była...
dzejes - 13 lipca 2007, 18:47

Sami jesteście a fe. :evil:
mawete - 13 lipca 2007, 19:12

Te prorok... :D
krisu - 15 lipca 2007, 13:33

Studnia napisał/a:
A ja kupiłem w końcu "Pan Lodowego Ogrodu" J. Grzędowicza i mnie wciungło...

Ja wzialem ta ksiazke na tulaczke i czuje sie troche zawiedziony. Mozna bylo lepiej napisac.
Zeby offtopu nie bylo: ktos zadaje?

Martva - 15 lipca 2007, 14:29

No?
Tomcich - 15 lipca 2007, 14:45

Gwynhwar chyba, ale potwierdzenia ze strony Kwapiszona nie było. :roll:
Gwynhwar - 15 lipca 2007, 15:13

Mogę zadawać, bo pewność mam stuprocentową, że to to o.o

Ale niech rada wioski zadecyduje :P

Martva - 15 lipca 2007, 17:19

Zadawaj zadawaj :)
Gwynhwar - 15 lipca 2007, 18:48

No to siup.

Cytat:
-Puszczajże, puszczaj mi zaraz, ty łotrze przeklęty! Czyż na to poświęciłem własne życie?
-Cha, cha, cha, inaczej się układaliśmy!
-Ja zrobiłem oczy…
-A ja wszystkie kółka!
-Głupiś ze swoimi kółkami! Puszczaj przeklęty zegarmistrzu!
-Precz!
-Szatanie!
-Dam ja tobie!
-Masz, bestio piekielna!
-Puścisz czy nie puścisz?
Były to głosy kłócących się: Spalanzaniego i straszliwego Coppeliusa. Pchnięty niepojęta trwogą, Nataniel rzucił się na górę.
Spalanzani trzymał jakąś figurę kobiecą za ramiona. Coppola za nogi, i z największą zawziętością wydzierali ja sobie, ciągnąc każdy w swoja stronę.
Nataniel odrętwiał ze zgrozy, poznawszy w tej figurze Olimpię.

Godzilla - 15 lipca 2007, 21:26

E.T.A Hoffmann, tyle że nie pamiętam tytułu opowiadania. Fajną operę z tego Offenbach zrobił. Aria Olimpii jest świetna, a barkarolę z drugiego aktu chyba wszyscy słyszeli. "Belle nuit, la nuit d'amour..."
Gwynhwar - 16 lipca 2007, 21:19

Bingo o.o

E.T.A. Hoffmann Opowiadania fantastyczne, a konkretnie Piaskun

Czy ja really, robię takie lajtowe zagadki? o.o

Tomcich - 16 lipca 2007, 22:10

Gwynhwar napisał/a:
Czy ja really, robię takie lajtowe zagadki? o.o


Chyba lepiej takie, bo przynajmniej temat żyje, niż zadawać coś czego ludzie za ruski miesiąc nie zgadną.

BTW. Ja nie wiedziałem, dla mnie była to zagadka hard. :D

Godzilla - 20 lipca 2007, 11:18

Hmm, chyba na mnie wypada, a całkiem zapomniałam o konkursie :oops:

Cytat:
Na krawędzi, zajmując połowę jezdni pokrytej wyszczerbionym asfaltem, stało w szeregu pięć zagranicznych aut o ciemno-żałobnym kolorze. Aleksiejowi zamarło serce. Zatrzymał się, po chwili jednak zbliżył się i osłupiał.

W bramie kołysały się promienie świeczek i rozbrzmiewała muzyka Chopina. Nakreślone kredą kontury nieboszczyka wyłożono drogimi kwiatami, głównie różami i orchideami. Migały diody ustawionego w niszy magnetofonu, jarzyły się świeczki. Pod obłupanym sklepieniem siedziało w bezruchu kilka przykucniętych postaci, ubranych w skromne, czarne garnitury. Tuż obok, na asfalcie, stała butelka o wymyślnym kształcie oraz para wąskich, błyszczących kieliszków. Aleksiej widział, jak jeden z siedzących w bolesnym milczeniu nagle wstał, nalał sobie do połowy, wypił, po czym wrócił posępny do poprzedniej pozycji. [...]

Jeden z siedzących w bramie powoli obrócił głowę.
-Czekaj! Chodź tu!
Zdrętwiały ze strachu Kołodnikow zbliżył się do wyłożonego kwiatami konturu i znieruchomiał. Dygocząc ze strachu wytężył uwagę.
- Pij - nie spojrzawszy nawet na Aleksieja, posępnie zaproponował ten, który go zawołał. - Pomyśl dobrze o nieboszczyku.

mawete - 20 lipca 2007, 13:20

Kołodnikow był w kilku książkach Łukina, ale cytatu nie pamiętam... "Strefa (sfera???) sprawiedliwości??
Godzilla - 20 lipca 2007, 13:29

Tak jest, zadajesz! :bravo :D

Edit: tytuł "Strefa sprawiedliwości".

mawete - 20 lipca 2007, 13:38

Niech zada ktoś inny mam trochę roboty...
Gwynhwar - 20 lipca 2007, 13:52

mawet, nie bądź rura, zadawaj o.o
mawete - 20 lipca 2007, 14:22

stwiorby muszę dzisiaj dokończyć... nie mam czasu - zadawaj jak chcesz
//edit: D albo nie :D moje pytanie co to jest STWiORB... bo to też czysta fantastyka :mrgreen:

Agi - 20 lipca 2007, 14:32

mawete, a ja wiem :D
Specyfikacja Techniczna Wykonania i Odbioru Robót Budowlanych
niezbędny składnik zamówienia publicznego.
Czasem to rzeczywiście "czysta fantastyka" :mrgreen:

mawete - 20 lipca 2007, 14:36

Agi55: zadawaj :mrgreen: :bravo
Agi - 20 lipca 2007, 16:51

Coś łatwego wakacyjnie zapodam:
Cytat:
Coś zaszeleściło w trawie. Gdy się obrócił, dostrzegł obok twarz Sawickiego. Szlachcic wystawił głowę ponad trawy, zerknął uważnie na wieś.

— Mało mają broni — rzekł cicho. — Pewnie niczego się nie spodziewają, rezuny... A już najbardziej nas. Wytniem ich we trzy pacierze...

Gdy tamten mówił, Nahojowski poczuł mocną woń gorzałki. Sawicki był już nieźle pijany.

— No, zapłacą teraz znowu za moją żonkę i dzieci — mruknął. — Zabijamy wszystkich. Oszczędzamy jeno dziewki.

— Może oni wcale nie przyszli tu za swawolą, panie Sawicz...

— E, nie wierzę. Kozak, czy ruski chłop — zawsze będzie się buntował. Jeno kańczugiem i palem poskromić go można. Żałowali nasi panowie drewna na hultajstwo, to i mamy teraz kłopoty...

— A co jeśli ci chłopi nie przyszli tu grabić, palić i mordować? Wszak niby mamy pokój... A jak to są tutejsi, co wrócili do domów?

— Jeśli wrócili, to godnie ich powitamy. O tak... — uśmiechnął się paskudnie Sawicki. — najgodniej jak tylko potrafimy. No, nie ma na co czekać. Ruszajmy!

mawete - 20 lipca 2007, 17:03

"Wilcze gniazdo" Jacka L. Komudy :mrgreen:
Agi - 20 lipca 2007, 17:11

To teraz już się nie wymigasz :mrgreen:
Zadajesz

mawete - 20 lipca 2007, 17:15

Zdrajca... :mrgreen: zaraz zadam... :D
mawete - 20 lipca 2007, 17:20

To ja też proste :D :D
Cytat:
...Opowiadaja sobie o nas na morzach. O przeklętym U-bocie z zalogą pełną upiorów. O kapitanie w sztywnej od soli kurtce, o oczach jak ołów północnego morza. Wiedzą o nas marynarze tanich bander i samotni żeglarze. A także załogi pięknych, kosztownych jachtów. Alr rzadko moga podzielić sie tą wiedzą.....

mawete - 20 lipca 2007, 20:42

Nie mówcie, że nie wiecie... :mrgreen: :twisted: :mrgreen:
Martva - 20 lipca 2007, 20:58

Nie powiem :mrgreen:
krisu - 21 lipca 2007, 13:08

Czy ja cos mowilem? :mrgreen:
mawete - 21 lipca 2007, 14:14

Dobra... Pierwsza podpowiedź moja szanowna, oczytana, spamerska młodzieży :D
Wierszyk który mam w podpisie pochodzi z tego samego miejsca :D co prawda miał ilustrować tylko pewna sytuację w pracy, ale przyda się na podpowiedź :D

Gwynhwar - 21 lipca 2007, 15:22

Grzędowicz - Wilcza zamieć
mawete - 21 lipca 2007, 15:25

Gwynhwar: się zgadza :mrgreen: :bravo zadajesz :D
Tomcich - 21 lipca 2007, 15:27

Peryskop w górę!!!
Torpeda!!! Cel!!! Pal!!!
Poszła!!!

BUM!!!

TAJNE/POUFNE!!! For your eyes only.
Dostarczyć osobiście do rąk Bosmana mawete

SZYFROGRAM:

W dniu dzisiejszym została zatopiona jedna z naszych jednostek o nazwie "Jarosław Grzędowicz" - kryptonim taktyczny "Wilcza zamieć".

<Deszcze niespokojne potargały sad, a my na tej wojnie...>

EDIT: Za długo żem pisał. :mrgreen:

:wink:

Gwynhwar - 21 lipca 2007, 15:35

Tomcich, :mrgreen:

Za oryginalność oddaję Ci zwycięstwo :)

Tomcich - 21 lipca 2007, 16:09

Dzięki Gwyn, choć tutaj liczy się bardziej szybkość, a nie oryginalność. 8)

To fragmencik o pewnym urządzeniu, które większość ludzi chciałaby mieć u siebie, zwłaszcza kiedy potrzebują klina. :mrgreen:

Cytat:
Było to najkoszmarniej wyglądające laboratorium w całych sześciu stanach. Dziesięć miesięcy spędził budując urządzenie, które nazwał organami alkoholowymi i które zajmowało prawie całą przestrzeń. Mógł leżąc na wygodnej, miękkiej kanapie i naciskając guziki wstrzykiwać do swego wygarbowanego gardła trunki cudownej jakości, różnorodności i ilości. Ponieważ zbudował organy w przewlekłym stanie upojenia alkoholowego, nie pamiętał naturalnie zasady ich budowy. W pewnym sensie należało tego żałować.

mawete - 21 lipca 2007, 16:13

Chyba coś Kuttnera.. o Galagherzre? Gallagerze? Nie pamietam dokładnie ale tak mi sie w głowie obija,a nie jestem w stanie sprawdzić bo w zwiazku z przeprowadzką część ksiażek (zeszycików) jest poupychana w piwnicy u rodziców...
Tomcich - 21 lipca 2007, 16:15

mawete szybki jest, szybki jak Staszek. 8)
Tak jest bosmanie. :bravo
I znowu zadajesz. :mrgreen:

EDIT: Cytat był ze zbiorku "Stos Kłopotów" Henry Kuttnera, opowiadanie "Idealna skrytka"

mawete - 21 lipca 2007, 16:29

Oki to teraz troszkę trudniejsze:
Cytat:
-są czyny ktorych nie da sie naprawić, ale da się naprawić siebie. Pokornie przyjmij konsekwencje swoich czynow. Wystarczy, ze zrozumiesz, co zrobiłeś by nie przekreślać swojej szansy.
-Wystarczy, ze zrozumiem?
-Tak, Joachimie, wystarczy, że zrozumiesz, nazwiesz to po imieniu i ukorzysz sie.
nad polana rozległ sie rechot Sługi.
-A jakze bądź śmieszny do samego końca. Żyleś jako głupek, jako marionetka, umrzyj jeszcze bez honoru, a z twojej smierci śmiać się bedą po kres świata.


//edit: tutaj o ile sie nie myle mogą byc 2 prawidłowe odpowiedzi - uznam dowolna.

mawete - 22 lipca 2007, 09:39

Pierwsza podpowiedź: autor jest na forum ale rzadko sie pijawia i czasami rozmawiają z Pako w jakimś dziwnym jezyku :D
Czarny - 22 lipca 2007, 10:51

Chodzi Ci o Istvana? :twisted:
mawete - 22 lipca 2007, 13:52

Dokładnie :D a teraz jeszcze powiedz tytuł :mrgreen: :twisted: :mrgreen:
Kwapiszon - 23 lipca 2007, 07:41

Otchłań - ST ?
mawete - 23 lipca 2007, 09:41

Kwapiszon: nie :mrgreen:
mawete - 23 lipca 2007, 21:36

Kolejna podpowiedź: było w SFFiH i w Fabryce (Zbiór opowiadań).
Kwapiszon - 24 lipca 2007, 07:42

Jak nie drugie opowiadanie ze zbioru pt"Obłęd rotmistrza von Egern"
to opowiadanie tytułowe?

mawete - 24 lipca 2007, 07:51

Kwapiszon: Dokładnie :D :bravo Zadawaj
Kwapiszon - 24 lipca 2007, 08:08

"Sąsiad stał na dole w bramie, kryjąc się w jej
smrodliwym cieniu przed lipcowym, wściekłym upałem,
i zastawiał swoim rozdętym cielskiem drzwi.
Celowo.
– A gdzie się sąsiad wybiera?
– Bo co?
– Bo mnie się, kurna, zdaje, że na stację. Bez obrazy,
sąsiad, ale podobnież przez takich jak ty to ma zasiłków zabraknąć.
"

mawete - 24 lipca 2007, 08:15

czytałem jakos niedawno i nawet pamiętam ale tytułu za diabła nie znam, jakaś antologia albo SFFiH ale raczej to pierwsze sprawdzić nie sprawdzę bo jak antologia to pewnie poszła do hrabek'a
gorbash - 24 lipca 2007, 08:23

Grzedowicz, Farewell blues
Kwapiszon - 24 lipca 2007, 09:13

Oczywiście Grzędowicz
gorbash - 24 lipca 2007, 09:26

Cytat:
- [...]Historia mnie osadzi.
- Och, w to akurat nie watpie - wszak historie te pisac beda ci, ktorzy zwycieza pod twoimi sztandarami. Istnieja wyprobowane przepisy: X trzeba bedzie przeksztalcic w Imperium Zla, ktore zamierza zniewolic Y, a tamtejsze narody - w jezdzace wierzchem na wilkach i odzywiajace sie ludzkim miesem plugastwo... Ale nie mowmy teraz o historii, a o tobie. [...]

Rafał - 24 lipca 2007, 09:32

Cosik podobnego było w Achaji Ziemiańskiego.
Kruk Siwy - 24 lipca 2007, 09:36

Mnie to bardziej wyglada na Yeskowa.
Rafał - 24 lipca 2007, 09:43

Fakt, ostatni władca to jest.
gorbash - 24 lipca 2007, 10:00

:bravo Rafał podal tytul takze bardzo prosze...
Rafał - 24 lipca 2007, 10:24

Eeee, ale to Kruk zgadł, nie ja :oops:
Kruk Siwy - 24 lipca 2007, 10:28

Dawaj. Ja chwilowo wybywam.
Rafał - 24 lipca 2007, 10:35

Pro forma: Kirył Yeskow "Ostatni Władca Pierścienia"

Cytat:
Śpiew ustał po obu stronach rzeki. Było bardzo późno. Saevar wiedział, że powinien wrócić i na kilka godzin położyć się spać. Trudno mu było jednak porzucić doskonałe piękno tej ostatniej nocy. Rzekę, księżyce, gwiezdne sklepienie, świetliki i blask ognisk.
W końcu postanowił zostać nad wodą. Siedział samotnie w letniej ciemności nad brzegiem Deisy, mocnymi dłońmi oplótłszy kolana. Obserwował zachód obu księżyców i powolne dogasanie ognisk, myślał o żonie, dzieciach i rzeźbach, które będą żyły po jego śmierci, a trialla śpiewała dla niego przez całą noc.

Słowik - 24 lipca 2007, 10:40

Dwa księżyce, wnioskuję, że to coś z uniwersum Kaya. Strzelam "Ostatnie promienie słońca".
Gwynhwar - 24 lipca 2007, 10:42

Tigana jakoś tam...?
Martva - 24 lipca 2007, 10:43

ale te rzeźby... to nie 'Tigana'?
EDIT: minuta spóźnienia, grr :)

Rafał - 24 lipca 2007, 10:49

Gwynhwar :bravo
Tigana oczywiście, nie jakas tam tylko moja najpiękniejsza i najsmutniejsza, zadajesz :D

Słowik - 24 lipca 2007, 10:50

No właśnie, tak myślałem, ale Tiganę czytałem wieki temu, grrr :D
Martva - 24 lipca 2007, 10:53

To sobie odśwież :)
hrabek - 24 lipca 2007, 10:53

Tez czytalem, ale mi sie nie podobala za bardzo, wiec nie zapamietalem konkretnych scen, uwarunkowan geograficznych, itp.
Gwynhwar - 24 lipca 2007, 11:01

No to lajtowo...

Cytat:
Weszła Guta, rzeczowo poleciła Redowi rozstawić talerze i postawiła na stole srebrną misę z uluioną sałatką Nunnuna. I w tym momencie stary- jakby ktoś nagle sobie przypomniał, że trzeba pociągnąć za nitki- jednym ruchem podniósł szklankę do rozwierających się ust.
-No, moi kochani- powiedział Red z zachwytem w głosie- teraz zabawimy się na dwadzieścia cztery fajerki.

Rafał - 24 lipca 2007, 11:16

Strugaccy, Zona, Stalkerzy, tylko do czorta jak tytuł leciał ... "ślimak na zboczu"? Albo coś osadzonego w tym swiecie, bo sporo, sporo powaznych i ciekawych fanfików powstało.
mawete - 24 lipca 2007, 11:24

Rafał: Raczej Piknik na skraju drogi
Gwynhwar - 24 lipca 2007, 11:24

Remis...
Rafał - 24 lipca 2007, 11:24

O właśnie, piknik - teraz się już nie wyslizgasz z zadania zagadki :mrgreen:
mawete - 24 lipca 2007, 11:50

Ty pierwszy powiedziałeś to zadawaj - w robocie jestem - nie mam ksiażek
Rafał - 24 lipca 2007, 12:00

A ja to gdzie? :wink: Muszę jakies gogle założyć ...

Cytat:
Marduk usiadł naprzeciw mnie i założył ręce na piersi. Naprawdę, byliśmy do siebie tak podobni, że mogliśmy uchodzić za braci. Uderzyła mnie myśl, iż znam go lepiej niż któregokolwiek z moich rodzonych braci. A, właśnie - nie czułem do nich nienawiści, wbrew wszystkim historiom, w których Żydzi nienawidzą swego rodzeństwa. Zapomnij o tym. Kochałem moich braci. Byli nieco zbyt zasadniczy, jeśli idzie o picie i tańce. Lepiej bawiłem się z ojcem. Ale kochałem ich.
Zamilkł. Wydawało się, że z szacunku do zmarłych braci. Był teraz nieopisanie piękny w czerwonych aksamitach, a pauzy, jakie czynił, ściągały moją uwagę z powrotem na niego w prawdziwie uwodzicielski sposób. Ale on znów podjął opowiadanie:
- Słuchaj, chcę ci powiedzieć całą prawdę, więc uważaj - od razu mnie zaatakował Marduk. - Nie pamiętam swoich początków. Nie pamiętam zabicia smoczycy Tiamat i wydobycia świata z jej brzucha i nieboskłonu z reszty jej ciała. Ale to nie znaczy, że to się nie zdarzyło. Niemal przez cały czas poruszam się we mgle. Widzę duchy bogów i błąkające się dusze zmarłych, słucham modlitw i staram się na nie odpowiadać. Ale mieszkam w przykrym miejscu. Przyjście do świątyni na ucztę jest wielką przyjemnością, ponieważ wtedy mgła się rozstępuje. Wiesz, co ją rozwiewa?
- Nie, ale mogę zgadnąć... że kapłani cię widzą, że widzą cię potężni jasnowidze - powiedziałem.
- Tak właśnie się dzieje, Azrielu. Potrafię stać się widzialny dla wiedźm i czarowników, dla tych, którzy mają oczy do patrzenia, a potem piję wodę, wdycham opary kadzideł oraz zapach potraw, co wprawia mnie w nastrój przychylny wszelkiemu życiu. Następnie wchodzę w posąg i wypoczywam w ciemnościach, a czas nie ma dla mnie znaczenia. I słucham Babilonu. Słucham. Słucham. Ale podań o początkach nie pamiętam, rozumiesz, co chcę powiedzieć?
- Nie całkiem - wyznałem. - Czy mówisz, że nie jesteś bogiem?
- Nie, jestem bogiem i to potężnym. Gdyby taka była moja wola, mógłbym zmieść ten rynek, ten ogród w jednej chwili, uderzeniem wichru. To łatwe. Mówię, że bogowie nie wiedzą wszystkiego, a opowieść o tym, jak Marduk stał się przywódcą bogów, jak zabił Tiamat, jak wzniósł wieżę sięgającą nieba... cóż, albo o tym zapomniałem, albo staję się słaby i pamięć już mnie zawodzi. Bogowie mogą umierać. Mogą się rozwiewać. Tak jak królowie. Mogą zapaść w sen i trzeba wiele czasu, by ich obudzić. Kiedy nie śpię i jestem gotów do działania, kocham Babilon, a Babilon odpłaca mi tym samym.

Gwynhwar - 24 lipca 2007, 12:08

David Weber John Ringo Nas niewielu (Nas wielu?)
Rafał - 24 lipca 2007, 12:10

E-e :cry:
Gwynhwar - 24 lipca 2007, 12:14

Bu o.o
Kwapiszon - 24 lipca 2007, 13:14

Ten tego bo nie rozumiem slangu ?

Gwynhwar napisał/a:
Bu o.o

oraz
Rafał napisał/a:
E-e :cry:

Znaczy:
1) było ale nie zostało zgadniete;
2) było i zostało zgadniete;
3) nie było ale i nie zostało zgadniete;
4) nie było i zostało zgadniete;

Rafał - 24 lipca 2007, 13:18

Co było? :shock:

Pytanie nadal aktualne oczywiście :D

Rafał - 25 lipca 2007, 08:41

No co jest nikt już nie czyta? To dam kolejny większy kawałek:
Cytat:
- Chyba już rozumiem - powiedział.
- Co konkretnie? - spytałem.
- Nie zostałeś stworzony ani urodzony, byś komukolwiek okazywał posłuszeństwo. Całe to kanaanejskie zaklęcie odciśnięte na tabliczce...
- Musisz mówić o tej obrzydliwej tabliczce?
- Sza! Nigdy nie spotkałeś nikogo starszego, nauczyciela, ojca, króla? Przestań mi przerywać. I słuchaj. O bogowie, Azrielu, dlaczego tego nie potrafisz pojąć, ty już nie możesz umrzeć! Nauczę cię tego, co ci pomoże! Nie bądź aż takim impertynentem i przestań się rozpraszać. No! Słuchaj.
Skinąłem głową. Czułem łzy zbierające się pod powiekami. Byłem zawstydzony, iż go rozgniewałem, więc wyciągnąłem z szaty jedwabną chusteczkę i przytknąłem ją do oczu. Tak jak sądziłem, zostały na niej ślady wody. Woda.
- Ach, więc o to chodzi! Rozgniewałem się i przez to musisz mi być posłuszny.
- Czy mógłbym cię opuścić, gdybym tego zapragnął?
- Prawdopodobnie, lecz byłbyś głupcem, gdybyś to uczynił. A teraz uważaj. Co ci powiedziałem, zanim uznałeś, że powinienem napić się wina?
- Powiedziałeś, że magowie mogą na różne sposoby widzieć świat duchów, a także, iż mogą nadawać duchom różne imiona i atrybuty.
Moja odpowiedź wyraźnie go zadziwiła! Nie pojmowałem dlaczego. Lecz wydawało się, że zdobyłem jego przychylność.
- Tak, właśnie. A teraz zrób, co ci powiem. Rozejrzyj się. Spójrz na tawernę i agorę, spójrz prosto w słońce. Zobaczysz duchy. Nie rozmawiaj z nimi, nie reaguj na zaproszenia czy gesty. Zobacz tylko wszystko, co można. Przetrząśnij niebieski przestwór, tak jak szukasz rzeczy cennych i drobnych, które gdzieś ci się zapodziały, lecz nie poruszaj ustami.
Zrobiłem, jak mi nakazał. Sądzę, iż spodziewałem się ujrzeć te same natrętne demonki, które trapiły jego dom, lecz tych nie znalazłem, podobnie jak zabłąkanych duchów zmarłych. Widziałem ich kształty czy duchy w tawernie, zgarbione nad stołami, próbujące rozmawiać z żywymi, włóczące się jakby w poszukiwaniu czegoś...
- Teraz spójrz poza zmarłych przykutych do ziemi, nowo umarłych, i ujrzyj starsze duchy, duchy na swój sposób pełne życia.
Uczyniłem to i ujrzałem owe wysokie postacie z nieruchomymi oczami, lecz o ludzkich kształtach i wyraźnych twarzach. Widziałem nie tylko te, które na mnie spoglądały i wskazywały, lecz chmary innych. Zapełniały całą agorę. Uniosłem wzrok i dostrzegłem inne, promienne duchy. Wydałem cichy okrzyk. Owe promienne duchy nie były udręczone, gniewne, zagubione czy poszukujące, lecz wydawały się pełnić rolę strażników ludzi żyjących, jako bogowie lub anioły, a widziałem je, jak daleko sięgał mój wzrok. Pojawiały się i znikały szybko. W rzeczy samej, cały świat duchów znajdował się w ciągłym ruchu, same zaś duchy można by podzielić wedle ich poruszania się - cienie zmarłych były ślamazarne, duchy starsze powolne i bardziej ludzkie, a owe byty anielskie, te radosne, przemieszczały się z szybkością, której oko ludzkie nie potrafiło uchwycić.
Pewnie wydałem wiele okrzyków zachwytu. Byłem przejęty urodą niektórych z powietrznych istot, wznoszących się wprost ku słońcu. Lecz nagle ujrzałem zbliżający się cień zmarłego, zgłodniały i zrozpaczony, więc wzdrygnąłem się i cofnąłem. Niektóre duchy spostrzegły mnie i teraz pokazywały innym. Jak zauważyłem, były to duchy pośrednie, pomiędzy aniołami i zmarłymi, wśród nich przemykały dzikie duchy, śmigające tam i tu, wykrzywiające się w straszliwy sposób i czyniące gesty, jakby chciały mnie zaatakować. Potrząsały pięściami i starały się mnie sprowokować do walki.

Rafał - 25 lipca 2007, 14:40

Autorka swojego czasu parała się dziennikarstwem :wink: rozumiecie, wywiady z nieumarłymi, te sprawy ;P: Nazwisko sugeruje azjatyckie korzenie.
Tomcich - 25 lipca 2007, 21:07

To będzie Anne Rice w takim razie i na tym moja wiedza się kończy. :roll:
Gwynhwar - 25 lipca 2007, 22:25

Sługa kości?
Rafał - 26 lipca 2007, 07:50

Gwyn przywracasz wiarę w ludzkość :D
Oczywiście, berek :mrgreen:

gorat - 29 lipca 2007, 21:32

Hm? Cosik długo...
Gwynhwar - 30 lipca 2007, 08:26

Przepraszam, nie znalazłam odpowiednio długiej wolnej chwili.

Cytat:
-Allo?
Flaszka łypnęła złowrogo niebieską etykietką. Ja zaś pełen ulgi, przycisnąłem słuchawkę ramieniem i posłałem "Bałtyckiej" gest Kozakiewicza.
-Witam i do nóżek upadam, przepraszam jeżeli głupstwa gadam- rzuciłem z marszu

mawete - 30 lipca 2007, 10:51

Kruka Siwego :D było w SFie ale nie pamietam tytułu - leży u moich rodziców w piwnicy... nie mam jak sprawdzić
Agi - 30 lipca 2007, 10:54

Tomasz Bochiński - Cudowny wynalazek pana Bella
mawete - 30 lipca 2007, 11:09

Agi55: o to, to, to, to... :mrgreen:

//edit: jakby ktoś chciał kupić "Wyjatkowo wredną ceremonię" to widziałem 1 szt w księgarni "Ezop" W Lublinie.

Kruk Siwy - 30 lipca 2007, 11:10

Wstydź się mawete, stawiasz Perłę jak nic...
Gwynhwar - 30 lipca 2007, 11:18

Bingo, gratulacje dla osobistej fanki Kruka :D
Kruk Siwy - 30 lipca 2007, 11:19

mawete, to offtop. Ale jak się reklamować... w EMPIKU z Złotych Tarasach też jest...
mawete - 30 lipca 2007, 11:28

Kruk Siwy napisał/a:
Wstydź się mawete, stawiasz Perłę jak nic...

W Gdyni? :mrgreen:

Kruk Siwy - 30 lipca 2007, 11:32

Agi55, zadawaj bo nam się piwny spam rodzi...
Agi - 30 lipca 2007, 11:43

mawete, o piwie w Gdyni w wątku konwentowym, ok?

Uwaga! zadaję:

Cytat:
Zabili mnie tylko raz, na dodatek niezupełnie do końca. Boga, rzecz jasna, po drugiej stronie nie było, a w każdym razie nie czekał, zaś historie o długim tunelu, na którego końcu jest światło, radzę sobie odpuścić. Nie wiem, dokąd i którędy zmierzali ci wszyscy ludzie po śmierci klinicznej, pieprzący potem historie o przejściu na "drugą stronę", unoszneiu się nad własnym ciałem i inne takie tam...

Słowik - 30 lipca 2007, 11:47

Czyżby dalej z Hura! ?
Kres, ale tytułu już nie pamiętam...

mawete - 30 lipca 2007, 11:48

Słowik: było też wcześniej, ale nie dam głowy gdzie...
Agi - 30 lipca 2007, 11:48

Słowik, spróbuj sobie przypomnieć :D
mawete - 30 lipca 2007, 11:52

W Hurra było pod tytułem zabity, ale coś mi się majaczy że wcześniej było pod innym w jakimś czasopiśmie.
Kruk Siwy - 30 lipca 2007, 11:54

mawete, odstaw perłę choć na piętnaście minut. Zabity pod tytułem Zabity był w Fantastyce a pod zaskakującym tytułem Zabity w zbiorze felietonów Kresa.
Słowik - 30 lipca 2007, 11:55

Hmm...może i "Zabity", jak mówi mawete, ale nie przypomnę sobie, bo nie mam przy sobie książki :D
Agi - 30 lipca 2007, 11:55

mawete, owszem opowiadanie nosi tytuł "Zabity" wcześniejszej wersji nie znam.
W Twoje ręce. :D

mawete - 30 lipca 2007, 11:58

Kruk Siwy: jak taki cfany jesteś to zadawaj... ja leniwy jestem
Kruk Siwy - 30 lipca 2007, 12:17

Nie da rady. W robocie jestem, brak źródeł. Z pamięci to ja mogę Redutę Ordona, albo XIII Księgę Pana Tadeusza. Nie leń się mawete, bo wątek zamrze do wieczora...
mawete - 30 lipca 2007, 14:43

Cytat:
-I masz taka minę, jakbys przezywał jakąś koszmarną tragedię. Nie tobie pierwszemu przyprawiono rogi.
(...)popatrzał smętnie w zarwienioną twarz sasiada przy stoliku i westchnął ciężko.
-Tylko widzisz tato, mnie przyprawiono takie, że w drzwi wejść nie mogę.


//edit: ja jutro jadę i nie bedę miał netu - podałem Agi55 prawidłową odpowiedź, Ona bedzie oceniała.

Agi - 31 lipca 2007, 10:51

mawete
Cytat:
//edit: ja jutro jadę i nie bedę miał netu - podałem Agi55 prawidłową odpowiedź, Ona bedzie oceniała.

Ktoś wie, czy podać rozwiązanie i jedziemy dalej?

Kruk Siwy - 31 lipca 2007, 10:55

Jakaś podpowiedż?
Agi - 31 lipca 2007, 10:56

Polski autor, wydawnictwo Fabryka Słów
Kruk Siwy - 31 lipca 2007, 10:57

A. Tom pewnie nie czytał...
Agi - 31 lipca 2007, 13:36

Żeby nie blokować wątku: Jerzy Nowosad "Czerwone oczy"

Oddaję ochotnikowi.

Tomcich - 31 lipca 2007, 17:49

To ja się wcisnę. :D

Cytat:
"Jeszcze jedno. Być może Ibis mógłby wznieść się, zanim dojdziemy do dwudziestej amputacji. Ale niech ci ostatni nie liczą na szczęście; jeśli musimy utracić rękę, to utracimy ją wszyscy (...) A ponieważ nie chcę żadnych zbędnych narzekań, nacisnę guzik wskaźnika anty-g dopiero wtedy, gdy dwadzieścia rąk zostanie złożonych razem tam na zewnątrz."


Ten cytacik mówi praktycznie wszystko. :wink:

mBiko - 31 lipca 2007, 18:18

Aldani - Księżyc dwudziestu rąk.

Edit: Lit.

Tomcich - 31 lipca 2007, 18:35

mBiko :bravo Oczywiście. Wszystko było w cytacie. :mrgreen:
Teraz Twoja PKP. :D

mBiko - 31 lipca 2007, 19:48

No to jedziemy.

Cytat:
Anubis patrzy w górę i widzi śmierć.
Śmierć ma kształt czarnego konia, ale nigdzie nie widać rumaka, który mógłby taki cień rzucić.
Anubis gapi się nań, ściskając berło obiema rękami.
- Bądź pozdrowiony, Anubisie, Aniele Domu Śmierci! - woła głos wibrujący, śpiewny i głęboki. Echo niesie się przez Salę Tronową.
- Bądź pozdrowiony, Panie Domu Ognia, który już nie istnieje - odpowiada cicho Anubis.
- Trochę się tutaj zmieniło...
- Upłynęło sporo czasu - mówi Anubis.
- Owszem sporo.
- Czy mogę spytać, jaki stan twego zdrowia, Panie?
- Niczego sobie, w normie, rzecz jasna.
- A czy mogę spytać, co cię tu sprowadza?
- Możesz
Na chwilę zapada milczenie.
- Myślałem, że zginąłeś - powiada Anubis.
- Wiem o tym.
- Cieszy mnie, że jakoś przeżyłeś ten śmiertelny cios ...

Słowik - 31 lipca 2007, 20:56

To z któregoś z tych grubaśnych tomów Tada Williamsa?
mBiko - 31 lipca 2007, 20:58

Pudło.
Kruk Siwy - 1 sierpnia 2007, 00:00

Musi Zelazny.

Pobudka mBiko!
Bo Cię zjedzą Stwory światła i ciemności

mBiko - 1 sierpnia 2007, 17:06

Musi Kruku masz rację, widać Ci jakieś Stwory podpowiadają.
W Twoje ręce.

Kruk Siwy - 2 sierpnia 2007, 08:34

Jeżeli ktoś może niech zadaje. Ja mogę dopiero po 19-stej.
Agi - 2 sierpnia 2007, 08:56

To ja, dyżurna zadawaczka, nie mylić z Załatwiaczką :wink:
Cytat:
- Sekundkę - odpowiedziałem, wracając do rzeczywistości. - Tatuś zrobi diagnostykę systemów i zaraz zajmie się Tobą.
- Diagnostyka... - Wydęła wargi jak mała dziewczynka. Lubiła, gdy traktowałem ją w ten sposób. jak niegrzeczną dziewczynkę. - Akurat...
To właściwie nie była wymówka. Ktoś inny pewnie włączyłby pilota na pełen zakres i zaciągnął rozochoconą dziewczynę do tylnej części kabiny, ale kierowca z moim doświadczeniem miał trochę więcej rozsądku.

Agi - 2 sierpnia 2007, 17:07

Nikt nie czytał? A przynajmniej kilka osób na Forum twierdziło, że i owszem :wink:
Kolejny fragment:
Cytat:
- Co jest? - zapytałem Ediego.
- Zamknij ja.
Widząc jego oczy, zrozumiałem, że coś jest nie tak. Zablokowałem drzwi, żeby nie mogła ich otworzyć od wewnątrz. Teraz nas nawet nie słyszała.

Tomcich - 2 sierpnia 2007, 17:42

Ostatni zjazd Nursa? Tak mi się kojarzy ten fragment, ale książki jeszcze nie dostałem, a opowiadanie dość dawno czytałem.
Agi - 2 sierpnia 2007, 17:51

Tomcich, dobrze Ci się kojarzy :bravo - Ostatni zjazd przed Litwą Robert J. Szmidt

Berek :mrgreen:

Tomcich - 2 sierpnia 2007, 18:14

Jestem ciekaw czy ktoś to jeszcze zna:

Cytat:
Na Księżycu nie podobało się nikomu. nawet Gurulowi, co było dziwne, zważywszy, że Gurulowie lubią mieszkać w kraterach, a tutaj od kraterów wprost się roiło. Może przeszkadzał mu, tak jak i innym - ten nieznośny pył. Miałki jak sproszkowany grafit, do którego dla ozdoby dosypano parę łyżek kakao, oblepiał i zanieczyszczał nie tylko buty, ale i całe ubrania, twarze, a nawet włosy. Żadne mycie nie pomagało. Po prostu nie warto się było myć. (...) Babcia chodziła z odkurzaczem podłączonym do kieszonkowej bateryjki i co jakiś czas wszystkich odkurzała.

Agi - 2 sierpnia 2007, 18:29

Tapatiki?
Tomcich - 2 sierpnia 2007, 18:34

Berek :mrgreen:
Agi - 2 sierpnia 2007, 18:45

Cytat:
- Na czym to wszystko się trzyma? - Wskazałem dookoła.
Mężczyzna spojrzał na mnie zaskoczony.
- Nie rozumiem twojego pytania - odparł. - Trzyma się... samo na sobie.
Zrobiłem taką minę, że musiał pomyśleć o mnie tak samo, jak ja myślałem o Vaunee, która nie mogła wyobrazić sobie...
- Miasto - sprezyzowałem. - Na czym oparte jest miasto? Kopuła?

Słowik - 2 sierpnia 2007, 19:16

"Vertical" imć Kosika Rafała.
Agi - 2 sierpnia 2007, 20:00

Brawo Słowik, :bravo
Berek :mrgreen:

Słowik - 2 sierpnia 2007, 20:09

Cytat:
Furtian podprowadził go ku cembrowinie. X myślał, że zobaczy tam studnię bez dna, tymczasem dostrzegł szczelinę, w której nie zmieściłby się człowiek, wiodącą w dół ku tajemnej czeluści. Na końcu kanału pełgał ciepły, żółtawy blask płomienia świecy, a może pochodni. Wszystko wskazywało na to, że głęboko poniżej miejsca, w którym przebywali, znajdowało się zamknięte pomieszczenie, a w nim...

Gwynhwar - 2 sierpnia 2007, 20:14

To coś z Lema?
Słowik - 2 sierpnia 2007, 20:16

Nie, daleko od Lema, ale nadal w Polsce.
Agi - 2 sierpnia 2007, 20:22

Kojarzy mi się z Czarnym pergaminem Dębskiego
Słowik - 2 sierpnia 2007, 20:24

Bliżej, ale też nie :D
gorbash - 2 sierpnia 2007, 20:30

Kiedy Bog zasypia?
Słowik - 2 sierpnia 2007, 20:32

Nie, to nie Dębski. Ale jego kolega z MiMów ;)
mBiko - 2 sierpnia 2007, 21:12

edit: zmiana zdania

Jacek Komuda - Imię bestii.

Słowik - 2 sierpnia 2007, 21:46

:bravo
Wklepujesz.

mBiko - 2 sierpnia 2007, 22:17

Cytat:
- Rób co ci każę - zabrzęczał smardz, nie tracący nigdy z oczu swego podstawowego celu: najszerzej pojętego rozmnażania. Początkowo człowiek z racji swej inteligencji wyglądał na obiecującego gospodarza, w sumie jednak go rozczarował; brutalna, bezmyślna siła, jaką właśnie zobaczyli była warta zbadania.

Kruk Siwy - 2 sierpnia 2007, 22:26

Cieplarnia. Brian Aldiss.
Poznałem go w tym roku w Nidzicy...

mBiko - 2 sierpnia 2007, 22:28

Za szybki jesteś Kruku. Nie dajesz szans młodzieży :D .

Polewaj, to jest zadawaj :wink: .

Kruk Siwy - 2 sierpnia 2007, 22:37

Ech, nie mogłem się powstrzymać.

"Dobra nasza! - rzekł sobie Kwarcowy - byle tylko nie myśleć, a jeśli potrzeba to myśleć! Tak lub owak - zwyciężyć muszę! - I pognał dalej, a kroki jego dzwoniły, jakby ktoś młotem tłukł kryształy; i tętnił pędząc ulicami Frygidy, a mieszkańcy jej spod białych okapów patrzyli nań z rozpaczą w sercach."

Tomcich - 2 sierpnia 2007, 22:55

A gdzie Mosiężny i Żelazny Kruku? :wink:
Kruk Siwy - 2 sierpnia 2007, 23:02

Tomcich, podawać mi tu zaraz tytuł i autora. Wątek ma charakter edukacyjny nie wiecie o tym tow. Garfield?
Tomcich - 2 sierpnia 2007, 23:07

Tow. Garfield już się w tym wątku wykazywał, daję szanse innym. :mrgreen: Chyba ktoś będzie wiedział, bądź co bądź to lektura szkolna była (jest???).
Madar - 2 sierpnia 2007, 23:42

"Bajki robotów" Lema tylko tytuł tej konkretnej bede zgadywal chyba "Trzej elektrycerze"
Kruk Siwy - 2 sierpnia 2007, 23:55

Madar, zadajesz.
Madar - 2 sierpnia 2007, 23:59

"Stoimy obozem. Wiele już zapomniałem z tego, co się wydarzyło, odkąd widziałem Szybkiego Boga. Prawdę mówiąc, zapomniałem o tym widzeniu i wiem tyle, ile przeczytałem w tym zwoju, w którym piszę."
Martva - 3 sierpnia 2007, 09:05

'Żołnierz z mgły' albo 'Żołnierz arete', Wolfe?
Madar - 3 sierpnia 2007, 10:30

Ten pierwszy proszę zadawac.
Martva - 3 sierpnia 2007, 15:20

Cholera, a zła siostra mi prawie całą fantastykę zabrała :(
Cytat:
Wilkołaki, niezwykle ongiś rozpowszechnione, tak na Niżu Środkowoeuropejskim, jak - w innych odmianach - na pozostałych kontynentach Starego Świata, wymarły, niejako na złość cywilizacji. Przyczyną była, trudno uwierzyć, wścieklizna. Kiedy szczepionka Pasteura położyła kres hegemonii wirusa wśród psów i ludzi, począł on gwałtownie szukać sobie ostoi w świecie dzikiej zwierzyny. Pierwsze objawy choroby wodowstrętowej wśród wilkołaków zanotowano w połowie XIX wieku. Przesądy rozpowszechnione wśród tych bestii uniemożliwiały poddawanie się szczepieniom (dogmat antyiniekcyjny był u nic równie silny jak zakaz transfuzji krwi wśród świadków Jehowy). Równocześnie świat wilkołaczy uległ z początkiem naszego wieku znamiennemu podziałowi, rozpadł się bowiem na dwie zwalczające się frakcje, z których jedna uważała, że wilkołaki należą do świata zwierzęcego, a druga, że jednak do ludzi, w związku z czym lansowała asymilację. Młode pokolenie wilkołaków, ulegając ciągotom człekomańskim, pilnie goliło lędźwie, zmieniało metryki, szukając pracy w zawodach takich jak policja, wymiar sprawiedliwości i wojskowość. Następstwa zmiany trybu życia były fatalne - nerwice, samobójstwa. Neowilkołaki, według ściśle utajnonych danych Pentagonu, miały największy udział wśród poległych w obu wojnach światowych. Ale już w latach sześćdziesiątych zaledwie dwóch wilkołaków brało udział w secesji Katangi. Ostatecznie zostały zaliczone do gatunku wymarłego.

Godzilla - 3 sierpnia 2007, 19:47

Wolski?... Coś mi sie kojarzy...
mBiko - 3 sierpnia 2007, 21:05

Agent dołu - Wolski, a jakże.
Martva - 5 sierpnia 2007, 18:40

Przepraszam że potwierdzam tak późno, ale :bravo zgadza się tytuł i autor, zadajesz :)
mBiko - 5 sierpnia 2007, 20:36

A to ktoś pamięta:

Cytat:
Leśny Gnom zaśpiewał: - Istnieje tylko jedna odpowiedź: najpierw zginąłbym w walce, gdyż nie mógłbym znieść takiej hańby!
- Ja stanąłem przed takim wyborem - odpowiedział Thissell - Mogłem walczyć ze związanymi rękami i zginąć, albo mogłem w milczeniu znosić hańbę i dzięki niej pokonać mego wroga. Sam przyznajesz, że nie posiadasz dostatecznie dużo strakhu, by dokonać tego czynu. A ja udowodniłem, iż jestem prawdziwym bohaterem! Pytam, czy jest wśród was ktoś, kto odważy się pójść w moje ślady?
- Odważy? - powtórzył Leśny Gnom. - Ja nie lękam się niczego, nawet śmierci z rąk Ludzi Nocy!
- Więc odpowiedz.
Leśny Gnom cofnął się i zagrał na podwójnym kamanthilu:
- To prawdziwe męstwo, jeśli rzeczywiście kierowały tobą takie pobudki.

Kruk Siwy - 5 sierpnia 2007, 20:47

mBiko, ech ! Przygadałeś mi paskudnie ostatnio. Ale miałeś rację.
ciemnalitera - 6 sierpnia 2007, 16:39

Ksiezycowa cma Jack Vance
kiedys zrobilo to na mnie wrazenie( i nie tylko na mnie bo na Jacku Piekarze tez :D )
ale to bylo wieki temu
poza tym witam wszystkich bo to moj dziewiczy post

Agi - 6 sierpnia 2007, 16:58

ciemnalitera, gratuluję pierwszego posta w wątku merytorycznym i zapraszam również do naszych tradycyjnych wątków powitalnych.
Masz do wyboru Biją http://www.science-fictio...der=&start=7650 gdzie zostaniesz lekko sponiewierany przez pozostałych użyszkodników :P , albo Karczmę pod "Zdechłym Smokiem" http://www.science-fictio...=394&start=4830 gdzie też możesz się bliżej przedstawić, stawiając kolejkę. :mrgreen:
Miłego pobytu na Forum :D

mBiko - 6 sierpnia 2007, 19:52

Zaczynasz we mnie Kruku budzić pragnienie znalezienia czegoś, czego jednak nie czytałeś, albo przynajmniej nie skojarzysz tak od razu.



ciemnalitera :bravo . Oczywiście trafiłeś, więc zadajesz.

ciemnalitera - 7 sierpnia 2007, 12:06

Cze
cos latwego na poczatek
. W Autonomicznym Księstwie Hollywood podjęto decyzję o zamachu na życie Waszej Świątobliwości. Stopień Pewności Jasnowidzenia - SPJ - 80%

2. Głównym decydentem wydaje się być oskar Hollywoodu, Akido Yazumi - SPJ 34%.

(Wyjaśnienie do pktu 2: niski SPJ wskazuje na użycie przez stronę przeciwną urządzenia antywizjonerskiego o mocy jasnowidząco-obliczeniowej porównywalnej z MPPC. Wskazuje to (z SPJ = 55%), iż za Akido Yazumi mogą kryć się inne siły. SPJ dla tezy, iż antyjasnowidzenie stanowi zasłonę dymną mającą sprawić wrażenie, iż owi "inni" mocodawcy istnieją - 68%).


MPP Computer poleca usługi w zakresie jasnowidzenia ogólnego i specjalistycznego. (Istnieje możliwość podłączenia dowolnych przystawek ukierunkowujących). Stopień Jasnowidzenia dla wizjonerstwa ogólnego jest nie niższy, jak 70%. (Wyjątek: MPPC nie odpowiada na pytanie: "Czy istnieje Bóg?"). Skorzystaj z usług Middle Power Prophetic Computer - to najlepszy sposób poznania swego jutra!


pzdr

Martva - 7 sierpnia 2007, 14:31

Się mi kojarzy z 'Elektrycznymi bananami' Jabłońskiego, ale mi się wszystko kojarzy i niekoniecznie dobrze ;P:
ciemnalitera - 7 sierpnia 2007, 14:53

Dobrze ci sie kojarzy i zadajesz 8)
Mi sie ten fragment zawsze kojarzy z E-Views

Kruk Siwy - 7 sierpnia 2007, 23:39

mBiko, to bardzo proste. Im bardziej oddalamy się od roku 95 ku wspólczesności tym bardziej moja niewiedza rośnie. Koniec offtopu.
Martva - 9 sierpnia 2007, 16:46

Cytat:
Zbliżali się, otaczając półkolem. W środku brodaty drab o tłustej, zapijaczonej gębie, ułomkiem kija bilardowego uderzał we wnętrze lewej dłoni. Na gębie rozlewał się obleśny uśmiech. Był pewien przewagi, nawet nie musiał się rozglądać, czuł obecność kompanów.
Ten z lewej nie miał nic, żadnego kija, kastetu, bejsbola. Nie musiał. Już na pierwszy rzut oka widać było, że wystarczą mu gołe ręce. Gołe, świecące od potu przedramiona, pokryte obscenicznymi tatuażami. Za to drugi, ten szczuplejszy, kryjący twarz w cieniu... Złowiła błysk światła odbity od rozbitej, trzymanej za szyjkę butelki. Tak zwanej różyczki.
Nie przestraszyła się jednak. Oblizała tylko wyschnięte wargi.
Tłustogęby drab uniósł odłamek kija, wznosząc go do beznadziejnie sygnalizowanego uderzenia. Runął do przodu...

gorat - 9 sierpnia 2007, 18:32

Kruk Siwy napisał/a:
Im bardziej oddalamy się od roku 95 ku wspólczesności tym bardziej moja niewiedza rośnie

Kruku, a ewangelie czytałeś? A pisma Augustyna czy Kanta?

Haletha - 9 sierpnia 2007, 18:59

Wracając do cytatu: kojarzy mi się z "Dziedziczkami", ale to pewnie nie to.
Martva - 9 sierpnia 2007, 19:35

Nie :)
Kwapiszon - 10 sierpnia 2007, 13:20

Linia ognia (powiedzmy że to zbiór opowiadan) Tomasza Pacyńskiego
czyli przygody Matyldy i Dziadka Mroza

Martva - 10 sierpnia 2007, 13:23

Cholera, właśnie sięgałam po książkę, żeby kolejny cytat wrzucić :) :bravo
Konkretnie 'Opowieść wigilijna', zadajesz :)

Haletha - 10 sierpnia 2007, 13:26

Wiedziałam, że znam:<
Kwapiszon - 13 sierpnia 2007, 08:59

Sorki że tak późno

"Kupiłem go na imieniny Synowi. Wróżka skinęła Swoją
czarodziejską laseczką i automat przyniósł go śpiącego w
ogromnym, perłowo opalizującym pudle. Potem uśmiechnęła
się do mnie i powiedziała swym zawodowo melodyjnym głosem:
- Myślę, że będziesz z niego zadowolony.
Skinąłem głową i uśmiechnąłem się także
"

Kruk Siwy - 13 sierpnia 2007, 12:54

Ha, ha. Młodzi wytężcie synapsy!

Dopisek po 8 godzinach.
Kwapiszon podpowiedz coś, bo ludkowie nie zgadną... Klasyki się nie zna, siostry i bracia fantaści,

Kwapiszon - 14 sierpnia 2007, 08:31

Kolejny fragmencik
"Wyszedłem. Ogromny android w zbroi średniowiecznego rycerza
pożegnał mnie przy wyjściu zapytując, czy nie zgubiłem swego dziecka.
Widocznie nie był przyzwyczajony do dorosłych ludzi przychodzących
tu samotnie. Nie, nie zgubiłem. Mój syn został w domu.
Siedział zapewne w tej chwili przed ekranem wideotronu wpatrując się
bezmyślnie w przesuwające się obrazy. Tak siedział każdego popołudnia.
Mają zdaje się rację psychologowie twierdząc, że w pewnym wieku
dzieci nie należy zabierać z Ziemi.
"

Ach to nie LEM jakby co.

Rafał - 14 sierpnia 2007, 11:04

Konrad Fijałkowski "Elektronowy miś"
Nazwiska nie jestem pewny, może Fiałkowski?

Kwapiszon - 14 sierpnia 2007, 11:11

Oczywiście "...Miś"
i oczywiście Fiałkowski
i po raz trzeci oczywiście
zadajesz.

Rafał - 14 sierpnia 2007, 11:24

Pnie niektórych z nich były olbrzymie. Widząc je, nabierało się wreszcie pewności, że Las nigdy nie mógł się poruszać. Były jak odwieczne wieże - poszarzałe ze starości, a ich korzenie jak skały wrośnięte w ziemię. Jednak, niektóre z najstarszych miały przerzedzone liście i obumarłe gałęzie. Nie były nieśmiertelne. Pomiędzy olbrzymami rosły młode drzewa: wysokie i mocne, o jasnych koronach listowia, i ledwo wyrosłe, drobne liściaste różdżki, nie wyższe od dziewczyny.
Rozkładające się od lat liście sprawiały, że gleba pod drzewami była miękka i żyzna. Rosły w niej paprocie i inne drobne rośliny leśne, lecz nie było tam innych drzew, oprócz tego jednego gatunku, który nie ma nazwy w haryckim języku XXXXXX. Powietrze pod drzewami pachniało ziemią i świeżością, a w ustach czuło się smak źródlanej wody.

Rafał - 16 sierpnia 2007, 09:11

- Tracąc śmierć straciłeś życie i po to, aby ratować siebie. Siebie! Swoją nieśmiertelną jaźń. Czym ona jest? Kim ty jesteś?
- Jestem sobą. Moje ciało nie ulegnie rozkładowi, nie umrze...
- Ciało odczuwa ból, Cob. Żywe ciało starzeje się, umiera. Śmierć jest ceną, jaką płacimy za życie, za wszelkie życie.
- Ja jej nie płacę! Mogę umrzeć i w tej samej chwili żyć znowu. Nie mogę zostać zabity. Jestem Nieśmiertelny, ja jeden jestem nieśmiertelny na zawsze!
- Zatem kim jesteś?
- Nieśmiertelnym.
- Powiedz mi swoje imię.
- Król.
- Powiedz swoje imię. Wyjawiłem ci je przed chwilą. Powiedz moje imię!
- Ty nie jesteś rzeczywisty. Nie masz imienia. Tylko ja istnieję.
- Istniejesz, lecz, bez imienia, bez postaci. Nie możesz zobaczyć światła dnia, nie możesz zobaczyć ciemności. Zaprzedałeś zieleń ziemi, słońce i gwiazdy, aby ratować siebie. Ale nie masz jaźni. Wszystko, co zaprzedałeś jest tobą. Oddałeś wszystko za nic. A teraz szukasz sposobu, aby wciągnąć w siebie cały świat, całe to światło i życie, które straciłeś, aby wypełnić nimi swą nicość. Wiedz jednak, że nie można jej wypełnić. Wszystkie pieśni ziemi, wszystkie gwiazdy niebios nie zdołają wypełnić twej pustki.


No co jest z wami, łatwiejszego tekstu chyba nie ma :shock: :x

Kwapiszon - 16 sierpnia 2007, 10:19

Sorki że tak długo ale nie było mnie przez łykend
toż chyba to Najdalszy Brzeg czyli 3 tom Ziemiomorza Urszuli Le Guin ?
Bo Cob --> Ged

Rafał - 16 sierpnia 2007, 11:02

Oczywiście :mrgreen: :bravo

Teraz za to mam przykrę wiadomość, musisz coś zadać :wink:

Kwapiszon - 16 sierpnia 2007, 12:39

Proszę bardzo

" - To bardzo dziwne zjawisko - powiedział Człowiek,
Który Czuwał Nad Bezpieczeństwem Mieszkańców Ziemi.
- Bardzo dziwne - powtórzył głośniej - i bardzo niepokojące.
- Zapewne pojawiła się nowa kometa - odezwał się Człowiek,
Który Czuwał Nad Bezpieczeństwem Szlaków Kosmicznych.
- Kończy się Dziesiąta Era Kosmiczna naszej planety - przypomniał
Człowiek, Który Czuwał Nad Bezpieczeństwem Ludzi Poza Ziemią.
- Nowe komety od dawna nikogo nie dziwią, nikogo nie niepokoją.
"

gorat - 16 sierpnia 2007, 23:49

Chruszczewski "Fenomen kosmosu"? Styl tego nazwiska coś...
Kwapiszon - 17 sierpnia 2007, 08:58

Oczywiście że Chruszczewski
Oczywiście że Fenomen kosmosu
oraz oczywiście zadajesz.

gorat - 17 sierpnia 2007, 19:13

Oj nie!

;)
Już szukam. Poprzez search :roll:

" - Dobra, skoro Pierwsze Dowództwo nam to zleca, do roboty! - warknął generał Spike Stevens. - Jimmy, natychmiast przekaż mój rozkaz do bazy księżycowej: WYSŁAĆ STATEK NA LOT ROZPOZNAWCZY NOWEJ PLANETY, PRZYPUSZCZALNA ODLEGŁOŚĆ OD BAZY CZTERDZIEŚCI TYSIĘCY KILOMETRÓW (tu podać księzycowe współrzędne przestrzeni), INFORMACJE NIEZBĘDNE, PRZEKAZAĆ NATYCHMIAST."

Ot, taka łatwizna... Dziwne, że nie było.

gorat - 18 sierpnia 2007, 19:42

Co jest? Kruk na urlopie zdaje się, reszta... też? Mam jutro oddawać chętnemu czy co?

Rzecz znana w Polsce od ładnego już czasu. Cytat dość dokładnie nakierowuje na temat przewodni.

Kruk Siwy - 18 sierpnia 2007, 21:33

Urlop urlopem... ale czy przypadkiem to nie jest Wędrowiec Fritza Leibera?
gorat - 18 sierpnia 2007, 21:37

Zgadza się. Cóż więcej trzeba?
Kruk Siwy - 18 sierpnia 2007, 21:42

Vainte przyglądała się modelowi Alpeasaku gdy fargi przekazała jej wiadomość o przybyłym do portu uruketo.



Jedno zdanko ale podane wszystkie potrzebne informacje... jakby co jeszcze cóś podpowiem.

Gwynhwar - 18 sierpnia 2007, 21:56

Harry Harrison, któryś Eden?
mBiko - 18 sierpnia 2007, 21:57

Harry Harrison - Eden ( któraś z części)
Kruk Siwy - 18 sierpnia 2007, 22:02

Gwynhwar, pierwsza i zadaje. Harrison Na zachód od Edenu.
Gwynhwar - 18 sierpnia 2007, 22:21

Cytat:
-Szminka ci się rozmazała- zauważyła Olga i zachichotała.- Umiesz malować usta?
-Oszalałaś? Oczywiście, że nie.
-Nauczę cię, to proste. I tak masz szczęście, Anton.
-Czemu?
-Gdybyśmy zamieniali się tydzień później, musiałbyś się nauczyć korzystać z podpasek.
-Jak każdy normalny mężczyzna oglądający reklamy umiem to robić perfekcyjnie. Podpaskę należy oblać jadowicie niebieskim płynem, a następnie z całej siły ścisnąć w garści.

mBiko - 18 sierpnia 2007, 22:46

Łukanienko, któryś z Patroli (Straży), chyba dzienny.
W każdym razie zamiana Antona z Olgą.

Gwynhwar - 18 sierpnia 2007, 22:49

Łukjanienko, ale Nocny 8) Zadajesz :wink:
mBiko - 18 sierpnia 2007, 23:03

Oczywiście, pomyliła mi się kolejność Patroli.

Cytat:
- My mamy węże, wiesz? - Otworzyła torbę przytroczoną do pasa i pokazała mu grzechotnika. - Wykrywa miny lepiej niż kot. Nie boi się psów.
- Ale jest dziewięć razy wolniejszy od przeciętnego kota - Wagner zaciągnął się dymem ze skręta i oddał go pani pułkownik. - Gdzieś się nauczyła tak mówić po polsku, Zuzia?
- Mój ojciec był Polakiem.
- Był?
- Taaaa... Zastrzelili go pod Savannah, był w ochronie konwojów.
- Oooo... To już nie pierwszy Polak, któremu tam skroili tyłek.


Chyba łatwe, co?

Słowik - 18 sierpnia 2007, 23:08

Xavras Wyżryn?
mBiko - 18 sierpnia 2007, 23:08

Nie.
mawete - 18 sierpnia 2007, 23:19

Ziemiański "Autobahn nach Poznań" nie wiem czy tytuł prawidłowo napisałem - z pamięci, a o niemieckim mam nikle pojęcie. Niech ktoś inny zadaje
mBiko - 19 sierpnia 2007, 19:08

Proszę państwa, brava dla mawete.

Zgodnie z jego życzeniem, niech zadaje kto chce.

Agi - 19 sierpnia 2007, 19:26

Zdopingowana przez mawete :P :
Cytat:
Dwudziestu policjantów otoczyło hotel. Trzech przyczaiło się na dachach okolicznych domów. Mieli w razie czego strzelać do tych, którzy spróbują ucieczki górą.
(xxx) wraz z dziesięcioma mundurowymi wpadli do środka. Nikt nie stawiał oporu.
- Gdzie zatrzymał się ten człowiek? - Agent pokazał fotkę recepcjoniście.
Ten obrzucił ją uważnym spojrzeniem.
- Pokój dwadzieścia trzy - powiedział spokojnie. - Czy mogę zobaczyć nakaz?

Kwapiszon - 20 sierpnia 2007, 08:13

Drugi tom "Tempus Fugit"
i zmiany w historii, człowiek który "żałował"
czyli "Sprawa Filipowa" Pilipiuka?

Agi - 20 sierpnia 2007, 10:18

Oczywiście :bravo
Kwapiszon, zadaje

Kwapiszon - 20 sierpnia 2007, 12:09

"Łupnęło zdrowo w pobliżu STAREGO MIASTA. Mówiąc ściślej,
na skraju MIASTA, obok wieżowców Cebuli i Sałaty. Najpierw byt
to łoskot metalu uderzającego w twardą niewzruszoną przeszkodę,
zgrzyt blach, szczególny odgłos pękających ram i osłon. Na to nakładał
się chrzęst tłuczonego szkła i boleściwe okrzyki rannych - wszystko
pomnożone echem dawało kaskadę dźwięków niesioną długo między
ścianami wieżowców. Ledwo pierwsza fala hałasów ucichła, o zaraz
później nadchodził z krańców miasta łopot i świst śmigieł helikopterów,
od strony Centrum rozległy się jęki syren karetek pogotowia
"

Godzilla - 20 sierpnia 2007, 12:11

Parowski, "twarzą ku ziemi"
Kwapiszon - 20 sierpnia 2007, 12:19

Oczywiście, zadajesz.
Godzilla - 20 sierpnia 2007, 13:22

Cytat:
Ona ma rację, pomyślał. Posyłam ją prosto na spotkanie z kimś i z czymś, z czym nie powinna się spotykać. A ściśle rzecz biorąc, robię to pospołu z Sebastianem Hermesem. On mógł sam pójść do biblioteki, a ja mogłem udzielić jej informacji. Ale nie poszedł, a ja nie udzieliłem. Boże, pomyślał Tinbane, nienawidząc się serdecznie. Co ja najlepszego zrobiłem? I ja śmiem twierdzić że ją kocham.

mawete - 20 sierpnia 2007, 15:12

Dick, ale nie pamiętam która książka
Godzilla - 21 sierpnia 2007, 16:12

Poczekać jeszcze trochę? A może dalszy cytat? Ale to dopiero w domu, tu nie mam książki.
Kruk Siwy - 21 sierpnia 2007, 16:14

Cycat cycat!
Nie bardzo lubię Dicka (o ile to Dick) i nie skumałem.

Godzilla - 21 sierpnia 2007, 16:15

OK, to będzie wieczorem.
Godzilla - 21 sierpnia 2007, 20:46

Cytat:
- Mamy tu żywego, którym trzeba się zająć w pierwszej kolejności - powiedział, gdy na cmentarzu zjawili się Bob Lindy, doktor Sign i wielebny Faine. Wskazał im właściwy grób, a wtedy Bob Lindy natychmiast zabrał się z zapałem do rozwiercania twardo ubitej ziemi, by dostarczyć staronarodzonemu powietrza. To był początek rutynowych czynności, które dobrze znali.

Gwynhwar - 21 sierpnia 2007, 20:48

Philip K. Dick Wbrew wskazówkom zegara
Godzilla - 21 sierpnia 2007, 22:15

Tak jest, zadajesz! :bravo
Gwynhwar - 23 sierpnia 2007, 19:01

Przepraszam za zastój, będę mogła podać dopiero jutro rano. Cierpliwości, a jeśli ktoś ma czas i chęci, niechaj zadaje! :wink:
mBiko - 23 sierpnia 2007, 22:17

To może ja skorzystam.

Cytat:
Red w milczeniu wziął go za włosy i wykręcił głową w stronę kupy szmat na kamienistym osypisku.
- To był Okularnik - powiedział. - A na lewym wzgórzu, stąd go nie widać - leży Pudel. W identycznym stanie. Zrozumiałeś? Naprzód!

Kruk Siwy - 23 sierpnia 2007, 22:51

Prowok. Znaczy mBiko, prowok.
mBiko - 23 sierpnia 2007, 23:05

Kruku, że niby ja :shock: ?
Kruk Siwy - 23 sierpnia 2007, 23:14

A kto daje takie łatwe zagadki? Żebym znowu młodych nie dopuścił. Po to została zadana...
Słowik - 23 sierpnia 2007, 23:39

Hmm..to już chyba niedawno było, ale klasykę trzeba przypominać :D
mawete - 24 sierpnia 2007, 08:00

heh... to ja tez poczekam na odpowiedź kogoś młodszego :mrgreen:
Kwapiszon - 24 sierpnia 2007, 08:12

Acha czyli żeby odpowiedzieć trzeba byc młodszym?
Może sięskuszę !
Ale który tytuł obowiązuje ?

mawete - 24 sierpnia 2007, 08:15

Możesz podać oryginału jak Ci się chce klawiaturę przestawiać :D
Godzilla - 24 sierpnia 2007, 09:48

Też się nie wychylam, choć całkiem niedawno uzupełniałam ten brak w lekturze. I muszę powiedzieć, że bardzo się podobał :)
Gwynhwar - 24 sierpnia 2007, 10:17

No Piknik na skraju drogi przecie o.o Niedawno przemianowany przez pewne wydawnictwo na "Stalker" (w empikach tylko pod tym tytułem to znajdziecie...) No i Strugaccy. Myślę, że jestem wystarczająco młoda...


Widać wątek cierpliwie się mnie doczekał. Zatem zgodnie z obietnicą zapodaję:

Cytat:
OGŁOSZENIA DROBNE

POKOJÓWKA, KUCHARKA, lub dama do towarzystwa. Pokryte koszty podatku+ 10 dol. Dziennie. Phyllis 88-423
SMAKOŁYKI, egzotyczne potrawy importowane z Ziemi. Skorzystaj z moich gwarantowanych dostaw hurtowych! Zaoszczędź na wysokich kosztach transportu pojedynczych produktów! Katalogi Sears. Bradlee, GUM; Pfon 87-747
NOWO PRZYBYŁY z Australii, dobra prezencja, poszukuje int. Francuzki w celach towarzyskich 65-182

Kruk Siwy - 24 sierpnia 2007, 10:19

Gwynhwar, zadawaj. mBiko, wróci dopiero wieczorem, nie sądzę jednak żeby się obraził.
darkest - 24 sierpnia 2007, 11:30

Gwynhwar wiem, co to, ale nie wiem, czy wiekowo się łapię :)
Kruk Siwy - 24 sierpnia 2007, 11:32

darkest, wal. Z tym wiekiem to oczywista przekomarzanie się było. Ważne żeby wątek nabrał rozpędu bo fajny jest.
Gwynhwar - 24 sierpnia 2007, 11:36

Tru o.o
darkest - 24 sierpnia 2007, 11:38

To walę. To będzie Frederik Pohl, o ile pamiętam "Gateway, brama do gwiazd", lub "Kupcy wenusjańscy". Wybaczcie, pamięć szwankuje, ale to na pewno z cyklu o Heechach cytat jest.
Gwynhwar - 24 sierpnia 2007, 11:41

Good for you the darkest one! Gateway, brama do gwiazd.
Zapodajesz Staruszku 8)

darkest - 24 sierpnia 2007, 11:51

Dobra, zapodaję, ale będzie z pamięci, bo w pracy jestem.
Cytat:
Bo chłopiec kochał swojego psa.

Kruk Siwy - 24 sierpnia 2007, 11:52

Zagiął mnie. Ale coś krótki ten cycat...
Słowik - 24 sierpnia 2007, 11:53

A co tam, pierwsze skojarzenie, pewnie strzał kulą w płot...
Roog, Dicka?

darkest - 24 sierpnia 2007, 11:57

Ani jedno, ani drugie.
Cytat krótki, bo z pamięci. Podpowiedź: to jest opowiadanie. I tym zdaniem się kończy.

Martva - 24 sierpnia 2007, 12:01

Yyyyy.
Myślałam kiedyś o zrobieniu na jakiś konwent konkursu cytatowego - jednozdaniowego, ale wymiękłam :)

darkest - 24 sierpnia 2007, 12:19

Podpowiadać dalej? Ejże, to znana rzecz jest:)
Gwynhwar - 24 sierpnia 2007, 12:25

Podpowiadaj staruszku...
darkest - 24 sierpnia 2007, 12:26

No dobra, ale jak teraz nikt nie zgadnie...
Chłopak ma na imię Vic. Pies ma na imię Blood.

Czarny - 24 sierpnia 2007, 12:27

Ktoś tu się chwalił na forum, że ostatnio przeczytał "Chłopiec i jego pies" Ellisona. Czyżby zbieg okoliczności :wink:
Gwynhwar - 24 sierpnia 2007, 12:30

Niby kto o.o
darkest - 24 sierpnia 2007, 12:35

Dzięki, Czarny :) Oczywiście masz rację.
Zapodawaj...

Czarny - 24 sierpnia 2007, 12:41

Cytat:
- Och, moja śliczna księżniczko - szepnął R. - Pewnie chciałaś dobrze, ale dając tym ludziom jedzenie, czynisz im najgorszą z możliwych krzywdę.

darkest - 24 sierpnia 2007, 12:53

Hmm, R. to Rumata? Byłożby to "Trudno być bogiem" braci Strugackich?
Czarny - 24 sierpnia 2007, 13:04

Nie i Nie
Kwapiszon - 24 sierpnia 2007, 13:10

Sapkowski i jego cykl Husycki ?
Czarny - 24 sierpnia 2007, 18:29

Nie i Nie ;P:
Gwynhwar - 24 sierpnia 2007, 18:36

Czarny, podpowiedź o.o
Czarny - 24 sierpnia 2007, 18:56

Cytat:
Powietrze, po tym jak R dźgnął je palcem, zaczęło krwawić światłem. Palec pozostawił jarzący się ślad, gdy R opuszczał rękę, jakby malował jakiś wzór pędzlem na ścianie - nie było jednak ani pędzla ani ściany. Poruszał się powoli, starając się by ręka mu nie drgnęła. Nakreślił linię od lewej do prawej, mniej więcej długości dłoni, potem opuścił palec nieco na ukos, na końcu kreśląc lekką krzywiznę.

mawete - 24 sierpnia 2007, 19:50

Coś mi się we łbie buja... ale co to nie wiem... i raczej sobie nie przypomnę... Jakoś z Grzędowicz mi pasuje, albo Kossakowska - ale głowy za to nie dam...
mBiko - 24 sierpnia 2007, 20:20

Gwyn gratuluję.
Kruku dziękuję żeś się w moim zastępstwie podjął opieki nad wątkiem.
Żałuję, że się spóźniłem na Ellisona, bo bardzo go lubię.

gorbash - 24 sierpnia 2007, 22:26

Elantris?
Czarny - 25 sierpnia 2007, 07:30

:bravo gorbash zadaje
gorbash - 25 sierpnia 2007, 09:52

No to moze cos ze szczeniecych lat :)

Cytat:
Garet Jax i Slanter nie robili wiele, aby poprawic mu nastroj. Nawet bez widoku chorej rzeki i trudow tego dnia Jairowi trudno byloby utrzymac usmiech na twarzy i pogode w glosie w towrzystwie Mistrza Broni i gnoma.

mBiko - 25 sierpnia 2007, 10:12

Shannara Brooks'a
gorbash - 25 sierpnia 2007, 10:15

mBiko, oczywiscie :bravo
mBiko - 25 sierpnia 2007, 18:53

To może tak:

Cytat:
Sytuacja nad Nilem jest tu nie znana, jeżeli nie liczyć rozpowszechnionych przez pielgrzymów opowiadań o straszliwych mutantach, mężczyznach o ciałach owadów i ptasich głowach oraz o białych kanibalach.

Kruk Siwy - 26 sierpnia 2007, 19:53

Jakaś podpowiedź?
mBiko - 26 sierpnia 2007, 20:10

Widzę, że trzeba. Pisarz nie anglojęzyczny. I kolejny fragment:

Cytat:
Przed 6000 lat poniosła fiasko ekspedycja innego podróżnika. Statek czekający na orbicie był zaprogramowany w ten sposób, że po upływie określonego czasu obierał automatycznie kurs powrotny, nawet bez pasażera. I tak też się stało tym razem.
Ka-ten wyruszył więc w drogę, aby uratować i wykorzystać świadomość i wiedzę swego poprzednika, który przemierzając rozległe obszary Galaktyki przez 30000 lat, musiał dysponować niezmierzoną skarbnicą wiadomości.

darkest - 27 sierpnia 2007, 07:08

mBiko napisał/a:
Cytat:
Sytuacja nad Nilem jest tu nie znana, jeżeli nie liczyć rozpowszechnionych przez pielgrzymów opowiadań o straszliwych mutantach, mężczyznach o ciałach owadów i ptasich głowach oraz o białych kanibalach.

Jacie.. czytałem to wieki temu w NF. To jest opowiadanie... nawet pamiętam całą fabułę, ale nie pamiętam autora ani tytułu... Ian Watson?

Rafał - 27 sierpnia 2007, 08:39

Sugestywne bardzo było to opowiadanko, musze je odkopać :D Te jęki chopców zalewanych po kastrowaniu wrzącym masłem ... :wink:

Czy to nazywało się "Ozymandias"?

darkest - 27 sierpnia 2007, 08:58

Nie, to nie był "Ozymandias".
darkest - 27 sierpnia 2007, 10:26

Ondrej Neff?
mBiko - 27 sierpnia 2007, 16:45

Blisko panowie, blisko, ale jeszcze nie to.
darkest - 27 sierpnia 2007, 18:22

Weź już powiedz, bo mnie męczy... Opowiadanie znam, ale tytuł i autor - amnezja :(
mBiko - 27 sierpnia 2007, 18:47

Dobra ostatnia cytata.

Cytat:
Ale dlaczego przybrali postać Horusa? Albo skarabeusza? Dlaczego właśnie postaci z mitologii egipskiej?
Hassan przyznał, że sam ani skarabeusza, ani istoty ogłowie ptaka, ale słyszał że wynurzyły się one z Ziemi O......., Krainy Zmarłych, przejęte gniewem wskutek zagłady Egiptu, zatopienia kultury liczącej już sześć tysięcy lat.


Wykropkowanie moje.

darkest - 27 sierpnia 2007, 19:01

okay, wiem! "Ziemia Ozyrysa" Wolfganga Jeschke! Głównego bohatera nazywano "Master Jack". Ha! Ulżyło mi!
mBiko - 27 sierpnia 2007, 19:32

To dziwny, dziwny świat,
W którym żyjemy.
Master Jack...

Długie lata miałem w pamięci to motto, a opowiadanie wywarło na mnie wielkie wrażenie.
:bravo darkest, zadajesz.

darkest - 27 sierpnia 2007, 19:45

No to jedziemy:
Cytat:
Owszem, jest przywiędła lipa, są żelazne sztachety i bulwar za nimi... Lód pływa w kompotierce, przy sąsiednim stoliku widać czyjeś przekrwione bycze oczy i jest strasznie, jest strasznie...

Kwapiszon - 28 sierpnia 2007, 07:56

Ciekawe czy będzie dyskusja czy to S-F
Michał Bułhakow - Mistrz i Małgorzata

darkest - 28 sierpnia 2007, 09:06

Oczywiście, Kwapiszon, zapodajesz :bravo

PS. Fantastyka to jest na pewno :)

Kwapiszon - 28 sierpnia 2007, 10:02

"Hala hibernatorów na poziomie czterdziestym wydawała się
wypełniona oczekiwaniem po brzegi. Wszystko tu było czuwaniem,
skrzętnym skrywaniem duszonej w sobie energii, wypatrywaniem
chwili, tej jedynej, w której ściśniętym sprężynom wolno będzie
wystrzelić na całą długość, zerwać więzy, wypchnąć stalowe
ograniczenia, zewrzeć otwarte wyłączniki i puścić przez nie prądy,
drogami nie uczęszczanymi od lat - aby napełnić pustkę tumultem,
ciszę wrzawą. Trzeba było jednego sygnału, który ciągle się nie
poławiał - jeszcze nie przyszła pora, nie minął czas
"

darkest - 28 sierpnia 2007, 19:45

Strzelę, ale to wątpliwy strzał - "Cylinder van Troffa" Janusza A. Zajdla?
W każdym razie kojarzy mi się z polską fantastyką i to tą nienajnowszą.

Kwapiszon - 29 sierpnia 2007, 08:45

Skojarzenia dobre, czasowe, rzeczywiście Polak
ale nie Zajdel.

mBiko - 29 sierpnia 2007, 08:47

Senni zwycięzcy - Oramus ?
Kwapiszon - 29 sierpnia 2007, 08:49

Zadajesz
mBiko - 29 sierpnia 2007, 21:37

To może tak:

Cytat:
Siostry Miriam cechowała fantazja i zmysł artystyczny. Były dyktatorkami mody. Najnowsza kreacja Melissy jeszcze w tym samym tygodniu ulegnie skopiowaniu przez inne siostry.
Marta roześmiała się zachwycona i usiadła patrząc jak wprawne palce Melissy zaczynają układać jej włosy. W godzinę później, kiedy parami opuściły pokój, posuwały się jak jedna istota i były do siebie tak podobne, jak kłosy zboża.

Kruk Siwy - 29 sierpnia 2007, 23:19

mBiko, mBiko, Ty niepoprawny jesteś i wiesz, Gdzie dawniej śpiewał ptak...
Jak śpiewają maskonury?

mBiko - 30 sierpnia 2007, 08:48

Ano jestem Kruku, taki ze mnie porąbany typ. Maskonury raczej skrzeczą niż śpiewają.
Pani Kate Wilhelm mówi, że zadajesz.

Kruk Siwy - 30 sierpnia 2007, 09:45

Kłopot mam, bo w pracy siedzę...
może rzucę taką cytatą z głowy: "I uścisnęli sobie dłonie bo to byli mocni ludzie."
Łatwe, bo chcę żeby ktuś przejął pytanie.

Rafał - 30 sierpnia 2007, 09:50

Czyżby Planeta Zła była?
Kruk Siwy - 30 sierpnia 2007, 09:52

Ona. Dokładnie ostatnie zdanie. Berek!

Tak naprawdę Rafale to planeta i owszem ale śmierci...
Autora jeszcze dodaj dla mniej oczytanych i jazda.

Rafał - 30 sierpnia 2007, 10:05

Szczura Harrisona Bohatera Galaktyki na dodatek :D

Moja zagadka:

pierwsza cycata:

- Pojedynczo, istoty ludzkie wszystkie są durniami. Podczas gdy zbiorowo...
- Zbiorowo są zbiorem durniów.


Prawda, że proste? :wink: A jakie prawdziwe :mrgreen:

Kwapiszon - 30 sierpnia 2007, 10:53

Orson Scott Card - "Mówca Umarłych" ?
Rafał - 30 sierpnia 2007, 11:00

Ta jes :bravo
Edytka:
Przepraszam, kurna za szybko, Autor ten, tytuł nie ten. Popraw się i zadawaj.

Gwynhwar - 30 sierpnia 2007, 11:03

Ksenocyd?

edyta: Przepraszam, nie miałam odświeżonej strony, nie zauważyłam Kwapiszona o.o

Kwapiszon - 30 sierpnia 2007, 11:07

Oddaje Gwynwar bo wole zgadywać zresztą podała tytuł prawidłowo
Gwynhwar - 30 sierpnia 2007, 11:22

Zatem dla sprawiedliwości będzie łatwe:

Cytat:
Ford dygotał po części z zimna, po części dlatego, że wpadały mu do głowy historie, które opowiadała ulubiona z jego matek, kiedy był jeszcze maleńkim Betelgeusańczykiem i sięgał arturiańskiemu megaświerszczowi do kostek.

Rafał - 30 sierpnia 2007, 11:24

No nie no, za łatwe, niech ktoś poda mi ręcznik :lol: Ja pass :wink:
gorbash - 30 sierpnia 2007, 11:49

Patrz moj podpis :)
Gwynhwar - 30 sierpnia 2007, 12:43

Rafał, gorbash, to przestańcie sie przerzucać żaluzjami tylko odpowiedzcie :D No chyba, że czekamy na kogoś komu to pytanie sprawi trudność :wink:
gorbash - 1 września 2007, 09:34

Aby nie blokowac watku: Autostopem przez galaktyke.
Słowik - 1 września 2007, 10:36

Aby nie blokować wątku: zadawaj :D
gorbash - 1 września 2007, 11:25

Cytat:
Zblizali sie do obszaru, z ktorego plynal rosnacy halas. Byl to halas miekki, ale tym bardziej ogluszajacy - jak gdyby milion ciezkich, wilgotnych placht skorzanych padaly na wielki, slabo napiety beben. Nagle zrobilo sie jasniej.

Gwynhwar - 1 września 2007, 11:39

Cytat:
Aby nie blokowac watku: Autostopem przez galaktyke.


Ale to nie ten tytuł O.O I nawet bez pełnej odpowiedzi... Oj, chłopcy, chłopcy, potraktowaliście mnie po macoszemu :evil:

Słowik - 1 września 2007, 11:42

gorbash, wstydziłbyś się :P
Gwynhwar - 1 września 2007, 11:46

Słowik napisał/a:
Aby nie blokować wątku: zadawaj


Khem, khem...

Serio mam dawać podpowiedź? o.O

Słowik - 1 września 2007, 12:00

Nie rozumiem tego zdziwienia. Ja tego na przykład nie czytałem, więc podpowiedź nic mi nie pomoże ;)
gorbash mnie zmylił, bo wydawał się znać odpowiedź :twisted:

Gwynhwar - 1 września 2007, 12:03

Zatem kwestia poprawnej odpowiedzi pozostaje otwarta.

Jak do 15 nikt nie odpowie, to zapodam podpowiedzią. Ufam natomiast, że jest to powodowane małą frekwencją :)

mawete - 1 września 2007, 14:48

Siergiej Sniegow "Ludi kak bogi"? Nie dam glowy. Nie pamietam polskiego tytułu, (Gwiezdne szlaki? ) a zeby było smieszniej moglo wyjść pod innym nazwiskiem - miałem 3 tomy z początku lat 80-tych i chyba był to pseudonim.... :mrgreen: Cos tam o Galaktach było, smokach, głowny bochater miał na imie Eli i latali Gwiezdnymi Pługami... ale mogę się mylić... :D
Gwynhwar - 1 września 2007, 14:52

mawete, ty mi sie nie wpierniczaj w moja zagadkę! gorbash, jest nielegalny! :evil:
mawete - 1 września 2007, 14:57

Gwynhwar: ale ja o Tobie mówilem... :mrgreen: widocznie nie to... :twisted:
Gwynhwar - 1 września 2007, 15:06

Phew! :evil:

Ok, jest piętnasta zatem daję podpowiedź...
Cytat:
-Żebyś ty wiedziała, jak ja się czuję…-gorzko ciągnął Marvin.
-Po prostu zostawili cię tu samego i uciekli? Chyba rozwalę im ten cholerny sufit!
Rozbiła sufit w pył.
-Niesamowite…-rzekł Marvin.

mawete - 1 września 2007, 15:13

Pasikowski "Ja Gelerth? Strzelam Marvin mi pasuje... :D
Gwynhwar - 1 września 2007, 15:24

Niestety pudło o.o
mawete - 1 września 2007, 15:27

Gwynhwar: przyroda... niestety nie chce mi się myśleć, taki jeden o 4 rano zadbał o to skutecznie, a ja cały czas poprawiam :D
Godzilla - 1 września 2007, 20:03

Restauracja na skraju Wszechświata? Czy jak to się nazywało.
Gwynhwar - 1 września 2007, 20:03

Dzięki bogom! Godzilla dodaj jeszcze autora, i zadawaj! :mrgreen:
Godzilla - 1 września 2007, 20:21

Douglas Adams.

Cytat:
Znajdowali się już tak blisko, że bez trudu można było rozróżnić szczegóły budowy septum - wyoblone pilastry, żebra, kontrszprosy, i inne elementy, na które Thomasowi brakowało określeń - biegnące we wszystkie strony i krzyżujące się ze sobą pod najrozmaitszymi kątami. Coraz cieńsze i gęstsze im bliżej żywoskłonu, dołem wybiegały w pęczkach korzeniopodobnych, parabolicznie wygiętych przypór, które wyglądały na niezwykle solidne i masywne, choć tak naprawdę były rurami pustymi w środku jak ptasie pióro. Cała przegroda miała charakterystyczny wygląd i styl, z grubsza organiczny, ale złamany czymś martwym, mechanicznym. Kojarzyła się z liściem albo z owadzim skrzydłem, bardziej jednak jak ich przybliżona imitacja niż replika.

Martva - 1 września 2007, 20:29

Ja się domyślam, chociaż nie czytałam, ale może się źle domyślam ;)
EDIT: nie chcę się błaźnić, ale 'Katedra' Dukaja może?
EDIT 2 juz wiem że nie :D

darkest - 1 września 2007, 20:40

Hmmm.... Sacriversum czy Kroniki Thomasa Covenanta?
Martva - 1 września 2007, 20:56

darkest napisał/a:
Hmmm.... Sacriversum czy Kroniki Thomasa Covenanta?


No co Ty, to taki długi fragment a nie ma ani słowa o wewnętrznym cierpieniu bohatera z powodu choroby ;)

darkest - 1 września 2007, 23:12

hehehe, masz rację, wycofuję zgniłka :) Już skojarzyłem, co to jest, ale jeszcze poczekamy?
Słowik - 1 września 2007, 23:49

A na kogo czekasz darkest? Jakaś nowa zabawa - wiem, ale nie powiem?
darkest - 2 września 2007, 06:17

Słowik, to (jeszcze) wolny kraj, nie muszę mówić, jak nie chcę :)

Ale żeby nie było, że krasnoludy s...ksyny, że nieużyte i że niemożliwa jest z nimi ta, no... kołogzystencja, to napiszę, że zapewne chodzi o Uśpione Archiwum Wawrzyńca Podrzuckiego.

Godzilla - 2 września 2007, 19:14

Tak jest, i zadajesz! :bravo :bravo :bravo
darkest - 2 września 2007, 21:35

No to proszę bardzo:

Cytat:
Za każdym razem, kiedy kaznodzieja się pojawiał, miał jej coś powiedzieć, ale ciągle milczał. Wiedziała, że tak będzie trwało, dopóki nie wstanie i nie zacznie myśleć o czymś innym. Wyśliznęła się z łóżka i przez chwilę stała nieruchomo, obserwując Michaela w szarym blasku sączącym się przez świetlik. Uniesienie. Nadchodzi uniesienie.

Gwynhwar - 3 września 2007, 10:50

Gaiman?
darkest - 3 września 2007, 12:01

Nie.
Gwynhwar - 3 września 2007, 12:36

A brzmiało tak Kaznodziejsko :D
Kwapiszon - 4 września 2007, 08:29

III tom trylogii ciągu ? Williama Gibsona ?
darkest - 4 września 2007, 09:38

Autor się zgadza, poproszę o tytuł.
Kwapiszon - 4 września 2007, 09:49

Mona Liza Turbo.
darkest - 4 września 2007, 10:11

Pięknie :) Zadajesz, Kwapiszon
Kwapiszon - 4 września 2007, 11:33

"Wyszedłem za nim i zawołałem "halo, proszę pana!";
możliwie przyjaznym tonem. Obejrzał się przez ramię i
zwalił nagle na podłogę zupełnie bezwładnie.
Jak ja bym tak reagował na każdego ducha,
to ładnie bym wyglądał. Podszedłem do niego i ostrożnie
dotknąłem jego szyi. Żył. Kradzież jego drelichów nie wchodziła
w rachubę, bo zemdlawszy, zmoczył się obficie
całą zawartością pęcherza. Biedak
"

Kwapiszon - 5 września 2007, 08:05

Dobrze to był
J. Grzędowicz i jego PiK

a teraz
z innej beczki


"Ruszyłem z powrotem, ale po chwili znów zamarłem w miejscu,
widząc wpatrzone w siebie oczy. To tylko ten sam porzucony pod
ścianą złom na wprost naszego schronienia… Wtedy nagle dotarło
do mnie coś oczywistego: martwe oczy były zwrócone w moją
stronę, choć przedtem patrzyły na nasze posłanie.
Przeszedłem na przeciwną stronę korytarza i przesunąłem się z
plecami przy ścianie aż do naszego schronienia. Schronienie!
"

Czarny - 5 września 2007, 08:14

Kwapiszon powoli, daj ludziom troszkę więcej czasu na zgadywanie :wink:
Kwapiszon - 5 września 2007, 08:19

Niechce blokować tematu.
gorbash - 5 września 2007, 08:25

Vertical
Kwapiszon - 5 września 2007, 08:32

No jasne. Zadajesz
gorbash - 5 września 2007, 08:56

Nie mam nic przy sobie oprocz jednej oczywistej, takze proponuje cos co zadalem nielegalnie: ;)

Cytat:
Zblizali sie do obszaru, z ktorego plynal rosnacy halas. Byl to halas miekki, ale tym bardziej ogluszajacy - jak gdyby milion ciezkich, wilgotnych placht skorzanych padaly na wielki, slabo napiety beben. Nagle zrobilo sie jasniej.

Kruk Siwy - 5 września 2007, 09:27

Ech nie będziemy męczyć gawiedzi.
Lem. Eden.
Ale niech zadaje kto chce bo ja w pracy...

gorbash - 5 września 2007, 09:35

Dla porzadku :bravo Kruk Siwy :)
Kwapiszon - 5 września 2007, 09:38

Jako wredota przejmuje

" Tej nocy nikogo już o nic nie zdążyłem spytać.
Zbudzony ostrym zgrzytem unoszonej grodzi, jak strzałem
armatnim, ukryłem się pod kołdrą, by tam zamknąć usta,
szeroko otwarte grozą bliskiej śmierci, zaś brutalna siła,
która przy tym chciała mi wyważyć szczękę, w czasie trwania krzyku
wyrwanego z piersi obdzierała mnie z ostatnich złudzeń, tłocząc
do mózgu mroźną myśl o widmie wszechobecnego Mechanizmu.
"

Kwapiszon - 6 września 2007, 07:51

No to drugi fragment
już zupełnie "lajtowy"

"Wpatrywałem się w swój wizerunek z ciekawością,
która wkrótce nabrała mocy zdumienia: na własnym czole
również odczytałem duże czarne litery i cyfry.
To piętno różniło się od poprzedniego pewnym drobnym,
choć bardzo istotnym szczegółem. Nosiłem na czole nie wiadomo
kiedy wyryty tam napis: BER-66
"

mawete - 6 września 2007, 07:54

"Robot"?
Kwapiszon - 6 września 2007, 08:06

Oczywiście
i nie ma przebacz zadajesz

darkest - 6 września 2007, 09:40

yh, czułem, że to "Robot" :)
mawete - 6 września 2007, 12:00

A ja w robocie siedzę i nie mam zupełnie czasu... darkest: jak czułeś to zadawaj
darkest - 6 września 2007, 12:09

Cytat:
Minąłem długi ekran na ścianie po którym biegł aktualnie napis: "Cudzoziemcze! Nie zaśmiecaj Szwecji!". Poczułem się obrzygany i zawszony.

darkest - 7 września 2007, 19:10

Nikt nie wie? Podpowiedź: autor polski.
gorbash - 7 września 2007, 19:12

Czy to nie jest Grzedowicz aby?
darkest - 7 września 2007, 19:31

Nie jest. Podpowiadać dalej?
darkest - 10 września 2007, 00:35

Dobra, to była "Podwójna śmierć" Eugeniusza Dębskiego. Nie ma co blokować wątku, proszę zadawać :)
Agi - 10 września 2007, 12:41

To może ja:

Cytat:
Wejście do mojego mieszkania wymagało użycia czterech kluczy. Jednego do klatki schodowej, drugiego do krat na piętrze i dwóch następnych do domu. To bardzo skomplikowane. Niezzzwykle... Przed samym wejściem do przedpokoju zanuciłem sobie: Znów powróciłaś stara dziwko. Nie było cię pięć lat. Już raz mi odebrałaś wszystko i znowu stoisz w drzwiach. Szkoda, że nie mam takiego głosu, jak Maleńczuk, ale starałem się, jak tylko potrafiłem.

Agi - 11 września 2007, 09:06

Nikomu się nie kojarzy?

To może jeszcze fragment:
Cytat:
Ponieważ z domu zabrali mnie w bokserkach i w poplamionym T-shircie (nie licząc czarnego worka), więc musieli mi znaleźć coś do ubrania.
- Wszystko OK - pocieszył mnie oficer - Przywieźliśmy kilka rzeczy z twojego domu.

Dodam tylko, że autor jest na Forum.

Kwapiszon - 11 września 2007, 09:41

Piekara Jak ja Was ........... ?
darkest - 11 września 2007, 09:58

"Przewodas" Lewandowski i jego Noteka?
Kruk Siwy - 11 września 2007, 10:03

Wygląda na to że Kwapiszon miał rację, Agi?
Agi - 11 września 2007, 10:14

Tak Kruku Siwy, Kwapiszon miał rację. :bravo
W Twoje ręce Kwapiszon.

Kwapiszon - 11 września 2007, 10:24

" Nie wierzyłem własnym uszom - Herman, historyk,
zwany Pobożnym, bowiem specjalizował się w Piastach śląskich,
sprawiał wrażenie najspokojniejszego faceta w całej budzie.
Skakanie przez okno czy nawet skakankę w jego wykonaniu
wydawało się równie nieprawdopodobne co i lot na Księżyc.
"

Martva - 11 września 2007, 11:24

YYyyyy, ja to chyba czytałam... Inglot? Inquisitor?
Kwapiszon - 11 września 2007, 11:25

Oczywiście.
Zadajesz

Martva - 11 września 2007, 11:58

Cytat:
Chyba na chwile przysnął.
Obudziły go stalowe uchwyty, zaciskające się na jego nadgarstach i kostkach nóg.
Otworzył oczy. Leżał teraz na środku łoża, z którego rogów wystawały stalowe ręce, takie same, jakie wydobywały sie z nakryć głowy naukowców. Teraz te dłonie unieruchomiły jego kończyny. Księżniczka stała nad nim, już ubrana.
- Co sie dzieje...? - zaprotestował. Szarpnął się, lecz maszyny trzymały go mocno.
S. przyłożyła palec do ust.
-Ciiii... - szepnęła, uśmiechając się drapieżnie. W drugiej ręce trzymała nóż o krótkim, szerokim ostrzu.

gorat - 11 września 2007, 12:18

Kolejny autor z forum, trochę ostatnio nieaktywny... Mam chęć zgarnąć zagadkę, zanim ktoś ją obrzeza... Ale cytatu parę godzin mieć nie będę.
Kruk Siwy - 11 września 2007, 12:21

Wal. Inni chętni znajdą się chętnie.
gorat - 11 września 2007, 12:22

Dobrze. "Pani igieł" Uznańskiego. Testujemy cierpliwość w oczekiwaniu na cytat? Może coś fajnego znajdę...

Edit: zresztą letko to śmieszne, skoro zagadka potrafi utknąć i na parę dni ;)

Rafał - 11 września 2007, 12:53

Czy to był cytat do odgadnięcia? :? :wink:
Martva - 11 września 2007, 13:07

gorat jasne, miał być inny cytat o podobnym wydźwięku, ale nie znalazłam :evil:
Kwapiszon - 11 września 2007, 13:16

To czekamy czy pierwszy wolny ....
Agi - 11 września 2007, 14:12

Kwapiszon, nie tup, daj goratowi szansę :wink:
Kwapiszon - 11 września 2007, 15:48

Oki
tylko
Testujemy cierpliwość w oczekiwaniu na cytat
dobra dobra
idę do domu

gorat - 11 września 2007, 18:46

"O godzinie 15.30 komendant policji piątego obwodu Tokio kapitan Jamagisi zapisał w księdze raportów:
"Demonstracja na Placu Cesarskim została rozpędzona. Meldunki porucznika Tamura i podporucznika Sotojara podają ilość zabitych demonstrantów - 4, rannych 37, 23 policjantów doznało obrażeń. Na miejscu demonstracji aresztowano 14 osób, winnych podburzania ludności. Jednego z nich, Takeo Fukudę, schwytano w chwili, gdy wygłaszał przemówienie, w którym wspomniał o zbrodniarzach i wojnie bakteriologicznej. (...)" "

Wskazówka jest.

Edit: ale zakonfabulowałem! Nieistniejące fragmenty tekstu usunięte ;)

Rafał - 12 września 2007, 08:03

Phi, .......
No dobra, ja wiem, kiedyś rozmawialiśmy tutaj o niej :wink: Takie czarne, sztywne okładki :D (przynajmniej w moim wydaniu) :D

gorat - 12 września 2007, 11:47

U mnie są miękkie zgniłozielone, ale to wydanie masowe ;) Kilka było.
Przyznajesz się i dajesz, czy traktujemy to jako wskazówkę dla innych?

Rafał - 12 września 2007, 11:55

Trudne to jest pytanie, bo ksiązka nie wznawiana co najmniej 20 lat, niech jej ziemia lekką będzie, ale może ktoś sobie przypomni jak to butny imperializm rozwijał broń biologiczną testując ją na jeńcach - bojownikach o socjalizm i co z tego wyniko :wink:
(Stawiam na Kruka :D )

Kruk Siwy - 12 września 2007, 12:07

He, he. Dawaj Rafał i nie wygłupiaj się.
Rafał - 12 września 2007, 13:04

"Bakteria 078" autor Bieliński (Bielicki?) Marek (Marian?) - byłem tyci jak dorwałem tę książkę na strychu :lol: Zrobiła wrażenie, nie ma co :wink:
gorat - 12 września 2007, 13:06

To z nawiasów jest prawidłowe. Pchaj zagadkę!
Rafał - 12 września 2007, 13:36

Bardzo proszę niech ktoś zada, jestem zarobiony na śmierć, uszami mi papiery wychodzą, plis :D
Kruk Siwy - 13 września 2007, 10:22

"Ayla zrazu nie zauważyla ognistej zjawy, a kiedy w końcu ją dostrzegła, aż ją zamurowało. Poczuła, że Iza ściska jej rękę, dodając otuchy. Dziecko poczuło głuche dudninie, gdy końce dzid zaczęły wybijac swój rytm."

No, kto pierwszy?

Kwapiszon - 13 września 2007, 10:51

J. M. Auel - Dzieci Ziemi ?
Kruk Siwy - 13 września 2007, 10:52

Nieźle... a który tom?
Kwapiszon - 13 września 2007, 12:07

No właśnie
dlatego
podałem cykl
no to pokolei
Klan Niedźwiedzia Jaskiniowego ?

Kruk Siwy - 13 września 2007, 12:23

Brawo!
To tam przecież Ayla jest dzieckiem...
zadajesz.

Kwapiszon - 13 września 2007, 12:28

"Włosy stanęły mi dęba; nigdy jeszcze nie znajdowałem
się w takiej opresji. Przeczuwałem, że los mój będzie opłakany,
i nie myliłem się; albowiem słowa te piszę w więzieniu śledczym
Nowego Jorku, gdzie przebywam już czwarty miesiąc. Obawiam się,
że podróż do Meopsery przyjdzie mi odłożyć na czas nieograniczony...
"

Kruk Siwy - 13 września 2007, 13:09

Dajmy się ludziom pobawić...
Kwapiszon - 13 września 2007, 15:17

No dobra
to coś innego

Dowódcy przejęli swoje części floty i uformowali szeroki pocisk,
cylinder wymierzony w najbliższą formację wroga. Nieprzyjaciel nie próbował
go odepchnąć, wręcz przeciwnie - zapraszał niemal do środka, by okrążyć ze
wszystkich stron i dopiero wtedy zniszczyć. [...] Zaatakował w dół, na północ,
na wschód i znowu na dół, na pozór bez żadnego planu, lecz cały czas zbliżając się
do planety wroga. [...] Wydał rozkaz i jego statki runęły jak kamienie ku
powierzchni planety. Były to myśliwce, absolutnie niezdolne do wytrzymania termicznej
fali przejścia przez atmosferę.
"

Kruk Siwy - 13 września 2007, 15:20

Kwapiszon, dam Ci dwa razy mata. Za niecierpliwość. Lem Ijon Tichy podróż xxVI i Card Gra Endera.
Jak ludki ni kumają trzeba dawać podpowiedzi, przecież to zabawa jest a nie tak odrazu z innej paki...

dopisane dnia następnego.
Kwapiszon, mogem zadawać? mogem?

Gwynhwar - 16 września 2007, 12:07

Ruchy, ruchy, ruchy...
Kwapiszon - 17 września 2007, 08:10

Oczywiście 2:0, zgadłęś wszystko
więc możesz zadać dwia cytaty.

Kruk Siwy - 17 września 2007, 09:22

Kwapiszon, trochę mam żal do Ciebie. Wynalazłeś u Lema bardzo smaczne kuriozum i można by się przy tym pobawić... No cóż. Zadaję.

"Wieczór spędzili po drugiej stronie portu, na brzegu nienazwanego jeszcze morza. Sagan i Schramm leżeli na piasaku, z głowami opartymi o plecaki, i oglądali dziwne konstelacje. Carpenter, Wilbur, Hawking, Benford i Schirra siedzieli przy ognisku, rozmawiając, słuchając szumu fal, oddając się rozmyślaniom, które zawsze chyba towarzyszyły ludziom wyrzuconym na nieznany brzeg. Le Guin, Curran oraz Walker zdjęli buty i spacerowali po wodzie..."

Rafał - 17 września 2007, 09:34

"Brzegi zapomnianego morza", Mc Devitt, pogańskie imiona mają w tej hameryce, nigdy nie jestem pewien czy dobrze piszę :? Jedna z niewielu książek w której nagromadzenie naiwności i niedorzeczności przechodzi w element fantastyczy :wink:
Kruk Siwy - 17 września 2007, 09:35

Khem...
Zadajesz.

Rafał - 17 września 2007, 09:48

No tak :D

Co by tu.... chyba tego nie było:
Cytat:
Bytem ja, to znaczy Alex, i trzech moich kumpli, to znaczy Pete, Georgie i Jołop, a Jołop to znaczy po nastojaszczy Jołop, i siedzieliśmy w Barze Krowa zastanawiając się, co zrobić z tak pięknie rozpoczętym, a wieczór był *beep* mrok ziąb zima sukinkot choć suchy.

Edit: to wykropkowane to ma być "c h u j n i a"

mawete - 17 września 2007, 09:52

Rafał:za proste dajesz :D
Rafał - 17 września 2007, 09:57

Na szybkiego, bo czas mnie ogranicza, a to pierwsze wpadło w łapy, bierz jak chcesz, bo na godzinę wypadam :D
mawete - 17 września 2007, 10:07

jak masz spadać to : Mechaniczna pomarańcza
Rafał - 17 września 2007, 10:22

No :D
mawete - 17 września 2007, 10:23

Chwila poszukam czegoś ciekawego. Mam czas...
mawete - 17 września 2007, 10:28

Zobaczymy kto czytał :D
Cytat:
Wstał i zaczął niezdarnie zsuwać się po stromym zboczu. Był mniej wiecej w połowie drogi, gdy stary Serken podniósł się z ławy, zawołał o odświętne czarki i najlepszy kumys, a potem ukłonił się wnukowi głęboko i z szacunkiem.

gorbash - 17 września 2007, 10:33

Ruda sfora
mawete - 17 września 2007, 10:34

gorbash: zadawaj :D :bravo
gorbash - 17 września 2007, 10:38

No to jedziemy:

Cytat:
K. miał zwyczaj drzemać po posiłku. Tak się przyzwyczaił, że zaczął zasypiać już przed jedzeniem. Przez pewien czas wydawał na żywność znacznie mniej, potem zmarł.

Kwapiszon - 17 września 2007, 10:43

Huberath Z balsamu Pożegnania
a dokłądniej K. miał zwyczaj.

gorbash - 17 września 2007, 11:14

Kwapiszon, :bravo Martwiłem się już co zrobię, kiedy ktoś poprosi o dodatkowy fragment w ramach podpowiedzi... ;-)
Kwapiszon - 17 września 2007, 12:25

Fakt bo to całość.
Co do poprzednich pośpiech wynikał
z czegoś innego co można było zauważyć,
bo wiedziałem że mnie nie będzie do poniedziałku.

"Sekretarz stanu odłożył na bok ostatni podpisany
arkusz i podniósł głowę. Przez wysokie okna wpadał
żółtawy blask późnej, suchej w tym roku jesieni, odbijając
się świetlistymi refleksami w lustrzanej płycie biurka.
W ogromnym pokoju panowała cisza. Aparatura klimatyczna
pracowała bezgłośnie wtłaczając powietrze o świerkowej woni,
wielki zegar nad portretem Waszyngtona tykał miarowo, a co
kilkadziesiąt sekund na mlecznej szybie drzwi rysował się
cień kroczącego korytarzem wartownika.
"

Kwapiszon - 18 września 2007, 07:49

"Pierwszy, bosman Allepiastro, zwany był Wkufluoko,
jako że w bitce jednej w porcie Angielczyków Southampton
wrażono mu w czeluść kufel od piwa, który oko opasawszy,
w orbitę czerepu tak się był wraził, iż mu na zawsze pozostał,
od czego marynarz ów jakoby w monokulusie chadzał,
z okiem za szybką szklaną mrugającym. Ten siły był takiej,
że z suchara solonego, ręką go krzynę pocisnąwszy,
sok ciemny puszczał
'

mawete - 18 września 2007, 07:56

Dobra... zeby nie blokować tematu: "Hormon agatotropowy" Lema
Kwapiszon - 18 września 2007, 09:12

Jasne.
Kruk Siwy - 18 września 2007, 09:15

Ktoś tu dorwał Sezam i inne opowiadania...
mawete - 18 września 2007, 09:39

Kruku coś specjalnie dla Ciebie :D
Cytat:
Kobieta wygladała tak, jakby zapadła w krótką drzemkę i jakby sniła o czymś przyjemnym. Jej w gruncie rzeczybardzo zwyczajną twarz rozjaśniał wewnętrzny uśmiech, przez co rysy nabrały znamion piekna.
Na rozkaz M. otworzyła oczy, które okazały się ciemnoorzechowe, ostro kontrastujące z papierowa bladością czoła i policzków. Przez chwilę patrzyła wprost na niego, ale kiedy niewyczuwalny prąd powietrza poruszył hamakiem, zastygły wzrok przesunął się po barku i przedramieniu, na sekundę spoczął na niespokojnie ruchliwej dłoni, a potem odpłynał gdzieś w szarość słabo oświetlonego kąta sali operacyjnej.

Kruk Siwy - 18 września 2007, 09:41

Bawimy się dalej, bo nie wiem...
mawete - 18 września 2007, 10:01

To poczekamy - może ktoś inny wie :D Podpowiem ze kniga ma prawie 20 lat, zbiór opowiadań i polski autor :D
Kwapiszon - 18 września 2007, 10:20

A to zbiór opowiadań jednego autora czy różni autorzy ?
Np Bronisław Kijewski
A co do Sezamu (niestety wydanie II) mamy też inne (np. Inwazja ...) co nie omieszkamy wykorzystać.

Kruk Siwy - 18 września 2007, 10:22

He, he mam wydanie pierwsze, ale w całkowitym rozpadzie, niestety. I wykorzystuj chłopie, tylko daj się ludziom pobawić...
mawete - 18 września 2007, 10:22

"Ałtorzy"... Młodzi jeszcze byli :D
mawete - 18 września 2007, 13:54

Kolejna podpowiedź zeby nie blokować. Autorzy opowiadań: Żwikiewicz, Grundkowski, Zimniak, Baraniecki, Kochański, Maszczyszyn, Piekara, Drukarczyk, Inglot.
Kwapiszon - 19 września 2007, 08:03

Czyli maksymalnie jest tylko 9 strzałów.
mawete - 19 września 2007, 08:05

Nastepna podpowiedź bo coś wam kiepsko idzie.... książka wydana przez almapress
Kwapiszon - 19 września 2007, 08:17

Konieczność bywa czasem bardzo okrutna.
Ale dalej zostaje 9 strzałów.

mawete - 19 września 2007, 08:20

Kwapiszon: :mrgreen: :bravo :mrgreen: zadawaj
Kruk Siwy - 19 września 2007, 09:24

Po podpowiedzi autorskiej wiedziałem, ale po co psuć zabawę. Dalej chłopy pokazać młodziakom że fantastyka nie zaczyna się od miłej naszemu sercu Magdy Kozak!
Kwapiszon - 19 września 2007, 11:13

E to się nie liczy
kto pierwszy ten lepszy. Bo dziś nic nie mam pod ręką
a zaraz musze jechać.

mawete - 19 września 2007, 11:41

Dobra to dam jeszcze raz ja... zobaczymy kto czytał :D
Cytat:
Nie lubie latac na smokach, bo trąci to starożytną teatralnością, a powolnych pegazów wręcz nie znoszę. Na Ziemi posługuje się zwyczajną wygodna awionetką, pojazdem niezawodnym.

:mrgreen:

Kruk Siwy - 19 września 2007, 11:49

No i dobrze... klasyka. Daję czas ludkom do jutra. A jak nie - to JA odpowiem...
Słowik - 19 września 2007, 11:51

Trudno być bogiem, Braci S.?
mawete - 19 września 2007, 12:01

Słowik: nie :D
Słowik - 19 września 2007, 12:03

Czyżby Kruk podpowiedział...no ale nie czytałem niestety tego w takim razie.
mawete - 19 września 2007, 12:07

Kruk nie odpowiedział (ale chyba wie :D ). :D odpowiadać :D
Kruk Siwy - 19 września 2007, 12:08

mawete nie obędzie się bez podpowiedzi... może rzucisz coś o autorze?
mawete - 19 września 2007, 12:11

Ruski :D wydaje mi sie, ze fragment tego był kiedyś w "F" ale moge sie mylić - sprawdzić chwilowo nie mam jak...

//edit: dobra ułatwie jeszcze bardziej bo dla młodszych to moze być trudne. Był laureatem nagrody Aelita :mrgreen:

Kruk Siwy - 19 września 2007, 12:20

Ej. Raczej nie było. Słowik miał minimalny procent trafienia bo tyż brat ze wschodu.
mawete - 19 września 2007, 12:23

Kruk Siwy: sprawdziłem :D było :D
Kruk Siwy - 19 września 2007, 12:26

Sorry. Znaczy skleroza. Zresztą znam tylko 50 pierwszych F, potem zaprzestałem lektury...
gorat - 19 września 2007, 13:36

Śnieg chyba prędzej pokryje dalekie szlaki, nim ktoś się zorientuje, że ludzie nie są bogami... :mrgreen: :bravo
mawete - 19 września 2007, 13:40

gorat: widzę ze zaczęła sie nowa moda :D :bravo :mrgreen: zadawaj :D
Słowik - 19 września 2007, 13:43

A konkretniej?
gorat - 19 września 2007, 13:44

Słowik: Siergiej Sniegow "Ludzie jak bogowie", wydanie częściowe: "Dalekie szlaki" :D
Już grzebię.

Kruk Siwy - 19 września 2007, 13:45

On bardzo konkretnie zada zagadkę.

Spóżniłem się...

gorat - 19 września 2007, 14:59

" - Jak ty to zrobiłeś? - zapytał David. - Gdzie jest Davey i Ann, i Mary?
- Zostali z tyłu. Twój strzelec wyborowy o mało nas nie pozabijał.
David przyjrzał mu się.
- Nie mogę w to uwierzyć! Powiedziałem ludziom przy bramie, żeby się ciebie spodziewali, ale nigdy nie wierzyłem, że się pojawisz. Ten zakaz podróżowania... a potem zamieszki i pogłoski o bombardowaniach... Straciłem nadzieję.
- To długa historia - odparł John. - Może poczekać. Chciałbym najpierw wprowadzić mój oddział."

Mam nadzieję, że przynajmniej Kruk kojarzy, bo jutro wyjeżdżam i mogę mieć problem z potwierdzaniem.

gorat - 19 września 2007, 22:43

Halo? Halooo... nie zamierzam uśmiercać zagadki do wtorku!
Potraktujcie to jako podpowiedź - śmierć, śmierć, śmierć... Glebę gryźć będziecie, jak nie uporacie się przez te kilka dni!

gorat - 21 września 2007, 16:26

Dobra.
Dodam, że akcja dzieje się w Australii, gość przyjechał z Londynu, a bombardowania były w guście grzybiarzy.

gorat - 24 września 2007, 12:33

Zdolni. Ni pary z gęby.
John Christopher "Śmierć trawy"

Kruk Siwy - 24 września 2007, 12:37

No tak. Tytuł znam, ale nawet atom wiedzy mi nie pozostal w głowie. Musi zajmujące i dobrze napisane było...
gorat - 24 września 2007, 19:32

Hm? Nikt nie popróbuje?
Rafał - 25 września 2007, 08:16

Goracie, gorat się poprawi :wink:
gorat - 25 września 2007, 23:09

"Wychodek na końcu korytarza szczęściem nie był akurat zajęty. Wymiotowałem w dziurę, z której wionęło mi w twarz smrodem lodowatym. Spod obsranej deski wyłaziły prusaki. Rozgniatałem je kciukiem, gdy podchodziły mi pod brodę."

Dobra, jak się prosisz :twisted:

Kwapiszon - 26 września 2007, 09:21

Sugerujesz, że ludzie nie czytają fragmentów czy konkurencji ?
hjeniu - 26 września 2007, 12:36

gorat, to jakieś sprawozdanie z imprezki w akademiku polibudy? :mrgreen:
mawete - 26 września 2007, 17:52

hjeniu: gorat opisuje akademik wydziału elektrycznego Politechniki Lubelskiej :D
gorat - 26 września 2007, 20:49

Dobra, ktoś zapoda tytuł? Winę zwalajcie na Rafała :D
Kwapiszon - 27 września 2007, 07:53

Lód J. Dukaj z Nowej Fantastyki
Czarny - 27 września 2007, 09:33

Ale to miały być zagadki książkowe :evil: :wink:
Kwapiszon - 27 września 2007, 10:57

Zbanuj go
gorat - 27 września 2007, 11:51

Na forum fantastycznym jesteśmy, nie? Czy wydana, czy jeszcze nie, dla nas nieważne...

Jedź z koksem i módl się, bym nie wiedział ;)

Kwapiszon - 27 września 2007, 12:22

Powtórzył sygnał i znów mu tak samo odpowiedziano;
tymczasem już ostatnia z feineńskich łodzi wpływała do cieśniny.
Za nią, bez większego pośpiechu, przebierając wiosłami jak
tańcząca tarantula, sunęła jedna tylko nieprzyjacielska galera,
mająca widać za zadanie zamknąć ściganym możliwość odwrotu.

Kwapiszon - 28 września 2007, 12:17

Autor polski.
Gwynhwar - 28 września 2007, 12:23

Będe strzelać: Kres?
Kwapiszon - 28 września 2007, 12:43

Nie
No to Dalej
Jest nią Kobieta.

Kwapiszon - 2 października 2007, 08:09

"Gar'Ingawi wyspa szczęśliwa" Anny Borkowskiej

Nie będzie mnie więc
kto pierwszy ten lepszy

Kwapiszon - 2 października 2007, 13:54

Zmiana planów jestem
to z innej beczki

"Facet był wysokim blondynem o szerokich barach ubranym
w nienagannie skrojony garnitur. a twarz ...
Uch, takie męskie oblicza widziałąm tylko w reklamach
i erotycznych snach. Snów tych, niestety, wobec niedostatków
jawy miałam coraz więcej... Jakoś pozbierałam się odborinę,
na tyle, by podać dłoń gościowi. Odruchowo zrobiłam to tak,
że nie miał wyjścia, musiał ją ucałować
"

Haletha - 2 października 2007, 15:01

Nie czytałam jeszcze "Załatwiaczki", ale tak jakoś sobie strzelę, że to ona.
Agi - 2 października 2007, 16:52

Bardzo zły - Tomasz Bochiński
Kwapiszon - 3 października 2007, 08:13

Oczywiście Agi55
Zadajesz.

Agi - 3 października 2007, 08:50

... siedział z ponurą miną na grubym konarze, jedną ręką obejmując pień. Drugą odgarniał sprzed twarzy kolorowe wstążki i brzękadła dyndające wśród listowia. Przypominał pokracznego ptaka z łysą głową i obwisłym brzuchem. Nadąsany, ubrany w odświętny, śmiertelny kożuszek, kiwał się na gałęzi niczym brzydka, rozeźlona gruszka na ustrojonej szmatkami i tasiemkami wierzbie. I mniej więcej tak samo pasował. Zdecydowanie nie powinien się tutaj znajdować. Umarł chyba ze dwa tygodnie temu, więc jego dusza już dawno winna trafić do krainy zmarłych. Ale widocznie z jakiejś przyczyny zgubiła drogę.
gorbash - 3 października 2007, 09:07

Ruda Sfora?
Agi - 3 października 2007, 09:31

Tak gorbash, zadajesz. Dla porządku autora jeszcze podaj.
gorbash - 3 października 2007, 10:16

Oczywiście Maja Lidia Kossakowska.

To może coś z innej beczki:
Będzie pan miał czucie we wszystkich nowych członkach, panie S***. I chce pana przestrzec: nawet jak pan już wyzdrowieje, niektóre cięcia, niektóre rany mogą się cieżko goić. Mogą się porobić wyraźne blizny. Jeśli tak się stanie, nie wolno panu pozwalać sobie na przygnębienie ani rozczarowanie. To nie uszkodzenie, panie S***. Blizna to uleczenie. Blizna przywraca pana do zdrowia.

Czarny - 3 października 2007, 10:33

Blizna China Mieville :wink:
gorbash - 3 października 2007, 10:43

Czarny, tak :) Zadawaj
Czarny - 3 października 2007, 10:56

A potem ujrzałem latający zamek, ze wszystkich stron najeżony wieżami i wieżyczkami jak gwiazda. Powtarzałem sobie, że to musi być chmura, lecz wcale tak nie wyglądało, Ben. Zamek wydawał się zbudowany z kamienia. Wstałem i pobiegłem za nim, żeby zobaczyć, jak wiatr go rozwieje, lecz tak się nie stało.
atreides - 3 października 2007, 15:27

Gene Wolfe - Rycerz
Czarny - 3 października 2007, 18:57

Trafiony :bravo . Twoja kolej - zadawaj.
atreides - 5 października 2007, 22:02

Z płynnej masy wyłaniały się fragmenty zbroi czy pancerza, które ze szczękiem zatrzymywały się we właściwym miejscu. Całość przobrażała się w stojącego na dwóch łapach olbrzymiego włochatego owada o czerwonych oczach, wielu odnóżach i groźnie rozwartym otworze gębowym.
mawete - 5 października 2007, 22:05

Gdzieś to chyba czytałem, ale głowy nie dam... chwilowo nie mam jak sprawdzic gdzie.
Martva - 12 października 2007, 13:20

Ekhem.
Rafał - 12 października 2007, 13:38

Nie to raczej nie Ekhem, on zajmował sie bardziej liryką jakby.
Rafał - 15 października 2007, 16:58

atreides, gdzieś się schował?
atreides - 16 października 2007, 08:28

Witam,

przepraszam bardzo ale zmogla mnie angina - juz drugi tydzien sie kuruje, ledwo zyje.

Mala podpowiedz:

Autor brytyjski. Ksiazka w tomach.

Martva - 20 października 2007, 14:18

To ja myślę że poprosimy jeszcze jedną podpowiedź. Tym razem większą. Na przykład następny cytat z książki :)
atreides - 20 października 2007, 23:32

- Jeśli nie przejdzie, złamcie jej szczękę - rozkazał sucho Calatin.
Ruth wpatrywała się w czarną perłę jak zahipnotyzowana. Klejnot był tak wielki, że z pewnością miała się nim momentalnie udławić.

Martva - 24 października 2007, 21:20

Nic sie nie zmieniło, w dalszym ciągu nie mam pojęcia ;)
Martva - 3 listopada 2007, 18:18

Jest tu kto?
(wcale nie jestem upierdliwa)

Ziemniak - 3 listopada 2007, 19:28

Mark Chadbourn 'Władztwo ciemności'
atreides - 8 listopada 2007, 21:02

Ziemniak napisał/a:
Mark Chadbourn 'Władztwo ciemności'

Bingo!

Twoja kolej!

Martva - 13 listopada 2007, 12:56

Zieeeeeeeemniaaaaaaak!
:D

Ziemniak - 13 listopada 2007, 13:08

Cytat:
To Siergiej nauczył mnie zbierać wiotkie, maleńkie grzybki na czerwonych nóżkach, nauczył dodawać zioła i porosty, i robić z tego nalewkę na mocnym domowym spirytusie. To dzięki niemu wróciłem do świata Pomiędzy.

Godzilla - 13 listopada 2007, 13:10

"Popiół i kurz" Grzędowicza?
Ziemniak - 13 listopada 2007, 13:15

:bravo :bravo Godzilla, twoja kolej.
Godzilla - 13 listopada 2007, 13:47

Cytat:
Nemo został powołany, ty byś powiedziała: uruchomiony, dopiero za piątym podejściem. Inicjacja sztucznej inteligencji to skomplikowana operacja, najlepszy dowód, że nie udała się czterokrotnie. Jak mówię - za piątym razem wszystko szło dobrze. Potem nastąpił moment zawahania, maszyny sterujące uznały, że należy interweniować i przerwać operację, pojawiły się jakieś dziwne oznaki... nie potrafię wyjaśnić, ale jakby... nieznanych, nieznacznych i niezaplanowanych wzbudzeń. Ale zanim proces został wstrzymany, wszelkie nieprawidłowości ustały, inicjacja została dokończona. Rozumiesz? Kiedy doszedłem do wniosku, że Nemo oszukuje, wystraszyłem się... Ale skoro tak nie jest, to dobrze.

Godzilla - 16 listopada 2007, 11:17

Oj, zastój w temacie. Pora chyba na drugi cytat:

Cytat:
Gdybyście popatrzyli kiedyś na schemat waszego statku... – powiedział Nemo z nieukrywaną pretensją w głosie. Yarry obejrzał się na Wim z komicznym wyrazem oszołomienia na twarzy – ...to zobaczylibyście, że wszystkie ściany wewnętrzne i część zewnętrznych to ja. W ściany wtopione zostały gigantyczne ilości modułów pamięciowych, decyzyjnych i wykonawczych. Pracując, sięgam do najbliższego wolnego obwodu i najbliższych potrzebnych danych. Stąd moc i szybkość... – zająknął się, jakby chciał powiedzieć „maszyny” i zrobiło mu się żal samego siebie.
– I sprawność – dokończył. – Stąd niemal niezniszczalność, bo jestem jednocześnie wszędzie i nigdzie.
– Bóg! – prychnął Schwartz. – Dobra, przymknij się na chwilę. Daj popatrzeć na nasz dom, naszą arkę, naszą chlubę, dumę i nadzieję.
– Nasze więzienie! – nie omieszkał błysnąć wisielczym dowcipem Westfeld.

Godzilla - 19 listopada 2007, 13:41

Ojej... :(

Poczekać jeszcze czy dać coś innego? Bo wątek poległ.

Martva - 19 listopada 2007, 13:43

Może daj trzeci, a nuż ktoś skojarzy :D
Słowik - 19 listopada 2007, 13:44

Może coś innego? Bo nie wierzę, żeby nikt tu nie zaglądał.
Martva - 19 listopada 2007, 13:46

To jeszcze jeden cytat i termin, na przykład do jutrzejszego południa, czy coś :)
Godzilla - 19 listopada 2007, 16:08

Ok, już miałam w ręce inną książkę, ale dam jeszcze trzeci cytat z poprzedniej jak wrócę do domu. Jeżeli jutro nikt nie zgadnie, dam coś innego.
Gwynhwar - 19 listopada 2007, 17:52

Godzilla, chyba nikt tego jeszcze nie przeczytał o.o Od niedawna w księgarni, potrzeba by geniusza, żeby wydębić taką krucjatę :D
Martva - 19 listopada 2007, 18:02

Gwyn, bosko to napisałaś ^^
Adanedhel - 20 listopada 2007, 08:05

No, nikt się nie domyśli o co chodzi ;P:
Godzilla - 20 listopada 2007, 09:18

Co tu dużo gadać. Gwyn, zadajesz! :bravo :bravo :bravo
Gwynhwar - 20 listopada 2007, 09:31

Dziękuję :)

Cytat:
Człowiek kultur swoich Syzyf, Danaida swojej dziury, bezwiedny wyzwoleniec, którego ewolucja wygnała poza swój bieg, nie chce być pierwszym, drugim, ani trzecim.

Martva - 20 listopada 2007, 15:42

Bardzo mi się kojarzy z jednym takim co go nie lubię, ale nie lubię więc nie czytałam ;)
Gwynhwar - 20 listopada 2007, 16:12

Próbować, próbować :D

Podpowiedź one: w tytule znajduje się pewna liczba.

Gwynhwar - 22 listopada 2007, 11:31

No dobrze, czas chyba na kolejny fragment, bo albo młodym ciężko zgadywać klasykę, albo jestem ignorowana przez prawdziwe mole...

Cytat:
Tak rozpoczął się trzeci z kolei wyścig Zachodu ze Wschodem, po dwu historycznych- jądrowym i rakietowym. Wyścig ten czy też rywalizacja w Syntezie Mądrości, jakkolwiek przygotowana organizacyjnymi krokami USIB-u, Pentagonu i ekspertów ULVIC-u Marynarki(istniała bowiem grupa NAVYS ULVIC- bo i tym razem doszedł do głosu stary antagonizm Marynarki i armii lądowej)- wymagała ciągłego doinwestowania, które- przy rosnącym oporze Kongresu i Senatu- pochłoneła w ciągu najbliższych lat dalsze dziesiątki milardów dolarów.

Gwynhwar - 22 listopada 2007, 18:20

Ludzie, no o.o
Martva - 22 listopada 2007, 18:24

Przypomniałam sobie kogo ostatnio czytałaś i chyba wiem, ale to wygooglane więc się nie liczy :)
Gwynhwar - 22 listopada 2007, 19:04

Wbrew pozorom to nie Zajdel :D
Martva - 22 listopada 2007, 19:44

Ta liczba mnie zmyliła :D
Gwynhwar - 23 listopada 2007, 15:05

Grrrr...

Cytat:
A oto trzecie prawo Ewolucji, któregoście się nie domyślili dotąd: Budowane jest mniej doskonałe od budującego.
Sześć słów! Lecz tkwi w nich odwrócenie wszystkich waszych wyobrażeń o nieprześcignionym mistrzostwie sprawczyni rodzajów. Wiara w postęp, idący epokami wzwyż, ku perfekcji, ściganej z rosnącą wprawa, w postęp życia, utrwalony w całym drzewie Ewolucji, jest od jej teorii starsza. Gdy jej twórcy i zwolennicy zmagali się z przeciwnikami, walcząc na argumenty i fakty, oba te zwaśnione obozy ani myślały kwestionować idei postępu, widomego w hierarchii istot żywych. To już nie hipoteza dla was, nie teoria, której należy bronić, lecz pewnik niewzruszony. Ja go wam obalę. Nie zamierzam pogrążyć was samych, was, rozumnych, jako pewnego wyjątku - kiepskiego - z reguły ewolucyjnego mistrzostwa. Jeśli podług tego oceniać, na co stać ją w ogóle - wyszliście całkiem niezgorzej!

mad - 24 listopada 2007, 12:15

Lem "Golem XIV". Sklerotyk jestem. Gdyby nie podpowiedź z liczbą, chyba bym sobie nie przypomniał. A przecież fragmenty Gwyn przedstawiła takie oczywiste, reprezentatywne...
Gwynhwar - 24 listopada 2007, 12:17

At last!
:cry: ze :mrgreen:

mad, oddaję pałeczkę :P

mad - 24 listopada 2007, 12:29

Chyba proste. Po południu i wieczorem mnie nie będzie, nie chcę blokować wątku. Liczę więc na szybkie odgadnięcie.

Cytat:
Wirolot obniżył pułap. Przelatywali teraz wąskim wąwozem ulicy, tuż nad spieszącymi gdzieś, uporządkowanymi tabunami elektrowozów. Tylko wiroloty Służb Specjalnych miłały prawo poruszać się tak nisko.
Vittolini śledził lot na mapie świetlnej. Ich pozycję wyznaczał czerwony punkt, przesuwający się wolno pomiędzy kwadratami, na które podzielona była mapa.


EDIT: formatowanie tekstu

dzejes - 24 listopada 2007, 13:11

Apostezjon
Gwynhwar - 24 listopada 2007, 13:13

To ten Wnuk Lipiński? o.o
mad - 24 listopada 2007, 13:59

Tak. Oczywiście to "Wir pamięci". Minimalnie szybszy był dzejes, którego odpowiedź oczywiście uznaję i przekazuję pałeczkę.
dzejes - 24 listopada 2007, 14:28

Cytat:

- Tak się właśnie stało - mówił Dangerfield. - Pewna osoba z północnej Kalifornii rozwiązała problem doktora B. Na zawsze. Tej skromnej osobie winniśmy głęboką, bezgraniczną wdzięczność, ponieważ... cóż, pomyślcie tylko, ta osoba jest nieco upośledzona. A jednak była w stanie dokonać czegoś, czego nikt inny dokonać nie potrafił. - Teraz głos Dangerfielda stał się twardy, stanowczy, był to nowy ton, którego nigdy przedtem u niego nie słyszeli. Spojrzeli po sobie niepewnie - Mówię tu o Hoppym Harringtonie, przyjaciele. Nic wam nie mówi to nazwisko? A powinno, bo gdyby nie Hoppy, bylibyście teraz martwi.

Gwynhwar - 24 listopada 2007, 15:08

Oko Sybilli :D
Comar - 24 listopada 2007, 15:09

Doktor Bluthgeld?
Wprawdzie tej książki akurat nie czytałem, ale ten cytat to z pewnością Dick, a "doktor B." od razu nasunął mi ten tytuł.

dzejes - 24 listopada 2007, 15:22

Doktor Bluthgeld w rzeczy samej.
Comar - 24 listopada 2007, 16:52

Cytat:
Kiedyś, pamiętam, napisałem wiersz. W końcu każdemu to się zdarza. Pierwszego dnia wiersz spodobał mi się. Drugiego dostrzegłem wulgarność rymów, trzeciego liryczną miałkość. Szóstego dnia postanowiłem wiersz spalić, ale coś mnie powstrzymało. Siódmego odpoczywałem od poezji i bierność liryczna trwa po dziś dzień. Doskonałość stworzenia widzi się tylko pierwszego dnia. Teraz, ilekroć nachodzi mnie nieprzeparta chęć poddania sie poetyckim nastrojom, natychmiast wyjmuję z szuflady ów jeden jedyny wiersz i czytam. Na głos, niestety. Działa jak szczepionka. Okrutne, lecz skuteczne. Dziś też przeczytam.

Fidel-F2 - 24 listopada 2007, 17:16

czytałem ale nie ma takiej opcji żebym sobie przypomniał co to
Słowik - 24 listopada 2007, 17:47

Zbiorek "Padlina", Jacka Soboty.
Które konkretnie opowiadanie, nie pamiętam.

Comar - 24 listopada 2007, 17:52

Konkretnie Rzeka, ale taka odpowiedź jak najbardziej wystarczy.
Słowik - 24 listopada 2007, 17:58

Cytat:
Józef Lompa, zwany Poniedziałkiem, pakował do torby śniadanie - dwa razy tyle kanapek co zwykle. Panna Aldona, gospodyni, z fatalistycznym spokojem pompowała dętkę swojego roweru wigry 3, z której znowu urwisy z dołu spuścił powietrze. Andrzej Zieliński, proboszcz, nie miał ochoty wychodzić z ciepłego łóżka, patrzył więc na zagrzybiony sufit i martwił się, skąd weźmie pieniądze na remont dachu plebanii.

Ziuta - 24 listopada 2007, 18:34

Szczepan Twardoch, Epifania Wikarego Trzaski
Słowik - 24 listopada 2007, 18:35

Zgadza się.

Berek.

Ziuta - 24 listopada 2007, 18:41

Cytat:
Dzisiaj pokażemy wam osiem sposobów bezgłośnego zabijania ludzi.

Gwynhwar - 24 listopada 2007, 18:59

Wieczna wojna?
Ziuta - 24 listopada 2007, 19:33

Tajest, mamzel! Zadajesz.
Gwynhwar - 24 listopada 2007, 19:45

Cytat:
-Miałeś rację-mówiły-nasze przysmaki jeszcze żyją, a nawet wierzgają.
-Zaraz zrobię z nimi porządek-syknął rozgniewany pająk, wspinając się po nitce z powrotem na gałąź.


:mrgreen:

Adanedhel - 24 listopada 2007, 20:15

Przecia to "Hobitti eli sinne ja takaisin" :mrgreen:
Gwynhwar - 24 listopada 2007, 20:17

No niech Ci będzie, że to :D
Adanedhel - 24 listopada 2007, 20:24

Cytat:
Boże ty mój, jaka ona jest piękna! W żadnym z ludzkich języków nie istnieją słowa zdolne opisać jej urodę, a same elfy słów nie potrzebują. Zresztą, nie o urodzie jako takiej mowa. Absolutna, zaprawdę gwiezdna.

Adanedhel - 25 listopada 2007, 13:27

Hmm... No to lecim dalej.

Cytat:
Wymówiwszy te słowa w myślach - "przybył po jego duszę" - omal nie przygryzł sobie języka. Będąc sceptykiem i racjonalistą, zawsze wiedział, że są rzeczy, których nie należy dotykać, jeśli chce się zachować wszystkie palce... I nagle usłyszał głos - cichy i głuchy, z trudno uchwytnym akcentem, przy czym dźwięk, jak się wydawało, nie dobiegał z mroku pod kapturem, a skądś z boku... a może z góry?
- Boisz się mnie (...)?
- Jakby to powiedzieć...
- Powiedz wprost: "Boję się".

Adanedhel - 26 listopada 2007, 14:44

I oczywiście nikt nie wie... Dobra - książka mocno nawiązuje do innej, raczej znanej :wink:
Kruk Siwy - 26 listopada 2007, 14:47

Czyżbyś nas znieważał Ostatnim Władcą Pier... Pierścieni?
Adanedhel - 26 listopada 2007, 14:49

Zdaje się, że tak, Kruku :D Ostatnia podpowiedź była już zbyt oczywista ;)

W Twoje... skrzydła.

Kruk Siwy - 26 listopada 2007, 14:54

No to siup...

- O nędzny łotrze! - krzyknął z oburzeniem Harry. - Przyznaj się, znwou potrzebujesz lampy do wzmacniacza.
-Tak jest, proszę pana - jeknął robot - bardzo potrzebuję lampy, także dyskryminatura fazy...
- O krwiopijco, o morderco mej sakiewki! - wrzesczał Harry. - Znowu się włóczyłeś, zużywałeś akumulatory i podzespoły, niszczyłeś bezproduktywnie lampy...
- Ta miała od początku słabą emisję - sprostował Katody skrzypiąc ze strachu.

hrabek - 26 listopada 2007, 14:57

Brzmi to jak z Lema, pewnikiem jakis Pozytronowy Detektyw, ale nie czytalem, to sie nie wymadrzam.
Kruk Siwy - 26 listopada 2007, 14:59

hrabek, lepiej rzeczywiście nie rób tego. Lem - nie. Pozytronowy Detektyw to z kolei dzieło Asimova - ale też nie o to idzie.
Zgaduj zgadula!
Epoka zbliżona... jednakowoż.

Kruk Siwy - 27 listopada 2007, 11:26

Autor to Polak, racuchy jedne. Powieść napisał i zbiór opowiadań.

Jeszcze dziś podam następny fragment.

Kruk Siwy - 29 listopada 2007, 13:53

No i nie podałem. I nie podam.

Autor był Polakiem. Był bo już od dawna (1974 r.) nie żyje.
No i co kojarzycie już coś?

Fidel-F2 - 29 listopada 2007, 14:09

wygooglałem, myślisz Kruku, że ktoś będzie wiedział?
Kruk Siwy - 29 listopada 2007, 14:20

Pewnie nie. Ale jak zadawałem to byłem w robocie i tylko tę książkę miałem przy sobie. W następnych polecankach będzie o tym autorze...
Tomcich - 29 listopada 2007, 19:10

Też wygooglałem (o ile to ten). Szczerze, to nigdy o nim nie słyszałem. :roll:
gorat - 29 listopada 2007, 19:21

Kruku, będzie fragment?

Edit: Twarogowski? Choć wątpię... nawet mogłem przekręcić :oops:

Kruk Siwy - 30 listopada 2007, 09:24

gorat, będzie. Specjalnie dla Ciebie bo na nikogo innego już nie liczę...
A mówią nie przypominać starych autorów. He he.
Ale pewnie dopiero w łykend wrzucę.

A to nie jest Twarogowski. Tenże napisal "W krainie Srebrnego Hariki" powieść dla młodzieży. A fragemnt który podałem jest ze zbioru opowiadań... oczywiście Tajemniczego Autora.

gorat - 30 listopada 2007, 23:51

No cóż, pogadaliśmy sobie, szansę dostanie kto inny :P:
Czekamy dalej, może znajdzie się ktoś do nas dwóch, co kojarzy...
Zbiór miał dwa wydania, może za Kruka podam!

Iwan - 1 grudnia 2007, 14:21

wydaje mi się że znalazłem :) Witold Zegalski Wyspa Petersena?
Kruk Siwy - 1 grudnia 2007, 16:19

Trafiony zatopiony.Iwan, zadaje. Tylko hm... nie guglałeś aby?
Iwan - 1 grudnia 2007, 16:53

no musze sie przyznac ze tak :( ale na usprawiedliwienie napisze ze nie miałem pojecia że tak nie wolno, na forum jestem niedawno i całego tematu nie przeglądałem, a o co chodzi z tym googlaniem to nie wiedziałem, wiec jeśli złamałem jakąś zasade to nie bede zadawał, tylko mi napiszcie o co to chodzi
mawete - 1 grudnia 2007, 17:06

Iwan: w tematach zagadkowych sie nie gugla trzeba wiedzieć, ale nowy jesteś :D Zadawaj. :D
Iwan - 1 grudnia 2007, 17:15

ok dzieki za wyjasnienie :D
mawete - 1 grudnia 2007, 17:16

A zagadka? :D
Iwan - 1 grudnia 2007, 17:19

to będzie łatwe

******* odkryła drzwi wkrótce po przeprowadzce do domu.
Był to bardzo stary dom - miał strych pod dachem i piwnicę pod ziemią, a wszystko otaczał zarośnięty ogród pełen wielkich, starych drzew.
Cały dom nie należał do rodziców *******, był na to zbyt duży. Kupili jednak jego część.
W starym domu mieszkali też inni ludzie.
Na parterze - panna Spink i panna Forcible. Obie były stare i okrągłe, i hodowały mnóstwo starzejących się szkockich terierów o imionach takich jak Hamish, Andrew i Jock. Dawno, dawno temu panny Spink i Forcible były aktorkami. Panna Spink poinformowała o tym ********, gdy tylko ją poznała.

*-imię głównego bohatera

mawete - 1 grudnia 2007, 17:21

Cholera czytałem to.... chyba "Koralina" Gaimana, ale głowy nie dam, a nie ma jak sprawdźić - remont :D
Iwan - 1 grudnia 2007, 17:23

nie musisz sprawdzać :D trafiłes w 10 :bravo
mawete - 1 grudnia 2007, 17:26

Zadawaj nastepną - moje ksiażki chwilowo leżą w piwnicy.
Iwan - 1 grudnia 2007, 17:44

to też nie będzie trudne :D

W 1830 roku, po utworzeniu Gwiezdnego Kongresu, automatyczny statek zwiadowczy przesłał ansiblem raport: parametry planety, którą badał, mieściły się w przedziale odpowiednim dla życia ludzi. Pierwsi ludzie, którzy zobaczyli nowy świat, byli Portugalczykami z mowy, Brazylijczykami z kultury i katolikami z wyznania. W roku 1886 zeszli z pokładu promu, przeżegnali się i nadali planecie imię Lusitania, co było starożytną nazwą Portugalii. W pięć dni później zorientowali się, że niewielkie, leśne zwierzęta, które nazwali pequeninos - prosiaczki, wcale nie były zwierzętami.

mawete - 1 grudnia 2007, 17:57

Wiem, ale poczekam na odpowiedż kogoś innego - powinno byc proste :D
Martva - 1 grudnia 2007, 17:57

Mówca umarłych Carda?
mawete - 1 grudnia 2007, 17:59

A nie mówiłem, że proste... :D
Iwan - 1 grudnia 2007, 17:59

dokładnie toMartva, :D dawaj
Martva - 1 grudnia 2007, 18:12

Ekhem, to pójdę sprawdzić czy mam z czego zadawać :|
Martva - 1 grudnia 2007, 18:31

Cytat:
Nagle poczuła dziwne poruszenie, z początku myślała że to rezultat wypitego wina. Lecz nieprzyjemne uczucie narastało zbyt szybko jak na efekt działania alkoholu. Rozcierając kark i krzywiąc usta rozejrzała się w poszukiwaniu potencjalnego źródła zakłóceń. Potrząsnęła głową i dopiero widząc schodzący do lądowania prom zrozumiała ze musi to być reakcja na dźwięk, chociaż nie miała pojęcia jak mógłby się przedostać do zamkniętej restauracji. Zakryła uszy, z całych sił dociskając dłonie, aby złagodzić przeszywający ból. Nagle wszystko ustało.
- Mówię wam, ten prom jest na granicy eksplozji, połączcie mnie z kierownikiem kontroli - w błogiej ciszy rozległ się czyjś baryton. Zaskoczona x rozejrzała sie wokół.
- Skąd wiem? Wiem! - upierał sie wysoki mężczyzna. - Dajcie mi wieżę kontrolną. Czy wszyscy tam są głusi? Chcecie mieć wybuch przy następnym starcie promu? Nie słyszeliście tego?

Kruk Siwy - 1 grudnia 2007, 18:34

Dopiero ktoś pytał co to jest Cech Heptycki...
mawete - 1 grudnia 2007, 18:34

McCafrey "Pieśń kryształu"? pierwszy tom tego cyklu :D
Martva - 1 grudnia 2007, 18:37

mawete, zadajesz
mawete - 1 grudnia 2007, 18:38

Martva: zadawaj - ja cały czas mam ksiażki w piwnicy :D
Martva - 1 grudnia 2007, 18:43

Trzeba było nie zgadywać, zuy człowieku :evil:
mawete - 1 grudnia 2007, 18:48

a czemu? :D wiesz, że ja duży jestem :D a moja złosliwość jest wprost proporcjonalna do wielkości :twisted:

//edit: to nie jest cytat - zadawaj Martva :D

Martva - 1 grudnia 2007, 19:03

Pffff.
Cytat:
Tamtej marcowej nocy niebo nad północno-wschodnim Atlantykiem lśniło jaśniej niż podczas przelotu komety. Horyzont całymi godzinami jarzył się niebiesko-fioletowym blaskiem. Świadkowie twierdzili, ze niebo przypominało ścianę. Padało od zenitu. Rozdzielało przestwór wód.
Było widoczne w Chartumie (ale w północnej części nieba) i w Tokio (jako blada poświata na zachodzie).
Fale światła zalały cały firmament nad Berlinem, Paryżem, Londynem, i wszystkimi stolicami europejskimi. Na ulicach gromadziły się setki tysięcy widzów którym zimny blask nie pozwalał zasnąć. Aż do czternastej minuty przed północą do Nowego Jorku wartką strugą płynęły doniesienia o wypadkach.
O 23.46 czasu wschodniego kabel telegrafu transatlantyckiego znienacka i nie wiedzieć czemu zamilkł.

Iwan - 1 grudnia 2007, 19:04

bogowie coś mi świta :D ale co to :?: :?
Martva - 1 grudnia 2007, 19:28

Ja bym nie zgadła :D
mawete - 1 grudnia 2007, 19:44

Martva napisał/a:
Ja bym nie zgadła :D

No ja też nie zgadnę :D

Martva - 1 grudnia 2007, 20:34

No to kilka stron dalej mamy:
Cytat:
Zblizyli sie do tego. Rzeczywiście nie był to wrak.
Co gorsza, kapitan Davies nie potrafił powiedzieć, co to takiego.
Kołysało się ociężale na falach, martwe, a na jego długich bokach lśniło zimowe słońce. Jakaś ogromna, nabrzmiała mątwa lub ośmiornica? Kiedyś z pewnością było częścią żywego organizmu, ale czegoś takiego Davies nie widział nigdy, a pływał już dwadzieścia siedem lat. Rafe Buckley, młody pierwszy oficer, patrzył, jak to coś uderza w dziób Oregonu i powoli płynie w stronę rufy, obracając się o sto osiemdziesiąt stopni w ziemnej, nieruchomej wodzie.
-Co pan na to, panie kapitanie? - zapytał.
-Zupełnie nie mam pojęcia, co na to w ogóle powiedzieć, panie Buckley. - Żałował, że w ogóle to zobaczył.
-Wygląda jak... no cóż, jak jakaś dżdżownica.

mawete - 1 grudnia 2007, 20:41

Darwinia? Autora za diabła sobie nie przyponmę...
Martva - 1 grudnia 2007, 20:46

mawete, pasqdzie, miałeś nie zgadywać :evil: Normalnie się chyba obrażę.

BTW książka która zapowiadała się świetnie i została zepsuta od połowy.

mawete - 1 grudnia 2007, 20:51

Martva: noto nie moja wina że pamiętam :D zadawaj dalej - obiecuję że nawet jak bedę wiedział to nie powiem :D Drugi fragment mi światełko w resztkach mózgu zapaliłł :D

//edit: masz rację, od połowy była spieprzone. To nie ten sam model(ka) napisał(a) "Chronolity"?

Martva - 1 grudnia 2007, 21:08

mawete napisał/a:
To nie ten sam model(ka) napisał(a) "Chronolity"?


"Darwinię' popełnił Robert Charles Wilson, "Chronolity" nie czytałam.
Ale Google mówi że tak.

Cytat:
Haftowała, myśląc o wszystkich tych miejscach, których nigdy nie widziała i zapewne nie zdoła zobaczyć. W snach zwidywała się jej wielka pustynia i czerwonawe skały. Wiedziała, że z tamtej strony nadeszli mnisi w wielbłądzich skórach, aby zabić jej ojca i wypędzić matkę z wysp po drugiej stronie morza. Ale na lnianym płótnie miała na swoje usługi demona o ciele lamparta i mieczu ostrzejszym od ofiarnych noży. I mogła przegnać ich precz.

Słowik - 1 grudnia 2007, 22:33

Martva, dalej sobie odświeżasz stare SFy? :D
Wiem, że było w którymś, ale nie pamiętam co i jak...

Martva - 1 grudnia 2007, 22:37

Mmmm, nie sądzę :)
Cytat:
Srebrne i złote salamandry otoczyły ich i wirowały nad nimi jak rój ogników, a nieboskłon był pełen gwiazd. Coś rozplotło jej włosy - magia albo jego palce - i otoczyły ich jak jedwabna przędza, jak babie lat, kryjąc przed wzrokiem gapiów. I wydawało sie jej że wszystkie te straszne, samotne lata w warsztacie Despiny opadają z niej niczym zwiędłe, sczerniałe liście. Cała nienawiść, lęk i strach, spowijające ją od śmierci brata, podniosły się na chwilę i niczym dym zniknęły na nocnym niebie. To było jak sen. Po prostu nie pozostało nic prócz tańca i ramion Severa, który otaczały ja ciasno i unosiły nad ziemią.
Potem melodia znikła gwałtownie. Jak ucięta nożem.


EDIT: wywaliłam jeden równoważnik zdania, bo ładnie pokazywał tytuł :)

Słowik - 1 grudnia 2007, 22:47

Nie to nie :P w każdym razie, pamiętam takie opowiadanie, w którym dziewczyna tkała zaklęte chusty i coś tam coś tam....nieważne.
Martva - 1 grudnia 2007, 22:49

Ale tak treściowo dobrze kombinujesz :)
Martva - 3 grudnia 2007, 13:11

Cytat:
-Kiedy Tuillio przyniósł pierwszą szatę, twoja sztuka zachwyciła mnie. Nie sądziłem, że człowiek może bez magii stworzyć coś równie pięknego. Że kobieta może wyrysować demona tak samo biegle jak ja. Od sześćdziesięciu lat patrzę im prosto w twarze, kiedy przybiegają do mnie, rozwścieczone, lecz posłuszne zaklęciu. Jednak na zwyczajnym kawałku płótna zobaczyłem coś innego. Jakaś cząstkę wiedzy, której nie znałem. Nawet nie przeczuwałem jej istnienia. Czy wiesz, co zrobiłaś - przez te wszystkie lata?


Noooo, opowiadanie, wydane w zbiorze, nikt nie czytał?

savikol - 3 grudnia 2007, 15:54

To chyba Brzezińskiej. Opowiadanie ze zbioru "Wody głębokie jak niebo". Tak mi się wydaje.
Martva - 3 grudnia 2007, 16:18

O, widzisz jak ładnie? :bravo Nie będę wymagać tytułu :)
savikol - 4 grudnia 2007, 09:21

A teraz coś z klasyki. Pewnie Kruk będzie wiedział.
Oto fragment:
Cytat:
Jack spojrzał i zmartwiał. To, co zobaczył, było tak niesamowite, że przekraczało swym nieprawdopodobieństwem wszystko, co drukował Green w swych sensacyjnych książeczkach. Oto jeszcze przed kilkudziesięciu minutami kpił z kolegów, mówiących o rzekomym pojawieniu się diabłów, a teraz sam na własne oczy ujrzał to i lodowate zimno strachu ogarnęło całe jego ciało.
"Diabeł" nie był duży, nie przewyższał wzrostem pięcioletniego dziecka. Wielka w porównaniu z resztą "ciała", przekraczająca kilkakrotnie swymi rozmiarami głowę ludzką, błyszcząca kula z krótkim, matowym walcem u spodu, wsparta na pięciu cienkich, ruchliwych łapach - nic więcej. Lecz właśnie przez to samo, że "diabeł" różnił się tak znacznie od tego, co wytwarzała wyobraźnia ludzi zamieszkujących Celestię, wygląd jego musiał budzić nieprzezwyciężone uczucie lęku...

Kruk Siwy - 4 grudnia 2007, 11:27

No wiem. Ale poczekam może krócej żyjący coś powiedzą.
Iwan - 4 grudnia 2007, 11:35

wygooglowałem :D chyba to to :D
Kruk Siwy - 5 grudnia 2007, 09:44

savikol, daj jakąś podpowiedź, rzecz w końcu znana jest.
dalambert - 5 grudnia 2007, 09:57

Też wiem bom stary : "Zagubiona Przyszlość" Krzyszto Boruń i Andzrej Trepka.
:)

Kruk Siwy - 5 grudnia 2007, 09:59

dalambert, wpadłeś! Będziesz zadawał jak nic!
savikol - 5 grudnia 2007, 10:42

O, przepraszam! Zapomniałem o tym wątku.
Oczywiście dalambert zadaje.

dalambert - 5 grudnia 2007, 11:47

No dobrze nie wiem jak cytaty in extenso wstawiać , ale to jest cytat:

Z węgla i siarki
będą koszmarki
Saletry dodać - wyniknie szkoda
Razem to zmieszać potem podpalić
To i chalupę można rozwalić...

z jakiego to dziela wiekopomnego jest ??? :lol:

hrabek - 5 grudnia 2007, 11:51

Cholera, na pewno to czytalem. Tylko co to bylo... Wedrowycz jaki? Eee... chyba nie.
dalambert - 5 grudnia 2007, 12:30

Stanowczo nie Wędrowycz znacznie szlachetniejsza profesja,,
dalambert - 6 grudnia 2007, 15:39

No co tak Cicho , nikt nie rozpoznaje tej wiekopomnej poezji naukowej?
Dobrze podpowiem Wam wydane to dzieło było niedawno, w ostatnich dwu latach i to przez Fabrykantów!
Myśleć. myśleć . albo czytać...

dalambert - 12 grudnia 2007, 10:44

Sześć dni minęło i nic , oj mole książkowe mało czytacie wybitnej literatury SFF wię dam wam jeszcze jeden cytat z tego wiekopomnego dzieła:
"Ba-bach! okienko eksplodowało, zasypując bibliotekę odłamkami szkla iołowiu. Do pomieszczenia wejrzało potwornie karmazynowe oblicze o smolistych oczach i pysku wilka. Powietrze napelnil smród siarkowodoru..."
Myśleć, myśleć....- te dwa ostatnie słowa to juz moje. hej ,nygusy, hej

Martva - 12 grudnia 2007, 10:53

Komuda jakiś może?
dalambert - 12 grudnia 2007, 11:15

Nie , Nie Komuda ,ale autor polski i na tym forum znacznie obecny. hej
dalambert - 13 grudnia 2007, 15:20

No no wiedza i dociekliwość Was widzę wręcz rozpiera kochani Forumowicze szpadla i łopaty Grabarskiej na Was trzeba by do myślenia zmusić , CZY CO :?: :?:
hrabek - 13 grudnia 2007, 15:30

Daj jakis dluzszy fragment. Cos mi sie kolacze, ale ciagle nie wiem co.
dalambert - 13 grudnia 2007, 15:36

A może Ceremonię pogrzebową Ci odprawić jeszcze i to wyjątkowo wredną , co :?:
hrabek - 13 grudnia 2007, 15:39

Sam sobie na zagadki odpowiadasz?
Kruk Siwy - 13 grudnia 2007, 15:41

Skoro inni nie chcą?
Bleh !
Trzeba zadać coś łatwiejszego - podpowiadam W jakiej książce padają słynne słowa To Ala a to As...

dalambert - 13 grudnia 2007, 15:45

Właśnie kochani mondralińscy w jakiej :?:
hrabek - 13 grudnia 2007, 15:48

eee... elementarz?
Kruk Siwy - 13 grudnia 2007, 15:50

Mało! Co nie dalambert, ?
Wygląda na to że właśnie założyliśmy lożę zgorzkniałych tetryków

hrabek - 13 grudnia 2007, 15:52

Malo? Znaczy trafilem? Pierwszy elementarz autorstwa Falskiego?
Kruk Siwy - 13 grudnia 2007, 15:53

dalambert, uznasz mu?
Bo mnie już brzuch boli od śmiechu i literki mi się mylą...

hrabek - 13 grudnia 2007, 15:55

Co sie smiejecie, pierniki jedne? Moja to wina, ze urodzilem sie 150 lat po was? ;P: :twisted:
Kruk Siwy - 13 grudnia 2007, 15:57

Łoj nie mogę idę się napić ciepłej wódki i mrożonego koniaku.
Niech ktoś mnie dobije... hhahahahahahaha!
hrabek, dalambert, milczy ale zadawaj chłopie, zadawaj...

dalambert - 13 grudnia 2007, 16:01

hrabek,
Zadawaj śmialo zadawaj LOŻA ZGORZKNIAŁYCH TETRYKÓW uznaje ogrom Twej wiedzy i znakomitą pamięć wspomnien edukacji początkowej, hej. :bravo

hrabek - 13 grudnia 2007, 16:06

Oj bo teraz to sie obraze zaraz :P

Cytat:
Szedł bardzo szybko, najszybciej, jak pozwalał dziki teren. Zmęczył się i zdyszał, ale rozgrzał tak, że mokra odzież wręcz parowała na nim, schła szybko, nie ziębiła już tak dotkliwie. Choć jednak pokonał całkiem sporą odległość, żadnych śladów nad potokiem nie znalazł, jeśli nie liczyć dróżek wydeptanych przez sarny i wygniecionych przez dziki wgłębień w błocie.
Zachmurzyło się, jak przewidział, zaczął nawet prószyć drobniutki śnieg.
Las nagle zrzedł wyraźnie, zza rosnących na skraju polany jaworów R*** ujrzał zarysy drewnianych budowli. Z biciem serca przyspieszył kroku, na polanę niemal wybiegł.
Budowle okazały się krytymi korą szałasami, będącymi zresztą większością w ruinie. Nie było co nawet zaglądać do środka. Wszelkie ślady po ludziach zarosły trawą i chwastem. Całymi połaciami zalegające teren wióry i trociny poczerniały i nawet nie pachniały już żywicą. Wbita w pieniek, zapomniana widać siekiera była czerwona od rdzy. Drwale - do nich albowiem niewątpliwie należały szałasy - musieli porzucić polanę całe lata temu.
- Jest tu kto? - wolał upewnić się R***. - Hej! Heeeeej!
Za jego plecami coś zaszeleściło. Odwrócił się szybko - mimo szybkości zdołał jedynie ulotnie dostrzec, jak coś znika za węgłem szałasu. To coś było małe. Jak dziecko.
- Hej! - skoczył w tamtą stronę. - Stój! Zaczekaj! Nie bój się!
Mała istota nie była dzieckiem. Dzieci nie bywały kudłate i nie miewały psich głów. Ani łap sięgających ziemi. Nie uciekały w dziwacznych podskokach, kolebiąc się na krzywych i krótkich nogach, skrzecząc przy tym głośno. Reynevan rzucił się w pościg. Ku wyrwie w ścianie lasu, sygnalizującej przesiekę. I drogę. Gdy na drogę wypadł, kosmaty stwór zatrzymał się. Odwrócił. Wybałuszył oczy. I wyszczerzył psie zęby.
- Nie bój się... - wydyszał R***. - Nic ci...


Oto fragment do testow. Ale Kruk za kare zgadywac nie bedzie. Niech sobie pije ta ciepla wodke, jak lubi.

Comar - 13 grudnia 2007, 16:10

Jedno imię Ci się uchowało... :twisted:
Agi - 13 grudnia 2007, 16:11

Sapkowski - Boży wojownicy
Iwan - 13 grudnia 2007, 23:08

hrabek napisał/a:
Reynevan rzucił się w pościg.
mała wpadka :?: :wink:
Koniu - 13 grudnia 2007, 23:09

Albo coś nie do rozgryzienia albo jakieś trywialne... Agi, daj coś pośrodku =)
hrabek - 14 grudnia 2007, 08:36

Trudno, spieszylem sie, bo wychodzilem do domu. Poza tym jakbym imienia nie dal to pewnie nikt by nie zgadl.

Agi zadaje!

Agi - 14 grudnia 2007, 08:50

Jasne hrabek, bez imienia nie było szans, żeby to zgadnąć :wink:

Cytat:
– Są kłamstwa, wielkie kłamstwa i statystyki. Pracując w policji tyle lat, powinien pan doskonale o tym wie­dzieć. – Uśmiech zniknął z twarzy telepaty. – To nie żar­ty, panie Andrzeju. Dzienniki są pełne doniesień o cha­osie w kraju. Dla pana to skutek tragicznej katastrof y, dla mnie... – X zawiesił na moment głos. – Nie ma co owijać w bawełnę. Kilka dni temu rosyjscy esperzy przeprowa­dzili bardzo skuteczny atak na władze naszego kraju...
– Pieprzenie, panie kolego. – Y nie pozwolił X dokończyć zdania. – To był wypadek, zwy­kły, aczkolwiek tragiczny w skutkach wypadek

Sandman - 14 grudnia 2007, 09:55

Zagadka dla NURSA i jego Kronik :)
Agi - 14 grudnia 2007, 09:57

Sandman, trudno, zgadłeś, ergo zadajesz :D
Sandman - 14 grudnia 2007, 18:40

Cytat:
- Chyba rozumiem, dlaczego załoga "Argosa" była tym wszystkim znudzona - oświadczyła śmiało Brenda.
Wszyscy spojrzeli na nią ze zdumieniem, nikt się jednak nie odezwał. "Argos" zdradził ich wszystkich, uwięził pierwszych osadników i ich potomstwo po wsze czasy. Załoga "Argosa" została in absentia osądzona i uznana za winną buntu. Później "Cavorite" porzuciła Bazę Pierwszą, Spiralne Miasto. Życie, które toczyło się dotąd między gwiazdami, zostało już na zawsze związane ze żmudną pracą na roli.

Sandman - 16 grudnia 2007, 23:20

Nikomu nic się nie kojarzy?

Cytat:
Kryl Przeznaczenia to mikroskopijna wielokomórkowa forma życia, która wykorzystuje fotosyntezę, ale porusza się swobodnie.
Fatum mortem parnelli żyje we wszystkich częściach oceanu, które udało nam się do tej pory zbadać. Z pewnością należy do rodziny spekli, choć spekle to normalna roślina. (...)
Istotą sprawy jest fakt, że kryl Przeznaczenia gromadzi potas. Kiedy umiera, opada na dno oceanu i właśnie tam pozostaje potas. Po kilku miliardach lat takiego procesu w soli morskiej nie ma już ani śladu tego pierwiastka. Dlatego właśnie wszyscy umrzemy

Koniu - 17 grudnia 2007, 08:15

H.G. Wells?
Godzilla - 17 grudnia 2007, 10:07

Larry Niven, Droga Przeznaczenia?
Sandman - 17 grudnia 2007, 10:52

:bravo Zgadza się - Droga Przeznaczenia. W twoje ręce.
Godzilla - 17 grudnia 2007, 11:58

Cytat:
Jeśli chodzi o samych mieszkańców I., to właściwie nie wiedział, co o nich myśleć. Rzadko i tylko ukradkiem pojawiali się na ulicach, niczym zwierzęta żyjące w norach, i nie miał pojęcia, w jaki sposób spędzają czas, kiedy nie łowią ryb, a połowy też odbywały się u nich bez żadnego planu. Sądząc po ilości przemycanego alkoholu, przez większą część dnia leżą pewnie w alkoholowym zamroczeniu. Wszyscy zdają się przynależeć do jakiejś wspólnoty, rozumieją się nawzajem i pogardzają resztą świata, jak gdyby mieli dostęp do innych, znacznie wyższych sfer istnienia. Ich wygląd - zwłaszcza tych, którzy mają nieruchome i nigdy nie zamykające się oczy - jest już sam w sobie zaskakujący, a brzmienie ich głosu mocno odrażające. Okropne wrażenie robią ich śpiewy w kościołach podczas nocy, a zwłaszcza w ich główne święta przypadające dwa razy do roku, 30 kwietnia i 31 października.

Comar - 17 grudnia 2007, 16:49

Widmo nad Innsmouth jak mniemam.
Godzilla - 17 grudnia 2007, 17:28

Tak jest, zadawaj! :bravo :bravo :bravo
Comar - 17 grudnia 2007, 18:06

Pozostając w podobnych klimatach:
Cytat:
We mgle zamajaczył cień. Był wielki jak góra i zmierzał prosto na nas. Wdepnąłem hamulec; Amanda, która drzemała na tylnym siedzeniu, niemal spadła między fotele.
Mogę tylko powiedzieć, ze coś widziałem. Jedną z przyczyn tej ogólnikowości jest z pewnością fakt, ze we mgle nie sposób było czemukolwiek dokładnie sie przyjrzeć, ale moim zdaniem wiąże się to także z konstrukcją ludzkiego umysłu, który po prostu nie chce się godzić z pewnymi rzeczami. Istnieją przerażające, mroczne zjawiska - a także niewiarygodnie piękne - które po prostu nie mieszczą się w wąskich drzwiach ludzkiej percepcji.
Wiem na pewno, ze miało sześć nóg i szarą skórę, tu i ówdzie pokrytą brązowymi plamami. Natychmiast skojarzyły mi się z wątrobianymi plamami na rękach pani Carmody. Skóra była poorana głębokimi bruzdami, przywarły do niej dziesiątki, jeśli nie setki różowych robali. Nie mam pojęcia jak duże to było, ale wiem, ze przeszło nad nami. Jedna z monstrualnych nóg opadła z hukiem tuż obok moich drzwi; pani Reppler powiedziała później, że choć zadarła głowę, nie zdołała wypatrzyć we mgle podbrzusza potwora. Widziała tylko olbrzymie nogi przemieszczające się niczym ruchome wieże.
Chociaż, jak już wspomniałem, nie zdołałem obejrzeć stwora w całości, odniosłem wrażenie, ze płetwal błękitny wyglądałby przy nim jak płotka - krótko mówiąc, rozmiary stworzenia wymykały się wszelkim wyobrażeniom. Wkrótce potem znikł, znacząc trasę przemarszu wyraźnie odczuwalnymi mikrotrzęsieniami ziemi oraz pozostawionymi w nawierzchni autostrady śladami tak głębokimi, ze wzrok nie sięgał dna.

Agi - 17 grudnia 2007, 19:18

Mgła - King
Comar - 17 grudnia 2007, 21:12

Agi - Zgadła :bravo
Agi - 17 grudnia 2007, 21:40

Cytat:
Ideefix, ciągle ze szklistym, nieprzytomnym spojrzeniem, przeszedł sztywnym krokiem na środek trawnika, tam zatrzymał się i zaczął trząść. Poborcy, którzy byli najbliżej, wycofali się na wszelki wypadek, pamiętając, co piesek zrobił poprzedniego dnia w klinice.

Koniu - 17 grudnia 2007, 23:05

"Podatek"?
Agi - 18 grudnia 2007, 05:53

Owszem, zadajesz :)
Koniu - 18 grudnia 2007, 17:09

Cytat:
To sprawa czytelnika - sam rozstrzygnie, czy tekst jest fantastyczny, czy tylko udaje. Ale tym razem czynię to absolutnie świadomie. Muszę, bo w opowiadaniu, w istocie, nie ma nic fantastycznego poza zachowaniem bohaterów. Nie wykluczone przecież, że będący przedmiotem opowiadania wynalazek, na pozór mało prawdopodobny, w rzeczywistości już jest produkowany seryjnie przez fabrykę w Osace albo na Tajwanie. Nie wspominając o Marsie.

Kwapiszon - 19 grudnia 2007, 08:11

powiało Rosją
mad - 22 grudnia 2007, 18:10

Taa, przeryłem moje rosyjskie antologie i nie znalazłem. Google podpowiedziało mi, co to może być ;)
Koniu - 23 grudnia 2007, 20:55

To dla tych co nie googlują:
Cytat:
U. z M., zmęczeni, ale zadowoleni, wyszli z domu i skierowali się przez podwórze na ulicę. W tym momencie z nieba zjechał niewielki latający talerz z dwoma dezintegratorami w części dziobowej. U. przyglądał sięwychodzącym ze statku przybyszom i myślał, że sprytnie postąpił, ukrywając dolary.

mBiko - 23 grudnia 2007, 21:28

Czyżby Udałow i Minc z Wielkiego Guslaru?
Koniu - 23 grudnia 2007, 21:34

Owszem, tylko Maksymek, a nie Minc (chyba, że to jakieś zdrobnienie dziwne).
Iwan - 30 grudnia 2007, 08:54

czemu mBiko, nic nie zadaje :?: :?
mBiko - 31 grudnia 2007, 20:33

Bo nie dostał potwierdzenia trafienia ;P: .

Cytat:
- Jaki był cel waszej wyprawy?
- Była to czysto naukowa ekspedycja - odpowiedziała dźwięcznym, cichym głosem - wysłana przez ojca mojego ojca, Jedaka z Helium w celu sporządzenia mapy prądów powietrznych i przeprowadzenia badań gęstości atmosfery. Byliśmy całkowicie nie przygotowani do walki - kontynuowała - gdyż nasza misja miała pokojowy charakter, na co wskazywały chorągwie i kolor naszych statków.

Ziemniak - 31 grudnia 2007, 21:07

Księżniczka Marsa ?
mBiko - 31 grudnia 2007, 21:26

:mrgreen: Edgar Rice Burroughs potwierdza trafienie. Zadawaj.
Ziemniak - 31 grudnia 2007, 23:41

Cytat:
- Do licha Gorbash! - zagrzmiał głos, którego nie dało się dłużej ignorować. - Obudź się! Ruszajmy już, musimy się dostać do głównej jaskini. Właśnie złapali jednego!
- Kogo? - wyjąkał Jim.
- Jerzego! Jakiegoś jerzego, a kogóżby innego! ZBUDŹ SIĘ GORBASH!

Fidel-F2 - 1 stycznia 2008, 01:31

Smok i Jerzy
gorbash - 1 stycznia 2008, 10:31

No i przegapiłem ;-)
Ziemniak - 1 stycznia 2008, 10:38

Zadawaj Fidel-F2
Fidel-F2 - 1 stycznia 2008, 12:28

" Potem wyjęła z torebki czerwone tekturowe pudełeczko. Otworzyła fiolkę i wytrząsnęła tabletki na dłoń. Znów chwyciły ją kurcze. Uśmiechnęła się słabo.
- Przechytrzyłam Cię, ty świństwo, tym razem...
Odkorkowała butelkę. Dziesięć po dziesiątej. Żarliwie, głośno poprosiła:
- Dwight, jeżeli jesteś już w drodze, zaczekaj na mnie.
Potem włożyła tabletki do ust, przełknęła i popiła koniakiem, siedząc przy kierownicy swego wielkiego samochodu."

mBiko - 1 stycznia 2008, 14:06

Ostatni brzeg.
Fidel-F2 - 1 stycznia 2008, 14:22

mBiko, oczywiście; jestem pod wrażeniem
mBiko - 1 stycznia 2008, 14:25

A czemu?
Fidel-F2 - 1 stycznia 2008, 14:29

zagadka wydawała mi sie dość trudna bo to żaden Pilipiuk, Grzędowicz czy inny Szmidt
mBiko - 1 stycznia 2008, 15:18

To masz pecha Fidelu. Jeżeli spojrzysz w mój profil, to zobaczysz, że czytałem fantastykę w epoce poprzedzającej wspomnianych przez Ciebie autorów, a poza tym "Ostatni brzeg" to dla mnie pozycja wręcz obowiązkowa. Chyba jest to pierwszy utwór mówiący o atomowej samozagładzie ludzkości. Oprócz książki znam jeszcze obie ekranizacje i tą z Avą Gardner i Gregory Peck'em i znacznie późniejszą (i słabszą) z Rachel Ward i Armandem Assante.

A teraz ja:

Cytat:
King przyciągnął stery i bombowiec zaczął się wznosić. Dietrich przeszedł do przodu i klepnął Kinga w ramię. King odwrócił głowę.
- Dobra, Dietrich - powiedział. - Podniesiesz go teraz na dziesięć tysięcy stóp, aja zejdę do tych drzwi bombowych. Zrozumiałeś?
- Jasne - odparł Dietrich.
- Jak tylko znajdziesz się na tych dziesięciu tysiącach, wyrównaj lot, dobrze?
- Dobrze, King.



Ed lit.

Fidel-F2 - 1 stycznia 2008, 15:45

a tam pech, cieszy mnie, że ktoś czyta takie rzeczy
Dosha - 1 stycznia 2008, 22:34

"Dr Strangelove albo jak pokochałem bombę i przestałem się bać"?
Tak mi się jakoś kojarzy...

mBiko - 1 stycznia 2008, 22:48

W tłumaczeniu Andrzeja Grabowskiego brzmi to " ... albo jak nauczyłem się nie bać i pokochałem bombę", ale oczywiście zgadłaś. :bravo
Dosha - 2 stycznia 2008, 12:09

Heh, czyli jednak przekręciłam :/ Kolejny dowód na to, by sięgać do źródła...

To powinno być proste:
Cytat:
Wybiła godzina ścina się rodzina
Brat brata lub ciotkę a kuzyn kuzyna
Bulgoce saganek dochodzi bratanek
Żre podagra szwagra kat mu zaraz zagra (...)

Iblis - 2 stycznia 2008, 12:14

Wiem, że Lem, lecz nie wiem gdzie,
strzelić może uda się
myślę więc że Cyberiada,
a żem w pracy, to sprawdzanie odpada.

Koniu - 2 stycznia 2008, 18:02

Bajka o królu Murdasie?
Dosha - 5 stycznia 2008, 11:19

Właśnie tak! :bravo Koniu, zadajesz :-)
Koniu - 6 stycznia 2008, 20:03

Cytat:
Czyż nie jestem szczęściarzem? Czy to wykluczone, by mężczyzna żył pełniej i szczęśliwiej wtedy, gdy jest wykorzystywany przez tak ekscytującą kobietę, niż wtedy. gdy żyje po swojemu, lecz jest to egzystencja jednostajna i ograniczona? Czy nie taki właśnie jest trend społeczny? Czy nie na tym polega nowa rola mężczyzny? Czy jest konieczne, bym dążył do celów, które sam sobie postawiłem? Czy nie mogę pozwolić innej osobie, bardziej witalnej i aktywnej, aby ona mi je stawiała?
Co w tym takiego złego?

Koniu - 10 stycznia 2008, 18:15

Cisza...

Cytat:
Przypuszczam, że miała do niego ambiwalentny stosunek - z jednej strony uważała go za szorstkiego i męskiego, co było dla niej sprawą zasadniczą, bo w ten sposób nadawał się dla niej po względem seksualnym. Wydaje mi się, że to, czego od niego oczekiwała, było paradoksalne - chciała, żeby był mężczyzną, a jednocześnie, by odpowiadał standardom, które sama sobie postawiła, a więc nie były one standardami męskimi. Co do swojej płci, F. również miała mętlik w głowie. Według mnie nie cierpiała prac domowych dlatego, że sprawiały, iż czuła się kobietą, a tego nie potrafiła znieść. Nie ma się co dziwić, że Ch. nienawidził zajmować się tą robotą zamiast niej.

Iblis - 22 stycznia 2008, 13:30

A. Huxley - Nowy wspaniały świat

A przynajmniej tak mi się kojarzy.

Rafał - 29 stycznia 2008, 12:04

Koniu, POBUDKA !!!

Iblis, zdaje sie, że jedziesz chopie :twisted:

Iblis - 30 stycznia 2008, 08:16

Rafał napisał/a:
Iblis, zdaje sie, że jedziesz chopie

Jeśli byłbym pewny, to bym się nawet wyrwał, a że mam spore wątpliwości, to poczekam na Konia.

Rafał - 30 stycznia 2008, 08:30

Widać Koniu się kajsik zaorał, wiesz podorywki, te sprawy :wink:

Moim zdaniem napadaj.

Iblis - 30 stycznia 2008, 08:43

Jak się Koniu do wieczora nie wypowie, to się wyrwę.
Fidel-F2 - 31 stycznia 2008, 22:21

Iblis, dawaj, nie utrudniaj
Iblis - 1 lutego 2008, 08:05

Chcecie to macie. Pytanie z jakiegoś konwentu.

W jakiej książce pojawia się Anna Ingeborga Klopstock

Witchma - 1 lutego 2008, 08:38

w Czasie pogardy? :)
Iblis - 1 lutego 2008, 08:46

Brawo! A na konwencie się męczyli :D
Witchma zadaje.

Witchma - 1 lutego 2008, 09:08

ok, to dalej jedźmy po nazwiskach (choć pewnie za proste będzie):

z której książki pochodzi Ella Readlef Trewinkard

Iwan - 1 lutego 2008, 10:19

Iblis, Witchma, tu się podaje cytaty, a takie pytania to w konkursie wiedzy o fantastyce ;P:
Witchma - 1 lutego 2008, 10:31

ok :)

"- I dlatego codziennie ryzykuje życie? Nie rozumiem.
- W ten sposób wydaje się jej, że panuje nad własnym życiem, steruje nim, żegluje po Styksie, nie godząc się z rolą pasażerki na łodzi Charona.
- Boże - Ella ujęła swoją twarz w dłonie stykające się nadgarstkami. - Co za... - urwała.
- Panoptikum? - podpowiedział Milt. - Tak... Może. Są jeszcze bliźniacy, do niedawna wzięci tekściarze. Homoseksualizm i kazirodztwo. Walczą zawsze razem, wspomagają się, łączą jakoś tam w eterze - nawiasem mówiąc, innym to się nie udaje - i czerpią z tego niewątpliwą satysfakcję. Pobudki może i niskie, ale rezultat szlachetny."

Witchma - 19 lutego 2008, 20:27

cytat z Krótkiego lotu motyla bojowego, niech ktoś zadaje (na kogo wypadnie, na tego...)
Gwynhwar - 23 lutego 2008, 15:28

Złapałam :D

Cytat:
Czy nie mógłbyś uzyskac dla mnie pozwolenia na odwiedzenie któregoś z sąsiednich segmentów?-zagadnął Rinah, gdy następnego dnia spotkali się na śniadaniu.


Jakoś tak ;>

Witchma - 23 lutego 2008, 16:47

jeżeli to książka polskiego, nieżyjącego już autora, to wiem, ale nie mam pomysłu na następną zagadkę ;)
Gwynhwar - 23 lutego 2008, 18:04

Witchma, szkoda. Coś nam mole nie dopisują :wink:
Witchma - 23 lutego 2008, 19:08

poczekajmy do rana :)
Godzilla - 23 lutego 2008, 20:15

Zajdel, Paradyzja.
Witchma - 23 lutego 2008, 20:20

:bravo ale to chyba Gwyn musi oficjalnie potwierdzić - nie chcę jej obrazić ;)
Gwynhwar - 23 lutego 2008, 20:34

Here comes Gozira! :bravo
Godzilla - 23 lutego 2008, 20:49

- Sęk w tym, że tego gnoja wcale nie ścięło. Mózg mu spływał na czoło, a ten skunks wyciągnął uzi, które tajniaczył pod marynarką i jak nie posiał...
Człowiek za biurkiem przyglądał mu się podejrzliwie.
- Fortunato, ty debilku, kto tu w końcu kogo załatwil?
Egzekutor westchnąłby ciężko, gdyby mu to umożliwiały podziurawione płuca. Odchylił klapy marynarki i pokazał biegnace przez tors trzy ślicznie odrobione serie z broni maszynowej, niewątpliwie robotę fachowca - niektóre dziury jeszcze krwawiły.

Witchma - 27 lutego 2008, 08:44

"Beczka Amontillada" E.A. Poe?
Kruk Siwy - 27 lutego 2008, 09:30

Witchma, to żart?
Witchma - 27 lutego 2008, 09:32

no i już się czepiasz... nikt jakoś nie pisze, to strzelam ;)
Kruk Siwy - 27 lutego 2008, 09:34

Witchma, ale oba oczy (być może piękne) zamykasz przy tym strzelaniu. W "Beczce" biurko? Egzekutor? Podziurawiony facet? UZI?!!!
Witchma - 27 lutego 2008, 09:35

ale patrz, od razu się ktoś zainteresował :D a tak temat odłogiem leżał...
Kruk Siwy - 27 lutego 2008, 09:39

Aaa, wstręciulo... śprytna jesteś.

Ale tak poprawdzie to i ja nie wiem co to nam Godzilla zadala. Pewnie coś w miarę nowego i polskiego...

Witchma - 27 lutego 2008, 09:43

no właśnie ja też nie wiem, a wzrok mi padł akurat na Poego ;) może się znajdzie jakiś szczęśliwiec, który to czytał :)
Godzilla - 27 lutego 2008, 15:20

Och, wróciłam do kompa, temat faktycznie odłogiem leżał. Nie Poe :wink:
Faktycznie polskie, dość nowe (choć to pojęcie względne). Chyba dam jeszcze jeden cytat:

Cytat:
- Za jakieś trzy tygodnie - tłumaczył beznamiętnie Laurana - każdy bardziej złożony organizm na tej planecie będzie przypominał pęcherz wypełniony namnażającymi się w nieskończoność komórkami. Widziałem to już pod mikroskopem i zaręczam panu, że to istny horror, żadne bakterie nie chciały obumierać, nawet potraktowane kwasem siarkowym, dzieliły się za to jak szatany, dopóki starczyło odżywki. To skądinąd logiczne, bowiem życie, które nie obumiera, ma przed sobą tylko jedną drogę: nieskończoną ekspansję...
- Do czego to w końcu doprowadzi? - zapytał słabym głosem Thorez.

Witchma - 27 lutego 2008, 15:56

moim drugim typem by była "Alicja w krainie czarów" ;P: niestety ten cytat też mi nie pomógł, ja się poddaju :)
bogow - 27 lutego 2008, 16:09

Thanatos XIV
Godzilla - 27 lutego 2008, 16:17

Tak jest! Podasz jeszcze autora?
bogow - 27 lutego 2008, 16:22

Jacek Inglot, jeśli dobrze pamiętam. Było w którymś z pierwszych roczników SF.
bogow - 27 lutego 2008, 16:42

Cytat:
Ten sen śni mi się coraz częściej.
Początkowo nie dzieje się w nim nic strasznego, w ogóle nic się nie dzieje. Szara kłębiąca się mgła. Dopiero później - odległy, niemal niewidoczny płomyk, biała iskierka w tej mgle. Idę w stronę światła i mgła nagle zaczyna rzednąć.
To dziwne - gdy znika ciemność, przestajesz widzieć światło.
Nieruchomieję, próbując zapamiętać kierunek, utrzymać go w pamięci. Ale nie ma już takiej potrzeby. Przede mną jest most. Cienki jak struna naciągnięta nad przepaścią. Chodziłem już nieraz po takich mostach. Ale teraz wszystko jest znacznie trudniejsze. Muszę przejść pomiędzy dwiema ścianami wyrastającymi z mgły. Z lewej strony - błękitny lód, z prawej - czerwony ogień.
Nić rozpięta jest pomiędzy nimi.
Idę.

Witchma - 27 lutego 2008, 17:37

teraz nie usnę :evil: bo mi się kołacze na końcu rozumu i nie mogę sobie przypomnieć
Rafał - 28 lutego 2008, 08:04

Moja skleroza jest wielka, ale nic to, pokonam ją :twisted:

Autor zza Buga, tekst jest z dylogii, ... Łukianienko!!! Siergiej zresztą, a dylogia to Labitynt odbić i Fałszywe Lustra. Fragment pochodzi z pierwszej części. Ta dylogia to takie popłuczyny po Irrehare Dukaja, ale czyta się dość fajnie.

bogow - 28 lutego 2008, 16:45

Zaliczam, choć prezentowany fragment otwiera właśnie "Fałszywe lustra" ;)
Twoja kolej.

Rafał - 29 lutego 2008, 08:41

No to wpadłem :?
Cytat:
Wirując w tempie mniej więcej jednego pełnego obrotu na dziesięć sekund zobaczył jeszcze coś, , co spowodowało, że aż sapnął ze zdumienia. Pięć rzędów od niego unosiło się ciało, które na pierwszy rzut oka zdawało się ludzkie. Ale żaden przedstawiciel Homo sapiens nie miał trzech palców i kciuka przy każdej dłoni ani czterech palców u stóp. Ani takiego nosa i wąskich, czarnych, skórzastych warg, podobnych do psich. Ani moszny z masą małych guzów. Ani tak dziwacznie pofałdowanych uszu.

eta - 29 lutego 2008, 09:10

gdzie wasze ciała porzucone - P. Farmer
Rafał - 29 lutego 2008, 09:12

No to teraz ty wpadłeś :bravo
eta - 3 marca 2008, 09:50

Pięćdziesiąt lat blisko upłynęło już od owej podwójnej wyprawy, najszaleńszej zaiste, jaką
kiedykolwiek człowiek przedsięwziął i wykonał - i cała rzecz poszła niemal w zapomnienie,
gdy pewnego dnia w jednym z dzienników w K... pojawił się podpisany przez asystenta
małego miejscowego obserwatorium artykuł, przypominający wszystko na nowo. Autor artykułu
twierdził, że ma w ręku niewątpliwe wiadomości o losie wystrzelonych przed pięćdziesięciu
laty na księżyc szaleńców. Rzecz narobiła wiele wrzawy, chociaż początkowo nie brano
jej zbyt poważnie. Ci, co słyszeli lub czytali o owym nadzwyczajnym przedsięwzięciu,
wiedzieli, że śmiali awanturnicy ponieśli śmierć, ruszali więc teraz ramionami na wieść, że ci,
od dawna za umarłych uważani, nie tylko żyją, ale przysyłają nawet wiadomości wprost z
księżyca.

Ziemniak - 3 marca 2008, 10:06

Zuławski "na srebrnym Globie"
eta - 3 marca 2008, 10:55

proszę
W Waszmości ręce

Ziemniak - 3 marca 2008, 20:36

Dzięki.

Cytat:
Otóż nie od zawsze damasceński Kurd, Muhammad Ibn al-Charid, służył jako łowca demonów - do czterdziestego roku życia wyplatał kosze. W tamtych latach jego ciasny warsztat w sercu położonej na zboczu Cassionu dzielnicy El-Akrad był nimi wypełniony po sufit

Iwan - 3 marca 2008, 20:40

miałem podejrzenie ale to jednak nie to bo se wyguglałem :D
Witchma - 3 marca 2008, 20:44

Allah 2.0?
Ziemniak - 3 marca 2008, 20:45

Yes, yes i yes :bravo :bravo

Zadajesz

Witchma - 3 marca 2008, 20:49

a mogą być opowiadania, czy tylko powieści? :)
Ziemniak - 3 marca 2008, 20:51

Opowiadania mogą być, byle nie szorty ;P:
Witchma - 3 marca 2008, 21:00

Cytat:
To było jakieś dwa, trzy miesiące po ogłoszeniu terminu Nawiedzenia. Roboty w opór, cały gmach komendantury episkopatu pękał od interesantów. Obozowali pod budynkiem, czekali tygodniami na swoją kolejkę - regularne oblężenie, głównego wejścia w ogóle nie dało się używać. Na dole zajmowali się nimi niżsi rangą selekcjonerzy. Tych nielicznych, których nijak nie dawało się spławić, przepuszczali na górę, do kolumnowego gabinetu, gdzie za ogromnym biurkiem, pod wielkim krucyfiksem i rozciągniętym na całą ścianę biało-czerwonym płótnem przyjmował ich Jego Świątobliwość. A za plecami Jego Świątobliwości prężył się w postawie zasadniczej odpicowany na galowo funkcjonariusz Milicji Bożej, z akselbantami i złotym posochem Służby. Czyli ja.

Ziemniak - 3 marca 2008, 21:06

Ziemkiewicz - Jawnogrzesznica
Witchma - 3 marca 2008, 21:07

no pewnie :bravo zadajesz
Ziemniak - 3 marca 2008, 21:35

Cytat:
To Coś zostało wyrzeźbione w lodzie. Sterczało z niezmąconym spokojem pośród równego, pokrytego śniegiem pustkowia - postać jak z koszmaru: zakrzywione szpony, surrealistyczne oczy i pełna gracji figura. Wypukłe wargi lekko rozchylone - niemal zmysłowo. Priscilla Hutchins nie była pewna, dlaczego Monument napawa ją niepokojem. Nie tylko to, że postać sprawiała wrażenie mięsożercy, nie tylko długie, groźne w bezruchu szpony czy księżycowy blask ukradkiem pobłyskujący na tylnych kończynach. To nawet nie ledwo uchwytna agresywność w postawie ani nawet ustawienie - w samym centrum tego absolutnego pustkowia zalanego październikowym światłem pierścieni wokół Saturna

mBiko - 3 marca 2008, 23:12

Boża klepsydra?
Ziemniak - 3 marca 2008, 23:27

w połowie dobrze :D
mBiko - 4 marca 2008, 09:50

No to "Boża maszyneria".
Ziemniak - 4 marca 2008, 17:41

Wpadłeś, zadajesz :D
mBiko - 5 marca 2008, 10:51

Cytat:
Ale nikomu to nie przeszkadzało, do diabła, było powodem do dumy: oto człowiek zwyciężył Naturę. Cudownie. Właśnie pierwsze fabryki zaczęły wytwarzać gumowe drzewa z plastikowymi liśćmi. Już niedługo powstaną z nich parki - wiecznie zielone i bezpieczne dla blaszanych pudeł. Nad sztucznymi ptakami naukowcy jeszcze pracują, bo zbyt szybko korodują i milkną w przesyconym siarczanami powietrzu, ale i temu ma się już wkrótce sprostać. Niech żyje postęp.

mBiko - 6 marca 2008, 09:32

Nie zabijajcie się tak z tym zgadywaniem ;P: .

Podpowiedź:

Powieść polskiego autora, opublikowana na początku lat 90-tych.

Może jeszcze rzut oka na dramatis personae:

Cytat:
- Cholipa, to nasz ostatni taniec, cholipa, nic już nie będzie, pijmy, do dna, cholipa, i po następnym, cholipa - siedzący na wysokim stołku Macierzanka obejmował się z Apostołem i grubym Bawarczykiem. Nerwus spał z głową na barze. Wokół walały sie puste butelki, poprzewracane szklanki, niedojedzone kanapki. - Za naszych przyjaciół, cholipa, za MGR, najmądrzejszego gościa na tym zawszonym świecie, cholipa, w górę kielichy, panowie, wyżej, cholipa, i do dna. Za Mistrza Świata, niezwyciężonego biegacza, cholipa, szybszego nawet od prądu, cholipa, w górę kielichy, panowie, wyżej, cholipa, i do dna. Za Schizo, cholipa, za tego pieprzonego maniaka i jego Najstraszniejszą Pchłę Świata, cholipa, w górę kielichy, panowie, wyżej, cholipa, i do dna.

Rafał - 7 marca 2008, 08:12

Wiem! Cholipa, mógłbym opowiedzieć treść, ale cholipa, kto, pod jakim tytyłem, tego, cholipa .... :oops: :twisted:
gorat - 7 marca 2008, 09:34

Macierzanka...? Rafał, chyba mam podobnie, ale pamiętam jeszcze mniej :twisted:
Rafał - 7 marca 2008, 09:39

Kołodziejczyk! Pierwszy rozdział był w Fanastyce, książkę wydał Prószyński ... i tyle się oblokowało :evil:
gorat - 7 marca 2008, 09:45

Kołodziejczak chyba?
Rafał - 7 marca 2008, 09:47

Może i Kołodziejczak. Tomasz mu było na dodatek :D

Jeszcze strzel tytułem :wink:

Nie, nie będe się kompromitował, to chyba jednak nie Kołodziejczak :evil:

mBiko - 7 marca 2008, 15:41

Niestety nie Kolodziejczak, ani nie Prószyński, ai fragmentu w Fantastyce też sonie nie przypominam.

Ostatnia podpowiedź: autor był wspominany przez Kurka w jego polecankach.

Cytat:
- "I stało się tak, że za sprawą Tych, Którzy Rządzili zabetonowano naszego Odkupiciela... Więc bądźcie przeklęci, wy, którzy oślepieni własną głupotą ośmielacie się mówić: mądrość, ład i posłuszeństwo. Gładkie są wasze słowa, a ziemia pełna ich głupiej pieśni. Niech was piekło pochłonie! Amen."
Chciałem zostać sam. Nie miałem sił, ochoty ani pewności, by patrzeć na jakiekolwiek twarze i rozmawiać o jakichkolwiek sprawach. Nie miałem chęci na nic. Nie żegnając się wstałem i poszedłem do wyjścia. Żaden ze Wspaniałych Powalonych nie próbował mnie zatrzymywać. Bo i po co?

gorat - 7 marca 2008, 16:08

"Zabijcie..." tfu, nie ciągnę, nie będę się narażał na zadawanie.
A wydawało mi się, że nie czytałem książki - może pamiętam Macierzankę z tego legendarnego fragmentu w prasie?

mBiko - 8 marca 2008, 10:48

gorat nie chowaj się, przeciez widzę że wiesz. Podaj pełny tytuł, autora i zadawaj.
gorat - 8 marca 2008, 16:47

Ommm... dobra, dostajesz szansę (potwierdzić odpowiedź), chyba mam chwilę wolnego :P:

Grzegorz Drukarczyk "Zabijcie Odkupiciela".

Teraz pogrzebię, zaraz coś znajdę.

mBiko - 8 marca 2008, 17:50

Trafienie potwierdzone. Zadawaj.
gorat - 8 marca 2008, 21:20

Oł, chyba o czymś zapomniałem :?

Już daję:

"(...) Termin: jutro o szesnastej trzydzieści.
- Nie za krótki odstęp? - wyraziła kolejną wątpliwość Klara.
- My pracujemy szybko, nas nie da się oszukać. Trzecie wezwanie. Profesor Feliks Birula. Zarzut: praca nad sztucznym zapładnianiem i genetycznym formowaniem cech człowieka, co narusza naturalny porządek, ustanowiony przez Boga. Termin: jutro, siedemnasta."

gorat - 10 marca 2008, 09:50

Halo? HALO?!?
Martva - 10 marca 2008, 10:04

Nikt nic nie wie, najwyraźniej...
gorat - 10 marca 2008, 10:14

Wiem, że mam trochę rzadkości w zbiorach, ale żeby nikt tego nie kojarzył? Niewielka książeczka z ~1990 roku. Okładka dość badziewna.
Kruk Siwy - 10 marca 2008, 10:16

gorat, daj jeszcze jakiś fragment. Mam jakieś blade przebłyski.
gorat - 10 marca 2008, 12:06

Fragment najwcześniej jutro...
No popracujcie - kto może wzywać i dlaczego? Inne słowo kluczowe dla tytułu się pojawia wprost ;)

gorat - 11 marca 2008, 17:05

Co mam podrzucić, żebyście załapali?
Tytuł prościutki - jest taki jeden, co może stawiać zarzuty i wzywać, i robi to w imieniu... no kogo? Albo inaczej - dla kogo pracuje?

mawete - 11 marca 2008, 22:08

Gdzieś to czytalem, ale za diabła nie pamiętam gdzie... daj coś więcej.
Kruk Siwy - 12 marca 2008, 09:23

No i co z tym fragmentem. Temat zdycha. Gadanie że zagadka prościutka jakoś nie pomaga...
gorat - 12 marca 2008, 10:08

Jakim fragmentem? Mam jakiś dać? A jak, skoro książka kilkadziesiąt kilometrów ode mnie?
Autor ma inicjały złożone z jednej litery, tj. może mieć klawiaturę z jedną literą przy jego zapisywaniu (no nie wiem, jak to powiedzieć :mrgreen: ). A rzecz jest krótka, jeśli jeszcze nie pisałem. O, tytuł składa się z trzech wyrazów...

Kruk Siwy - 12 marca 2008, 10:18

Zejdę...
gorat - 12 marca 2008, 12:35

:mrgreen:

Podpowiedz mi zatem, co i jak mam podpowiedzieć :P:

Edit: wydane w 1992 roku, więc chyba miałeś szansę przez to się prze...bić?

Kruk Siwy - 12 marca 2008, 12:36

gorat, Twoja zagadka (prościutka...) Twoja sprawa. Ja generalnie radziłbym nabyć GPS.
Bardzo być może. Dasz jakiś fragment uruchomię rezerwy sklerotycznej pamięci. Narazie tabula rasa.

Iwan - 12 marca 2008, 13:24

troche poguglałem i mampewne podejrzenia :D ciekawe czy mi sie sprawdzą ;P:
gorat - 13 marca 2008, 14:44

Doobra, jutro wezmę rzecz ze sobą, bo inaczej to już nikt nie dojdzie do tego, jaka funkcja publiczna pojawia się w tytule :|
gorat - 15 marca 2008, 15:44

Warna mości panów czeka chyba (poprzedni post z 14:44)...

"Ogłaszającym się w gazetach egzegetom Pisma Świętego nie brakowało klientów. Jednak nie wszyscy złaknieni rady ufali ich kompetencjom. Byli przecież samozwańcami - ogłoszenie drukuje się każdemu, kto za nie zapłaci. Osobą bezspornie wiarygodną był natomiast Michał Kersten, (...). A w dodatku miał już doświadczenie, nabyte przy przesłuchaniach na Anielskiej."

W usuniętym fragmencie znajduje się tytuł całości.
Ktoś teraz wyczai?

gorat - 17 marca 2008, 09:52

No to żem dopalił. Jak nikt nie załapie tego, że Kersten był obrońcą, to kończę z tą zagadką.
Rafał - 17 marca 2008, 10:22

Kończ, wstydu nam oszczędź.
:?

gorat - 17 marca 2008, 10:30

Jerzy Jesionowski "Prokurator pana Boga"

Obecnie niczego pod ręką nie mam (najpewniej jutro dopiero), więc zawsze ktoś może się pokusić o wyrwanie mi zadawania z ręki ;)

Rafał - 17 marca 2008, 10:36

Mały eksperyment ze znajomości źródeł:

Cytat:
Azazel nauczył ludzi wyrabiać miecze, sztylety, tarcze i napierśniki. Pokazał im metale i sposób ich obróbki: bransolety i ozdoby, sztukę malowania oczu i upiększania powiek, bardzo cenne i wyszukane kamienie i wszelki rodzaj kolorowych barwników. I świat uległ zmianie. Nastała wielka niegodziwość i wielki nierząd. Pobłądzili, a wszystkie ich drogi stały się zepsute. Amezarak wyuczył zaklinaczy i nacinaczy korzeni, Armaros nauczył odklinania, Barakiel wychował astrologów, Kokabiel złowieszczów, Tamiel wyuczył astrologów, Asradel nauczył dróg księżyca. Ludzie ginąc wołali, a głos ich doszedł do nieba.

Witchma - 17 marca 2008, 11:46

wygląda jak z Biblii, ale nie potrafię jakoś tego umiejscowić... pewnie jakiś apokryf :roll:
Rafał - 17 marca 2008, 11:55

No to jak? :lol:
Witchma - 17 marca 2008, 12:22

nie wiem, moja wiedza z zakresu biblii jest ograniczona, a co dopiero apokryfy... ;)
dzejes - 17 marca 2008, 12:51

Henocha księga. Powód nieustającego podniecenia wszelkiej maści okultystów.
Rafał - 17 marca 2008, 12:54

Pan z wężem po polach zadaje :bravo
dzejes - 17 marca 2008, 13:04

To może coś odświeżająco prostego i naprawdę fantastycznego?

Cytat:

Wszystko to razem komponowało się w całość solenną, poważną, jak gdyby spowolnioną rytualnie, zapewne dlatego, że w owym lśniącym balonie z polietylenu nie można się było szybko ruszać. Ponadto nie bardzo można było, siedząc w owej powłoce, rozmawiać, więc i komunikowanie się na migi sprawiało rosnące wrażenie, że uczestniczę w liturgicznej praktyce. Oczywiście można było powiedzieć, odpierając takie obiekcje, że kombinezon chronił przed promieniowaniem beta, że był wprawdzie utrudnieniem dla ruchów, lecz zarazem, dzięki przezroczystości pozwalał dobrze widzieć itd., ale bez większego trudupotrafiłbym, jak sądzę, obmyślić proceder inny, jakkolwiek mniej malowniczy, a zwłaszcza pozbawionynalotu dyskretnych aluzji do symbolicznego sensu nazwy Pana Much.

dzejes - 18 marca 2008, 21:54

Naprawdę nikt? Nie wierzę :|
dzejes - 20 marca 2008, 22:57

Cytat:

Ja, który mam niejedno do powiedzenia o Projekcie, długo się wahałem nim siadłem do biurka, bo zdaję sobie sprawę z tego, że powiększam i tak już wezbrany ocean papierów. Liczyłem na to, że ktoś bardziej biegły w słowie wykona za mnie tę pracę, aż po upływie lat uznałem, że nie mogę milczeć. Najpoważniejsze dzieła traktujące o Masters Voice, wersje obiektywne, z kongresową na czele przyznają, że nie dowiedzieliśmy się wszystkiego, lecz ilość miejsca poświęcona osiągnięciomm przy stronicowych wzmiankach o nie poznanym - sugeruje samymi proporcjami jakobyśmy opanowali Labiryntprócz kilku, pewno ślepych, może zasypanych korytarzy - a tymczasem myśmy do niego nawet nie weszli.


To chyba można nazwać głosem rozpaczy.

Comar - 21 marca 2008, 06:19

"Głos Pana" Lema jak mniemam.
dzejes - 21 marca 2008, 22:11

Oczywiście.
Comar - 22 marca 2008, 15:25

Cytat:
Pouaziłem trohe wzdłórz bżegó i znalazuem tego oferme wtaczajoncego wielki okronguy guaz na górke. Sondzonc po koleinie wyrytej w zboczó robił to jurz sporo razy. - Cześć, uomie - muwie do niego - szókam promó. Gdzie tó morzna wsionść na jakiegoś parowca? Jes tó w tych stronah jakieś molo? - Sókinkot nawet sie nie odwrucił. Wtoczyu ten *beep* kamol na sam szczyt. Ale wtedy kamień stacza sie z powrotem na duł, a ten ciemny gnojek goni za nim i zaczyna go znowu wtaczać na gure. - Hej, ty - muwie (bez skótkó). - Cześć. Gdzie jes to piepszone molo? Walnouem sókinsyna w tyuek na puask moim mieczem, stanouem z pszodu durzego kamienia ktury wtaczau na górke i oparuem się na nim, rzeby go zatrzymać.

Jakby się kto pytał, to zachowałem pisownię oryginału.

mawete - 22 marca 2008, 16:23

Tego nie czytałem... za to cholernie ciekawy jestem co to jest...
Martva - 22 marca 2008, 17:16

Aua! :shock:
gorat - 22 marca 2008, 20:04

"Kwiaty dla Algernona" Keyesa. Tylko nie powiem, która wersja.
Fidel-F2 - 22 marca 2008, 21:37

świetna rzecz
Comar - 23 marca 2008, 07:09

gorat napisał/a:
"Kwiaty dla Algernona" Keyesa. Tylko nie powiem, która wersja.

Żadna :twisted:
To nie "Kwiaty..."
No to może kolejny fragment:
Cytat:
Mężczyzna był ubrany podobnie jak ja; prawdę mówiąc, każdy inny strój przy tej pogodzie groziłby szybkim końcem. Płaszcz miał chyba trochę dłuższy, a ciało bardziej krępe od mojego. Doszliśmy do linii trzęsących się łbów naszych wierzchowców. Nie pamiętam, bym kiedykolwiek doświadczył równie szybkiego i gwałtownego bicia serca jak teraz; jakiś nieokreślony wstręt przyciągał mnie, sprawiał, że szedłem ku tej wciąż niezupełnie widocznej postaci. Tak jakby jakieś magnetyczne siły, które przedtem przeszkadzały minąć się naszym powozom, zostały odwrócone i teraz wsysały mnie nieubłaganie, ciągnąc ku czemuś, czego, jak wyraźnie dało do zrozumienia moje serce, się bałem - lub powinienem się bać - bezgranicznie, w sposób, w jaki niektórych ludzi nęci przepaść, gdy stoją nad samym jej brzegiem.
Zatrzymał się. Ja również. Z poczuciem nagłej ulgi, z krótkotrwałą bezgraniczną i niczym nie zmąconą radością ujrzałem, że ten mężczyzna nie ma mojej twarzy.

I podpowiedź: Autor jest Brytyjczykiem, znanym zarówno z powieści SF, jak i głównego nurtu. Chociaż ten "główny nurt" w jego wykonaniu jest wyjątkowo fantastyczny :)

Comar - 24 marca 2008, 15:36

No dobra, ostateczny fragment:
Cytat:
Bransoletka identyfikacyjna na przegubie mojej prawej ręki to pasek z tworzywa, zawierający jakieś urządzenie elektroniczne wyszczególniające moje nazwisko i miejsce zamieszkania. Określa ona charakter mojego schorzenia, terapię, którą przechodzę i nazwisko mojego lekarza. Na plastykowym pasku wydrukowano moje imię i nazwisko: John Orr. Tak naprawdę to nie są moje personalia; to imię i nazwisko, które otrzymałem od dyrekcji mostowego szpitala, gdy tu przybyłem.

Comar - 25 marca 2008, 16:36

To był Iain Banks i jego Most.
A teraz niech zadaje kto chce.

Dosha - 25 marca 2008, 17:04

Mogę ja, mogę?

Cytat:
Kilka miesięcy temu była faworytą lorda Dyrana. Kilka dni temu miała nadzieję, że uda jej się ukryć ciążę aż do narodzin tego przeklętego bachora. Zamierzała pozbyć się go, a potem wrócić do haremu i dać tej suce, Leydzie Shaybrel, dokładnie to, na co zasłużyła. Nie mogła powiedzieć lordowi Dyranowi, co zrobiła jej Leyda, ale mogła znaleźć jakiś sposób, żeby dobrać jej się do skóry. Leyda miała wrogów; wszystkie kobiety w haremie miały wrogów.

Martva - 25 marca 2008, 17:32

A. Norton & M. Lackey, Zguba elfów (albo Krew elfów? pierwszy tom w każdym razie).
Tak się mi kojarzy, nie wiem czy dobrze.

Dosha - 25 marca 2008, 18:44

I dobrze się kojarzy :-)
(Całkiem niezłe czytadło, swoją drogą)
Twoja kolej :wink:

Martva - 29 marca 2008, 16:08

Cytat:
D. wysączył do dna kieliszek i postawił go na sole. - Nigdy nie dostrzegłem tej twojej strony - stwierdził - opowiedz mi o tych dziewczynach... na litość boską, przynajmniej o tej ostatniej, sprzed trzech wieków.
Kieliszek maga również był pusty i przez chwilę A. spoglądał nieruchomym wzrokiem na węża w lewej dłoni i kieliszek w prawej. Wreszcie podjął decyzje i podsunął naczynie D., żeby je napełnił. - Była czarownicą z Sussex i nazywała się Becky Banham - odezwał się, gdy Irlandczyk niezgrabnie dolewał mu brandy. - Była kiepską, wiejską czarownicą, ale równocześnie taką autentyczną... W niczym nie przypominała tych wpatrujących się w kryształowe kule specjalistek od horoskopów.
- I wasz... związek rozpadł się, ponieważ byłeś zbyt stary, aby iść na kompromis i nie miałeś ochoty zagłodzić logicznych...
- No cóż, nie. Nie tym razem.
- Ooo? A więc to była jej decyzja?
- Nie. Ona... - popatrzył niepewnie na Irlandczyka. - została spalona na stosie.

Martva - 30 marca 2008, 22:40

Nikt? No wiecie?
Następny cytat jutro.

Adon - 31 marca 2008, 11:28

Tim Powers "Serce Zachodu"?
Martva - 31 marca 2008, 11:34

O, jaki grzeczny Adon, nie musiałam wklepywać następnego fragmentu :)
Adon - 31 marca 2008, 12:26

:P
Moja zagadka będzie łatwa - wybaczcie, jeśli już ten cytat/książka były tu przytaczane - niestety nie bardzo mam czas, by uważnie śledzić całe forum.

Cytat:
Nie, to do czego (...) kobiety zionęły taką jadowitą nienawiścią i co rokrocznie popychało je do wydania zimnej wojny z dopuszczeniem niemal wszelkich chwytów magicznych i fizycznych, to była teatralna trupa w towarzystwie kupców nieuchronnie ściągająca z dygotem na północ, trupa śmiałych aktorek o spierzchniętych twarzach i poodmrażanych nogach, lecz o sercach, które rwały się do miękkiego złota Północy i do niewybrednej choć gwałtownej publiczności. Był to teatr tak bluźnierczy i nieprzyzwoity, że mężczyźni zajęli Bożychram na przedstawienia (jako że Boga nic nie ruszy), zakazawszy kobietom i młodzikom wstępu; teatr, w którym - zdaniem kobiet - grały same sprośne dziady i jeszcze sprośniejsze chude dziewki z południa, w chuciach tak nieskrępowane jak sznurowania ich kusych szatek, o ile w ogóle chodziły ubrane. Jakoś nie wpadło (...) kobietom do głowy, że chuda ladacznica z gołą pupą, sina i pokryta gęsią skórą na zimnisku hulającym w Bożychramie jest mało ponętnym przedmiotem miłosnego pożądania, nie mówiąc już o tym, że naraża się na trwałe odmrożenie sobie wszystkiego.

May - 31 marca 2008, 19:46

Fritz Leiber, "Miecze i ciemne sily" (Swords and Deviltry)
Adon - 31 marca 2008, 20:44

zgadza się
May - 1 kwietnia 2008, 20:15

Prosze bardzo, oto moj cytat:
Cytat:
Tym razem kazda postac mozaiki miala wlasna indywidualnosc. Postawe, gest, oczy, usta.. Ktos, kto wchodzac, do kaplicy, rzucilby pospiesznie okiem na obie mozaiki, moglby uznac je za takie same. Chwila uwagi wystarczy, by stwierdzic cos przeciwnego. Tutaj cesarz i cesarzowa stanowili klejnoty w koronie innych osob, a kazda z nich otrzymala wlasny blask albo cien

Adon - 1 kwietnia 2008, 20:43

Pierwsze, co mi się kojarzy, to G. G. Kay i "Sarantyńska mozaika".
May - 1 kwietnia 2008, 22:05

cieplo, cieplo...
Adon - 1 kwietnia 2008, 22:49

Znaczy, tak, ale mam podać konkretny tom, czy nie aż tak ciepło? ;)
May - 1 kwietnia 2008, 22:58

tom poprosze
Adon - 2 kwietnia 2008, 01:09

Moja biblioteczka została w Polsce, a pamięć nieco zawodna, niemniej spróbuję strzelić (do dwóch razy sztuka ;) ): "Pożeglować do Sarancjum".
May - 2 kwietnia 2008, 20:26

Akurat ten tom ktoras z moich gupich siostr komus pozyczyla, korzystajac z mojej nieobecnosci... Ten drugi, ale bylo blisko, wiec uznaje.
Dajesz!

Adon - 2 kwietnia 2008, 20:46

Ychhhh, a zatem "Władca cesarzy". Pamięć już nie ta, oj nie ta...
No dobrze, a teraz moja zagadka - tym razem chyba nie taka łatwa.

Cytat:
O trzeciej, kiedy Harry zaczynał już podejrzewać, że siostrzeniec go opuścił, drzwi otwarły się gwałtownie i Jerome wpadł do środka, teatralnie rozkładając ramiona.
- Pam-param-pam! - zaintonował. - Skończyły się nasze kłopoty! Mamy pracowników!
Harry spojrzał na rozpromienioną twarz chłopaka i natychmiast opadły go wątpliwości. To było za dobre. Co on potrafi, taki dzieciak świeżo po studiach? Na pewno coś schrzanił.
- Opowiedz mi o nich - zaproponował.
- Jeśli ich przyjmiesz, możemy zaczynać od jutra.
- Dlaczego mam ich nie przyjąć? Co, mają po dwie głowy?
Jerome zaśmiał się jakoś sztucznie.
- Nic w tym rodzaju - zapewnił, opadając na fotel. - Są zupełnie normalni. Prawie.
Zapadło długie milczenie, a potem Harry poprosił:
- Powiedz mi resztę, Jerome.
Milczenie przedłużało się. Wreszcie Jerome powiedział:
- No... to są zombi.

Martva - 2 kwietnia 2008, 21:25

Ja chyba wiem, ale to nie jest opowiadanie? Taki ładny tytuł, co gracze w 'Kalambury' zabijali mnie wzrokiem jak wylosowali?
Adon - 2 kwietnia 2008, 21:28

Jest to opowiadanie i zaiste ma śliczny tytuł (do zabawy w kalambury ;) ).
Martva - 2 kwietnia 2008, 21:38

Pracusie z parku sztywnych? Nie pamiętam autora :( Ale w Nowej (chyba) Fantastyce poszło.
Adon - 2 kwietnia 2008, 21:42

Niechaj będzie, bo łatwe to nie było, a tytuł podałaś precyzyjnie, takoż źródło publikacji. Autorem jest John Morressy.
Zadajesz.

Martva - 2 kwietnia 2008, 21:47

Autorów opowiadań, zwłaszcza nie-polskich rzadko kojarzę.
To ja jutro coś dam.

May - 5 kwietnia 2008, 21:02

Jutro juz minelo droga sis. Pojutrze zreszta tez...
Adon - 5 kwietnia 2008, 22:04

Czekamy, czekamy.
May, czy to ta, wspominana wyżej, zła siostra? ;)

May - 7 kwietnia 2008, 19:34

Jedna z dwoch, owszem.
I wcale nie jestesmy podobne!!!

Martva - 7 kwietnia 2008, 19:53

Pewnie że nie, jestem ładniejsza :D

Cytat:
W tym momencie jak z podziemi wyrosła przed nim młodziutka nimfa. Wbiła wzrok w przestrzeń gdzieś ponad prawym ramieniem A. i zaczęła mówić, najwyraźniej kontynuując wcześniej zaczęty wątek.
- ...i rozumiesz, mówię mu, ze wcale mi się nie podoba bycie dyskryminowaną z powodu koloru skóry. Co z tego, że jestem zielona? A on mi na to, że on sam nie ma nic przeciwko zieleni, ale że filmy są kręcone głównie dla Tangryjczyków, a oni życzą sobie żeby gwiazdy filmowe miały białą skórę. Dla takich jak ja są tylko role służących albo pozowanie do rozbieranych zdjęć dla amatorów osobliwości. Dlaczego ja nie mogę zrobić kariery? Czy to sprawiedliwe?

May - 8 kwietnia 2008, 19:30

Tak ci sie tylko wydaje ;P:

Czytalam na pewno, tylko nie wiem gdzie...

13 aniol Anny Kantoch?

Martva - 9 kwietnia 2008, 12:05

Nie wydaje mi się, wiem.

Zadajesz.

May - 9 kwietnia 2008, 20:08

Cytat:
Drgnal.. Wielkie zrenice nabraly przytomniejszego wyrazu. Przytomniejszego! Rozesmiala sie gorzko w duchu. Ile jeszcze czasu minie, zanim mezczyzna odzyska pelnie zmyslow? Ile krwi musi wypic? Czy to wogole nastapi? Odkad wydobyla go spod ziemi, na powrot tchnela wen uwiezione w chlopskich talizmanach zycie, zdawal sie caly czas na wpol uspiony.

Agi - 9 kwietnia 2008, 20:24

Kiedy Bóg zasypia - Rafał Dębski
May - 9 kwietnia 2008, 21:13

:bravo Agi, zadajesz!
Agi - 9 kwietnia 2008, 21:53

Cytat:
Kruki kojarzyły mi się przede wszystkim ze świeżym polem bitwy, które wykorzystywały w charakterze stołu nakrytego do uczty, więc odetchnęłam z ulgą, gdy ptak zaciął się w pół kraku, naprężył, podskoczył i ciężko, hałaśliwie wzniósł w powietrze, zahaczając o gałęzie twardymi piórami.
Mnogość ziół w puszczy cieszyła oko. Okrągłe liście białego szydłokwiatu, doskonałego środka przeciw zaparciom, połyskiwały w cieniu jak ciemnozielone monetki. Pomiędzy nimi kiwały się niebieskie dwonki o delikatnych łodygach, rude gwiazdki prasklatu, siwe grzywki krwawnika, a na słonecznych polankach złociły się drobne trzypłatkowe kwiatki zebrane w krótkie kłoski.

mBiko - 9 kwietnia 2008, 22:17

Olga Gromyko - Zawód: Wiedźma.
Agi - 9 kwietnia 2008, 22:17

:bravo mBiko,
mBiko - 9 kwietnia 2008, 22:19

Skończyłem pół godziny temu. ;P:

Zagadka jutro.

mBiko - 10 kwietnia 2008, 11:35

Zgodnie z obietnicą:

Cytat:
Patience nie okazała pogardy, którą czuła. Nie potrafiła sobie nawet wyobrazić , by prawdziwej potomkini Kapitana Statku choćby przemknęło przez myśl, że może odmówić małżeństwa, ponieważ kawaler wydał się jej nieatrakcyjny, a nie biorąc pod uwagę racji stanu. Postawić własną, osobistą przyjemność ponad dobrem królewskiego dworu było dowodem, że Lyra nie dorastała do stojącego przed nią zadania. Powinnaś mieszkać w jakimś wiejskim dworku, pomyślała Patience, córko zaściankowego lorda, bywać na wiejskich zabawach i chichotać z przyjaciółkami na widok pryszczatych chłopców o nieświeżych oddechach.

Gwynhwar - 10 kwietnia 2008, 11:39

Card Glizdawce!
mBiko - 10 kwietnia 2008, 11:44

Dokładnie.
Gwyn zadaje.

Gwynhwar - 11 kwietnia 2008, 19:14

Wybaczcie opóźnienie :)

Cytat:
Selena i Budzigniew siedzieli obok siebie. Księżniczka Ciemności i człowiek, który zamknął właśnie ropuszy rozdział w swoim życiu . Szkoda, że nie prowadziłem talk-showu.

Adashi - 11 kwietnia 2008, 23:53

Po spirali Rogoszy :wink:
Gwynhwar - 11 kwietnia 2008, 23:56

Si! Dajesz, dajesz!
Adashi - 13 kwietnia 2008, 00:31

Cytat:
Później zaczęły do mnie docierać głosy, pojedyncze słowa. Dźwięki brzmiały obco, ale kiedy się trochę uspokoiłem, okazało się, że je rozumiem. Był to mój własny język, chociaż brzmiał dziwnie, jak gdyby dźwięki wydawały kruche gałązki, suche patyki i pękające płytki łupka. Widziałem teraz trochę lepiej: siedzieli na koniach, trzymając w rękach pochodnie. Niektórzy mieli zamiast głów błyszczące kopuły (tak się wydawało), z których wyrastały rogi jak u byka. Te niewielkie stworzenia miały martwe oczka i szarobiałe twarze. Mimo że były do mnie trochę podobne, sprawiały dziwaczne, irytujące wrażenie — niczym szczury. W ich sztywno odmierzanych ruchach kryła się jakaś logika — chude, nagie ręce skakały raptownie. W momencie kiedy zdałem sobie sprawę z ich obecności, wszyscy mówili coś jeden przez drugiego. Chciałem poruszyć się, lecz oprócz jednej ręki całe ciało miałem zupełnie zdrętwiałe. Ucichli jak stadko wróbli. Patrzyliśmy na siebie.

Adon - 13 kwietnia 2008, 20:14

John Gardner - Grendel
Adashi - 13 kwietnia 2008, 23:42

:bravo Zapodajesz, Adon.
Adon - 14 kwietnia 2008, 15:49

Jestem w podróży - zagadka będzie jutro, najpóźniej pojutrze.
Adon - 18 kwietnia 2008, 01:33

Wybaczcie opóźnienie:

Cytat:
Zastosuję się do tego, coś powiedział, bym Xięgi przesyłał wyłącznie twymi Okrętami, ale nie zawsze wiem, kiedy się ich spodziewać. W omawianej Kwestii, potrzebuję tylko jednej jeszcze rzeczy; ale zapewniam, iż dobrze cię pojmuję. Informujesz mnie, że aby Efekt był kompletny, nie może braknąć żadnej Części, ale nawet nie wiesz, jak trudno być pewnym. To wielki Hazard i Brzemię zabrać całą skrzynię. A w mieście (tj. św. Piotra, św. Pawła, św. Maryi lub Kościele Chrystusa) jest trudno to wykonać. Ale wiem, ile Defektów było w jednym wskrzyszeniu zeszłego października i wiem, ile Okazów musiałeś użyć, nim trafiłeś na stosowny Tryb A.D. 1766; zatem we wszelkich Kwestiach będziesz moim przewodnikiem. Z niecierpliwością wyglądam twego Brygu i wypytuję codziennie na Nadbrzeżu p. Biddle’a.

Adon - 19 kwietnia 2008, 19:58

Naprawdę nikt nie wie? No to kolejna próba:

Cytat:
Mówię raz jeszcze, nie wywołuj niczego, czego nie poskromisz; przez co rozumiem, że w odwrotności To może wezwać coś przeciw tobie, a przeciw czemu twe Najpotężniejsze Środki okażą się bezradne. Proś Mniejsze, żeby Większe nie żądało Odpowiedzi i nie zapanowało mocniej niż ty.

Adon - 20 kwietnia 2008, 23:23

Ostatnia próba:
Cytat:
Dzisiejszego ranka Robert Hart, nocny stróż na Cmentarzu Północnym, ponownie natknął się w najstarszej części cmentarza na ślad hien cmentarnych. Rozkopany został i ograbiony grób Ezry Weedena, urodzonego w roku 1740 i zmarłego w 1824 roku — jak było napisane na zdjętej i z furią potrzaskanej płycie nagrobnej. Czynu dokonano za pomocą szpadla ukradzionego z pobliskiego magazynu narzędzi.

mBiko - 21 kwietnia 2008, 19:53

Hm, kojarzy mi się Lovecraft, ale z braku dostępu do księgozbioru nie mogę sprawdzić czy prawidłowo, a tym bardziej jaki to tytuł.
Adon - 21 kwietnia 2008, 20:21

Autor kojarzy Ci się dobrze. Z braku prób nie wiem, czy podać utwór, czy dać Ci szansę na jakikolwiek strzał? Spróbuj.
mBiko - 21 kwietnia 2008, 20:36

Adon Lovecrafta czytałem zbyt dawno żeby próbować strzelać.
Adon - 21 kwietnia 2008, 21:24

Niechaj będzie - i tak nikt inny nie podejmuje rękawicy. a Ty przynajmniej podałeś autora.
Cytaty pochodzą z "Przypadku Charlesa Dextera Warda".
Zadajesz.

mBiko - 22 kwietnia 2008, 08:24

No to jedziemy. Tym razem łatwe:

Cytat:
- Co zrobimy? - zwrócili się do Jasona, czekając na odpowiedź. Na chwilę zapomnieli o swoich waśniach. Wszyscy patrzyli na niego wyczekująco, zarówno ludzie z miasta, jak i ci ze wsi, którzy stali teraz z opuszczonymi kuszami. Ten przybysz zburzył i zmienił ów stary świat, który znali, i przedstawił im nowy i obcy, z nie znanymi dotychczas problemami.

- Hola - powiedział Jason unosząc rękę. - Ja nie jestem lekarzem społecznych niedomagań. Nie zamierzam próbować leczyć tej planety pełnej umięśnionych strzelców wyborowych. Ledwie sam dotrwałem do tej pory i według wszelkich wyliczeń powinienem był być już dziesięć razy martwy.

Kruk Siwy - 22 kwietnia 2008, 13:15

Hi, hi.
Ulżę sobie. I odpowiem moim ulubionym cycatem: Ale uścisnęli sobie dłonie, ponieważ byli to mocni ludzie

Rafał - 22 kwietnia 2008, 13:45

Prych. No wiesz co?
Tomcich - 22 kwietnia 2008, 18:37

Planeta Śmieci i Jason DinAlt?
mBiko - 23 kwietnia 2008, 08:10

Tomcich zadajesz.
Tomcich - 25 kwietnia 2008, 20:38

Prościzna. :mrgreen:
Cytat:
Rzeczywiście, to nie był koniec. O godzinie szesnastej pięć Polska wypowiedziała wojnę Danii za współudział w agresji. Kwadrans później trzy nasze myśliwce bombardujące typu Halny zaatakowały Kopenhagę. Dwa dokonały precyzyjnego bombardowania centrali sterowania światłami ulicznymi. Trzeci zdemolował browar Tuborg. Obfita piana wypływająca przez okna dymiącego browaru, sądząc z komentarzy, zrobiła na tubylcach wrażenie nie mniejsze niż grzyb atomowy.
Supernowoczesna centrala sterowania światłami ulicznymi, oparta na procesorach logiki rozmytej, trafiona czterema rakietami, doznała kompletnej schizofrenii. Ruch uliczny w Kopenhadze oraz na całej Zelandii został sparaliżowany.
Punktualnym i sumiennym Duńczykom świat zawalił się na głowy.
Polskie samoloty, by uniknąć starcia z amerykańskimi, podczas dolotu i drogi powrotnej kryły się w niemieckiej przestrzeni powietrznej nad Uznamem i Rugią. Niemcy zareagowali na ten incydent notą dyplomatyczną utrzymaną w tonie łagodnej perswazji.
- Jo, jo, żeby mi to był przedostatni raz...

Martva - 25 kwietnia 2008, 22:47

Konrad T. Lewandowski, Noteka 2015 czyżby?
Tomcich - 25 kwietnia 2008, 22:52

I cóż powiedzieć? :roll: - Powiem w tonie łagodnej perswazji - Jo, jo, zgadłaś i żeby mi to był nieprzedostatni raz :wink:
Mówiłem, że prościzna. :D Zadajesz.

Martva - 26 kwietnia 2008, 09:58

Cytat:
Ogarniało ją coraz większe podniecenie, aż wreszcie pobiegał do spiącej X i zawolala:
- Nie spałabyś tak, gdybyś wiedziała to, co ja wiem!
X obudziła się i leżąc bez ruchu patrzyła na Y.
- Nie wiesz! - szeptała Y głosem pełnym napięcia. - Nie wiesz, co zostało wypuszczone na swobodę w tej dolinie! Straszne rzeczy wydostały się z szafy na ubrania i pełno ich wszędzie!
X usiadła i zapytała:
- To dlatego okręciłaś sobie buty lepem na muchy?
Ziewnęła, drapiąc się w nos, a potem, już w drzwiach, odwróciła sie i powiedziała:
- Nie przejmuj się, nie ma tu nic gorszego niż my sami.

Martva - 27 kwietnia 2008, 11:01

Haaaalo! To klasyka przecież, nie wierzę że nikt nie czytał :)

Cytat:
Jak już wspominaliśmy poprzednio - czytał Z. - ów ciekawy gatunek czerpał energię z wyładowań elektrycznych, powstających regularnie w wąskich dolinach i oświetlających noc białym i fioletowym światłem. Możemy sobie wyobrazić, jak ten ostatnio z wygasających gatunków Nummulitów zbliża się powoli do powierzchni, jak szuka drogi do bezkresnych moczarów w lasach przesiąkniętych deszczami, gdzie błyskawice odbijają sie w pęcherzykach na powierzchni bagien, i jak opuszcza ostatecznie swój pierwotny żywioł.
"Musiał być bardzo samotny - myślał Z. - Był inny od reszty i jego rodzina nie dbała o niego, dlatego odszedł. Ciekaw jestem, gdzie teraz jest i czy kiedykolwiek go spotkam. Może się pokaże, jeżeli potrafię opowiedzieć sobie o nim dość jasno".


EDIT: 'Z' jest na takiej samej zasadzie jak 'X' i 'Y', jeśli się ktoś nie domyślił, nie ma nic wspólnego z prawdziwym imieniem bohatera :)

May - 27 kwietnia 2008, 13:22

Ktores muminki chyba...
Martva - 27 kwietnia 2008, 15:51

To chyba wszyscy wiedzą, konkrety proszę :twisted:
Witchma - 27 kwietnia 2008, 16:40

Kometa nad doliną Muminków? :roll:
Martva - 27 kwietnia 2008, 16:57

Nie :)

Cytat:
- Chciałbym zobaczyć teraz czarodziejskie sztuczki - oświadczył A. - czy Ktokolwiek potrafi wyciągnąć królika z mojego kapelusza?
- Nie. Teraz jest moja kolej - powiedziała z godnością Y.
- Wiem, co to będzie! - zawołała X - Ta jej okropna historia o tym, że ktoś z nas wychodzi z pokoju i zostaje zjedzony, a potem wychodzi następny i tez zostaje zjedzony...
- Będzie gra cieni - oznajmiła Y. nie zwracając na nią uwagi. Podeszła do pieca kuchennego i ustawiła sie przodem do nich. - Jest to gra cieni pod tytułem 'Powrót'.

Godzilla - 27 kwietnia 2008, 17:22

Dolina Muminków w listopadzie.
Martva - 27 kwietnia 2008, 17:38

Godzilla, przywróciłaś mi wiarę w ludzi, zadajesz :)

Świetny tom swoją drogą, a jako dziecko go nie lubiłam.

Godzilla - 27 kwietnia 2008, 17:45

Cytat:
-Jeeeez!!! It's river... Am I going crazeee?!
- Nie. Widzisz prawdziwą rzekę.
- Skąd? - po pierwszym szoku przeszła na polski. Skąd macie tyle wody na pustyni?!
- Nie daj się zwieść pozorom. To tylko kilkucentymetrowa warstwa. A dno pomalowali tak, żeby wyglądało na parometrową głębię. - W. uśmiechnął się lekko. - Potem rurociągiem pompują wodę z powrotem i puszczają w ruchu ciągłym, tak, żeby wszyscy myśleli, że mamy prawdziwą, historyczną Odrę...

gorat - 27 kwietnia 2008, 18:08

Przygotowania do Euro 2012 ;)
Adashi - 27 kwietnia 2008, 18:17

Coś jakby "Autobahn nach Poznań"???
gorat - 27 kwietnia 2008, 18:29

Cożeś taki skromny, z pytajniczkami? ;)
Adashi - 27 kwietnia 2008, 18:35

Bo już ledwo pamiętam ;P: :wink:
gorat - 27 kwietnia 2008, 18:39

Toż temat na czasie, autostrada i wywieranie wrażenia osiągnięciami na cudzoziemcach :lol:
Adashi - 27 kwietnia 2008, 18:41

My już A-2 mamy, stadion zmodernizowany też zaraz mieć będziemy, a Ty mi tu nie offtopuj :twisted: :mrgreen:
Godzilla - 28 kwietnia 2008, 09:31

No kurczę, mam z wami problem. Gorat był pierwszy z aluzjami a Adashi podał tytuł. Który pierwszy przed ekranem, ten zadaje!
gorat - 28 kwietnia 2008, 10:55

Pierwszy przed ekranem, ale bu! Książki nie mam!

(No i problem wegetuje dalej :mrgreen: :twisted: )

Godzilla - 28 kwietnia 2008, 11:01

No to kto pierwszy przed ekranem i z książką ;P:
gorat - 28 kwietnia 2008, 11:56

No dobra :P: Z pamięci ;)

"Przestrzeni dla Twojego ja."

Rafał - 28 kwietnia 2008, 12:00

Non stop
B.W.Aldiss
No wiesz???

gorat - 28 kwietnia 2008, 12:11

I tak bym się w rozsądnym czasie do książki nie dogrzebał ;) Dawaj!
Rafał - 28 kwietnia 2008, 12:27

Cytat:
Niech się pojawią na krótką, nieziemską chwilę, jako duchy, odrębni, odmienni, cieleśni. Poruszają się, jak przed śmiercią, każdy na swym własnym terytorium. Czy to zimny zwój czasu odwija się wstecz, póki umarłe lata nie przemówią, czy też widma budzą się w pulsowaniu teraźniejszości i błądzą przez ściany?
Była tu kiedyś biblioteka, teraz obrócona w popiół. Niech powstanie w całej okazałości. Jej papierowe mury są grubsze niż mury z kamienia; uzbrojone nauką, filozofią, poezją, która płynie lub tańczy, choć krępuje ją północ. Za osłoną płótna i skóry oraz zimnego ciężaru atramentu duma tam duch Sepulchrave'a, melancholijnego hrabiego, siedemdziesiątego szóstego pana półcienia.
Dzieje się to przed pięciu laty. Nieświadom, że przybliża się śmierć zadana przez sowy, boleje każdym powolnym gestem, każdym szlachetnym rysem twarzy, jak gdyby ciało miał ze szkła, a w jego środku odwrócone serce niczym zwisająca łza.
Z każdym oddechem, który jak odpływ oddala go coraz bardziej od samego siebie, unosi się raczej niż podąża ku wyspie szaleńców - poza wszelkimi szlakami, na spokojnym morzu, o płonących wysokich skałach.

Rafał - 28 kwietnia 2008, 13:04

Na Odyna, nikt nic nie napisze? Oto kolejny fragment:
Cytat:
Ponownie wyszczerzył zęby w uśmiechu. Tym razem w czynności tej nie pozostało nic z ziewnięcia. Szczęki rozwarł niczym krokodyl. Jak ludzka głowa mogła mieścić tak straszne i olśniewające zęby? Był to nowiutki cmentarz. Jakże jednak anonimowy! Na żadnym z nagrobków nie wyryto nazwiska właściciela. Czyż zginęli w bitwie, owi zębowi zmarli, których pomniki bez nazwiska, bez daty połyskiwały w promieniach słońca, gdy szczęki się otwierały, a gdy się zamykały, ocierały się o siebie, zgrzytając z biegiem lat w coraz zażylszej znajomości? Prunesquallor uśmiechał się. Znalazł bowiem ulgę w myśli, że można sobie wyobrazić parę gorszych rzeczy niż obarczenie siostrą w sensie metaforycznym, na przykład, mógłby być nią obarczony w całej grozie dosłowności. Przez jego wyobraźnię przemknęło wstrząsająco wyraźne wyobrażenie siostry na jego grzbiecie, z płaskimi stopami w strzemionach, bodącej mu boki piętami, gdy cwałując na czworakach wokół stołu, z wędzidłem w ustach, z pośladkami znaczonymi smagnięciami jej bicza, marnuje w galopie swe nędzne życie.
- Gdy zadaję ci pytanie, Alfredzie - powiadam, gdy zadaję ci pytanie, Alfredzie, chciałabym myśleć, że będziesz na tyle uprzejmy, pomimo że jesteś moim bratem, i mi odpowiesz, zamiast uśmiechać się pod nosem.
Jedyna rzecz, której doktor nie był w stanie zrobić, to uśmiechnąć się pod nosem. Jego twarz miała do tego nieodpowiedni kształt. Mięśnie poruszały się w zupełnie inny sposób.
- Siostro moja - powiedział - skoro taka jesteś, przebacz twemu bratu, jeśli możesz. Oczekuje on bez tchu twej odpowiedzi na jego pytanie. Oto ono, moja turkaweczko. Co mu powiedziałaś? Zapomniał bowiem tak całkowicie, że gdyby od tego zależała nawet jego śmierć, zmuszony byłby żyć - z tobą, spadły owocu, tylko z tobą.
Irma nigdy nie wysłuchała więcej niż pięciu pierwszych słów z nieco zawiłych okresów zdaniowych brata, więc omijało ją wiele obelg. Obelgi, pozbawione złośliwości, dostarczały doktorowi pewnej formy werbalnej rozrywki, bez której byłby zmuszony pozostawać zamknięty w gabinecie przez cały czas. Nie był to zresztą gabinet, bo chociaż ściany wypełniały książki, nie było tam nic poza bardzo wygodnym fotelem i bardzo pięknym dywanem. Nie było biurka. Ani papieru, ani atramentu. Nie było nawet kosza na śmieci.
- O co mnie zapytałaś, ciało mego ciała? Zrobię dla ciebie, co tylko będę mógł.
- Właśnie mówiłam, Alfredzie, że nie jestem pozbawiona wdzięku. Nie pozbawiona elegancji czy rozumu. Dlaczego nikt się do mnie nie zbliża? Dlaczego nikt mi nie robi awansów?

gorat - 28 kwietnia 2008, 14:32

Niecierpliwiec!
mBiko - 28 kwietnia 2008, 20:33

Mervyn Peake, ale nie mam pewności czy "Tytus Groan", czy "Gormenghast".
Rafał - 29 kwietnia 2008, 08:30

Gormenghast, dajesz mBiko, dajesz :bravo
mBiko - 29 kwietnia 2008, 20:20

Cytat:
Drzwi zaczynają się przesuwać. Lorimer znajduje oparcie dla nóg.
- Kryj się! To bomba! Z całej siły ciska ciężkim pojemnikiem w głowę Davisa i odbijając się od podłogi sam rzuca się w ślad za nim.
- Uważaj!
Płynąc wolno, zbyt wolno, w powietrzu słyszy ponowny strzał i krzyki. Dave musiał spudłować, strzały znad głowy nie są łatwe - w tej chwili Lorimer opuszcza się niżej i chwyta Dave'a za włosy. Dostaje mocny cios w żołądek, to kopniak Dave'a, który wyrywa się i szamoce niczym rozjuszony byk, ale Lorimer zdążył już wsunąć mu ramie pod brodę i trzyma mocno.
- Rewolwer, łapcie rewolwer!
Wszyscy tłoczą się wokół nich pod gradem ciosów Davisa. W chwili, gdy uścisk Lorimera słabnie, czyjaś ręka dociera do ramienia Dave'a i wszyscy razem, splątani, zderzają się z drzwiami. Dave nagle zaprzestaje walki.
Lorimer uwalnia się, wreszcie widzi, jak wykrzywiona twarz Dave'a odwraca się i patrzy na niego:
- Judaszu...

Adon - 29 kwietnia 2008, 23:32

Tiptree?
eta - 30 kwietnia 2008, 07:23

james Tiptree Jr, "Houston, Houston, czy mnie słyszysz"
mBiko - 30 kwietnia 2008, 21:40

Adon był pierwszy, ale eta podał szczegóły i dlatego uzyskuje prawo zadawania.
eta - 5 maja 2008, 07:59

– Arto, posłuchaj mnie. Posłuchaj uważnie. Być może widzimy się po raz ostatni. Odchodzę ze szkoły, tak jak mówiłem wcześniej. Być może już nigdy więcej o mnie nie usłyszysz. Dlatego słuchaj i zapamiętaj jak najwięcej.
– Ale dlaczego? Dlaczego ja? Rozmawiałeś ze swoim zastępcą?
– On się nie liczy. Nic nie rozumie. Ty jeszcze nie jesteś taki jak oni, jeszcze możesz… Och, gdybym tylko miał jakieś wyjście, kogoś, kto mógłby… Ale w twoim wieku… Nie potrafisz jeszcze rozpoznać…
– Mam prawie siedem i pół! I nie ukradłem nic od pół roku!
– Wiem, Arto. Umiesz patrzeć. Pewnego rozjaśnienia, wierzę, że tak się stanie, pewnego rozjaśnienia sam dojdziesz do wszystkiego. Zabronią ci pytać, ale znajdziesz odpowiedzi.
– Odpowiedzi? Mówisz o tamtych…?

Przepraszam, że tak późno. Wakacje :D

Adon - 5 maja 2008, 12:12

Alan Akab - Więzień układu
Wyguglałem - nigdy bym nie zgadł utworu nikomu nie znanego autora, który publikuje w internecie - choćby i w Esensji.

eta - 5 maja 2008, 13:17

http://redakcja.esensja.p...st.html?id=4012

chyba dałem się nabrać,
ale w Twoje ręce
zadawaj

Adon - 5 maja 2008, 13:36

Cytat:
Miał całą drogę dla siebie, pochylił się wiec nad kierownicą i gnał przed siebie, dociskając do dechy pedał gazu. Na oczy nasunął gogle i oglądał świat przez szkła koloru ekskrementów, co było mniej więcej sposobem, w jaki nań patrzył także bez nich.
Z jego kurtki znikneło całe stare żelastwo. Stracił swastykę oraz, nad czym bolał najbardziej, uniesiony ku górze kciuk. Zerwali mu również jego emblemat. Może zdoła zdobyć taki w Tijuanie i poderwie jakąś dziwkę, która mu go naszyje i... Nie. Dość tego. Z tamtym już koniec. Zdradziłby się i nie doczekał końca dnia. Zrobi tak: sprzeda Harleya, czysty i nie zwracający uwagi przedostanie się wybrzeżem na południe i zobaczy, co można zdziałać w drugiej Ameryce.
Zjechał na luzie z jednego wzgórza i z ogłuszającym rykiem silnika wdarł się na następne. Mknął autostradą, mijając po drodze Laguna Beach, Capistrano Beach, San Clemente i San Onofre. Zatrzymał się w Oceanside, gdzie zatankował, a potem pojechał dalej przez Carisbad i wszystkie te zapomniane, małe plaże, zapełniające wybrzeże przed Solana Beach Del Mar. Czekali na niego na peryferiach San Diego.
Spostrzegł blokadę drogi i zawrócił. Nie wierzyli własnym oczom, że przy prędkości jaką rozwijał, zdołał tego dokonać tak szybko, faktem jednak było, iż teraz oddalał się od nich. Usłyszał strzały, ale nie zatrzymywał się. Potem doszedł go jęk syren.
W odpowiedzi nacisnął dwukrotnie swój klakson i jeszcze niżej pochylił się nad kierownicą. Pędząc tak z wiatrem w zawody, zastanawiał się, czy nawiązali już kontakt radiowy z kimś, oczekującym go na trasie.

gorbash - 5 maja 2008, 13:44

Aleja potępienia?
Adon - 5 maja 2008, 16:37

Podanie autora to już tylko formalność, a potem zadajesz. ;)
gorbash - 5 maja 2008, 17:26

Roger Zelazny :)
Cytat:
Cytat:
- Noblesse oblige - zauważył XXX i nalał YYY do smukłego kieliszka jakiegoś przejrzystego płynu.
- To wódka? - słabym głosem zapytała YYY.
XXX poczuł się dotknięty i aż podskoczył na krześle.
- Na litość boską, królowo - zachrypiał - czyż ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.

Martva - 5 maja 2008, 17:30

Mistrz i Małgorzata. Jak zdążę, to się zdziwię ;P:
gorbash - 5 maja 2008, 17:34

:bravo Dajesz
Martva - 6 maja 2008, 10:48

Cytat:
Najpierw się dziewczynę poznaje, potem się ją zaczyna lubić i dopiero wtedy, ewentualnie, można przełamać granicę ostatecznej intymności i przejść do mrocznej, wilgotnej krainy poznawania smaku jej skóry, śliny, okrywania się jedwabistym dotykiem jej ciała, wnikaniem w najintymniejsze zakamarki. Dopiero wtedy. Dopiero kiedy można mieć odwagę zajrzenia za zasłonę, za którą znajdowała się naga kobieta. Bez makijażu, z twarzą opuchniętą snem, spocona, rozczochrana. Poznać ostateczną tajemnicę kobiety - jej twarz bez maski. Poznać i zachwycić się nią.

Martva - 8 maja 2008, 16:42

Cytat:
- Jesteś jednak...- usłyszał za plecami serdeczny, damski głos. Ktoś objął Janusza od tyłu, ciepłe wąskie dłonie dotknęły jego policzków, a potem dziewczyna pocałowała go w usta. Nie było to przyjacielskie cmoknięcie, przystawiane znajomym jak pieczątka, tylko głęboki, namiętny pocałunek. Odwzajemnił go bezmyślnie, nieznajoma poruszała głową, ich wargi ocierały się o siebie, wsunęła Januszowi język w usta, stwierdził że obejmuje dziewczynę w talii, gładzi po plecach. Zapach perfum spowił go jak korzenna, tropikalna chmura.
A potem otworzyła oczy. Wielkie, wilgotne, z bezwstydnymi ognikami migoczącymi pod zasłonami gęstych rzęs, chociaż nie czarne, jak myślał, ale fiołkowe. Nigdy takich jeszcze nie widział. Były niemal fioletowe, z ciemniejszymi obwódkami.
Odskoczyła od niego, dotykając ust palcami obu dłoni i czerwieniejąc gwałtownie. Aż przysiadła z wrażenia.
A teraz trzaśnie mnie w pysk, pomyślał bardzo spokojnie. Popielniczką.

Adon - 8 maja 2008, 16:46

Co Ty nam za harlequiny serwujesz, Martva? ;)
Martva - 8 maja 2008, 17:04

Yyyyy... może cytaty są nieco tendencyjne ;)
Polski autor. Czytaliście to...

Martva - 8 maja 2008, 20:27

Haaaaaaalo! Zbiór opowiadań. Dać następny cytat?
May - 9 maja 2008, 18:03

Martva napisał/a:
Zbiór opowiadań.
Jednego autora?
Daj jeszcze jeden, co?

Martva - 9 maja 2008, 18:24

No dobra, inne opowiadanie. Poproszę tytuł zbioru i autora.

Cytat:
Wchodzili tu różni ludzie. Zazwyczaj po prostu nieszczęśliwi, czasami podli. A czasami, choć rzadko, naprawdę straszni. Jednak nigdy tacy jak ten. I niekoniecznie chodziło o karabin automatyczny, z którego do mnie celował i za pomocą którego mógł w półtorej sekundy zamienić mnie w rąbankę.
Po prostu jeszcze żaden nie miał ust zaszytych niedbale na okrętkę czarną, szewską dratwą.
Ani szarych rzecznych otoczaków w oczodołach, tam gdzie powinny być oczy.

Iwan - 9 maja 2008, 19:24

Grzędowicz??
Martva - 9 maja 2008, 19:26

Nooo, to jeszcze tytuł książki dla porządku i zadajesz ;)
Iwan - 10 maja 2008, 00:52

autora tak sobie strzeliłem to może i w tytuł trafię :D
Księga jesiennych demonów?

Martva - 10 maja 2008, 13:17

No to trafiłeś, zadawaj :)
Martva - 13 maja 2008, 21:45

Iwan, haaaalo! Ziemia do Iwana! Zadajemy!
Iwan - 15 maja 2008, 21:11

sorry za ten przestój :!: jutro coś zadam, chyba że ktoś ma coś ciekawego pod ręka to niech daje :D
Iwan - 16 maja 2008, 15:22

Cytat:
Plemię Kanałów istniało, rzecz jasna, na długo przed czasami Wielkiego Smrodu. Mieszkało w kanałach elżbietańskich i później, w tych z czasów restauracji i regencji. Stopniowo rosło w siłę, w miarę jak coraz więcej londyńskich strumieni zamieniało się w kryte rynsztoki, gdzie stale wzrastająca liczba mieszkańców produkowała coraz więcej ścieków, odpadków i śmieci. dopiero jednak po Wielkim Smrodzie, gdy rozpoczął się wielki wiktoriański program budowy kanalizacji, plemię znalazło się na swoim

Adon - 16 maja 2008, 15:49

Neil Gaiman - Nigdziebądź
Iwan - 16 maja 2008, 16:04

jasne :D
Adon - 16 maja 2008, 16:40

:D

Cytat:
Przed wojną wyjechaliśmy z Warszawy i dzieciństwo spędziłem pod nosem Franka, dzieląc dom z lwowskimi uchodźcami, którzy wybrali Hitlera zamiast Stalina. Nauczyli mnie palić. Miałem trzy lata i pętałem się po obejściu. Chętnie przyjąłem nałóg i po latach zbierania niedopałków, było to za najczarniejszego Stalina, kupiłem pierwszą paczkę Sportów. W latach siedemdziesiątych paliłem Marlboro, potem znowu Sporty, a teraz różnie, jak emerytura pozwala. Rzucałem trzynaście razy, najdłużej wytrwałem pół roku. Lubię Sporty i czerwone Marlboro. Nigdy nie paliłem innych i nigdy nie opuściłem domu nad rzeką, do którego ojciec przeniósł nas w pięćdziesiątym szóstym.

Martva - 16 maja 2008, 16:46

Czytałam to. Chyba.
Witchma - 16 maja 2008, 16:47

a to nie jest opowiadanie przypadkiem?
Adon - 16 maja 2008, 16:54

Jest to opowiadanie. Na pewno czytałyście.
Chcecie podpowiedź?

Witchma - 16 maja 2008, 17:07

to jest Orbitowskiego chyba...? tak mi się cuś kojarzy :)

edit:
Psy wigilijne?

Adon - 16 maja 2008, 17:22

No i zadajesz. :P
Witchma - 16 maja 2008, 17:41

Cytat:
"Z wielką przykrością przyjął tę wiadomość głównodowodzący Wojskiem Polskim generał Rozwadowski. Zestrzelenie naszego lotniczego asa, księcia Macieja Lubomirskiego odbiło się szerokim echem na całym świecie. Na ręce króla Henryka XI Jagiellończyka, w prostej linii potomka zwycięzców spod Grunwaldu, napływają depesze kondolencyjne od naszych przyjaciół: kanclerza Adolfa >>Führera<< Hitlera, Benito >>Duce<< Mussoliniego, cesarza Hirochito, generała Francisco >>Bahamonde<< Frano... Cesarz Austro-Węgier nakazał opuszczenie flag do połowy masztu na budynkach rządowych."


powinno być łatwe :)

mBiko - 16 maja 2008, 18:56

"Bomba Heisenberga" Ziemiańskiego.
Witchma - 16 maja 2008, 18:57

oczywiście :bravo zadajesz :)
Witchma - 17 maja 2008, 15:49

halo, mBiko :) gdzie zagadka?
Adon - 17 maja 2008, 18:25

Zagadkę! zagadkę! Uprzedziłeś mnie mBiko, to teraz zadawaj. :P
mBiko - 18 maja 2008, 22:24

No już, nie krzyczcie tak.

Cytat:
- Proszę się napić, panie. Znowu gorzej?
Wystarczyło, by leżący wypił kilka łyków, a całe jego ciało odpowiedziało atakiem torsji.
- Proszę wybaczyć, kapralu - wymamrotał - Szkoda tego płynu.
- Proszę tak nie myśleć: do podziemnego zbiornika wody zostało niewiele. Jak pan, konsyliarzu polowy, nazwał ongi tę wodę? Takie śmieszne słowo...
- Adiabatyczna.
- Człowiek uczy się przez całe życie. No dobrze, z wodą nie stoimy tak źle. Znowu nie czuje pan nogi?
- Obawiam się, że tak. Wiecie co, kapralu... Niech mnie pan tu zostawi i sam pójdzie do swego koczowiska - chyba mówiliście, że to niedaleko, jakieś piętnaście mil. Potem wrócicie po mnie. Przecież jeśli natkniemy się na elfów to obaj zginiemy za funt kłaków. Ze mnie teraz taki wojak, jak... sami rozumiecie...

Adon - 18 maja 2008, 23:39

Yeskov - Ostatni władca pierścienia
mBiko - 19 maja 2008, 21:35

Miałem kiedyś psa, o imieniu BINGO!

Zadajesz.

Adon - 20 maja 2008, 00:57

Cytat:
Za życia Willie McCoy był idiotą. Śmierć bynajmniej niczego nie zmieniła. Siedział naprzeciw mnie w krzykliwej kraciastej wiatrówce. Poliestrowe spodnie, które nosił, miały barwę trawiastej zieleni. Krótkie czarne włosy sczesane do tyłu podkreślały trójkątny kształt jego szczupłej twarzy. Zawsze kojarzył mi się z tandetnym oprychem z filmu gangsterskiego. Jednym z tych, którzy sprzedają informacje, załatwiają drobne zlecenia i można się ich pozbyć w każdej chwili.

Adon - 21 maja 2008, 19:24

Coś cienko, nawet prób nie widzę, a to cytat z całkiem fajnego czytadła.
No dobra, podpowiedź nr 1:

Cytat:
Oczywiście teraz, kiedy Willie był wampirem, pozbycie się go przedstawiało się nieco inaczej. Wciąż jednak sprzedawał informacje i załatwiał drobne zlecenia. Tak, śmierć niewiele go odmieniła. Mimo to na wszelki wypadek unikałam spoglądania mu w oczy. Była to standardowa procedura w przypadku postępowania z wampirami. Był tandeciarzem i szumowiną, ale nieumarłym tandeciarzem i szumowiną. Dla mnie to coś nowego.

Iwan - 22 maja 2008, 10:29

teraz już wiem bo wygooglałem :D
Adon - 22 maja 2008, 13:01

No to dawaj, wstydu oszczędź. :P
Naprawdę nikt tego nie czytał?

Iwan - 22 maja 2008, 14:36

Grzeszne rozkosze

Adon, ale ty zadajesz nastepną bo moja odpowiedź sie nie liczy

Adon - 22 maja 2008, 14:57

Zadaj, ja jeszcze będę miał pewnie okazję. :wink:
Iwan - 23 maja 2008, 14:00

Cytat:
Gavein z góry dokładnie obejrzał arenę. Teraz jednak, gdy stojąc u jej wrót widział na trybunach widzów tysiące, poczuł sie oszołomiony. Wszedł na skąpany słońcem piach i uniósł triumfalnie oba miecze. Ogłuszający ryk gawiedzi, jaki się przez amfiteatr przetoczył, zabrzmiał niczym huk gromu. Dźwięk ten sprawił, że zimny dreszcz przeszedł xxx po plecach, ku miejscu gdzie ich koniec w inną część ciała się zmieniał. Tłumy raz jeszcze pozdrowił, ale już z marszu. Ruszył od razu ku Króla gladiatorom. Minął zaskoczoną drużynę Tranoga - ci od razu poznali, że nie jest tym, kim być powinien, ale starali sie go zatrzymać. Jedynie słali spojrzenia na lożę, skąd barbarzyńca uspokajająco kiwał głową


proste, ale zbyt oczywistą podpowiedź wyiksowałem :D

Adon - 23 maja 2008, 14:07

Nurs - Zaklinacz
Iwan - 23 maja 2008, 14:20

no jasne :D i znów w ręce twoje :D
Adon - 23 maja 2008, 14:28

Tym razem coś bardziej z klasyki:

Cytat:
Alechaw ułożył się wsparty opatulonym w futro łokciem o skałę, dzięki czemu mógł wbić głęboko kciuk w zagłębienie lewego policzka, złożyć na nim ciężar głowy i osłonić oczy czterema zagiętymi palcami w rękawicy. Syn wyczekiwał z mniejszą cierpliwością. Wiercił się, jakby go gryzły szwy futra. Ani ojciec, ani syn nie byli stworzeni do tego rodzaju łowów. Z dziada pradziada chadzali w Bariery na niedźwiedzia. Lecz lodowaty dech z podniebnych, nieprzebytych, wichrowych krtani Barier zegnał ich wraz z chorą Onesą w dół, na cieplejsze niziny. Toteż Juli odczuwał niepokój i podniecenie.
Jego złożona chorobą matka, siostra oraz rodzina matki znajdowali się o parę mil stąd, wujowie jeszcze dalej, na ryzykownej wyprawie w zamarznięte morze, z saniami i oszczepami o kościanych grotach. Juliego pożerała ciekawość, jak też sobie radzą podczas parodniowej wichury, a może właśnie w tej chwili ucztują, gotując ryby albo kawały foczego mięsa w brązowym kociołku matki. Wspomniał aromat mięsa w ustach, chropowatość zmieszanej ze śliną papki w przełyku, smak... Od tych myśli zaburczało mu w pustym brzuchu.

gorat - 23 maja 2008, 16:27

Iwan, chyba nie wyiksowałeś dokładnie :D
Adon - 23 maja 2008, 16:49

Hehehe, ale to było łatwe rzeczywiście. Moje IMO też jest łatwe. ;P:
Iwan - 23 maja 2008, 17:36

no mogłem jeszcze imiona wyiksować :D a tylko słowo zaklinacz wyiksowałem
Adon - 26 maja 2008, 13:51

No naprawdę, nikt klasyków nie czyta? :shock:

Cytat:
Był z Elina Tala chłop na schwał i wesołek, wierny i niezawodny, i trochę bez wyobraźni. Był odważny, świetnie poczynał sobie na łowach, z fasonem dosiadał mustanga. Nie brakło mu nawet szczypty inteligencji, chociaż na akademię patrzył podejrzliwie, a czytać nie umiał. Własną żonę i dzieci też odwiódł od nauki czytania. Był bez reszty oddany Aozowi Roonowi, ogarnięty tylko tą jedną ambicją, aby służyć mu ze wszystkich sił.
I tylko zrozumieć Aoza Roona nie był w stanie. W pewnej odległości za lordem Embruddocku stał cierpliwie i czekał przy swoim jaskrawo pręgowanym wierzchowcu. Widział jedynie plecy Aoza Roona, który z brodą na piersi zapatrzył się tępo przed siebie. Lord jak zwykle no