FORUM SCIENCE FICTION FANTASY & HORROR
BABYLON 2007

Blogowanie na ekranie - Pociąg do pasmanterii

Godzilla - 16 września 2009, 23:52
Temat postu: Pociąg do pasmanterii
Kiedy miałam już wszystkiego bardzo serdecznie dość, jakieś parę miesięcy temu, ktoś mi przypomniał, że swego czasu lubiłam to i owo podłubać na szydełku. Żeby tylko. Druty, czółenko, koronka igłowa, makrama - choć niektóre z tych technik tylko "na spróbowanie". Jedno czego nie próbowałam, to koronki klockowe. No i szycie z prawdziwego zdarzenia. Nie mam w domu nawet maszyny.

No i wciągnęło mnie. Po nitce do kłębka, gmerając po Internecie w poszukiwaniu sprzętu, materiałów i informacji, trafiłam na masę sieciowych pasmanterii, i szereg for, gdzie się spotykają tacy maniacy czy maniaczki jak ja.

Znowu dorwałam się do szydełka, zdobyłam tak rzadkie cuda jak szydełka i igły do frywolitek (większość ludzi nawet nie wie co to jest czółenko), po czym trafiłam na akcję "kołderki za jeden uśmiech" i wsiąkłam.

Okazuje się, że mam w domu dwa pudełka muliny z dawnych czasów (liceum i studia), z której bardzo mało korzystałam. Tymczasem wystarczy:
- mulina
- bawełniana kanwa (tzw. aida, musi być miękka, nie usztywniana)
- igła (najlepiej tępa, hafciarska)
- oraz wzór i trochę cierpliwości,
by wyhaftować wzór na niedużym kwadracie kanwy (tak 25x25 cm). Wzór musi być wesoły, zwykle typowo dziecięcy, pośrodku tego kwadratu. Z kilku kwadratów oraz różnych wesołych, kolorowych szmatek szyje się kołderkę przeznaczoną dla chorego dziecka.

Te dzieci nie są chore na grypę. Bywają upośledzone, z porażeniem mózgowym, zespołem Downa, ciężkimi chorobami, jak mukowiscydoza czy białaczka. Słowem - szpitale, zabiegi, strach, ot takie chore dzieciństwo. Kołderka jest przeznaczona dla konkretnego dziecka, od rodziców wiemy, co maluch najbardziej lubi: Puchatka, misie, lalki Barbie a może Spidermana. I "cioteczki haftujące" to haftują, a "cioteczki szyjące" szyją z tego przepiękne patchworkowe kołderki-przytulanki.

Dzieciaki się tymi kołderkami przytulają, bawią się na nich, biorą pod pachę i wędrują z nimi po szpitalu. Kołderka jest tam gdzie dziecko. Czasem służy wiele lat, i po dłuższym czasie dostajemy na forum posty, że malec już wyrósł z Kubusia Puchatka, ale puchatkowej kołderki nie odda za żadne skarby świata. Czasem, niestety, bardzo krótko. Ale nawet wtedy warto dzióbać te kwadraciki, choćby dla jednego uśmiechu...

Właśnie skończyłam mój drugi kołderkowy kwadracik, na koncie mam też sześć (chyba) kwadracików na podobną akcję szycia poduszek dla dzieci z ośrodka dla upośledzonych. Były już hospicja i domy małego dziecka. Wychowawczynie z takiego domu pisały, że maluchy odkładają zabawki i chodzą po domu z poduszkami - poduszka należy tylko i wyłącznie do malucha, i przy adopcji wędruje z nim do nowego domu. Dzieci pilnują przede wszystkim, by przy przenosinach koniecznie spakować poduszkę!

Ręka do góry, kto się jeszcze dziwi, że tu kursuje jakiś pociąg do pasmanterii. Moja kolekcja muliny rozrosła się o dobre pudło! Instynkt chomiczy działa nieubłaganie, nowe kolory i odcienie są koniecznie potrzebne. A także odpowiednie igły, porządne hafciarskie nożyczki, zapas kanwy (o numeracji kanwy i igieł wiem więcej niż niejeden sprzedawca :P )

Oraz wzory, mnóstwo wzorów, aby nie dać się zaskoczyć zamówieniem na wóz sportowy czy Hannah Montanę!

merula - 17 września 2009, 01:44

to jest bardzo niebezpieczne. już czuję potancjalne uzależnienie ( bo jednak lubie)
Miria - 17 września 2009, 07:33

Zdjęcia dzieł prosimy!
Kasiek - 17 września 2009, 08:12

Tak jest. Powiedz jeszcze, że frywolitkować potrafisz, to na SKOFY chyba zacznę regularnie jeździć i czółenko ze sobą wozić i męczyć Cię o nauki :D

A jeśli chodzi o wzory do haftu krzyżykowego, mam program który generuje takie wzory. Wgrywam własnoręcznie zrobione zdjęcia, potem określam liczbę krzyżyków i maksymalną liczbę kolorów nici. Efekty są boskie. Może kiedyś wstawię coś.

Martva - 17 września 2009, 10:05

Strasznie mi się podoba pomysł na akcję.

No i dziewczyny mają rację - zdjęcia! :)

Godzilla - 17 września 2009, 10:29

O akcji można poczytać tu:

http://www.kolderki.org/kolderki/

http://www.kolderki.org/index.php

<kuszenie mode on> (albo i się przyłączyć)

Frywolitkować umiem, ale trudno powiedzieć, że jakoś bardzo dobrze. Są większe artystki ode mnie:

http://www.kuferek.org/fo...?showtopic=4038
albo:
http://maranta.livenet.pl...kowa/index.html ( :!:
:shock: )

Kasiek, a który masz program? Ja mam na razie próbne wersje Abakana i Haftixa, ale wiem że są inne. Efekty mnie jak dotąd nie powalały, ale też ledwie parę razy "poniuchałam" jak to działa. Widzę, że trzeba się dość napracować, aby powstał sensowny wzór.

Jeśli chodzi o to, co mi się udało do tej pory wyszyć:

Kwadraciki na poduszki:

Kwadracik na kołderkę:

I taki sobie obrazek, który może zawiśnie na ścianie, jak go wreszcie oprawię:

Edit: wycięłam skróty do obrazków, wszystkie są na Fotosiku, link poniżej. Może będzie łatwiej tam zajrzeć.

dzejes - 17 września 2009, 10:47

Wow. Jestem pod wrażeniem pomysłu i pracy. Naprawdę 8)

EDIT: Niestety zdjęcia są niewidoczne. Linkujesz forum, które wymaga logowania. Musiałabyś zapisać zdjęcia i załadować je na jakiś inny serwer. Chętnie pomogę.

Godzilla - 17 września 2009, 11:08

Mówisz - masz! :D


Album z haftami na Fotosiku

Kasiek - 17 września 2009, 11:12

Godzilla napisał/a:
Kasiek, a który masz program?


Haft krzyżykowy 3.0 :P Tak mi pokazuje :D

Przykładowe wzory ze zdjęć:










Nie wiem czy fajne, ale mi się podoba, można sie pobawić: można sobie wpisać liczbę krzyżyków, ile kolorów nici, jak mają być oznaczone krzyżyki, czy kolorami czy symbolami albo jedno i drugie na raz, fajny programik do zabawy :)

edit: wzory mają po ok 250 krzyżyków szerokości, więc są takie sobie, jaksię chce szczególiki, to się wpisuje 1000 albo 5000 krzyżyków w jedno pole, sam program przelicza na drugi bok proporcje, a wzór wychodzi niemal jak samo zdjęcie :)

edit 2: chyba się pokusze o haftowanie jakiejś kołderki jesienią :)

Ozzborn - 17 września 2009, 11:29

A mama mojej cioci umi takie sztuczki bez komputra!

Co do akcji co bardzo mi się podoba ta idea, Godzilla chylę czoła. Fajoskie hobby i jeszcze jakie pożyteczne :)

Co do dziergania - to pamiętam jak na początku lat 90 moja mamunia non stoper robiła na drutach, po pracy, przy telewizji, nawet na spotkaniach ze znajomymi. Jej numer popisowy to były te wielkie moherowe swetry ;P: Dziś już nie dzierga (od bardzo dawna), tylko czasem wspomina i się śmieje, że wtedy nie wyobrażała sobie, jak to można tak z niezajętymi rękami siedzieć przed TV ;P:

Martva - 17 września 2009, 11:38

Godzilla napisał/a:
Mówisz - masz! :D


O ja, podziwiam cierpliwość :) Źrebak jest rozczulający :)
Miałam kiedyś ambitny plan wyhaftowania sobie smoka na czymś, ale jak zwykle u mnie plan pozostał planem ;)

Ozzborn napisał/a:
jak to można tak z niezajętymi rękami siedzieć przed TV ;P:


Rozumiem to, strasznie dziwnie się czuję jak oglądam film na kompie i nie dłubię czegoś ;)

illianna - 17 września 2009, 11:41

normalnie serce rośnie i to z kilku powodów, dzieciaki po pierwsze, po drugie, że tak twórczość artystyczna kwitnie i to w różnych wymiarach, mam wrażenie, że coś się zaczyna zmieniać wśród ludzi w tym szarym kraju, jak coś tak pięknego widzę, oby więcej takich osób, a po trzeci, że to na tym forum ludzie zaczynają pokazywać swoje talenty nie tylko literackie i ze jest takich osób coraz więcej, że chcą coś robić i dzielić sie tym z innymi, po postu miodzio i nawet jak za chwilę jakiś złośliwiec będzie próbował włożyć łyżkę dziegciu, to niczego nie zmieni, brawo dla autorki :bravo
Ozzborn - 17 września 2009, 11:42

Ja mogę ew. coś jeść przy oglądaniu, inne czynności za bardzo pochłaniają moją uwagę. Np. wczoraj wypestkowywałem skrzynkę śliwek na wino przy telewizji, z programu pamiętam tylko jakieś pojedyncze urywki. Jak oglądam to muszę się skupić, lubię jak najdokładniej chłonąć obraz i dźwięk... albo po prostu mam słabo podzielną uwagę ;)
illianna - 17 września 2009, 11:44

Martva napisał/a:
plan wyhaftowania sobie smoka na czymś
ja nawet to zrobiłam na poduszce, osobiście przerobiłam tatułaż skserowany z salonu, ale po ukończeniu dzieła okazało się, że nikt oprócz mnie nie widzi na nim smoka, bu :|
Martva - 17 września 2009, 11:57

Widać to był Ukryty Smok, dorób jeszcze tygrysa i będzie klimatycznie ;)
Jak sobie kupię czarną torbę, to się rozejrzę za wzorem, mam srebrną mulinę nawet. Tylko on nie będzie haftem krzyżykowym, tylko prymitywnym.

Miria - 17 września 2009, 12:16

Bardzo to ładnie wygląda. :)
joe_cool - 17 września 2009, 12:30

Kiedyś strasznie dużo dziergałam i trochę haftowałam - mam jeszcze jakieś swetry własnoręcznej roboty, a babcia nadal ma obrus bożonarodzeniowy, który dla niej wyhaftowałyśmy z mamą, jak jeszcze w podstawówce byłam :shock:

Teraz raz na jakiś czas plotę sobie bransoletki przyjaźni :D

Godzilla - 17 września 2009, 15:27

Kasiek napisał/a:
edit 2: chyba się pokusze o haftowanie jakiejś kołderki jesienią :)

Kasiek, brawo!
Chętnie podpowiem co i jak, bo są wymagania techniczne jeśli chodzi o kwadraciki. Rodzaj kanwy, wytrzymałość kwadracika na pranie i prasowanie (nie może farbować), dokładność wykonania i te sprawy. Kołderka będzie wiele razy prana i tarmoszona, więc to się nie może rozleźć :) Trochę mnie to na początku onieśmielało, ale okazało się że wszystko jest do zrobienia. Daj znać jakby co!

A wzory śliczne, bardzo duże, dałabym do nich drobną kanwę (60 albo nawet 80 oczek / 10 cm), bo na tej co mam, rozmiary by wyszły z grubsza 40x60 cm. Fajnie by było coś takiego wyhaftować :D

Kasiek - 17 września 2009, 15:58

Jak będę mieć czas to co mi szkodzi takie coś zrobić? A jakieś dziecko będzie miało radochę :) bo to mnie prawie nic nie kosztuje, ani pieniędzy, ani roboty (no nie aż tak w każdym razie) a ile to może dać radości choremu dziecku...

Wzory nieśliczne, tylko zdjęcia fajnie zrobione (te z krajobrazem albo kwiatkami)

wymagania widziałam na stronie, ale podpowiedzi chętnie przyjmę :)

Godzilla - 17 września 2009, 16:23

Mogę Ci dużo kołderkowych wzorów podrzucić na maila, żebym tylko znała adres. Poza tym na potrzeby haftujących jest cała kolekcja wzorów, będzie z czego wybierać.

Wszystkie wymagania i informacje są bardzo dokładnie podane na stronie. Generalnie:
- kanwa bawełniana biała, nie może być tzw. gobelinowa, bo jest twarda jak szczotka druciana;
- rozmiar kwadracika 25x25 cm (lepiej jest dać 27x27, bo w praniu może się skurczyć), rozmiar haftu od 10x10 cm do 20x20 cm (jeśli jest za mały, możesz dodać jakąś fajną ramkę, jeśli za duży, może być problem z wszyciem w kołderkę),
- jeśli masz jakąś mulinę niewiadomego pochodzenia, to przed haftowaniem dobrze jest zrobić jakąś niedużą próbeczkę i przeprać w gorącej wodzie z proszkiem, aby sprawdzić czy nie farbuje (po co się stresować, jak już włożysz pracę w jakiś ładny wzór),
- takie muliny jak DMC czy Anchor nie robiły problemów z farbowaniem, podobnie polska Ariadna - ale i tak gotowy kwadracik parzysz wrzątkiem, pierzesz, prasujesz (co będzie, jak zafarbuje już po wszyciu w kołderkę?)
- gotowy kwadracik wysyłasz do eny (adres na stronie Kołderek), opisany - od kogo, na jaką kołderkę, czy prałaś / parzyłaś.

Można do tego podejść na dwa sposoby: zapisać się na konkretną kołderkę; mniej więcej raz na tydzień są wywieszane ogłoszenia o zapisach na konkretne kołderki i wtedy dobrze jest się pospieszyć (dużo chętnych),
albo zorientować się jaka tematyka jest najbardziej potrzebna i haftować kwadraciki zapasowe. Nie są przypisane do kołderki dla konkretnego dziecka, ale w każdej chwili mogą zostać użyte, zwłaszcza że zdarzają się tzw. kołderki ekspresowe, które muszą powstać szybko, bo dziecko jest w złym stanie. Na normalną kołderkę trzeba parę miesięcy poczekać.

Dale jest dystrybucja, odpowiednie kwadraciki trafiają do osób szyjących, a od nich gotowa kołderka wędruje do dziecka.

Jeżeli dziecko ma rodzeństwo, każde z nich dostaje poduszkę. Też wiadomo co lubią. Ostatnio jakaś starsza siostra w wieku licealnym dostała piękną poduszkę z haftowanym drzewkiem bonsai - pełen Orient! a duży brat poduszkę z motywami militarnymi :) W końcu z Kubusia Puchatka już wyrośli. Na takie poduszki też potrzebne są hafty.

Martva - 17 września 2009, 16:39

Godzilla napisał/a:
Mogę Ci dużo kołderkowych wzorów podrzucić na maila, żebym tylko znała adres.


Ikonka 'email' na dole posta Kasiek :)

Godzilla - 17 września 2009, 16:40

illianna napisał/a:
a nawet to zrobiłam na poduszce, osobiście przerobiłam tatułaż skserowany z salonu, ale po ukończeniu dzieła okazało się, że nikt oprócz mnie nie widzi na nim smoka, bu :|

Jeśli jeszcze masz tę poduszkę, możesz próbować pociągnąć kontury ściegiem za igłą, tak się często z krzyżykami robi. Tak obrysowany jest np. mój źrebaczek. Może wtedy smok się pokaże.

illianna - 17 września 2009, 16:54



tak wygląda smok, wszyscy widzą tu jakiegoś ptaka, wiem, ze jest uproszczony i ma kiczowate kolorki, ale to było 10 lat temu :mrgreen:

Miria - 17 września 2009, 16:55

Nie znajom siem. :wink:
Ziemniak - 17 września 2009, 16:56

illianna, fajny, błędem jest chyba żółty język, przez co dolny szczęk asymiluje się z jęzorem zamiast z górnym szczękiem :mrgreen:
Martva - 17 września 2009, 16:57

Rzeczywiście w pierwszym momencie wygląda na ptaka odrzutowego ;) myślę że kontur czarna nicią by pomógł w wydobyciu jego smokowatości :)

Rany, że Ci się chciało tak dziubdziać, podziwiam Waszą cierpliwość, dziołchy :)

illianna - 17 września 2009, 16:57

Ziemniak, chyba masz rację :)
Ziemniak - 17 września 2009, 17:00

Martva napisał/a:
Rany, że Ci się chciało tak dziubdziać


Haft krzyżykowy prosty jest :D Wszystko zależy od wielkości krzyżyka :!:

illianna - 17 września 2009, 17:03

moja kuzynka pielęgniarka na nocnych dyżurach wydłubała taki wielki obraz 80/110 takimi malutkimi krzyżykami, to jest coś ;P:
Godzilla - 17 września 2009, 17:11

No, jak by tak pociągnąć kontury taką zdecydowaną czernią, może by się wątpliwości skończyły. Może by nabrał japońskiego smaczku. Kiedyś Wyspiański pożyczył od Japończyków zamiłowanie do czarnych konturów i stosował je z niezłym skutkiem :D
Edit: tu miał być link do różnych obrazów Wyspiańskiego, ale długi był i się rozłaził ;P:

Martva - 17 września 2009, 17:24

http://tnij.org/ w takich sytuacjach polecam :)

Ziemniak napisał/a:
Haft krzyżykowy prosty jest :D


No może, ale tych krzyżyków jest tyyyyyle :)

Ziemniak - 17 września 2009, 17:27

Martva, Zacznij od większych ;P:
Godzilla - 17 września 2009, 17:28

Jest tyyyle, że na wyhaftowanie kwadracika potrzeba paru dni, chyba że ktoś ma już o taaaką wprawę i igiełkę z turbodopalaczem :lol:

Obok kołderkowych kwadracików produkuję prawdziwy krzyżykowy obrazek z kotem śpiącym w otwartym oknie. Nie jest wielki, ale do końca tak daleko!

Godzilla - 18 września 2009, 12:09

No, kwadracik na kołderkę dla Oliwii skończony.

Księżniczka Elyon z WITCH

Teraz biorę się za Hannah Montanę :mrgreen:

Nutzz - 18 września 2009, 12:12

Ejj, no kurtka, jestem po wrażeniem. :bravo
Agi - 18 września 2009, 12:15

Godzilla, bardzo ładne, szkoda, że nie mam już oczu i cierpliwości odpowiednich do takich prac.
ihan - 19 września 2009, 19:38

Mam nadzieję, że dobry wątek: macie pomysł jak zrobić rozetkę ze wstążki? Coś takiego: http://www.elfiasfora.pl/...e/P7294512a.jpg
Dzieciaki chcą zrobic Hubertusa, a finansowo jesteśmy bardzo, bardzo ograniczeni, a i samodzielnie zrobione flot chyba fajniejsze.

Martva - 19 września 2009, 19:42

Hmmm, a przyjrzyj się 'gotowcom', może Ci to jakoś pomoże. Nic innego mi nie przychodzi do głowy :(
Miałam kiedyś cały wór takich, bo jako dziecko zbierałam, ale zaginęły w pomroce dziejów :(

ihan - 19 września 2009, 19:49

Niestety, jako leworęczna, do prac ręcznych mam dwie prawe ręce. Nic to spróbuję podpatrzeć.
Agi - 19 września 2009, 19:55

ihan tu zerknij.
ihan - 19 września 2009, 20:09

Dzięki Agi, właśnie na psich forach pełno widzę.
Agi - 19 września 2009, 20:12

Mam pomysł jak to robić, ale opis zająby mi pół strony. Mogę się poprodukować na pw jeśli chcesz.
ihan - 19 września 2009, 20:16

Byłabym bardzo wdzięczna. Tylko wersja dla kompletnych lajkoników proszę.
Agi - 19 września 2009, 20:16

ok
jewgienij - 19 września 2009, 20:19

illianna napisał/a:
po postu miodzio i nawet jak za chwilę jakiś złośliwiec będzie próbował włożyć łyżkę dziegciu, to niczego nie zmieni, brawo dla autorki :bravo


Złośliwiec o wyglądzie niechlujnym i durnowatym wkłada łyżkę dziegciu, po czym umyka w niezgrabnych podskokach, żegnany gwizdami widowni.
Złośliwiec( na stronie, mrużąc kaprawe oczka i wywijając łyżką): Hehehehe...
Illianna ( z mocą): Nie raduj się, złośliwcze, albowiem nawet za pośrednictwem tejże dziegciowej chochli nie osłabiłeś ani na jotę naszego entuzjazmu do robótek ręcznych.
Złośliwiec ( znikając w scenicznej zapadni pośród dymu) : Aaaaaaa! ( i spod ziemi, głosem głuchym):Teraz wygrałaś, ale zobaczysz: jeszcze pomieszam wam wzory i obrzydzę szydełka!
( wybuchy, piekielna muzyka, zapadanie się dekoracji, kurtyna)

BTW, Moja mama też dziergała fajne rzeczy, pamiętam jakieś wzory z Burdy i Sandry. A te przykłady fajne, autorka utalentowana jest. Brawo.

Ziemniak - 19 września 2009, 20:29

Ja swego czasu robiłem na drutach ;P: ale do szydełka brakło mi cierpliwości.
Martva - 19 września 2009, 20:29

http://www.czerwiec56.zhp.wlkp.pl/rozetka.php
http://www.dogomania.pl/f...86/index36.html
http://www.terierkowo.for...ozety,1565.html

W tym trzecim, przyznaję, nie wiem czy jest opis wykonania, bo trafiłam w którąś ze środkowych stron, ale sądząc po tym ża laski wklejają swoje to powinny byc jakieś rady :)

EDIT: jewgienij, :D

shenra - 19 września 2009, 20:29

Ja raz próbowałam, ale jakaś taka zawijana ta serwetka mi wyszła :mrgreen:
Agi - 19 września 2009, 20:32

Martva, dzięki za wzory rozetek, już nie muszę się produkować. :D
Martva - 19 września 2009, 20:35

Przegladam tego trzeciego linka linka i chyba jednak nie ma opisu :(
Godzilla - 19 września 2009, 21:58

ihan napisał/a:
Mam nadzieję, że dobry wątek: macie pomysł jak zrobić rozetkę ze wstążki? Coś takiego: http://www.elfiasfora.pl/...e/P7294512a.jpg
Dzieciaki chcą zrobic Hubertusa, a finansowo jesteśmy bardzo, bardzo ograniczeni, a i samodzielnie zrobione flot chyba fajniejsze.

Powycinałabym kółka z tekturki na spód. Na tym ponaszywałabym dookoła szeroką tasiemkę, od razu robiąc fałdki, dość spore. Końce wstążki zszyłabym i ukryła w fałdce. Na wierzch naszyłabym jakieś ozdobne kółeczko.

Zresztą może np. tu:
www.inspirander.pl/przyjecie/indianskie-przyjecie
albo tu:
http://uczenzklasa.gazeta.pl/tworzymy/
znajdziesz jakieś pomysły do wykorzystania.

Edit: gdybym naszywała igłą i nicią, może pomogłabym sobie robiąc dziurki na obwodzie koła dziurkaczem zrobionym z igły wtopionej w rączkę od szczoteczki do zębów. Prosta rzecz a przydatna, mam taką. Kiedyś na biologii używaliśmy tego w charakterze igły preparacyjnej.

Albo jeszcze inaczej, ponaklejałabym. Zwłaszcza nakleiłabym to ozdobne kółko z góry. Najwyżej podkleiłabym pod spód kawałek tekturki, żeby sfałdowana tasiemka nie wypychała brzegów.

ihan - 20 września 2009, 10:49

Agi, martva, Godzilla, bardzo ładnie dziękuję. Będziemy coś kombinować.
Godzilla - 2 października 2009, 08:11

Nie odzywałam się, bo nie miałam nowych wieści. Siedzę na zwolnieniu i powinnam iść z robótkami jak burza, a ja dłubię cholerną Hannę Montannę i zastanawiam się jak długo jeszcze. Skończyć muszę bo się zobowiązałam (jest kołderka, jest termin), ale nie podoba mi się to co wychodzi. Oj jak mi się nie podoba! I nie wiem, czy to będzie fajne dla pięcioletniej dziewczynki (choć ona lubi po pierwsze H.M., a potem długo nic), i bardzo źle robi się ten wzór, straszna rozsypanka kolorów, a wszystkie bure... I jeszcze jeden motek nici gdzieś mi zginął, nie wiem czy gdzieś zleciał przypadkiem (ale znaleźć nie mogę), czy córeczka zwędziła mi go do zabawy i zapomniała. Niech mnie ktoś pocieszy.
illianna - 2 października 2009, 08:15

Godzilla, czasem gust twórcy rozmija się z gustem klijenta, ale ona pewnie będzie szczęśliwa :D
nie martw się, kanapony wzięły motek, kanapony oddadzą we właściwym czasie ;P:

Godzilla - 2 października 2009, 08:47

O tutaj jest to nieszczęście, jeszcze w "stroju niedbałem", czyli pozagniatane od tamborka i poznaczone flamastrami:


hrabek - 2 października 2009, 09:21

Hannah Montana jak żywa. Jestem pod wrażeniem. Serio!
Godzilla - 2 października 2009, 09:23

Trochę mnie podbudowaliście :oops:
Ja tego filmu na oczy nie widziałam.

illianna - 2 października 2009, 09:48

Godzilla, mi się też wydaje ok, dzieciak będzie zadowolony :D
Pako - 2 października 2009, 09:51

Hah, pewnie, że zadowolony będzie. Jakby to moja kuzynka ujrzała... ech, co by się to działo :P
Kasiek - 2 października 2009, 10:01

Akurat jest u nas moja bratanica (13 lat). Zaczęła piszczeć, że ona tez takei chce...
Godzilla - 2 października 2009, 10:04

Hi hi... Może kiedyś wyhaftuję jeszcze dwa kwadraty i Wam podeślę. Potem tylko znajdźcie kogoś, kto to wszyje w patchworkową poduszkę :mrgreen: bo ja nie umiem.
Godzilla - 4 października 2009, 23:18

Skończyłam nareszcie:


dalambert - 4 października 2009, 23:21

Godzilla, jasteś wspaniała :bravo :D
Godzilla - 4 października 2009, 23:22


Miria - 5 października 2009, 07:20

Super!
Ozzborn - 5 października 2009, 09:51

piknie! Dziecko się ucieszy :D :bravo
Martva - 5 października 2009, 10:28

Fajne, kimkolwiek jest H.M. :)
Godzilla - 5 października 2009, 10:31

Martva, szczerze mówiąc sama mam o niej bardzo mgliste pojęcie :D
Martva - 5 października 2009, 10:33

Ja tylko wiem że jest. I że moja siostra jej nie lubi, ponieważ jej córka ją lubi i natychmiast podłapuje Zły Amerykański Akcent.
No ale jak jest na kołderce, to nic nie powie ;)

Godzilla - 5 października 2009, 10:43

Mi tam się Zły Amerykański Akcent podoba. Im dalej na południe, tym zabawniej. Na przykład fajnie mówią Flinstonowie.
Martva - 5 października 2009, 10:48

Ale moja siostra jest początkującą Brytyjką i wszystko co hamerykańskie jest złe ;)
May - 5 października 2009, 21:48

Bo Hannah Montana to Zuy Hamerykanski Spisek majacy na celu odmozdzenie naszych europejskich dziatek!!! I nie chodzi tylko o akcent, ale o to ze ten serial jest zalosna pulpa. Bohaterka to nastolatka, ktora w dzien jest uczennica a w nocy gwiazda popu. i ukrywa swoja gwiazdowa tozsamosc przed kolegami. zmeczylam pol odcinka. za stara jestem na takie rzeczy! Ale Kat ma zakaz ogladania tego czegos.
I przepraszam gospodynie za zasmiecanie watku, haft - niezaleznie od tematyki - bardzo fajny, zaluje, ze nie mam cierpliwosci do takiej dlubaniny

dzejes - 5 października 2009, 21:59

May napisał/a:
Bohaterka to nastolatka, ktora w dzien jest uczennica a w nocy gwiazda popu. i ukrywa swoja gwiazdowa tozsamosc przed kolegami.


Superman "ukrywał" swą tożsamość zakładając duże okulary. A teraz to klasyka.

Godzilla - 5 października 2009, 22:33

Bo ja jestem telewizyjna abnegatka. Telewizora nie mam, a o HM wiem że istnieje. Nad haftem namęczyłam się. Poprzedni kwadracik był znacznie prostszy, ten jest przerabiany ze zdjęcia i kolorki były bardzo rozsypane. Ciężko się było połapać w schemacie; to pierwszy raz, kiedy flamastrem zaznaczałam, które krzyżyki już wyszyłam. Ale czego się nie robi, żeby dziecku się buzia uśmiechnęła.

Moje dzieci też HM nie znają - tzn też wiedzą że jest. Ogłupiają się Królikiem Buggsem. "Do you know this means war?"

Godzilla - 19 października 2009, 12:08

Ot i konsekwencje odcięcia od telewizji:

OGŁOSZENIE

Mamy kolejną kołderkę do zrobienia, dla 15-letniego chłopca. Jest fanem m.in. "Lost" i Harrego P. O ile Harry P. jest jakoś tam okrzyżykowany i tu i ówdzie (zwłaszcza na ruskich stronach) wzory się trafiają, nie mam nic z "Lost". Mogłabym spróbować wyprodukować taki wzór, ale nawet nie wiem jakie są tam najbardziej charakterystyczne postaci. I jeszcze takie, żeby młodego nie straszyły w koszmarnych snach (zresztą, jak film ogląda, to chyba nic mu się nie śni). Możecie rzucić paroma nazwiskami?

hrabek - 19 października 2009, 12:32

http://www.imdb.com/title/tt0411008/ - pierwsze nazwiska z listy z obsady.
Jest tego trochę, najważniejsi to (według imion bohaterów, nie prawdziwych nazwisk): Jack Shepherd, Sawyer, John Locke, Kate i może Benjamin jako ten zły. Mając nazwiska możesz wyszukać postaci w googlach. Wyszukiwanie obrazów po wpisaniu hasła Lost również da ci pogląd na wygląd bohaterów.

Godzilla - 19 października 2009, 12:41

Dzięki. Nie mam pojęcia, co z tego wyjdzie, bo przerabianie zdjęć na wzór to nie jest prosta sprawa, chciałabym uniknąć kompletnej rozsypanki kolorów. Nie wiem, czy znajdę dość czasu, aby sobie jakąś ścieżkę wydeptać... Ale mogę spróbować, i przynajmniej wiem od czego zacząć.
Kasiek - 19 października 2009, 20:18

Godzilla, zrobić Ci wzór ze zdjęcia? Podaj tylko liczbę krzyżyków i ilość kolorów i firmę nici. To jakieś fajne zdjęcie przerobię. Teraz nie dam rady nic sama wyhaftować :(
Godzilla - 19 października 2009, 20:22

Kasiek, dzięki :D Sama się muszę nauczyć, mam pewien pomysł jak do tego podejść. Kołderkowe wzory są dość małe, przy kanwie jaką mam mogą mieć 100x100 krzyżyków. No, przy kanwie 60-ce może 120x120. I lepiej żeby nie było plątaniny 30 kolorów. Właśnie naciągam męża żeby nauczył mnie wstępnej obróbki zdjęć. Może łatwiej będzie zrobić wzorek, jak się uzyska na zdjęciu plamy jednolitych kolorów, bez płynnych przejść. Zobaczę.
Kasiek - 19 października 2009, 20:37

Własnie chciałam zrobić 100x100 i jakies kilka kolorów tylko :) Jakby co, daj znać :)
Godzilla - 19 października 2009, 21:41

Dzięki, dawaj, możemy dodać do galerii wzorów kołderkowych. Ja swoją drogą postaram się coś wyrzeźbić i zobaczymy co z tego wyjdzie.

Edit: mam już trzy wzory: Sawyera, Kate i Sheparda. Na tym poprzestanę, niestety mam tylko format Abakana, nie jpg czy inny graficzny. Kto ma program, otworzy sobie i wydrukuje. Zobaczę czy znajdą się chętni. Sama chcę pokończyć rozpoczęte prace: obrazek z kotem w oknie i (być może) kwadracik z Kubusiem Puchatkiem - wredny wzorek z mnóstwem dzielonych krzyżyków, drobnego paskudztwa wymagającego koncentracji.

Godzilla - 24 października 2009, 23:09

Hura, wreszcie jest uszyta kołderka z moim pierwszym kwadracikiem, tym ze źrebakiem:
http://www.kolderki.org/g....php?album=1002
Nie mogę się doczekać, kiedy będzie jakiś odzew, że doszła. To jest najfajniejsze!

Zgaga - 25 października 2009, 08:48

A tak o hafcie z innych rejonów: próbowałaś kiedyś robić snutki wielkopolskie:
http://snutkijarocin.republika.pl/galeria.html
To nie jest podchwytliwe pytanie. Raczej szukam kogoś, kto wie, jak yo się robi, aby za szybko nici się nie poprzecierały.

Godzilla - 25 października 2009, 10:20

Słyszałam o nich kiedyś, ale nie próbowałam nigdy. Są prześliczne!
Zgaga - 25 października 2009, 10:22

Hm. Chyba przyjdzie wziąć parę dni urlopu i wylądować w Wielkopolsce... Kiedyś.... Na emeryturze?????
Godzilla - 25 października 2009, 10:24

Znalazłam coś takiego:
http://www.kaiem.pl/forum/viewtopic.php?t=4334

Zgaga - 25 października 2009, 10:33

Aj. Wszędzie jest to samo czyli dalej wiem, że nic nie wiem...

Edit: Trochę pogooglam, może się uda znaleźć.

Godzilla - 26 października 2009, 11:02

Pozostaje chyba skontaktować się z tą osobą i popytać. Chyba że jest nastawiona zdecydowanie handlowo - tajemnicy firmowej nie ujawni nigdy i nikomu. Ale niekoniecznie. Taka Bobowa, mała wieś w Beskidzie, jest słynna z przepięknych koronek klockowych. Kobiety robią te koroneczki i prowadzą kursy. Na Kuferku sporo osób chwaliło sobie urlop u niejakiej pani Jadzi - miejsce śliczne, wieś i górki, a do tego klocki i plątanie nitek pod okiem takiej artystki.
http://www.ck.bobowa.pl/koronki/index.html

Zgaga - 26 października 2009, 11:33

Koronki klockowe kiedyś mnie fascynowały, ale jak zobaczyłam ten wałek na koźle :D

A z takich rzeczy. Kiedyś rozmawiałam w Komańczy z p. Darią Boiwką. Ona robi charakterystyczne kołnierze łemkowskie (rozpowszechnione zresztą także w różnych rejonach Ukrainy) tzw. krywulki:
http://www.science-fictio...php?pic_id=1098
Kapitalna babeczka, lubi opowiadać i chętnie dzieli się swoimi umiejętnościami.

W sumie, kiedy swego czasu, łazęgując po Polsce, chciało mi się zachodzić do takich artystów, parę fajnych rozmów udało mi się odbyć.

Martva - 26 października 2009, 13:22

Krywulki z koralików kiedyś widziałam tu:
http://unikalni.pl/kolekcja.php?id=520
I, ożesz, nauczę się kiedyś takie robić. Niektóre ceny szokująco niskie, 35 złotych z marżą galerii za coś tak pracochłonnego? Robiłam prostsze naszyjniki i bardzo bym się zastanowiła.

Godzilla - 26 października 2009, 15:09

Cudeńka. Miałam kiedyś naszyjnik z koralików, grubą jak palec plecionkę z takiej drobnicy. Mam wrażenie, że była wyplatana dość specyficzną techniką, mianowicie kumihimo:
http://www.stoklasa.pl/ku...znurka-x2s01638
http://en.wikipedia.org/wiki/Kumihimo
http://www.whatiskumihimo...s_Kumihimo.html
http://www.youtube.com/watch?v=0RNbFjvZycs

i jeszcze:

http://www.konnichiwa.pl/japan20,47.html

Martva - 26 października 2009, 15:27

Zaczęłam kiedyś robić taką bransoletkę, tylko prostszą - właśnie 'rurkę' z koralików, ale mi się znudziło po 3/4, zwłaszcza że w trakcie wpadłam na inne wykorzystanie tej techniki i uplotłam winogronka ;)
Zgaga - 28 października 2009, 08:58

A...
Macie coś takiego: kilka prac pozaczynanych, znudziły się, bo pracochłonne i oczy już nie te, czekają na lepsze czasy, od czasu do czasu się wraca - taki wyrzut sumienia.

Jeden taki obrus - roboty od pyty - już chyba piąty rok, z duuuuużymi przerwami, robię i mam 2/3 głównego wzoru dopiero.

A czasem - przerabia się na coś innego...

Martva - 28 października 2009, 09:02

Masę. Coś się znudziło, coś stwierdziłam że nie mogę, gdzieś się pomyliłam, coś jest krzywo i nie chciało mi się odkręcać - ląduje w szufladzie gdzie staram się nie zaglądać, kłąb wyrzutów sumienia ;) Najbardziej mi żal siateczkowatych naszyjników nawleczonych kilka lat temu na bardzo kiepską nić, dwa nawet ostatnio przewlekłam po kawałku.
Agi - 28 października 2009, 09:37

Drugi rok mereżkuję obrus, zrobiłam 2/3.
Godzilla - 28 października 2009, 10:02

Zgaga, na Kuferku zjawisko to nazywa się UFO (Un-Finished Objects). Niektórzy (niektóre) mają całą flotyllę :lol: I koleżanki założyły temat "Wykańczanie UFO", gdzie chwalą się postępami w likwidacji tej flotylli.
Zgaga - 28 października 2009, 10:08

Eeee... Co to jest Kuferek?
Godzilla - 28 października 2009, 10:10

www.kuferek.org

A tutaj znajdziesz więcej stron poświęconych robótkom różnej maści:

http://kobieta.stronypols...eczne-t-70.html

Martva - 28 października 2009, 10:33

Kurczę, przez ostatnią godzinę przejrzałam multum stron szukając schematu/podpowiedzi na takie kolczyki jak te: link. Chodzi mi konkretnie o sam ten koralikowy romb. Wszędzie są instrukcje na bazę trójkątną na podstawie z rurek, którą potrafię upleść, ale zaczyna mi się nudzić. Uch :) Niech mi jeszcze ktoś powie że robótki ręczne uspokajają ;)
Godzilla - 28 października 2009, 10:39

Różne materiały są na Youtubie, tylko nie wiem jak byś miała tego szukać.
Martva - 28 października 2009, 10:56

A widzisz :) Pogrzebałam i znalazłam coś nie do końca takiego, ale zbliżonego. Poszukam jeszcze. Dzięki za pomysł, romby są bardziej wszechstronne od trójkątów :)
Godzilla - 30 października 2009, 12:03

http://enirr.multiply.com/photos/album/16/Vena#

Koleżanka podrzuciła linka - tu jest przepis na gruby wełniany szalik, robiony bez drutów - na palcach (!)

Ekstra sprawa, w godzinę - dwie zmachałam taki szalik dla córeczki. Synek natychmiast się obraził i zażądał takiego dla siebie. Ja też chcem. Wychodzi bardzo grube, puchate, robi się błyskawicznie i ze sprzętów specjalistycznych wskazana jest głównie duża dziewiarska agrafka do złapania oczek jak się przerywa robotę (+ agrafka do zszywania pasów, ale ja pod ręką miałam spinacz biurowy i było OK). Żre sporo wełny, no ale ten rozmiar i grubość... Cudo.

Zgaga - 30 października 2009, 12:21

Interesujące :)
ihan - 30 października 2009, 14:48

Fajne i w zasadzie logiczne, to tak jak robienie na szydełku. Dla mnie akurat niewykonalne, bo mam problem z dotykaniem wełny/włóczki/koców gołymi dłońmi/stopami, od razu mam gęsią skórkę.
Godzilla - 6 listopada 2009, 21:09

Szaliki na palcach: mniejszy gotowy...

I większy do pozszywania...

Do tego zachciało mi się utkać dywaniki do domków dla pluszaków - śliczne domki z pudełek po butach, bardzo brakowało w nich czegoś przytulnego. No to co że nie mam krosien:


I obrazek, który ściubolę od lata, ale chyba ma się ku końcowi:

Kolejny kwadracik kołderkowy czeka w kolejce. Z dalmatyńczykiem.

ihan - 6 listopada 2009, 21:22

Godzilla: podziwiam i zazdroszczę umiejętności i cierpliwości.
Zgaga - 7 listopada 2009, 07:55

Obrazek ładnie wycieniowany. Własny pomysł, czy gazetowy?
Martva - 7 listopada 2009, 10:33

Śliczności. Podpisuję się pod ihan ;)
Godzilla - 7 listopada 2009, 15:04

Dzieki :D

Schemat jest gazetowy, nie jestem takim fachowcem aby coś podobnego sobie wymyślić. To trudniejsze niż się wydaje. A gazet ze schematami trochę jest.

Godzilla - 8 listopada 2009, 00:14

Domki dla zwierzątek żyją własnym życiem i ostatnio rozwijają się intensywnie. Dzieciaki mają trochę drobnych zwierzaczków, po części z prezentów, po części z KFC (dodatki do zestawów dla dzieci). Oboje zdobyli pudełka po butach, wycięli w nich pracowicie drzwi i okna i zaczęli urządzać. Wieczorem koniecznie należy ułożyć całą menażerię spać. Idzie spać nawet krokodyl, który w dzień rozrabia i co chwila kogoś zjada. Tyranozaur ("tyranozarł") ma legowisko w dżungli z klocków, gdzie dorobił się posłania z pajęczyn, czyli pułapek na muchy, czyli dobrej garści pociętego sznurka. Pozostałe stwory są rozdzielone między oba domki. Najpierw synek zazdrościł siostrze, że jej pudełko jest większe i lepsze, ale odkąd są tkane dywaniki, zmienił zdanie. Jego wieloryb i manat śpią sobie wygodnie, zawinięci w kawałek szaliczka. Mają nawet całkiem niezłą poduszkę - zrobiłam takie maleństwo na drutach, a dziś zdobyłam parę gąbek od winogron z warzywniaka (oni to wyrzucają, a to jest świetny wypełniacz) i wypchałam ją jak należy. Jutro, kto wie, może zrobię jakiś materac dla jednego i dla drugiego. Gąbki są, w szafce leży kilka par podartych dżinsów i koszul, nic tylko ciąć i szyć. Byle czasu i humoru starczyło. Dawno się tak świetnie nie bawiłam.

Pojutrze do pracy...

nimfa bagienna - 8 listopada 2009, 11:24

Szaliki rewelacyjne.
Szkoda wielka, że nigdy nie umiałam nauczyć się niczego podobnego z książki, musiałam widzieć, jak przebiega proces w naturze.
Hafty - szacunek. Po prostu szacunek.

Godzilla - 8 listopada 2009, 11:30

nimfa bagienna, jeśli Twoje bagno leży gdzieś w okolicach Warszawy, mogłybyśmy zobaczyć się na SKOFIE, przyniosłabym włóczki. Zresztą to naprawdę dobra instrukcja, trzeba wziąć trochę wełny i robić to co na zdjęciach :D
Zgaga - 8 listopada 2009, 11:47

Godzilla - pomysł zabawek i domków dla zwierzaków dla mnie bomba. I niech się schowają wszystkie Barbie i Kenny.
Godzilla - 8 listopada 2009, 12:07

Zgadzam się :) A jeszcze lepiej będzie, jak sami zaczną robić wyposażenie. Zresztą część już zrobili, posklejali mebelki z papieru.
Pucek - 8 listopada 2009, 12:11

Kiedy moje dziewczyny były na etapie Barbie robiłam mebelki ze sklejki i listewek. Ciemny lakier, tapicerka - bawiłam się nieźle. Domek zajmował sporą półkę na regale, nawet oświetlenie było. Koleżanki córek przychodziły się bawić, bo to taki "prawdziwy" domek był.
Nie różowy z plastiku.

Zgaga - 8 listopada 2009, 12:21

I teraz będzie truizm: bo w każdym mężczyźnie jest trochę chłopca, a w każdej kobiecie - małej dziewczynki.
Pucek - 8 listopada 2009, 12:31

Będzie i drugi: tak naprawdę faceci nigdy nie dorastają...
nimfa bagienna - 8 listopada 2009, 12:46

Godzilla napisał/a:
nimfa bagienna, jeśli Twoje bagno leży gdzieś w okolicach Warszawy, mogłybyśmy zobaczyć się na SKOFIE, przyniosłabym włóczki. Zresztą to naprawdę dobra instrukcja, trzeba wziąć trochę wełny i robić to co na zdjęciach :D

Ono w Warszawie jest, to bagno.
Świetny pomysł. Dziękuję. :)

Godzilla - 8 listopada 2009, 13:18

Planuję zjawić się 5 grudnia. Nie mogę obiecać, bo u mnie zawsze coś może wyskoczyć. Ale jeśli będę, to chyba zabiorę jakieś farfocle zamiast gitary :D

Pucek, zazdroszczę. Ja nigdy się do sklejki i tych rzeczy nie dorywałam. Trochę liczę na męża, ale na razie nie przejawia zainteresowania. Dobry domek dla lalek to świetna sprawa.

Zgaga - 8 listopada 2009, 13:27

Mąż zapewne wykazałby większą chęć współpracy, gdyby np. trzeba było rowerek podrasować, a tak..
Miria - 8 listopada 2009, 16:06

Podpisuję się pod postem Zgagi o pomyśle z domkami . Brawo!
nimfa bagienna - 9 listopada 2009, 12:51

Godzilla napisał/a:
Planuję zjawić się 5 grudnia. Nie mogę obiecać, bo u mnie zawsze coś może wyskoczyć. Ale jeśli będę, to chyba zabiorę jakieś farfocle zamiast gitary :D

A taaaak, farfocle!
Też wezmę. Zobaczymy, co z tego wyniknie. :lol:

Ozzborn - 10 listopada 2009, 10:40

Ale czemu zamiast gitary? ;P:
Godzilla - 10 listopada 2009, 11:00

Bo nie mam wielbłąda do targania tego wszystkiego ;P:
Martva - 10 listopada 2009, 22:04

Godzilla, zmobilizowałaś mnie do wznowienia poszukiwań i właśnie wiążę ostatni supełek na kolczyku o romboidalnej podstawie :D
Okazuje się że dobrze kombinowałam, tylko zaczynałam od niewłaściwego miejsca i wszystko mi się rozjeżdżało. Nie jest idealnie, wygląda jak skrzyżowanie Cthulhu i paprotki, ale jak na pierwszy raz nie jest źle ^^
Drugi jutro, bo mi się nie chce.

Godzilla - 10 listopada 2009, 22:51

No super! Wstawisz zdjęcia jak skończysz? :D
Martva - 11 listopada 2009, 10:53

Jeśli zdążę, to tak :)
Godzilla - 13 listopada 2009, 14:11

Niesamowite. Dzieciaki wzięły się za tkanie dywaników. Mała koniec końców poprzestaje na podawaniu mi kawałków włóczki i wybieraniu kolorów, za to synek skończył już jeden dywanik z bardzo ładnie łączącymi się kolorami i poprosił żebym naciągnęła osnowę na kolejny. Trzeba było zrobić drugie krosienko (żaden problem, od jakiegoś czasu chomikuję różne tekturki) i pomyśleć o czółenku. Obecnie tę funkcję doskonale spełniają drewniane mieszadełka z MacDonalda z wyciętą na jednym końcu podłużną dziurką, jak w igle. Dlaczego wiedziałam, że nie chcę ich wyrzucić do kosza? :mrgreen:
Zgaga - 16 listopada 2009, 14:30

nimfa bagienna napisał/a:
Godzilla napisał/a:
Planuję zjawić się 5 grudnia. Nie mogę obiecać, bo u mnie zawsze coś może wyskoczyć. Ale jeśli będę, to chyba zabiorę jakieś farfocle zamiast gitary :D

A taaaak, farfocle!
Też wezmę. Zobaczymy, co z tego wyniknie. :lol:


Ups... Powstanie damski kącik "zrób to sam"?

Godzilla - 16 listopada 2009, 14:43

Dlaczego nie? Może nam wyjdzie coś fantastycznego!
Godzilla - 17 listopada 2009, 15:17

Żeby był komplet, podaję link do kursu serwetek na tekturce. Szybka sprawa, można się z dzieciakami bawić. Wrzuciłam go kiedyś na Fotosik, bo koleżanki dopytywały co to jest i jak to się robi :)

http://Piwonia67.fotosik.pl/albumy/660190.html

Rafał - 17 listopada 2009, 15:29

Fajne! :D
Godzilla - 17 listopada 2009, 15:31

No, i proste, i żadnych specjalnych sprzętów nie trzeba (tylko tekturka i gruba igła). Tak samo krosna można zrobić z tekturki i wykorzystać resztki włóczki. Zrobić dywanik dla dinozaura.
Rafał - 17 listopada 2009, 15:34

Córkę zainteresuję, może się zachęci?
Gwynhwar - 17 listopada 2009, 15:41

Godzilla, fantastyczne zrobię z II klasą w piątek!
Godzilla - 17 listopada 2009, 15:49

O, II klasa? Zaangażowałaś się w nauczanie?

Edit: doczytałam, tak! Gratulacje, i oby dalej było fajnie. Jak najmniej tarć z rodzicami i ciałem pedagogicznym.

Daj im małe szablony, bo się w godzinę nie wyrobią. Nie wiem, 5x5 czy 7x7, ile uznasz. Małe to jeszcze i na długo się nie skupi. Będą podstawki pod kubek.

Kolejny edit: jeśli się boisz, że sobie palce pokłują, a jesteś w stanie odżałować parę złotych (albo masz jakieś klasowe fundusze), wybierz się do hurtowni i kup opakowanie igieł gobelinowych, z tępym czubkiem, jakiś grubszy rozmiar (poniżej 20, ale sama obejrzyj). W okolicy metra Marymont np. jest hurtownia Agmako przy Włościańskiej:

http://www.google.pl/sear...ex=&startPage=1

Edit 3:

Sporo propozycji różnych prac dla dzieci znajdziesz tu:

http://www.kuradomowa.com/

działy "zrób to sama" i "dzieci".

Gwynhwar - 17 listopada 2009, 18:38

Godzilla, dziękuję, faktycznie już od września staram się zapanować nad klasami 1-3 :)

Drugoklasiści całkiem zręczni są jak na swój wiek myślę, że damy radę. Coprawda musiałam już oddać plan na cały rok szkolny, ale tak mi się te serwetki spodobały, że zrobię małe odstępstwo :) Aktualnie mieszkam w Poznaniu, zatem metro Marymont odpada :)

Widziałam jeszcze taki motyw z krosnami z pudełka po butach, tylko wyrobić się z tym w ciągu 45 minut...

Godzilla - 17 listopada 2009, 19:16

No może 7x7 będzie OK, albo spróbuj najpierw sama 9x9 zrobić i oceń jak oni sobie z tym poradzą.

Co do krosienek, coś wielkości podstawki pod szklankę mogłoby w 45 minut wyjść, tylko zrobiłabym wąskie krosienka z tekturek od rajstop / czekoladek / albo czegoś takiego (wcześniej w wątku dawałam zdjęcie), i czółenka - może być długa gruba igła, choć trochę bałabym się żeby jakiegoś wypadku w klasie nie było, gdyby chłopcy zaczęli rozrabiać; albo lepiej patyczek po lodach z wywierconą dziurką (masz na składzie jakiekolwiek wiertełka?) - przeciąganie włóczek palcami jest zbyt czasochłonne. A jak już będzie taki kwadracik utkany, dobrze "podopychać" włóczki z obu końców (żeby były ciasno ułożone), poprzecinać nici osnowy na końcach i związać. Nie musi być na całą długość krosna.

Edit: jeszcze jeden pomysł na prowizoryczne czółenka: odkryłam u mnie w pracy jednorazowe plastikowe mieszadełka do herbaty, z podłużną dziurką. Trochę nadlewek mają, musiałabym sprawdzić czy to bardzo czepia się nici. Coś takiego mogłoby się nadać - za jakieś grosze masz sprzęt dla całej klasy, a nawet paru klas.

Godzilla - 23 listopada 2009, 14:11

Gwyn, jak wyszło z tymi serwetkami? :D

Ja poodkładałam grzecznie różne inne rzeczy i kończę kołderkowego pieska. Jeszcze trochę do końca zostało. Ale nie udało się uciec przed łataniem i zszywaniem ubranek dzieciaków (dziurawa czapka, legginsy i coś tam jeszcze). Wreszcie porobiłam takie różne naprawy, które od dawna czekały, tylko nie miałam serca się za nie zabrać.

Wyjęłam na przykład z dna szafy pluszową pingwinicę, w której mała dawno temu wycięła dziury nożyczkami. Pingwinicę cudem uratowałam wtedy przed wyrzuceniem do kosza i obiecałam sobie, że jakoś tam - kiedyś tam - ją załatam. Nawet znalazłam gdzieś stary łaszek, kawałek jasnolila welurku. No i tak to leżało. I wreszcie pozszywałam to nieszczęście, wycięłam piękną lila łatkę i naszyłam gdzie trzeba. Córcia patrzyła na to ogromnie zainteresowana. Co chwila były okrzyki: "Biedna pingwinica!" I w ten sposób mamy najbardziej ukochaną i hołubioną maskotkę w domu. Już o nią była wielka kłótnia, kto ma z nią spać. No i problem, bo przez tak długi czas zniknęło bez śladu małe szare pingwiniątko. Szukaliśmy na próżno. Biedna pingwinica!

Z tego wynika, że trzeba będzie uszyć albo wyszydełkować nowe pingwiniątko. Nie ma rady.

Martva - 26 listopada 2009, 16:17

Pierwsze plecionki z rombem :) Juz mam kolejne trzy pary, tylko strasznie się nie mogłam zebrać ze zdjęciami i obróbką. No i już wiem jaka była przewaga Fotosika nad Picasą - opcja miniaturek na forach.
Leśne paprocie, pierwotnie Cthulhu

Godzilla - 26 listopada 2009, 20:30

Już pisałam, fajny ten Cthulhu. A te następne jakie fajne. Nie umiem się zdecydować, które mi się najbardziej podobają.
Martva - 26 listopada 2009, 20:38

Ha, szczerze mówiąc ja też nie :) zielone chyba najmniej, bo raz, z tym odcieniem mi jakoś nie po drodze, dwa, nie mają cieniowania. Niebieskie są fajne, bo niebieskie, ale takie mdławe. Brązowe mają super przejścia kolorystyczne, bo brąz i złoto mają chyba najszerszą gamę odcieni jeśli chodzi o koraliki. Ale brązów osobiście na sobie nie lubię ;P: fajne są jeszcze czarno-białe, na które już nie miałam siły. No i pewnie będą jeszcze następne.
A dziś dostałam paczkę - prezent urodzinowy od Taty (zrób sobie zamówienie dziecko, i zapłać z mojego konta, przecież i tak ty płacisz rachunki). 70 pozycji na paragonie (naprawdę się ograniczałam, mama na mnie potem warczała że niepotrzebnie). Czego jak czego, ale drobnicy i rurek to mi w najblizszym czasie nie zabraknie - tylko jakos teraz dziwnie nie wiem gdzie ja to wszystko będę trzymać.

Godzilla - 26 listopada 2009, 20:43

Nie pytaj mnie o moje zamówienia... Niezły ze mnie chomik, i też nie mam gdzie trzymać.
Martva - 26 listopada 2009, 20:48

Ja mam takie wielki stos pudełek z przegródkami, takich jak na śrubki, a w nich każdy rodzaj w woreczkach strunowych. I tu widzę główny problem - te co dziś przyszło nie są w woreczkach strunowych, tylko w zgrzewanych szeleszczących. Jak raz otworzę, to nie wiem co z tym zrobię - a sama mam strunowców od cholery, ale takich malusich...
Godzilla - 26 listopada 2009, 21:01

Pudełka po zapałkach? Fiolki po lekach?
Martva - 26 listopada 2009, 21:53

Odpadają - za małe.
Jeeeej, oglądam to - ależ cudności. Tylko dwa rodzaje wyglądają gorzej niż na zdjęciu.
Kamienie kamieniami, srebro srebrem, ale szkło i tak jest moim ulubionym materiałem :)

Godzilla - 26 listopada 2009, 22:03

Jak skończy mi się ta kanwa, którą mam obecnie, to mam zapas białej szesnastki, kremowej czternastki i czternastki lnianej rustico. I na spróbowanie pięć par klocków do koronek, jakby mi się znudził haft. I już widzę że to mało :mrgreen: bo są wzory na dwanaście par albo na dwadzieścia kilka :mrgreen: I szydełko tunezyjskie, i normalne, i widełki, i cholera wie co jeszcze, i pingwinek do dokończenia, ale dopiero jak skończę pieska. Ale przede mną trudna sprawa całkiem nierobótkowa, i trochę jeszcze czasu minie, zanim te drobiazgi znowu zaczną mi sprawiać przyjemność. Bo dziś dzień miałam taki, że żyć mi się nie chciało.
Zgaga - 27 listopada 2009, 17:51

A kto w domu gotuje?
Godzilla - 27 listopada 2009, 17:52

JA!
Zgaga - 27 listopada 2009, 18:00

O, to jeszcze nie utonęłaś całkowicie w niteczkach, guziczkach, igiełkach itp.
Godzilla - 27 listopada 2009, 18:09

Przy pracy na etat i prawie godzinnym dojeździe do pracy?

Szczerze mówiąc, niektóre rzeczy robię w autobusie. Albo nie robię, po padam na twarz ze zmęczenia.

Na przykład teraz właśnie wyłączam kompa i wychodzę do domu.

Godzilla - 28 listopada 2009, 22:19

Ludzieeee, skończyłam nareszcie kwadracik z pieskiem! Miesiąc się z nim męczyłam, ale zasuw mam taki że :roll: Jutro wyschnie, wyprasuję go i chyba jakieś zdjęcie zrobię.

A na kołderkowym forum pokazało się zdjęcie najnowszej kołderki. Cudo, dla małej Natalki. Kwadraciki widziałam już wcześniej w galerii, a teraz to. No, koleżanka, która to szyła, to artystka co się zowie! :D


I jeszcze ta:
http://www.kolderki.org/g...lbum=1050&pos=0
jest absolutnie niesamowita. Ileż to pracy! I jaki efekt! Padłam jak zobaczyłam.

Godzilla - 6 grudnia 2009, 18:20

Kolejny wpis, post pod postem... :oops:

Nareszcie skończyłam kolejny kwadracik, tym razem z pieskiem:


A Hannah Montana i Księżniczka Elyon wylądowały na kołderce:
http://www.kolderki.org/g....php?album=1024

Ozzborn - 6 grudnia 2009, 18:27

Twój wątek ty tu rządzisz... swoją drogą określenie "wątek" jest tu jak najbardziej na miejscu :D

Superaśne - dzieciaki będą miały radochę.

A a propos wczorajszej skofy to muszę powiedzieć publicznie, że jestem pod wrażeniem sztuczki z wyplataniem tych "warkoczy" z włóczki. I jeszcze większym tych małych "kwiatuszków". :D

Agi - 6 grudnia 2009, 18:28

Godzilla, śliczny ciaputek! :bravo
Godzilla - 6 grudnia 2009, 18:29

A mnie cieszą ploty o arabistyce... :D
Martva - 6 grudnia 2009, 18:31

Jooooo, dalmatyńczyk :)

Ozzborn napisał/a:
I jeszcze większym tych małych "kwiatuszków". :D


Niesamowita rzecz. Podziwiam talent i cierpliwość :)

Ozzborn - 6 grudnia 2009, 18:35

Godzilla napisał/a:
A mnie cieszą ploty o arabistyce... :D

aa to oczywiste, wielu ciekawych rzeczy się dowiedziałem :D

illianna - 6 grudnia 2009, 19:49

fajnie było na żywo zobaczyć jak robisz cudeńka :D
Godzilla - 7 grudnia 2009, 12:23

"Kwiatuszki" to frywolitki (albo koronki czółenkowe), tutaj w najprostszej wersji, robione jednym czółenkiem. Stara technika, najpopularniejsza chyba w XVIII wieku, choć podobno później wynaleziono różne udoskonalenia, które dzisiaj są uważane za absolutne podstawy. Teraz wracają, po długim zapomnieniu.

Miałam wziąć ze sobą włóczki na szalik, i zastanawiałam się co jeszcze. Tymczasem - wbrew planom - wychodziłam w strasznym pośpiechu i popłochu. Torbę z włóczkami wyszarpnęłam zza kanapy, paniczna myśl - jeszcze coś? No, czółenko, szydełko tunezyjskie, jakaś nitka... złapałam, wrzuciłam do torby i poleciałam, już na dworze zapinając kurtkę. Byłoby jeszcze parę rzeczy, które mogłam zabrać. Obrazek z kotkiem, igła do frywolitek (bo są i igłowe, i szydełkowe), serwetki na tekturce. Ale to innym razem, zresztą zastanawiam się czy jest sens, bo na SKOFĘ ludzie przyjeżdżają poplotkować, zmieszać się z tłumem, a przy tym trzeba trochę posiedzieć.

Mam nawet kilka par klocków do koronek, to inna jeszcze rzecz, też z długą tradycją, ale jeszcze nic nie próbowałam nimi robić. Wszystko przede mną. Nie wiem kiedy.

nimfa bagienna - 7 grudnia 2009, 12:42

Ozzborn napisał/a:
A a propos wczorajszej skofy to muszę powiedzieć publicznie, że jestem pod wrażeniem sztuczki z wyplataniem tych "warkoczy" z włóczki. I jeszcze większym tych małych "kwiatuszków". :D

Jestem zdołowana.
To Godzilla BYŁA na skofce? I ja o tym nie wiedziałam?
Miałam w torbie wełnę, źeby się pouczyć. Tak to jest, psiakrew, jak się nie rozpoznaje ludzi po wyglądzie.
:mrgreen:

dalambert - 7 grudnia 2009, 12:43

Godzilla, a może by tak poza skofowo zorganizować "Wieczór robótek ręcznych dla Pań i Panów' pod Twym światłym przewodem ?
Godzilla - 7 grudnia 2009, 12:50

Mam ten sam problem. Część ludzi poznaję, bo parę razy widziałam. Wielu niestety nie znam, a nikt nie ma na czole napisane, pod jakim nickiem się udziela. Byłam, zjawiłam się późno, bo chyba koło ósmej, i wyszłam jak Paradox zamykali.
dalambert - 7 grudnia 2009, 12:58

Godzilla, Trzeba przemyśleć kiedy możesz, ogłosi sie w "Spotkaniach Towarzyskich" wybierze miejsce stosowne i Rozpocznie listowanie chętnych :)
Godzilla - 7 grudnia 2009, 13:28

Pomyślę. Najgorzej z czasem. Jeżeli coś sama zorganizuję, to dopiero po Nowym Roku. Ale tak na poważnie, czy byliby chętni na takie bardziej babskie spotkanie?
nimfa bagienna - 7 grudnia 2009, 13:31

Ja jak najbardziej.
Godzilla - 7 grudnia 2009, 13:52

To już jesteśmy dwie :)
dalambert - 7 grudnia 2009, 13:56

Obecnosć Pucka wysoce prawdopodobna, niech się tylko do Forum dorwie/ oczywiście w styczniu/ :D
Godzilla - 7 grudnia 2009, 13:57

No, Pucek to ma się czym chwalić - tylko się nie chwali.
ihan - 1 stycznia 2010, 14:17

Jak nie lubię firanek (więc mam kompletnie gołe okna), tak poczułam potrzebę posiadania zazdroski szydełkowej. Tylko gdzie kupić ładną? We wczesnym nastolęctwie posługiwałam się szydełkiem, więc obawiam się, że będę musiała zrobić własnoręcznie. Przy okazji znalazłam taką stronkę: http://xxxinspiracjexxx.b...,15.html?1,2008 aż zaczynam się przekonywać, że jednak nie az tak okropnie nienawidzę robótek ręcznych.
Godzilla - 1 stycznia 2010, 22:21

No to trzymam palce za cierpliwość i nie poddawanie się. Na wszelki wypadek uprzedzam, że we wzorach szydełkowych, jakie są publikowane w różnych gazetkach, nazwą "oczko ścisłe" oznacza się to, co ja od dziecka znałam jako półsłupek. Co ja się nakombinowałam, zanim doszłam dlaczego wzory nie wychodzą. Za to nasze dobrze znane oczko ścisłe, służące do zamykania rzędu, w gazetkach nazywane jest oczkiem ścisłym zamykającym. Nazwa "półsłupek" w ogóle pojawia się rzadko, jeśli się nie mylę oznacza dawny półsłupek nawijany, który mało gdzie się pojawia.

Właściwie dotąd nie doszłam do dużej wprawy w szydełkowych robótkach - jak bym nie robiła, trochę się fałdują. Może tak ma być, może każdy ma inną rękę i inaczej naciąga nitkę. Wiem tylko, że na początku robiłam bardzo ścisło i serwetki wychodziły mi zbite, a wszystkie łańcuszki za krótkie. Teraz mam więcej wyczucia.

Daj znać, jeśli będziesz potrzebowała jakich wzorów na zazdrostki, chyba coś się u mnie znajdzie.

Kasiek - 2 stycznia 2010, 08:19

ihan, strona wydaje się fajna, ale autorka kiepska. Wkleić zdjęcie bez żadnego podpisu - i mało pożyteczne i mało ambitne. A szkoda, bo pomysłów na ciekawe rzeczy mnóstwo. Trzeba samemu kombinować co i jak. Chyba te misie szydełkowe spróbuję zrobić.
Godzilla - 2 stycznia 2010, 10:58

http://kobieta.stronypols...eczne-t-70.html
tu jest mnóstwo stron. Coś się wybierze.

Pucek - 2 stycznia 2010, 11:29

Pięć lat temu wpuściłam się w szydełkowanie na rzecz znajomych co się na wieś wynieśli. Wszystko dzięki temu, że jeden z ciuchlandów w okolicy miewa "ręczne robótki". Wtedy udało się w ciągu roku wyłowić ze 20 firanek i zazdrostek szydełkowych. Naprawiałam toto i czasem dorabiałam do potrzebnej wielkości. Zabawa była przednia, bo nici - żeby pasowały odcieniem i stopniem sprania - kombinowałam prując dokupione serwetki.
Kilka wzorów uwieczniłam na zdjęciach - tym mogę służyć. Ktoś, kto robił szydełkiem na pewno odczyta wzór i da radę go powtórzyć.

Małe środki serwetek zostawiałam - przydały się na choinkę jako "śnieżynki".

hardgirl123 - 2 stycznia 2010, 11:32

bardzo mi się podoba patchworkowy dalmatyńczyk :>
ihan - 2 stycznia 2010, 12:26

Podobają mi się zazdrostki/firanki równe dołem, bez zębów, frędzlów i innych takich.
Wzorki fajne to: słonie (tylko oczywiście inaczej kończone dołem):
http://maurycjusz.blox.pl...ka_w_slonie.jpg
przebiśniegi ( ten dół mi nawet tak bardzo nie przeszkadza):
http://images2.fotosik.pl/208/60fe67be3da0fefc.jpg
albo drzewa:
http://images25.fotosik.p...b2b7658ef1e.jpg

Ewentualnie dołem mogą być kończone tak jeśli już muszą być ozdobne:
http://images33.fotosik.p...e753e25bmed.jpg

Pucku, Godzilla, bardzo proszę o zdjęcia/wzory z inspiracami.

Zgaga - 28 stycznia 2010, 18:22

Hmm... Tak tu cicho o zmierzchu. Czyżby Godzillę przygniotły tony nie nieprzerobionej włóczki?
joe_cool - 2 lutego 2010, 20:29

Parę dni temu naszło mnie, żeby sobie zrobić sweter na drutach. Póki co mi nie przeszło, więc zakupiłam dwa pisma z wzorami. Zanim kupię włóczkę, wezmę się wreszcie za daaaawno temu obiecane czapeczki na jajka - jeśli ich nie skończę, to co dopiero sweter :wink:

A poniżej prototyp czapeczki na modelu :) (można kliknąć, będzie większa wersja)


Godzilla - 1 maja 2010, 22:03

Tony nieprzerobionej włóczki też. I różne życiowe zakręty, i atmosfera na forum. Miałam ochotę na dobre odejść. Wróciłam wiadomo kiedy. Zobaczę na jak długo. Parę prac udało mi się skończyć, parę rozgrzebać i tak sobie leżą. Może w najbliższych dniach wkleję parę zdjęć.

joe_cool, bardzo fajne ubranko na jajko. Teraz na wiosnę to by się jakiś kapelusik słoneczny przydał 8)

Godzilla - 3 maja 2010, 10:57

Wesoło było czy smutno, spokojnie czy nie do końca - coś tam się udało porobić. Na przykład oswoić z koronkami pętelkowymi. Mają sporo innych nazw - palestyńskie, ormiańskie, nazaretańskie itd. Generalnie basen Morza Śródziemnego i bardziej na wschód. U nas mało znane. Dość pracochłonne, ale w sumie proste i przyjemnie się robi. Jak dotąd zrobiłam dwa maleństwa, serweteczki dla początkujących. W różnych książkach i linkach na Picassie są prawdziwe cudeńka. Inna rzecz, że trudno jest na to natrafić, bo bardzo mało znane i popularne.

Ta była pierwsza:


To jest druga:


I jeszcze raz, tym razem na dłoni, żeby widać było jakie to drobne wychodzi:

Martva - 3 maja 2010, 11:02

Wooow, szakunec! :bravo
Ellaine - 3 maja 2010, 11:34

Śliczności, Godzillo! Ja jedynie potrafię wyszywać krzyżykami obrazki, które już są wydrukowane na kanwie. ^^"
Godzilla - 3 maja 2010, 11:47

Drukowane kanwy to ZUO. Zawsze tak się podrukują, że kolory wypadają na styku kratek i jest kombinowanie w którą stronę je przesuwać. Lepiej wziąć wzór z gazety (Hafty Polskie, Kram z Robótkami) albo jeszcze skądś, skompletować muliny i wyszywać na czystej aidzie.

Edit: zapomniałam, był jeszcze jeden kwadracik kołderkowy:


Ellaine - 3 maja 2010, 11:54

Godzilla napisał/a:
Zawsze tak się podrukują, że kolory wypadają na styku kratek i jest kombinowanie w którą stronę je przesuwać.

To fakt, że wtedy jest co najmniej "wesoło". Ale na razie jakoś daję radę. Mam wyszyte dwie i pół pory roku (takie tam nieduże obrazki). Muszę się wziąć za dokończenie trzeciej i znaleźć w sklepie czwartą, a chyba łatwo nie będzie, bo jak bywałam patrzeć, to nigdy jej nie widziałam (jesień).

Godzilla - 3 maja 2010, 11:56

Może mają sklep internetowy? Trzeba by tylko wiedzieć, jaka to firma. Albo może jest w okolicy jakaś ich patronacka pasmanteria, tam by był większy wybór albo sprzedawczyni mogłaby zamówić dla Ciebie.
Ellaine - 3 maja 2010, 12:02

Nie wiem. Jak będę potrzebować to się zakręcę bardziej wokół tematu.
A swoją drogą, Puchatek też śliczny :))

joe_cool - 3 maja 2010, 22:54

Serwetki bardzo ładne :) Kubuś zresztą też. Ja tymczasem muszę dokończyć sweter - w sumie jeszcze tylko rękawy, plisa kołnierzowa i gotowe. Ale jakoś, odkąd się zrobiło ciepło, siadła mi motywacja ;)
Godzilla - 4 maja 2010, 20:36

No to chyba już wstała :wink: Dziś jest paskudnie. Ja się cieszę że sobie berecik zrobiłam w miejsce tego co mi niedawno zginął. Czarny i dość niekształtny, ale jak na teraz jest OK.
Godzilla - 5 maja 2010, 08:13

Z gatunku "Co nas cieszy": na obrazku z górami zaczęłam haftować drzewa (niebo i sina dal już jest). W ruch poszedł zestaw kolorów zielonych. Fajnie.

Zamierzałam to tam wpisać, ale pogoniliby mnie że monotematyczna jestem.

Miria - 5 maja 2010, 08:24

Kto by pogonił? Niech spróbuje. :twisted:
Bardzo ładne rzeczy, Godzilla. Podziwiam.

Pako - 5 maja 2010, 08:34

Jakbym kiedyś potomka się dorobił, to kubusia puchatka zamawiam ;) Fajny jest :D
Godzilla - 5 maja 2010, 12:43

Jakby co, dawaj znać :mrgreen: Różne Puchatki we wzorkach mam. Z tym się akurat strasznie guzdrałam, bo było mnóstwo szczegółów i źle się to ściuboliło. Ale jest.
Godzilla - 7 maja 2010, 13:07

http://www.ariadna.com.pl...nym-wzorem.html

Ellaine, to jest link do strony Ariadny. Widzę tam cztery kanwy z porami roku, sprawdź czy to nie te Twoje?

Godzilla - 9 maja 2010, 10:42

Jeszcze parę drobiazgów, które powstały ostatnio.

Kapcie dla dzieci (szkraby latają po domu i balkonie w skarpetkach, dziury na piętach to plaga):


Płaszcze czarodziejskie dla kotów - Mroczny i Jasny Dżedaj:


I kawałek obrazka z górami, jaki udało mi się wyszyć:


I czarny beret, bez zdjęcia. Ostatnio najważniejszy, bo czarny :|

Ozzborn - 9 maja 2010, 15:48

Czarny dżedaj mistrz :mrgreen:
A takie kapciuszk ito sam bym chętnie narzucił bo mi przy kompie strasznie nogi marzną.

Zgaga - 9 maja 2010, 15:59

Godzilla napisał/a:
Drukowane kanwy to ZUO. Zawsze tak się podrukują, że kolory wypadają na styku kratek i jest kombinowanie w którą stronę je przesuwać. Lepiej wziąć wzór z gazety (Hafty Polskie, Kram z Robótkami) albo jeszcze skądś, skompletować muliny i wyszywać na czystej aidzie.

Mi się marzy inna rzecz - program komputerowy (są takie) rozbijający fotki na wzór haftu. Fajna sprawa, a można spróbować swoje inne osiągnięcia utrwalić, portrety zrobić itd.

Godzilla - 9 maja 2010, 16:04

Są co najmniej dwa polskie takie programy, nie licząc zagranicznych. Z polskich jest Abakan i Haftix (do znalezienia w sieci). Z zagranicznych - musiałabym poszukać, wiem o paru darmowych i co najmniej jednym słono płatnym. Kwestia, czy naprawdę dobrze te kolory dobierają. Zawsze zresztą wynik pracy trzeba ręcznie obrobić i pousuwać jakieś przypadkowe kolorki (np. fioletowe plamki na zielonych liściach). Nasz Haftix jest całkiem dobrze oceniany. W sieci znajdziesz wersję bezpłatną, pełna kosztuje coś koło 30 zł.

Edit: jeżeli nie haftowałaś zbyt wiele krzyżykami i nie wiesz jak długo może trwać praca - weź jakiś dowolny nieduży wzór (na kartkę świąteczną, zakładkę itd) i go wyszyj. Zobacz ile było krzyżyków i jak długo to trwało. Potem dopiero obrabiaj zdjęcie. Program każe Ci podać w krzyżykach, jak duży wzór sobie życzysz. Dobierz tak, żebyś dobrnęła z pracą do końca w jakimś sensownym czasie.

Są osoby, które porywają się na obrazy 400x500 krzyżyków lub coś w tym rodzaju, i wybierają wzory np Golden Kite - znana firma, przepiękne i bardzo skomplikowane wzory, po 100 kolorów z okładem, w tym część łączonych (po jednej nitce z dwóch kolorów). Praca może trwać pół roku, dwa lata - jak tam komu czas i cierpliwość pozwala.

Ja się dotąd nie porwałam na więcej niż 100x150 krzyżyków. Zobaczę, może kiedyś zdecyduję się na coś większego. To twarda rzeczywistość - ile krzyżyków robisz na godzinę? 100? 140? Bo 100x150 to już wychodzi 15.000 krzyżyków.

Zgaga - 9 maja 2010, 17:01

Wiem, że krzyżyki są pracochłonne. Nie wiem ile robię na godzinę. Grunt to materiał o wyraźnym splocie, np. kanwa.
Dzięki za podpowiedzi - sprawdzę.

Godzilla - 9 maja 2010, 22:11

Daj znać, czy coś więcej powiedzieć o kanwach. Bo są różne rodzaje i różna numeracja. Teraz już trochę o nich wiem, ale na pierwszą nacięłam się, nie miała równego splotu (wychodził prostokąt a nie kwadrat) i była jakaś taka rozlazła.

Co do wielkości pracy, niekoniecznie musisz liczyć ile haftujesz na godzinę. Raczej weź cały wzorek i zobacz ile dni go będziesz haftować. Tydzień ma różne dni, pracujące i tzw. wolne, raz masz zasuw od rana do nocy, innym razem uda Ci się zrobić 100 krzyżyków, albo np. 500 jak możesz spokojnie posiedzieć nad pracą (dla mnie to chyba max). To jest bardziej miarodajne.

Ozzborn, takie kapcie bardzo prosto się robi... :D

Godzilla - 15 maja 2010, 09:52
Temat postu: O pożytkach z domowej pasmanterii
Wracałam z małą z basenu. Autobus hałasował niemiłosiernie, był zapchany i stał w korku, który nawet o tak późnej porze nie rozładował się. Bardziej poczułam niż usłyszałam, że dzwoni komórka. To był Ra66it:

- Chciałem ci powiedzieć, że dzisiejsze trąbienie mamy z głowy. Młody zapchał trąbkę szyszką.

- No jak to??

- Wepchnął w otwór od przodu. Próbowałem już wyciągać na różne sposoby, ale tylko się głębiej wepchnęła.

Wyobraziłam sobie rozpaczliwe negocjacje z lutnikiem, żeby łaskawie przy sobocie zgodził się zajrzeć w ten instrument. Z ćwiczeniem jest nóż na gardle, koniec roku i egzamin blisko, a tu forma bardzo marniutka. Lekcja w poniedziałek. O raju.

- Jedyne co można by jeszcze zrobić, to wziąć jakiś długi, sztywny pręt, wygiąć na końcu w haczyk i tak spróbować to świństwo wygarnąć. Nie mam pojęcia, zamocować jakieś szydełko, tylko na czym?...

Ależ ja mam coś takiego, nawet parę sztuk. To się nazywa szydełko tunezyjskie, ma ze 30 cm długości. Powiedziałam, gdzie ma go szukać. Zadzwonił po paru minutach, cały zadowolony, że szydełko grubości 3,5 mm to jest to, szyszka wylazła. W tle słyszałam przeraźliwe dźwięki trąbkowej rozgrzewki. Uff.

Godzilla - 5 czerwca 2010, 10:09

Coś wreszcie udało mi się skończyć. Zaczęłam jeszcze w mrozy, po czym skończył mi się zapas nici na czółenku i tak jakoś zarzuciłam sprawę - miałam inne rzeczy do roboty.

Jeszcze tylko kapnąć odrobinę kleju na węzełki i ew. spryskać lakierem do włosów, bo nić właściwie za miękka do takich robót.



Potem przećwiczę wrabianie koralików :)

Martva - 5 czerwca 2010, 11:10

Wow, fajne! :bravo
Godzilla - 5 czerwca 2010, 11:12

Pierwsze w życiu i jak to pierwsze, niedopracowane :) Następnym razem inaczej zamocuję bigle. I powrabiam koraliki. Ale te już tak zostaną. Prucie frywolitki nie ma sensu, lepiej zrobić nową.

Najlepszy dowcip, że ja nie mam przekłutych uszu ;P:

dalambert - 5 czerwca 2010, 12:13

Godzilla, Klientki mają - Rozwiń firmę :D
Godzilla - 6 czerwca 2010, 11:04

Komplet gotów:




Martva - 6 czerwca 2010, 11:34

Chylę czoła, rewelka!
Godzilla - 6 czerwca 2010, 11:43

Dzięki! W rzeczywistości bardzo prosty wzorek, a wrabiania koralików to ja się dopiero będę musiała nauczyć. Jest od kogo - znam parę osób robiących rewelacyjne rzeczy :D Ale takie są frywolitki, bardzo efektowne.
Miria - 6 czerwca 2010, 14:35

Godzilla, nie myślałaś o rozwinięciu tej działalności w coś przynoszącego konkretny dochód? To jest naprawdę piękne!
Godzilla - 6 czerwca 2010, 14:46

Hm, nie wykluczam, choć będę mieć dużo godnej konkurencji. Ale może na własnym podwórku, wśród krewnych i znajomych...

Bo ile razy zajrzę np. tu:
http://maranta.livenet.pl...kowa/index.html
to mi oko bieleje i odwaga rzednie.

Miria - 6 czerwca 2010, 14:55

Konkurencja to wszędzie, zawsze się się ktoś lepszy znajdzie w każdej dziedzinie, ale to niczego nie ujmuje Twoim dziełom. Jeśli pierwsza w życiu biżuteria tak wygląda, to hoho, co będzie dalej?

Życzę więcej wiary we własne umiejętności i trzymam kciuki.

EDIT: Przejrzałam z ciekawości Allegro, sprawdzałaś? Wcale nie ma zalewu tego typu wyrobami, a jak już ktoś sprzedaje, to bynajmniej nie za grosze.

Godzilla - 7 czerwca 2010, 19:39

Żeby było śmieszniej, moje szkraby przy okazji tej zabawy odkryły zapasy koralików. Już je kilkakrotnie zbierałam z podłogi, i okazało się, że robienie bransoletki dla mamy jest znacznie fajniejszym zajęciem od odrabiania lekcji :mrgreen: Tak że mam piękną biało-czarno-zieloną bransoletkę na żyłce. Pierwsza wersja nie przetrwała, bo żyłka była zawiązana na supełek i się po prostu rozwiązała. No to dodałam zapięcie - karabińczyk + ogniwko. Zamocowałam jak umiałam, na pętelce zamkniętej kuleczką zaciskową. Tak sobie to wychodzi, bo sterczy taki drapiący wąsik z żyłki z tej kuleczki. Martva, jak Ty byś to zrobiła? Bo chyba coś poknociłam, może to nie tak się robi? I czy kuleczki zaciskowe zawsze się rozgniatają w naleśnik? :roll:
Martva - 7 czerwca 2010, 19:55

Zawsze rozgniatają się w naleśnik. Trudno powiedzieć co bym zrobiła, bo chyba nigdy nie zdarzyło mi się robić nic na żyłce. No dobra, jakieś naszyjniki na samym początku, może to nawet jeszcze w LO było? Chyba tak.
Żyłka lubi pękać, jest mało trwała, drapie i się rozwiązuje, a pod wpływem niektórych klejów się rozpuszcza. Może cienka gumka? też lubi pękać, ale nie ma problemu z zapięciem i drapaniem - wiąże się supełek i ewentualnie przewleka końce przez kolejne koraliki i wiąże jeszcze raz. Albo linka jubilerska - cienki stalowy splot w osłonce nylonowej, trochę sztywna, ale trwalsza od żyłki, czasem się przeciera, ale sama z siebie nie pęka. Do zapięć są jeszcze tzw łapaczki albo miseczki, wsadza się w to koniec linki, zaciska kuleczke zaciskową i zamyka miseczkę.
http://www.poradnik.rekodzielnia.pl/ - zobacz ostatni akapit. Teoretycznie można użyć żyłki, ale prędzej czy później się o krawędź łapaczki przetrze - trochę takich naszyjników do naprawy/przerobienia dostawałam.
Tak na szybko mi przychodzi do głowy żeby po prostu zostawiac dłuzszy wąs i przewlekać go przez kilka koralików, a nie ucinać tuż przy zapięciu, ale nie zawsze musi działać :)

Godzilla - 7 czerwca 2010, 19:57

Dzięki. Linkę znajdę, łapaczek tylko nie mam. Najwyżej jak zdobędę, przerobię tę bransoletkę :D

Czy łapaczki też się tak koszmarnie rozgniatają?

Martva - 7 czerwca 2010, 20:25

Nie, łapaczki składają się z dwóch miseczek i się je delikatnie zamyka. Niestety zdarza się czasem że łączenie między nimi puszcza, zawsze się schizuję że komus się coś rozsypie - ale to raczej przy cięższych rzeczach.
Godzilla - 13 czerwca 2010, 14:52

Byliśmy wczoraj na bardzo fajnym spotkaniu rodzinnym. Dzieciarnia szalała, dorośli gadali i objadali się różnymi pysznościami, było ciepło i w ogóle miło. Mam zamówienia na naszyjniczki, takie krótkie dookoła szyi. Cztery czarne, jeden bordowy :)
nimfa bagienna - 13 czerwca 2010, 16:47

Ten twój szydełkowy naszyjnik i kolczyki są po prostu cudowne. Aż mnie zazdrość wzięła. Bo na szydełku to ja lekkopółśrednio.
Godzilla - 13 czerwca 2010, 19:39

One nie są szydełkowe, to frywolitka. Robi się toto czółenkiem, a szydełko tylko chwilami jest potrzebne. Może kiedyś będzie okazja, żebym pokazała jak to idzie w naturze.


Godzilla - 14 czerwca 2010, 11:14

Jeszcze trochę udało się zrobić:



A ten dopiero zaczęłam:


nimfa bagienna - 14 czerwca 2010, 11:30

Godzilla napisał/a:
One nie są szydełkowe, to frywolitka. Robi się toto czółenkiem, a szydełko tylko chwilami jest potrzebne. Może kiedyś będzie okazja, żebym pokazała jak to idzie w naturze.

Jestem bardzo, ale to bardzo zainteresowana pokazaniem.

Pucek - 14 czerwca 2010, 11:37

Chętnie się przyłączę do lekcji. Żadne opisy nie zastąpią oglądania "na żywo" .
Godzilla - 14 czerwca 2010, 11:55

To tylko pytanie, kiedy. Na tej SKOFIE raczej nie będę, zresztą Was też nie widzę na liście. Potem może być trudno się zgrać, bo wszyscy zaczną wyjeżdżać na lato. Możemy sobie zrobić jakieś babskie spotkanie, albo poczekać na kolejną SKOFĘ, tylko się umówić że rezerwujemy sobie czas akurat na te sprawy - oprócz herbatki, piwka, plotek i pozostałych przyjemności.

Kolejna rzecz: mogę po prostu przywieźć swoje wyposażenie i pokazać jak to idzie, albo możemy tak pomyśleć, aby każda miała dla siebie kłębek kordonka i czółenko lub dwa. Na wszelki wypadek uprzedzam, że jak się już coś takiego kupuje, to od razu zacząć od dwóch czółenek, bo większość wzorów jest na dwa a nie na jedno. Ja mam ich kilka, ale nie wiem ile się da wygospodarować na spotkanie, zwłaszcza gdyby była większa ilość chętnych.

Co trzeba do tej zabawy:
- jak wyżej - dwa czółenka;
- kordonek: gładki, mocno skręcony, cienki (najlepiej 10 albo 20), najbardziej chwalona jest Aida, ale też najdroższa, więc może być np. Kaja naszej Ariadny;
- cienkie szydełko, odpowiednie do takiego kordonka.

Poza tym wzór i dużo cierpliwości.

Jeśli chcecie, możemy na PW ustalić, jaki termin by nam wszystkim odpowiadał w najbliższych tygodniach. Wakacje się zaczynają i ruch się robi...

Gdybyście były zainteresowane, mam w zasięgu hurtownię niedaleko metra Marymont. Może tam będą tańsze czółenka, w okolicach 10 zł / szt. Musiałabym zajrzeć i się zorientować co tam mają i po ile.

nimfa bagienna - 14 czerwca 2010, 19:55

Ja nawet jeśli na tej skofie będę, to minut pięć. Zatem - kiedy indziej.
Czółenkiem jestem zainteresowana. Frywolitek chcę się nauczyć zgodnie z wyznawaną od dawna zasadą, że w życiu należy spróbować wszystkiego.*

* Z wyjątkiem kazirodztwa i tańców ludowych.

Godzilla - 14 czerwca 2010, 23:14

Pomyślmy jeszcze nad miejscem. Chętnie rozejrzałabym się za jakimś kątem na Tarchominie, najlepiej koło pętli Nowodwory. Chyba dla Ciebie byłby niezły dojazd 144, a Pucek dostałaby się tu 509. Tam są ze dwie knajpki, w których nie byłam, i zobaczyłabym czy się tam można wygodnie rozsiąść. Chyba żeby umówić się w Centrum albo na Starym Mieście.

Co do czasu, na razie mam zbyt wiele niewiadomych. Fajnie by było zrobić to spotkanie w ciągu najbliższego miesiąca.

Czy są jeszcze jacyś chętni / chętne na spotkanie robótkowe na temat frywolitek? Ile czółenek organizować?

nimfa bagienna - 15 czerwca 2010, 09:34

Na pętlę Nowodwory to ja mam 20 minut piechotą po łące albo 5 minut autobusem 211. W każdej chwili. Powiedz tylko, kiedy.
Godzilla - 15 czerwca 2010, 09:52

Dziś chcę sprawdzić te knajpki i hurtownię, muszę się też zorientować w dalszych planach, nie do końca sprecyzowanych. Wygląda na to, że my dwie możemy się umawiać bardzo dowolnie, ale chcę jeszcze zapytać Pucka na PW.
Godzilla - 15 czerwca 2010, 15:28

Co do sprzętu: w hurtowni mają dwa rodzaje czółenek, jedno po 14 zł + VAT, zwyczajne, i drugie po 7,35 zł z VATem, z takim zagiętym dzióbkiem mogącym robić za szydełko. Przy frywolitkach potrzebne jest ono do łączenia elementów, co polega na przewleczeniu nitki przez pętelkę, więc część czółenek ma wmontowane takie maciupcie szydełko długości niecałego centymetra.

Natomiast, skoro nam się spotkanie przesuwa na początek lipca, mogę zamówić przez Internet coś takiego:
http://www.robotkowyraj.p...products_id/198
Wygląda fajnie.

Tylko powiedzcie, czy chcecie, a jak tak to ile: jedno to żeby popróbować jak to się w ogóle plącze, dwa żeby robić co się komu podoba. Koszt przesyłki rozdzieli się. Darmowa przesyłka niestety dopiero przy zamówieniach od 150 zł.

Ewentualnie można wtedy dorzucić do zamówienia jakiś kordonek, np. Aida 10 albo 20, choć podejrzewam że macie własne zapasy w domu (tylko, jak wyżej: coś cienkiego, gładkiego i dobrze skręconego).

Edit - komentarz do tych czółenek: najtaniej wychodzi to z dzióbkiem, mam takie i robić się da, choć jest irytujące, ten dzióbek jednak mi przeszkadza. Gdybym miała kupować sama dla siebie, wybrałabym dwie sztuki tego z internetu. Niestety nie mogę go wziąć do ręki żeby zobaczyć jakiej jest wielkości, czy nie jakieś mikre. Ale DMC to dobra firma, chyba kitu nie wciskają. Czółenka bez szydełka mają za to ten plus, że są gładkie i nic się nie zahacza przy robocie. Szydełko wtedy trzeba mieć osobno i sięgać w razie potrzeby. Kwestia przyzwyczajenia, robiłam już różnymi.

nimfa bagienna - 15 czerwca 2010, 15:53

Muszę pogrzebać w zapasach kordonku. Muszę w ogóle sprawdzić, czy nie oddałam go mamie. :lol: A takiego malutkiego szydełka to na pewno nie mam. Jeśli byśmy zamawiały w necie, to może ja razem z szydełkiem?
Jeśli chodzi o czółenko z haczykiem/bez haczyka, to absolutnie zdaję się na twoje wyczucie, jako osoby o wiele bardziej doświadczonej niż ja.
Poczekajmy, co powie Pucek, i razem podejmijmy decyzję.
I bardzo ci dziękuję za rozeznanie i podejście techniczne.

Godzilla - 15 czerwca 2010, 15:55

No, jeżeli masz czółenko bez szydełka, bierzesz zwyczajne szydełko do serwetek. Ja mam pod ręką nr 7 (0,95 mm) i jest OK, ale numer nie ma dużego znaczenia, byle tylko wygodnie tę nitkę przewlec.
Godzilla - 15 czerwca 2010, 21:36

Co do miejsca: jeśli pętla Nowodwory jest OK, to proponowałabym Bar-O-Metr
http://bar-o-metr.pl/main.php
przy Światowida 63 (kawałek za pętlą idąc w stronę Dzierzgońskiej, ostatni większy blok po lewej). Trudno powiedzieć że klimatyczny lokal, ale całkiem sympatyczny, można bez problemu znaleźć miejsce i ewentualnie nie najgorzej się pożywić pierogami (10 zł) lub naleśnikami (7-17 zł z grubsza). Herbatka i inne picie też się znajdzie. Do wyboru jest jeszcze cukiernia i pizzeria, obie niedaleko.

nimfa bagienna - 15 czerwca 2010, 21:40

Ja nawet wiem, gdzie to jest.
Fajnie!

Godzilla - 18 czerwca 2010, 21:49

Trzymajcie palce, bo mam pierwsze poważne zadanie: prezent dla wychowawczyni młodego. Mam 6 dni na zrobienie kompletu (naszyjnik + bransoletka). Jutro ruszam na zakupy - jakieś sensowne zapięcie, może drobne perełki. A potem oby wzór się wyginał w dobrą stronę!
Godzilla - 7 lipca 2010, 22:48

No to wróciłam ze spotkania. Nawet skończyłam pleść tę bransoletkę, którą zaczęłam w Barometrze :mrgreen: Chyba nie jest za ciasna, ale nawet jeśli by była, to może komu innemu się spodoba.

Frekwencja na zgromadzeniu była stuprocentowa, zjawili się wszyscy delegaci, obrady były owocne :P

Dziewczyny, bardzo się cieszę żeście się obie zjawiły, i to przede mną. Dajcie znać, jak Wam idzie. Może za jakiś czas spotkamy się znowu i weźmiemy jakiegoś naleśnika dla odmiany, a potem rozłożymy się z nićmi ;)

Pucek - 8 lipca 2010, 10:59

Daje radę! Ze zmianą napięcia nitek na palcach nie mam problemu. Czółenko wycięłam z biletu autobusowego i pierwsze kółeczko jest, co by nie zapomnieć. A w wolnej chwili wytnę ze starej drewnianej linijki i będzie cudnie. Papier/ tekturka za lekkie, a linijkowa buczyna się nie szczypie, da się wygładzić - chwila i będzie, jak z obrazka.
Czyli jak zwykle u mnie - obejrzałam coś w trakcie roboty i jest dobrze. Cierpliwości tyle co i do szydełka albo drutów, tylko trochę treningu i wzornictwo potrzebne :)
No i decyzja, że teraz dłubię to właśnie, a nie te bardziej pilniejsze... w końcu też ręczne robótki...

A na spotkanie się piszę, choć to ode mnie wyprawa za dziesiątą wieś ( jak by policzyć to i wiecej) :)

Godzilla - 8 lipca 2010, 11:04

Możemy wymyślić inne miejsce, tylko jakie, żeby było w miarę wygodnie dojechać nam trzem?
Zawsze trafi się jakaś SKOFA, ale tam się dzieje mnóstwo innych rzeczy. Tym niemniej kwadransik da się wygospodarować.

W kwestii wzorów: przejrzyj albumy tej użytkowniczki Picassy:
http://picasaweb.google.es/arteymielster
Wszystko, co ma w nazwie tatting, frivolites, frivolidas, albo po prostu na oślep jak leci. Znajdziesz mnóstwo wzorów, trochę instrukcji. Większość na dwa czółenka, sporo dużych wzorów dla osób wprawnych, ale prostsze też da się wyszukać.
Możesz spojrzeć na to:

http://picasaweb.google.e...er/LeFrivolite#
http://picasaweb.google.e...iaDelFrivolite#
http://picasaweb.google.e...rsoDeFrivolite#
http://picasaweb.google.e...er/LeFrivolite#
http://picasaweb.google.e...ter/Frivolidad#

Możesz klikać na poszczególne obrazki, poruszać się w przód i w tył strzałkami, a jak klikniesz ikonkę z plusikiem w prawym górnym rogu, powiększysz obrazek. Nie mieści się wtedy w okienku na ekranie, chwytasz go myszą i ręcznie przesuwasz.

Ten album mi się podoba, choć trochę trudniejszy:
http://picasaweb.google.e...ionTeikoFujito#
Mimo wszystko jest tam sporo łatwych wzorów, jak sądzę czytelnych nawet bez znajomości języka.

A tu po prostu lubię zaglądać, bo to ładne:
http://yarnplayertats.blogspot.com/

Pucek - 8 lipca 2010, 11:27

Na razie to byle do skofy, a miejsce spokojnie, dobre. Wycieczki krajoznawcze też mają swój urok :wink: Jakże optymistycznie wygląda sypanie piachu pod przyszłe jezdnie na Most Północny! Od razu wzrosła mi wiara że dożyję końca budowy!
A rozgrzebane rozjazdy koło Żerania! Kawał mostu Grota, co nawet 30 lat nie stoi, a już rozebrany i stawiany od nowa! Też widok optymistyczny :P Tu dla odmiany - może nie dożyję - katastrofy, zawalenia znaczy. Choć kto wie, kto wie... to długa trasa.

Dzięki za linki !

Kai - 8 lipca 2010, 11:29

Zajrzałam z ciekawości i zbieram szczękę z podłogi. :shock: Śliczne i ciekawe rzeczy robisz, Godzillo.
Pucek - 8 lipca 2010, 11:45

Tiaaaa, już mi się zamarzyła koronka do bluzki. Ambitnie, do falbanki. Bo na serwetki nie mam co się porywać, i tak nie miałabym gdzie położyć.
Godzilla - 8 lipca 2010, 12:10

Kai, dzięki, może zjawisz się w Warszawie na jakiejś SKOFIE i dasz się zarazić :mrgreen:

Ech, budowa nowego mostu wygląda optymistycznie, mniej optymistyczne jest to, że z tej przyczyny zamknięty został najbardziej uczęszczany wyjazd z Tarchomina, zapewne na jakiś rok, i już mnie zgroza ogarnia na myśl o tym, co się tu będzie działo po wakacjach :?

A Trasa Toruńska, cóż... Pierwsze okopy na Żoliborzu, pod samym nosem moich rodziców, stanęły jak byłam gdzieś w połowie podstawówki. Kiedy to mogło być? 1978 czy jakoś tak? I tak to było rozkopane, rozgrzebane, latami dzieciarnia bawiła się w potężnych rurach, które rdzewiały sobie radośnie przy Ogólnej, uprawiała wspinaczkę po formacji geologicznej zwanej Himalajami kawałek dalej w stronę Włościańskiej, aż kiedy już kończyłam studia, mogłam się autobusem przejechać na Bródno po nowiuteńkim Moście Grota. Słynna budowa socjalizmu, a metro to druga... Ileż willi powstało z tych materiałów! Czyli pożytek był.

Kai - 8 lipca 2010, 12:19

Godzilla, bardzo chętnie, kiedyś miałam dryg do takich rzeczy, ale teraz, po latach klepania na klawiaturze to nie wiem, czy by mi jeszcze palce dały radę. Ale chyba spróbuję, nie darowałabym sobie :)

Myślałam, żeby trochę wrócić do robótek, ale ciągle to odkładam na święty Nigdy... Moherowa czapeczka, którą sobie chciałam zrobić do kurtki, leży już 14 lat :mrgreen:

Nie martw się, to co się działo przy okazji remontu katowickiego Ronda też nie było przyjemnością, ale się jakoś przeżyło. A metro... projektowałam płytkę jakąś do lokomotywy :D

Agi - 8 lipca 2010, 12:48

Kai napisał/a:
Moherowa czapeczka, którą sobie chciałam zrobić do kurtki, leży już 14 lat

Bo do moheru trzeba dojrzeć... :mrgreen:
Śliczne te robótki Godzillo, ale moje oczy już się do takiej zabawy nie nadają.

Kai - 8 lipca 2010, 13:12

Agi napisał/a:
Bo do moheru trzeba dojrzeć... :mrgreen:

No to sobie jeszcze poczeka :twisted:
Moher w oczy włazi, drapie i w ogóle...

Przypomniałaś mi o oczach, Agi, robótka to nie komputer, gdzie sobie można powiększyć :mrgreen:

Godzilla - 8 lipca 2010, 16:02

A mi było bardzo szkoda moherowej czapeczki, którą kiedyś zgubiłam w autobusie. Trochę mi zjeżdżała na nos, ale była taka mięciutka, milutka, ciepła, lekka... Ech.
Godzilla - 10 lipca 2010, 17:41

Tym razem polski blog frywolitkowy:
http://milczenie-nitek.blogspot.com/
Farbowane nici. Mlask. Skąd ja te farbki mogę wziąć? I jak to zrobić żeby nie ufarbować połowy kuchni?

Kai - 10 lipca 2010, 21:29

W małych pojemniczkach, zaopatrz się w duuuużo octu do płukania. A same farbki to chyba te zwykłe do tkanin, kiedyś bywały w chemicznych (w czasach, kiedy szyłam spódnice z tetry i farbowałam je na dziwaczne kolory).
Godzilla - 10 lipca 2010, 22:24

Cytat:
Milczenie nitek oraz Meli-Melo Akademia Rozwoju Osobistego Kobiet zapraszają na kursy ręcznego farbowania kordonków.

Zajęcią będą się odbywać w siedzibie Meli-Melo, przy ul. Krowoderskiej 68/3 w sobotę 31 lipca (sobota) od godziny 15:30. Planowany czas trwania zajęć: 3 godziny.
Koszt 85 zł od osoby, w cenę kursu wliczone są wszystkie niezbędne materiały, które będzie można zabrać ze sobą po jego zakończeniu.

Kurs poprowadzi Patrycja, której liczne prace możecie oglądać na Jej blogu.

Zapisy prowadzone są telefonicznie pod numerem: 880 717 069 lub elektronicznie pod adresem: info@meli-melo.pl do dnia 24 lipca. Ilość miejsc ograniczona.


Szkoda, że to w Krakowie. Raczej się nie załapię, nie po drodze mi.

http://www.meli-melo.pl/kursyiwarsztaty.htm

Godzilla - 25 lipca 2010, 11:39

Nareszcie skończyłam coś, co się nadaje do sfotografowania.

1) Naszyjnik:


2) i stara serweta, która przeleżała niedokończona chyba 10 lat:

Kai - 25 lipca 2010, 11:48

Jakie cudne! Zwłaszcza naszyjnik, w sumie w czerni lepiej by mi pasował, ale jest śliczny.
Agi - 25 lipca 2010, 11:58

Godzilla, gratuluję cierpliwości. Bardzo ładne. :)
Godzilla - 25 lipca 2010, 12:02

Ba, żebym ja jeszcze gdzieś mogła dostać czarną 20-tkę. Z cieńszych nici niż 15 w Polsce dostępne są chyba białe i ecru. Ten naszyjnik jest ecru. Może się kiedyś za granicę wybiorę żeby pobuszować w pasmanteriach :roll:
Martva - 25 lipca 2010, 19:15

Naszyjnik świetny :bravo Ile czasu cos takiego zajmuje?
Godzilla - 25 lipca 2010, 19:31

Kilka dni, tzn. robiąc w przerwach między wszystkim innym - dzieciaki, zwiedzanie miasta, różne spacery, prace i inne takie. Akurat ten wzorek jest dość pracochłonny w porównaniu z innymi, z których dotąd korzystałam.
Kai - 28 lipca 2010, 20:33

Godzilla, w temacie nie całkiem frywolitkowym - mój Młody powtarza palcówki z pierwszych lat szkoły, co oznacza, że jednak się wychodzi z wprawy, nawet jak się stale gra. To tak jako podpowiedź :)
Godzilla - 28 lipca 2010, 21:39

Oj, wiem coś o tym! O każde trąbienie jest walka, a tu koniec laby się zbliża, od początku sierpnia musi być po prostu regularne granie, żeby na pierwszych lekcjach dzieciak już był w dobrej formie, i z nowym utworem.
merula - 28 lipca 2010, 22:13

Jeżu, jak to dobrze, ze mam to już daleko za sobą, a moje dzieci nie zdradzają inklinacji w tym kierunku...
Kai - 29 lipca 2010, 08:33

Godzilla, u mnie jest walka, żeby robił cokolwiek innego :)

merula, ja się nie uskarżam, on naprawdę dobrze gra (link w podpisie), a palcówki robi na słuchawkach.

merula - 29 lipca 2010, 10:03

A słuchałaś kiedyś początkującego skrzypka? codziennie? kilka godzin dziennie?
Kai - 29 lipca 2010, 11:33

merula, słyszałam i rozumiem, trauma :mrgreen: Niestety, skrzypiec chyba się nie da podłączyć na słuchawki :wink:
Godzilla - 29 lipca 2010, 12:12

Są skrzypce elektryczne... Młodsze dziecko oświadczyło jakiś czas temu, że chce grać na skrzypcach. Się zobaczy :mrgreen:

A macie pojęcie co się dzieje w szkole w szatni po południu, w dni kiedy trębacze mają lekcje albo (jeszcze lepiej) audycje? Z każdego kąta ktoś trąbi - tak z pięć instrumentów na raz - i nie jest to instrument cichy :twisted: Ale trzeba przyznać, że ci starsi robią z trąbką rzeczy niesamowite.

Kai - 29 lipca 2010, 12:18

Też mamy :D W sumie uważam, że szatniarka, która pilnuje pomieszczeń, gdzie ćwiczy Valhalla, powinna mieć dodatek za pracę w warunkach szkodliwych albo przynajmniej ochronę słuchu. Przecież wibracje czuć aż w żołądku!
merula - 29 lipca 2010, 12:36

Jest to mocno męczące przez jakies trzy-cztery lata. Potem te dźwięki brzmią już z sensem.
Godzilla - 29 lipca 2010, 12:41

Owszem :) Przed egzaminami wszelkie kąty w szkole, gdzie da się rozłożyć z graniem, są pozajmowane. Łącznie z toaletami :) To głupio brzmi, ale zaglądając do takiego miejsca przy okazji odwożenia synka, posłuchałam sobie przepięknych rzeczy, granych a to na skrzypcach, a to na altówce albo flecie. Dziewuszki z liceum ćwiczyły.
Kai - 29 lipca 2010, 12:43

To na harmonijce ustnej i gitarze jednak szybciej. A może po prostu rozrywkowy i całkowicie nieszkolny sposób nauki sprawiał, że to trwało krócej i było mniej uciążliwe.
Godzilla - 29 lipca 2010, 12:46

Harmonijka i gitara mają ustalone wysokości dźwięków. Na skrzypcach sama musisz wiedzieć gdzie przycisnąć. Dokąd tego nie opanujesz, słuchanie boli. Na trąbce też można fałszować niestety.
Kai - 29 lipca 2010, 12:51

Ja się na skrzypcach nie znam, ale fałszować chyba można na każdym instrumencie. A że skrzypiec bym w domu nie zniosła, to druga sprawa :D

Godzilla, źle nastrojona gitara też potrafi boleć i to bardzo :wink:

Godzilla - 29 lipca 2010, 12:53

No, i jeszcze jak :)
merula - 29 lipca 2010, 13:05

Zły dźwięk boli, często długo :mrgreen: :mrgreen:
Kai - 29 lipca 2010, 13:16

A jechałyście kiedyś z kierowcą autobusu - miłośnikiem DP, który skraca sobie czas pracy śpiewając wraz z puszczonym na full oryginałem?
Godzilla - 29 lipca 2010, 14:13

Widziałem ooooorła cień!
merula - 29 lipca 2010, 14:17

Cicho, ja katowałam rodzinę kolędami i śpiewami kolędopodobnymi całą droge na święta, czyli ~5 godzin
Piech - 29 lipca 2010, 14:25

Zależy kto do czego jest przyzwyczajony. Kakofonii szkoły muzycznej słucham bez przykrości. Przypominają się moje lata szkolne. W domu mam gitarzystę i wokalistę (w jednej osobie) oraz pianistkę. Druga córka też lubi sobie poplumplać na pianinie. Czasem słyszę dwoje z nich jednocześnie. I nic. Za to jak ktoś przypadkiem włączy telewizor, po kilkunastu sekundach zaczynam rozglądać się za drogą ewakuacyjną.
Ozzborn - 29 lipca 2010, 14:25

Ja tam też wyję do nagrań - a słucham non stop i znam praktycznie wszystkie teksty tego czego słucham :mrgreen: - wyobraźcie sobie sobie co ma moja rodzina i biedna matka nauczycielka. :twisted:

standardowy tekst:
Cytat:
Michał nie wyj!

Nieskromnie powiem, że chociaż tyle szczęścia mają, że umiem nie najgorzej śpiewać 8)

Kai - 29 lipca 2010, 14:25

Muszę przyznać, że skoro tylko moje dziecię zaczęło wydawać zrozumiałe dźwięki, pierwszą reakcją na mój śpiew było zawsze NIEEEE! :oops: I stąd wiem, że przez co najmniej rok znęcałam się nad własnym potomkiem :mrgreen:

I tak śpiewam, jak nikt nie słyszy :D

Piech, w domu mam klawiszowca, gitarzystę, basistę (w sensie gitary basowej) no i harmonijkę w jednej osobie. Podobno uczy się wokalu, podobno mu nieźle idzie, ale jeszcze nie słyszałam. Za to na wszelkie "próby", "sesje", czy co to oni tam mają jestem uodporniona. Złazi się paru oryginalnie wyglądających, pogłaszczą kota, zamkną się w pokoju i... nawet ich nie słyszę, bo się wyłączam.

Uczulona jestem za to na wszelkiego rodzaju programy informacyjne i błazenady w stylu Wojewódzkiego,

Godzilla - 29 lipca 2010, 17:07

Kai, ja uczulona nie jestem, ja po prostu nie mam telewizora. Wojewódzkiego facjatę widziałam chyba raz dawno temu. To co o tej osobie słyszę bynajmniej nie zachęca mnie do przeproszenia się z telewizją.
Piech - 29 lipca 2010, 18:32

Skoro Godzilla pozwala na dygresje, powiem jeszcze coś o śpiewaniu. W szkole muzycznej migałem się z chóru, nie chciało mi się, nie widziałem sensu, miałem chyba najdłuższą mutację głosu na świecie. Dzisiaj żałuję. Dla starszego pokolenia śpiew był jeszcze czymś naturalnym. Śpiewało się dla własnej przyjemności, przy okazjach towarzyskich, lepiej lub gorzej, ale było to częścią kultury. Dla mojego pokolenia już nie bardzo. A z młodymi dzisiaj jest już tragedia. Niby tacy muzykalni, że bez słuchawek w uszach nie wyjdą z domu, jednak jest to pokolenie muzycznie nieme. Z wyjątkami. To jest strata, chyba nieodwracalna, dla kultury narodu.

Nawet mój syn, który w życiu najbardziej pragnie być muzykiem, miał jakieś opory. Najpierw długo tylko grał na gitarze, potem zaczął coś przy tym nieśmiało popiskiwać, dopiero z czasem się rozkręcił. Najmłodsze dziecko jest w szkole muzycznej i ma chór. Nie ma zmiłuj, nauczyli ją śpiewać śmiało, szeroko otwierać dzioba, choćby przed widownią. To jest rzadkość i duży plus szkoły muzycznej, nawet jeżeli większość z tych dzieci nie zostanie później zawodowymi muzykami.

Kai - 29 lipca 2010, 18:44

Młody też szaleje za karierą muzyczną - gra w kapeli metalowej, drugiej "dżemowej", a z wokalem to chyba jest tak, że zaśpiewa przed publicznością (śpiewał już na zasadzie rozkręcania imprezy) ale nie przede mną :) Ale na wokal sam się zapisał, miał szczerą rozmowę z prowadzącą, czy warto - nie brałam w tym w ogóle udziału, więc wiem jedynie z opowiadań.

Nie nazwałabym tego szkołą muzyczną, ale doskonała dla tak niepewnych rodziców jak ja są szkoły muzyki rozrywkowej, czy też gry na instrumentach. No, ale tu jeszcze dzieciak musi chcieć. Mnie słoń nadepnął na ucho, czy też po prostu nie umiem powtórzyć żadnej melodii, ale kocham scenę i cieszę się, że Młody występuje. Pozwoliłam mu "popłynąć", usamodzielnić się. Dobra szkoła dla jedynaka, bardzo dobra.

Godzilla, pochwal się, napisz coś więcej o swoich muzykach :)

Godzilla - 30 lipca 2010, 00:04

Kai, znalazłam w necie jakąś Valhallę, czy to ta?
http://www.valhallaband.pl/index.html

Moi muzycy są niesforni, słuch owszem mają i to niezły, z zapałem do pracy różnie bywa. Synek oswoił się ze szkolnymi występami na scenie, i to jest ekstra - comiesięczne audycje, ze dwa razy w roku większe przedstawienie szkolne, plus egzaminy, i okazało się, że bez problemu dał się zaciągnąć do przedstawienia w przedszkolu. Bardzo ładnie mu tam poszło. Duży plus dla szkoły, bo rzadko gdzie dzieci tak się oswajają z publicznością. Za to żeby w domu pograć, to jest walka straszna. Może jeszcze spoważnieje. Jak nie, to ciężko mu w tej szkole będzie, choć w sumie ją lubi. A mała jest jeszcze w przedszkolu, że ma słuch to wiem, bo słyszę jak śpiewa w chórze z bratem. Przeważnie jakieś zupełnie idiotyczne piosenki zresztą.

Szkoda w sumie, że mnie rodzice do szkoły muzycznej nie puścili. W szkole był chór, mieliśmy całkiem fajnego nauczyciela, niezłego pianistę, tyle że nie za bardzo zajmował się kształceniem głosu, byle byśmy głośno śpiewali. Braki mam do teraz. W liceum i na studiach pograłam sobie na pianinie w ognisku muzycznym i to mi bardzo dużo dało. Po jakimś czasie okazało się na przykład, że umiem przeczytać melodię z nut bez instrumentu, albo ją zapisać. Parę razy zszokowałam kolegów ("Jeeej, to ty nuty pisać umiesz?"). Teraz widzę, że tego samego dzieci uczą się na rytmice i mają boja przed nauczycielkami. Jeszcze przez jakiś czas to ja będę młodego zaginać z czytania nut. Zobaczymy jak długo.

Dygresje są fajne :)

Godzilla - 30 lipca 2010, 00:18

Piechu, od bardzo smarkatego dzieciństwa pamiętam, jak moi rodzice odwiedzali się z całą gromadą znajomych żeby pośpiewać. Głównie piosenki turystyczne, ale w okresie Bożego Narodzenia kolędy. Trochę się to po latach rozeszło - wiadomo, dzieci, praca - ale kolędy przetrwały. Teraz to są już starsi ludzie, a zwyczaj pozostał. Miałam w to swój wkład, bo w końcu zrobiłam dla nich śpiewniki, jeden kolędowy, drugi turystyczny, i jeszcze jeden na 11 listopada. Pozbierałam różności z mnóstwa źródeł. To było coś, bo przedtem na kolędowaniu mieli do dyspozycji jakieś mikre śpiewniczki czy książeczki do nabożeństwa, gdzie po drugiej zwrotce tekst się kończył albo zaczynały się różne wersje. Żeby pozbierać teksty turystyczne, też musiałam się przekopać przez śpiewniki studenckie z dawnych lat. Jakich ja cudów tam naznajdowałam!

No i wylądowałam z tą znajomością piosenek sama, bo poza starszym pokoleniem mało kto chce usta otwierać. Jakimś powodzeniem cieszą się jeszcze teksty żeglarskie, których za wielu nie znam. Ten stary śpiewnik powinnam jeszcze chyba opatrzyć nutami, bo jak ja zapomnę melodii, nikt już tego nie odtworzy.

Włóczenie się po mieście ze słuchawkami na uszach to głupota - tak się słuchu nie zyska, a straci. Raz że duża część słuchawek jest szkodliwa dla uszu, zwłaszcza że ludzie słuchają za głośno. Dwa, że nie ma czasu na własną wyobraźnię. Wszystko jest podane na tacy. Nie umiem tak.

Ozzborn - 30 lipca 2010, 00:18

Ja bardzo żałuję, że moi rodzice zmuszali mnie do ćwiczenia na klawiszu i zmuszali do rodzinnych występów, zamiast jakoś fajnie zachęcać - to mi skutecznie obrzydziło klawiszowanie... a szkoda, bo zacząwszy w 1 klasie podstawówki dziś byłbym już niezłym kozakiem. rozważam powrót, ale brak czasu i wykoślawiony po złamaniu palec skutecznie mi przeszkadzają. Natomiast do ćwiczenia na basie jakoś nigdy nie miałem zapału. Pozostaje śpiew... choć i tu wada wymowy ma swoje do powiedzenia... :roll:

Co oczywiście nie przeszkadza mi radośnie muzykować na wszelkiego rodzaju imprezach :mrgreen:

Godzilla - 30 lipca 2010, 00:22

Ozzborn, jak byś się uparł, mógłbyś i z wadą wymowy powalczyć. Gadałeś kiedyś z logopedą? Ja tam się nie znam, ale ci ludzie zajmują się takimi sprawami, może podrzuciliby Ci jakieś ćwiczenia. Łatwiej jest pewnie zrobić to u małego dziecka, ale dorosły ma rozum i motywację. Uprze się i da radę.
Ozzborn - 30 lipca 2010, 00:32

gadałem gadałem... poza tym jak dobrze pójdzie to za jakieś 2 lata będę zupełnie innym Ozim :D ale o tym na razie szaa
Kai - 30 lipca 2010, 08:04

Godzilla, tak, ta, strona jest nie całkiem aktualna, bo robią zupełnie nową, już z Młodym. Ale na jego kanale chyba już są utwory w jego opracowaniu klawisza.

Godzilla napisał/a:
Ten stary śpiewnik powinnam jeszcze chyba opatrzyć nutami

Szybciej chyba będzie chwytami do gitary. Chyba, że masz nuty.

Godzilla napisał/a:
Włóczenie się po mieście ze słuchawkami na uszach to głupota

Przede wszystkim jest to niebezpieczne. Raz tylko miałam na uszach słuchawki na ulicy - omal nie wpadłam pod tramwaj, człowiek sobie nie zdaje sprawy, ile dźwięków do niego dociera mimowolnie i kieruje jego działaniami. Ale już w autobusie nie wyobrażam sobie bez słuchawek lub książki, taka rasa jeździ, że w przeciwnym przypadku musiałabym słuchać ich muzyki (a raczej nie jest to dobry metal :P ), albo zwierzeń łóżkowych pań w różnym wieku bądź dźwięków wydawanych przez osoby dementywne (ostatnio były ty wywrzaskiwane na cały głos harcerskie przeboje, miło, że nie mięso).

Ozzborn, ja też sepleniłam, zwalczyłam to sama, może Tobie też się uda?

Jak ja nienawidziłam występów przed rodziną i znajomymi (głównie recytacja), gotowa byłam wiać z domu. Młodemu wszystko jedno, byle się do instrumentu dorwać. Czy kto słucha, czy nie, oczywiście repertuar sam dobiera. Dzisiaj jedzie na Festiwal Ryśka Riedla. Chcą w przyszłym roku sami startować, ale nie z Valhallą, tylko z Detoxem. Ciekawe, co im wyjdzie.

Godzilla - 30 lipca 2010, 10:57

Kai napisał/a:
Szybciej chyba będzie chwytami do gitary. Chyba, że masz nuty.
Nie mam, muszę napisać. To proste melodie. Chwyty od razu można dać, zwykle nie piszę bo sama wymyślam, albo piszę jakiej tonacji się trzymać. Jeśli to pomylę, nie wyrabiamy się ze śpiewaniem, jest za wysoko albo za nisko.

Brawo dla Młodego, że się zajmuje tą muzyką na poważnie i na całkiem profesjonalnym poziomie. Ja się na metalu nie znam, ale nazwa gdzieś już mi się o uszy obiła. Czy im się zdarzyło występować w Warszawie?

Kiedyś próbowałam słuchać muzyki jadąc do pracy, ale zarzuciłam to. Słuchawki przeszkadzały, a hałas był taki, że i tak nic nie słyszałam, a to co do mnie docierało, było z jakimiś fałszami. A już w metrze to tragedia.

Kai - 30 lipca 2010, 11:16

Godzilla, nie wiem, ale w nowym składzie występowali we Wrocławiu i w Chorzowie. Teraz, przez wakacje, ostro przerabiają stare utwory, bo chcą nagrać nową płytę. Ja się też cieszę, to ma mnóstwo zalet dla mnie, jako dla matki - znane towarzystwo, wiem co robi kiedy go nie widzę, a i posłuchać miło.

Zazdroszczę Ci, że potrafisz tak zapisywać i czytać nuty. Ja czytać wprawdzie potrafię, ale to chyba wszystko w tej dziedzinie :)

Godzilla - 30 lipca 2010, 11:32

Od lat na tym myślę i jak dotąd na myśleniu się kończy. Śpiewniki mam w Wordzie. Nuty by trzeba chyba napisać w Finale, ale nie mam pojęcia jak to wpasować w Worda. Zrobić dwa odrębne śpiewniki i ten z nutami w druku dokleić do wordowskiego? No, może.

Ja jestem zołza przy czytaniu nut. Jak młody rozczytuje nowy utwór, od razu słyszę: nieprawda, to nie tak, długości się nie zgadzają, z liczeniem proszę, 1 i 2 i 3 i 4 i :twisted: W ognisku muzycznym siedziałam jeszcze dwa-trzy lata po zrobieniu ogniskowego dyplomu, grałam co chciałam i pomagałam nauczycielce przy uczeniu dzieci. Wracają belferskie nawyki. Może dlatego mały tak nie lubi przy mnie grać?

Kai - 30 lipca 2010, 12:22

Możliwe, dzieci są bardzo wrażliwe na krytykę rodziców, o wiele za bardzo :) Ja też nie lubiłam recytować przy rodzicach.

A nie da się tak - z Finale do pdf, a potem wklejać do Worda? Jeśli tylko można drukować, jest taki emulatorek drukarki do pdf, CutePDF. Obsługujesz jak drukarkę, wychodzi Ci pdf, a to można ciąć, kroić, kopiować jak chcesz.

Godzilla - 30 lipca 2010, 12:36

Musiałabym spróbować. Wiem co to jest CutePDF. Mam mało doświadczenia z Finale. Synek traktował go jak zabawkę - wrzucał dużo bezsensownych nut i zaśmiewał się odtwarzając te "melodie". Zawsze to pierwszy krok do napisania czegoś z sensem. Ja miałam inne zajęcia, nie brałam się za te śpiewniki.

Tego rodzaju doświadczenia ma już z Wordem. Jak był mały, nazywał Worda "Kolorowe literki". Utworzyłam mu specjalny styl, duże litery boldem, komiksowa czcionka, i pisał sobie co chciał. Po jakimś czasie okazało się, że umie zmieniać kolory, wielkości liter, i dodawać obrazki. Mój brat zastawszy go przy tej zabawie zrobił wielkie oczy i mruknął: "on jest lepszy od Iksińskiej" - to była koleżanka niezbyt kumata z obsługi komputera ;P:

Kai - 30 lipca 2010, 12:54

Mój Młody też się uczył komputera na Wordzie, zanim dopadł te programiki, które pozwalają na tworzenie muzyki z sampli. W gry nawet ja go nie zdołałam wciągnąć :)

A że dzieciaki są w obsłudze komputera lepsze od niejednego dorosłego, to fakt. Na szczęście tylko w obsłudze, jeszcze mam tę przewagę, że coś niecoś zainstaluję i poskładam :twisted: No i odwirusuję :twisted:

Ale jak patrzę, jak moje dwuleworęczne dziecko samo sobie serwisuje harmonijkę ustną, to też robię tak :shock: bo on w ogóle śrubokręta nie umie trzymać... :D

Godzilla - 31 lipca 2010, 11:29

Zabrałam się za jeszcze jeden wzorek, chcę na nim potrenować wrabianie koralików na różne sposoby.

Kai - 31 lipca 2010, 12:58

Mrau, chyba sobie coś u Ciebie zamówię :)
Godzilla - 23 sierpnia 2010, 15:26

Tyle tego narobiłam, że się przerobiłam. Przeżywam obecnie szok aklimatyzacyjny po powrocie z gór, na czółenko nie mogę patrzeć (na razie), ciągnę obrazek krzyżykowy:

Naszyjnikom i innym takim porobię zdjęcia później, jak mi się będzie bardziej chciało :mrgreen: Grunt że powrabiałam trochę koralików i nawet fajnie powychodziło.

A w górach jest rzecz jasna pięknie, przeszliśmy kilka niezłych szlaków, mamy nadzieję że jeszcze zdążymy zobaczyć parę takich miejsc, do których nie udało się dotrzeć, zyskałam bardzo fajną znajomą i popiłam sobie góralskiej herbatki, a pogoda była ekstra. Choć jak już raz i drugi przylało, to niech się schowają nasze "miastowe" oberwania chmur. Za to jakie tęcze potem widzieliśmy! Jeśli ra66it wrzuci w sieć trochę zdjęć, podrzucę link, bo widoki były nieziemskie.

Kai - 24 sierpnia 2010, 08:21

Jak fajnie, że już jesteś. Brakowało Cię. Fotorelacja bardzo mile widziana, krzyżykowania zazdroszczę :)
Godzilla - 24 sierpnia 2010, 11:49

Kai, nawet stamtąd zaglądałam, ale dostęp był mizerniutki, rwał się co chwila. Obrabianie zdjęć jeszcze nie skończone, ale to nie moja domena. Ja coś czasem pstryknę komórką. Może kiedyś dorobię się małpakamery, żebym tylko pamiętała żeby ją ze sobą zabierać. Tak naprawdę różne urządzenia i gadżety nie bardzo mnie interesują. Gdzieś tam mam urządzonko do MP3, i chyba nawet wiem, w której szafce, tylko żebym jeszcze pamiętała jak działa i czy na baterie czy na akumulatory... Od czasu do czasu odkrywam jakąś funkcję w telefonie, która jako żywo wcześniej nie przyszła mi do głowy, a mam ten aparat chyba już od trzech lat. Za to wyjeżdżając bardzo dokładnie spakowałam zapas nici i koralików, oraz wszystkich niezbędnych przydasiów, oprócz ubrań, butów i innych takich dla siebie i dzieci. Ra66it za to pieczołowicie spakował swoją "szklarnię" :wink: Dla każdego coś miłego!

Jeden gadżet nabyłam osobiście i lubię go: scyzoryk. Jakby tu zajrzał mawete to by się pewnie obśmiał, jego scyzoryki jak sądzę mają tak ze 20-30 cm i są ostre jak brzytwa ;P: Mój mieści się w poprzek dłoni, ma różne otwieracze i duperelki, część nie wiem do czego służy, ale z paru już korzystałam:
- rzecz jasna nóż,
- śrubokręt, bo na wyjeździe trzeba było skręcić zawias w szafce,
- piłka, z którą związana jest historyjka z zeszłorocznego wyjazdu w Tatry,
- nożyczki, o dziwo ostre, przydatne do paznokci i zwisających nitek.
Mój tata szczerze pogardzał takimi kombajnami, dla niego musiała być solidna "finka".

A scyzio okazał się niezastąpiony, kiedy Pluszaki zapragnęły zbudować w strumyku port i puszczać w nim z prądem łódki. Z wielkim trudem znalazłam jako-tako nadający się kawałek świerkowej kory i im te łódki wystrugałam. Radość była, i to jaka! Teraz Pluszak Starszy też jest zaopatrzony w scyzoryk, trochę większy od mojego. A co.

Jedno w Tatrach widać gołym okiem: lasy na potęgę chorują. Całe połacie stoją martwe, łamane przez wiatr i od czasu do czasu zwożone przez drwali. Mnóstwo drzew jest wycinanych. Te co zdrowe, idą na domy, meble i inne takie. Te co chore, nadają się najwyżej na opał, stoczone przez robactwo. Większość znajdowanej kory jest zgryziona przez korniki. Smutne widoki.


Właściwie kora świerkowa słabo się nadaje na łódki. Jest za cienka, nawet z grubych drzew. W większości przypadków zresztą w ogóle była kompletnie zrobaczywiała. Znam dwa rodzaje kory doskonałe do strugania zwykłym nożykiem: sosnowa - gruba, bardzo miękka, niestety rozłazi się w warstwy i trzeba dobrze poszukać ładnego kawałka, i lipowa. Kiedyś zrobiłam zapasik lipowej kory. Jak w Warszawie przygotowywali grunt pod budowę Trasy Toruńskiej, przebijali się przez stary park na Marymoncie. Powycinali stare, grube drzewa. Żal było... Ale kora doskonała, nazbierałam sobie. Potem już takiej okazji nie było. Porzeźbiłam sobie, miałam frajdę. Jeszcze gdzieś leżą te moje struganki. Tata nawet komplet dłutek mi kupił, jak pojechał do ZSRR do instytutu w 1982 (u nas nie do dostania), ale nigdy nie nauczyłam się jak się takie dłutko trzyma w ręku. Ktoś musiałby mi pokazać. W drewnie nie rzeźbiłam, scyzoryk się do tego nie nadaje.

Kai - 24 sierpnia 2010, 12:05

Godzilla napisał/a:
Może kiedyś dorobię się małpakamery, żebym tylko pamiętała żeby ją ze sobą zabierać. T
ja się właśnie dorobiłam i tylko czasu brak, żeby się zorientować, jak działa. A scyzoryki - miałam całą kolekcję różnych, od kombajnów po maleństwa, ale wpuścić chłopa do mieszkania... :evil: Potem przed inną rozdzielnością była rozdzielność narzędziowa, bo ja moje narzędzia lubię trzymać w porządku i dobrym stanie, a nie szukać ich po pięciu szafkach, których otwarcie grozi śmiercią lub kalectwem.

A łódeczki się robiło, robiło... a potem samolociki z patyczków po lodach Bambino, tatuś malował srebrną farbą i stały sobie :D cała flotylla. Niestety, na dalsze pokolenia się nie przeniosło, Młode zainteresowania puszczaniem łódeczek nie okazywało, raczej przeciwnie, zawsze z dala od tzw "łona natury" i na szczęście do gadżetów oboje mamy zdrowie i nerwy, zaużywaliśmy na śmierć wspólnie nie powiem ile empetrójek, telefonów, aparatów, organizatorów itp... a nawet jeden monitor do upadku się doprowadziło, a co :D

Godzilla - 24 sierpnia 2010, 13:15

Historia z piłką od scyzoryka jest taka: w zeszłym roku zrobiliśmy sobie wycieczkę na Rusinową Polanę. Samochód zostawiliśmy chyba koło wejścia na szlak przy Zazadniej Polanie. Na Rusinowej popatrzyliśmy na okolicę, spróbowaliśmy wdrapać się na Gęsią Szyję, ale tam się fatalnie idzie bo schodki zrobili zupełnie bez wyobraźni, więc wróciliśmy, nabyliśmy oscypka i stwierdziliśmy że kompletnie nieudany i błe, po czym wróciliśmy szlakiem i tu nas spotkała niespodzianka. Cała droga była zamknięta, opasana taśmami, ruch zablokowany, bo się odbywał Tour de Pologne. Jechali, jak się okazało, przez Murzasichle, a potem właśnie drogą Oskara Balzera do Bukowiny. No i mieliśmy u wyjścia ze szlaku przymusowy dwugodzinny postój.

"Jak to państwo nie wiedzieli? Przecież były ogłoszenia". "Gdzie?" - pytamy. "No wszędzie. Na pewno na remizie". Guzik, nic na remizie nie wisiało, po powrocie specjalnie sprawdzaliśmy jadąc przez wieś. Zresztą od remizy do naszego lokum jest parę kilometrów. Murzasichle jest długie.

Na szosie od czasu do czasu coś się działo. Przejechał jeden łazik, potem drugi. Potem pokazał się bardzo głośny śmigłowiec i zaraz się schował. Wreszcie zaczęli jechać kolarze, a z nimi reporterzy, obsługa techniczna i cała ta menażeria. Trwało to bardzo długo, bo byli rozciągnięci. Śmigłowiec latał nad głową bez przerwy, bardzo nisko. Był wyposażony w kamerę i czort wie co jeszcze. Co było robić? Dzieciaki zabrały się za budowanie jaskini na ławce. Budulca było dosyć, mnóstwo fajnych płaskich kamieni. Potem poprzynosiły różne kijki, no i zaczęłam im te kijki piłować na kawałki, też do budowy. Piłka w scyzoryku okazała się całkiem ostra. Jaskinia rosła.

Wreszcie co miało przejechać to przejechało, policjanci zaczęli zwijać taśmy, którymi pogrodzili samochody, a zgromadzona gawiedź zaiwaniała kawałki tej taśmy na pamiątkę. My też zdobyliśmy dwa metry :P A co, fajna była, z pięknym napisem "Tour de Pologne". "Kurde Poloń", jak to od razu nazwały dzieci.

W tym roku specjalnie rozglądaliśmy się, czy będą jakieś ogłoszenia, że znowu jadą tam gdzie my. Ogłoszeń nie było, bo po co. Zresztą i tak jechali przez Bukowinę, a o naszą wieś nie zahaczyli.

Godzilla - 27 sierpnia 2010, 11:13

Jeszcze jedno UFO skończone:

Nareszcie dorobiłam kontury, będzie obrazek na ścianę.

Godzilla - 27 sierpnia 2010, 22:49

Godzilla ma pojechać autobusem. Godzilla wie, że droga potrwa dobre pół godziny w każdą stronę. Godzilla nie lubi na próżno tracić czasu w autobusie, a że akurat zwolnił się tamborek po kotku i kaczuszce, wyciąga kanwę, muliny i wzór na kwadracik kołderkowy (tym razem z karetką pogotowia - w planach jest jeszcze policja i straż pożarna). Idzie sobie Godzilla do autobusu i już na przystanku stwierdza, że z roboty chyba nici, bo zapomniała nożyczek, a na domiar złego nie ma przy sobie nawet scyzoryka. Co ma robić biedna Godzilla - targać cały ten kram bez sensu tam i z powrotem, czy wracać do domu po nożyczki? Godzilla rozgląda się po przystanku, znajduje odpowiednio paskudny kawałek szkła i na miejscu upitala odpowiedni kawałek muliny. I już.
Martva - 28 sierpnia 2010, 09:29

Podoba mi sie, trza mieć kreatywne podejście :)
ihan - 28 sierpnia 2010, 09:44

Stwarzacie sobie sztuczne problemy. Zawsze można przegryźć.
Godzilla - 30 sierpnia 2010, 18:29



Ten obrazek skończyłam dzielnie w bardzo deszczowy dzień, kiedy nie dało się nigdzie wybrać. Leżał na dnie szuflady od bardzo wielu lat, źle się go haftowało, ale jest. Gdyby nie Potwór Młodszy, który robił do mnie słodkie oczy i chciał go mieć dla siebie, pewnie bym go wyrzuciła. Nie kupię więcej drukowanej kanwy.

Martva - 30 sierpnia 2010, 18:30

Jaaa, niesamowite że Ci się chce robić takie rzeczy :)
Godzilla - 30 sierpnia 2010, 18:35

Trzeba cierpliwości, to prawda. Trzeba się też za każdym razem nastawić na wiele tygodni pracy - pomalutku, po kawałeczku, na początku niewiele widać. Ale rośnie i nabiera kształtów. Teraz dłubię "Lato w Wiśle", i mam radochę, że coraz więcej się pokazuje, a obrazek się robi taki, że chciałoby się tam być. Wakacje. I stogi na hali są złote od słońca. Nie umiem malować, a to jest sposób, żeby samemu zrobić obrazek.
Kai - 30 sierpnia 2010, 18:50

Godzilla, te hafty są cudne. A próbowałaś kiedyś wzorów ukraińskich? Byłam nimi swego czasu zachwycona. I zawsze marzyłam, że uda mi się zabrać za gobelin. Niestety, poszłam inną drogą.
Godzilla - 30 sierpnia 2010, 18:59

http://www.google.pl/imag...iw=1280&bih=699
Tu jest trochę przykładów - czy chodzi Ci o wzory ludowe, a może jeszcze o coś innego?

Wzory haftów to dżungla, jest mnóstwo firm, twórców, tradycji. I te tradycyjne, i artystyczne.

Na razie nie "dojrzałam" do wzorów ludowych. Są raczej użytkowe, a do dzisiejszych ubrań nie za bardzo pasują, chyba że ktoś ma artystyczną wyobraźnię i potrafi je mądrze zastosować. Obrazek to byłby bardziej "sampler". Są osoby, które wręcz uwielbiają takie próbki - obrazki. Kocham przeglądać zdjęcia haftów ludowych, zresztą gdzieś w szpargałach mam trochę broszur o haftach z różnych krajów, ale na wyszywanie czegoś takiego jeszcze mi się nie zebrało.

A może masz jakieś przykłady tego o czym piszesz, bo może chodzi Ci o coś innego, niż mi wujek Google wyrzucił?

Kai - 30 sierpnia 2010, 19:22

Nie, właśnie o to. Spędziłam tam dwa lata i to było coś, co mnie zachwyciło totalnie.

Zdziwisz się, ale wiele osób chętnie nosiłoby stroje z oryginalnym haftem, a już taka pościel czy obrusy - podobnie jak serwetki koniakowskie, całkiem ponadczasowe.

Gdybyś chciała pohandlować frywolitkami, daj znać. Bab Ci u mnie dostatek :D

Godzilla - 30 sierpnia 2010, 19:58

http://picasaweb.google.pl/Piwonia67/Frywolitki#
W końcu powrzucałam zdjęcia frywolitek na Picassę.
Fotosik ma limit do 100 zdjęć, potem trzeba płacić. Ale tam są takie fajne miniaturki, a Picassa tego nie ma. Bu.

Godzilla - 7 września 2010, 00:04

"Lato" się haftuje. Już ostatni kawałek, zostało ok. 1000 krzyżyków. To niewiele, ogółem było ok. 13 000. Parę dni i gotowe. Albo trochę dłużej, bo łapy świerzbią i właśnie wyciągnęłam inny zestaw. Były zielenie i błękity, to teraz dla odmiany babrzę się w czerwieniach, miedziach, rudościach i brązach. Mam radochę, tylko dlaczego nie załatwiam naprawdę pilnych życiowych spraw? Nałóg jakiś czy ucieczka od rzeczywistości?

To ma być takie:


Martva - 7 września 2010, 09:16

O, sniło mi się że jakaś bogata kobieta zażądała ode mnie wyszycia jej portretu (ze zdjęcia) krzyżykami, nawet już miała nadruk na tej siateczce, ja mówiłam że nie umiem haftować, a ona 'nie chcesz dwóch tysięcy'?

Obrazek śliczny.

Godzilla - 7 września 2010, 10:03

Hi hi, ktoś na Kuferku pytał, jak się liczy koszt obrazka, i jedna z pań odpowiedziała, że oczywiście koszt materiałów, plus 5 gr za krzyżyk. Same muliny, w zależności od stopnia komplikacji i wielkości obrazka, to dajmy na to 50-200 zł, przy naprawdę dużych odpowiednio więcej (dobrej jakości mulina DMC kosztuje ok. 2,50 zł za motek). A ten zalinkowany obrazek ma 80 x 145 krzyżyków, czyli tak naprawdę jest niewielki, to daje 11.600 krzyżyków, czyli 580 zł za sam haft - dobrze liczę?

Te dwa tysiące nie byłyby całkiem z sufitu wzięte, tyle że to naprawdę kawał roboty i czasu.

A siateczkę z nadrukiem potraktuj jako koszmar senny. Koniecznie! Raz się zabierzesz za drukowaną kanwę i zrozumiesz dlaczego :wink:

Kai - 7 września 2010, 10:08

Pamiętam, że rozrysowywałam sobie wzory do wrabiania na drutach za pomocą Painta. W pewnym powiększeniu widać krateczki z kolorami. Potem już tylko print screen :) Ale przy kanwie bym młodych dostała.
Godzilla - 7 września 2010, 10:23

Są programy komputerowe do tych celów, można wrzucić zdjęcie, następnie niestety trzeba przysiąść fałdów i solidnie obrobić to co komputer ci wyprodukuje, i masz nie tylko rozrysowane na krateczki, ale z podanymi numerami muliny w używanych w Polsce paletach.

Natomiast drukowana kanwa ma parę zasadniczych wad. Nie zastosujesz zbyt wielu kolorów, bo nie dasz rady ich na tej kanwie tak dokładnie rozróżnić. A nawet jeśli to cię nie boli, to bardzo zaboli jak się okaże, że wydruk jest niedokładny i lekko po skosie. Dochodź wtedy pieczołowicie, który krzyżyk jakim odcieniem haftować. A że w trakcie roboty haft przysłania brzegi takich źle wydrukowanych kolorów, po drugiej drukowanej kanwie powiedziałam "dosyć".

Na schemacie z komputera czy z gazety wszystkie kolory masz bardzo dokładnie oznaczone symbolami, w skrajnych przypadkach mogą być tego i dwie setki (są takie firmy jak choćby Kinkade czy Golden Kite, zajmujące się schematami naprawdę wielkich obrazów), i to się wszystko da dokładnie rozróżnić. Na drukowanej kanwie nie do zrobienia.

Godzilla - 9 września 2010, 18:32

No to siostra ma oprawiony obrazek:

Kai - 9 września 2010, 18:36

Godzilla napisał/a:
Są programy komputerowe do tych celów, można wrzucić zdjęcie, następnie niestety trzeba przysiąść fałdów i solidnie obrobić to co komputer ci wyprodukuje, i masz nie tylko rozrysowane na krateczki, ale z podanymi numerami muliny w używanych w Polsce paletach.

Słoneczko, jak ja się bawiłam w wyrabianie cudów na drutach, to komputery były jeszcze w pampersach :D

Teraz wiem, że jest mnóstwo ułatwień, ale nie wiem, kiedy znów się zbiorę.

Godzilla - 9 września 2010, 18:40

Kai, mi nie wierzą że robiłam laborkę na komputerze zajmującym trzy pokoje w Gmachu Głównym PW :mrgreen: Może nawet nie wierzą, że taki istniał ;P:
Kai - 9 września 2010, 18:42

Godzilla, ja wierzę!

Mnie pan od TC kazał się trzymać z dala od komputerów :D A były to jedynie CPM-y, nic specjalnego. Trochę zbladł, kiedy spotkał mnie na targach w parę lat później. :mrgreen:

Godzilla - 11 września 2010, 10:46

Kwadracik kołderkowy skończony, karetka pogotowia stoi w garażu i czeka na odpowiednie wyjące towarzystwo. Na tamborku straż pożarna.

Zgaga - 11 września 2010, 10:53

Godzilla, jak oglądam Twoje cudeńka, to zaczynają mnie palce świerzbić. Zima idzie, wieczory dłuuugie będą, coś się wymyśli.
Godzilla - 11 września 2010, 10:55

Jak co, mogę trochę wzorów odpalić :)
Zgaga - 11 września 2010, 10:58

Godzilla, z aktywnych czasów zostały mi tony wzorów, muliny też mam zapas. Z kanwą najgorzej. Masz jakiś ulubiony sklep?
Poza tym leży w szafie mój wyrzut sumienia - olbrzymi obrus richelieu. Kiedyś się wezmę :mrgreen:

Godzilla - 11 września 2010, 11:08

Na razie zużywam zapasy starej kanwy, kupiłam ją przy Placu Wilsona, ale odradzam, bo nie jestem zadowolona. Mam już nowy zapas, kupiony w coricamo.com, nie jest droga, a chyba równiejsza, poza tym od razu wiadomo jaki numer. Wzięłam po metrze 14-tki, 16-tki i 18-tki, starczy mi na lata. Co prawda znawczynie twierdzą, że naprawdę dobra kanwa musi kosztować. Owszem, można dostać kanwę DMC po 40 czy 50 zł/m. Jeszcze do tego nie doszłam, żeby ją kupować. Może się zdecyduję, jeżeli wpakuję się w haftowanie naprawdę artystycznego, wielkiego obrazu - świetny wzór, najlepsza mulina, najlepsza kanwa. W końcu jeżeli człowiek wkłada w coś aż tyle pracy, lepiej żeby się nie zbiegło ani nie wyblakło.

To co zwykle dolega kwadracikom, to kurczenie się po praniu. Zawsze lepiej przyciąć 26-27 cm zamiast przepisowych 25. Zobaczę jak się ta moja nowa kanwa będzie sprawować. Niedługo skończę Lato w Wiśle, obmierzę dokładnie przed i po praniu.

Zgaga - 11 września 2010, 11:31

Godzilla napisał/a:
To co zwykle dolega kwadracikom, to kurczenie się po praniu.

To akurat zawsze dolega materiałom naturalnym. Stąd też zawsze, zanim zacznę haftować, dekatyzuję materiał. Potem spoko, można działać.

Godzilla - 11 września 2010, 12:35

A co do tej pory haftowałaś?
Zgaga - 11 września 2010, 13:03

A co mi do głowy przyszło. Ten kapelutek, znaczy się haft na kapelutku, np.

Odzież, obrusy, serwetki, zakładki, nawet jakiś obrazek mi się trafił (ale był fatalny, bo rysowany z głowy i perspektywę szlag trafił), itp.
Richelieu, hardanger, haft czarny, haft angielski, mereżka, krzyżyk...
Pamiętam, że swego czasu miałam nawet fazę, żeby do Golinowa pojechać i się ich snutek nauczyć - przeszło.
Teraz już dawno nic w łapkach nie miałam.

Godzilla - 11 września 2010, 14:27

No, ładnie, ładnie, bardzo fajny ten kapelusz!
Godzilla - 12 września 2010, 21:53

"Lato w Wiśle" skończone.



Na razie zdjęte z tamborka i wrzucone do prania :mrgreen: Do Frani na 100 stopni :twisted:



















No nie, żartuję. Osobno, w letniej wodzie, tylko wygniatać itd.

Zgaga - 13 września 2010, 07:43

Godzilla, co robisz ze swoimi pracami? Używasz na co dzień? Masz zawsze gotowy prezent dla każdego?
Godzilla - 13 września 2010, 10:39

Na razie planuję powiesić na ścianie. Do tego trzeba wbić GWUŚĆ. Auć.
nimfa bagienna - 13 września 2010, 10:46

Lato w Wiśle jest cudowne. Budzisz moje kompleksy, Godzillo.
:)

Kai - 13 września 2010, 11:29

A mnie TO oczarowało. :)
nimfa bagienna - 13 września 2010, 11:42

Ja kocham wszelkie robótki ręczne, tylko że raczej biernie, bo natura nie dała mi zdolności. Kiedyś robiłam na drutach swetry. Wrabiane wzory, warkocze, wzory norweskie, swerty-krajobrazy itp. I to chyba była jedyna rzecz, jeśli chodzi o moje rękodzieło, z której byłam zadowolona. Ale robota na drutach to rzecz użytkowa.
A haft to forma sztuki. O.

Pucek - 13 września 2010, 13:16

Ja też lubię różności spróbować, ale na ogół po jednej (czasem całkiem dużej) próbce się kończyło
Tylko swetrów porobiłam sporo, no bo potrzebne były po prostu. Dla całej rodziny... Głównie warkoczowe, norweskie i jeden łaciaty. Czapki oczywiście - też często wzorzyste, teraz chyba już nie chciałoby mi się podobnych dłubanin powtarzać.
Do haftowania coś mnie ciągnie ostatnio, ale że ciągle coś na bieżąco do roboty jest - to przyjemności odjeżdżają w przyszłość. Mało konkretną...

Godzilla - 13 września 2010, 16:48

Nigdy jeszcze nie skończyłam żadnego swetra, a gdybym nawet próbowała, wyszedłby nieforemny. Może kiedyś się wezmę...

Kotek w oknie doczekał się i końca roboty, i oprawy:

Kai - 13 września 2010, 17:40

Jest boski, taki strasznie... koci :D

Swego czasu wydziobałam nawet sweter z minaretami i wersetem z Koranu (zasadniczo to był Allah Akbar ;) ) też mi się zachciało. Ale, że to były czasy, kiedy po anitex stało się godzinę albo i dłużej, rozsypał się już biedaczek.

merula - 13 września 2010, 20:18

a ja miałam kiedyś sweterek z jakimś chińskim tekstem. było to śliczne, ale też zginęło w odmętach czasu.
nimfa bagienna - 13 września 2010, 20:32

U rodziców jeszcze gdzieś się wala sweterek-krajobraz, bezlistne drzewo na tle zachodu słońca. Do noszenia już się nie nadaje, ale zachowałam go z uwagi na wzór. Jeśli nie zapomnę, to zrobię zdjęcie i wrzucę.
Teraz już by mi się nie chciało. Tyle znalazłam sobie innych, nowych zabaweczek...

Godzilla - 17 września 2010, 15:19

Jesień się haftuje. To trochę jak z hodowaniem rośliny, codziennie przyrasta mały kawałeczek.
http://picasaweb.google.p...feat=directlink

Kai - 17 września 2010, 15:37

Godzilla, ten domek patrzy! :shock:
Godzilla - 17 września 2010, 15:47

No, oczkami... oknami łypie.
Kai - 17 września 2010, 16:06

Zza... czego? To będzie zwisający konar? Prześliczny obrazek, bardzo pogodny :)
Godzilla - 17 września 2010, 16:52

Całość jest na poprzedniej stronie, to będzie daszek drewnianej szopy. Najgorsze ściubolenie to liście drzew. Straszna pstrokacizna, po lewej stronie plątanina nie z tej ziemi, trudno znaleźć miejsce, żeby zacząć nową nitkę. Domek jest bardziej uporządkowany.
Kai - 17 września 2010, 19:41

Godzilla, mogę Cię podpuścić? Widzę u Ciebie wielkie możliwości w gobelinach. Po prostu Moc mnie dopadła :mrgreen:

Masz pojęcie, co za cuda mogłabyś wyrabiać :)

Godzilla - 17 września 2010, 19:48

Kai, o jakich gobelinach mówisz? Bo to może być kilka rzeczy.
Kai - 17 września 2010, 20:01

Takie coś na czymś takim albo podobnym. Ja CI mogę poskładać komputer, jaki chcesz, na robótkach znam się słabo, ale gobeliny uwielbiam,
Godzilla - 18 września 2010, 18:36

Hm... chyba nie, a jeśli tak, to nie wiem w jak odległej przyszłości. Taki warsztat po prostu w domu mi się nie zmieści. Poza tym zwyczajnie nie mam kiedy. Za wiele srok za jeden ogon ciągnąć... Trochę kuszą mnie koronki klockowe, ale raz że samych klocków musiałabym mieć kilkadziesiąt a mam pięć par - za mało, nawet na proste projekty. Dwa, że do tego potrzebna jest odpowiednia poducha albo wałek wypychany na sztywno trocinami, a ja nie mam gdzie tego trzymać. Co dopiero tak dużego krosna. Do haftu wystarcza mi tamborek.

Poza tym żeby dobrze dobrać kolory do gobelinu, trzeba sporego wyczucia koloru. Jak dotąd moim największym osiągnięciem na tym polu jest zestaw mulinek do Lata w Wiśle, bo to co mi przysłali z Haftów Polskich nie nadawało się do użytku. Samodzielnie jednak ustalać jak te kolory mają być na obrazku porozstawiane, to trochę za ambitnie jak na mnie. Tam miałam gotowy schemat i wydruk jak to z grubsza ma wyglądać, wystarczyło na oko podobierać.

Chyba nie dam się namówić na nowy fach...

Kai - 18 września 2010, 23:13

Godzilla napisał/a:
Chyba nie dam się namówić na nowy fach...

Wszystko ewoluuje, pewnego dnia Ci dzieciaki z domu wyfruną i nagle stwierdzisz, że masz kupę miejsca i czasu :) Przecież to nie pożar, poczeka :D

Godzilla - 19 września 2010, 16:30

Zaczęłam robić dla małej czapkę na szydełku. Trochę śmieszny mam wzór, tzw. słupki reliefowe, gęste to wychodzi. A na dodatek mam ochotę wypsuć trochę grubej włóczki, tzw. puchatki, z której robiłam grubaśne szaliki robione na palcach. Niech mi nie zawala kąta w nieskończoność. Wyciągnęłam dziś te szaliki i wreszcie dorobiłam w nich frędzle, bo nareszcie wiem jak to się robi. Fajnie wyglądają, ciekawe jak się sprawdzą. Boję się, że nie da rady bez jakiejś grubej brochy albo agrafki, która by je spinała. Są tak grube, że inaczej będą spadać.


http://picasaweb.google.p...feat=directlink

Z tej włóczki niezłe by były takie kołnierzoszaliki, ostatniej zimy wiele osób je nosiło. Wypróbowałam ściągacz patentowy. Pod szyją by był zwykły ściągacz, golf na tyle długi żeby go zawinąć, a poniżej z przodu i na plecach by były kawałki robione właśnie wzorem patentowym. Przy tej grubości włóczki chyba fajnie by to wyglądało.

Kai - 19 września 2010, 18:11

Ja widziałam to w postaci wręcz krótkich pelerynek. Bardzo fajnie.
Godzilla - 19 września 2010, 22:14

Czapka skończona, kolorki z lekka szalone :D
Zobaczymy co Potwór Młodszy powie rano :D

Zgaga - 21 września 2010, 16:28

Aja wyciągnęłam swój "wyrzut sumienia". Główny wzór skończony, teraz wykończyć brzeg i całość wyciąć (czyli muszę znaleźć gdzieś dobre nożyczki do haftu). Widzę "światełko w tunelu", do końca zimy może zrobię.
Godzilla - 21 września 2010, 16:55

Zgaga, brawo! Pochwal się jak Ci idzie!

Co do nożyczek, jeżeli nie masz w domu odpowiednich, bardzo fajne i niedrogie są w jednej hurtowni koło metra Marymont, ale nie wiem czy to Twoje okolice. Jak co, dam namiary.

Albo w sieci:
http://www.hobbycentrum.p...HSM1105,59.html
http://www.toiowo.sklep.pl/index.php?cat_id=171
http://www.hobbystudio.pl...nowewyroby.html
http://www.e-pasmanteria....-3-default.html

Zgaga - 21 września 2010, 17:08

Ooo...Dzięki.
Aleeee...Ciekawą rzecz znalazłam:
http://www.e-pasmanteria....1_734-2659.html
Chyba sobie berecik kupię :mrgreen:

Edit. Godzilla, bo moje wyobrażenia się zapomniały. Stąd pytanie:
kanwa 14 lub 16 to ile oczek na 10 cm?

Edit. 2 Nie było pytania,już znalazłam.

Godzilla - 21 września 2010, 18:02

Jakby ktoś potrzebował, to np. na tej stronie
http://coricamo.com/
są przeliczniki kanwy i mulin, i różne ciekawostki.
Do przeliczników mulin jednak nie podchodziłabym bezkrytycznie, w końcu to tylko automat, zawsze lepiej jest na oko sprawdzić, czy to co poda ma sens.

Godzilla - 23 września 2010, 20:26

Mała codziennie taszczy ze sobą tę czapeczkę do przedszkola, chociaż jest na nią o wiele za ciepło.


http://picasaweb.google.p...feat=directlink
http://picasaweb.google.p...feat=directlink

Na misia jest zdecydowanie za duża.

Kai - 23 września 2010, 22:38

Cytat:
Ups... Tu nie ma nic do oglądania. Albo nie masz dostępu do zdjęć, albo pod tym adresem internetowym po prostu nie ma żadnych zdjęć. Skontaktuj się bezpośrednio z właścicielem albumu, aby uzyskać dostęp.


Nie pomyliłaś coś w adresie? Inne fotki (frywolitki i coś w mgle) widzę.

Godzilla - 23 września 2010, 22:50

A teraz?
Kai - 24 września 2010, 08:03

Yeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeea! Ale słodka!
Godzilla - 26 września 2010, 09:55

Dzięki :D

Nauczycielka z 3 klasy zobaczyła niedawno jak haftuję kwadracik z wozem strażackim, i już się umawiamy na haftowanie przez dzieci. Przyjdę pokazać im jak się haftuje, pouczymy towarzystwo troszeczkę, zobaczymy kto wytrzyma a kto odpadnie, i może parę kwadracików poleci na kołderki.

A teraz dostałam taki namiar:
http://marzycielskapoczta.pl/o-akcji/
http://marzycielskapoczta...dawane-pytania/
http://marzycielskapoczta.pl/jak-mozesz-pomoc/
http://marzycielskapoczta...ska-klasa-mapa/

i sobie myślę: a może te dzieci, które nie polubią haftowania, po prostu powysyłałyby karteczki?

Zgaga - 26 września 2010, 14:03

Piękne te wczorajsze frywolitki były. Udało Ci się je skończyć na czas?
Godzilla - 26 września 2010, 15:23

Tak, już zostały wręczone :)
Godzilla - 30 września 2010, 22:03

Dochodzę do połowy obrazka jesiennego:



http://picasaweb.google.p...feat=directlink

Zgaga - 1 października 2010, 15:02

Och, jak ja kocham te kilkanaście nitek wyciągniętych na zewnątrz :mrgreen:
Godzilla - 1 października 2010, 15:23

Nie opłaca się ucinać. Na sąsiednim arkuszu są te same kolory zaraz obok. Ale też ich nie lubię, bo przeszkadzają. Inna rzecz, że jest cała metoda robienia dużych obrazów z tzw. parkowaniem nici. To samo do kwadratu: dziesiątki zwisających nitek, najlepiej każda na osobnej igle. Cały system. Osoby, które opanowały poruszanie się w tym gąszczu, mówią, że ogromnie przyspiesza haftowanie. Wygląda jednak dość przerażająco:

http://darievna.ru/page/vyshivaem-metodom-parkovki

Edit: kolejny kwadracik kołderkowy:

http://picasaweb.google.p...feat=directlink

Kai - 1 października 2010, 19:05

Godzilla, to właśnie jest to, co ja nazywałam haftem gobelinowym. Nie wiem, czy przyspiesza, ale na pewno wynik jest bardzo efektowny, bo pozwala na bardzo subtelne cieniowanie.
Godzilla - 2 października 2010, 21:23

Kai, równie delikatne cieniowanie byłoby, gdyby ten wzór wyszyć krzyżykami, tylko haftowanie dłużej by trwało. To kwestia ilości kratek i ilości użytych odcieni. W tym przykładzie wzór jest bardzo duży. Taka mulina DMC ma coś koło 500 odcieni. Jeżeli brakuje czegoś pomiędzy sąsiednimi odcieniami, składa się po jednej nitce z jaśniejszego i ciemniejszego odcienia. Możliwości rosną. Weź teraz drobną kanwę, np. 18-tkę (chyba 70 kratek na 10 cm, nie pamiętam), i 150 kolorów na obrazku. Bywają takie giganty.
Godzilla - 5 października 2010, 11:40

Straż pożarna od kilku dni jest gotowa. Teraz kolej na policję.



http://picasaweb.google.p...feat=directlink

Kai - 6 października 2010, 12:31

Godzilla napisał/a:
Weź teraz drobną kanwę, np. 18-tkę (chyba 70 kratek na 10 cm, nie pamiętam), i 150 kolorów na obrazku. Bywają takie giganty.
Jestem dość cierpliwa i lubię dłubaninę, ale to by mnie raczej przerosło :)

Straż śliczna, czy ambulans też będzie? :)

Godzilla - 6 października 2010, 17:14

Ambulans już jest, dwie strony temu.
Kai - 6 października 2010, 21:25

Ups, przeoczyłam. :)
Zgaga - 7 października 2010, 18:52

A masz jakiś fajny, proty wzorek ze Star Wars? Taki, żeby dziecko mogło sobie pokrzyżykować?
Godzilla - 7 października 2010, 20:46

Doszukałam się takiej strony:
http://crea-grilles.fr/FILMS.html
Raczej nietrudne, mało kolorów. Oczywiście trzeba trochę cierpliwości.

Kai - 7 października 2010, 20:49

Zgaga, po tłumaczenie możesz do mnie, jeśli sama nie znasz :)
Zgaga - 10 października 2010, 15:27

Bez przesady :lol:

Edit: Wszystko ładnie-pięknie, ale tu wymiękłam:

Godzilla - 10 października 2010, 17:13

Ooo, to się ktoś napracował! :lol:

Na Kołderkach powstało np. coś takiego:

http://www.kolderki.org/g...lbum=1169&pos=0

Ale to dla dużego chłopca.

Jak dla mnie absolutny nr 1 w tej kategorii to ta kołderka:


http://www.kolderki.org/g...lbum=1050&pos=0

Godzilla - 11 października 2010, 10:53

Policja gotowa:

http://picasaweb.google.p...feat=directlink

Kai - 11 października 2010, 19:35

Jeśli zaczniesz robić "klubowe" to Ci parę motywów (bardziej na druty, ale Ty będziesz wiedziała, co z tym zrobić) podrzucę, typu ManU, Inter Mediolan, Barca, sama zresztą wiesz :D
Godzilla - 11 października 2010, 21:14

No jasne że się przydadzą, już były sportowe kołderki :D
Godzilla - 12 października 2010, 23:28

Pomalutku haftuję jesień. Do końca jeszcze daleko:

http://picasaweb.google.p...feat=directlink

I jeszcze to potrwa. Na tamborku zapisowy kwadracik z samolotem. Tyle mam po dwóch dniach roboty (niezbyt intensywnej, to fakt, ale przy tym trudno długo siedzieć bo plecy bolą)

http://picasaweb.google.p...feat=directlink

Godzilla - 15 października 2010, 14:13

... i postępy:

http://picasaweb.google.p...feat=directlink

dalambert - 15 października 2010, 14:14

Godzilla, :D :bravo aleś zdolna :bravo
Pako - 15 października 2010, 14:27

Z każdym obrazkiem utwierdzam się w przekonaniu, że to w gruncie rzeczy taki Pixel Art, tylko że analogowy ;)
illianna - 15 października 2010, 15:10

Godzilla, równocześnie ciągniesz kilka kolorów, nie próbowałam tak nigdy, ciekawa technika, a obrazek śliczny :D
Godzilla - 15 października 2010, 18:12

Pako, chyba masz rację. Wzór samolotu na 99% został zresztą przetworzony komputerowo ze zdjęcia (no, na samym komputerze nie można tu polegać, taki obrazek trzeba pracowicie obrobić, zanim zamieni się w coś, co można zacząć haftować).

illianna, mi się wydaje, że tak jest bezpieczniej. Łatwiej wyłapać błędy. Gdybym chciała najpierw zrobić np. wszystkie xxx jednym kolorem a potem jakimś innym, w razie pomyłki miałabym straszne prucie, poza tym dochodzi się do momentu, gdy kończy się nitka i nie ma o co ją zaczepić aby zakończyć. Jak haftuję kilkoma kolorami jeden cały kawałek, jest łatwiej.

Jeszcze raz daję linka do artykuliku o haftowaniu z parkowaniem nici. To jest dopiero zabawa kilkoma kolorami! Podobno przyspiesza pracę, ale nie miałam dotąd dość fantazji aby ją wypróbować:
http://darievna.ru/page/vyshivaem-metodom-parkovki

Dalambert, dzięki :D Jedno co jest potrzebne to cierpliwość i upór.

illianna - 15 października 2010, 23:23

Godzilla, link przerażający ;P: ja bym po półgodzinie miała rozplątywania na miesiąc. :mrgreen:
Martva - 17 października 2010, 12:35

To chyba jest dobre miejsce żeby zadać głupie pytania, które nie pamiętam czy juz zadawałam, a jeśli tak to wybaczcie.
Czy szydełkowanie jest trudne? Jak ktoś ma dwie lewe rączki do wszelkich prac manualnych, to da radę się nauczyć? Nie mówię tu o jakichś skomplikowanych formach, tylko, yyyy, bodajże słupkach i półsłupkach.

Agi - 17 października 2010, 12:43

Martva, szydełkowanie jest łatwiejsze niż dzierganie na drutach.
merula - 17 października 2010, 12:48

Ja dawałam radę, a tytanem sprawności manualnej nie jestem.
Godzilla - 17 października 2010, 14:21

Martva, dasz radę, to nie jest trudne. W wolnej chwili poznajduję linki z instrukcjami. Na początek myślę że można poćwiczyć na zwykłej włóczce, szydełko nr 2,5 - 3, zresztą w pasmanterii powinni Ci pomóc dobrać szydełko do włóczki. Jak dojdziesz do wprawy, możesz spróbować coś drobniejszego zrobić, serwetkę z cienkiego kordonka czy coś innego. A co chciałabyś zrobić?

Tak na marginesie - Ty twierdzisz, że masz dwie lewe rączki do prac manualnych? No moment, a czym robisz kolczyki? :shock:

Martva - 17 października 2010, 14:24

Naszyjniki z cienkiego drucika z powplatanymi kamykami albo fragmenty drucikowej siateczki (ale wiadomo że nauczyć się trzeba na czymś włóczkopodobnym).

EDIT: biżuteria się nie liczy, nie umiem rysować, ani nawet robić bransoletek mulinowych bo mi się mylą supełki w prostym wzorze, ani w ogóle nic nie umiem.

Godzilla - 17 października 2010, 14:28

Ciekawy pomysł. Zastanawiam się, czy drucik nie jest za twardy do tej pracy, ale warto zrobić eksperyment. Przydałoby się cieńsze szydełko, sama musisz wypróbować jaki numer.

No to jadziem:

http://picasaweb.google.p...359733731734738 (ta i następne strony)
http://picasaweb.google.com/Osinka.Knigi.Kruchok - przykładowa kopalnia wzorów
http://show.7ya.ru/private.aspx?Rubrid=39976 (trzeba klikać na kolejne strony)
http://www.crochetpattern...n_directory.php instrukcje po angielsku ze zdjęciami,
http://www.beadcrochet.co...dcrochet-rt.htm w szczególności tu masz koraliki

http://picasaweb.google.c...Kruchok/FYEmfD# Świetny album, mnóstwo ciekawych wzorów, może dla bardziej zaawansowanych - chyba sama muszę zapamiętać, bo niektóre bardzo mnie korcą.

dalambert - 17 października 2010, 15:04

Cytat:
ani w ogóle nic nie umiem.

NIE MIRMIŁUJ sporo umiesz , tylko kompleksa Cię zżrają :P

Martva - 17 października 2010, 15:20

Godzilla, dzięki, muszę się rozejrzeć za szydełkiem bo gdzieś się jakieś po domu pałętały :)

W ogóle głupia jestem, bo wrzuciłam w Googla (teraz!) odpowiednie pytanie i co? I proszę :)
A drucik, cóż, zależy od materiału, firmy i grubości. 0,2 i 0,25mm są chyba raczej miękkie.
Fajne rzeczy się daje szydełkiem robić, że rzucę przykładami:
http://arsneo.pl/przedmio...t-szydelko.html
http://arsneo.pl/przedmio...y-pleciony.html
http://arsneo.pl/przedmio...y-szydelko.html
http://arsneo.pl/przedmio...omantyczny.html
Wolę nieco mniejsze formy, ale sama technika mi się bardzo podoba. I wygląda na odpowiednio pracochłonną do moich masochistycznych skłonności ;)

dalambert, nie umiem, przecież mówię. Umiem nawlekać, ale to każdy umie, nie trzeba do tego specjalnych zdolności, tylko schematu z książki, koralików, igły i nitki. I masę cierpliwości.

Godzilla - 17 października 2010, 15:25

Śliczności.

Przecież na szydełku też robi się według wzoru. Jak człowiek ma już duuużo doświadczenia, albo rzeczywiście wyobraźnię (plus trochę mniej doświadczenia), to może sobie sam coś tam tworzyć. Po jakimś czasie zaczynasz eksperymentować, bo już wiesz że sobie poradzisz.

Martva - 17 października 2010, 15:28

No tylko nawlekanie wydaje mi się prostsze niż te takie plątane, no, oczka? czy jak się to takie nazywa.
Pewnie najgorzej jest zacząć, jak ze wszystkim :)

Godzilla - 17 października 2010, 15:31

I szydełko, jak widzę, grube. Ja kiedyś robiłam ten błąd, że bardzo mocno zaciskałam oczka łańcuszka, a tak nie można. Niech sobie zostaną takie jak zeszły z szydełka, nie za małe, nie za wielkie. Z wyczuciem trzeba.
Zgaga - 24 października 2010, 14:54

Godzilla, jak Ty możesz haftować krzyżykiem wśród bandy wariatów wrzeszczących Ci nad uchem, rozbijających szklanki i chlapiących piwem?
Godzilla - 24 października 2010, 15:09

Zgaga, ja się przyzwyczaiłam. Nic bym nie zrobiła, jakbym mogła pracować wyłącznie w idealnych warunkach: wygodny fotel, dobre światło, święty spokój. W zasadzie jak jest to drugie, można haftować. Pierwszego nie mam, trzecie mam rzadko.
merula - 24 października 2010, 15:12

może jesteśmy miłą odmianą po niesfornych dzieciątkach :mrgreen:
Zgaga - 24 października 2010, 15:14

Też jakoś przyzwyczaiłam się do haftowania "przy okazji" tzn. oglądając filmy - ostatnio oglądam nawet filmy z napisami, ale jednak wrzeszcząca hałastra i ciecze plamiące w okół lekko by zachwiały moje poczucie komfortu.
Martva - 24 października 2010, 16:08

Koralikuję prawie zawsze oglądając filmy, ale robienia tego poza domem sobie nie wyobrażam - z drugiej strony kordonki, muliny czy czym się tam haftuje nie rozsypią się po podłodze jak ktoś mnie trąci, więc inna specyfika materiałów ;)
Zgaga - 24 października 2010, 16:13

Martva, ale w przypadku krzyżyków liczyć trzeba.
Martva - 24 października 2010, 16:17

Oj, w koralikowaniu też :) Nie mówię o składakach z większych kamieni/koralików, tylko o tych wszystkich drobnicowych technikach/ściegach, zwłaszcza siateczkowe kolie są cholernie upierdliwe pod tym względem :)
Internet podobno robi coś z mózgiem, że się ma większą podzielność uwagi, i coś w tym jest ;)

Godzilla - 24 października 2010, 16:30

Da się i liczyć. Ale teraz dorabiam chmurki do tego samolotu, naszkicowałam z grubsza kontur i wypełniam na oko. Od spodu mają być ciemniejsze, od góry białe. A sprzęt do haftowania i tamborek rzeczywiście da się spakować w cokolwiek.
Godzilla - 31 października 2010, 22:12


http://picasaweb.google.c...feat=directlink

Gotów do lotu.

Agi - 31 października 2010, 23:05

Godzilla, podziwiam talent i cierpliwość. :D
Kai - 31 października 2010, 23:22

Moim zdaniem już leci :D Godzilla, wspaniale :)
Zgaga - 5 listopada 2010, 10:54

Miałam w końcu wczoraj możliwość i nastrój do obejrzenia strony z kołderkami (info w pierwszym poście w tym wątku). Bardzo mi się podobały i kołderki, i sama idea.
Godzilla - 5 listopada 2010, 12:53

No... a jak potem pojawiają się takie tematy
http://www.kolderki.org/f...?showtopic=7378
to się miękko na sercu robi.

(Żeby nie było - akurat na tej kołderce nie ma moich kwadratów, mój Puchatek jeszcze nie trafił do dzieci).

Zgaga - 7 listopada 2010, 11:31

Znalazłam u Rosjan taką stronę:
http://kru4ok.ru/category/vyazanye-igrushki/
A u nas taką:
http://www.photoblog.pl/edithkropka/archiwum

Sama mi się twarz śmieje.

Godzilla - 8 listopada 2010, 21:49

Fajne te zabaweczki :) Moja siostra kiedyś zrobiła malutkiego szydełkowego lewka.

Kai, znalazłam jeszcze trochę wzorków ze StarWarsów.
http://picasaweb.google.c...ruzSuperHeroes#
Na końcu albumu jest kilka wzorów.

Martva - 8 listopada 2010, 21:53

Może tu ktos będzie wiedział - skąd się bierze cieniutki filc, taki do podszywania haftu koralikowego albo sutaszu? To kolejne dwie techniki których chciałabym spróbować i wolę mieć wszystko pod ręką jak mnie najdzie.
Byłam dziś w ulubionej pasmanterii, ale zapomniałam zapytać. Ale generalnie to raczej pasmanterie, prawda?

Godzilla - 8 listopada 2010, 22:14

Raczej pasmanterie, tak mi się wydaje, choć nie we wszystkich będą mieć. Albo poszukaj w internecie, jest sporo sklepów nastawionych na konkretne działki robótkowe, jak właśnie filcowanie, czy decoupage. Kupiłam ostatnio arkusik filcu w pasmanterii, ale nie jest najcieńszy, jakieś 2,5 mm na oko.

O, jeszcze możesz sprawdzić miejsca, gdzie w ogóle są materiały do "kreatywnych hobby" czy jak to się ma nazywać. Np. Empiki, byle miały odpowiedni dział. Tam się różne filce zdarzają, chociaż nie patrzyłam nigdy na grubość.

Martva - 8 listopada 2010, 22:25

Ja o filcu wiem że jest ;) I nie wiem jak ma być gruby, w ogóle wiem że powinien być stąd, sama bym się nie domyśliła.
Zapytam w Kłębuszku następnym razem, wydaje mi się że to jest jedna z lepiej zaopatrzonych pasmanterii w krk. No i oswojona ;)

Godzilla - 8 listopada 2010, 22:33

Fajnie to wygląda na tym kursie. Filc rzeczywiście wygląda na cieniutki. Znalazłam takie rzeczy:
http://www.krainafilcu.pl...-c-2_31_80.html
http://www.toiowo.sklep.p...ct&prod_id=1399
http://www.e-pasmanteria....-3-default.html
http://serwetnik.pl/default.asp?kat=55629
http://www.kangoo.pl/szuk...kuszach+-+szary
Które z normalnych sklepów na mieście mają taki asortyment, nie mam pojęcia.

Edit: wisiorek ekstra! :D

Martva - 8 listopada 2010, 22:45

Godzilla, dzięki, mam nadzieję że uda mi się stacjonarnie - albo tam, albo w ępiku ewentualnie.
Strasznie jestem ciekawa czy to będzie straszniejsze niż ściegi typu circular brick stitch.

Godzilla - 9 listopada 2010, 18:08

Na tamborku siedzi kocica:

dalambert - 9 listopada 2010, 19:28

Godzilla, kicia wygląda na cwaną sztukę :)
nimfa bagienna - 9 listopada 2010, 23:13

To jest kwintesencja kociej elegancji.
Godzilla - 10 listopada 2010, 14:33

Nawet już ją trochę widać:

http://picasaweb.google.c...feat=directlink

Kai - 10 listopada 2010, 15:02

Mrrrrrrrrrrrrau, jaka seksowna kicia :D
Godzilla - 10 listopada 2010, 20:56

A w ogóle to się ogromnie cieszę. Wreszcie dojdzie do skutku haftowanie w szkole. Kołderkami zainteresowała się jedna z nauczycielek i będzie robić regularne spotkania. Ja się będę tam pojawiać w miarę możliwości - na jednym razie się nie skończy. Dzieci są bardzo zainteresowane, młodsze i starsze. Ostatnio obstąpiły mnie na przerwie, bo miałam ze sobą haftowanego kota, i trzeba im było wszystko pokazać: kanwę, igłę (ojej, nie kłuje, moja siostra też ma taką ale dużą!), i jak działa tamborek, i jakie nici, i czy tego trudno jest się nauczyć. No bardzo jestem ciekawa co z tego wyjdzie!
Khorne_S - 10 listopada 2010, 21:04

Godzilla napisał/a:
Fajne te zabaweczki :) Moja siostra kiedyś zrobiła malutkiego szydełkowego lewka.

Kai, znalazłam jeszcze trochę wzorków ze StarWarsów.
http://picasaweb.google.c...ruzSuperHeroes#
Na końcu albumu jest kilka wzorów.


Jak widzę to z SW to aż samemu mnie kręci by zacząć.....
Miaoooooooooooooooooooooooowwwwwwwwwwwww to zaraźliwe jest !!! <dyg dyg>

Kai - 10 listopada 2010, 21:31

Godzilla, a pamiętasz może taką technikę "futerkową", też na kanwie? Szydełkiem się przeciągało krótkie nitki i wychodził taki misiek.
Khorne_S - 10 listopada 2010, 21:35

Idę w piątek i kupuje albo odkopuje tamborek. A co :D
Godzilla - 10 listopada 2010, 21:35

Szydełkiem nie. Miałam kiedyś specjalną igłę, pustą w środku, przez którą przeciągało się wełenkę i przekłuwało przez materiał, zostawiając pętelki. Wiem że do tej pory można takie dostać. Ale więcej bawiliśmy się robieniem misiastych kilimków za pomocą ceramicznych bezpieczników.

Metoda była fajna: brało się porcelanowy bezpiecznik, taki biały wielkości buteleczki od kropli z apteki, wyrzucało się z niego cały środek i oba metalowe końce, zostawało z tego porcelanowe "cóś", przez co przewlekało się włóczkę. Włóczka była całkowicie sztuczna, sort dość marny, nadający się np. na włóczkowe kapcie. Miałyśmy tego sporo motków w różnych kolorach. Na stole stawiałyśmy świeczkę.

Z zaopatrzeniem w bezpieczniki tego rodzaju nie było problemu, w okolicach różnej maści urządzeń elektrycznych walało się tego sporo, można było przynieść ze spaceru i jeszcze przebierać w rozmiarach. Teraz chyba trochę o nie trudniej. Wyglądały mniej więcej tak:
http://www.transfer-elekt...amp;prod_id=652

Przez bezpiecznik przewlekało się włóczkę tak, aby wystawał koniec długości może 1 cm. Ten koniec przysmażało się w płomieniu świeczki (musiał się stopić!), natychmiast przystawiało do płótna aby się przykleił, i nożyczkami odcinało nitkę odpowiedniej długości. A potem kolejny kawałek i kolejny

Wyszedł nam z tego na przykład pyszny gobelin, duży, bo chyba 1 m x 70 cm czy jakoś tak, było burozielone tło (zresztą w różnych odcieniach, bo włóczka była resztkowa), przycięte dosyć krótko, na tym duże i bardzo włochate czerwone maki, z czarnymi wąsami pośrodku, też odpowiedniej długości. Zawisł u mojej cioci i służył długie lata.

KhorneS, to jeszcze mulinę i igłę i na SKOFĘ! :D

Kai - 10 listopada 2010, 21:52

Tak,ale takie przysmażane gobeliny były twardawe, a szydełkiem przewlekało się mięciutkie rzeczy - na szaliczki, ozdobę czapki i tp.

I jeszcze były chodniczki z resztek :)

nimfa bagienna - 10 listopada 2010, 22:31

Kai napisał/a:
Godzilla, a pamiętasz może taką technikę "futerkową", też na kanwie? Szydełkiem się przeciągało krótkie nitki i wychodził taki misiek.

Robiłam kiedyś takie gobeliny. Jeden nawet mam w domu. Zaraz zrobię zdjęcie i wrzucę.
edit: wrzuciłam
Zdjęcie jest ze skosu, bo inaczej musiałabym wejść do szafy. :mrgreen:

Kai - 10 listopada 2010, 23:12

nimfa bagienna, cudny :) Właśnie o to mi chodziło.
Godzilla - 11 listopada 2010, 16:05

Fantastyczny! Musiałabym podpatrzeć jak się to robiło. Naprawdę nie wiązało się węzełków, tak tylko przewlekało nici?

Nareszcie się zebraliśmy i umyliśmy trąbkę. To jej się co jakiś czas należy. Nie przypuszczałam, że instrument muzyczny można wrzucać do wody. Otóż blaszaki nie tylko można ale trzeba. W końcu trąbka to tylko bardziej pokręcony garnek. A oto już po praniu, jeszcze w kawałkach. Trzeba nasmarować, powtykać, powkręcać, i działa.



http://picasaweb.google.c...feat=directlink

A w ogóle to myjąc ją czuję się jak kominiarz. Nie żeby taka czarna, ale czyści się ją od środka wyciorami, w tym takim jednym na długim kablu. Zabawa jest z tym że hej.

nimfa bagienna - 11 listopada 2010, 16:38

Kanwa jest bardzo rzadka. Wbija się szydełko, łapie nitkę złożoną na pół, przewleka pętelkę przez kanwę i wiąże na supełek.
Będę na skofie, mogę pokazać.

Godzilla - 11 listopada 2010, 16:40

Chętnie zobaczę, bo nie robiłam tego.
nimfa bagienna - 11 listopada 2010, 16:46

Mam jeszcze taki jeden ledwo zaczęty, ma prawie 3 metry kwadratowe powierzchni. Leży gdzieś już chyba z 10 lat. Wzór cały czas mam w głowie, tylko w międzyczasie znalazłam sobie inne zabawki i mi się odechciało.
Postaram się go odszukać, żeby mieć na czym demonstrować.

Zgaga - 11 listopada 2010, 18:02

Khorne_S napisał/a:
Idę w piątek i kupuje albo odkopuje tamborek. A co :D

Już to widzę. :mrgreen:

Godzilla - 11 listopada 2010, 18:34

To będzie was dwóch, Ronin też ma się zameldować z tamborkiem
Kai - 11 listopada 2010, 20:09

Ja nie wiązałam, tylko przewlekałam i zaciągałam, Ale to kwestia własnej techniki, wiadomo, o co chodzi.

Poczułam się nieco niepewnie, kiedy zobaczyłam w barku, że buteleczka z czystym spirytusem jest prawie pusta. Okazało się, że to najlepszy środek do czyszczenia harmonijki ustnej.

Godzilla - 11 listopada 2010, 20:29

Trąbkę kąpiemy w wanience z mydlinami. Potem wycieramy i smarujemy gdzie trzeba.

A spirytusu muszę sama dokupić, bo poszedł na nalewkę czosnkową. W planach mam pigwówkę. Do czyszczenia różnych rzeczy też bywa używany. Spirytus musi w domu być, podobnie jak benzyna ekstrakcyjna, kwasek cytrynowy i soda.

Kai - 11 listopada 2010, 20:48

:mrgreen: ależ jasne, po prostu to był moment, kiedy dawno go nie używałam, a tu nagle poziom w butelce znika...

Młody sam konserwuje swoje instrumenty, w sumie niewiele o tym wiem, co jakiś czas daję mu na struny, jakieś klucze, straplocki i płyn do konserwacji pudła. Raz widziałam, jak rozbiera harmonijkę i nie przeczę, doznałam szoku, bo do narzędzi ma dwie lewe ręce. No i wiem, gdzie kończą moje waciki :P

Godzilla - 11 listopada 2010, 23:31

Kai, chyba jednak spotyka je sprawiedliwszy los niż moje. Potworzęta mają naprawdę bujną wyobraźnię jeśli chodzi o metody wypsuwania różnych drobiazgów. Patyczki, waciki, wata, mydło w płynie, nawet Rivanol i atrament znajdowały najprzedziwniejsze zastosowania.
Zgaga - 13 listopada 2010, 12:41

Godzilla napisał/a:
To będzie was dwóch, Ronin też ma się zameldować z tamborkiem Obrazek

SKOFA będzie w Przejściu. A tam jest cokolwiek zbyt ciemno dla robótek ręcznych.

Kai - 13 listopada 2010, 15:32

Godzilla, ale on ma 17 lat, ja mu już nawet nie mówię, żeby kolega piwo kupował... :D

Jesssoooo, wiesz, jakie to śmieszne, kiedy chłopak dorasta i nagle ups! on ma 18 lat!

Zgaga - 14 listopada 2010, 13:54

Kai, ale bez żadnych obaw o oskarżenia o rozpijanie młodzieży możesz się z synem piwa napić.
Kai - 14 listopada 2010, 19:42

Zgaga, a wiesz, bardzo sobie cenił ten jeden raz, kiedy po zakupie gitary (trzy godziny ogrywania w Bardzo Ciepłym Pomieszczeniu), po prostu wzięłam go za kark i zaprowadziłam do pubu. Byliśmy wykończeni.

Godzilla, no nie wiem, wczoraj moje cienie Diora, bardzo stare, to fakt, znalazłam u niego na półce. Podobno pięknie nimi wychodzą cienie pod oczami a la nieświeży nieboszczyk.

Godzilla - 15 listopada 2010, 09:53

:mrgreen: Dobre!
Godzilla - 25 listopada 2010, 20:03

Kicia skończona:


http://picasaweb.google.c...feat=directlink

Agi - 25 listopada 2010, 22:19

Ale elegantka! :bravo
Martva - 25 listopada 2010, 22:27

Prześliczna :)
Znalazłam wszystkie możliwe schematy koralikowych śnieżynek i dłubię. I zastanawiam się czy docelowo będą nauszne, czy nachoinkowe ;)

Godzilla - 25 listopada 2010, 22:28

Jedne i drugie? Pochwal się koniecznie jak powychodziły.
A może jeszcze na zawieszkę do naszyjnika starczy?

Kasiek - 26 listopada 2010, 08:19

Godzilla napisał/a:
Kicia skończona:

Śliczna jest, bardzo ciekawy wzór :)

Godzilla - 26 listopada 2010, 20:57

Druga kicia siedzi właśnie na tamborku, będzie trzymać w łapce drinka.

Od tego tygodnia prowadzę szkolne kółko hafciarskie. Umówiłyśmy się z jedną z nauczycielek, i ruszyła maszyna! No i teraz mam tak, że prawie codziennie któreś z dzieci łapie mnie na korytarzu, żeby o coś popytać albo pochwalić się pracami. Początek jak początek - towarzystwo dostało podziurkowane paski tekturki do wyszywania kordonkiem, ale już z tego powstało kilka kolorowych zakładek, a nawet bransoletka. Dzieci nie mają problemów - dorosły będzie zastanawiał się długo: a co, a jak, jaki wzór, co by tu dobrać, a czy tak się w ogóle da. A one bez wahania mówią: tu będzie czerwony, tu niebieski, a ten rządek cały zielony. Najśmielsi są chłopcy, jeden już dostał od mamy kanwę i mulinę. No i co? Sam sobie kredką kontur samochodu narysował na jednym kawałku, a na drugim serduszko na kartkę dla mamy. Już kawałek samochodu jest wyszyty, z tyłu trochę plątanina nici, ale od czegoś każdy zaczyna! Pomogłam mu z drugą nitką i w ogóle z oszacowaniem iloma nitkami na tej akurat kanwie trzeba haftować, i myślę, że drugi rządek już będzie wyglądał znacznie równiej. Radość mam nie z tej ziemi, jak to im błyskawicznie idzie. A oni zdaje się nie mniejszą!

Zgaga - 30 listopada 2010, 19:27

Godzilla napisał/a:
...z tyłu trochę plątanina nici...

To tak jak teraz u mnie :mrgreen: Ale przy takiej częstotliwości zmiany koloru nie da rady inaczej.

Martva - 30 listopada 2010, 19:30

Jest jakaś święta od robótek? Chyba potrzebuję, bo to zdrowsze niż kląć w przestrzeń ;)
illianna - 30 listopada 2010, 20:10

Godzilla, kicia cudna :bravo , możesz wkleić wzór?
Godzilla - 30 listopada 2010, 21:53

Martva, nie wiem, chyba muszę się zorientować ;P:

illianna, dwa wzory mam stąd:
http://nicecross.blogspot...og-post_15.html
Dalsze dwa na email :)

Edit: chciałam wysłać, ale poczta mail odbiła, może mam zły adres?

illianna - 30 listopada 2010, 22:27

Godzilla, masz dobry, ale to jest skrzynka na ktra spływaja tylko powiadomienia z forum i reklamy i rzadko tam zaglądam, więc jest zapchana na maksa, spróbuj na kalathea@interia.pl :)
Godzilla - 30 listopada 2010, 22:32

No to już.
illianna - 30 listopada 2010, 22:39

Godzilla, dzięki serdeczne, bo się przymierzam do jakiegoś dziubania obrazków, a te dwie kotki są wyjątkowo urokliwe, nawet Sebastianowi się podobają.

Edit.:Odebrałam, są rewelacyjne :)

Godzilla - 3 grudnia 2010, 19:54

Trzymam palce za te hafty, choć pewnie nie będzie łatwo. Zobaczymy!

Kicia na razie czeka na lepsze czasy. Ja sobie przypominam intensywnie koronki palestyńskie, muszę też przeprosić się nieco z szyciem. Obym zdążyła z prezentem...

Godzilla - 9 grudnia 2010, 11:22

Coś tam się udało zrobić:

http://picasaweb.google.c...feat=directlink


http://picasaweb.google.c...feat=directlink

dalambert - 9 grudnia 2010, 11:25

Godzilla, :bravo :D
merula - 9 grudnia 2010, 11:32

Godzilla, fajne te rzeczy, ale koniecznie zmień tło. Mało ono ozdobne i obiekty tracą na atrakcyjności.
Godzilla - 9 grudnia 2010, 11:57

Nie mam lepszego pomysłu. Musiałabym urządzić jakiś specjalny kąt do robienia zdjęć. I żeby jeszcze było tam światło.
merula - 9 grudnia 2010, 12:02

może po prostu narzuć jakiś ładniejszy kawałek tkaniny na to co jest.
Arya - 9 grudnia 2010, 18:35

Godzilla, :bravo :D
Godzilla - 13 grudnia 2010, 23:01

Obrazek skończony:

http://picasaweb.google.c...feat=directlink

Agi - 13 grudnia 2010, 23:03

Godzilla, gratuluję cierpliwości i osiągniętego efektu. :bravo
Sauron - 13 grudnia 2010, 23:05

ja też :bravo
dalambert - 13 grudnia 2010, 23:34

Godzilla, śliczny :bravo
nimfa bagienna - 14 grudnia 2010, 10:36

Jest przepiękny. :shock: :bravo
Kai - 14 grudnia 2010, 20:42

A ten domek i tak patrzy łobuzersko ;)

:bravo :bravo :bravo :bravo :bravo

Martva - 15 grudnia 2010, 22:35

Jeeeeej...
agnieszka_ask - 15 grudnia 2010, 22:52

Godzilla, domek jest przecudowny! sama też haftuje, więc naprawdę doceniam ilość pracy jaki w niego włożyłaś. trzymak kciuki za kolejna kanwę :)
illianna - 24 grudnia 2010, 13:29

Godzilla, :bravo super
fealoce - 24 grudnia 2010, 15:08

Prześliczny! :D
Też bym chciała tak umieć...

Godzilla - 3 stycznia 2011, 13:18

Dzięki :) A przy krzyżykach największą zdolnością jest chyba cierpliwość...

Znowu robię wprawki w koronkach palestyńskich. Motyw pięciokątny trochę się niestety sfałdował. Trudno nad tymi pętelkami zapanować, to wszystko kwestia wprawy, a je się wolno robi:


http://picasaweb.google.c...feat=directlink

I jeszcze nieskończona trzecia wprawka, wzór w piramidki. Parę piramidek zostało do zrobienia - ładnych kilka godzin roboty:


http://picasaweb.google.c...feat=directlink

A tu trochę przykładów, co z tego może wyjść - oba linki tureckie:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related

dalambert - 3 stycznia 2011, 13:41

Ech te koronki, az strach na tym flaszke postawić :wink:
Godzilla - 6 stycznia 2011, 21:23

Ale jakie to jest wciągające. Zwłaszcza w czasie sesji :mrgreen:
Godzilla - 13 stycznia 2011, 22:37

No to egzemplarz z ząbkami jest gotów:


http://picasaweb.google.c...feat=directlink

A następna wprawka na dobrej drodze:


http://picasaweb.google.c...feat=directlink

Zgaga - 18 stycznia 2011, 08:59

A gdzie się wiersz podział?
Godzilla - 18 stycznia 2011, 09:16

Naprawdę mam go dać? Wrzuciłam, ale rozmyśliłam się, bo tu ludzie fajniejsze rzeczy piszą. Dla mnie to była tylko zabawa, pastwienie się nad domowym zadaniem dziecka.

Jakoś tak to leciało:

To nie jest pogoda na spacer dla kota,
Gdy odwilż jest, wiatr i szaruga,
Za oknem nie trawnik a wannę masz z błotem
I chmury mkną jedna za drugą.

A jednak wychodzę - kot kocha spacery!
Pogoda mnie zła nie zatrzyma,
I węszę, i wiem już, jak dwa a dwa cztery -
Za tydzień znów będzie tu zima.

Godzilla - 21 stycznia 2011, 08:19

Nareszcie zmobilizowałam się, aby zrobić zdjęcie skończonej serwetki. Widać że sesja trwa, bo chce mi się robić wszystko, tylko nie pisać pracę... Choć prawie skończona, jeszcze godzina roboty i można oddawać, ale taaaak się nieeee chceee... Niech mnie ktoś przytuli...


http://picasaweb.google.c...feat=directlink


No i pomalutku robię zimowy obrazek, który zaczęłam już dość dawno, jak jesień skończyłam, potem rzuciłam w kąt, bo haftowanie biało-burego śniegu było nudne, ale doszłam już do drzew i różnych kolorków, to mi się humor poprawił:


http://picasaweb.google.c...feat=directlink

Widać, że do końca jeszcze bardzo daleko. No cóż, będzie sobie rósł pomalutku, jak roślinka. Może do wiosny dojrzeje.

Kot kolejny się też haftuje, już tylko pół ogona dorobić. Raz-dwa razy się przejadę na uczelnię, i w autobusie skończę :wink:

Agi - 21 stycznia 2011, 10:08

Przytulam Cie i zycze wszystkigo najlepszego z okazji imienin, napisania pracy i jej obrony w szczegolnosci!
Sliczne te robotki. :D

Godzilla - 21 stycznia 2011, 10:16

Agi, dzięki :D To jeszcze nie TA praca, to dopiero zaliczenie jednego z przedmiotów. A na koniec roku - i studium - to jeszcze nie wiem co nam każą pisać.

A Tobie w dniu babci też najlepsze życzenia. Fajnie, że możesz dzisiaj być w Krakowie i pozajmować się małym :D

Jedenastka - 21 stycznia 2011, 10:39

Godzilla, życzę Ci wszystkiego dobrego z okazji imienin - Imienniczko :wink:
Godzilla - 21 stycznia 2011, 10:52

Jedenastka, to nawzajem!
Agi - 21 stycznia 2011, 13:21

Godzilla napisał/a:
A Tobie w dniu babci też najlepsze życzenia. Fajnie, że możesz dzisiaj być w Krakowie i pozajmować się małym :D

Dzięki, właśnie się zajmuję, a illianna ma wychodne. :D

Godzilla - 26 stycznia 2011, 10:15

Mam satysfakcję: okazuje się, że spośród moich kwadracików zapasowych tylko jeden (pogotowie) jeszcze czeka na swoją kołderkę. Policja została przydzielona na kołderkę dla małego Szymona, Puchatek od dawna jest na zapasowej, która czeka na swoje dziecko, straż pożarna też trafiła na zapasową. Dwie kocice są gotowe do wysyłki, ale może jeszcze się wstrzymam, zaczęłam haftować piłkę nożną.

No i mam zobowiązanie rodzinne, muszę jeszcze wydzióbać kicię z wachlarzem dla mojej małej. A dalej, no nie wiem. Nauczę się patchworkować, czy jak? Bo chyba wypadałoby jej z tą kicią jakąś poduszkę uszyć.

Godzilla - 1 lutego 2011, 11:59

Kicia wreszcie doczekała się zdjęcia:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/piTS-vy_Q2WSvOflekYvNQ?feat=directlink

No i zimy trochę przybywa, choć powoli. Tym bardziej, że są inne rzeczy do roboty:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/SODdJ1ACAshfNqVFd8-ikQ?feat=directlink

Witchma - 1 lutego 2011, 12:01

Godzilla, Kicia przeurocza :) :bravo
Arya - 1 lutego 2011, 14:16

Godzilla, Kicia śliczna :bravo
Kai - 2 lutego 2011, 19:04

Ale cudna kicia, a jaka wytworna :) :bravo
Właśnie doszłam do wniosku, że kiedy jadę "w gości" do mojego zaprzyjaźnionego małżeństwa, mogę coś robić z rękami :) zobaczę, co mi z tego wyjdzie.

fealoce - 2 lutego 2011, 21:10

Jaka fajna kicia! :D
illianna - 2 lutego 2011, 23:48

Godzilla, :bravo , a ja właśnie kończę tą pierwszą kicię :)
Godzilla - 3 lutego 2011, 10:50

illianna, to się koniecznie pochwal jak skończysz. I powiedz, co z nią zrobisz: oprawisz czy wszyjesz w coś?
illianna - 3 lutego 2011, 12:21

Godzilla, oprawię.Mam ambitny plan wyszycia serii obrazków na ścianę dla młodego. :)
Godzilla - 4 lutego 2011, 07:40

No pewnie. Koty są fajne. A jak zdecyduje, że samochody też są fajne, to... wzorki na samochody też są ;)

Dostałam świetne nici, kordonek Altin Basak nr 50 (cieniutki). Biały, czarny i czerwony. No super, już mam pomysły.

illianna - 4 lutego 2011, 13:33

Godzilla, mam też w planie żaby, misie, kaczki, foczki, krowy, kury itp. :mrgreen:
Godzilla - 8 lutego 2011, 20:13

Stan rozbabrania robótek:
- Na dużym tamborku obrazek zimowy.
- Na średnim tamborku kwadracik kołderkowy z pokaźnej wielkości piłką nożną. Efekt będzie fajny, ale roboty co nie miara.
- Na malutkim tamborku logo, do którego jakoś coraz mniej mam serca i chętnie (po feriach) cały zestaw nitek bym przekazała dzieciom w szkole, niech one słoneczniki pohaftują.
- Poza tamborkami - prezenty na "wymiankę walentynkową" z forum Kuferka. Fajna zabawa: jest lista chętnych, jest losowanie, każda dostaje namiary na osobę, której będzie robiła prezent, w zamkniętym kółeczku. Technika dowolna, tematyka dość ogólnie związana z okazją. Na walentynki - wiadomo, że serduszka. Jakie kto chce. Moje serduszko jest palestynkowe. Zdjęcie zamieszczę, jak już adresatka pochwali się, że dotarło. Ale jeszcze kombinuję dwa drobiazgi - zakładeczkę, może kolczyki + zawieszkę na naszyjnik. Też z wykorzystaniem koronki. Może kartkę z frywolitkowym motywem.

I tak sobie siedzę z chorymi Potworami, pasę Starszego antybiotykiem, bo mu doktorzyca wysłuchała zapalenie oskrzeli, coś mało mam ochoty do życia, i usiłuję pogodzić się z myślą, że skończyć tę zakładkę, to po prostu zdjąć z szafy rozkładane pudełko z nićmi, wybrać nitkę i trochę pomachać igłą. Aż sobie łyknęłam góralskiej herbatki z tego wszystkiego, co efekt daje tylko taki, że łatwiej z tą niechęcią wytrzymać. Może jak posta napiszę, to się wreszcie pozbieram.

Potwory mają fazę na Tinę Turner. W tej chwili zamiast się lać, zgodnym chórem nucą "What's love got to do with it".

illianna - 9 lutego 2011, 09:23

Godzilla napisał/a:
Potwory mają fazę na Tinę Turner. W tej chwili zamiast się lać, zgodnym chórem nucą "What's love got to do with it".
super :mrgreen: oczywiście tylko przez pierwsze 20 razy ;P:
Godzilla - 9 lutego 2011, 12:43

Przekroczyliśmy 50 :twisted:
Godzilla - 9 lutego 2011, 23:53

Dzisiejszy pomysł: konstrukcja z klocków, przed konstrukcją tłum pluszaków i klockowych figurek (po trzy małe klocki w pionie - to są figurki z klockowej wersji Sacred 2). Sens sceny - klockowa wersja koncertu Tiny Turner. Gdzieś po scenie pałętają się klockowe tancerki. Już zdążyły dostać przydomki - Truskawka, Malinka i Pomarańczka, od kolorów sukienek (do sprawdzenia na YouTube).

Edit: ja sądziłam, że oni to wieczorem posprzątali i dawno śpią, ale jak koło północy weszłam do pokoju, okazało się, że całą scenę przenieśli tam i wygłupiają się w najlepsze... Musiałam zakończyć koncert.

Godzilla - 10 lutego 2011, 14:29

Kombinuję z wykorzystaniem koronek do robienia kolczyków i innych takich. Na razie efekty nie są zbyt ciekawe. Takie raczej cepeliowsko-zbójnickie:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/52rYqZFrIaAsWA1FgPVBOw?feat=directlink

Martva - 10 lutego 2011, 23:49

Jej, fajne!
Godzilla - 11 lutego 2011, 11:23

Czegoś im jednak brak. Może nitka za cienka do filcowych kółeczek. Spróbowałam z grubszego kordonka, efekt inny i chyba lepszy, ale z kolei nie bardzo dało się to pogodzić z koralikami. Pierwsze koty za płoty.

Tak wyszło:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/ZrvE5oXv5Rg6tbM9rjeaeg?feat=directlink

Do przechowalni w Merlinie powędrowały dwie płyty Blind Guardian (pod kątem Potwora Starszego) i szkielet triceratopsa do odkucia z gipsowej cegiełki (dla Młodszego). Dzieci mają dość oryginalne upodobania :mrgreen:

Kai - 11 lutego 2011, 19:10

Godzilla napisał/a:
dwie płyty Blind Guardian (pod kątem Potwora Starszego)

Mraf.
Szkoda, że na ten miesiąc budżet już rozplanowany, dla mnie Kindle, dla nas z Młody bilety na Soni.

Godzilla - 11 lutego 2011, 19:16

Ja ich kompletnie nie znałam, zresztą w ogóle ja i metal to pojęcia rozłączne. Ale ostatnio zabawiamy się w "Sacred 2", a oni tam to i owo zaśpiewali. Jak się zrobi jedno z zadań, trafia się na koncert Blind Guardian :mrgreen: Fajna widownia jest, ogry, orki i inne stwory. Prawie jak w realu ;P: No i pomysł chwycił, spodobało się. Lubię posłuchać takich rzeczy od czasu do czasu, a poza tym potrzebowałam odpoczynku od Tiny Turner :mrgreen:
Kai - 11 lutego 2011, 19:28

Godzilla, oni są cudowni, normalnie szaleję, kiedy ich słyszę.

Posłuchaj sobie Lord of the Rings i List ina Twilight Hall

Godzilla - 11 lutego 2011, 19:34

To i owo znaleźliśmy na YouTubie. Dzieci zresztą były szybsze ode mnie, to one pierwsze wyszukały ten koncert z gry:
http://www.youtube.com/watch?v=5fakNlghOJY
A co dalej, zobaczymy, zobaczymy :D

Kai - 12 lutego 2011, 16:23

O mrrrrrr a czyż oni nie są śliczni? :mrgreen:
Godzilla - 12 lutego 2011, 16:28

Zespół odmalowany jak żywy. Żeby było jeszcze fajniej, solista w grze nie traci punktów życia, można z nim przewędrować kawał Ankarii tłukąc orki i inne harpie, dokąd się nie zrobi zadania z koncertem :mrgreen:
Zgaga - 12 lutego 2011, 16:29

Tylko dlaczego Pan śpiewa do hokejowego kija :roll:
Godzilla - 12 lutego 2011, 16:31

Zgaga, nie znasz się na różdżkach magicznych. Z tego się do goblinów strzela.
Zgaga - 12 lutego 2011, 16:38

Aha - fetyszyzm.
Godzilla - 12 lutego 2011, 16:47

Dlaczego mi się nic nie kojarzy.
Kai - 12 lutego 2011, 17:09

Tu są śliczniejsi:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Godzilla - 12 lutego 2011, 23:04

No :)

A teraz zmiana klimatu. Wyciągnęliśmy "Fantazję" Disneya. Okazuje się, że przy tak oprawionej muzyce sześcioletni bąk wytrzymuje godzinę albo dłużej i dobrze się bawi. Co więcej, obrazki z wulkanami i dinozaurami są tak fascynujące, że dziecko łyka w całości "Święto wiosny" Strawińskiego. Dziecko jest odporniejsze ode mnie :shock:

Godzilla - 14 lutego 2011, 21:04

No to mogę wkleić zdjęcia prezentu dla koleżanki:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/t3Xlh4ILnP9TPIEdio96AQ?feat=directlink


https://picasaweb.google.com/lh/photo/yrBYMVDHK4mHnnuLjUredw?feat=directlink

I całkiem inny prezent:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/sSnn3ca3ATOCpBYPnH5tAQ?feat=directlink

Godzilla - 17 lutego 2011, 13:47

Drobna radość: zmobilizowałam się i kończę serwetkę w dość rzadkiej technice koronki renesansowej. Zaczęłam ją sporo lat temu, po czym wcisnęłam w kąt szafki i tak to leżało. Zobaczyłam, jak piękne rzeczy jedna z koleżanek zrobiła właśnie w tej technice, i wyciągnęłam UFO z lamusa. Stan z wczorajszego przedpołudnia:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/A7eHSkwQQaUhl4kBaJa5hw?feat=directlink

Zgaga - 17 lutego 2011, 14:04

O kurczaczki, w koronkę igłową chce Ci się bawić :shock: Pełen szacun.
Godzilla - 17 lutego 2011, 14:08

Palestynki też są igłowe, a wciągają jak bagno. Tutaj z kolei wypełnia się igłą kontur ze sznureczka robionego na szydełku. W sumie to mały wzorek, jeszcze niezbyt czasochłonny.
illianna - 17 lutego 2011, 14:22

Godzilla, piękna serwetka :bravo
Godzilla - 18 lutego 2011, 09:46

Skończona:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/jUDkKNviGO0-zOLeHV9tkA?feat=directlink

Witchma - 18 lutego 2011, 09:48

Godzilla, śliczna :) :bravo
Agi - 18 lutego 2011, 10:24

Godzilla, podziwiam kunszt i cierpliwość! :D
Kasiek - 18 lutego 2011, 14:24

Nasuwa mi się tylko jedno - wow. Przepraszam, że tak mało, ale mi języka w gębie zabrakło. Idę studiować jak to się robi. A serduszko z koronką - urocze.
Godzilla - 18 lutego 2011, 15:53

Kasiek, w sumie to nie jest trudne. Kurs masz tutaj - poprzeglądaj "Workshops" na dole strony:

http://www.teddys-handarb...ameehaekeln.htm
http://www.teddys-handarb...ndanleitung.htm

i tutaj:
http://domklary.pl/www/?p=444


i jeszcze:
http://chomikuj.pl/AleksP/makrama+szyde*c5*82kowa

nimfa bagienna - 18 lutego 2011, 16:00

Godzilla, to jest piękne.
illianna - 18 lutego 2011, 20:59

CUDO!
Kasiek - 19 lutego 2011, 12:43

Dzięki, Godzilla, ale jak zobaczyłam "inne rodzaje sznureczków" które wyglądają jak delikatne gałązki, to smętnie wróciłam do filcu :P
Godzilla - 19 lutego 2011, 13:25

Dzięki wszystkim za dobre słowo :)

Ja nie wychodzę poza ten podstawowy. Ale te inne wyglądają po prostu na szydełkowe tasiemki robione w pionie.

Godzilla - 23 lutego 2011, 19:15

Ot i trzeba było karteczki zrobić. Eksperyment, bo nigdy nie robiłam. Wygrał ten model:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/p2tczabXSbh4oN-2KJHwSg?feat=directlink

Godzilla - 10 marca 2011, 19:16

Takie coś się zrobiło, jako efekt uboczny kursu robienia koronek pętelkowych. Coś trzeba było zrobić z próbką w tak oryginalnych kolorach.


https://picasaweb.google.com/lh/photo/HacAx_iUKhd1T9FttOyObQ?feat=directlink

Godzilla - 8 kwietnia 2011, 17:51

Wreszcie mam wiadomość, że jest gotowa kołderka z samolotami. Widziałam na zdjęciu tylko fragment. Czekam, aż szyjąca koleżanka pochwali się całością. A na dodatek dowiedziałam się, że zdjęcie tej kołderki ma szanse pojawić się w czeskim piśmie "Švadlenka" http://www.svadlenka.com/svadlenka2.php. Fajnie by było własny samolot w gazetce zobaczyć :D

Edit: dostałam linka do kołderki. Spojrzałam i szczęka mi zastukała o podłogę. Takiej jeszcze nie widziałam! Nic dziwnego, że Czeszkom się spodobała :D

https://picasaweb.google.com/grazynahurny/KoDerkiZaJedenUsmiech#5593130459524955442

Mój samolot jest w lewym górnym rogu. Grażka zaszalała z tym szyciem!

Agi - 9 kwietnia 2011, 06:46

Rzeczywiście, wygląda fantastycznie! :D
Zgaga - 9 kwietnia 2011, 08:18

Ale odjazd. Ktoś miał dużo wyobraźni i umiejętności, oczywiście.
Godzilla - 12 kwietnia 2011, 11:40

Wreszcie jest zdjęcie w galerii kołderek:
http://www.kolderki.org/g....php?album=1253
Tu można zobaczyć w większym rozmiarze (i wszystkie kwadraciki z osobna) :D
Widać, ile osób pracuje nad jedną kołderką.

illianna - 13 kwietnia 2011, 12:52

Godzilla, trafił Ci się najfajniejszy samolot :)
dalambert - 13 kwietnia 2011, 12:58

Godzilla, Ale czad :D :!:
rozumiem że Ty tam za Piwonię robisz :wink: :?:

Godzilla - 13 kwietnia 2011, 13:06

Tak jest, Godzilla w tym towarzystwie jakoś mi nie leżała. Zresztą skądś już znasz ten nick, prawda? ;)
dalambert - 13 kwietnia 2011, 13:11

Godzilla, :D :bravo
Cudnie Wan to wyszło :!:

Godzilla - 13 kwietnia 2011, 13:26

Dzięki :D Ciekawe, czy się odezwie mama Karolinki, jak się małej podobała kołderka.

lllianna, on mi się nie trafił, tam każdy sobie wybiera wzorki. Szukałam i taki znalazłam, zależało mi żeby był jak prawdziwy. Właściwie tylko ustala się, czy na jednej kołderce dwa razy nie wyląduje ten sam wzór, albo czy są zachowane proporcje - jeśli dziewczynka np. lubi Disneya, Hannę Montanę i Rozbójnika Rumcajsa, to żeby nie dostała samej Syrenki Arielki w sześciu odsłonach.

illianna - 13 kwietnia 2011, 16:34

Godzilla, no to mamy podobny gust ;P:
Godzilla - 13 kwietnia 2011, 16:56

:D

Jeszcze helikopter, ten duży z imieniem, był z tej samej strony co wzór na mój samolot. Znalazłam tam jeszcze parę innych maszyn, ale to już były duże wzory, nie wlazłyby na kwadracik, nawet gdybym na 18-tce haftowała.

O tutaj:
http://www.cross-stitch-p...les-Charts.aspx

Kasiek - 19 kwietnia 2011, 09:41

Pięęęęęękna, naprawdę, w szoku byłam jak otworzyłam zdjęcie.
Godzilla - 23 kwietnia 2011, 17:03

A to są drobiazgi na prezent:

serwetki siatkowe


https://picasaweb.google.com/lh/photo/xpgQTWZ6eEr1hpHe2PlwjQ?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/-4VJEa_apeW0hi0Z3e5hRQ?feat=directlink

i poduszka na igły:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/iqUhRmqUWQ2QkOpggv5Uxw?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/QdJPYIQca8B0FnrC3l95mg?feat=directlink

Godzilla - 2 maja 2011, 13:55

Jeszcze jedna rzecz skończona, próbka kolejnego pętelkowego wzoru, tym razem ananasów:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/9CftzcTIYjP19UXuTwZaqw?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/Xjmdt9kBNNzXdACNCCks6Q?feat=directlink

illianna - 2 maja 2011, 18:56

Godzilla, ładnie!
Godzilla - 19 maja 2011, 13:00

Robię przymiarki do ręcznego barwienia kordonka. Pierwsze podejście chyba mało udane - użyłam esencji herbacianej i liczyłam na mocniejszy kolor, ale przynajmniej własnymi łapami spróbowałam jak to się robi. Teraz nić się moczy. Zobaczę, czy kolor w ogóle będzie widać i czy na robótce wyjdzie lekkie cieniowanie. Frywolitki z cieniowanych nici są niesamowite.
Kai - 20 maja 2011, 18:57

Jakie to wszystko śliczne :D
Godzilla - 21 maja 2011, 21:09

Dzięki :D

I jeszcze udało mi się skończyć wzorek w wiatraczki:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/5EfUey2fIYV5EJKNd0x89g?feat=directlink

i pomalutku robię większą serwetkę - to już naprawdę wymaga cierpliwości:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/0TNVxv4qmwHEN5NiJ7ReKg?feat=directlink

Jeszcze sporo zostało do końca.

W każdym razie większość egzaminów na studium zaliczona, będzie można spokojniej się za to brać.

Agi - 21 maja 2011, 21:15

Godzilla, gratuluję zdanych egzaminów i podziwiam cierpliwość w dłubaniu serwetek. :D
Godzilla - 26 maja 2011, 12:06

Nie wytrzymałam i sprawiłam sobie farby do tkanin. Na dodatek zdążyłam trochę wykorzystać. Kolorki na razie eksperymentalne, lalka Barbie się kłania ;) Ale technika wypróbowana, zobaczymy co dalej da się z tego zrobić. Nawet jakoś nie farbuje, przynajmniej w zimnej wodzie, i wbrew obawom nie zostawia kolorowych placków przy prasowaniu. Nici już wyschły, pierwsza zakładka frywolitkowa wydziobana:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/eQVOFUcuctwzyLQp9Y6wGQ?feat=directlink

illianna - 26 maja 2011, 12:22

Godzilla, bardzo ciekawy efekt :)
Godzilla - 26 maja 2011, 12:39

Podpatrzyłam tę metodę w jednym blogu. Zamiast wrzucać nić na godzinę do garnka z gotującym się barwnikiem, układa się ją w naczyniu do gotowania na parze (w mikrofali też się da zrobić), i maluje pędzlem małymi ilościami farby (dodaje się do niej odrobinę soli). Farba musi wsiąknąć i dobrze pokryć nić. Aby wszystkiego nie uświnić na kolorowo, pod nić podkłada się "korytko" umotane z przylepnej folii do żywności. Jak widać, można użyć różnych farb i robić eksperymenty. Fiolet wyszedł mi sam, z różu przemieszanego z turkusem. To wszystko wstawia się na parę i gotuje - na tamtym blogu było, że kilka minut, ja byłam ostrożna i trzymałam godzinę, jak w przepisie. Potem było długie moczenie w zimnej wodzie, a do ostatniego płukania dodałam ocet. I już.

W mikrofali podobno rzeczywiście trzyma się około pięciu minut. To raz.

A dwa, że nie jestem do końca zadowolona z tego co wyszło, i zastanawiam się, czy następnym razem nie przeprać nici w mydle. Może będą tę farbę trochę lepiej łapać. Zobaczę.

Trzy - nić do farbowania powinna być mokra (zmoczona i trochę odciśnięta), ale na suchą też się da nałożyć farbę, tylko trudniej jest wtedy uniknąć białych placków.

Zgaga - 26 maja 2011, 15:28

Że też Ci się chce. Szczerze mówiąc ja idę na łatwiznę, czyli kupuję cieniowaną włóczkę, zwłaszcza, ze można dostać przepiękne, cz z Regii, czy z Alizy, czy Merino. I wcale niedrogo.
Godzilla - 26 maja 2011, 17:05

Te Alizy są rzeczywiście śliczne, innych jecze nie sprawdziłam, tyle że to wszystko chyba do szydełkowania, a ja potrzebuję cienkiego kordonka do frywolitki. Mam ze dwa motki cieniowane, ale nie takie jak bym chciała, u nas asortyment jest dość ograniczony. Poza tym do biżuterii przydałoby się więcej zestawień kolorów. Nie potrzebuję wielgachnego motka, wolę małe porcyjki w różnych kolorach. Pewnie, to by było przyjemnie kupić całą paczkę próbek po 10 gram, i próbować trochę takiej, trochę takiej. A tak... nakupuję motków, których i za sto lat nie zużyję.

Zresztą to fajna zabawa, czuję się trochę jak alchemik :mrgreen:

Zgaga - 29 maja 2011, 16:10

A Kaja z Ariadny:
http://www.ariadna.com.pl/index.php/kaja.html
Albo Stokrotka z Altin Basak
http://www.fastryga.pl/go...ow=long&lang=pl

Godzilla - 29 maja 2011, 17:01

He, na razie chcę wykorzystać zapasy, które mam. Na pewno łatwiej zejdą podstawowe kolory - głównie czarny, może czerwony, trochę białego i ecru. Mam potężne zapasy białego kordonka, i jeżeli go w taki czy inny sposób nie wykorzystam, nawet nie znajdę miejsca na nowe motki. Frywolitki są malutkie i idzie na nie niewiele nici, a ja jestem coraz mniej skłonna do powiększania zapasów.
Zgaga - 30 maja 2011, 10:50

Godzilla napisał/a:
... a ja jestem coraz mniej skłonna do powiększania zapasów.

:lol:
Gdzie to wszystko trzymać?
A mówią, że od przybytku głowa nie boli. :lol:

Godzilla - 16 czerwca 2011, 10:08

Potwór Starszy ma dziś w szkole imprezę: każda klasa (chyba od 4 do 6) opracowuje jedno państwo, a potem wszyscy łażą po szkole, i zwiedzają a to Meksyk, a to Azerbejdżan. Nasi dostali Boliwię. Podzielili to sobie w grupach: geografia, historia, muzyka, zwyczaje itd, nam się dostała kuchnia i ciekawostki. Co było robić, przeprosiłam się z tłuszczem do głębokiego smażenia i upichciłam całe dwie porcje buñuelos, małych boliwijskich pączków, a do tego zamieszałam sałatkę z ciemnej fasoli i quinoa, komosy ryżowej. Fajna jest, ciekawa tylko jestem co na nią powie dzieciarnia. Jestem koszmarnie niewyspana, bo przecież sałatki nie mogłam przygotować wczoraj wieczorem. Dziś nie nadawałaby się do pokazania ludziom.

A teraz siedzę w domu i mam dwa śpiące koty, jeden w jednym pokoju, drugi w drugim. Jedna, oczywiście, to moja Simka. A drugi to ten syjamek, który przychodzi do nas w gości. Najłagodniejsze kocisko na świecie. Co prawda myszy nie mogą tego o nim powiedzieć.

dalambert - 16 czerwca 2011, 10:31

Godzilla, no to miałaś dzien, a własciwie nocko ranek.
Rozwin co nieco tę pączki, czym sięróznią od naszych małych pączusiów, a i o sałatce mogłabyś co wiecej pisnąć :!:

Martva - 16 czerwca 2011, 10:41

Godzilla napisał/a:
quinoa, komosy ryżowej


To dobre jest? Bo słyszałam że bardzo zdrowe, a to się wg niektórych wyklucza ;)

Godzilla - 16 czerwca 2011, 10:46

Przepisy chyba wrzucę do wątku kuchennego. W każdym razie już się przez telefon dowiedziałam, że buniuelos wszystkie zostały zjedzone i bardzo smakowały, sałatki trochę mniej, ale wiadomo że dzieci najpierw pochłaniają wszystko co słodkie, i w ogóle Boliwia cieszy się powodzeniem. Impreza jeszcze się nie skończyła.

Buniuelos to małe kulki ciasta, wielkości orzecha włoskiego. Ciasto jest bardzo proste, na proszku do pieczenia, nie na drożdżach, i mikserem ukręca się je bardzo szybko. Jedyny minus, że po takim smażeniu ciężko jest wywietrzyć dom. Aż mnie głowa rozbolała od tych oparów, a przecież zmieniałam olej jak należy po trzech porcjach. Pączusie są bez nadzienia, w porównaniu z naszymi dość suche. Posypuje się je cukrem pudrem z cynamonem, albo polewa np. syropem klonowym, i Boliwijczycy lubią jeść je na śniadanie do kawy albo innych lokalnych napojów. Mają tam różne wynalazki, napoje robione z białej kukurydzy albo liści koki i czego tam jeszcze. Nawet daje się znaleźć przepisy, gorzej ze składnikami. Liście koki zostawmy, ale żeby choć biała kukurydza. U nas kukurydza zachowuje się zerojedynkowo: jest - nie ma.

Co do sałatki, trochę ona kosztowała, bo quinoa bywa na co lepszych stoiskach ze zdrową żywnością i za darmo nie jest. To są ziarenka wielkości średniej kaszy, które gotuje się w wodzie w proporcji 1:2 przez jakieś 15 minut i zostawia na chwilę, żeby doszły. Bardzo wartościowe zboże, nawet podobno u nas potrafi urosnąć. Ma bardzo dużo białka, i nawet niezły smak. Do tego domieszałam czerwoną fasolę (wiem, zgodnie z przepisem powinna być czarna), i różne takie pomidorki, ogórki, awokado, a w charakterze zieleniny natkę pietruszki i kolendry. Miła niespodzianka - w sklepie akurat natka kolendry była, a ona ma fajny zapach. No i na to coś w rodzaju winegret, tylko z bardzo wielu składników.

Edit: Martva, mi nawet smakowało, wbrew obawom, bo kaszy nie lubię.

Martva - 16 czerwca 2011, 11:02

Godzilla napisał/a:
w sklepie akurat natka kolendry była, a ona ma fajny zapach.


Leci pluskwą, jak takie pluskwiaki co czasem zaśmierdują czereśnie :D Moim zdaniem. Jakoś nie mogę się do niej przekonać, za do nasiona kolendry pachną och ach afrodyzyjnie niemal.

Godzilla napisał/a:
Martva, mi nawet smakowało, wbrew obawom, bo kaszy nie lubię.


Ja lubię kasze wszelakie :D Dzięki, wypróbuję przy okazji :)

Godzilla - 16 czerwca 2011, 11:20

W tym zestawieniu smakowała mi, a powiem, że też nie bardzo byłam do niej przekonana. Są kraje, gdzie bez kolendry i w ogóle różnych natek życia sobie nie wyobrażają. Taka Gruzja na przykład. My nie jesteśmy przyzwyczajeni.
dalambert - 16 czerwca 2011, 11:25

Godzilla napisał/a:
My nie jesteśmy przyzwyczajeni.

Ogólnie to pewnie tak, ale porządny Kurczak po Polsku z nadzieniem to się własciwie w/g mnie bez natki pietruszki, koperku i kaszy mannej obyć nie może :)

Godzilla - 16 czerwca 2011, 11:36

No właśnie, jak natka, to pietruszki albo koperku, te dwie. No chyba że podciągniesz pod to szczypiorek. Mało kto używa szczypiorku czosnkowego. Tymczasem w różnych krajach sypie się do jedzenia miętę, kolendrę i inne, np. trybułę.
dalambert - 16 czerwca 2011, 11:42

Godzilla, My to używamy i bazylii /Pucek na oknie ma/ i mięty / działeczka - własnie przywiozła/ jest i lubczyk, marzę o arcydzięglu, ale jak wspomniany kurczak to do nadzionka stanowczo daję po pęczku i pietruszki i koperku :)
Kai - 16 czerwca 2011, 12:09

Za miętą nie przepadam, ale wszelkiego rodzaju inne ziółka sypię dość bez opamiętania :D Pietruszka i koperek też dyżurne.

Szczypiorek czosnkowy to u nas "nie schodzi" więc trudno go dostać, cebulę czosnkową już prędzej. Ot, życie na zad**iu. :twisted:

Godzilla - 16 czerwca 2011, 12:14

Ja mam w domu odwrotnie: nikt poza mną nie zjada natek, no może Ra66it trochę, bo dzieciaki uciekają. Dlatego jak kupię pęczek natki, to go kroję w całości i zamrażam, inaczej się 3/4 zepsuje. Bardziej wymyślne zielonki pojawiają się tylko ze szczególnych okazji. Ciekawe, czy młody się przekona wreszcie do czegoś nowego, bo straszny z niego uparciuch. Swoją drogą muszę kiedyś zrobić coś z kuchni gruzińskiej. Mam fajną starą książeczkę. Trzymam w szafce całą stertę książeczek kucharskich, jakie były wydawane w latach 80-tych. Marniutkie wydania, ale jaka fajna zawartość. Widać, że ktoś myślał co tam pisze, i trochę - bardziej lub mniej, zależy jak ciężkie były czasy - dostosowywał przepisy do możliwości. Czasem były dwie wersje: jedna nasza, druga oryginalna lub zbliżona do oryginału, dla tych, którzy mieli okazję gdzieś daleko być i przywieźli przyprawy.
Martva - 16 czerwca 2011, 12:19

Godzilla napisał/a:
Mam fajną starą książeczkę.


Taką żółtą?

ED. Muszę się rozejrzeć za trybulą, nasiona mozna kupić na allegro więc pewnie w budkach z nasionami też bywa :) A ja lubię wszelkie roślinności, pod warunkiem że nie lecą pluskwą i anyżkiem ;P:

Godzilla - 16 czerwca 2011, 12:21

Tak, z żółtym górnym rogiem.
dalambert - 16 czerwca 2011, 12:22

Godzilla, Znam te ksiażeczki i pare mam , jak choćby "Kuchnia domowa francuska" - Halbańskiego, "Kuchnia chińska' = znakomity przepis na "jaja marmurkowe-herbaciane' , jeszcze "Paella u Sncho Pansy" czy Marii Lemnis / ksywka pana Żakiego/ "W stropolskiej kuchni" genialna gawęda z przepisami - tak było tego troche.
Dziś to jeno kolorowe foty i hameryckie przepsy = ej łaza się w oku kręci.

Agi - 16 czerwca 2011, 12:38

dalambert napisał/a:
"Paella u Sncho Pansy"

"Tortilla u Sancho Pansy", też mam.
I wiele innych pozycji.
Najbardziej sobie ceniłam "Gawędy o jedzeniu" Marii Iwaszkiewicz, napisana z humorem i świetne przepisy, a Halbańskiego mam "Potrawy z różnych stron świata" do dziś z niej korzystam.

dalambert - 16 czerwca 2011, 12:51

Agi, ta "Domowa francuska" też doskonała i lata siedemdziesiate / pierwsze wydanie/ bardzo inteligientnie dostosowuje przepisy do ówczesnych możliwości rynkowych. U minie prawie "zaczytana" na śmierć.
Kai - 16 czerwca 2011, 12:55

dalambert, też ją mam i faktycznie, jest świetna.
Natomiast moją ulubioną lekturą w dzieciństwie była ta książka. Dzięki niej nie uśmiecham się głupio na widok "skrzydła wołowego" :D

Agi napisał/a:
Najbardziej sobie ceniłam "Gawędy o jedzeniu" Marii Iwaszkiewicz, napisana z humorem i świetne przepisy


Właśnie miałam o niej wspomnieć :D

Godzilla - 16 czerwca 2011, 14:50

Świetne były dwie broszurki wydane przez "Kontynenty", "Gospoda pod Gorącym Słońcem". Dotąd mam do nich sentyment.
Godzilla - 1 lipca 2011, 09:15

Po długich zmaganiach i różnych przerwach skończyłam zimowy obrazek:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/5l2H6bjUFpMxO1k1JckQBQ?feat=directlink

Trochę przekłamane kolory, nie za dobrze umiem sobie z nimi radzić.

Agi - 1 lipca 2011, 09:28

Rzeczywiście, trochę cukierkowe wyszło, ale robota świetna. :)
Godzilla - 1 lipca 2011, 09:36

Może wieczorem mąż coś sensownego z tym zrobi.

Potwór Młodszy ostatnio stanowczym tonem zażyczył sobie kanwy i wzoru, bo chce wyhaftować kotka. Znalazłam jej kilka malutkich wzorków, bo przecież nie dam jej kota 100x100 krzyżyków. Zdążyła już wyhaftować cały łepek i muszę powiedzieć, że ładnie jej to wychodzi.

Godzilla - 3 lipca 2011, 12:01

Może trochę za ciemne zdjęcie, ale kolory chyba bardziej naturalne:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/3slL6rBh_4RL7frZvxXnmw?feat=directlink

Godzilla - 8 lipca 2011, 23:56

Skończone (dawno), wręczone (niedawno), mogę wkleić zdjęcia:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/DjSpHY-Ej6DDFFVwHzBF8w?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/xB2YQQDYWxIOjZsdHMyzCw?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/k6fyQIhdG-ksbQYXIejK_A?feat=directlink

Witchma - 9 lipca 2011, 08:40

Godzilla, to jest naprawdę śliczne :)
fealoce - 9 lipca 2011, 10:29

Kurcze, podziwiam :)
Kai - 9 lipca 2011, 10:35

Cudne! Pasowałyby do tego moje nowe kieliszki :D Cudne, z Krosna, z delikatnym wytłoczonym wzorkiem. I białe frezje.

Uwielbiam takie aranżacje :D

Godzilla - 23 lipca 2011, 19:08

Pokrowiec na telefon, z chrząszczami w roli głównej:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/vo0a2hEKX03_crybB0OsrA?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/roaU2kZLJpehVXXG_H9VVg?feat=directlink

Agi - 23 lipca 2011, 19:11

Pomysłowy :bravo
Kai - 23 lipca 2011, 20:50

Godzilla, :bravo :bravo :bravo
illianna - 24 lipca 2011, 13:52

Godzilla, very nice :bravo
Martva - 24 lipca 2011, 18:54

A wręczony już? Jak reakcja?
Godzilla - 24 lipca 2011, 19:07

Bardzo pozytywna :D Po pierwsze, telefon nieoczekiwanie zyskał fajny worek. Co prawda nie wodoodporny, ale sam telefon jest z tych nieprzemakalnych. Po drugie, chrabąszcze zostały zidentyfikowane do poziomu podrodziny czy jakoś tak. Gatunek nie, bo to egzotyczne bydlaki. Po trzecie, Osoba Towarzysząca powiedziała, że też by się jej takie etui podobało, gdyby była na nim baletnica. A po czwarte, jeden ze wzorków ma błąd rzeczowy, bo czułki robala powinny być pogrubione tak samo jak tego drugiego :mrgreen: To się nazywa spojrzenie fachowca!
Godzilla - 26 lipca 2011, 12:06

Zabawiłam się w fotografowanie moich frywolitek. Efekty są tu:


https://picasaweb.google.com/Piwonia67/Frywolitki#5633599583445267794

(to i dalsze zdjęcia).

nimfa bagienna - 26 lipca 2011, 12:20

Na widok tego granatowego (obroża?) i tego czegoś brązowego (kolczyk?) zaśliniłam się jak pies.
Martva - 26 lipca 2011, 12:24

Bardzo fajne.
I w głowie mi się nie mieści jak się robi coś takiego ;)

Godzilla - 26 lipca 2011, 12:26

W większości przypadków te długie twory występują w komplecie - bransoletka + obroża / krótki naszyjnik. Było trochę więcej, ale się porozchodziły po rodzinie.

Edit: Martva, musiałybyśmy trochę posiedzieć razem, szybko byś złapała jak to idzie :) Ale fakt, że jest dość pracochłonne. Ty coś wiesz o pracochłonnej biżuterii.

To brązowe to jest kolczyk, na razie sam jeden, bo eksperymentalny. Próbowałam zastosować nowo poznaną technikę wrabiania koralika w środek. Dotąd była to dla mnie czarna magia, wcale nie jest oczywiste jak to się robi. Po prawdzie to mi jeszcze nie za dobrze wychodzi, kiedyś powinnam przysiąść i nad tym popracować. Kusząca sprawa - mam trochę nieforemnych i sporych, a dość fajnych koralików, i w ten sposób mogłabym je jakoś pożytecznie wykorzystać.

Agi - 26 lipca 2011, 12:37

Godzilla, gratuluję pomysłu i cierpliwości. Efekt bardzo, bardzo. :bravo
Jedenastka - 26 lipca 2011, 14:15

Godzillo, ta czarna:
https://picasaweb.google.com/Piwonia67/Frywolitki#5633599675796735410
bardzo mi się podoba.
Delikatne, koronkowe zestawienie z koralikami. Dyskretna i elegancka.

Wiesz, przy okazji zwiedzania zamku krzyżackiego w Kętrzynie odkryłam na parterze sklepik z rękodziełem, w którym kupiłam długie (można owinąć ze trzy razy wokół szyi) korale.
Są z czarnych, dzierganych kwiatków (płatki pełne) połączonych z lekko fioletowymi, szklanymi koralami opalizującymi na złoto. Też fajna robótka ale efekt nie tak subtelny jak Twój :)

Godzilla - 26 lipca 2011, 17:54

Dzięki :D

W razie czego dajcie znać na PW.

Kai - 26 lipca 2011, 21:15

Jedenastka, mnie też urzekła, choć nie wiem, czy to mój styl :) ale piękne jest bez wątpienia. I te bordowe też piękne.

Jeśli z Karoliną będzie na poważnie to może jej coś takiego pod choinkę zafunduję :D
Jedenastka, fotę daj :)

Godzilla - 26 lipca 2011, 21:37

Kai, a jest coś bardziej w Twoim stylu? Kolor to kolor, zawsze da się znaleźć inne nici i koraliki.
Kai - 26 lipca 2011, 21:39

Godzilla, muszę pomyśleć, :) Uwielbiam Twoją sztukę :D
Moje kolory to od zawsze czarny, bordo, khaki i piaskowy. Wszystkie się łączą ze sobą, żadne się nie gryzą :D

Jedenastka - 27 lipca 2011, 09:36

Kai, teraz nie zorganizuję specjalnej sesji foto koralików ale jeśli będzie okazja to postaram się pamiętać :)
O tak, bordowe też fajne. Wyobrażam sobie jeszcze ciemniejszy odcień połączony ze złotymi koralikami. Wersja wieczorowa.
A ta biała jest słodko niewinna, do niektórych dziewczątek świetna :wink:

Godzilla - 27 lipca 2011, 10:20

Posadziliśmy sobie drzewka, teraz będziemy je codziennie podlewać:

www.myfaty.posadzdrzewo.pl
http://simka.posadzdrzewo.pl
http://kociurro.posadzdrzewo.pl

Podobno po tej akcji coś tam jest sadzone w parkach narodowych.

Kai - 27 lipca 2011, 20:57

A ja skończyłam hiszpana.
Czuję się jak zbita cepem :D i szczęśliwa.

Godzilla - 27 lipca 2011, 21:05

Kai, super, możesz odetchnąć. Teraz chyba dobry hamak. Ja Ci wiszę jakieś biżu za cierpliwość i sterty objaśnień wiesz kiedy :D
Kai - 28 lipca 2011, 19:27

Godzilla, weź się nie wygłupiaj, kiedyś ja Ciebie będę potrzebować, kto wie?

Jadę do Macek na byczenie się. Fotel masujący, robaczek w mezcalu i feijoada. I 3 koty i wieeelki pies. Odpocznę :D

Godzilla - 28 lipca 2011, 19:44

Fotel masujący, mrrau. Oraz mrrau, mrrau, mrrau i hau.

Robaczek w mezcalu, Mamma mia, to jakiś wąż zakonserwowany? :shock:

Edit: a jak Ci będę się mogła kiedyś przydać, to bardzo, bardzo chętnie :)

Kai - 28 lipca 2011, 20:38

Jutro fotkę wrzucę i obiecuję fotkę, jak go pożeram :)

Masz rację, mrrrau i mrrraauu i mmmmmmmmmrrrrrrrrrrrrrrrrrraaauuu zwłaszcza program Full Back.

Bądź w Katosach, bądź na tak długo, żebyśmy pojechały do Macek na cudny weekend :) Czasem trzeba wszystko z tyłu zostawić, bo zwariujesz.

I właź na Sithów :D

Godzilla - 28 lipca 2011, 20:48

:D No kiedyś muszę!
Kai - 28 lipca 2011, 20:53

No ja myślę!
:D

Ellaine się przyjęła :D choć nie miała overnight party :)

Program to przekąska i drink, gotowanie, żarełko, potem muza albo filmik i od rana powtórka :D

Godzilla - 28 lipca 2011, 21:08

No to mam na co ostrzyć sobie ząbki.

Chwilowo staram się opanować to wrabianie koralika, i coś takiego mi wychodzi:

https://picasaweb.google.com/lh/photo/25vSk-MXhMx4PkiY464n1Q?feat=directlink

Kai - 30 lipca 2011, 21:12

Super! Kojarzy mi się "Arszenik i stare koronki". Pięknie by to wyglądało :)

No to jestem po ośmiorniczkach a la Mafia, po gusano (mam zdjęcie jak pożeram), po feijoadzie i fsumie... to gusano był ok, pięknie pachniał i smakował agawą, ale feijoada dla mnie za ciężka i za tłusta, za to ośmiornice włączam na stałe do jadłospisu.

Godzilla - 30 lipca 2011, 22:05

A ja sobie gmeram po blogach prawdziwych frywolitkowych artystek i dostaję oczopląsu i coraz większych kompleksów. Chociaż tak jak kiedyś uważałam, że nie dam rady wymyślić nawet najmniejszego wzoru, to ten naszyjnik bez żadnych ściągawek zrobiłam. Tylko raz musiałam ciąć pierwsze okrążenie, jak za ciasne wyszło. Oczywiście sam pomysł nie jest oryginalny. W końcu mnóstwo kobiet (i mężczyzn czasem też) robiło takie rzeczy od trzystu lat, i mnóstwo rzeczy zdążyli wymyślić.
Martva - 5 sierpnia 2011, 10:24

Gmeranie po blogach artystek jest zdradliwe, człowiek się często zachwyca a potem stwierdza że on, mały żuczek, nigdy nie będzie na tyle dobry żeby tym artystkom igły podawać (nie wiem czy we frywolitkach używa się igły, więc nie wiem co by można robić takim artystkom, kordonek rozplątywać?). Z drugiej strony inspiracja, nowe rozwiązania, nowe pomysły.

Nawiązując do innej dyskusji, chciałam powiedzieć że Twoje naszyjniki uważam za szalenie eleganckie. Zwłaszcza czarne, chociaż najbardziej najbardziej chyba podobają mi się białe, są strasznie niewinnourocze. Ale taki czarny, do małej czarnej, na wieczór - mrau!

Godzilla - 19 sierpnia 2011, 21:45

Fajnie było na urlopie. Dłuższy czas w Tatrach. Zresztą tam, gdzie się zatrzymaliśmy, mieszka moja znajoma z forum robótkowego. Super. Nagadałyśmy się. Ona ode mnie dostała jakieś drobiazgi, i ja od niej :) i czuję się, jakbym ją znała od zawsze. W zeszłym roku była herbatka z łącką gruszkówką. W tym sąsiad zaprosił nas znienacka na urodziny ("K***, mogłybyście wpaść do mnie, k***, na urodziny, bo k*** nie mam z kim pić" :mrgreen: ) i dostało mi się wiśniówką - ale nie dałam się doprowadzić do stanu, w którym sąsiad ów (zalany) musiałby mnie odwozić do domu, i bez kaca się obyło. Po górach sobie pochodziliśmy, pogoda była znośna, zwłaszcza jak na to lato, a w długi weekend wybraliśmy się na trasy po różnych zakamarkach gdzie mało kto dociera. Tam było cudownie, bo w Kościeliskiej człowiek się o człowieka potykał. A potem posiedzieliśmy troszeczkę pod Ojcowem. Pokazaliśmy dzieciarni skałki i parę jaskiń. Od razu mówię - największy tłum zwalił się do jaskini Łokietka, za to bardzo sympatycznie i w niewielkim gronie chodziło się po Wierzchowskiej i Ciemnej. Znalazłam amonita!
Kai - 19 sierpnia 2011, 22:05

Godzilla, dlatego czasem wolałam zmoknąć, zmarznąć a pójść poza sezonem.
Godzilla - 19 sierpnia 2011, 22:08

Nie ma rady, dzieci w szkole, szkolne wakacje nas ograniczają od paru lat. Przedtem też woleliśmy lądować tam poza sezonem.
Kai - 19 sierpnia 2011, 22:13

Przyznam się że czasem zarwałam tydzień lub dwa z roku szkolnego. Oni i tak nie nauczą wiecej ;)

A w Niedźwiedziej byłaś?

merula - 19 sierpnia 2011, 22:29

Niedźwiedzia chyba nie w tych górach Kai.
Godzilla - 19 sierpnia 2011, 22:41

Z ciekawości popatrzyłam na zdjęcia Niedźwiedziej. Piękne nacieki. Ale góry faktycznie nie te. W ojcowskich jaskiniach nie ma takich stalaktytów.
illianna - 20 sierpnia 2011, 18:52

Godzilla, ale tuż za polsko słowacką granicą w Łysej Polanie, czyli Tatrach jest przecudna jaskinia z mnóstwem form naciekowych, ładnie wyeksponowanych, kolorowo oświetlonych itp, polecam.
Godzilla - 20 sierpnia 2011, 18:56

To za rok, i musimy dzieciom wyrobić paszporty. Zresztą zobaczymy, dokąd nas wtedy poniesie.
illianna - 20 sierpnia 2011, 19:01

http://www.ssj.sk/jaskyne...ianska/pristup/

jakby było potrzebne, jak z dzieciakami to można zrobić taki wypad jedna jaskinia a potem Tataralandia, gorąco polecam :)

Godzilla - 20 sierpnia 2011, 19:06

Z Murzasichla, Zakopca i okolic są organizowane jednodniowe wycieczki do tej jaskini. No ale my sobie jedziemy na dowód, który mamy i tak, a dzieciom trzeba dopiero jakiś dokument zorganizować. Inaczej już byśmy sobie tam pojechali. Nienawidzę papierów.
Kai - 20 sierpnia 2011, 20:50

merula, a czy napisałam, że w tych górach? Po prostu zapytałam, bo akurat Niedźwiedzią dość często odwiedzałam :)
Matrim - 20 sierpnia 2011, 22:09

Godzilla napisał/a:
Od razu mówię - największy tłum zwalił się do jaskini Łokietka


Kilka lat temu wybrałem się tam z moją (przyszłą wówczas) żoną, zajrzeliśmy po drodze. Szliśmy sobie ścieżką - pusto. Doszliśmy do wejścia - pusto, tylko dwoje przewodników w budce. Fajnie się chodziło mając prywatnego przewodnika ;)

Ale, przy całym patriotyzmie, jaskinie w Cacahuamilpa to już jest inny świat.

Godzilla - 20 sierpnia 2011, 22:42

Widziałam całą serię zdjęć z jaskiń gdzieś daleko. Coś niesamowitego, całe draperie z nacieków, kolumny, świeczniki i Bóg jeden wie co jeszcze. Chciałabym kiedyś zobaczyć. Mało prawdopodobne przy moim podejściu do podróżowania.
illianna - 21 sierpnia 2011, 11:20

Matrim, byłeś? bo wiesz jak to jest ze zdjęciami :mrgreen:
Godzilla - 21 sierpnia 2011, 12:16

Przewodnicy pokazali nam pająki jaskiniowe, podobno najbardziej jadowite w Polsce. Użądlenie jest równie paskudne jak szerszenia. Nawet zdjęcie mamy. I to sobie siedziało na ścianie czekając na turystów.
merula - 21 sierpnia 2011, 19:11

może turyści smaczni są?
Matrim - 21 sierpnia 2011, 19:20

illianna, no właśnie byłem (trochę niespodziewanie, ale jednak) i wrażenia są dużo, duuuużo, duuuuuuuużo lepsze niż lokietkowe :) Jaskinie są ogromne, jakby się chodziło po wnętrzu pokręconego budynku. Już samo wejście jest niesamowite: ogromna dziura w zboczu, a w dole, daleeeko, ludzie jak mrówki znikające w mroku :) Skojarzenia z Morią nasuwały się same.
illianna - 23 sierpnia 2011, 18:24

Matrim, o to musi być super!
Godzilla - 23 sierpnia 2011, 19:48

Matrim, zazdroszczę :D
Matrim - 23 sierpnia 2011, 20:05

illianna, Godzilla, najgorszy w podróży za ocean jest koszt biletu lotniczego, bo sam pobyt kosztuje mniej więcej tyle, ile dwutygodniowy pobyt w Egipcie. Jakby co, mogę polecić miejscowe (prowadzone przez za***istego meksykańskiego Polaka) biuro podróży :) Jeśli uda się złowić tani bilet, to może być fajna wycieczka.

My pojechaliśmy w ostatniej chwili "na zastępstwo", na wycieczkę hmmm... pielgrzymkową :) Choć towarzystwo w większości było iście szatańskie (i to nie w wesołym znaczeniu słowa). Urywaliśmy się, kiedy się dało. Jeśli zbierze się osiem osób, to już można z Andrzejem (przewodnik) załatwiać wycieczkę :)

Godzilla - 25 sierpnia 2011, 16:00

Takie dwa obrazki siedzą na tamborkach:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/A-oKJQGVoNaPugMfpqsPdw?feat=directlink


https://picasaweb.google.com/lh/photo/lCzK0sq6LzjCE-suwpsiFA?feat=directlink

Kai - 25 sierpnia 2011, 19:59

Oooo, śliczne! A smoczka nie masz?
Godzilla - 25 sierpnia 2011, 20:13

Smoka takiego ziejącego ogniem? Czy ciam-ciam-ciam - do ssania? :mrgreen: Jeden i drugi wzorek by się znalazł, ale jakoś dotąd do smoków nie doszłam.
Martva - 26 sierpnia 2011, 11:06

Ładne kwiatki ;)

Odnośnie dg w wątku wkurzeniowym - po pierwsze, wygląda na to ze VAT i kasa jednak od razu, co jest trochę bez sensu. Po drugie,
Cytat:
Niech nie wpisuje biżutów póki nie musi. Teraz zmiana wpisów, w tym dodanie kodów PKD jest bezpłatne.

Dobrze wiedzieć, kiedyś ludzie wpisywali wszelkie możliwe PKD przy rejestracji działalności, żeby potem nie dopłacać. Moje guru fotografii biżuteryjnej miało nawet jakieś stoczniowe rzeczy na wszelki wypadek ;)

Godzilla - 26 sierpnia 2011, 19:26

No, to by rozwiązywało ten problem. Jest jakiś centralny elektroniczny formularz, tylko pierwszym razem trzeba się zarejestrować i dostać jakieś urzędowe potwierdzenie. Jeszcze raz przejrzę swoje numerki PKD, zastanowię się, czy z którymś nie będzie takiego problemu.

Co do sensu - urzędnikom najwyraźniej wydaje się, że im się to opłaca. Zawsze kogoś naciągną na pieniądze. Tylko zdecydowanie więcej osób po prostu działa na szaro, bo sobie to wszystko skalkulują i im wychodzi, że nie warto się rejestrować. No i chytry dwa razy traci, a sto procent od zera to mniej niż dziesięć od jednego. Liczyć nie umio, a po ministerstwach siedzo. I jest jak jest.

Kai - 26 sierpnia 2011, 22:25

Godzilla napisał/a:
Smoka takiego ziejącego ogniem?

Ooo tak :)

Godzilla - 28 sierpnia 2011, 23:34

Skończyłam słoneczniki. Właśnie się suszą po praniu.
Kasiek - 29 sierpnia 2011, 07:55

Te z tamborka powyżej? Śliczne, czekam na efekt ostateczny :)
Godzilla - 29 sierpnia 2011, 14:46

Tak wyglądają:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/zm2jJCeWNIOPxs8Z4DvzuA?feat=directlink

Agi - 29 sierpnia 2011, 14:48

Godzilla, nieustająco podziwiam Twój kunszt i cierpliwość.
Martva - 29 sierpnia 2011, 17:13

+1!
(nawet gdybym tak umiała, to chyba by mi się nie chciało ;) )

Kai - 29 sierpnia 2011, 19:39

Znalazłam okulary, obejrzałam i się palę z zazdrości ;)
Godzilla - 5 września 2011, 11:36

Ale fajnie. Hafty Polskie robią imprezę w listopadzie, w Ustroniu (Beskid Żywiecki): II Zjazd Zakręconych w Krzyżyk, i tak na forum od słowa do słowa wyszło, że będę prowadziła kursy frywolitek i koronek pętelkowych. Troszkę mnie głowa boli jak mam się do tego przygotować, bo jeszcze nie prowadziłam takich zajęć, szczególnie na tak wiele osób. Muszę przygotować wzory, przemyśleć co i jak będę pokazywać i wyjaśniać, uzgodnić z organizatorem, jakie materiały ma mi przygotować (nici, czółenka i inne takie), może i jakiś własny zapas zdobyć, bo towarzystwo potem regularnie podbiera przybory i ściuboli prace po pokojach. I jeszcze dostać się tam i z powrotem. Autobus jest dwa razy tańszy niż pociąg, jedzie 8 godzin - jak moje plecy to zniosą? Ech, żeby tak jeszcze po górach się przejść, ale to się raczej nie da...
Martva - 5 września 2011, 11:43

Godzilla, gratuluję :)
Godzilla - 8 września 2011, 20:20

No i już sobie to i owo wymyśliłam, poukładałam, a teraz potrzebuję żywego materiału, żeby przetestować, na ile strawny jest ten program i czy w dwie godziny nauczę towarzystwo prostego wzorku i wrabiania koralików.
merula - 9 września 2011, 22:33

mogę posłużyć za królika doświadczalnego.
Godzilla - 9 września 2011, 22:46

Hi hi, czemu nie!
Kai - 11 września 2011, 14:27

X-winga proszę! :D
Godzilla - 11 września 2011, 15:01

Yyy, znaczy z koronki to ja jeszcze X-wingów nie robię. Może jakieś haftowane by się znalazły :mrgreen: W sumie Ustroń to nie tak daleko od Katowic, mogłabyś zajrzeć czy ktoś nie wyhaftował ;)

Z rzeczy latających ja mam dotąd na koncie tylko ten kwadracik z samolotem sprzed roku.

Kai - 13 września 2011, 20:09

Spoko, Słońce, ja żartowałam ;)
A kwadracik był przepiękny. Może powtórz z X-wingiem albo TIE?

Godzilla - 13 września 2011, 20:34

Jak znajdę fajny wzorek (bo niefajnych nie chcę ;P: ) to czemu nie. Ta piłka kiedyś się u licha skończy.
Godzilla - 17 września 2011, 22:12

Ktoś podrzucił mi nazwisko Leonida Afremowa. Niesamowite, kolorowe malarstwo:

http://isabelgg.blogspot....id-afremov.html
http://jazzmena.wordpress...leonid-afremov/

nureczka - 25 września 2011, 18:35

Ja w wyrobie Godzilli



nureczka - 25 września 2011, 18:37

I samo dzieło w zbliżeniu:

Martva - 25 września 2011, 18:50

Świetna :bravo
Godzilla - 25 września 2011, 19:09

Fajnie! I pasuje? Jeśli tak, to bardzo się cieszę!
Agi - 25 września 2011, 19:35

Bardzo misterna robótka. Piękne. :)
Świetnie wyglądasz nureczko.

Godzilla - 27 września 2011, 14:19

Dzięki za dobre słowo :D

Wygląda na to, że Ukrainki podchwyciły pomysł zjazdu robótkowego. Robią swoje spotkanie w Kijowie. Znalazłam coś takiego:
http://vyshyvanka.ucoz.ru/forum/34-662-11
I już jesteśmy w kontakcie. Kto wie, może do Ustronia zawita ekipa z haftami ukraińskimi :)

Godzilla - 8 października 2011, 13:57

Piłka skończona:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/2cahXWtlp4ZxHEuWpaQFwA?feat=directlink

Godzilla - 10 października 2011, 20:57

Jeszcze kilka prac z ostatnich miesięcy:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/wRhVoJyyIf6Jbo2Xyppidw?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/gSZyj8MOt8ZZW4XgRMwiMg?feat=directlink


https://picasaweb.google.com/lh/photo/Ii0LJFHIiwF2SP4AHAmJgw?feat=directlink


https://picasaweb.google.com/lh/photo/2xtjfVO-MBARg_OPWlrx-A?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/P3jWRjyuE9vL0Q3oz2-szA?feat=directlink

Muszę przyznać, że kota jest świetną modelką.

Witchma - 11 października 2011, 08:41

Godzilla, więcej zdjęć koty! :D
Godzilla - 11 października 2011, 09:53

https://picasaweb.google.com/lh/photo/jYXx-PKisj_Sk_PXH2L89g?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/4M0QPVULHuMuTUCB9QlXXQ?feat=directlink

:D

Witchma - 11 października 2011, 10:05

Godzilla, pomiziaj kotę ode mnie, cudna jest! :)
Godzilla - 11 października 2011, 10:16

Nie ma sprawy, właśnie się do mnie przymila, mruczy, mrauczy, jeździ mi końcem ogona po nosie i łazi po klawiaturze.
nimfa bagienna - 11 października 2011, 10:22

Kota śpiąca przy klawiaturze to mistrzostwo świata. Aż się ręka wyciąga, żeby pogłaskać.
dalambert - 11 października 2011, 10:24

nimfa bagienna napisał/a:
Kota śpiąca przy klawiaturze to mistrzostwo świata.

Nieprawda, to jest GRZECZNA Kota ! Śpi OBOK klawiatury, moża nawet pisać, jednocześnie miziając łokciem :wink:

Kasiek - 12 października 2011, 14:27

Ech, kota cudna jest :)
A jeszcze cudniejsze wyrobianki

Zgaga - 17 października 2011, 12:00

Zdjęcie koty robiącej "a kuku"

:lol: Super. :lol: :lol:

Godzilla - 31 października 2011, 17:05

Pakuję się do piątkowego wyjazdu na zjazd w Ustroniu. Drukuję, przygotowuję pomoce naukowe, kompletuję prace do zabrania i inne takie. Jeszcze ksero, kupić kilka klejów biurowych, i BILETY, koniecznie BILETY. Aż na Zachodni przyjdzie jechać. Błe.

Wszystkie miejsca na mój kurs są już zajęte. Zresztą w tej chwili zostały chyba tylko 3 kursy, na które są w ogóle jakieś miejsca. Adrenalinka rośnie.

Martva - 2 listopada 2011, 16:22

Właśnie wyczytałam na Facebooku że moja (i shenry) znajoma będzie tam prowadzić kurs sutaszu :)
Zgaga - 6 listopada 2011, 12:41

O jaki zjazd chodzi?
Godzilla - 6 listopada 2011, 20:33

O ten:
http://coricamo.com/messa...nikow-haftu.htm

Agi - 6 listopada 2011, 20:36

Godzilla, jak Ci poszło? :)
Godzilla - 6 listopada 2011, 20:42

Nierówno - parę osób dało sobie spokój i troszeczkę zwątpiło we własne siły, ale część ku mojemu zdumieniu właściwie przedarła się przez cały materiał, jaki obmyśliłam, a był znacznie bardziej ambitny niż mi się wydawało. Już zdążyłam zapomnieć, na jakie trudności natykają się początkujący przy czółenku. Na igle wychodzi łatwiej i szybciej (przynajmniej na początku), ale czółenkowe prace są bardziej kształtne - no i to jest klasyczna technika frywolitki. Ci co dotarli do końca mają podstawy, aby już samodzielnie kombinować i robić pierwsze prace.
Agi - 6 listopada 2011, 21:07

Czyli w sumie sukces. Gratuluję.
Ja czółenkiem nigdy nie pracowałam, jedynie szydełkiem.

Godzilla - 6 listopada 2011, 21:20

Jestem początkującym nauczycielem, a ludzie mają różne predyspozycje. Jedni łapią szybko, inni potrzebują więcej czasu, albo trzeba w jakiś specjalny sposób do nich dotrzeć aby poszli do przodu. Tu nawet nie chodzi o samo zrozumienie, a o pracę rąk. W pierwszej grupie zatrzymaliśmy się na najprostszych rzeczach, w drugim zrobiliśmy właściwie wszystkie potrzebne elementy, łącznie z fajerwerkami takimi jak wrabianie koralików.
Agi - 6 listopada 2011, 21:30

Kiedy następne spotkanie?
Godzilla - 6 listopada 2011, 21:35

Inszallah za rok :)

Nawet jest już trochę zdjęć:
http://fotoreportaz.ox.pl...ikow-haftu.html

Agi - 6 listopada 2011, 21:39

Fajne robótki, a Ty jesteś bardzo skupiona w czasie instruktażu.
Godzilla - 6 listopada 2011, 22:03

Oj, było skupienie, bez przerwy trzeba było do wszystkich po kolei podchodzić i pokazywać, tłumaczyć, prostować supełki. Po całym dniu byłam wykończona. Ale jest satysfakcja, że aż tyle udało się im pokazać! :D

A z innej beczki, zobaczyłam tę pościel i padłam:



Ciekawe, ile osób kapnie się, że ten wzór to nie jest jakaś mandala czy insza abstrakcja ;P:

Godzilla - 7 listopada 2011, 16:56

Jeszcze trochę zdjęć z imprezy:
http://pat15.net/modul,ga...ikow-haftu.html

Artykuł z lokalnej prasy:
http://wiadomosci.ox.pl/w...ja-cudenka.html

I film ze spotkania:
http://pat15.net/modul,ne...ikow-haftu.html

I telewizja Katowice, ok. 5 minuty wiadomości:
http://www.tvp.pl/katowic...da-2145/5624541

Godzilla - 8 listopada 2011, 20:39

Jeszcze jedna miła rzecz - są zdjęcia kolejnej kołderki z moim kwadracikiem
http://www.kolderki.org/g...tup&cat=0&pos=7
Moja jest karetka w prawym dolnym rogu.

Agi - 8 listopada 2011, 20:43

Godzilla, zdolna bestia z Ciebie! :)
Godzilla - 10 listopada 2011, 09:30

Najfajniejsze, że jest i ciąg dalszy:
http://www.kolderki.org/f...=0&#entry199026

dalambert - 10 listopada 2011, 09:44

Godzilla, Uczestniczysz w czymś wspaniałym i bardzo zacnym :bravo :D :bravo
Godzilla - 10 listopada 2011, 09:48

Uczestniczę - właśnie tak. Jedna kołderka jest dziełem kilku - kilkunastu haftujących i jednej szyjącej, a do tego osób, które wzięły na siebie organizację całej imprezy - gospodarowanie kwadracikami, magazynem materiałów itd.

I poprawiłam link do kołderki, bo był jakiś dziwny - nie to się otwierało co trzeba. Teraz powinno być w porządku.

Agi - 10 listopada 2011, 10:05

Godzilla, otwiera się, list od mamy chłopców jest tak wzruszający, że łzy w oczach stają.
dalambert - 10 listopada 2011, 10:15

Cytat:
I poprawiłam link do kołderki, bo był jakiś dziwny - nie to się otwierało co trzeba. Teraz powinno być w porządku.
_________________

Fakt otwierał się jakiś misiaczek- teraz jast OK.
Jescze raz gratulacje i wyrazy poparcia :bravo :D

Godzilla - 18 listopada 2011, 11:02

Podobno mam miec zlecenie. Czekam na maila. Az nie smiem powiedziec, ze mnie to cieszy.

Zeby nie bylo, ze nic nie robie - pomalutku dlubie kolejne frywolitki:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/UxvbK8Xuk-q4Iuu5WxPA9w?feat=directlink

Co prawda same kolczyki uwazam za pierwszy projekt albo cos. Chyba rozloze je na czynniki pierwsze i zrobie jeszcze raz, inaczej. Brakuje mi do szczescia jeszcze kilku kwiatkow. W sumie dosyc szybko je sie robi.

A to moje zdobycze ze zjazdu w Ustroniu: niebieski komplet bizuterii, jaki dostalam od kolezanki, i zielony egzemplarz mojej roboty, ktory dzielnie zrobilam pod jej fachowym okiem, choc wieczorami po powrocie z warsztatow glowa mi sama opadala a oczy sie zamykaly. Jak tylko dorwe odpowiednie kaboszony, zrobie z nich uzytek.



https://picasaweb.google.com/lh/photo/idI6DGrq7HUP5rLOuulQBQ?feat=directlink[/quote]

Godzilla - 21 listopada 2011, 12:21

Brnę przez księgę przychodów i rozchodów. Mać.
Kai - 23 listopada 2011, 20:44

Współczuję. Szczerze.
Godzilla - 23 listopada 2011, 20:49

I jeszcze tego i owego nie podomykałam, na szczęście mieszczę się w kwocie, która jest zwolniona od podatku :? Ech, maniana.

Edit: ale przynajmniej pojawiła się jeszcze jedna kołderka, na którą czekałam już chyba rok. Myślę, że dawno trafiła do właściciela, tylko Pierzasta pogubiła się z wklejaniem zdjęć do galerii. Ale ładnie uszyła:

http://www.kolderki.org/g....php?album=1313

Moja jest policja :D

Godzilla - 25 listopada 2011, 19:36

Trochę wyprodukowałam ostatnio:

Coś z nici, które dostałam od Ariadny do testowania. Zefir, dziesiątka. Uznałam, że do nauki lepsza będzie Ada: gładsza i mniej się skręca, ale Zefir też nie jest zły, a ten ecru jakoś mi się fajnie komponował z fioletowymi koralikami z benzynkowym połyskiem.


https://picasaweb.google.com/Piwonia67/Frywolitki?feat=directlink#5679001469087073346

Trochę popracowałam nad złotymi kwiatkami, choć nadal czegoś mi w nich brakuje:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/7gqesnx1E8_TEcMsVvVSXNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

I wróciłam do pomysłu, który pojawił się latem, ale zdecydowanie wymagał dopracowania strony technicznej:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/4BrqntC_TdAKoEPlpoPOrNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

nimfa bagienna - 25 listopada 2011, 19:47

Latem wrzucałaś jakieś zbiorowe zdjęcia, i tam był jeden taki brązowy kolczyk jak te na samym dole. Właśnie wtedy się w nim zakochałam.
Godzilla - 25 listopada 2011, 19:50

Tak, to właśnie ciąg dalszy. Tamten nadal mam, ale uważam, że ma różne niedociągnięcia. Testowałam na nim kilka sztuczek, których wcześniej nie próbowałam. Ta para jest porządniej zrobiona.
nimfa bagienna - 25 listopada 2011, 20:15

Moim zdaniem są absolutnie doskonałe.
Witchma - 25 listopada 2011, 20:38

Godzilla, po prostu prześliczne :) :bravo :bravo :bravo
Godzilla - 25 listopada 2011, 20:50

Dzięki :)
Martva - 25 listopada 2011, 20:54

Złote kwiatki bardzo fajne - świetna forma kolczyka.
Godzilla - 25 listopada 2011, 20:57

Jeszcze nie umiem robić idealnie równych. Różnią się o jakieś 3 mm :oops:
Godzilla - 27 listopada 2011, 13:19

Skończyłam coś takiego:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/pwn1PESPcgmDofym3oFx9dMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink


https://picasaweb.google.com/lh/photo/uYPjUlNf4tTtxFWVx_RewNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Kasiek - 28 listopada 2011, 11:16

Wow. Co za jesień... Piękne.
dalambert - 28 listopada 2011, 11:33

Godzilla, :shock: :bravo Masz talent :!:
Godzilla - 28 listopada 2011, 18:31

Dzięki :D

Hura! Dostałam kordonki do frywolitek!
Czarny, jasnoszary, ciemnozielony, pudroworóżowy, czerwony oraz zwykłe i ciemne bordo. Oj, to bordo podoba mi się! Będziemy kombinować :D

I tak się zastanawiam. W Biedronce rzucili maszynki do szycia. No, maszyneńki, nie większe od kuchennego robota. Jedyne czego się boję, to że się takie cudo w dwa dni rozlezie i będzie po szyciu. Bardzo mnie korci. Nie mam miejsca na nic większego, a to by mi ułatwiło różne prace. Nie wiem, czy to rozsądek czy głupota taki zakup.

dalambert - 28 listopada 2011, 18:44

Godzilla, a ile to to kosztuje, bo jak za mało, to może jakieś wszteczeństwo być :?:
Godzilla - 28 listopada 2011, 18:46

No właśnie. Poniżej stówy. Czyli pełna loteria - będzie działać albo nie będzie. Jak to w Biedronce.
Kasiek - 29 listopada 2011, 08:40

O jezu, musiałaś o tym pisać jak ja bez kasy do końca grudnia jestem? :P Może poszukaj opinii w necie? Wiem, że Lidlowe podobno są całkiem dobre i tescowe (chyba nawet Martva pisała o tym).
Godzilla - 29 listopada 2011, 12:35

Chyba dam spokój z tą maszynką. Za wielkie ryzyko, że utopię pieniądze.
Zgaga - 29 listopada 2011, 13:51

W Biedronce, to dobre jedzonko bywa, a cała reszta... Pomińmy milczeniem.
Godzilla - 29 listopada 2011, 13:56

Mięso tam się odważam kupować odkąd zrobili osobne stoisko, poza halą ogólną. Bo jak raz kupiłam na hali, to je wywaliłam do kosza. Ale bez przesady, nie wszystko mają do kitu, a tak się składa że mam do tego sklepu bardzo blisko.
merula - 29 listopada 2011, 15:19

ja uważam, że niektóre biedronkowe artykuły przemysłowe są bardzo OK.
Godzilla - 29 listopada 2011, 15:47

Tłumaczę stronę internetową. O raju, ale układanka. A najlepsze, że dokąd tego nie wmontujemy w samą stronę - rozległą i z wyszukiwaniem - nie będę wiedzieć, czy dobrze pozgadywałam.
Witchma - 29 listopada 2011, 15:53

merula napisał/a:

ja uważam, że niektóre biedronkowe artykuły przemysłowe są bardzo OK.


Wycieraczki mieli fajne... i naczynia żaroodporne... i mają najlepsze chusteczki higieniczne na świecie :)

nureczka - 29 listopada 2011, 15:54

Godzilla, gorszym przypadkiem jest tłumaczenie DLLek.
merula - 29 listopada 2011, 15:56

Witchma napisał/a:
i mają najlepsze chusteczki higieniczne na świecie


ja lubię Lidlowe.

Witchma - 29 listopada 2011, 15:57

merula, lidlowych nie sprawdzałam, ale skoro polecasz, to wypróbuję :)
Godzilla - 29 listopada 2011, 16:06

nureczka napisał/a:
Godzilla, gorszym przypadkiem jest tłumaczenie DLLek.

A to mi nigdy nie wpadło w ręce.
W ogóle to śmiesznie jest, bo mam do czynienia z taksonomią, nawet nie wiem jakich gatunków. Podejrzewam że może być wszystko, a jest rozjazd między taksonomią roślin a zwierząt. Teraz to wpasować w komputerowe hasełka...

nureczka - 29 listopada 2011, 16:36

Godzilla napisał/a:
A to mi nigdy nie wpadło w ręce.

Wygląda to tak, że dostajesz teksty "wyciągnięte" z programu, bez jakiegokolwiek kontekstu. Co gorsza, czasem są to nawet nie całe zdania tylko kawałki, z których program buduje potem zdania. W przypadku tłumaczenia ang -> pl pierwsze efekty są zazwyczaj wielce ucieszne.
Nie mówiąc już o tym, że na ogół polski teksty wystaje poza elementy interfejsu.

Godzilla - 29 listopada 2011, 16:41

O tak, tak, ja mam właśnie takie cegiełki! I tego wystawania też się boję, angielski jest mocno skrótowy. Zapewne właśnie dostałam DLL, tylko nikt mi tak tego nie nazwał. Zabawiam się zgadywaniem, jak te cegiełki będą się łączyć, jakie przypadki zastosować, i jak w ogóle obejść polską składnię, żeby klienci nie dostali skrętu kiszek ze śmiechu jak to będą czytać.
Martva - 29 listopada 2011, 16:44

Kasiek napisał/a:
Wiem, że Lidlowe podobno są całkiem dobre i tescowe (chyba nawet Martva pisała o tym).


Potwierdzam, mój tata nabył maszynę marki Tesco i jest zachwycony. Tania, prosta a całkiem niezła, znaczy spełnia swoje zadania.

Godzilla napisał/a:
Chyba dam spokój z tą maszynką. Za wielkie ryzyko, że utopię pieniądze.


Ile kosztuje? Gwarancję jakąś ma?

Godzilla - 29 listopada 2011, 16:47

Kosztuje jakieś 60-70 zł. Gwarancję chyba ma - gdzieś czytałam że 3 letnią, ale nie wiem czy to prawda. Jakieś elementy na zmianę. Na którymś forum ktoś jednak straszył, że raz-dwa połamał wszystkie igły, a jak kupił nowe, to coś tam nie pasowało. No i że tego formatu maszynka to najwyżej do łatania dziur się nadaje, a nie do uszycia czegoś normalnych rozmiarów. No, nie wiem sama.
merula - 29 listopada 2011, 18:05

połamanie igieł to nie wina maszyny, najczęściej.

a 60-70 pln może być warte ryzyka, najwyżej będziesz wiedziała czego oczekiwać od takiego sprzętu, po przetestowaniu w realu.

Zgaga - 30 listopada 2011, 08:18

merula napisał/a:
ja uważam, że niektóre biedronkowe artykuły przemysłowe są bardzo OK.

merula, podziel się. Polubiłam Lidla, to może i Biedronkę polubię.

godzilla, ja na razie walę się w łebek za głupotę. Kupiłam kolejną włóczkę, mimo że cała szafa zawalona. Ale kolorek piękny - brzoskwinka, i jakość - cienka wełenka, i cena - 3 zł za 100 gr. Szlag.

Godzilla - 1 grudnia 2011, 20:16

No i nie kupiłam. Ta maszynka jest absolutnie cudowna, tylko... nigdzie się nie doczytałam, żeby miała więcej niż jeden ścieg. Więc nie ma. Więc jest zabawką, bo co mi po tym że to czy owo zszyje i nawet się przy tym nie rozleci, jeżeli cały brzeg i tak będę obrębiać ręcznie. Do duszy.

A jutro chyba się wybiorę do hali na Marywilską opierniczyć sprzedawcę, który miał mi wystawić fakturę i wysłać pocztą. Już dwa tygodnie na nią czekam i nie mogę wpisać do kpir ani mieć na stanie tych elementów.

Za to w Lidlu mają maszyny normalnych rozmiarów, za 300 z groszami. Kurcze.

Zgaga - 2 grudnia 2011, 13:15

Godzilla, święta idą. Ja podliczam, podliczam... Jakby tę kołdrę nie naciągać, to albo głowa wystaje, albo nogi.
Godzilla - 2 grudnia 2011, 13:22

Wystaje.
dalambert - 2 grudnia 2011, 13:29

Wy się cieszcie, ze JEST kołdra :wink: :!:
Kai - 2 grudnia 2011, 22:07

nureczka, to tak chyba, jak z rysunkami a0 z komentarzami. Ani nie wiesz co to, ani nie wiesz, czy to na pewno to...

Godzilla, jeśli jeszcze nie skończyłaś, to może burza mózgów na maila? Już się po tych 30 dniach po 30-35 stron dziennie zregenerowałam :D i chyba zaczynam być na głodzie :D

Wyroby cudne :)

Godzilla - 2 grudnia 2011, 22:24

Mać, przez dwa dni g*** zrobiłam, chyba mnie jakieś choróbsko łapie, bo ledwie patrzę na oczy, a myślenie - szkoda gadać. Noża na gardle nie mam, termin nie goni, ale to już nieprzyzwoitość...
Kai, dzięki, jak się pozbieram, to chętnie o coś zapytam. Trochę komputerowych rzeczy jest.

Kai - 2 grudnia 2011, 22:31

Spoko, jestem cały weekend online, potem też, ale Ty się kobieto owiń ciepło i kuruj, nie ma sensu dawać się infekcji. Wysmaruj się herbolenem na gardło, z drugiej strony niech Cię ktoś wysmaruje inną maścią rozgrzewającą, zawiniątko z kołdry i spać, aż... "Ci trawka z d... wyrośnie" jak mawiała moja Mama. Będziesz jak nowo narodzona.
Godzilla - 3 grudnia 2011, 19:40

Bosko. Dorwałam trzy króciutkie filmiki, jak się robi tureckie wzory igłowe. Co Turczynki potrafią wysupłać igłą, to szaleństwo. Serwetki jak pajęczynki, chusty obrębione najwspanialszymi, kolorowymi kwiatami. Naoglądałam się tego w sieci i dostawałam cholery, rozrysowywałam i kombinowałam jak właściwie one to robią. Instrukcji zero. Ale wreszcie znalazłam, i musiałam spróbować. Teraz, natychmiast, na czymkolwiek.


https://picasaweb.google.com/lh/photo/Qt_9hM_Ru5iJQZaOP0E9C9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/D7RMaBg4NI9PFZDYYCHeW9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

A teraz trafiłam na absolutną rewelację. Mówię to chyba sama do siebie, bo czy znajdzie się tu druga maniaczka (maniak!) gotowa wgapiać się w dwa dwudziestominutowe filmy, gdzie Turczynka w chuście (z igiełkowymi kwiatami) pokazuje jak się robi zupełnie niesamowitą serwetkę. I po turecku tłumaczy.
http://www.dailymotion.co...evziye_creation
http://www.dailymotion.co...tion#rel-page-1

Zgaga - 4 grudnia 2011, 16:57

Godzilla, ja jestem ostatnio na etapie szydełkowych freeform. Na razie oglądam i zachwycam się.
Kasiek - 5 grudnia 2011, 17:24

Ja jestem w stanie. Zachwycać się też jestem. Bożesztymój...
Godzilla - 5 grudnia 2011, 17:34

:D

Już namierzyłam nici, jakie by były do tego potrzebne. Altin Basak 50, tyle że nie bawełniany a poliestrowy (czyli Kirlangic). Bałam się tego poliestru, ale przy takich węzełkach to raczej się nie będzie rozmotywało. Bo samą technikę znam, to palestynka, ale przy kwiatkach jest trochę modyfikacji, no i oczywiście wzorki, jakie podała Dickson, nie wyczerpują tego, co można igłą zrobić. Tureckie kwiatki tradycyjnie robiło się z nici jedwabnych, ale teraz one same stosują sztuczny jedwab.

Godzilla - 10 grudnia 2011, 21:59

Fajnie, kwadracik z piłką już został przydzielony do kołderki dla jakiegoś małego sportowca :D
Godzilla - 11 grudnia 2011, 22:27

Schodzi ze mnie powietrze po tłumaczeniu. W sumie sama nie wiem, za co mam ochotę się wziąć. Sprawdzam, jak wyjdzie sznurek z kordonka robiony na laleczce dziewiarskiej i czy jest sens wrabiać w niego koraliki. Robię dalej naszyjnik, który zażyczyła sobie moja córunia, w kolorach "pozdrowienia od chińskiego smoka". I testuję tureckie wzorki pod kątem biżuterii. Sama nie wiem czy ten pomysł jest dobry. Jedno widzę, że przy użyciu koralików trzeba nauczyć się robić koronkę igłową bez igły. Musi wystarczyć końcówka nici usztywniona klejem. Kawałek już mam:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/On_XAfLhwzvaC3iZoP4I-9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

I w ogóle mam taki sympatyczny bałagan na biurku:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/7-vT8YRNF-nuDeMlGLFObNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Martva - 11 grudnia 2011, 23:00

Godzilla napisał/a:
Sama nie wiem czy ten pomysł jest dobry.


Jest!

Godzilla - 11 grudnia 2011, 23:23

Boję się tylko, że kordonek za łatwo się zmechaci... Chociaż ogólnie jest raczej z tych lepszych. Jak zrobię całość, to pokażę. Martwi mnie trochę, że większe koraliki na środku nie wypadają idealnie pomiędzy koralikami wrobionymi w łańcuszek. Zrobię do końca to pokażę.
Godzilla - 13 grudnia 2011, 15:19

Ostatecznie tak wyszło:

https://picasaweb.google.com/lh/photo/fljpROe3O-sL7SvBYvniUtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
Niestety niesymetryczne.

Godzilla - 18 grudnia 2011, 13:57

Pozbierałam w końcu to co mam aktualnie w pudełku i obfotografowałam. Kramik pod Piwonią startuje :mrgreen:

Z nowych pomysłów: jest jedna para szydełkowych kolczyków. Szlaki przetarte, pewnie będzie więcej w różnych kolorach:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/jKLXMZu-bbjaVyG2P04FTdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Proste kolczyki z wrabianymi perełkami:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/3vM96h647Gr_RZNlTo2cvNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

I technika sama nie wiem jaka, ręcznie robiony sznurek i koraliki drewniane. Sama go teraz noszę, hi hi. Fajnie leży na człowieku i jest bardzo lekki, mimo że spory:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/MbTVAkUE0Gp44bu3TvlGK9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Martva - 18 grudnia 2011, 14:00

Fajne te pierwsze kolczyki, kojarzą mi z, hmmm, bratkami? Gdyby im tak jeszcze dorobić dwa zewnętrzne płatki, to już w ogóle :)
Witchma - 18 grudnia 2011, 14:00

Godzilla, zakochałam się w perełkach :D :bravo Sznurek też zresztą cudny :)
nimfa bagienna - 18 grudnia 2011, 15:12

Godzilla napisał/a:
Kramik pod Piwonią startuje :mrgreen:

Na widok brązowych kolczyków z dzyndzołkiem niezmiennie ślinię się jak pies.

Godzilla - 18 grudnia 2011, 16:06

Chcesz? :D
ihan - 18 grudnia 2011, 19:50

Godzilla, a zazdrostki na szydełku byś nie zrobiła?
nimfa bagienna - 18 grudnia 2011, 20:10

Godzilla napisał/a:
Chcesz? :D

Chętnie zakupię. :)

Godzilla - 18 grudnia 2011, 21:55

Nimfo, są i czekają, możemy się w każdej chwili umówić :)

Ihan, hmm... Tego jeszcze nie próbowałam, to większa rzecz niż do tej pory na szydełku robiłam. Daj znać na PW, jakie rozmiary. Muszę się zastanowić.

Godzilla - 19 grudnia 2011, 20:55

Trochę popracowałam. Robiłam jeden komplet, ale nie zdążyłam sfocić. Byłam w gościach, pokazałam i dostał nóżek. Jeszcze trzeba było kolczyki na dokładkę dorobić :D

Komplet był różowy, z koralikami "malinka-benzynka". Róż pudrowy, trochę zszarzały. Ostatnio mam apetyt na ten kolor. No to jeszcze w domu dorobiłam trochę kolczyków:

Nr jeden


https://picasaweb.google.com/lh/photo/eCf2UnQmb5JMMkO6DbmH8NMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Nr dwa


https://picasaweb.google.com/lh/photo/5Tc18hd9Ax2XTwWdgYUf_NMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

i nr 3


https://picasaweb.google.com/lh/photo/stZ9PcFxwj33zgiirVsDHtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

To już inne nici: srebrnobiałe łączone z różem, ale odcień jest inny, jeszcze bardziej szarawy. Nitka bardzo cienka, kolczyk nie licząc bigla ma 4 cm długości.

Witchma - 19 grudnia 2011, 20:58

Prześliczniaste! A są jakieś inne opcje kolorystyczne...?
Martva - 19 grudnia 2011, 21:04

1 i 3 fajna forma, zwłaszcza 3 - jak gałązki namalowane lodem na szybach :) Bardzo bardzo.
Godzilla - 19 grudnia 2011, 21:06

Nici mam różne. Z tych co u góry, jest biały, ecru, czarny, brązowy, czerwony, ciemne bordo, granat i bardzo jasnoszary, i nieco cieńsze bordo, czarny i ciemna zieleń. Z tych cieniutkich jest biały, czarny, złoto, srebro, łososiowy i dwa odcienie szarego błękitu - średni i bardzo jasny. Jak będzie potrzeba (albo jak mi wpadną w łapy), będę zdobywać inne.
Witchma - 19 grudnia 2011, 21:08

Godzilla, no nie ułatwiłaś mi zadania, teraz się nie zdecyduję :mrgreen:
Godzilla - 19 grudnia 2011, 21:10

Ihihi ;P: Żebym to ja wiedziała, jakie kolory lubisz. Żywe czy stonowane, jasne czy ciemne, zimne czy ciepłe. Coś by się dało dobrać.
Witchma - 19 grudnia 2011, 21:16

Godzilla, żebym JA wiedziała, jakie kolory lubię... ;P:
merula - 19 grudnia 2011, 21:17

jak to Witchma, magiczne :wink:
Witchma - 19 grudnia 2011, 21:20

Jedni lubią kolor magii, inni grynszpan :mrgreen:
merula - 19 grudnia 2011, 21:22

albo marengo ;P: :mrgreen:
Godzilla - 21 grudnia 2011, 22:18

Wykombinowałam jeszcze jeden wzorek. Próbka wyszła odrobinę niesymetryczna, ale najbardziej wystające miejsce akurat nadało się pod ogniwko. W ten sposób uzyskałam załącznik do prezentu świątecznego dla koleżanki Potwora na jutrzejszą wigilię klasową. Zdjęcie wstawię jutro, bo łeb mi pęka po bujnym dniu i oczy się zamykają.
Godzilla - 22 grudnia 2011, 21:48

No to wrzucam, co mi tam ostatnio przybyło. Właściwie to jest już więcej, ale zdjęcia porobię przy świetle. Za to parę rzeczy mi wyparowało przy okazji wyprawy do dawnej pracy :) Co mi sprawia frajdę, bo chyba się dziewczyny ucieszyły, że dostały parę ładnych drobiazgów.


https://picasaweb.google.com/lh/photo/cFev86GiB65XlITfUioAXtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
(to już poleciało w świat)



https://picasaweb.google.com/lh/photo/O581FkVPfKuCTBhFhe_UHtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
(to je moje, ale jak kto chce, też mu takie zrobię ;P: )


https://picasaweb.google.com/lh/photo/OP-LHv1V5xHNgXquUtBijNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
A to jest ów egzemplarz próbny, który już się przydał, a w tej chwili już mam dwie pary kolczyków z tego wzoru.

Witchma - 22 grudnia 2011, 21:51

Godzilla napisał/a:
(to już poleciało w świat)


Świat czeka z niecierpliwością :mrgreen:

merula - 22 grudnia 2011, 21:53

o, to ostatnie mogłabym chcieć mieć. :wink:
Godzilla - 22 grudnia 2011, 21:56

Zrobię zdjęcia przy dziennym świetle, to pokażę jak to wychodzi.
Martva - 22 grudnia 2011, 22:29

Naszyjnik jest boski :)
fealoce - 23 grudnia 2011, 06:40

Genialne! :)
Godzilla - 23 grudnia 2011, 15:00

Jeden kolczyk od jednej a drugi od drugiej pary, i nie mam pojęcia, które mocowanie jest lepsze:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/fjusEakTS2M4Cv94LHiEY9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

I kolejne esy-floresy, tym razem bordo z perełkami (cokolwiek o tym kolorze mówi mój aparat):


https://picasaweb.google.com/lh/photo/rkAVusqCzzFNaLM5ndzuVtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Oraz mała przerwa na kartki świąteczne (jedna jeszcze przed sklejeniem):


https://picasaweb.google.com/lh/photo/O0_9RqhXH2LHbVjQNLfRetMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

nureczka - 23 grudnia 2011, 15:26

Godzilla napisał/a:
i nie mam pojęcia, które mocowanie jest lepsze:

Jak ktoś ma długą szyję, to lepsze jest z łańcuszkiem. IMHO.

Witchma - 23 grudnia 2011, 20:06

Godzilla, jesteś wielka! :D Kolczyki nie dość, że dotarły, to w ślicznej oprawie, dziękuję! :)
Godzilla - 23 grudnia 2011, 20:36

Bardzo się cieszę! Ale ta tekturka po czekoladkach to chyba nie była za śliczna... :mrgreen:
Witchma - 23 grudnia 2011, 20:37

Godzilla, czekoladki są dobre i wszystko co o nich przypomina też :D
Godzilla - 26 grudnia 2011, 14:25

Jeszcze trochę kwiatków:

https://picasaweb.google.com/lh/photo/S8zAQSgeIDBzF7dd_e1sZ9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/NGiykXJyRFwKi9yheOkZ8dMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Godzilla - 28 grudnia 2011, 16:50

Uzupełniłam zapasy perełek. Co ja zrobię, że lubię kupować błyskotki. Korci mnie, oj korci, sznur lapis lazuli. Może w nowym roku sobie sprawię, coby z niego użytek zrobić. Cieszę się, choć zaraz będę musiała wszystko przeliczyć i do spisu z natury dodać. W każdym razie po dzisiejszej wyprawie na Marywilską wiem, co ile kosztowało i które ceny były podane netto, a które brutto. Niech drzwi ścisną te wszystkie spisy i inwentaryzacje.

W każdym razie waga lubilerska :mrgreen: działa i ma się dobrze, kosztowała grosze i nie wiem czy to znaczy że dożyje Nowego Roku... Już na niej to i owo poważyłam.

Witchma - 28 grudnia 2011, 16:54

Godzilla napisał/a:
Niech drzwi ścisną te wszystkie spisy i inwentaryzacje.


Ale przynajmniej nie masz czasu na nowe wzory ;P:

Godzilla - 28 grudnia 2011, 16:55

Nie mam :mrgreen:
nimfa bagienna - 28 grudnia 2011, 17:13

Zgubiłam jeden kolczyk. Chliiiiip. :(
Godzilla - 28 grudnia 2011, 17:29

Głask. Dorobię Ci drugi. Dziewczyny, a może one są tak lekkie, że powinnam od razu jakieś baranki dawać? Zatyczki znaczy? Jak myślicie?
nimfa bagienna - 28 grudnia 2011, 17:32

Bardzo dziękuję.
On się zsunął z uchwytu przy biglu. Przyszłam do domu z pracowej wigilii - jeden kolczyk jest, z drugiego został sam bigiel w uchu. Myślałam, że się popłaczę.

Godzilla - 28 grudnia 2011, 17:39

Do licha. Będę uważniej doginać bigielki. I tak staram się to robić. No, szkoda, ale za parę dni powinien być gotów. Teraz nie, bo nie dam rady.
nimfa bagienna - 28 grudnia 2011, 17:40

Spokojnie, nie pali się. :)
Witchma - 30 grudnia 2011, 12:46

Kwiatki z perełkami są super :) Niebieski komplet też uroczy. Dziękuję!
Godzilla - 30 grudnia 2011, 17:40

Fajnie, że dotarły :D
Witchma - 30 grudnia 2011, 18:08

Przyznaję, że poczta mnie zaskoczyła, myślałam, że dopiero w poniedziałek dotrą :)
Lynx - 30 grudnia 2011, 20:40

Godzilla, jestem pod wrażeniem :)
Godzilla - 30 grudnia 2011, 21:26

Dzięki :)

W ogóle cieszę się. Była u nas kuzyneczka Potworów. Dzieciarnia grała w coś tam na komputerze, ale znalazł się czas na gmeranie w koronkach, koralikach, bardzo babskie zajęcia. Zrobiłam jej kolczyki na Sylwestra, i jeszcze dwie pary innych, bo akurat mi przyszedł do głowy pomysł jak wykorzystać trochę kamyczków. Przydał się jeden z kursów biżuterii z Qunsztu, ale to i owo zmieniłyśmy. A potem było: Ciociu, musisz mnie nauczyć frywolitki. No i zobaczymy, przed nami ferie szkolne. Chyba uda się spotkać :D

A poza tym znowu mam nowe nici. Dwa kordonki frywolitkowe (chociaż jeden miał być ecru a dostałam biały), i cztery motki poliestrowego kordonka do kwiatków pętelkowych. Jest bardzo śliski i niesamowicie błyszczący. Aż się boję za niego zabierać. Ale jest taki ładny!

Żelazny - 30 grudnia 2011, 21:47

Godzilla! To co robisz to rewelacja i prawdziwe dzieło sztuki :bravo Czy mógłbym kiedyś zamówić u Ciebie coś takiego?
Godzilla - 30 grudnia 2011, 22:02

Żelazny, naturalnie :D Daj znać, co to miałoby być i jakiego koloru.

A w ogóle jestem ze siebie ( ;) ) bardzo dumna, bo przeszukałam tureckie blogi i znalazłam kopalnię wzorów kwiatów pętelkowych. Należy do końca i dogłębnie przeklikać linki w tym blogu, szczególnie w oknach po prawej stronie:

http://hobielemegiigneoya...yapimi/10780390

Podstawy są fantastycznie pokazane w linkach z tej strony:
http://hobielemegiigneoya...m/site+haritasi

I właśnie dostałam te błyszczące kordonki.

A mam komuś tłumaczyć, że nie znam tureckiego?

To znaczy, uuu, ja mam jutro remanent :|

Edit: pierwsza próba wypadła pomyślnie. Wzorek wychodzi drobniutki i wystarczająco sztywny, żeby wyszły fajne kwiatki, nie odkształcające się. Wydzióbałam dwie drobniutkie piramidki, takie na pięć pętelek podstawy. Juhu!

Kai - 5 stycznia 2012, 20:43

muszę sobie coś zamówić u Ciebie, jestem ostatnio fanką różnych dziwnych naszyjnych rzeczy.
Poradzisz sobie z tureckim :) wierzę w Ciebie

Godzilla - 5 stycznia 2012, 23:38

Zobaczymy, zobaczymy ;) Dzięki za dobre słowo :)

Trochę popracowałam w tym tygodniu. To znaczy, fajnie się robi frywolitkę do momentu, kiedy trzeba w nią powciągać sterczące końce nici. Nie lubię tego! Trzeba mieć dobre światło i anielską cierpliwość do tej drobnicy. Najbardziej uciążliwy etap pracy, a trwa nieraz i ćwierć czasu, jaki poświęcam na wysupłanie kolczyka. No ale obrobiłam porobione zapasy.

Jest parę zestawów kwiatkowych:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/Mv0LGIvBi6DfIrRiG4t11NMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/Tzi9Y8Il0BUdZ0Xx_yUmHdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/Xi7GO_NBMnQN8WQAe8kvs9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

W międzyczasie przerobiłam nieco poprzedni wzorek na kolczyk ze zwisającą perełką. Są dwa komplety

https://picasaweb.google.com/lh/photo/10K93FHQ3di8yPhAe_3mKdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/oz8inJhoVcArtTL7ZY5hWtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

i dwa kolczyki jeszcze bez pary (ale niedługo):

https://picasaweb.google.com/lh/photo/4ProRbstSXrKWuQt7KucadMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

A poza tym naszło mnie na kontrasty. Początkowo myślałam o kolejnej serii celtyckich kwiatków, tym razem na czarno i biało, ale nowy pomysł strzelił do głowy i kwiatki zrobiły się pierzaste. A może to już nie kwiatki a wiatraczki?


https://picasaweb.google.com/lh/photo/rZvAi6sEepdPGnuf3GlAsNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Jedna para i jeden (na razie) samotny.

Agi - 5 stycznia 2012, 23:47

Wszyskie prace ładne, ale najbardziej "misie" ostatnie kolczyki. :D
Tomcich - 6 stycznia 2012, 12:56

Godzilla, fajne tło do prezentacji. Sid jako modelka uroczo wypełnia swoją misję.
nimfa bagienna - 6 stycznia 2012, 15:53

Tło bardzo podkreśla urodę wyrobów. Myślę, że także po tym poznać prawdziwego artystę - nie ma problemów z eksponowaniem, czuje instynktownie, co do czego pasuje, co podkreśli zalety gotowych rzeczy.
Tylko tak dalej, Godzilla. :bravo

Witchma - 6 stycznia 2012, 16:38

Pięknie, po prostu pięknie... teraz mama chce drugi komplet, tylko że z perełkami (albo z tymi żółtymi, jeszcze się nie może zdecydować) :evil:
Tomcich - 13 stycznia 2012, 19:24

Godzilla, dziękuję, przesyłka doszła dzisiaj. W naturze wyglądają jeszcze lepiej niż na fotkach. :D Przekazałem dalej, bardzo się podobały. :D
Godzilla - 13 stycznia 2012, 21:42

Świetnie, cieszę się! Kolory na zdjęciach czasem kłamią, choć robię co mogę :D
Godzilla - 19 stycznia 2012, 19:12

Zastój u mnie jakiś. Coś tam robię pomału, ale nic odkrywczego. Tylko wróciłam do obrazka, który leżał w kącie już od jesieni. Kawałek po kawałku może go wreszcie skończę:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/z4Jzu59MGk45t_YOMufGaNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Wracam do kupowania "Haftów Polskich". Ostatnio podzielili się na "Igłą Malowane", poświęcone haftowi, i "Twórcze inspiracje", o różnych technikach robótkowych: filc, sutasz, beading i inne takie. Nowy numer jest fajny. Poza tym pod koniec pół stroniczki jest poświęcone zjazdowi w Ustroniu, podziękowania dla uczestników i trzy zdjęcia, na jednym nawet widać moje plecy :mrgreen: ;P:

Kai - 20 stycznia 2012, 19:59

A nie możesz zeskanować? :)
Godzilla - 20 stycznia 2012, 20:04

Chcesz, to zdjęcie pstryknę i wstawię. Nie mam skanera.
Godzilla - 25 stycznia 2012, 13:38

http://vyshyvanka.ucoz.ru/forum/38-659-13#47867

Tu jest kilka filmów, jak zrobić kwiatek ze wstążki. Pamiętam, że kiedyś Martva tym się interesowała, ale teraz ma inne, poważniejsze zmartvienie...

Godzilla - 30 stycznia 2012, 20:13

Robi się kolejna pętelkowa serweteczka-wprawka. Tym razem trenujemy wzór w gwiazdki, a może w różyczki (nazwy są różne):


https://picasaweb.google.com/lh/photo/EMvC5ghdoR7heEeHn4U3ONMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Godzilla - 5 lutego 2012, 14:20

Zobaczyłam i zachwyciłam się. Dziewczyna z forum robótkowego od jakiegoś czasu zajmuje się tworzeniem wzorów haftu. Czasem wrzuca coś na stronie Haftixa. Teraz robi pory roku, trzy już są, brakuje jeszcze lata. Coś pięknego, niech się inni schowają:


http://www.wzory-haftu.pl/

Też bym tak chciała...

Kasiek - 5 lutego 2012, 18:43

Wiesz co, miałam na starym kompie program do tworzenia wzorów haftu ze zdjęć... Wgrywało się zdjęcie, potem określało, ile krzyżyków na ile ma być, ilość kolorów nici i pyk, po chwili wyskakiwał gotowy wzór - na kolorowe kwadraciki i na wzory z legendą. Muszę poszukać :)
Godzilla - 5 lutego 2012, 21:38

Zwykle taki wzór wymaga jeszcze obróbki, bo nie wszystkie kolory są dobrze podobierane. Na zielonych liściach ni stąd ni zowąd wyskakują ci fioletowe i rude krzyżyki, bo komputerowi w analizie tak wyszło. Albo program ci zrobi tak koszmarną rozsypankę krzyżyków, że będziesz dzióbać byle drobiazg po pół roku, klnąc przy tym w żywy kamień. Sprawdź na Haftix.pl, tam oprócz samego programu jest sporo konkretnych rad, jak się zabierać za robienie wzorów, żeby fajnie wyszły a nie dały w kość przy haftowaniu. Ja się dotąd przez to nie przekopałam.
Kasiek - 6 lutego 2012, 13:14

E, tamten program mi wypluwał całkiem dobre wzory, no ale ja nie haftowałam dużo i dużych rzeczy. no jak się wrzuci ilość kolorów 200 to może nadziubdziać :D Ale ogólnie na pewno masz rację, ja się tym raczej bawiłam.
illianna - 7 lutego 2012, 09:34

Godzilla, PIĘKNE! :)
Godzilla - 7 lutego 2012, 09:48

To ściągajcie ze strony póki za darmo można, bo wiosna już za dzień-dwa będzie płatna, reszta też za jakiś czas :) Może kiedyś te wzory się przydadzą.
illianna - 7 lutego 2012, 13:15

Godzilla, nie mogę znaleźć lata :(
Godzilla - 7 lutego 2012, 15:07

Bo jeszcze nie ma. Pewnie pojawi się jutro-pojutrze. Mogę dać znać. To zupełnie nowe wzory.
Godzilla - 7 lutego 2012, 23:04

Mówiłam, żeby się spieszyć. Już dwa z tych wzorów są płatne, a drugi tylko 6 dni za darmo zamiast 12. Jakiś błąd, czy koleżanka Aslynn narobiła im takiego ruchu we wzorach, że się za głowę złapali? :shock:
Godzilla - 10 lutego 2012, 21:30

Parę sentencji hafciarskich:

    "Mówiąc "lubię haft krzyżykowy" masz na myśli wyłącznie efekt końcowy."
    "Haft krzyżykowy to twórczy odpowiednik zarostu. Pozbywasz się jednego, myślisz że masz spokój, ale pojawia się następny."
    "Haft krzyżykowy - sztuka pozwalająca wyhaftować krzyżyk."
    "Każdy haft krzyżykowy ma dwie strony, jedna jest bezzasadnie uprzywilejowana."
    "Haft krzyżykowy - dobry środek na nerwy. Znerwicowanych koi, spokojnych doprowadza do szału."
    "Gdzie kucharek sześć tam przynajmniej jedna haftuje."
    "Haft krzyżykowy jest prosty. Ludzie niepotrzebnie go komplikują układając krzyżyki we wzory."
    "Gdzie haft krzyżykowy w domu gości, tam mieszkają ludzie pogięci lub prości."

Godzilla - 11 lutego 2012, 21:23

Jest lato do pobrania!


http://www.wzory-haftu.pl/

Jeszcze 8 dni za darmo :D

Godzilla - 20 lutego 2012, 12:11

Potrzebowałam prezentu. Zmajstrowałam trochę malutkich kolczyków i trzeba było je jakoś opakować. Wymyśliłam sobie serduszko z ozdobnej tektury na podkładkę, a to wszystko włożyłam do woreczka z organzy. Ładnie wyglądało.


https://picasaweb.google.com/lh/photo/gsk7c3JVHgRZ1oFlGRDc99MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Tekturkę sama sobie przygotowałam. Potrzebna jest tekturka jakakolwiek, moja była z opakowania po czymśtam, rajstopach bodajże, gładka, biała i bez wzorku. Na to kładzie się warstwę plastikowej folii do żywności, która posłuży za klej, a na to wierzchnią warstwę ozdobnej papierowej serwetki, tę ze wzorkiem. Uwaga, serwetki są zwykle trzywarstwowe, czasem ten wierzch trudno jest odlepić, nieraz trzeba troszeczkę porozcierać brzeżek w palcach, żeby warstwy się rozkleiły. Ten przekładaniec kładziemy na deskę do prasowania, najlepiej od dołu i od góry przykrywając większym arkuszem papieru, i prasujemy. Jak się folia ładnie rozpuści a serwetka przysmaży do tekturki, gotowe - można zdjąć z deski, odkleić od zabezpieczających papierów i wyciąć z tego co się chce.

Kasiek - 20 lutego 2012, 12:13

Ciekawy patent :bravo
Godzilla - 20 lutego 2012, 12:20

Kiedyś go podpatrzyłam na Youtubie i zaraz musiałam wypróbować. Teraz chomikuję różne serwetki, a to z własnych zbiorów, a to zatrzymuję swój egzemplarz jak jestem w gościach ;) Bo to fajnie wychodzi i ma bardzo przyjemną fakturę, jest takie miłe w dotyku.

Może mi się przyda do pakowania biżu, jak mi przejdzie niechęć do frywolitek. Przerobiłam się nieco ostatnio. A tata już kombinuje, czy dałoby się zastosować folię malarską, grubszą od tej spożywczej, i przyklejać tak płótno do tektury, żeby było na okładki do książek. Nie wiem jak to wyjdzie, sam musi spróbować.

Martva - 20 lutego 2012, 12:24

Wow, sprytne.
Godzilla - 4 marca 2012, 20:24

Cud się stał pewnego razu i naprawdę uszyłam na maszynie kimono. Nawet fajnie wyszło na przedstawieniu. Był jeszcze wietnamski stożkowaty kapelusz i japonki zakładane na skarpety. Konkretnie miała to być postać japońskiego mnicha.


https://picasaweb.google.com/lh/photo/pmUk-ZKhZ3u1FQCsmr-2qdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/gvGJ8b3V4bhuPwvnjwsjltMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Kasiek - 5 marca 2012, 13:13

Gratulacje! I jak leży na modelu? :)
Godzilla - 5 marca 2012, 17:49

A fajnie leżało. Powiało Dalekim Wschodem.
Kasiek - 5 marca 2012, 18:11

Czyli trafione w dziesiątkę ;)
Godzilla - 10 marca 2012, 20:00

Spróbowałam zrobić kolczyki z koralików. Albo cokolwiek. No i wyszło, jeszcze w sumie nie wiem czy dorobię po drugim egzemplarzu aby były kolczyki, czy dorobię tasiemkę i będzie naszyjnik. Ale podoba mi się.

https://picasaweb.google.com/lh/photo/AJlc25YPP373RNwRywx0u9iwmN7NvXqq4PInEjwmo2I?feat=directlink

Kasiek - 10 marca 2012, 20:12

Ale masz dylemat - dorób jeszcze jeden i będziesz mieć i kolczyki i wisiorek :)

Jak patrzę na takie coś to mam ochotę kupić kilka woreczków takiej drobnicy i spróbować. Byle równe były...

Godzilla - 10 marca 2012, 20:22

Akurat to co mam nie jest jakieś specjalne. Część kupowałam w budce na bazarku, część w Qunszcie, ale nie chwalili się, czy to jest Preciosa albo inne markowe koraliki, więc pewnie jakieś chińskie. Bardzo równe nie są i nic ambitniejszego bym nie zrobiła. Ale to jest bardzo prosty wzorek.
Godzilla - 11 marca 2012, 16:03

No to sobie zrobiłam komplecik :D A na dodatek takie coś romboidalnego, co przerobiłam na kolczyk. I jestem z siebie strasznie dumna, bo nie miałam dokładnego wzoru, tylko wykorzystałam początek innego wzoru, a kolorki i zakończenie sama sobie wykombinowałam. Owszem, trochę zrzynałam z pomysłów Martvej ;) i mam nadzieję, że się o to na mnie nie obrazi. Wbrew obawom robienie na dwie igły nawet jakoś wychodzi. Koraliki niestety równe nie są, co ja na nie poradzę.


https://picasaweb.google.com/lh/photo/FtPyg40ppn7g7_W-rjqJhtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

merula - 11 marca 2012, 16:06

Godzilla, fajne. ale zmień bigle na srebrne. żółte do tego nie pasują, moim zdaniem.
Godzilla - 11 marca 2012, 16:09

Może i masz rację. Żeby to złoto było mniej pazłotkowate, już bym przy nim obstawała ze względu na złotawe koraliki.
Kasiek - 11 marca 2012, 17:28

To fakt, dobrze by było jakby to był chłodniejszy odcień złota.
Godzilla - 11 marca 2012, 17:32

Kiedy takiego po prostu nietu, albo jest w kolorze srebrnym, albo w kolorze złotym, a ten złoty to jest właśnie taki. Jeszcze raz widzę dlaczego go nie lubię.
Kasiek - 11 marca 2012, 17:59

Spróbuj poszukać starego złota. Może to coś da.
Martva - 11 marca 2012, 18:27

O, rombiki, mam słabość do rombów :)

Bigle może z pozłacanego srebra?
http://allegro.pl/bigle-z...2165655586.html
Nie wiem jak się zachowują na większe czasowe dystanse, mam takich kilka par od niedawana, odcień nienachalny, a przynajmniej wiadomo że to nie jakieś byle paskudztwo (bigle w kolorze złotym po paru włożeniach stały się brudnomosiężne i paprzą mi uszy).

Godzilla - 13 marca 2012, 13:30


Jeszcze jeden drobiazg, i znowu eksperyment z techniką, która mi nie do końca idzie i w sumie okazuje się że mam strasznie badziewne koraliki ;P: Ale dostałam fajne nici i się z nich cieszę.

Witchma - 13 marca 2012, 14:02

Godzilla, śliczne :)
Godzilla - 14 marca 2012, 14:11

I mam świetną pomocnicę. Dotrzymuje mi towarzystwa, mruczy, domaga się pieszczot i sadowi akurat pośrodku roboty. Filc z koralikami to idealna podstawka pod kocią dupkę :mrgreen:

https://picasaweb.google.com/lh/photo/RGlsduyQu8MrQsOBGS2OmtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/GMxbGXjp--me9g_U67B_vNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Agi - 14 marca 2012, 14:33

Pomocnica ma śliczne futerko.
Kasiek - 14 marca 2012, 15:50

To brytyjczyk? Bo wygląda jak liliowy brytyjczyk właśnie. Piękna jest :)
Godzilla - 14 marca 2012, 18:15

Tak przypuszczam, że ma w sobie dużo z niebieskiego brytyjczyka. Ile, tego nie wiem, bo jest znaleziona, a sama powiedzieć nie chce. Na początku była takim biednym, wystraszonym kotem-którego-nie-ma, a teraz wszystkie kanapy do niej należą. Poza tym jest kompletnie niedrapiąca i nieszkodząca. Nie mamy na rękach ani śladu po pazurkach. Nawet nie drapie mebli. Ona jest z tych kotów, co ostrzą sobie pazury w poziomie a nie w pionie, a chodnikowi w przedpokoju krzywdy nie zrobi.
Kasiek - 14 marca 2012, 20:13

Cudna. Chciałabym mieć kota. Na razie nie ma szans :/
Godzilla - 14 marca 2012, 20:27

Na razie nie, ale może potem...
http://www.youtube.com/watch?v=PWXigjFm4TM

May - 15 marca 2012, 23:22

moje dzieci od malego spaly w kotami w jednym lozeczku/koszyku/wozku ku zgrozie moich tescowych ;P:
Godzilla - 15 marca 2012, 23:28

Kociur (ten poprzedni, w paski) potrafił wmeldować się do młodego pod kocyk. Młody był tych rozmiarów, że kocyka starczało akurat na niego i na kota.
Kasiek - 16 marca 2012, 07:10

O ja, jak to fajnie musiało wyglądać. Ja bym się zadowoliła nawet myszą, nie musi być kot, ale czymś żywym :)
fealoce - 16 marca 2012, 08:45

No, zależy od kota...Mój np miał zwyczaj przygniatania człowieka całym ciężarem ciała. Podejrzewam, że gdyby jakieś 8kg kota położyło się centralnie na dziecku, to mogłoby to się źle skończyć.
Godzilla - 16 marca 2012, 10:22

Nasz bezczelnie układał się na nas, ale przy dziecku był bardzo ostrożny. Byłam aż zdumiona, bo to był zwierz gryzący i drapiący, a wobec małego był anielsko cierpliwy.
May - 16 marca 2012, 17:40

Moje tez jakos instyntownie sie obok ukladaly. Chociaz Rudemu sie zdarzalo spac z Kat w wozku na jej nozkach...
Godzilla - 21 marca 2012, 19:56

Kolczyki, egzemplarz próbny:

Witchma - 21 marca 2012, 19:56

Godzilla, a jakie mają wymiary?
Godzilla - 21 marca 2012, 20:00

Długość 4,5 cm z biglem, szerokość też tyle. Sama koronka ma w pionie 3 cm.
Witchma - 21 marca 2012, 20:09

Nie wiem czemu, ale skojarzyły mi się z... powiewem wiosny :) Jak będzie mnie stać, to sobie zamówię :)
Godzilla - 21 marca 2012, 20:46

I mi się kojarzą z wiosną. Czekam na bardziej urozmaicone nici, bo mam mało kolorów. Może pod koniec przyszłego tygodnia dostanę. Popatrzę, jak się będą sprawować. Dotąd robiłam z bawełnianych, te są poliestrowe. Zamiana celowa, ale trudniejszy materiał.

Obecnie dostępne kolory: ciemna oliwka, błękit, słodki niebieski i słodki różowy :mrgreen:

Kasiek - 22 marca 2012, 08:31

No właśnie mi też z wiosną się skojarzyły. I z jemiołą jeszcze :D Cudne.
Godzilla - 22 marca 2012, 10:28

Tym razem zdjęcie w świetle dziennym. Kolory trochę bardziej przypominają rzeczywiste:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/EzZzC7jQLsQSI3f6Y-tHNdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Witchma - 22 marca 2012, 10:32

Te z błękitem są urocze :)
Godzilla - 22 marca 2012, 11:40

Właśnie kończę drugi różowy. I być może ustawię się ze swoimi błyskotkami na jarmarku rzemiosła w najbliższą niedzielę. Zobaczę, bo to taki nieoczekiwany plan i parę spraw będzie mi trudno dopiąć w trzy dni, ale fajnie by było.
Kasiek - 22 marca 2012, 13:16

Trzymam kciuki za ten jarmark :)
Zgaga - 22 marca 2012, 13:27

Godzilla napisał/a:
Właśnie kończę drugi różowy. I być może ustawię się ze swoimi błyskotkami na jarmarku rzemiosła w najbliższą niedzielę. Zobaczę, bo to taki nieoczekiwany plan i parę
spraw będzie mi trudno dopiąć w trzy dni, ale fajnie by było.


Jaki jarmark rzemiosła? Gdzie?

Godzilla - 22 marca 2012, 16:26

http://www.artema.org.pl/index.php

Coś takiego, niezbyt daleko ode mnie. Niezbyt wielka impreza, ale w tym roku trudno chyba liczyć na większe, przynajmniej u nas. Na razie wszystko co dzielnica ogłasza to jakieś czytanie dzieciom po angielsku, przedstawienia w Domu Kultury itd.

Godzilla - 23 marca 2012, 10:50

Chyba jednak nie tym razem impreza. Za wiele innych spraw się pojawiło. Szkoda.

W każdym razie to i owo dorzuciłam do "Kramiku pod Piwonią":


https://picasaweb.google.com/Piwonia67/MojKuferek

Edit: a ponadto zdobyłam nowe nici. Mam teraz:
- ciemną oliwkę
- błękitny
- niebieski niezapominajkowy
- różowy
- czarny
- biały
- brązowy

i dwie nowe pary kolczyków: jedna w obu odcieniach niebieskich, druga czarno-błękitna. W planach jest więcej.

Kai - 24 marca 2012, 21:03

Godzilla, śliczne to :)
Godzilla - 24 marca 2012, 21:12

Już jest więcej, każda para w innych kolorkach :D
Godzilla - 26 marca 2012, 10:14

Nowe motylki:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/bmjen_OTKcCzlK5rqqM8OtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Witchma - 26 marca 2012, 10:20

Cała chmara :D :bravo
Kasiek - 26 marca 2012, 10:26

Bombastyczne są :)
Godzilla - 26 marca 2012, 10:28

A na jarmark wpadłam choć na chwilę, zobaczyć się z ludźmi. Ładne rzeczy wystawiali. Była masa biżuterii, ale nie frywolitkowej, a tym bardziej nie pętelkowej. Były różne rzeczy decu, wyroby z jakiegoś niesamowitego szkła - błyskotki też, mi się bardzo podobały ze szkłem w takim niesamowitym głębokim kobaltowym kolorze. I z masy solnej wszelkiej maści baranki, ze śmiesznymi mordkami, i ceramiczne cuda-cudeńka. Oczywiście też wiele dekoracji wielkanocnych. Sporo tego jak na lokalny kiermasz. Żadnej chińskiej tandety, wszystko ręcznie robione, pracownie podpisane z imienia, nazwiska, firmy itd. Podobno w maju znowu coś mają organizować, może wtedy mi się uda. Kontakt już mam.
Zgaga - 26 marca 2012, 10:48

Ja w niedzielę szalałam na jarmarku pod PME w Warszawie. Kupiałam 4 tradycyjne pisanki woskiem i 1 wydrapywankę. Moja kolekcja rośnie.
Swoje wytwory oddaję, cudze gromadzę :lol:

Godzilla - 26 marca 2012, 10:51

Fajny pomysł zobaczyłam w ostatniej "Wenie". Bierzesz jajko, przyklejasz do niego (chyba klejem biurowym) jakieś liście i trawki, owijasz w pończochę i tak wrzucasz do cebulaku i gotujesz. Wychodzi farbowane jajeczko z wzorem w listki. Postaram się nie zapomnieć i wypróbować.
Zgaga - 26 marca 2012, 10:58

Wiem, widziałam już taki patent. Teraz szukam ciekawych listków do odciskania w świeżej farbie.
Godzilla - 4 kwietnia 2012, 12:33

Motyli jest już całe stadko. Zamówiłam kolejne nici, tylko niech mi ktoś powie, dlaczego właśnie jak ja się za to zabrałam, kończą się importowane tureckie kordonki. Producent się wycofuje, hurtownia się wycofuje i w ogóle. Czekam z niecierpliwością na czerwony kolorek. Czasem na Allegro ktoś coś wystawia.

Czekam też na "wymiankę" - z dziewczynami z forum robótkowego robimy sobie prezenty, losujemy adresy itd. Moja paczuszka poleciała, a teraz ja dostałam jakieś awizo.

Czekam jeszcze na parę spraw. To chyba jakiś w ogóle stan oczekiwania na wszystko.

Godzilla - 6 kwietnia 2012, 17:52

Wszystko podochodziło: ja dostałam prezent spod Konina, a prezent ode mnie szczęśliwie zawędrował do Krakowa.

Ja dostałam to:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/4BZ9jVFwvT5h970IomZlptiwmN7NvXqq4PInEjwmo2I?feat=directlink

A wysłałam to:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/WN2fWQsr2xF-RGRYuzFC69MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/D2gwuJ1R7Jw05d47geTwsdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/hcX7yGs00qFetN0iqfD_9dMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

merula - 6 kwietnia 2012, 20:01

pitaszki bardzo fajne :D
Godzilla - 14 kwietnia 2012, 16:06

Mam radochę, bo sprzedało mi się troszkę kolczyków. A poza tym mam zdjęcie Młodego w kimonie:
https://picasaweb.google.com/lh/photo/ZPYmuEEcIIOaj6SG-p2AmNiwmN7NvXqq4PInEjwmo2I?feat=directlink

Do tego klapki-japonki (no i inne skarpetki ;) ) i czarne tasiemki do kapelusza - tak to wyglądało oficjalnie na przedstawieniu.

Kai - 14 kwietnia 2012, 16:30

Super! Jako kostiumolog i garderobiana Młodego doceniam :)
Godzilla - 23 kwietnia 2012, 11:58

Oczom nie wierzę, znalazłam tekst piosenki, którą od dziecka znam, a szukałam bezskutecznie. Była świetna, nagrana przez rodziców na szpulofon chyba jak byłam bardzo smarkata, bo pamiętam ją od zawsze. Niestety nagrań w sieci ze świecą szukać, podobnie jak pozostałych perełek z tamtej taśmy.
http://www.e-teatr.pl/pl/...goszcz_1975.pdf
Piosenka Kubusia pośrodku tego pdf-u.

Godzilla - 25 kwietnia 2012, 19:55

Serwetka w różyczki (czy też w gwiazdki) prawie gotowa, jeszcze tylko ząbki:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/GvwSGqdfqEpVVTRbjgvOxtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Agi - 25 kwietnia 2012, 20:18

Podziwiam kunszt i cierpliwość.
Godzilla - 25 kwietnia 2012, 22:39

Do tego wzoru w wypukłe romby rzeczywiście trzeba cierpliwości, reszta idzie w miarę szybko. Ale kiedyś musiałam spróbować wypukłego wzoru :)
nimfa bagienna - 26 kwietnia 2012, 10:07

Ha!
Dziś miałam dzień prania i pakowania rzeczy zimowych. I co znalazłam wplątane w gruby wełniany szalik, którego nie miałam na sobie od pracowej wigilii?
Kolczyk! Ten brązowy, frywolitkowy, który mi przepadł, a ty zrobiłaś mi nowy.
W przyrodzie nic nie ginie, jak widać!
:lol:

Witchma - 26 kwietnia 2012, 10:14

nimfa, teraz musisz sobie po prostu przyszyć trzecie ucho :D
nimfa bagienna - 26 kwietnia 2012, 10:17

A ty wiesz, to jest myśl. Mam mnóstwo miejsca na czole! :lol:
Godzilla - 26 kwietnia 2012, 10:28

Przerobić na naszyjnik? :D Jeżeli tam jest ogniwko, to na łańcuszek go albo rzemyczek. Jeżeli ogniwko leży płasko, można dać drugie w poprzek, żeby wisiorek ładnie na rzemyczku leżał.
nimfa bagienna - 26 kwietnia 2012, 10:30

Mam taką wąziutką obróżkę ze srebrnego drutu. Muszę ją tylko doczyścić. Jest na tyle cienka, że właśnie wejdzie w to uszko. I będzie pięknie.
Godzilla - 26 kwietnia 2012, 10:59

Nie pamiętam, jakie tam dałam ogniwko. Jeżeli jest zawijane tylko jeden raz dookoła, możesz delikatnie rozgiąć obcążkami, nałożyć na łańcuszek i dogiąć z powrotem. Wtedy nie przejmujesz się, czy da się przepchnąć przez zapięcie. Co więcej, szersze zapięcie chroni przed zgubieniem zawieszki.
nimfa bagienna - 26 kwietnia 2012, 11:05

Pokombinuję. Dzięki!
Kai - 26 kwietnia 2012, 20:48

Godzilla, jestem zakochana w Twoich produkcjach :)
Godzilla - 26 kwietnia 2012, 22:15

Dziękuję :)
Godzilla - 27 kwietnia 2012, 19:30

Muszę w ogóle ogarnąć to co aktualnie mam w kuferku. Coś tam ubywa, coś przybywa. Na razie pod ręką mam takie rzeczy, ale to nie komplet:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/ger2KokwVUJZDZbXJWjdZ9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/asQ37HvwrCb8Omn_CLNxv9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Z części sterczą wąsy, bo nad nimi dopiero muszę usiąść z igłą i pracowicie powykańczać, podorabiać bigle itd.

Kai - 27 kwietnia 2012, 21:34

Te czarne z czerwonymi koralikami na drugim zdjeciu... nosiłabym! Wykończ i daj znać cenę na PW, co?
Godzilla - 29 kwietnia 2012, 23:30

Smutne, że się nie wyrabiam z tymi pracami, które już mam ponakręcane. Z jedną jestem moooocno do tyłu. A już myślę o kolejnej niezarobkowej robótce, obrębianej palestynką chustce dla mamy. Takiej eleganckiej, cienkiej, na głowę. Przydałaby się na lato. Tylko kiedy ja to zdążę.

Dziś się fatalnie czułam, głowa i inne takie. Właściwie nic sensownego nie zrobiłam, tylko podgoniłam serwetkę. Brakuje już tylko jednego ząbka na brzegu, i jeszcze trzeba będzie całość obrzucić pętelkami zamkniętymi dookoła. Fajna jest.

Kasiek - 30 kwietnia 2012, 06:35

Spokojnie. Ja też nie wyrabiam z zamówieniami na literki do pokojów dzieciaków. Od jutra się za to wezmę, bo dziś chcemy załatwić szpital (zdjęcie szwów), rejestrację dziecka i urząd skarbowy a jak się da to i żłobek. Odpocznij chwilę, bo zwariujesz... Mama jak dostanie chustkę tydzień później, to też na pewno się nie obrazi...
Godzilla - 30 kwietnia 2012, 09:21

Mam robotę w Excelu, z którą obijam się już nieprzyzwoicie i idzie mi cholernie pod włos. W ogóle nie powinnam robić nic innego. Fajnie, że tak się spodobały Twoje literki.
hijo - 30 kwietnia 2012, 09:40

nie pamieam czy to właściwy blog, ale Panie pewnie takie szydełkowanie zainteresuje :mrgreen:

Kai - 30 kwietnia 2012, 10:04

Tjaaa, widzę to codziennie.Rushoffa kopara z młodym :mrgreen:
Godzilla - 30 kwietnia 2012, 10:13

No to się ktoś narobótkował! :mrgreen:
hijo - 30 kwietnia 2012, 10:17

Jeśli dobrze pamiętam to jakiś hamerykański artysta Olek robił.
Godzilla - 30 kwietnia 2012, 10:31

Widziałam już drzewo w potężnej skarpecie na cały pień i większość gałęzi :lol:
Kai - 30 kwietnia 2012, 19:44

No i dzisiaj była już naga kopara. Rozebrali, zbereźnicy!
fealoce - 30 kwietnia 2012, 19:56

Widać uznali, że zbyt ciepło na kołderkę :mrgreen:
Godzilla - 30 kwietnia 2012, 20:06

Mogli choć stringi zostawić.
hijo - 30 kwietnia 2012, 20:29

Kai napisał/a:
No i dzisiaj była już naga kopara. Rozebrali, zbereźnicy!
młode też zostało nagie? :mrgreen:
fealoce - 30 kwietnia 2012, 21:08

A co na takie ubranko powiecie?
merula - 30 kwietnia 2012, 21:11

teraz mógłby się zgrzać zanadto sprzęcik ;P:
fealoce - 30 kwietnia 2012, 21:12

Ale na zimę w sam raz :mrgreen:
Kai - 30 kwietnia 2012, 21:28

Młode w ogóle zabrali :(

Godzilla, ale fajnie było głosowo pogadać! Czasem zapominam, że tak też można :mrgreen:

Godzilla - 30 kwietnia 2012, 21:33

No :D

Młodego szkoda, one tak fajnie razem wyglądały.

Kai - 30 kwietnia 2012, 21:48

Może i jest, nie wiem, widziałam z daleka. W środę będę jechać tuż obok, to sprawdzę. Mały był słodziak.
Godzilla - 1 maja 2012, 20:43

Tyle zrobiłam do wczoraj:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/42b0N3bp5qpPepkCXHxInNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Ale mi się nie chce tych ząbków dookoła obrabiać!

A w ogóle to mi zostały dwie pary bigli i czekam na dostawę z Qunsztu, która pewnikiem przyjdzie w przyszłym tygodniu. Nie pozostało nic innego, jak porobić naszyjniki, bo do nich mam elementy.

Godzilla - 5 maja 2012, 15:31

Kolejne eksperymenty z koralikami:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/delTClu4BVBVAy6JBR9AUdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/_VMLQsJygYUG7j-6uChXvNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/SWlkJQ5Sq1-Y3zJP2w3RFtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Godzilla - 7 maja 2012, 20:44

I jeszcze trochę, tak z rozpędu:

https://picasaweb.google.com/lh/photo/OwL-UxixyQOHgT99eRg9BtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
Co do egzemplarza sutaszowego, zmieniłam zamiar. Miał być kolczykiem, został zawieszką do naszyjnika i trafił do mojej mamy.

Agi - 7 maja 2012, 20:46

Godzilla, to jest piasek pustyni?
Godzilla - 7 maja 2012, 20:48

Nie, szklane koraliki. Piasek pustyni mam, ale bardzo małe kuleczki, na które dotąd nie mam pomysłu. W sumie zdobyć tej wielkości kulki piasku to nie problem...
Agi - 7 maja 2012, 20:50

Mam słabość do piasku pustyni.
Bardzo misterne cacka Ci wyszły. :D

Godzilla - 9 maja 2012, 11:01

W Onecie był artykuł o ruskim Dniu Zwycięstwa. Czyli Wielka Wojna Ojczyźniana, specyficzne sakralne wręcz podejście do wojny i Krasnoj Armii, i tak przy okazji rola muzyki i piosenek różnej wagi. Parę tytułów piosenek rosyjskich, które przeważnie znam, i coś o piosenkach niemieckich, przede wszystkim słynnej "Lili Marleen". Otóż tej właśnie nie znałam. Rodzina, szczególnie ze strony taty, lata całe żyła w cieniu wojny. Wspomnienia były takie, że mróz chodził po plecach. Niemieckie piosenki były wyklęte. Zrobiłam coś, co mojemu tacie w życiu by do głowy nie przyszło: odnalazłam "Lili Marleen" w wykonaniu Marleny Dietrich i posłuchałam. Po co? Po prostu aby wiedzieć, o jakiej melodii w ogóle mowa, i czy już ją kiedyś słyszałam. Nie, nie słyszałam. W sumie ładna, melodyjna. Nie na tyle, abym się zakochała, ale rozumiem, że podobała się. Nam, Polakom, musiała się kojarzyć jak najgorzej. Przynajmniej jestem pewna, że nie ma refrenu "Ajli ajlo ajla", czyli tamto musiało się nazywać inaczej.
Godzilla - 11 maja 2012, 11:28

Brnę dalej z koralikami. To jest ostatnie arcydzieło, które supłałam trzy dni klnąc na czym świat stoi i buszując w sklepach internetowych. Zaczynam się łamać, czy nie sprowadzić sobie Toho albo chociaż Preciosy w większych ilościach, bo ten, yyy, asortyment jaki mam, jest krzywy okropnie. Nawet mi toto do bluzki pasuje, ale fałduje się.


https://picasaweb.google.com/lh/photo/d3KLuEagpPvDDQl8eqUATtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

A to porcja obróżek, częściowo w produkcji

https://picasaweb.google.com/lh/photo/tFHaL3ySbA0O_KW5K2cb99MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

i zawartość kuferka

https://picasaweb.google.com/lh/photo/KOIAFZPSZallldynmNrou9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/KmQdOFEN4jRYKbGHLNnvUdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Witchma - 11 maja 2012, 11:30

Godzilla, cudne. Szczególnie obróżki :D
nimfa bagienna - 11 maja 2012, 11:57

Ta bordo obróżka mnie kusi. Oj, jak ona mnie kusi... :lol:
Kasiek - 11 maja 2012, 12:29

Piękne wszystko, to koralikowe cudne, obróżki urocze, kolczyki zachwycające.
Niestety, ja też kupiłam jakieś zwykłe koraliki i chyba przez nie się zniechęciłam, każdy był inny :/

Godzilla - 11 maja 2012, 12:40

Ja właśnie tego twora noszę :mrgreen: Pofałdowanie widać dopiero na drugi rzut oka, nie na pierwszy, ewentualnie czuje się pod palcami. To się doskonale międli w palcach, przyjemnie zajęcie :mrgreen:
Kasiek - 12 maja 2012, 13:55

:mrgreen: Grunt to znaleźć mnóstwo pozytywnych stron, super :D
Godzilla - 13 maja 2012, 22:45

Znalazłam galerię zdjęć z wystawy "Z nici Ariadny", która jest wystawiana w Łodzi i powisi sobie chyba do października.

http://gallery.ru/watch?a=AQy-ipG3

Ja chcę do Łodzi.

Swoją drogą zastanawiałam się, czy nie wysłać na konkurs którejś swojej igłowej serwetki, ale stwierdziłam, że się nie wyrobię.

Witchma - 13 maja 2012, 22:57

Godzilla napisał/a:
Ja chcę do Łodzi.


:mrgreen: Łosiek czeka na Ciebie.

Godzilla - 13 maja 2012, 22:59

Chyba, kurcze, zrobię jakiś kiermasz biżu żeby na bilet zarobić :mrgreen:
Godzilla - 14 maja 2012, 15:04

Coś takiego mi się ostatnio wylęgło:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/wRdRS-LTn9pYV3iW74UMN9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Spore jest i długie (9 cm długości, w tym 5 cm średnicy kwiatka), ale całkiem mi się podoba. W ogóle kupiłam mnóstwo perełek w różnych kolorach, trochę szkła i jakichś drobiazgów, i silikonowe baranki do kolczyków. Będę dawać do każdej pary coby nie spadały.

Witchma - 14 maja 2012, 15:24

Godzilla, śliczne :) A jeszcze śliczniejsze by było w wersji czarno-białej, albo czarno-czerwono-białej :D
Godzilla - 14 maja 2012, 16:33

Się myśli :D i pewnie się zrobi, choć sama nie wiem za który wzór pilniej mam się brać.
Godzilla - 15 maja 2012, 22:13

Choć jedna rozrywkowa rzecz dzisiaj: wczorajsze zakupy. Ta perełka w nowym kolczyku jest z tej porcji.


https://picasaweb.google.com/lh/photo/Mead5vO_AM5XyS57tCRcFdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Kai - 16 maja 2012, 10:18

Godzilla, a czy Ty naturalne paciorki też wykorzystujesz? Bo mi się przypomniało, że gdzieś mam zakamuflowane kubańskie orzeszki i sporo kości, jakaś masa perłowa też by się chyba znalazła. W weekend poszukam.
Godzilla - 16 maja 2012, 11:08

Wiesz, jeszcze nie próbowałam. Do frywolitki wychodzi dość mało koralików. Najłatwiej jest wykorzystać drobnicę i nieduże okrągłe koraliki, najczęściej korzystam z 8 mm. Mam trochę siekanki - kryształki ametystów i opalu - ale te się trudniej wplata, trzeba mieć jakiś pomysł. Ja mam jeden, ale nie mam do niego na razie serca. Natomiast zdarza mi się robić zwykłe kolczyki czy coś innego z materiałów jakie mam i wtedy hulaj dusza, bo na drucik czy linkę mogę nawlec absolutnie wszystko :) Tam nie trzeba liczyć węzełków. Daj znać, co Ci wyjdzie z tych poszukiwań :D A ja swoją drogą muszę dojść do większej wprawy w oplataniu koralików różnego kształtu frywolitką, bo najtrudniej jest tak swobodnie wyliczyć ilość węzełków.

Miałam ostatnio radość. Sprawiłam bratanicy przy paru okazjach trochę kolczyków. Podobno jedne zrobiły furorę, koleżanki dopytywały skąd takie ma. Żebym to ja jeszcze wiedziała, które tak się udały :)

Kai - 16 maja 2012, 12:17

Te kubańskie paciorki to takie orzeszki, błyszczące, niebieskoszare z brązowym końcem. Po weekendzie - jeśli cokolwiek znajdę - zrobię fotkę.
Godzilla - 17 maja 2012, 10:25

Dorobiłam jeszcze trochę kolczyków palestynkowych.


https://picasaweb.google.com/lh/photo/Xa3aWSwRKUmzZYHnBlUeM9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Kasiek - 17 maja 2012, 10:33

Ten wzór z czerwonego i brązowych strasznie mi się podoba. Piękne są...
Godzilla - 17 maja 2012, 10:48

Dzięki :)

To nie brąz, to ciemne bordo. Ostatnio zdjęcia jakieś myszowate mi wychodzą, muszę popytać męża co robię nie tak. Straszne ziarno wychodzi, zwłaszcza przy próbach zmniejszenia zdjęcia, i z kolorami też jest problem. Po części winna pogoda, bo przy takich chmurach jest zbyt niebieskie światło i nie potrafię tego wyrównać ustawieniami aparatu.

Godzilla - 17 maja 2012, 22:56

Czerwone są gotowe, jutro jadą w świat :)


https://picasaweb.google.com/lh/photo/wyh1HaMUhzmFpA6f2UJ0E9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Godzilla - 18 maja 2012, 08:34

I jeszcze trochę:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/lNXemmVSZAS5CXyoa4bsYtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Kasiek - 18 maja 2012, 12:10

Wybacz bycie ignorantem kolorystycznym, mój monitor czasem coś wyświetla jak chce. Bordo są piękne. :D
Godzilla - 18 maja 2012, 13:12

Kasiek, ależ to ja przepraszam za marne zdjęcia. Coś mi się poprzestawiało w aparacie, albo przy obróbce nie wyszło. Dotąd były całkiem-całkiem, a ostatnio wychodziło jakieś straszne ziarno, a kolory to w ogóle pomyłka. Aż Marka poprosiłam żeby spojrzał, co się tam dzieje. A do tego każdy ma ekran jakoś inaczej ustawiony, bo trzeba być niezłym zapaleńcem, żeby sobie kupować sprzęt do kalibracji monitora.
Kasiek - 18 maja 2012, 15:55

Jak ziarno to może ISO za wysokie? Ja jestem też ignorantem jeśli chodzi o aparaty, ale kiedyś miałam z tym problem - mało światła, więc podwyższałam ISO, a za tym szło ziarno że hej...
Godzilla - 18 maja 2012, 18:10

Nie dawałam ponad 400. Może w obróbce tak się robiło.
Kasiek - 18 maja 2012, 19:21

hmm, no to ja więcej pomysłów nie mam... może ktoś, kto bardziej zaawansowany jest niż ja (a o to nietrudno) :P
Godzilla - 19 maja 2012, 23:35

Byłam dzisiaj z małą w "Guliwerze" na bajce o rybaku i złotej rybce. Trochę nieoczekiwanie, bo miałam ją tylko zawieźć do babci, a potem miały do teatru jechać we dwie. Jestem zaskoczona. Nie sądziłam, że w kukiełkowym teatrze dla dzieci można zrobić tak fantastyczne przedstawienie. Polecam nie tylko dzieciom.
http://www.teatrguliwer.w...itmid=142&lat=5

Godzilla - 22 maja 2012, 09:41

Trochę znowu mi przybyło:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/f2k4v1TF4vsOeCDVVJafINMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

dalambert - 22 maja 2012, 09:50

oj Godzilla, cuda czynisz :D
Godzilla - 22 maja 2012, 13:08

A przyjdziecie na kiermasz w niedzielę? :D
dalambert - 22 maja 2012, 13:15

Obawiam się że niestety nie. Pucek wreszcie / pierwszy raz w tym roku na działkę się wybiera / roboty miała huk/ i dopiero teraz sezon zaczyna :?
Kasiek - 23 maja 2012, 14:41

Ja też nie dam rady... :(
Godzilla - 26 maja 2012, 10:08

http://www.artema.org.pl/

No to jest program jutrzejszej imprezy. Ładnie, ładnie, ja myślałam, że tu każdy z twórców będzie pokazywał i opowiadał o swojej szajbie, a wychodzi na to, że jestem jedną z kilku sztuk...

Zgaga - 27 maja 2012, 15:57

Oczywiście pracuję. :( Ale jak dla mnie, możesz zawsze takie newsy wrzucać. Kiedyś dotrę. :roll:
Godzilla - 27 maja 2012, 19:56

Kolejna okazja szykuje się 17 czerwca - festyn parafialny w kościele przy ul. Głębockiej (chyba Głębocka 119, przy takim drewnianym kościółku). Prawdopodobnie zbierze się tam sporo osób, które wystawiały prace dzisiaj. Dzisiejszy kiermasz był nieruchawy, chyba data nietrafiona i miejsce za bardzo na uboczu. Może tam będzie ciekawiej - więcej ludzi, ruchu i w ogóle. Zresztą dzielnica musi się przyzwyczaić, że coś się tam dzieje a domy nie służą tylko za sypialnię. W kościółku przy Klasyków już tak jest, ludzie znają powtarzające się kiermasze i przychodzą (tam odbywały się poprzednie Artealia, i jeszcze parę innych imprez).

Muszę przyznać, że sporo z dzisiejszych straganów na kiermaszu zrobiło na mnie wrażenie. Różne nie z tej ziemi filce w masie odmian i zastosowań, decoupage, biżuteria różna-przeróżna, jakieś ozdoby do domu, i nie wiem co jeszcze bo zasadniczo siedziałam na czterech literach i pilnowałam swojego kramiku. I fajne jest, że ludzie podchodzili i mówili: pani się zajmuje decoupagem, potrzebowałabym trzech ozdobnych pudełek dla mamy, ale nie takich liliowych jak pani ma, tylko w bieli... Można było sobie coś pozamawiać, rozmawiało się od razu z osobami, które zrobiły wszystko to co było wystawione. Jak kiedyś będę miała stówę na zbyciu, to już wiem, u kogo będę buszować w koralach. Aaaach!

Godzilla - 29 maja 2012, 21:14

Trochę mi przechodzi zwis po kiermaszu, bo jak stamtąd wróciłam do domu, to padłam jak trup. Robię obróżkę bardzo jasnoszarą z grafitowymi koralikami, a do tego sam mi się wymyślił taki wzorek:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/XwXLsUhqO-jy0Mb8jp7TfNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Zaczynam robić frywolitki na oko i całkiem mi się to podoba, choć nie jestem pewna, czy takie kolczyki ktoś by chciał nosić. Kiedyś w każdym razie wydawało mi się, że wymyślanie własnych wzorów to tylko dla orłów, zwłaszcza w tej technice.

Kasiek - 29 maja 2012, 21:20

Bardzo misię. Przypomina mi skręconą muszlę. Myślę, że wiele osób chciałoby nosić takie kolczyki. Ja strasznie, ale nie umiem nosić frywolitkowych, są dla mnie za lekkie ( Nawet drewnianych nie czuję i gubię zaraz...
Godzilla - 29 maja 2012, 21:26

Ostatnio wprowadziłam INNOWACJĘ (kocham to słowo! :mrgreen: ), mianowicie do każdej pary kolczyków dodaję silikonowe baranki. Może kolczyki przestaną się gubić :D Mi też się to coś kojarzy z muszelką.
Witchma - 29 maja 2012, 21:26

Godzilla, prześliczny :)
Agi - 29 maja 2012, 21:40

Godzilla napisał/a:
Kiedyś w każdym razie wydawało mi się, że wymyślanie własnych wzorów to tylko dla orłów, zwłaszcza w tej technice.
Godzilla, sądząc po tym co prezentujesz na zdjęciach, jesteś orłem.
Godzilla - 30 maja 2012, 21:13

No to przyzwoitsze zdjęcie muszelki:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/BNutfl1DMmHDOf9V5Dz5XdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

i części kuferkowych zapasów:




https://picasaweb.google.com/lh/photo/I-WDI3_SUpG4kXKn5mhKINMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Witchma - 30 maja 2012, 21:37

Godzilla, a jakiej wielkości jest muszelka?
Godzilla - 30 maja 2012, 22:35

Sama frywolitka 6 cm, razem z biglem 8 cm, ale ostatnio mam i sztyfty, mogę zamienić.
Kai - 31 maja 2012, 20:22

Godzilla, szukałam i nie wiem, co z tym diabelstwem zrobiłam. Znalazłam sznur muszelek, skorupę kokosa i parę fajnych paciorków, ale gdzie są te właściwe? Nie wiem :(
Godzilla - 31 maja 2012, 21:07

Na pewno się znajdą jak akurat nie będziesz o nich myśleć.
Kai - 1 czerwca 2012, 13:05

Ale tego był spory wór. Nie mógł sobie tak po prostu zniknąć.
Kasiek - 1 czerwca 2012, 17:00

mi zniknęła ładowarka do baterii do aparatu. Wór też mógł...
Godzilla - 3 czerwca 2012, 11:01

Eksperyment z trochę większymi koralikami:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/DQQsg5G0HKi87zmvYrkUsdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/9Q3v2Co3NcM5s75qg8DAmdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Kai - 3 czerwca 2012, 11:14

Na taką jak ta druga, tylko jeszcze 2-3 rządki szerszą, już masz zamówienie. Plus stosowne kolczyki. Podaj cenę na priva i termin realizacji ;) Kolorystyka dla mnie idealna.
Ziuta - 3 czerwca 2012, 22:20

Mam pytanie do specjalistek: zetknęłyście się ze spinkami supełkowymi spinkami do mankietów?
Godzilla - 3 czerwca 2012, 22:28

http://www.pewienpan.pl/s...ietow-S017.html
http://www.pewienpan.pl/s...ietow-S019.html
http://www.spinkidomankie...p?id_product=88
Takie? Nie spotkałam, teraz w googlu znalazłam. Ciekawa sprawa.

Ziuta - 3 czerwca 2012, 22:37

O takie. Szukam instrukcji jak je samodzielnie zrobić. Potrzebne są mi do czegoś innego niż koszula, więc nie będę wydawał 20 zł + przesyłka. Znalazłem tutorial po angielsku, ale bez obrazków. A bez nich to ja się nawet po polsku nie odważę :)

edit: po wyguglaniu "knot cufflink make" wyskoczyły mi linki do youtuba. Zobaczymy.

Godzilla - 3 czerwca 2012, 23:08

https://www.youtube.com/watch?v=MXdHcH3FRcM
Link do takiego węzła
http://www.animatedknots.com/monkeysfist/index.php
http://www.realknots.com/knots/faqknot.htm
i jeszcze dwa linki

Ziuta - 3 czerwca 2012, 23:10

znalazłem też takie coś:
http://www.youtube.com/watch?v=a8H2cUjffXU

edit jak zwykle: a w ogóle to wielkie dzięki, pójdę szukać odpowiedniego sznurka. Węzełek docelowo ma być do butonierki.

Godzilla - 4 czerwca 2012, 12:19

To nie jest nowy pomysł, przeciwnie, bardzo stary. Kojarzę go z domu mojej babci. Chyba guziki z takich węzłów były przy starej czarnej kamizeli.
Ziuta - 4 czerwca 2012, 12:33

Nie upieram się, że nowy, powiedziałbym raczej, że powracający.
Najbardziej nowych mód i powrotu starych doświadczyłem widząc chłopaka w wieku gimnazjalnym w kapeluszu na głowie.

Kai - 4 czerwca 2012, 15:29

Godzilla, w temacie bransoletek - może sznurowanie ze zwisającymi sznureczkami i 2-3 koralikami?
Godzilla - 4 czerwca 2012, 19:47

Cierpliwości, rozpatruję się w materiałach. Sutasz chyba będzie do tego za miękki, a nie chcę składać kilku warstw. Za to zastanawiam się nad grubszą nicią woskowaną, 2 lub 3 mm, no i rzeczywiście szukam dobrego pomysłu na wykończenie.
Godzilla - 8 czerwca 2012, 16:41

Jestem gienialna! Będą zwisające sznureczki i będziesz sobie mogła z nimi poradzić jedną ręką! :mrgreen:
Zgaga - 8 czerwca 2012, 18:10

Godzilla napisał/a:
Jestem gienialna!

Tak trzymaJ :mrgreen: :!:

Kai - 10 czerwca 2012, 10:27

Godzilla, Młody zobaczył i zachciał. Bransoletkę dla siebie i pewnie coś dla Młodej.

Możesz mi przesłać zdjęcie koralików do wyboru? Bo te perełkowe jemu nie bałdzo...

Godzilla - 10 czerwca 2012, 14:09

Kai, :D napisz coś o ulubionych kolorach Młodego (i lubej) na priv. W tej chwili nie mam pod ręką tych koralików. Z tego rozmiaru mam jeszcze bezbarwne z lustrzanym środkiem, a perełki np. czarne (i nie błyszczą na perłowo). Przeszukam pudło i zobaczę co mi zostało z siekanej drobnicy. Nie ma przeszkód, żeby zamówić coś przez sieć, już nawet znalazłam źródełko :D Zrobię zdjęcie tego co mam i odezwę się.
Godzilla - 12 czerwca 2012, 19:58

No to wróciłam z kursu frywolitki. Plecy bolą, ale zadowolona jestem. Wszyscy załapali najbardziej zasadnicze rzeczy, mają dwa tygodnie na poćwiczenie w domu, a potem będzie część druga. Mam nadzieję, że uda nam się zrobić parę ciekawych detali. Zostały mi niewykorzystane materiały dla pięciu osób: kłębki kordonka i czółenka. W niedzielę kiermasz. Znowu się kręgosłupowi dostanie, ale może będzie trochę frajdy i pożytku.
Godzilla - 13 czerwca 2012, 22:27

W niedzielę jest festyn parafialny w parafii Św. Szczepana (ul. Głębocka 74, jakby kto chciał przyjechać). I ja tam zamierzam być razem ze swoim kramikiem, w zacnym towarzystwie, bo białołęckich rękodzielników. Umawiamy się na tę imprezę od poprzedniego kiermaszu i mam nadzieję, że pogoda dopisze i ludzie się tłumnie pojawią :D


https://picasaweb.google.com/lh/photo/IqyTew-KSqQXRdBtvOQP0dMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

A poza tym już są plany trzeciego Zjazdu Zakręconych w Krzyżyk pod koniec października, znowu w Ustroniu w hotelu Tulipan. Już mnie tam wkręcają, żeby warsztaty poprowadzić :D

Kasiek - 14 czerwca 2012, 09:36

Weekend ma być bardzo ciepły i słoneczny, więc mam nadzieję, że dopiszą i goście :) Powodzenia :)
Godzilla - 14 czerwca 2012, 09:56

U nas od rana deszcz zapowiadają :? Ale może to się jeszcze zmieni, bo trzy dni to dość dużo.
Godzilla - 15 czerwca 2012, 21:53

Zabawiam się trochę grubszymi koralikami:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/UN61LLkVPjVICNm6JRzyhNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Witchma - 15 czerwca 2012, 22:03

Aaaaaaaa... ja kcem takie! :D
Godzilla - 15 czerwca 2012, 22:05

Czemu nie :D Uprzedzam, że tak jak frywolitki są prawie nieważkie, tak te swój gabaryt i ciężar gatunkowy posiadają. 6,5 grama sztuka.
Witchma - 15 czerwca 2012, 22:15

A jak rozmiarowo się przedstawiają?
Godzilla - 15 czerwca 2012, 22:25

Zawieszka 5,5 cm razem z tą zakręcaną kokardką, z biglem 7,5 cm.
Kai - 16 czerwca 2012, 06:35

Godzilla, pokaż ten komplet, który zrobiłaś dla mnie. Jest przepiękny!
Godzilla - 16 czerwca 2012, 08:46

Chciałam zaczekać aż do ciebie dojdzie, ale wobec tego daję teraz:



https://picasaweb.google.com/lh/photo/OBkcfEZ3myGPUIiyvsUk-dMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Kai - 16 czerwca 2012, 08:55

Nie mogę się doczekać :D Oczywiście, nie będę nosić wszystkiego razem, to by była wiocha, ale przepięknie będą grać kolczyki+naszyjnik, kolczyki+bransoletka i tak dalej.

A mam intensywnie niebieską bluzkę. No czad po prostu!

Godzilla - 16 czerwca 2012, 08:58

Niebieski jest nieco bledszy niż tu na zdjęciu. To turkusiki.
Kai - 16 czerwca 2012, 09:01

Starczy :) ale dam czadu! Śliczne to...
illianna - 16 czerwca 2012, 09:21

Godzilla, śliczne :bravo
Witchma - 16 czerwca 2012, 09:23

Śliczne :) Zaczynam rozważać turkusik w centrum tamtych kolczyków :D
Kai - 16 czerwca 2012, 09:36

Ale zaszaleję w pracy! Powiedzcie, że są cudne :) Młody + Młoda dostaną co im się spodoba :D
Godzilla, uwielbiam to, co robisz :D

Godzilla - 16 czerwca 2012, 09:40

Dzięki :oops:
Agi - 16 czerwca 2012, 09:43

Godzilla, niepotrzebnie się rumienisz, zasłużyłaś na wszelkie pochwały. Piękna robota.
Kai - 16 czerwca 2012, 10:29

Agi, prawda? Jestem dość wybredna, jeśli chodzi o biżuterię, bo jestem dość duża i coś, co jest "takie delikatne" zazwyczaj u mnie ginie. Ale to jest wspaniałe!
merula - 16 czerwca 2012, 11:15

to mi sie też bardzo podoba.
Martva - 16 czerwca 2012, 11:24

O, jakie fajne! :)
fealoce - 16 czerwca 2012, 11:42

Piękne! :) Szczególnie bransoletka.
Godzilla - 19 czerwca 2012, 12:20



Tym razem coś takiego wyszło i nie wiem, co mi się w nim nie podoba. Namyślę się jeszcze. Jakieś to kluchowate.

Witchma - 19 czerwca 2012, 12:59

Godzilla, może spróbuj na dole jakiś subtelniejszy kamyczek wstawić, albo jakiś dyndający, będzie wyglądał lżej :)
Godzilla - 19 czerwca 2012, 15:07

Kombinuję i nie wiem, poza tym, że jak będę miała więcej sznurka, zrobię z tego bransoletkę.
Witchma - 19 czerwca 2012, 15:10

Odwróciłam go właśnie do góry nogami i wygląda znacznie lepiej :)

Gdyby mu jeszcze sztyft dorobić, żeby to dolne było na uchu, według mnie byłoby ciekawie.

Godzilla - 20 czerwca 2012, 14:36

No to tak wyszło:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/aYsdta2GmkFjsqj8qUelfdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Witchma - 20 czerwca 2012, 14:39

Według mnie całkiem przyzwoicie :) W wersji letniej fioletowy koralik można by zastąpić jasnozielonym. Albo czerwonym :)
Godzilla - 20 czerwca 2012, 14:41

Się pomyśli :) Czekam na koraliki, na razie dostałam sznurki, bo już mi się ten czarny skończył.
Godzilla - 21 czerwca 2012, 09:27

Dokupiłam czarnego sznurka na te wszystkie ozdóbki i się odrobinę wkurzyłam, bo przy bliższym przyjrzeniu okazało się, że sznurek jest bawełniany. To znaczy nie mam nic przeciwko bawełnie, ale akurat do tych prac super był ten poprzedni sznurek. Zupełnie inaczej się układał i wyglądał. Niby to samo, ale... No i mam 30-metrową szpulę sznurka, który na razie na plaster mi jest. Pozostaje zużyć na jakąś makramę albo co.

Motylek treningowy:

https://picasaweb.google.com/lh/photo/zw7TkVlJYhtLGtivQpP2KtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

I jeszcze jeden pomysł na zużycie sznurka:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/4PWY572NoY9iUk5U1FyaG9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Kai - 21 czerwca 2012, 21:16

Sznurek + drewniane korale?

Dostałam, jeszcze ładniejsze niż na zdjęciu, pięknie pasuje i doskonale się trzyma. Dzięki :)

Godzilla - 21 czerwca 2012, 21:20

Cieszę się! :D

A te korale tutaj to szkło barwione, tzw galactic. Na razie chcę wykorzystać to co mam.

Edit: mała korekta

merula - 21 czerwca 2012, 21:47

ciekawa ta bransoletka.
Martva - 21 czerwca 2012, 21:53

Bardzo fajna bransa. Wydaje mi się że sznurki i sznurkowe sploty się zrobiły bardzo modne (z jednej strony kawałki liny do wspinaczki oprawione w srebro, które mi się bardzo nie; z drugiej ciekawe, skomplikowane makramy, pomiędzy masa rzeczy, również takie z charmsami).
Godzilla - 21 czerwca 2012, 22:04

Pomysł nie jest mój tylko z jednego z kursów ze strony Pasartu, ale dużo wprawy nie mam w takich pracach, to i pomysłów nie za wiele. Fajnie się to robi i przyjemnie nosi.

Dostałam kilo koralików z okładem. Na razie nie mam do nich głowy. Pomysły jakieś są, ale muszą się uleżeć. Sznurek odpowiedni też już dokupiłam.

Martva - 21 czerwca 2012, 22:15

Godzilla napisał/a:
Dostałam kilo koralików z okładem

Cholera, zapomniałam sprawdzić ile ma ważyć moja paczka z magrafu :D

Godzilla - 23 czerwca 2012, 21:43

Nad tym egzemplarzem biedziłam się parę godzin, musiałam pruć. Zastanawiam się, czy warto powtarzać eksperyment.


https://picasaweb.google.com/lh/photo/RC-RJCo8wkTLlagEHExwWdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Kai - 23 czerwca 2012, 22:10

Godzilla, imho nie warto, chyba że Ci to wejdzie w palce. Piękne, ale odnoszę wrażenie że za mało efektowne w stosunku do włożonej pracy, czyli dla znawców.
Godzilla - 23 czerwca 2012, 22:13

Albo nie ten sznurek. Musiałby być naprawdę bardzo gruby, jak linka, żeby było go widać. Cóż, zawsze wprawka w równym szyciu sznurka. To nie jest takie proste.

Edit: znowu mam pomysła, ale musi poczekać. Na razie uśmiechają się do mnie koraliki w pękatej kopercie.

Godzilla - 24 czerwca 2012, 12:23

Jeszcze jedna próba z aparatem:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/hczljyMCJq9y20dXtQHc9dMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/znSXuUvGd-qGG-d67TKyXNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Godzilla - 28 czerwca 2012, 19:44

Wzięłam się za przeszywanie na nowy sznurek pierwszej koralikowej obróżki. Może będzie z niej pożytek, w każdym razie większy niż teraz. Nie będzie tak ściągnięta.

Edit: gotowe. Chyba przy tej wersji będzie można zostać.


https://picasaweb.google.com/lh/photo/Uu7845kCtJ7cLnP-F2MBPtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/YeNequhuPnj9sFbyqdwYFdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Godzilla - 29 czerwca 2012, 18:36

I jeszcze takie czarne coś:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/vKG4xns9jQqg-tNRqe6-1tMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/g6CAycv8LKLjBXzyalY_BtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Kai - 29 czerwca 2012, 19:16

Ale to dla Młodego i już nie oddam :twisted:
Godzilla - 29 czerwca 2012, 19:22

No :D Tak jak się umawiałyśmy. A to wyżej sama noszę.
Martva - 29 czerwca 2012, 21:54

Ożeż, imponujące :bravo
fealoce - 29 czerwca 2012, 22:01

Genialne! :)
Kai - 30 czerwca 2012, 09:46

Super wygląda cały komplet, ale to trochę za dużo do pracy. Jak sobie zrobię kudły, to zaprezentuję :D
Kasiek - 30 czerwca 2012, 09:47

WOW
Godzilla - 30 czerwca 2012, 10:23

Dzięki, dziewczyny :D
Kai - 30 czerwca 2012, 10:28

nizamaco, jak się należy :mrgreen:
Kasiek - 30 czerwca 2012, 11:17

O to to. Należy się i już.
Godzilla - 4 lipca 2012, 22:44

Tym razem wyszło coś takiego:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/qt9jE-inod0iisOsu_acitMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

sznurowane jak obie poprzednie bransolety, do tego małe kolczyki. Mój błąd, powinnam obfotografować wszystko jak należy, a nie zdążyłam. Poszło między ludzi.

merula - 4 lipca 2012, 22:45

bardzo to interesujące.
Martva - 4 lipca 2012, 22:56

Ciekawy wzór i świetnie dobrane kolory :)
Kai - 5 lipca 2012, 12:09

Jutro poproszę kolegę, zrobimy porządną fotę, aczkolwiek jeszcze nie wiem czego, bo nie wiem, co założę :)

W tej czarnej fantastycznie wygląda taki "utajony" niebieski w niektórych czarnych koralikach. Nie wiem, czy to zamierzone, ale cudne!

Godzilla - 5 lipca 2012, 13:52

Zamierzone. Pomyślałam sobie, że trochę ożywi całość. Bardzo się cieszę, że się podoba, bo nie byłam pewna jak zostanie przyjęte.

To czekam na zdjęcia! :)

nimfa bagienna - 5 lipca 2012, 14:25

Godzilla, to może trochę nie w temacie, ale twój awatar sprawia, że buzia mi się śmieje.
Godzilla - 5 lipca 2012, 19:48

:D Też lubię tę kicię, przyswoiłam sobie z innego forum. Zdaje się, że ona już pół Internetu przemaszerowała z zadartym ogonem.

Cieszę się, bo skończyłam kurs frywolitki w bibliotece. Grupa stanęła na wysokości zadania i przyswoiła sobie całkiem ładnie materiał, wszyscy przebrnęli przez element, na którym część ludzi dotąd mi odpadała, i sporo zrobiliśmy przez te trzy spotkania.

Godzilla - 6 lipca 2012, 12:39

Coś szarego i błyszczącego:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/1HG881pq28dLF3lgIdBmLtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/qn3civdu5ZS4uY-5GQgEG9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Martva - 6 lipca 2012, 14:40

Wow, swietna!
fealoce - 6 lipca 2012, 15:33

Cudo! :D :bravo
Kai - 7 lipca 2012, 12:32

Godzilla, zamówię u Ciebie tylko jeszcze jedną... Narkotyczne są...
Godzilla - 10 lipca 2012, 19:27

Kai, kiedy tylko zechcesz ;)

Skończyłam właśnie jedną w kolorze mhrrrocznej lawendy, dorabiam do tego coś na szyję. Kolczyki w planach.

illianna - 10 lipca 2012, 19:28

Godzilla napisał/a:
mhrrrocznej lawendy,
naprawdę intrygujący kolor :mrgreen:
Kasiek - 10 lipca 2012, 21:45

rewelacyjna, naprawdę
Godzilla - 10 lipca 2012, 21:57

Dziękuję :)

Mroczna lawenda w świetle księżyca ;P:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/OY3lDxIeDFDMvh89747BVdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/2oOmOZ1ABt_WLb-kkJp1odMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/0wRvlzFUSAK7p1pzH0PyVtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

I jeszcze coś, co zrobiłam dla Młodszego Potwora, bo jak tu odmówić błyskotek własnemu dziecku :D Sama wybierała i sznurek, i koraliki. Do tego miała bardzo zdecydowany pogląd, gdzie które powinny się znajdować - ja tylko odrobinę namieszałam.


https://picasaweb.google.com/lh/photo/RmqxvtvvDjaKzk6MWv5fktMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Godzilla - 20 lipca 2012, 15:33

Parę dni byłam na wsi. Nieoczekiwanie przygód było co niemiara. Daleki kuzyn okazał się instruktorem jazdy konnej z dużym doświadczeniem. Wsadził na konia oba Potwory. Nawet było stanie na końskim grzbiecie! :shock:

I znalazł się bardzo mały jeżyk-sierotka, który przychodził na mleczko, ale tym razem coś mu zaszkodziło: albo po prostu laktoza z mleka, którą jeże kiepsko trawią, albo biedak najadł się jeszcze jakiegoś paskudztwa, a tu było zimno i padało. Leżało to półtora nieszczęścia pod krzaczkiem, ja się godziłam z myślą, że nie mam pojęcia jak mu pomóc, więc pozostaje poczekać, a potem zakopać. Jeżyk jednak wciąż się trochę ruszał, więc wzięłam go do miski i zaniosłam do domu, żeby choć zdychał w cieple. Zdobyłam numer do ZOO, stamtąd mnie skierowali do Lasów Państwowych i jeszcze jednej pani, która w okolicach Warszawy zajmuje się jeżami, a ona dała numer do gościa, który jest kopalnią wiedzy i zna się najlepiej. Nazwisko skądinąd znałam z naszejeze.org, i rzeczywiście usłyszałam od niego całą długą listę rzeczy, które z jeżykiem należy zrobić.

Po pierwsze ogrzać. Łapki i brzuszek były zimniutkie. Zawinęłam szkraba w ręczniczek i położyłam na dwóch butelkach z ciepłą wodą. Po jakimś czasie zobaczyłam, że wylazł ze szmatki i ulokował się pod nią, między obiema butelkami, wtulony w nie i rozciągnięty na całą długość. Po drugie, napoić herbatką z kopru włoskiego, żeby laktoza przestała mu fermentować w brzuchu. To było trudniejsze, musiałam się zadowolić nasionami koperku z grządki, bo do najbliższej apteki było kilka kilometrów, a poza tym była już zamknięta. Jeż krzywił ryjek i nie dał się napoić. Po trzecie, zostawić w spokoju mleko, dawać mu karmę dla kociąt. Na dobry początek podebrałam wujkowi saszetkę Whiskasa - jego Morus nie protestował. Dopiero rano mogłam kupić coś lepszego sortu i rzeczywiście dla kociaków. Na razie jeżyk dorwał się do Whiskasa jak głupi. Wszystko wylizywał i odzyskiwał siły.

Były jeszcze i inne rady, ale tu już by był potrzebny weterynarz, i to sensowny. Lokalny fachowiec miał kiepską opinię, podobno nawet z psami słabo sobie radził, co dopiero z leśną drobnicą. Postanowiliśmy zaczekać, może wszystko się jakoś utrzęsie. Jeżyk w końcu wyglądał lepiej.

Gdy wyjeżdżałam, mieszkał już nie w misce na gazetach i ręcznikach (błe, spieranie odchodów), a w skrzynce z pachnącym siankiem. Brzuszek miał ciepły jak się patrzy, i ładnie napęczniały. Najchętniej przesiadywał zakopany w sianie, widać było tylko wejście do norki, którą sobie zrobił. Nie jeżył się na nasz widok. Chyba kojarzyliśmy mu się z masowaniem brzuszka i w ogóle z ciepłem. Myślę, że będzie dobrze. Jakoś wspólnymi siłami chcemy pomóc mu urosnąć, nabrać tłuszczyku i zdrowo przespać zimę.

Edit: styl

Kasiek - 20 lipca 2012, 15:37

Jeże są super, jak byłam mała to mój brat mi je przynosił (kiedy byliśmy u dziadków na wakacjach), bo przychodziły pod dom :) Super, że się dało go uratować :)
Godzilla - 20 lipca 2012, 15:43

Ten był śliczny. Nawet mnie nie pokłuł kolcami, za to potraktował najwyraźniej jak duże, ciepłe legowisko, bo wlazł mi w rękaw i nie chciał wyjść. Dałabym mu tam siedzieć do woli, ale bałam się, że mi ubranie zapaskudzi na wylot. To był jeszcze zupełny maluch, za mały żeby umieć dbać o porządek.
Agi - 20 lipca 2012, 17:57

Jeży chyba przybyło, już kilka razy spotkałam je na spacerze.
Ostatnio takiego:

Godzilla - 20 lipca 2012, 18:42

Jaki fajny! :D I też nieduży.
Godzilla - 22 lipca 2012, 14:02

Podobno jeżyk wczoraj nawiał. Mam nadzieję, że polazł na dwór i nie utknął za meblami w domu (kuzyn odsuwał kanapę i szafki, żeby sprawdzić). W każdym razie żarełko z miseczki zostało w nocy wyjedzone, tylko nie wiadomo, czy zajął się nim jeżyk, czy koty.
Godzilla - 23 lipca 2012, 19:02

Porozchodziły się te koralikowe różności, jakie porobiłam ostatnio. Została hematytowa bransoleta, ale wisiorek i kolczyki dostały nóżek:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/h_qEtsR5PQlaQi5fSRcGMdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Lawenda poszła w świat:

https://picasaweb.google.com/lh/photo/2x8g9yh2J-EZDXUQdeJqAtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/jKQiZHWOBR6pxztKndYDj9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

I to też:

https://picasaweb.google.com/lh/photo/Vm5MQG06ZAl2EAWDn4GXCtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/Vm5MQG06ZAl2EAWDn4GXCtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/eglleg4hgn0jm7SsiYLRt9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Pozostaje ściubolić dalej. Tym razem różowy na tapecie - drżyjcie narody :mrgreen:

Agi - 23 lipca 2012, 19:28

Godzilla napisał/a:
Tym razem różowy na tapecie - drżyjcie narody :mrgreen:

Zabrzmiało groźnie. :wink:

Godzilla - 24 lipca 2012, 16:29

No ;P:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/p3_rWJit8TE0sBbywYztEtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Jeszcze nie kończę, zastanawiam się czy nie zmienić tego czegoś co spina frędzelki.

Godzilla - 25 lipca 2012, 20:41


https://picasaweb.google.com/lh/photo/LI3_-QuFOQiJWOCRJACuStMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Godzilla - 27 lipca 2012, 20:57

Ale tu cicho, wszyscy na Avie chyba siedzą. Przerobiłam się, zrobiłam przerwę od koralików, znowu wyhaftowałam kawałek górskiego obrazka. Do końca bardzo daleko i nie wiem ile to potrwa, ale w końcu pomalutku-powolutku będzie sobie rósł. Żeby choć jedną-dwie niteczki dziennie zrobić.

https://picasaweb.google.com/lh/photo/9BoY2jn3S2DsgCit6-dQW9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink


Ale i koraliki jakieś tam nowe są, na przykład takie:

https://picasaweb.google.com/lh/photo/A-ckTXGWiRFYc3AQe_CqzNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Witchma - 27 lipca 2012, 21:56

Cudne to coś z białymi koralikami! :D
Godzilla - 27 lipca 2012, 22:14

Dzięki :D Dostałam znienacka koraliki, które leżały w szafie u mamy i nawet nie wiem skąd się tam wzięły. Któraś z ciotek sprezentowała razem z jakąś biżuterią? Z początku sądziłam, że u mnie też tak będą leżeć, bo nawet nie myślałam, żeby taki kształt wykorzystać, a potem nagle same się jakoś tak zastosowały :D
Martva - 3 sierpnia 2012, 16:47

Godzilla, do magrafu wrzucili dostawę drobnicy i spora część jest wybitnie niedrobna, nie wiem czy widziałaś :)
Godzilla - 3 sierpnia 2012, 16:57

Widziałam :D , z mojego rozmiaru tylko 3 kolorki, ale ładne, zwłaszcza mieszanka. Potem obadam inne rozmiary i zastanowię się, czy ryzykować łączenie dwóch sąsiadujących.
Witchma - 10 sierpnia 2012, 17:09

Jeszcze raz dzięki wielkie za przesyłkę :D
Godzilla - 10 sierpnia 2012, 22:07

Cieszę się, że doszło mimo niesprzyjających okoliczności :)
Witchma - 10 sierpnia 2012, 22:24

Podwójnie niesprzyjających, bo nasz listonosz jest na urlopie (w Helu świnia siedzi ;P: ), a to oznacza, że poczta do nas dociera nieregularnie, żeby nie powiedzieć prawie wcale.
merula - 10 sierpnia 2012, 22:25

Witchma napisał/a:
nasz listonosz jest na urlopie (w Helu świnia siedzi ;P: )


jak mógł :mrgreen:

Witchma - 10 sierpnia 2012, 22:28

merula, co roku jeździ :) Kiedy jeszcze w lipcu jeździłam, to się nawet spotykaliśmy.
merula - 10 sierpnia 2012, 22:48

i dostarczał Ci tam listy?
Kasiek - 13 sierpnia 2012, 13:53

Na plaży, na bosaka :D
Godzilla - 13 sierpnia 2012, 19:36

Trochę się przekoralikowałam i przefrywolitkowałam. Dzieciaki jednak nie dają spokoju, więc złamałam się na szydełkowe ptaszki. Pogłowie rośnie.


https://picasaweb.google.com/lh/photo/EGycyTevl6bQxG93r5xQttMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Godzilla - 20 sierpnia 2012, 16:47

Mała rzecz a cieszy, jeden z kwadracików wreszcie trafił na kołderkę, a kołderka do odbiorcy :)

http://www.kolderki.org/g....php?album=1446

fealoce - 20 sierpnia 2012, 16:49

Fajne te ptaszki :)
Godzilla - 25 sierpnia 2012, 21:37

Miałam dużą przerwę w haftowaniu, ale w tej chwili po prostu muszę odparować po różnych takich emocjach i hafty rosną. Podgoniłam trochę górską dolinę, kotek dostaje sierści i być może jutro będzie już miał jedno oko. Zielone. Dość koszmarnie to brzmi. Ponadto na tamborku wylądował kwadracik kołderkowy, tym razem wzorek z Minecrafta.


https://picasaweb.google.com/lh/photo/GBaG9f4HUaqTTEujHku4JtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/TZuRngGDhOiWkBbRZnfpU9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/52R6hH9lbpxmdrD0YvQh19MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Godzilla - 27 sierpnia 2012, 21:09

Aaaaach, skończyłam poprawianie tekstu. Mam dylemat: pobiegać, bo mi krzesło w d... wrosło, czy pohaftować Minecrafta ;P:
fealoce - 27 sierpnia 2012, 21:16

Pobiegaj :mrgreen:
Godzilla - 5 września 2012, 19:57

Kupiłam niewymiarowe koraliki, bo mam na nie pomysł. Na razie za sam pomysł się nie brałam, ale nie omieszkałam wypsuć część na czarno-biały wisiorek. Zdjęcie na razie robocze. W tym pieskim świetle nie widać, jak czarna jest czerń i jakie fajne te białe bąbelki ;)


https://picasaweb.google.com/lh/photo/P4KlEmWcDkx6vz10f4YasdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Godzilla - 8 września 2012, 07:59

Złamałam się. Utworzyłam konto na FB, bo tylko tak mogłam nawiązać kontakt, na którym mi zależy. Nie ufam tej stronie jak diabli, nie podaję żadnych sensownych informacji. Nie pozwoliłam aby sami za mnie szukali znajomych, bo by się dobrali do gmaila. Może i tak się dobiorą. I w sumie nie wiem jak się tam poruszać. Każda inna strona, jeżeli ma opcję "podaj pytanie, na które tylko ty znasz odpowiedź" w celu odzyskania straconego hasła, pozwala wybrać pytanie jakie się chce. Kolor ciapek na tapecie. Gatunek drzewa za oknem. A ci chcą informacji osobistych: zawód dziadka, gdzie się mieszkało wtedy-a-wtedy, kto mnie uczył w podstawówce. Trzeba będzie wymyślić jakąś fajną odpowiedź.
Agi - 8 września 2012, 08:51

Godzilla, na FB spotkasz (albo nie, jeśli bardzo nie będziesz chciała) większość aktywnych userów z naszego forum. Jest tam Grupa SFFiH. Zapraszam :D
Kai - 8 września 2012, 20:54

Godzilla, ja tam mam konto od jakiegoś czasu i najczęściej a) ściągam fotki z koncertów Curly Heads, b) podglądam SFFiH, c) podglądam Krzyśka Giemzę i jego prokocią walkę. Oraz d) Retro Star Wars i e) NURS-a. Nie pakuje się w aplikacje, nie dam się zaintrygować jednym słowem, którym znajomy mnie określił i NIECH TAK ZOSTANIE

Aleksandra Kai, tak mnie znajdziesz :D

G... komu do domu jak chałupa nie jego, ani nazwiska, ani zakładu pracy ode mnie nie dostaną :mrgreen:

Godzilla - 8 września 2012, 22:37

To ja jestem Kramik pod Piwonią, bo w tej sprawie chciałam się kontaktować. I niech tak zostanie, może kiedyś mnie podkusi, żeby założyć konto na nazwisko. Ja im dam adres sprzed lat i nazwisko nauczyciela. Ul. Komsomolskiej Prawdy 8, mgr Feliks Edmundowicz. Albo jakoś inaczej. Mało to ładnych ulic i nazwisk?
Kai - 9 września 2012, 20:47

Godzilla napisał/a:
mgr Feliks Edmundowicz
wyszłabym za faceta dla samego nazwiska, mrau!
Godzilla - 9 września 2012, 21:02

Ale ja go tylko po otieczestwie... ;P:
Godzilla - 17 września 2012, 10:20

Nie miała baba kłopotu, posłała dziecko do szkoły. W programie na dziś szycie greckiego chitonu.

Ewentualne rozrywki innego sortu - rozczytywanie rodowych dokumentów znajomego, carska cyrylica ręcznie pisana.

Kasiek - 17 września 2012, 12:53

Gdzie jest przycisk "Lubię to"? :P Pięknie. Chiton nie powinien być trudny, dasz radę, przezdolna babka jesteś przecież :)

Chiton zawsze mi się kojarzył z chitynowym pancerzem :D

Godzilla - 17 września 2012, 13:59

I chwała niech będzie wyszukiwarce, że znalazłam strony z wykrojami :D Trudne nie jest, tyle że muszę się wybrać do rodziców, bo nie mam maszyny w domu.
joe_cool - 17 września 2012, 15:03

Godzilla, na forum genealogów (forgen.pl czy jakoś tak) wrzucasz skany rodowych dokumentów, prosisz o przetłumaczenie i w krótkim czasie wszystko masz. Za zwykłe dziękuję ;) Tam siedzą pasjonaci, którzy do perfekcji opanowali rozczytywanie ręcznie pisanej cyrylicy.
Godzilla - 17 września 2012, 19:23

Dzięki za kontakt, a swoją drogą sama mam uciechę z tej zabawy :)
Godzilla - 18 września 2012, 21:54

Chiton skończony. Ciekawe co oni tam w szkole powymyślali. Cały Olimp podobno.
Martva - 18 września 2012, 21:58

Mgliście mi się przypomina że mieliśmy taką lekcję polskiego w podstawówce, że trzeba się było przebrać za postać z mitologii i opowiedzieć o sobie. Znaczy, tej postaci. Pamiętam głównie że wszystkie moje koleżanki miały dość księżniczkowe sukienki, a ja w mojej zgrzebnej, płóciennej chitonopodobnej szatce czułam się dość niepewnie, chociaż byłam najbardziej kanoniczna :D Za to miałam łuk, a one nie :twisted:
Godzilla - 19 września 2012, 09:24

Mogłaś sobie peplos zrobić, wyglądałabyś jak rasowa bogini :mrgreen: To tak fajnie zwisa z ramion.
Godzilla - 19 września 2012, 22:05

No to po przedstawieniu. To był jak się zdaje jeden z najfajniejszych strojów w całej grupie. Jeszcze jedna z koleżanek bardzo fachowo się ubrała i wyglądała prześlicznie. Reszta owszem-owszem, ale generalnie starali się zamotać w prześcieradła. Trochę im pomogłam, zwłaszcza że nie wyjęłam z torebki pęczka wielkich agrafek, które kupiłam w pasmanterii zbierając materiały na chiton. Były jak znalazł, udało się zrobić całkiem sensowne stroje jeszcze dwóm dziewczynom. Dzieciaki ganiały mnie po korytarzu, żebym pomogła "bo ja bardzo dobrze upinam stroje" :D
Godzilla - 23 września 2012, 11:44

Przyszywałam do skórzanej torebki odprute ucho. Okazuje się, że lepiej to robić tępą igłą. Ostra igła wkłuwa się na ślepo gdziekolwiek, tępa znajduje już wykłute dziurki. To duża różnica.
Godzilla - 26 września 2012, 09:42

Kwadracik minecraftowy skończony:

https://picasaweb.google.com/lh/photo/HPdVFMpAjNFUI39VsrzIfdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Edit: ma ktoś pomysł, dlaczego bez zalogowania nie mogę go zobaczyć? Jest w publicznym albumie i nie nakładałam ograniczeń.

Agi - 26 września 2012, 09:57

Godzilla, mam komunikat, że nie znaleziono strony.
Godzilla - 26 września 2012, 10:02

Ja też. Nie wiem dlaczego, bo wszystkie inne zdjęcia w albumie są widoczne. Może samo się potem naprawi. Na razie wrzuciłam na Fotosik:

Ziemniak - 26 września 2012, 10:06

U mnie działa.
Agi - 26 września 2012, 10:06

Fajne. :)
fealoce - 26 września 2012, 10:15

Faktycznie, przed chwilą bez zalogowania się nie dało się obejrzeć, ale teraz działa poprawnie. Być może picassa świrowała :wink:
Godzilla - 3 października 2012, 18:25

Tym razem seria krótkich bransoletek, bardzo kolorowych i mniej kolorowych. Dalsze w produkcji.


https://picasaweb.google.com/lh/photo/WkJf-XyKu4Zn-W6Smzjre9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/M2ys7qE8oNsUhG75_cTXJ9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

fealoce - 3 października 2012, 18:56

Czarno-czerwona śliczna :)
Martva - 3 października 2012, 19:30

Kolorowe, te bardziej kolorowe, bardzo fajne.
W sumie zaczynam przełamywać mój wewnętrzny opór przeciwko nieprzezroczystym koralikom innym niż czarne, białe, kremowe i metaliki różne :)

Godzilla - 3 października 2012, 19:46

Ja też mam taki opór, ale jak w Magrafie dostałam tę mieszankę, a potem jeszcze brązowy sznurek, to cały zestaw do mnie przemówił. Początkowo jako taka długa bransoletka, ale teraz widzę, że te krótkie też są fajne.

Jakby się za to trafił sklep, w którym dostałabym tego rozmiaru koraliki matowe różnych kolorów, albo perłowe, albo w takie fajne ciapki jak ceramika, to bym chyba ze szczętem zbankrutowała. Teraz widzę, że mają białe perłowe...

Martva - 3 października 2012, 19:51

Mnie się podobają u kogoś, za to sama nie kupuję. Chociaż się przełamałam ostatnio po tym jak obejrzałam tradycyjne kolczyki wyplatane bodajże w Meksyku i jak zajrzałam do Magrafu to wrzuciłam sobie kilka małych paczuszek, może się przekonam ;)
Godzilla - 9 października 2012, 11:12

Wciąż sobie dzielnie postanawiam, że wezmę się za obpstrykanie moich błyskotek i powrzucanie zdjęć na Picasę. I co sobie przypomnę, to nie ma światła. To znaczy jest, ale wiadomo jakie. Dookoła szaro, buro albo elektrycznie. A tu dziś rankiem słońce się pojawiło.


https://picasaweb.google.com/lh/photo/IR8XetPZLi6pKi2b0lLpn9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/Edo0K8W003mVX47uI5Pp89MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Może to trochę zwariowany pomysł :mrgreen:

Ale czymże by była sesja zdjęciowa bez fachowej pomocy:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/lVGctTCzTrIBW-4p_vtCwNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Ciąg dalszy nastąpi, jak to poobrabiam ;)

Witchma - 9 października 2012, 11:19

Godzilla, to ja poproszę kiziaka :D
Martva - 9 października 2012, 11:58

Tło urzekające i pomoc też. Wisior też niczego sobie ;)
Godzilla - 10 października 2012, 22:23

Plecy bolą, kark zesztywniały, ale obrobiłam stosik różności. Dwa wisiory, trzy bransoletki, kolczyki, wszystko szyte. Nareszcie. Pozostała jedna para kolczyków jak wyrzut sumienia, i naszyjnik do przeróbki. Gorzej, że za papiery nie mogę się zabrać. Co się wezmę, to mnie spanie bierze albo obrzydzenie trzęsie.
Godzilla - 11 października 2012, 11:32

Robiłam te rzeczy, robiłam, i co zszyłam kolejną, to mi się nie chciało pogmerać w szufladzie i poznajdować końcówek. Największa niechęć ogarnia, kiedy trzeba wykończyć prace :roll: No ale nareszcie.

Trzy bransoletki na raz, wyglądam z nimi chyba jak żołnierz radziecki:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/iXOiJdi1Z4hZpGqU9Nm7Y9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

I jeszcze jedna jak zegarek bez wskazówek, czyli dla szczęśliwych, bo czasu nie liczą:

https://picasaweb.google.com/lh/photo/Cei7qD8CNOBxCCiXAf1q0tMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Kolczyki

https://picasaweb.google.com/lh/photo/lEFuZpgL-T0OyFikkp5ZhdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

I wisior w końcu zawieszony porządnie:

https://picasaweb.google.com/lh/photo/GDzucRtQX4146zF3hklFh9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Godzilla - 13 października 2012, 22:55

Dodałam na Picasę resztę kukurydzianych zdjęć.

A do tego ostatnie prace - deszczowe bransoletki:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/ykOe2rqVPwpLKwwy9pQdbdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/pg2_M_6WFB1fL7bmLOM8n9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

I dorzuciłam wpis do blogu.

nureczka - 14 października 2012, 10:49

Nie wiem, czy to dobre miejsce do zadawania pytania, ale jeśli bywalczynie tego bloga nie wiedzą, to nikt nie wie.
Zżera mnie ciekawość co i jak można zrobić z włóczki takiej jak na zdjęciu.
Ważne jest to, że włóczka od razu jest dostarczana w motku w postaci takiej siateczki.



Tutaj można znaleźć pełny opis włóczki:
http://zamotane.pl/pl/p/F...l-nr-00087/4065

merula - 14 października 2012, 11:09

luźne ażurowe wdzianka na baaardzo grubych drutach?
nureczka - 14 października 2012, 11:12

merula, ale żeby było trudniej producent zaleca druty 5,5 czyli nie takie bardzo grube. I co robić całą tasiemką tak jak by to była włóczka? Normalnie dżersejem?
nureczka - 14 października 2012, 11:15

Takie coś znalazłam :) :) :)
http://www.coatscrafts.pl...rgang_PL_ok.pdf

Godzilla - 14 października 2012, 11:16

Tutaj
http://www.coatscrafts.pl...Frilly_szal.htm
jest instrukcja wykonania szala z tej włóczki,

http://artandhobbylegnica...-and-hobby.html
i jeszcze parę pomysłów.

Edit: no właśnie, już masz tę instrukcję Coats.

nureczka - 14 października 2012, 11:20

Godzilla, dzięki.
Szal tak mi się średnio podoba, ale obrąbek wdzianka i poducha są fajne.
Tylko szkoda, że ta technika chyba mnie przerasta manualnie :)

Godzilla - 14 października 2012, 11:27

Musiałabym mieć w rękach tę włóczkę i druty, a potem cierpliwie się przez tę instrukcję przekopać. Pewnie tak naprawdę jest prosta jak raz się złapie o co chodzi.
merula - 14 października 2012, 11:28

albo wrabiać to do rzadkiego ażuru miejscami dla nadania faktury i "falek". może nie wyszłoby głupio.

ale rzeczywiście, trzeba by to mieć w łapach i poeksperymentować.

Godzilla - 17 października 2012, 16:54

Musiało w nocy popadać, bo rano na żerańskiej pętli było cokolwiek mokro.

Autobusy dostojnie pruły fale

A piesi marzyli o pontonach.

Godzilla - 2 listopada 2012, 17:20

Po paru mailach dogadałam się z Pasartem, że jednak mają takie sznurki, jakich mi trzeba. No i zrobiłam zamówienie. Wpuść tu babę do sklepu, zaraz p*erdółek nabierze pełen kosz. Nabrałam. Teraz czekam na dostawę.

A poza tym drukuję sobie właśnie schematy na kolejne kwadraciki kołderkowe. Mam rozgrzebanych ileś prac i się nie wyrabiam... ale chyba się zmobilizuję:

http://www.kolderki.org/f...topic=8611&st=0

Te moje to właśnie będą kwadraty zapasowe.

Zgaga - 3 listopada 2012, 08:16

Nie widzę. Nic nie widzę. Wyświetla mi się :
Cytat:
Przepraszamy, pojawił się błąd. Jeśli nie jesteś pewien, jak używać tej funkcji lub nie wiesz czemu pokazuje się błąd, spróbuj zajrzeć do dokumentacji po szczegóły.

Godzilla - 3 listopada 2012, 11:16

No tak. Sprawdziłam, rzeczywiście bez zalogowania tam się nie wejdzie. Wydawało mi się, że ta część forum jest dostępna. Korespondencja z rodzicami dzieci w najtrudniejszych stanach, tam gdzie nie ma czasu na nic, i nie wiadomo co będzie szybsze, kołderka czy kostucha. To się z zewnątrz może wydawać niezrozumiałe, po co w ogóle kołderka w takiej sytuacji. Ale...

Cytat:
Zastanawiałam się, kiedyś, dlaczego Rodzice nie piszą wcześniej, wielu z nich słyszało o kołderkach. Ale po pięciu latach czytania tych listów rozpaczy albo rozmów telefonicznych, rozumiem to trochę lepiej. Nasza kołderka to czasem ostatnia rzecz dająca nadzieję i poczucie, że robią wszystko, co możliwe w tym świecie. Nie da się już odwrócić choroby, nie pomogą szpitale, operacje, chemie, cudowne specyfiki. Zostaje tylko jedna rzecz, najtrudniejsza – pozwolenie dziecku, by odeszło w poczuciu bezpieczeństwa, bezwarunkowej miłości i spokoju. A jest to bardzo trudne w warunkach szpitalnych. I wtedy Rodzice szukają wszystkich możliwych środków, więc piszą do nas. I jest tam ukryte wołanie: pomóżcie nam, by nasze dziecko nie czuło się samotne, by się nie bało, by odchodziło otulone ciepłem. Więc patrzymy przegladamy zapasy i szukamy, czy jest w niej kołderka Oskarka, Madzi czy Adasia. I jesteśmy szczęśliwe, ponieważ jest właśnie ta idealna. Tylko ekspresowy szyld, często wyszyty w Warszawie i przerzucony do Cebulki, która z wypraną kołderką czeka, aby go doszyć i calość wyrusza w podróż. Potem zaklinamy czas i pocztę i czasem się udaje na kilka dni, na miesiąc, a nawet na dłużej. Ale czasem nie… Mimo tempa nie.
Kiedy przychodzi na pocztę informacja, że obdarowane dziecko zmarło albo nie zdążyło otulić się kołderką i odeszło, to jakby zapadła cisza na chwilę, nie ma nic , co można powiedzieć…

I dużo, dużo więcej, ale nie będę lać wody. Przerzuciłam się na zapasowe kwadraciki, Minecraft był wyjątkiem, i nie czuję, abym były mniej warte niż te zapisowe. Czekają na swoją kolejkę.

Godzilla - 4 listopada 2012, 09:45

Odwiedziłam koleżankę i nieoczekiwanie wyszło z tego spotkanie robótkowe. Przynajmniej w części. Mianowicie koleżanka wyjęła pudełko z częściami do biżuterii, otrzymane od znajomej, która nabrała zapału do biżuterii, jak się okazało - przejściowego. I w ten sposób mogłam się dobrać do elementów, jakich nigdy u siebie nie miałam. Koraliki drewniane, gruba sieczka ozdobnych kamieni, drut z pamięcią. Wyszły mi dwie bransoletki, z których jedna dostała mi się w prezencie:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/pZaqUXo-33_g2-Um4znbo9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Agi - 4 listopada 2012, 10:08

Kolorystycznie ciekawa, ale raczej by mi przeszkadzała na ręce.
Godzilla - 4 listopada 2012, 10:19

To zależy od upodobań, a już zdążyłam się zorientować, że każdy ma inne. Mi nie przeszkadza, dokąd nie wdam się w jakieś prace kuchenne, ale do tego zdejmuję z rąk całą biżuterię - bransoletki, pierścionki, cokolwiek. Teraz fajnie się ją nosi. Nie jest za ciężka, nie uciska, nie spada. Jest trochę luzu, ale nie za wiele.
ihan - 4 listopada 2012, 10:34

I storczyk w ramach tła. :bravo
Godzilla - 4 listopada 2012, 13:00

Storczyk kwitł przepięknie latem. Kiść kwiatów wielkości chyba średniej patelni, przez całe dwa miesiące. Albo coś koło tego. A teraz wypuszcza nowy pęd kwiatowy. Z tyłu grudniak, też z pączkami. Ciekawe, czy wyrobi się na moje urodziny, czy rzeczywiście poczeka do grudnia z kwitnieniem.
nimfa bagienna - 10 listopada 2012, 15:39

Mam jakieś niebieskie koraliki, to chyba jest prasowany barwiony sztuczny turkus. I coś jakby pesteczki, ziarenka, sama nie wiem, sztuczne czy naturalne. Chętnie oddam. Co ty na to?
Godzilla - 10 listopada 2012, 15:51

Chętnie!


https://picasaweb.google.com/lh/photo/9opn6qlv-RKr8e4YtHL99tMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/T3g4l8rxTNo6M9xKSW2WwtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Takie rzeczy powstały na prezenty. Rzadko bawię się tą techniką, ale trzeba przyznać, że fajnie to wychodzi.

Godzilla - 18 listopada 2012, 20:37

Znowu garść koronek:


https://picasaweb.google.com/113586150465220763512/MojKuferek?authuser=0&feat=directlink&gsessionid=RH3yXia-jAxy349UFp2rzw#5812203699148304210
(to i następne zdjęcia).

Godzilla - 18 listopada 2012, 22:15

A do tego trochę koralików z ostatnich dni:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/A8AHDp4BcqiQ5QIriH7rBNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/IQS4RbliA6T5sDTdCFZ2I9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
- szybki prezent :)


https://picasaweb.google.com/lh/photo/X_NeeETv3kq5_msEXHKQpNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/bGGE03t18e5rPvSvX9uYntMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
- już zaklepana :)


https://picasaweb.google.com/lh/photo/gu1irJNZg7jMwJVHf6-uftMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
- Nimfa Bagienna, dziękuję za sama-wiesz-co, jak widać już robię z tego użytek! :D

nimfa bagienna - 19 listopada 2012, 11:03

Poznaję ten owalny turkus. :) Cieszę się, że znalazł godne towarzystwo!
Martva - 19 listopada 2012, 12:54

Drugie kwiatki i niebieska bransoletka najbardziej misię :)
Godzilla - 19 listopada 2012, 13:12

:D

Turkusik numer dwa i trzy jeszcze w obróbce. Fajnie, grudniak mi zakwitł, w listopadzie, jak sama nazwa wskazuje. To mój coroczny prezent urodzinowy. Lubię ten chwast. Cały rok wygląda buro, ale o tej porze jest po prostu cudowny:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/ChnzzAtO7f4zX7q5ND1kidMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Godzilla - 20 listopada 2012, 21:19

Jak się nie ma namiotu bezcieniowego, to się łapie dzienne światło. W listopadzie to nie takie proste, ale dzisiaj się udało:



https://picasaweb.google.com/lh/photo/q77FI3bhGi3plge9Dr6ipNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/qRLe6bqnIYvKYqZPpfhqvdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/qLe0-9pWFZMRgjxkS9nNxdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Reszta u mnie w Kramiku.

Kasiek - 21 listopada 2012, 21:51

Koroneczki są piękne... Daj znać na priv ile u Ciebie coś takiego kosztuje, koleżanka podbnych szuka :)
Godzilla - 23 listopada 2012, 12:39

Pofarbowałam sobie troszkę:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/AoDBoIU_x2CBrECHiewWDNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

dalambert - 24 listopada 2012, 16:15

Przybyłem, zobaczyłem, się zachwyciłem :D znaczy się byłem w forcie Sokolnickiego w jego kazamatach sklepionych odkryłem "Kramik pod Piwonią", obsługiwany przez Godzillę, :bravo
By naprawdę docenić jakosć, klasę i zacność jej dzieł to TRZEBA ZOBACZYĆ NA ŻYWCA :!: :D

Godzilla - 24 listopada 2012, 20:00

Dzięki, dzięki, bardzo się cieszę że byłeś, i że zluzowałeś mnie na chwilę w potrzebie :D I miło, że się podobało.

A wszystkim mogę powiedzieć, że impreza jest duża, wystawców bardzo wielu, prace bardzo, bardzo różne, i w ogóle zachęcam wszystkich, którzy są w Warszawie lub wpadną tu jutro: przyjedźcie i zobaczcie jak to wygląda! Zwłaszcza, że jakaś zaraza zaiwaniła nam plakaty na mieście. Różne plakaty wiszą, a te z naszej imprezy akurat pozrywano. Ktoś nas nie lubi najwyraźniej.

fealoce - 25 listopada 2012, 11:01

Godzilla, a będzie jeszcze jakaś podobna impreza? Bo w ten weekend nie ma nas w Warszawie...
Godzilla - 25 listopada 2012, 20:22

A w który będziesz? Bo imprezy są, już mam zaklepany udział w lokalnym kiermaszu 2-go grudnia, a co potem to się zobaczy. Co weekend coś się da znaleźć.

Fidel-F2, dzięki za niespodziewane odwiedziny! :D
I Pucek, dzięki za spodziewane! :D

fealoce - 26 listopada 2012, 00:05

No, w przyszły chociażby :) Generalnie to prawie zawsze jestem.
A gdzie będzie ten kiermasz 2 grudnia?

Godzilla - 26 listopada 2012, 10:39

W wieczerniku kościoła przy Klasyków na Białołęce, jedzie się w prawo od ul. Modlińskiej:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/CSWEgyyq-KEudfBDh7KqttMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Kasiek - 26 listopada 2012, 10:43

dalambert napisał/a:

By naprawdę docenić jakosć, klasę i zacność jej dzieł to TRZEBA ZOBACZYĆ NA ŻYWCA :!: :D


Chciałabym powiedzieć, że widziałam bransoletkę na żywo (na meruli :D ) i stwierdzam, że rzeczywiście na żywca biżuteria prezentuje się jeszcze lepiej, niż na zdjęciach :)

Zgaga - 26 listopada 2012, 10:59

Godzilla, jeszcze jedno:
Świąteczny Jarmark Różności 8-9.12
http://www.artbem.pl/artbem_kalendarium1212.php
Może będziesz chciała dołączyć?

Edit. Był

Godzilla - 26 listopada 2012, 11:13

Zgaga, zawalczę o miejsce na regionalnym. A co. Co prawda po tym Forcie jestem wykończona i nie wiem jak rodzina przeżyje grudzień. Ale żeby tak ZUS nie wykończył mnie.

Kasiek, dziękuję! :D

Zgaga - 26 listopada 2012, 11:26

Godzilla, potem niestety nastaną chude miesiące. Tak więc, im więcej teraz uda się sprzedać, tym lepiej. Zaczyna się najlepszy miesiąc, na tego typu rzeczy.
Godzilla - 26 listopada 2012, 11:28

Potem to zęby w ścianę :?
Martva - 26 listopada 2012, 11:31

Kasiek napisał/a:
że widziałam bransoletkę na żywo (na meruli :D ) i stwierdzam, że rzeczywiście na żywca biżuteria prezentuje się jeszcze lepiej, niż na zdjęciach


+1, jest strasznie, strasznie fajna, ta bransa.

fealoce - 26 listopada 2012, 11:53

Potwierdzam:)
Bransoletka na żywo jest jeszcze ładniejsza niż na zdjęciach

Godzilla napisał/a:
W wieczerniku kościoła przy Klasyków na Białołęce, jedzie się w prawo od ul. Modlińskiej:

Obrazek
https://picasaweb.google.com/lh/photo/CSWEgyyq-KEudfBDh7KqttMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink


Dzięki, może uda mi się wpaść...

Godzilla - 26 listopada 2012, 12:20

Cytat:
W programie Artealiów m.in.:

godz. 9.00 – 15.00 - wystawa niepowtarzalnych przedmiotów wykonanych przez artystów i twórców rękodzieła artystycznego z Białołęki oraz zaproszonych gości – ponad 20 stoisk,
- KIERMASZ CIAST,
godz. 11.00 - warsztat „Gliniane anioły” prowadząca Magdalena Szczepańska,
- pokaz tanga argentyńskiego w wykonaniu Teresy i Jacka Mazurkiewiczów,
godz. 12.30 - warsztat „Pierścionki z koralików” prowadząca Jolanta Czerwonogrodzka,
- koncert kolęd w wykonaniu Chóru „Józefinki” z Józefowa k. Nieporętu,
godz. 14.00 - warsztat „Stroik świąteczny” prowadząca Barbara Stelamach.


http://www.facebook.com/p...&ref=ts&fref=ts

nimfa bagienna - 26 listopada 2012, 12:26

Zapowiada się ciekawie. A my akurat w ten weekend do Łodzi jedziemy. :(
Godzilla - 26 listopada 2012, 12:29

Próbuję załapać się na jakąś imprezę tydzień później, zobaczę co z tego wyjdzie, bo będzie wielu chętnych. Dam znać jakby co. Kiermaszy do świąt nie zabraknie dla tych, którzy by chcieli pobuszować po straganach.
nimfa bagienna - 26 listopada 2012, 12:40

Dzięki serdeczne. Bo nie dość, że fajne, to jeszcze blisko, można dojść per pedes.
Witchma - 26 listopada 2012, 12:42

nimfa bagienna napisał/a:
A my akurat w ten weekend do Łodzi jedziemy


I milczycie? Foch z przytupem.

nimfa bagienna - 26 listopada 2012, 13:06

Zaprosili nas dawno niewidziani znajomi, żebyśmy zdegustowali ich wyroby alkoholowe i podziwiali mieszkanie po przeprowadzce. Dlatego milczymy...
Zgaga - 26 listopada 2012, 17:10

Witchma, za to jak nam się Nimfa po degustacji rozśpiewa, nie będziesz miała wątpliwości, że po Łodzi buszuje.
Godzilla - 27 listopada 2012, 11:09

Coś pstrokatego i pazłotkowego ;P:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/T9DQHn7Of_IQcaFqTElujtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Efekty nierównej walki z drobnymi koralikami :mrgreen:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/pQIwH1mLnvQBjjOTfqMPi9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

I próba nowego kordonka i nowego wzoru:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/NXmtfsoSH1_w87CfowvBGdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Martva - 27 listopada 2012, 11:29

O, widzę że ćwiczymy peyote?
Godzilla - 27 listopada 2012, 11:34

Tak, od czasu do czasu chcę zrobić coś innego niż dotąd, zwłaszcza na prezenty. To było na zamówienie (!!!), bo ktoś komuś pozazdrościł prezentu :D Niezbyt fajnie się to robi, bo powinnam się zaopatrzyć w lepsze koraliki, a tak wyłuskuję z opakowania to, co mniej więcej trzyma rozmiar. Nie będę teraz dorzucać sobie nowych kosztów. Może kiedyś.
Godzilla - 28 listopada 2012, 11:07

Dalsze pstrokate kwiatki:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/yKaZs2i3gyESE8T4apYkRdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

nimfa bagienna - 28 listopada 2012, 11:18

Mam questa: zorientować się, czy moje bratanice mają przekłute uszy. Jeśli tak, to mam już dla nich prezenty pod choinkę. :)
Godzilla - 28 listopada 2012, 11:22

Ha. Ja z kolei mam w planach urodziny koleżanki Młodego, i chyba przerobię taki kwiatek (lub kilka) na naszyjnik, bo też nie wiem, czy panna ma przekłute uszy. Po szkolnym kiermaszu, na który odpaliłam kilka par kolczyków, usłyszałam parę miłych słów od dziewcząt, które je sobie kupiły. Towarzystwo rośnie, to już koniec podstawówki, z dziewczynek z misiami i lalkami robią się (bardzo jeszcze) młode damy :D

I jak nic puszczę znowu w ruch farbiarnię, tym razem chyba z odcieniami zieleni i niebieskiego w różnych zestawach, bo mi brak.

Zgaga - 28 listopada 2012, 11:34

Godzilla, musimy uważać jedząc chińszczyznę:

Godzilla - 28 listopada 2012, 11:37

:mrgreen: Może dobrze, że się za filcowanie nie biorę, bo futro Simki byłoby w ciągłym zagrożeniu. Chociaż dzieciaki miały i takie pomysły, żeby filcować szare kulki z wyczesanej sierści.
Godzilla - 30 listopada 2012, 10:40

Znowu kwiatki:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/4tdJ1uFX_Cz_yaVejJpHwtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/4cf4B9096XaIAWWVgifoCNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Będą z nich kolczyki.

Ale i naszyjniki dwa powstały (wyjątkowo nie daję miniaturki):

https://picasaweb.google.com/lh/photo/ochnR5I3zbgj-mGycL-jn9iwmN7NvXqq4PInEjwmo2I?feat=directlink

Godzilla - 2 grudnia 2012, 16:45

No to przywróconam do żywych po kolejnym kiermaszu :mrgreen: Fajnie było, sporo ludzi, nagadałam się, naplotkowałam, nawet Blue Adepta zobaczyłam na własne oczy! :D
Zgaga - 2 grudnia 2012, 17:37

Godzilla napisał/a:
... nawet Blue Adepta zobaczyłam na własne oczy! :D

Skąd wiesz, że to on, a nie zakamuflowany BłęKotny Agent?

Blue Adept - 2 grudnia 2012, 18:59

Potwierdzam: wstąpiłem, widziałem, wróciłem... Żywy. :wink:

Zgaga napisał/a:
Skąd wiesz, że to on, a nie zakamuflowany BłęKotny Agent?


Bo bełkotałem za mało... ;P: :wink:

Zgaga - 3 grudnia 2012, 08:06

A swoją drogą, Godzilla, trzeba mieć zarejestrowaną działalność gospodarczą, a by na takich jarmarkach wystawiać?
corpse bride - 3 grudnia 2012, 08:08

U nas nie.
fealoce - 3 grudnia 2012, 15:42

Godzilla, a będziesz na tym jarmarku w ArtBem?
Godzilla - 3 grudnia 2012, 17:13

Nie, za późno się dowiedziałam. A jako zwiedzająca to hm... po ostatnich dwóch weekendach chyba chciałabym mieć jeden dla siebie.
fealoce - 3 grudnia 2012, 18:32

Nie no, rozumiem- też bym miała już przesyt.
Godzilla - 3 grudnia 2012, 19:34

Po prostu zmęczenie. Gdybym miała wystawiać błyskotki, pewnie bym się zmobilizowała.

Kocia rodzinka mieszka u nas na balkonie. W tej chwili siedzą w ocieplanej budce. Dodatkowo trochę im zabudowałam kocem wejście, chyba mniej im będzie dmuchać. Kilka osób z osiedla je dokarmia oprócz nas. W okolicy wiszą ogłoszenia, żeby kto chętny przyjął zwierzaki.

corpse bride - 5 grudnia 2012, 11:23

Zrób im zdjęcie i wrzuć na facebooka. Ja w ten sposób znalazłam dom dla kotka w ciągu jednego dnia. Tych jest cała rodzina, więc może być trudniej, ale warto spróbować.
Godzilla - 6 grudnia 2012, 22:06

Kocie nowości w kocim temacie. Akcja jeszcze nieskończona.

Efekty szycia koralików z ostatnich dni:


https://picasaweb.google.com/113586150465220763512/ZdjeciaRobocze#5818939935558784338
- to i następne zdjęcia.

Martva - 6 grudnia 2012, 22:12

Bransoletki w stylu tych z ostatniego zdjęcia nieodmiennie kojarzą mi się z niewyłuskanymi strączkami groszku/fasoli :) Ale to te szerokie są mega :)
Godzilla - 6 grudnia 2012, 22:25

Mąż porobił lepsze zdjęcia. Juuuutro je poobrabiam i wrzucę do Kuferka. Teraz nie mam siły. Nie lubię zimy. Dzień jest krótki, brakuje dziennego światła. Jestem przeziębiona i nie powinnam robić zdjęć na balkonie. Be.
Godzilla - 7 grudnia 2012, 15:53

No to powrzucałam, razem ze świeżo uszytą bransoletką:


https://picasaweb.google.com/113586150465220763512/MojKuferek#5819215020868236642
To i następne zdjęcia.

Nie lubię zdjęć przy elektrycznym świetle, ale jak porobiłam przy dziennym, wyszły zdecydowanie gorzej :(

Godzilla - 10 grudnia 2012, 12:57

Patrzcie, jaki fantastyczny kwadracik dla miłośnika klocków Lego! Już różne hafty widziałam, ale tutaj biję pokłony :bravo :bravo :bravo


http://www.kolderki.org/g...tup&cat=0&pos=0

Bardzo mi żal, że od dawna nie daję rady haftować dla Kołderek. Wszystkie takie prace poszły w odstawkę. Nie ogarniam tej kuwety :(

Agi - 10 grudnia 2012, 13:00

Godzilla, bardzo pomysłowy wzór, sporej precyzji wymaga.
Godzilla - 12 grudnia 2012, 12:18

Tym razem na zielono:


https://picasaweb.google.com/113586150465220763512/MojKuferek#5821015323315763042 (to i dwa następne).

Godzilla - 16 grudnia 2012, 21:57

Cała kocia rodzinka jest już w nowych domach. Kamień z serca że wszystko dobrze poszło i prawdopodobnie kiciaki są w dobrych rękach, ale i żal. Szczególnie Łatki, przemiłej kocicy i dobrej matki, oraz czarnuszka, który do końca nie dał się oswoić, bardzo potrzebował mamy albo choć jakiegokolowiek dorosłego kota do towarzystwa, a rozstanie przebiegło bardzo burzliwie. Aby złapać do transporterka takie małe, przerażone stworzenie, musiałam stoczyć prawdziwą walkę. Były wrzaski, syczenie, gryzienie i drapanie. Zwierzak przekłuł się nawet przez grube skórzane rękawice. Potem siedział w klatce, taki mały i skulony, a mi go było bardzo, bardzo żal. Nawet nie udało mi się go pogłaskać. Jest już w nowym miejscu, podobno u bardzo fajnej pani, która miała już w życiu koty i jest uprzedzona, z jakim przypadkiem ma do czynienia. Nie ma tam innego kota, który by dokuczał maluchowi tak jak moja Simka, i przede wszystkim jest czas na stopniowe oswajanie. Przypuszczam, że po tych doświadczeniach kociak nie wyjdzie z ukrycia przed miesiącem.

Robię małą przerwę w zamówieniach i produkuję drobiazgi na tzw. wymiankę, czyli akcję wymiany prezentów świątecznych na Kuferku. Dziewczyny już powysyłały, przynajmniej duża część, a niektóre już chwaliły się otrzymanymi podarunkami. Jejku, jakie cudowności potrafi każda zrobić! I nie ma dwóch takich samych.

W planach jest jeszcze prezent dla koleżanki Młodego, która wylosowała mu się na klasową Wigilię. Pewnie będzie coś podobnego do prezentu urodzinowego dla innej panny z jego klasy. To babska klasa, tylko trzech chłopaków, i odkąd towarzystwo wyrosło z misiów i lalek, z moim fachem mam przerąbane przy każdej imprezie. Nie ma zmiłuj, "mamo, to zrobisz prezent?" :mrgreen:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/8czxRmFeOqOXLK94Fmw6NNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Już nawet kupiłam duży zapas kordonka i zafarbowałam cały jeden motek. Mam mnóstwo zwariowanych kolorów. Coś się z tego wybierze.

Jeszcze trochę farbowanych kwiatków:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/tUXdx37FNtpupDh9ULM8-NMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/dK8MckYldTkRVsjDRCM95dMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Godzilla - 23 grudnia 2012, 22:04

Jeszcze trochę cieniowanych kwiatków:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/cP6EfjId8nennsszCZUvj6US-IQ1njt2N-2T5lgvqTc?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/7AdsMPzya0sk_VKU_UFvJqUS-IQ1njt2N-2T5lgvqTc?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/Lq8-hEJCGSJny44DfLJSkKUS-IQ1njt2N-2T5lgvqTc?feat=directlink

Martva - 23 grudnia 2012, 22:36

Boskie kolory!
Adrianna - 24 grudnia 2012, 02:05

Podpisuję się pod Martvą. Kolory piękne. Uwielbiam takie.
Godzilla - 26 grudnia 2012, 23:30

:)

A w międzyczasie była "wymianka" prezentów na forum robótkowym. Prawie 20 osób brało udział w zabawie. Ja dostałam takie różności:


https://picasaweb.google.com/113586150465220763512/ZdjeciaRozne#5826382596680184930 (to i następne zdjęcia)

A sama pracowicie wyprodukowałam całe trzy frywolitkowe gwiazdki (każda to ze dwie godziny roboty, dokładnie nie mierzyłam):


https://picasaweb.google.com/113586150465220763512/Frywolitki#5826378756412271426 (to i dwa następne)

i poduszeczkę na igły z moją ulubioną palestynkową koronką:


https://picasaweb.google.com/113586150465220763512/KoronkiPetelkowe#5826378888534786674

I jeszcze coś z koralików w kolorkach Merry Christmas, czyli czerwieni i zieleni. Tak, wiem, przejęliśmy skojarzenie akurat tych kolorów z Bożym Narodzeniem, ale kawał życia przeżyłam w ogóle nie znając tego zestawienia:


https://picasaweb.google.com/113586150465220763512/MojKuferek#5826379124836024978

Godzilla - 31 grudnia 2012, 19:37

Hura, kolejny kwadracik szczęśliwie wylądował na kołderce, znaczy że już dziecko się cieszy! :D

http://www.kolderki.org/g....php?album=1538

http://www.kolderki.org/g...2346&fullsize=1

Godzilla - 3 stycznia 2013, 21:38

Tym razem dobrałam się do drewnianych koralików od Nimfy. Tych, na które popatrywałam nieco nieufnie i zastanawiałam się, jak ja to... do czego... a jak to się będzie przyszywać...

A w końcu samo się przyszyło i dopasowało, i jakoś tak mi afrykańsko wygląda:



https://picasaweb.google.com/113586150465220763512/MojKuferek#5829319965696714194 (to i dwa następne)

Godzilla - 7 stycznia 2013, 19:45

Z serii "co nas cieszy": jest relacja z wręczenia kołderki Filipkowi :D Hafcik z Minecraftem jest mój:

http://www.kolderki.org/f...=0&#entry216634
http://www.kolderki.org/g....php?album=1538

Godzilla - 11 stycznia 2013, 12:22

Grrr, gdzie jest ładowarka? Mam znowu jakieś drobiazgi do obpstrykania, a tu gucio - bateria w aparacie piszczy że rozładowana :evil: Na dodatek dziś jest słońce!

Tyle tylko zrobiłam:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/AE5yT4AF_JgjuvtXNegvZtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Na parapecie, w cieniu. Zanim to dziadostwo się naładuje, będzie po słońcu. A chciałam wyprowadzić towarzystwo na spacer i sfotografować wszystkie te błyski i odblaski.

Kasiek - 12 stycznia 2013, 13:34

Piękna jest. Strasznie mi się podobają te kolory.
Godzilla - 13 stycznia 2013, 22:36

Jest jeszcze wąska bransoletka z tych koralików i kolczyki :) Ale zdjęcia to jak się z aparatem przeproszę. Na razie jeszcze zdjęcie długiego różowego czegoś, co posłużyło do testów nowej lampki:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/nHfCyVeeY-X6BPiXoNv20tMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Godzilla - 19 stycznia 2013, 15:07

Przymierzam się do rodzinnego kursu biżuterii. Kuzyneczka chce sobie porobić bransoletki. W związku z tym spróbowałam jak się szyje bransoletki z dużych koralików, 12 mm, i jak wychodzą bransoletki shamballa.

Shamballa wyszła mi brzydka jak noc, ale na razie nie mam lepszych materiałów. Jest paskudna, ciemna i sztywna, na dodatek za duża. Robi się jednak łatwo i całkiem szybko, więc to kwestia doboru sznurka i koralików.


https://picasaweb.google.com/lh/photo/-25ItZBnRA7TU9H43EHFv9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Bransoletka szyta jest całkiem-całkiem, nieźle leży na ręce i jest ciężka - szkło waży swoje. Z młodą jednak pozostaniemy przy mniejszych koralikach. Ja mam wprawę, ale jej się to posypie z rąk przy szyciu. Nie będzie umiała tego trzymać.


https://picasaweb.google.com/lh/photo/iqptw76mEJtPe3Zj9CkcBNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Wczoraj pokończyłam całą serię drobiazgów, które leżały w pudełku i piszczały o zapięcia, końcówki i inne takie. Znowu trochę tego jest:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/-AYYp7k-YZ0EmOpszrvmq9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Godzilla - 28 lutego 2013, 22:57

Wynurzam się na chwilę z niebytu :)

W ten weekend jest Giełda Minerałów w Pałacu Kultury, i ja tam będę ze swoimi błyskotkami. Impreza jest wielka, przenieśli się z Politechniki, zajmą chyba z sześć pałacowych sal. Mnie się dostało stoisko w Sali Mikołajskiej. Ktoś się wybierze?

Pucek - 1 marca 2013, 13:31

Będę jutro, pewnie koło 13tej. Mam jakieś drobiazgi do znalezienia - to i na plotki wpadnę :)
Godzilla - 1 marca 2013, 16:11

Fajnie :D
Godzilla - 28 lipca 2013, 16:45

Znalazłam ciekawostkę, naalbinding. Wikingowie robili taką metodą grube wełniane skarpety i inne ciepłe detale. Norweskie babcie do tej pory zamiast śmigać na drutach machają wielką kościaną lub drewnianą igłą. Zdążyłam już sobie taką zrobić i nawet wydłubać kawałek ściegiem Oslo. Ciekawa sprawa.

Trochę o naalbinding:
www.bielskadruzynanajemna...naalbinding.pdf
http://www.en.neulakintaat.fi/
http://www.youtube.com/watch?v=EcuUqeKQZ5Q

Nie mam wikińskich kościanych igieł, ale od czego lody z Żabki. Takie Spongebob są obrzydliwe, ale patyczki z Nestle są całkiem-całkiem, trochę tylko oskrobać, nadać kształt, i voila:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/QAviLCUv05K1N6j2IMk5SdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/Mozj7js6ONYsTpnBGOXwd9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/0Csx_BZnlMWGNU4swMip5NMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink - tu mam próbkę ściegu, która co prawda wygląda jakby ją szczur konsumował, ale od czegoś trzeba zacząć.

Martva - 28 lipca 2013, 17:16

Ktoś mi o tym opowiadał w ciągu ostatniego półrocza, i właśnie o drewnianych polodowych patyczkach zamiast kości, ale żywcem nie pamiętam kto. Podejrzewam że to mogło być na jakimś spotkaniu robótkowym.
Godzilla - 28 lipca 2013, 17:20

Mam nawet namiary na sklep:

http://www.dlarekonstruktorow.pl/index.php
http://www.dlarekonstrukt...0&szukaj_opis=1

Ale taką igłę zrobiłam sobie w kwadrans i kosztowała coś koło 2 zł :mrgreen:
W sumie nie mam nic przeciwko lepszemu sprzętowi, bo ta wciąż ma jakieś zadziorki i muszę ją doszlifować.

Godzilla - 31 lipca 2013, 22:32

Udało mi się wydłubać większą próbkę. Nie wiem czy wyjdzie z niej szaliczek, czy raczej kocyk dla misia, bo jeszcze krzywa na brzegach wychodzi, ale już przypomina jakiś konkretny ścieg, bodajże Mammen. Gdzieś czytałam, że ściegów jest koło tysiąca. Nie wiem czy temu wierzyć, w każdym razie na dostępnych stronach znalazłam kilkadziesiąt.

https://picasaweb.google.com/lh/photo/4lefkmtbJ-2YEt6aA94Iw9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Ciekawa sprawa z tymi igłami. Podobno technika była rozpowszechniona w dużej części Europy i na Bliskim Wschodzie. Najstarszy przykład, jaki widziałam, to długie skarpety z Egiptu, z IV wieku. Druty rozpowszechniały się znacznie wolniej, a szydełko, choć znane już chyba w XI wieku, popularne stało się dopiero w początkach XIX w. Zasadniczo ludzkość machała igłą.

I moim zdaniem jest to fantastyczny przykład zaradności. Igłę można sobie wydłubać z byle czego, bierze się z grubsza uprzędzioną wełnę, i to starczy żeby mieć skarpetki czy rękawiczki. Każdy Wiking powinien to umieć.

Godzilla - 19 sierpnia 2013, 17:17

Miałam ciekawe wakacje, nie ma co! Nie dość, że pochodziliśmy z rodziną po Beskidzie Sądeckim, którego moje dzieci w ogóle przedtem nie widziały, to jeszcze nauczyłam się choć trochę koronki klockowej. Nie będę truć i przynudzać, że to stare, szlachetne, Brugia, Irlandia itd., kto chce sam sobie znajdzie. W każdym razie dostałam na pamiątkę wałek i 10 par klocków:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/gfQ-9JP2-WbEzZn9CStYF9MTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

i wydłubałam całe dwie prace, jeszcze przy pomocy nauczycielki:


https://picasaweb.google.com/lh/photo/_fSJEDtifZaMRrT-Y-pn7NMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

Sama zrobiłam moim gospodyniom mały kurs frywolitek i pętelek. Czyli korzyść obustronna :)

Martva - 19 sierpnia 2013, 17:38

Jaaakie fajne zwierzaki :D
Godzilla - 19 sierpnia 2013, 17:40

Robal wyszedł zbyt rozwlekły, czyli za wielki wzór na tę grubość nici lub tę ilość klocków. Mam nauczkę, coś zmienię następnym razem, ale to fajny wzór na zakładki.
Godzilla - 16 września 2013, 15:08

No to co, kochani... Do widzenia w nowym miejscu, bo już za godzinę budka się zamyka, gości nie przymyka.
Rafał - 16 września 2013, 15:16

Do zobaczenia w nowym świecie :D

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group