FORUM SCIENCE FICTION FANTASY & HORROR
BABYLON 2007

Powrót z gwiazd - Co nam się śni

Haletha - 13 czerwca 2006, 08:52
Temat postu: Co nam się śni
Nie, nie chodzi mi o psychoanalizę ani żadne tłumaczenia. Po prostu wrzucajcie opisy swoich sennych dewiacji, tych najciekawszych. Z doświadczenia wiem, iż dostarcza to czytelnikom nie lada uciechy: sny bywają bardziej pokręcone, niż najfantastyczniejsze książkowe fabuły:)


Mnie śniło się, że goniłam po mieszkaniu ogromną osę, która wpadła przez lampę w ścianie dzielącej nas od sąsiadów, a którą (osę) na wstępie pomyliłam z nietoperzem. Chciałam ją złapać i wyrzucić, ale w końcu stwierdziłam, że ją zabiję i biegałam za nią z packą bez rączki. Potem to ja byłam goniona. Ścigała mnie banda faceta, którego nie dało się zabić. Uszkodziłam mu wątrobę, a on mimo to biegł za mną i się śmiał. Przewidując sytuację zawczasu napisałam sms do Zorra (który był moim narzeczonym) i tylko wysłałam go biegnąc ulicą. W końcu tamci mnie złapali i zamknęli w jakiejś betonowej wieży stojącej na miejscu mojego liceum. Tamten facet cały czas trzymał się za brzuch i się śmiał. Ale w końcu przyszedł Zorro i mnie uratował:P
Potem goniła mnie jakaś zorganizowana grupa. Trzymali mnie w podstawówce, a kiedy próbowałam uciekać, ich szef włączał takie światełko na ścianie i nie mogłam biec, a drogę zajeżdżały mi samochody.


Dzień wcześniej natomiast śnił mi się mecz Polska - Niemcy. Grałam w kobiecej drużynie po stronie niemieckiej. Mecz odbywał się w wielkiej szklanej bezkształtnej bryle, w której przepychaliśmy się i wyrywaliśmy sobie piłkę, a dookoła za szybami tłoczyli się kibice. Otworzyłam okienko i zaczęłam zachęcać ich do kibicowania. Zaczęli więc coś krzyczeć po nemiecku, a ja odpowiadałam "ja, ja", bo niczego więcej nie umiałam. Potem cofnęliśmy się nieco w czasie i leciałam samolotem na mecz. Trener złośliwie kazał nam usiąść na wyznaczonych miejscach, a moje miało być z dala od innych. Nie mogłam go znaleźć, gdyż zdezelowane i powyrywane fotele były chaotycznie ponumerowane. Schowano mi też książkę, którą wzięłam na drogę. Później dowiedziałam się, że jakaś siatka przestępcza zabrała mi wszystkie książki i schowała w lodówce.

wszechobecność - 13 czerwca 2006, 08:58

dwa razy dzisiaj we śnie spóźniłem sie na samolot - raz przez gejoparadę, która zablokowała miasto, drugi przez strajkujących nauczycieli

dziwne, kierowcą taksówki, która jechałem na lotnisko był Piotr Ikonowicz :?

Słowik - 13 czerwca 2006, 09:21

Fajna sprawa pamiętać co się śniło...ja niestety rejestruję może 1/10 tego co wyśniłem a i to tylko jakieś 10 minut po obudzeniu.
Za to moja narzeczona doskonale sobie z tym radzi i opowiada mi swoje sny nawet sprzed kilku dni...To może będę wpisywał jej sny :)

Próbowałem raz stosować jakieś dziwne techniki kontrolowania snów (czyli uświadomienia sobie we śnie, że się właśnie śni i kierować wydarzeniami). To było coś w stylu wyobrażania sobie tuż przed zaśnięciem, że zjeżdżam w wielkim drzewie po spiralnym torze, a na samym końcu, tuż tuż tuż, w ostatnim przebłysku świadomości, trzeba było wyjechać z tego drzewa...i wtedy jesteś bogiem, przynajmniej przez noc :)
Nie muszę mówić, że nic z tego nie wyszło. Moja połówka zaś, która mnie do tego namówiła, dokonała tej sztuki, ale przyznała, że jest to bardzo męczące, bo się wtedy nie wysypia...

Tomcich - 13 czerwca 2006, 09:31

Ja też niewiele pamiętam z tego co mi się śni :( Jak już to jakieś fragmenty.
Pamiętam, że kiedyś śniła mi się inwzaja obcych, nad blokiem naprzeciwko którego mieszkam otwierał się jeden worholm za drugim. Ponieważ noc była super to wyglądało. :lol: Inny taki fragmencik to śniła się mi kiedyś świnka morska, którą kiedyś miałem, jak podróżowała w czasie i przybyła mnie odwiedzić. :mrgreen:
:roll:
Dochodzę do wniosku, że chyba za dużo fantastyki. :mrgreen:

elam - 13 czerwca 2006, 09:34

ee ja tam nie musze sie po niczym slizgac :)
w dziecinstwie dobrze dzialala mi technika "impregnacji" : tuz przed zasnieciem obejrzec film/ przeczytac ksiazke; polozyc sie niezbyt pozno i niezbyt zmeczonym i intensywnie myslec o dalszym ciagu, z twoim udzialem... nawet nie wiesz, kiedy zasniesz, co wymyslasz, a co juz ci sie sni. inna sprawa, ze potem sny odbiegaja od wybranego tematu.
w nocy mamy mnostwo, setki nawet, mikroprzebudzen, ktore trwaja doslownie sekundy - i to podobno w czasie tych mikro-stanow-polswiadomosci snimy. :)

Rafał - 13 czerwca 2006, 09:35

Byłem mrówką, biegłem z planami inwazji wewnątrz kieliszka, a ktoś go wypił i musiałem wygryzać się na zewnątrz gdzie już miałem skrzydła i poleciałem do ognia który strasznie mnie zmroził, a potem to złapali mnie i czytali na głos pana tadeusza.
elam - 13 czerwca 2006, 09:37

:shock:
rafal co ty piles przed zasnieciem?? ja tez chce :mrgreen:

Słowik - 13 czerwca 2006, 09:40

elam, ale ja właśnie mówię o precyzyjnej, całkowitej kontroli wydarzeń we śnie. Wiesz dokładnie, że śnisz i sterujesz wydarzeniami a do tego masz nieograniczoną niczym swobodę manewru, może poza wyobraźnią podświadomości (jeśli jest coś takiego).
Rafał - 13 czerwca 2006, 09:49

Elam: często mam takie właśnie erotyczne sny - i to bez wspomagaczy :wink:
elam - 13 czerwca 2006, 09:57

jest cos takiego, mnie sie zdarza - ale to chyba przez lata praktyki, ktora zaczynala sie wlasnie tak, jak powyzej...
rzadko mi sie sni koszmary. np, kiedy ktos mie goni, to stwierdzam we snie; zaraz bedzie z gorki, rozpedze sie i polece, bo to sen i we snie moge latac :) a jak nie ma z gorki, to mowie sobie we snie; nie podoba mi sie to, wracamy do fragmentu, jak zaczeli mnie gonic... i "przewijam tasme", snie sobie jeszcze raz, ale inaczej.
najczesciej tak mam. chociaz zdarzaja sie tez sny, ktore mi sie snia, a nie ktore ja snie .. :)


a z takich pokreconych snow; przeczytalam niedawno "dzien tryfidow".
i snilo mi sie, ze budze sie rano, a tu caly paryz martwy.. paru niedobitkow, oczywiscie slepych. wiec caly plan powrotu do domu ukladalam we snie; ktoredy (przeciez drogi zablokowane, :) ) , czym (nie mam prawa jazdy wiec czyms bezpiecznym, nieduzym, z automatyczna skrzynia biegow :) ) i z czym (wlamywanie sie do sklepow i robienie zapasow, nawet we snie do sklepu z bronia sie wlamalam i dlugo wybieralam pistolety... )
a potem, po drodze, trafilam na osleplego Karla Urbana. :mrgreen: no i oczywiscie nie nim zaopiekowalam :)
potem okazalo sie, ze im dalej na wschod, tym wiecej ludzi przezylo i naprawde uwierzylam, ze moja rodzinka przezyla. no oczywiscie, zanimz karlem dotarlismy do Polski, zdazyly sie tam juz zorganizowac na powrot dwa miasta: w katowicach rzadzil Nurs na wiezy :mrgreen: a w bielsku moj braciszek :mrgreen:
ja zajelam lokalne radio i robilismy apokalipse wedlug pana Jana :)
a Karl Urban wyplatal koszyki z wikliny :)

Słowik - 13 czerwca 2006, 10:01

:D świetne.
Wychodzi na to elam, że co noc możesz się spotykać z karlem :mrgreen:
Fajna sprawa, może kiedyś jeszcze nad tym popracuję, a może to wrodzony talent i nic na to nie poradzę ;)

Mam taką teorię, w związku z teorią, że ludzie wykorzystują tylko niewielki procent potencjału swojego mózgu. Moim zdaniem właśnie w snach wykorzystujemy go w trochę większym stopniu.
Czasem pamiętam jakieś konwersacje, dialogi z postaciami w moich snach i mówią one bardzo mądrze, wykorzystując różne uczone słowa, których ja na codzień nie używam. A przecież one siedzą w mojej głowie, bo tylko z niej przecież pochodzą nocne mary.

elam - 13 czerwca 2006, 10:13

mialam wyklady o snach a i z wlasnego doswiadczenia wiem, ze tylko nam sie wydaje, ze tacy madrzy jestesmy we snie :) ja na przykald z karlem niby gadam po angielsku, ale moj angielski... pozal sie Boze.. wiec wiem, ze upycham do rozmowy slowka francuskie albo po prostu tworze cos "angielskiego" :) (zdarza mi sie, na szczescie rzadko, mowic przes sen i potem inni maja ubaw :) )
we snie nie mozna (podobno ) czytac ani poprawnie liczyc. a snimy wlasnie wtedy, kiedy mozg odpoczywa, spada poziom neurohormonow i robi sie nam "bajzel" w glowie, tracimy kontrole nad danymi, zebranymi na jawie..

Słowik - 13 czerwca 2006, 10:20

Ugh ! no proszę, to niezłego figlarza ma każdy w głowie...Rozwiałaś w pył moje złudzenia :mrgreen:
mawete - 13 czerwca 2006, 13:02

Ja moich nie napiszę bo wyjdzie, że jestem męska szowinistyczna świnia... :mrgreen:
Pako - 13 czerwca 2006, 13:24

Kilka snów, które kiedyś pamiętałem:
Goniły mnie psy, dobermany. Cholerne bestie, zaślinione, zapienione, czerwone oczy. I cholera.. na drodze pojawił mi się płot. Uderzyłem w niego, upadłem na ziemię i zasłoniłem się rękami. Kiedy doberman do mnie doskoczył, obudziłem się cały zlany potem. Bałem się zamknąć oczy, z dziesieć minut drżałem z przerażenia. Okropnie się bałem kiedyś psów.

A inny, niedawno mi się śnił: jadę jakimś olbrzymim wozem, bez silnika, nic go nie ciągnie, on jedzie. Świat postapokaliptyczny, zagłada na pewno była, to wiedziałem. Ale świat był piękny, zielony, domki zdarzały się rzadko i były brzydkie, ale cały świat przepiękny.
No i ktoś mnie gonił. Przyjeżdżam do maista, mówią mi, że mnie gonią. Uciekam i ... przyjeżdżam do tego samego miasta i znowu to samo... chyba ze trzy razy się powtórzyło, potem sie obudziłem.

Henryk Tur - 13 czerwca 2006, 13:52

[quote="wszechobecność"]dwa razy dzisiaj we śnie spóźniłem sie na samolot - raz przez gejoparadę[/quote]
Ja w realu spóźniłem się na autobus przez takie coś :)
A co do innych snów... Hmm... Moje opowiadanie "Bob Crane" przyśniło mi się. Konkretnie do momentui zabicia Cranea i ujawnieia stwora.
Poza tym mam tak pieprznięte sny, że aż wstyd się ujawniać :oops:

No dobra, może jeden - byłem w Przemyślu, 17 IX 1939 roku. Wyglądałem jak Andrzej Wajda (poważnie, aha - teraźniejszy Wajda - siwe włosy, okulary, itp.). Biegałem po bramach z RKM-em, po mieście chodziły sowieckie komanda. Był między nimi jakiś chemik, który dążył do wyniszczenia chemikaliami świata. Palił dwa papierosy na raz. Potem byly jakieś chore sceny tortur, polewania kwasem i takich tam...
Ech, szkoda gadać.

Duke - 14 czerwca 2006, 11:31

Ja mam taki dziwny sen. Nazywam go seryjnym. Co jakiś czas śni mi się że mieszkam gdzieś w jakimś mieście - wszystko jest 100% realistyczne. Seryjnośc tego snu mpolega na tym że wszystko dookoła się zmienia zgodnie z upływem czasu - drzewa rosną budynki niszczeją zmieniają sie pory roku. Obecnie jestem na etapie że jestem włascicielem małego sklepu płytowego i bardzo mnie martwi fakt, że pod miastem stawiają hipermarket w którym ma być ogromny sklep z plytami, który może wygryźć mnie z rynku. Jak pisałem wszystko jest 100% realne do tego stopnia że kiedy się budzę przez kilka minut nie wiem co jest jawą a co snem. Dziwne nie? Taki sen mam od 17 roku życia, raz lub dwa razy w miesiącu.
Piech - 14 czerwca 2006, 11:51

Rzadko kiedy pamiętam, co mi się śniło. Pewnie dlatego, że wyrywa mnie ze snu budzik. Częściej pamiętałem sny w czasach, gdy budziłem się sam z wyspania, bez pośpiechu, stopniowo i niekoniecznie o 6:20.

Podejrzewam, że mój humor z rana wynika z tego, co mi się śniło - nawet jeżeli nie pamiętam co to było.

Iscariote - 16 czerwca 2006, 18:29

Ja zawsze (no prawie zawsze) w swoich snach umieram. Jakieś ukrzyżowania, jakieś noże podcinane gardła, a to coś mnie przygniecie. I zawsze się budzę w chwili śmierci.
A śnie może ze 3 sny w ciągu tygodnia. :roll: psychol ze mnie

Angelus - 17 czerwca 2006, 09:32

Ostatnio śniło mi sie, ze uczestniczyłam w polowaniu na...wampira! :shock:
Straszne, prawda?
Wiecie jak mi potem głupio było.. :evil:
Z tego, co pamiętam, to łowy były na szczęście nieudane. :D
To jedyne pocieszenie...

elam - 17 czerwca 2006, 09:35

biedny iscariote.. . ja w moich snach jestem zawsze jakas krolowa amazonek, bogini, superinteligentna kosmitka albo conajmniej dobra wrozka :) i nikt mnie zabic nie moze.
tylko w jednym snie sie topie, ale juz od ladnych paru lat go nie mialam. :)

wszechobecność - 17 czerwca 2006, 09:36

śniło mi się, że ktoś z całej siły uderza mnie z pięści w brzuch, aż się obudziłem tak bolało - a to tylko moja kocica zeskoczyła z parapetu na łóżko łagodząc skok o moją przeponę :mrgreen:
za takie kawały nalezy jej się ponowna sterylizacja :mrgreen:

Pako - 17 czerwca 2006, 09:37

Byłaś po stronie wampirów, czy po stronie polujących :twisted: ?
Angelus - 17 czerwca 2006, 09:41

Zgadnij.Co mogło mnie tak przerazić?Przeciez nie samo polowanie, prawda? :twisted:
Byłam w grupie łowców... :cry:
Zdradziłam własny gatunek... :cry:

Iscariote - 17 czerwca 2006, 09:45

Och... Wampir polujący na wampiry... Alucard.. Hellsing, czyli jest gites :D

żeby nie było, moje sny to nie po prostu "Iscariot stoi i ktoś go zabił". To jakieś paro godzinne filmy sensacyjne, kryminalne, albo horrory :shock:

Henryk Tur - 17 czerwca 2006, 09:49

[quote="Angelus"]Wiecie jak mi potem głupio było.. [/quote]
Ale to żaden wstyd. Kto z nas za młodu, prosze państwa, nie polował na wampiry ?

elam - 17 czerwca 2006, 09:55

ja nie :)
tez czasem bywam wampirem. ale dobrym, nie zabijam.. :)

Angelus - 17 czerwca 2006, 10:06

[quote="Henryk Tur"][quote="Angelus"]Wiecie jak mi potem głupio było.. [/quote]
Ale to żaden wstyd. Kto z nas za młodu, prosze państwa, nie polował na wampiry ?[/quote]

Za młodu? :shock: hmmm...to było miłe. :wink:

Doszłam do wniosku, ze to pewnie był jakis wampir odszczepieniec-kolaborant-pomiot wilkołaczy, więc należało go zgładzic.Od razu poczułam się lepiej. :mrgreen:

Pako - 17 czerwca 2006, 10:22

Hyhy.. pozytywne myślenie ande wszystko :)

Ale też nie miałem nigdy snów o wampirach. Ja mam sny dziwne ;)

Henryk Tur - 17 czerwca 2006, 11:00

Ten awatarek to z inspiracją snem ?
Pako - 17 czerwca 2006, 11:03

Mój? Nie.. kompletnie nie :)
Sny mam takie: jestem w jakimś budynku, kompletnie nie wiem, w jakim, pierwszy raz tam jestem, ale dokładnie wiem, gdzie co jest, gdzie jaki załom, jaka ściana, kto gdzie stoi itp. Mimo, że budynek jest pusty zypełnie i ogromny (sufi t na wysokości kilkuanstu metrów). ciągle jest to budynek mieszkalny jakby jednak (chociaż nie ma mebli ani niczego takeigo). Ot.. dziwny sen.

Henryk Tur - 17 czerwca 2006, 11:06

Ciesz się, że nie śni Ci się, że jesteś tunelem, w który wjeżdża dłuuuugi pociąg :twisted:
elam - 17 czerwca 2006, 11:08

ee to bylby sen jednoznacznie interpretowany przez Freuda... :mrgreen:
Stoniu - 17 czerwca 2006, 11:12

A mi ostatnio o dłuższego czasu nic się nie śniło aż do dziś, dostałem z glana w zęby. Pobutka była natychmiastowa.
Tomcich - 17 czerwca 2006, 13:18

No mnie to dzisiaj się śniły jakieś mutanty i ślimaki (sześciogłowe) :shock: . Mam podejrzenie, że to wpływ ostanich moich lektur. :mrgreen:
Stoniu - 17 czerwca 2006, 13:45

Ja mam nadzieję że nie śnila mi się żadna przepowiednia, bo jeszcze zęby mi się przydadzą :D .
elam - 17 czerwca 2006, 13:49

Tomcich - :bravo :bravo :bravo :mrgreen: a ogrodek ci sie nie przysnil? :mrgreen:
mad - 18 czerwca 2006, 00:49

Od paru miesięcy zwiedzam w snach futurystyczne miasta. Do tego dochodzą górskie krajobrazy. Ostatniej nocy wszedłem na Świnicę.
Tak więc jestem domatorem, nie muszę za bardzo wyjeżdżać. Najlepszym biurem podróży jest dla mnie mój sen.
Idę spać. Odjazd!

elam - 18 czerwca 2006, 01:35

a ja caly dzien wzdychalam do karla urbana, wiec przysni mi sie peter stebbings :mrgreen:
zaraz sie poloze w lozeczku i wymysle jakas fajna historyjka... jakis fantastyczny harlequin.. to jest to, co gremlinki lubia najbardziej...
branoc :)

Pako - 19 czerwca 2006, 08:56

A wiecie, ze to 666 temat na forum :> ? Ma ktoś jakieś diaboliczne sny?
Stoniu - 19 czerwca 2006, 10:14

A ja przed snem napisałem posta w temacie os Silent Hillu. Masz ci głupota ludzka później były jakieś kosmiczne koszmary. Trzeba się następnym razem pilnować.
Piech - 17 lipca 2006, 10:48

Śniło mi się, że dostałem autorskie kopie styczniowego SFFH.
wszechobecność - 17 lipca 2006, 11:39

znajoma kelnerka mi się sniła dziś, a jej szczury utopione w basenie...
mad - 19 lipca 2006, 22:40

Po powrocie znad morza (jednak wyjechałem na wakacje) tematyka marynistyczna rulez. Ostatniej nocy zaciągnałem się na Latającego Holendra.
Gustaw G.Garuga - 20 lipca 2006, 09:36

Zjadłem na kolację smażoną kiełbasę z musztardą i w rezultacie śniło mi się świniobicie i inne koszmary :( Kolacje lekkie trza jeść...
Rafał - 20 lipca 2006, 09:48

A ja we śnie nie wiedzieć czemu gryzłem się z problemem paradoksu gorącego wnętrza ziemi. To chyba te upały tak mnie porąbały. :lol:
Gustaw G.Garuga - 20 lipca 2006, 09:53

:lol: A doszedłeś do jakichś naukowych wniosków?
Rafał - 20 lipca 2006, 09:56

Pewnie, że tak :lol: , ale jak to bywa ze snami, większość zapomniałem po przebudzeniu :mrgreen: , pamiętam tylko, że byłem z siebie cholernie dumny :wink:
Gustaw G.Garuga - 20 lipca 2006, 10:07

I know the feeling :wink: Parę dni temu przyśnił mi się świetny film fantasy/horror, z wilkołakami i galopadą pod księżycem. Po przebudzeniu starałem się go zapamiętać, by przekuć w opowiadanie, ale w miarę, jak przytomniałem, nabierałem do wyśnionej fabuły coraz większego dystansu... Opko nie powstanie, co tu dużo gadać :mrgreen:
Pako - 20 lipca 2006, 15:47

A mi się dziś śniło coś osobistego, to się chwalić nie będe szczególnie. Ale ze snu zadowolony nie byłem, bo jak wstałem, to nie wiedziałem (kompletnie) czy to jawa byla, czy sen.
Anko - 20 lipca 2006, 18:42

Gustaw G.Garuga:
Cytat:
Parę dni temu przyśnił mi się świetny film fantasy/horror, z wilkołakami i galopadą pod księżycem. Po przebudzeniu starałem się go zapamiętać, by przekuć w opowiadanie, ale w miarę, jak przytomniałem, nabierałem do wyśnionej fabuły coraz większego dystansu... Opko nie powstanie, co tu dużo gadać :mrgreen:
A wiesz, mnie się kiedyś też przyśniło pewne fantasy... a opko już jest, może nawet poślę je do SFFH - zobaczymy, czy to cokolwiek warte. :P

EDIT: To był jedyny raz, kiedy uznałam, że sen można przerobić na opko. Pozostałe są do kitu. :|
Ten być może też, jak przyjdzie do oceny rzeczonego opka. :?

ocset - 20 lipca 2006, 21:04

a tak naprawdę co wam się śni? :)
Fidel-F2 - 21 lipca 2006, 07:02

Mam dwa powtarzające się sny. Przerwa miedzy kolejnymi trwa od kilku dni do kilku lat. Oba mają związek z walką.
1. Jestem żołnierzem i z kilkoma innymi jadę jeepem drogą która jest pod straszliwym ostrzałem. Na pojeździe są dwa kaemy. Przy jednym z nich stoję ja i napieprzam do worgów ukrytych na poboczach. Droga jest strasznie wyboista, jedziemy bardzo szybko i jeepem miota na wszystkie strony. Sen nie ma zakończenia, jedziemy, jedziemy, jedziemy..
2. Bronie domu. Jestem taką mieszanką Bonda, Ninja, Brusa Lee, Conana i paru herosów jeszcze. Dom atakowany jest przez setki wrogów. Walczę wywijając salta, piruety irobie masę akrobatycznych cudów. Jednocześnie strzelam, walę mieczem, kopię i bóg wie co jeszcze. Zawsze wygrywam. :D

joe_cool - 22 lipca 2006, 11:01

a mnie się jakoś przedwczoraj NURS z Romkiem lub Rafałem śnili :shock: siedzieli w jakiejś kanciapie czy kiosku, ja kupowałam jakieś książki (czy coś takiego, nie pamiętam już), mówiłam: "o, NURSie, to ja, joe! fajnie cię spotkać", może nawet jakiś autograf był - chyba za często bywam na forum ;)
Pako - 22 lipca 2006, 11:06

Hmm.. to co mi by się musiało śnić to ja nie myślę nawet.... chyba zrobię sobie wakacje :P
Godzilla - 24 lipca 2006, 08:17

Mi się śnią na przemian góry i woda. Bardzo strome góry, gdzie się chodzi bardzo stromymi ścieżkami, a ścieżki kończą się w jeziorkach wśród pionowych ścian. Dobrze że woda jest ciepła. Nie umiem wyśnić sobie lodowatej wody leżąc w ciepłym łóżku :D
Kruk Siwy - 24 lipca 2006, 08:33

A ja mam fart. Śni mi się naprzemian moja dziewczyna z fabułą nowego opowiadania. Jest fajnie bo nie jestem uczestnikiem akcji tylko siedzę jak przed ekranem kinowym.
Pako - 24 lipca 2006, 08:52

A ja dziś przez całą noc miałem tak popaprane sny, że szkoda gadać. Sytuacja na mnie wymusza takie sny chyba. I tak popapranych snów nie miałem dawno, jak tyklo się obudziłem, to wstałęm, żęby znowu nie zasnąć.
feralny por. - 13 sierpnia 2006, 20:15

Ostatnio dopadł mnie koszmar.
Jakiś wypadek, nie wiem samochodowy, czy może coś innego. Kobieta przecięta na pół leży na ziemi blisko mnie, jej ciało targają konwulsje, ale pochwili się uspokaja. Na ulicy wnętrzności i mnustwo krwi. Podchodzę do niej i próbuję pomóc, tak jakby dało się coś zrobić. Oczywiście pomóc się nie da. Biorę ją za rękę, ona na mnie patrzy, jest przytomna i świadoma tego co się stało, patrzy mi prosto w oczy wzrokiem postrzelonej sarny Kontakt wzrokowy się przeciąga, coraz trudniej wytrzymać mi to spojrzenie. Ona powoli oddycha i nie umiera. Do cholery, nie umiera!!! Cały czas patrzę jej w oczy nie jestem w stanie odwrócić wzroku, a ona żyje, zmasakrowana, przecięta na pół z wnętrnościami rozlewającymi się po asfalcie. Dlaczego ona nie umiera? Cholera jasna, dlaczego to ciągle trwa?! Nie wytrzymam tego wzroku. Co za koszmarny sen, ona nadal żyje! Muszę się wybudzić, bo zwariuję. Dlaczego ona ciągle żyje?! Muszę się wyrwać z tego koszmaru.
Wybudzam się, tak jak elam potrafię kontrolować sen, a przynajmniej wybudzić sie kiedy sytuacja robi się nieznośna, było nieznośnie. Serce tłucze mi jak oszalałe. To było potworne, te oczy, ciągle je widze. Odwracam się na drugi bok i zasypiam po chwili, tak, tak, zasypiam. Nezła sztuczka, prawda? Koszmar nigdy nie wraca, z resztą wiem, że to sen, jakby co znowu się wyrwę.
Przypominam sobie dopiero rano po przebudzeniu, oczy i całą grozę sytuacji. Zaczynam się zastanawiać, czy dobrze zrobiłem, że sie obudziłem, może lepiej było zostać z nią do końca? Tylko do diabła, jak wytrzymać coś takiego? Serce prawie mi wyskoczyło. Ale te oczy...

Agi - 13 sierpnia 2006, 20:44

To sen, czy początek opka :?:
feralny por. - 13 sierpnia 2006, 22:06

Niestety sen.
Twoje pytanie utwierdza mnie w przekonaniu, że potrafię parę poprawnych zdań sklecić, niezmienia to jednak niezmiernie smutnego faktu, że jestem starym nudziarzem, który w zasadzie nie ma nic ciekawego do powiedzenia, a z tego co wiem to pisanie polega na tym, że albo masz historię do opowiedzenia, albo nie. Ja niestety nie mam.
To była noc z piątku na sobotę.

Haletha - 26 grudnia 2006, 10:09

Pojechałam bez celu do Torunia. Tam spotkałam Gorata i poszliśmy razem do zabytkowych lochów, gdzie kiedyś wywoływano starożytnego demona. Stanęliśmy przed takim ołtarzem i zaczęliśmy dla żartu udawać, że wywołujemy duchy. Przestałam, kiedy poczułam czyjąś obecność i niewidzialne zęby wpijające mi się w rękę. Wróciłam do domu i realia snu trochę się zmieniły. Gorat mieszkał dwa piętra pode mną i razem graliśmy w grę komputerową o duchach. Odkryłam, że to coś, co wywołałam, przyszło za mną i teraz nie daje mi spokoju. Ciągle demolowało mi dom, szczególnie łazienkę. Deska klozetowa była stale wyrwana. Bałam się. Powiedziałam mamie, że chcę zamówić egzorcystę. Wtedy jednak zgłosił się duch i powiedział, że sam sobie pójdzie, jeśli dostanie jakiś prezent; zawsze tak robi. Zażyczył sobie sokowirówki. Dostał ją i wyniósł się. Zadowolona włączyłąm komputer. Chciałam powiedzieć Goratowi na GG że już wszystko w porządku, jednak niechcący weszłam do tej gry. Wtedy znowu zaczęły się dziać złowrogie i niezrozumiałe rzeczy, a monitor pociemniał. Zaczęłam szarpać za myszkę i weszłam do innego systemu operacyjnego, specjalnie dla kotów. Jakiś głos zapytał gniewnie co tu robię, skoro nie jestem kotem. Powiedziałam, że przepraszam, ale ta straszna gra opętała moją myszkę i nie wiem jak się wydostać. I wtedy się obudziłam.
To był bardzo męczący sen:)

Miria - 26 grudnia 2006, 10:30

No popatrz, mi się też kiedyś gorat śnił. :P Co prawda w roli jakiegoś okropnego stwora, ale widać coś w nim musi być... 8)
Pako - 26 grudnia 2006, 10:48

Delikatnie określiwszy miewasz Haletho dziwne sny :)
elam - 26 grudnia 2006, 11:39

Haletha, swietny sen !!! :bravo :bravo :bravo
Aga - 26 grudnia 2006, 20:38

:bravo :bravo Haletha, nie wątpię, że to był męczący sen. Ale świetny. Ciekawe, co na to gorat :twisted:
feralny por. - 27 grudnia 2006, 23:27

Dzisiaj, przez całą noc ganialiśmy się (nie pytajcie mnie, co za my, nie mam pojęcia, wiem tylko, że nie byłem sam) po lesie z jakimiś "kotołakami", czy innymi potworami. W sumie cholera wie jak one się nazywały, ważne, że był strasznie szybkie i miały pazury, którymi rozszarpywały każdego, kogo dopadły. Jak już je wszystkie ukatrupiliśmy, co wcale nie było łatwe, ale znowu i nie takie trudne, to się okazało, ze jednego z nas trochę zarysowały. Podrapany facet, tak jak stał zaczął sobie rękę obcinać nożem, zeby nie zamienić sie w potwora. Kolesiowi szło trochę nieskoro, więc postanowiłem mu pomóc. Wziołem od niego nóż, zaczołem tę rękę pitolić, a nóż tępy jak diabli, nic nie idzie, pewnie dlatego tak kiepsko sobie radził. Wkurzyłem się i poszedłem po siekierkę i sobie w końcu z tą ręką poradziliśmy. Z siekierką to była łatwizna.
Jak już było po wszystkim to postanowiłem, w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, wrócić do domu. Tylko jakoś nie mogłem znaleźć swojego smochodu, nie wiem gdzie się podział. W związku z tym wlazłem do stojącego przy drodze bewupa i nim pojechałem do domu. Nie ma samochodu, to trudno, biorę co jest. trochę tylko się przejmowałem, że nie będzie jak kilometrów rozpisać jak wrócę, ale "rozkaz miałem ważny", więc za bardzo się nie zmartwiłem.

Najciekawsze w tym wszystkim, jest to, ze całe to obcinanie ręki i w sumie niezła masakra w lesie nie zrobiła na mnie najmniejszego wrazenia, po porostu obciołem facetowi rękę, bo sam nie dał rady i pojechałem do domu pierwszym pojazdem jaki znalazłem. Dziwne, zwykle intensywniej przeżywam to co dzieje się w moich snach.

Martva - 28 grudnia 2006, 11:30

Nigdy nie pamiętam szczegółow i nie jestem w stanie napisać więcej niż 2-3 zdania.
Nad ranem, kiedy w końcu udało mi się zasnąć drugi raz, sniła mi się Forumowa Powieść W Odcinkach. Miałam znów wczesne kilkanaście lat, i wraz z kuzynką (bawiłysmy sie razem całe dzieciństwo, teraz jesteśmy sobie raczej dalekie) biegałysmy po jakimś dziwnym miejscu pełnym ludzi, potem 'Małpilus' wciągnął nas z powrotem na pokład, a kapitan się zafrasował, bo myślał że juz nie stosuje się permanentej kontroli i nie wszczepia się każdemu chipa. Za cholerę nie pamiętam nic innego :)

Haletha - 28 grudnia 2006, 11:36

Inspirujące... :D
Kruk Siwy - 28 grudnia 2006, 11:53

Od czasu do czasu śnią mi się gotowe opowiadnia - "Czapka dla miasta" tekst zresztą nominowany do Srebrnego Globu jest właśnie efektem zapisania snu. Niestety 3/4 atmosfery umknęło...
lavojtek - 28 grudnia 2006, 13:29

Snia mi sie problemy z moim samochodem. Czy mam sie zaczac obawiac???
gorat - 28 grudnia 2006, 13:50

Jeśli go nie zepsujesz, by sen zgadzał się z rzeczywistością, to raczej nie.
Agi - 28 grudnia 2006, 19:13

Od czasu do czasu śni mi się, że poruszam się kilkanaście centymetów nad ziemią, normalnie poruszając nogami. Bardzo dziwne uczucie.
Dunadan - 28 grudnia 2006, 19:27

Aha, bo tak naprawdę to poruszasz się kilkanaście cm nad ziemią, podczas tego snu :) serio, i spadasz na chwilkę przed obudzeniem się. Udowodnił to Asimov ;)
mad - 14 stycznia 2007, 06:02

Znów wyjazdy, rozjazdy, wędrówki. A ja generalnie domator jestem.
Selithira - 14 stycznia 2007, 22:13

A mi się dzisiaj śnili Obcy w przebraniach nauczycieli :shock: Czyżby obsesja? :lol:
Adashi - 14 stycznia 2007, 22:45

Selithira, a nie oglądałaś Ty czasem ostatnio filmu "Oni" :?: :mrgreen:
Selithira - 15 stycznia 2007, 21:02

Adashi napisał/a:
Selithira, a nie oglądałaś Ty czasem ostatnio filmu "Oni"


Oglądałam :mrgreen: Chyba 3 dni temu. Oglądałam również "Coś", "Lśnienie" i parę innych ciekawych filmów, w ciągu tygodnia :D Chyba się chwilowo przerzucę na kreskówki... :roll:

elam - 15 stycznia 2007, 22:25

z serii: sny bez sensu.

snilo mi sie dzisiaj, ze sznuruje bardzo wysokiego buta. sznurujen sznuruje... ok, potem druga noga, sznuruje, sznuruje, ok, potem znowu pierwsza (a moze trzecia? :) ) noga... i tak dalej, i tak dalej..

kiedys, gdzies na przestrzeni okolo 2 miesiecy mialam kilkakrotnie (4-5 razy) sny z ogorkami w windzie. rozne wariacje na ten temat; np ze wsiadam do windy i mam reklamowke, a w niej sloik z ogorkami. albo: wisadam do windy, a tam stoi juz ktos ze sloikiem w rekach. albo wsiadam do windy, a tam na podlodze wielki sloj ogorkow...

gorat - 15 stycznia 2007, 22:27

A miał ktoś sen o tym, jak Rodion ilustrował nową książkę Gromanna?
Selithira - 15 stycznia 2007, 22:52

gorat napisał/a:
A miał ktoś sen o tym, jak Rodion ilustrował nową książkę Gromanna?


Ty? :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Lu - 16 stycznia 2007, 00:53

A mnie dzisiaj całą noc śnili sie znajomi z podstwówki. Siedzieliśmy w klasie i odrabialiśmy lekcje. Nic przyjemnego :?
Studnia - 16 stycznia 2007, 02:24

A mnie się śni że jestem w pracy... Cholera... To nie sen, to nocna zmiana :|
Sieśnimi, sieśnimi... ;P:

lokje - 16 stycznia 2007, 03:14

wczoraj śniła mi się katastrofa samolotu. widziałam jak spada i, nie wiedzieć czemu, sprawiało mi to radość. obudziłam się z lekkim bólem sumienia.
za to dziś zgadzam się na każdy sen, żeby tylko spać. a tu guano- bezsenność, sztuk jeden :?

Fidel-F2 - 16 stycznia 2007, 06:43

a ja, cholera, nie pamiętam już kiedy mi się cokolwiek śniło
Czarny - 16 stycznia 2007, 07:20

Elam, ale Ty masz dłuuuuugie nogi 8) :wink:
Haletha - 16 stycznia 2007, 08:20

lokje napisał/a:
wczoraj śniła mi się katastrofa samolotu. widziałam jak spada i, nie wiedzieć czemu, sprawiało mi to radość. obudziłam się z lekkim bólem sumienia.

Mnie przed wyborami prezydenckimi śniła się katastrofa samolotu, w którym lecieli dwaj główni kandydaci. Zamiast się radować wskoczyłam do wody, która zatapiała środek ulicy, wyciągnęłam ich i zaczęłam reanimować... Obudziłam się z lekkim niesmakiem:)

A dzisiaj śniła mi się alternatywna adaptacja "Zemsty". W Rejencie kochały się wszystkie bohaterki sztuki, w tym kobieta, która tak naprawdę była matką Wacława (chyba pełniła tu rolę ojca, a Rejent matki). Pod końcem Cześnik strzelił do Wacława, a ona zasłoniła go sobą i zginęła. Potem chyba zaczęłam brać udział w sztuce i zmieniać zakończenie na szczęśliwe, ale się obudziłam.

Rafał - 16 stycznia 2007, 12:04

Elam, Elam, wiesz co na twój sen o ogórkach w windzie powiedziałby Freud? :lol:
Piech - 16 stycznia 2007, 12:32

Rafał napisał/a:
Elam, Elam, wiesz co na twój sen o ogórkach w windzie powiedziałby Freud? :lol:

Rafał, uprzedziłeś moje pytanie.

Agi - 16 stycznia 2007, 13:37

Sprawdziłam dokładnie tekst i autora i przytoczę w całości, bo mój pogląd na Freuda jest mniej więcej taki, jak Słonimskiego.
Marian Hemar - Atolek o psychoanalizie

Słonimski Antolek
Nie uważa Freuda.
"Po prostu" - powiada
"To jakiś niedojda.

Śniła mi się szafa,
Zwyczajnie, dla hecy,
A ten Freud tłumaczy,
Że organ kobiecy

Ale jak się we śnie
Ten organ zobaczy
To się pytam Frueda
Czy to szafę znaczy?"

Okropnie złośliwie
Powiedział na Freuda,
Wszyscy tak się śmieli,
Jak z Harolda Lloyda.

"Ja naukę" - mówi -
Docenić potrafię.
Wellsa, na ten przykład - lubię.
A Freuda mam w szafie"

Rafał - 16 stycznia 2007, 13:50

No, tak długi, ciemny szyb windy, a w środku słoik ogórków jeżdżący wte i wewte. Cóż to za sny! :mrgreen:
Aga - 16 stycznia 2007, 16:52

Widzę, że nie tylko mnie się ostatnio śni. Rzadko pamiętam sny, ale dzisiaj w nocy śnił mi się Polcon w Warszawie. I cholera wie dlaczego spałam tam na szpitalnym łóżku, w jakiejś takiej sali pomalowanej na ohydny odcień zielonego. :mrgreen:
savikol - 17 stycznia 2007, 08:02

Śniło mi się, że czytam to forum. Tylko nie w komputerze, ale w gazecie. Czytałem wątek o najlepszych opowiadaniach 15 numeru (tego, który będzie). Męczyłem się okrutnie, bo wszystko było napisane małymi literkami i nie mogłem się skupić, ciągle mi ktoś przeszkadzał i odrywał od lektury. Denerwowało mnie to strasznie, bo byłem ciekaw co czytelnicy napisali o moim opowiadaniu. Pamiętam, że dostałem jeden głos w ankiecie.
Chyba mi odbija. Za dużo czasu spędzam na czytaniu forum.

Rafał - 17 stycznia 2007, 08:05

Aga:To oznacza, że przez najbliższe 3 miesiące nie opuścisz administracyjnych granic powiatu Pszczyńskiego, będziesz miała czas bardzo intensywnie wypełniony, ale nie sprawi ci to większych problemów. W połowie lutego spodziewaj się gości. To o czym myślisz nie zdarzy sie w czwartki.
Studnia - 17 stycznia 2007, 08:08

Aga napisał/a:
Widzę, że nie tylko mnie się ostatnio śni. Rzadko pamiętam sny, ale dzisiaj w nocy śnił mi się Polcon w Warszawie. I cholera wie dlaczego spałam tam na szpitalnym łóżku, w jakiejś takiej sali pomalowanej na ohydny odcień zielonego. :mrgreen:


Normalnie sen proroczy... Zakładając oczywiście że będziesz spać na sali ogólnej. No bo w końcu zawsze możesz wynająć hotel :twisted:

Aga - 17 stycznia 2007, 14:56

Biorę akademik. Na ogólną bym się w życiu nie zdecydowała...
Haletha - 29 stycznia 2007, 11:15

Znalazłam się w akcji filmu sensacyjnego. Opowiadał on o seryjnym mordercy (John Malkovich), który zabijał tych, którzy przegrali z nim w szachy. Ograł wszystkich pasażerów samolotu, więc policja szukała z nimi kontaktu, żeby ich chronić. Weszłam z policją do mieszkania, w którym znajdowała się zamordowana już kobieta. Leżała w wannie, a wszystko dookoła było zbryzgane krwią i flakami. Komuś zrobiło się niedobrze, ale ja się nie bałam, bo wiedziałam, że to fikcja. Otrzymałam zresztą specjalną szczepionkę (bolało naprawdę), dzięki której nie dało się mnie zabić. Potem jednak wcieliłam się w tego mordercę. Robiłam to, co on, zachowując jednak własną świadomość. Postanowiłam więc zapobiec dalszym zbrodniom. Spotkałam się u mnie z domu z prostytutką, która przyniosła mi ogromnego jadowitego węża. Miałam go podrzucić kolejnej ofierze. Niestety wąż skoczył na mnie i chciał mnie ugryźć. Zaczęłam uciekać i wspinać się do góry po futrynie drzwi, ale wąż do mnie doskoczył. Uspokoiłam go jednak i nic mi nie zrobił. Uznałam, że to dobra okazja, by wpłynąć na poczynania mordercy, którym nadal byłam. Pomyślałam intensywnie, że jestem zmęczona i nie chce mi się dalej zabijać. Pomogło.
Potem znalazłam się w siedemnatowiecznym Luwrze, który składał się z ciemnych piwnicznych pomieszczeń. Na ścianach wisiały obrazy o tytułach "Złoto", "Srebro" i "Brąz". Były bardzo cenne i pilnowali ich trzej muszkieterowie. Jednym z nich była Anna Dymna. Zrozumiałam, że jestem początkującą muszkieterką, a Dymna moją mistrzynią. Odciągnęła mnie na bok i powiedziała, że jest na tropie złodziei chcących ukraść obrazy; kradzież miałaby bardzo zły wpływ na losy świata. Wpadła jednak na pomysł jak zapobiec tragedii: ogłosimy, że dzieła sztuki kupił sam król, a wtedy oni nie odważą się ich ukraść. Zachwycona sprytnym fortelem zdjęłam obrazy i postawiłam je pod ścianą.

Martva - 14 lutego 2007, 20:57

Ykhm.
Śniło mi sie, ze wraz z kolegą Urbaniukiem i jeszcze kimś wialiśmy przed armią/gromadą jakichś agentów przez galerię handlową/supermarket. Rano pamiętałam więcej szczegółów, ale to było dawno.
Bez głupich interpretacji, proszę ;P:

Ziuta - 14 lutego 2007, 23:09

To pewnie był ten słynny fil dla niewidomych :wink:
joe_cool - 17 marca 2007, 00:45

mi się ostatnio śniły wampiry i inne wilkołaki. ganiało mnie toto po dachu wieżowca, wpijało zębami w łydkę, itepe. jakiś szaman się też pojawił, ponadto - żeby się obronić - odgryzałam gołębiom głowy. było krwawo :twisted:
lokje - 17 marca 2007, 05:38

A mi się dzisiaj śniło w stylu Monty Pythona, nawet śmiesznie było. Muszę sprawdzić czy sama to wymyśliłam, czy może odśniłam jakiś skecz :lol:
Rafał - 19 marca 2007, 08:58

A mi tam jakiś erotyk leciał :lol:
Agi - 19 marca 2007, 09:08

Ostatnio mam sny zoologiczne. Z soboty na niedzielę śnił mi się cyrkowy słoń stojący na tylnich nogach. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że słoń ubrany był w damskie majtki.
Dziś z kolei śnił mi się niedźwiedź, którego prowadzałam za obrożę.
Ciekawe co będzie następne? :mrgreen:

Haletha - 19 marca 2007, 11:23

Śniło mi się niedawno, że czytam książkę Marcina Wrońskiego, której bohaterką jest agentka Milena Wójtowicz. Potem ścigałam się z autorem do łazienki. Wygrałam i zaczęłam tam pluć do sedesu kawałkami zębów. To ostatnie nie było przyjemne.
joe_cool - 19 marca 2007, 15:29

dzisiaj mi się śniło, że na żywca operowano mi mózg. tzn. odpiłowali mi kawałek czaszki z góry (nawet włosów nie ogolili) i lekarka zaczęła stamtąd jakieś paprochy wyciągać. trochę było to nieprzyjemne, zwłaszcza że mi przez to krew z ust leciała.
potem pani lekarka stwierdziła, że na dziś starczy i mam przyjść na resztę zabiegu innym razem. i tak sobie chodziłam bez czubka czaszki... wydało mi się to wprawdzie trochę bez sensu, bo w ten sposób mogło mi nalecieć do mózgu jeszcze więcej paprochów, no ale z lekarzem się nie dyskutuje... :wink:

proszę o interpretację. :mrgreen:

Słowik - 19 marca 2007, 15:31

Ech...szczęściara, mi się śnił Andrzej Lepper :mrgreen:
Martva - 22 marca 2007, 09:57

Ja miałam sen niepokojący, z duża ilością erotyki. To już drugi raz w tym tygodniu, tym razem pamiętam szczegóły (mam nadzieję, że niedługo). Ehhh, wiosna idzie :twisted:
merula - 22 marca 2007, 11:01

Śnił mi się dziś pomysł na szorta PKP. Żebym ja jeszcze miała moć aby go ucieleśnić, ech...
rumeli - 23 marca 2007, 13:40

Wojna, apokalipsa, pożoga, śmierć. A w tym wszystkim ja - superheros nieśmiertelny.
Pewnie jeszcze nie wyrosłem z dzieciństwa.

Martva - 24 marca 2007, 11:29

Śniło mi się, że ktos próbuje mnie zabić. Nie pamiętam szczegółow - poza kurtką zostawioną w piwnicy i zawierającą bombę - ale tych prób było mnóstwo, obudziłam się zwinięta w kłębek i zmarznięta mimo grrrubej kołdry.
Godzilla - 4 kwietnia 2007, 15:08

Śniło mi się, że jestem w zabałaganionym pokoju w starym mieszkaniu, i kręcą się tam dwie myszy. Są bardzo małe, ale ja nie mam litości, próbuję je rozdeptać! :shock: A potem znajduję dwa gniazda z młodymi, i też się z nimi rozprawiam :shock: :shock: :shock: Nie wiem tylko czy skutecznie, czy udało im się uciec, bo szybkie bestie. Poza tym, jak wyszłam na ulicę, były roztopy, i na chodnikach leżał śnieg w kałużach czystej wody, głębokich do kostek. Ta woda płynęła wszędzie, wpływała nawet przez drzwi do domów, bo korytarze schodziły w dół. Wpływała też do kościoła, gdzie akurat był ślub. Wszyscy stali w strumieniach wody, ale chyba im nie przeszkadzało.
Dunadan - 4 kwietnia 2007, 18:13

niedługo nadejdzie wielka powódź którą tylko szczury przeżyją... :shock: to ja zmykam!
Martva - 4 kwietnia 2007, 18:47

Też mi się kiedyś śniło rozdeptywanie małych stworzonek, nie pamiętam, kociąt czy królików, straszne to było!
Fidel-F2 - 4 kwietnia 2007, 20:08

Martva, :mrgreen: :bravo
Rafał - 5 kwietnia 2007, 06:52

Śnił mi się wczoraj kot - raczej taki mały czarny kotek. Mówię swojej połowie, a ona, że trzeba uważać, bo będą problemy z kimś fałszywym. I tak było, ktoś w sklepie orżnął ją na stówe, a mi wczoraj wieczorem wredne, fałszywe banki jakieś kuku z wszystkimi kartami porobiły, bo żadna nie zadziałała. I cały wózek zakupów świątecznych poszedł się ... paśc :evil:
Agi - 5 kwietnia 2007, 07:08

I to wszystko przez jednego, małego kotka, który miał precha przyśnić Ci się? :shock:
Rafał - 5 kwietnia 2007, 07:38

No! :twisted:
Bastet!

Azirafal - 5 kwietnia 2007, 08:59

Rafał, po prostu koty, zło i basta! ;)

Bastet była zresztą niezłą laską (jeśli boginie można tak określić) - uważaj, coby żona zazdrosna nie była. Jeszcze chwila a sukkuby widział bedziesz :D

Rafał - 5 kwietnia 2007, 09:18

A tam chwila, dziś jedna mnie nawiedziła we śnie, zdecydowanie wolę takie sny od kotów ;P:
Azirafal - 5 kwietnia 2007, 09:20

E tam, sny. Myślałem, że prawdziwy sukkub Cię nawiedził (nawiedziła, raczej, ale to jakos dziwnie brzmi), a tak... Marzyciel :P
Rafał - 5 kwietnia 2007, 09:28

Prawdziwy sukkub leżał sobie obok :lol:
Martva - 6 kwietnia 2007, 21:20

Ja miałam dziś serię snów, które można by nazwać eufemistycznie 'erotycznymi', aua. A obok żadnych sukkubów, tylko kot :)
Haletha - 7 kwietnia 2007, 09:36

Boli tam, gdzie się choruje. Śniło mi się, że piszę poprawkę zaliczenia, u mnie w domu, na kolanach przed regałem na książki. Czułam się straszliwie upokorzona. Tymczasem pan doktor mówił w kuchni: " kiedyś myślałem, że pani Gloria posiada jakąś wiedzę", a moja rodzina pogardliwie przytakiwała.
Martva - 7 kwietnia 2007, 09:41

Dziś miałam straszliwie skomplikowany sen, troszkę w konwencji filmu fantasy. Niestety, szczegółow nie pamiętam, poza czarnym charakterem, który zamieniał się w dzika, a jako człowiek nosił eleganckie sandałki na obcasach (dwa różne). Ten sen chyba wyewoluował z jakiegos innego, ale nie jestem pewna :)
A takich snów o jakich piszesz. Haletho, szczerze nienawidzę, okropne są :/

Dunadan - 7 kwietnia 2007, 10:05

Martva, eufemistycznie erotyczne sny zdarzają się każdemu ale żeby zaraz od razu zoofilia... :shock: co do drugiego snu - może warto przypomnieć sobie fabułę i książkę zapisać.
Haletha, takie sny tylko wzmacniają charakter ;-)

A mnie też się coś śniło, o dziwo! śniło mi się zaćmienie słońca... ale takie niezwykłe. Wszystko oglądałem przez jakiś bardzo potężny teleskop, widziałem protuberancje na słońcu itp. Co było niezwykłego w zaćmieniu? mianowicie kiedy księżyc dotknął Słońce... no... właściwie to się z nim zderzył... tak na serio, księżyc uderzył w słońce, fontanny rozpalonego gazy wystrzeliły w kosmos! a księżyc dalej, w słońce, coraz głębiej i głębiej... aż się wcisnął do wnętrza słońca i... zaczął wychodzić drugą stroną... totalny hardkor. Co ciekawe sen nie miał żadnej puenty :-/

Haletha - 7 kwietnia 2007, 11:08

Dun, kapitalny sen. Bałeś się?:P

Mnie się kiedyś śniło, że był koniec świata i księżyć zaczął krwawić. Krew rdzawo spływała po tarczy i rozmazywała się po niebie. Czasem też zdarzają mi się spadające gwiazdy i latające zygzakiem po niebie pojazdy Obcych, burze powodujące totalne zaczernienie nieba i przybliżanie sie do ziemi ogromnych planet. Wiem wtedy, że coś groźnego obserwuje mnie z góry i że muszę powstrzymać moich bliskich przed patrzeniem na to.
Bardzo nienaukowe są te sny, ale robią duże wrażenie:)

Dunadan - 7 kwietnia 2007, 11:10

Haletha,
Cytat:
przybliżanie sie do ziemi ogromnych planet


:shock: gdzieś na granicy podświadomości czaiła się pamięć o tych snach - i ty tę pamięć uaktywniłaś. Przypomniało mi się właśnie ze ja też miałem takie sny... nigdy wcześniej o nich nie pamiętał...

Haletha - 7 kwietnia 2007, 11:19

Bałeś się?:P
Ja zazwyczaj przy tego typu snach czuję ogromną adrenalinę. Wiem, że te nieba i planety tak naprawdę są żywe i czai się w nich obca inteligencja. Szkoda, że tak rzadko mam te sny.

Dunadan - 7 kwietnia 2007, 11:40

Haletha, hmm... akurat podczas tego snu z "zaćmieniem" się nie bałem. Brałem to za zupełnie normalne zjawisko... raczej byłem podekscytowany że mogłem wszystko tak dobrze widzieć ;-)
Podczas zsnów z planetami miałęm takie dziwne odczucie... wydarzyło się coś kompletnie niepojętego, ale byłem spokojny, również podekscytowany ale byłem jednocześnie świadom że to jest kompletnie niesamowite. Czyżby pozostałość po naszych przodkach z Planety X która co jakiś czas przybliża się do Ziemi? ;-)
Miewam natomiast sny z wojną atomową, a dokładniej z grzybkiem na niebie - wtedy się cholernie boję - boję się właśnie takiej śmierci - już wolę zginąć podczas walki, ale nie w ten sposób :-/

Haletha - 7 kwietnia 2007, 12:05

Opowiem sen, w którym najfajniej się bałam. Było to mniej więcej tak. Pojechałam z klasą (to było jeszcze w szkole) gdzieś w góry. Nieopodal hotelu były dziwne białe skałki z rdzawymi zaciekami. Poszłam je pozwiedzać i znalazłam rozpadlinę, we wnętrzu której kryło się Coś. Wdrapałam się na skałkę i sięgnęłam po To ręką, a wtedy we wnętrzu mojej głowy odezwał się głos nakazujący zostawienie Tego w spokoju, bo inaczej pożałuję. Jeśli dobrze pamiętam przestraszyłam się wtedy i dałam spokój. Po powrocie do Krakowa postanowiłam jednak dowiedzieć się czym jest Coś. Kiedy pomyślałam to idąc ulicą, niewidzialna siła przewlokła mnie przez jezdnię i walnęła o chodnik. Dostałam ostatnie ostrzeżenie. Dalej jednak zastanawiałam się o co w tym wszystkim chodzi. Wiedziałam już, że w sprawę zamieszani są przybysze z innej planety. Kiedy szłam sobie wieczorem przez moją dzielnicę, nagle poczułam za plecami niewidzialną obecność czegoś złego. Obok jakieś zakonnice zaczęły uciekać. Ja też próbowałam, zostałam jednak zaciągnięta do pobliskiego budynku. Jakieś ciało astralne wyjaśniło, że jestem tu za wściubianie nosa w cudze sprawy. Odzyskam wolność, jeśli powiem w którym miejscu z czarnym domu nie można przeciąć nożem kartki papieru. Nie wiedziałam, więc próbowałam uciec. Drzwi byłuy jednak zamknięte, a podłoga falowała i wybrzuszała się przede mną, odsłaniając dziwne druty, kable i migające światełka. Jakoś tak to szło:PP

Lubię takie sny. Boję się tylko realistycznych, w których naprawdę mi coś zagraża...

Dunadan - 7 kwietnia 2007, 23:22

Haletha, wow, niezły hardkor... ale o jakich ty realistycznych snach mówisz?...
Martva - 8 kwietnia 2007, 10:45

Zazdroszczę ludziom, ktorzy pamiętają swoje sny dokładnie i zachowując ciągłość fabularną.
U mnie było dziś coś o wężu. Nienawidzę snów o wężach.

Dunadan - 8 kwietnia 2007, 16:23

Martva, czemu? tylko nie mów że tak poprostu ;P:
Martva - 8 kwietnia 2007, 16:36

Czemu nienawidzę snów o wężach? No, tak po prostu :mrgreen: a poważnie, to te węże na ogół są złe, strasznie się ich boję, albo brzydzę. Na przykład idę przez las, patrzę pod nogi, a tam kłębią się setki maleńkich wężyków rozmiarów ołówka. Albo czegoś gdzieś szukam, w jakichś krzakach na przykład, patrzę, a tam wielki, zwinięty wąż, gruby jak moje udo. :? Masakra.
Mój kolega przedstawił mi kiedyś wybitnie freudowską interpretacje tego typu snów, ale nie pamiętam szczegółow, niestety. Była równie interesująca jak ta o snach o nagości/piżamach :>

Pako - 8 kwietnia 2007, 16:39

A jaka ta interpretacja snów o nagości? Zdarza mi się nierzadko takie mieć, poznał bym z chęcią podstawę ich ^_^
Martva - 8 kwietnia 2007, 16:45

A nie wiem na czym polegają Twoje sny o nagości.
Moje - gdzieś jestem, coś robię, nagle się orientuję że wszyscy wokół są ubrani normalnie, a ja nie mam na sobie nic, albo jestem na przykład owinięta w prześcieradło. I jeszcze nikt si ę nie zorientował, ale za chwilę wszyscy zauważą.
W dzieciństwie miałam podobne w typie sny, ale byłam odziana w piżamkę w rózowe słoniki, albo cos równie dziwnego, a na przykład jechałam na wycieczkę z klasą.
Kolega orzekł, że nie akceptuję swojej nagości i mam probkemy z zaakceptowaniem swojego ciała. Oraz boję się mężczyzn i różnych części ich ciała (węże). Ale jakoś mnie to nie przekonuje ;)

Pako - 8 kwietnia 2007, 17:00

No moje to podobne są. Idę, patrzę, a naraz goły/piżamkowaty jestem. Wracam, ubieram się, idę, i znowu goły.
Na żywo dzięki Bogu jeszcze mi się nie zdarza ;)

Że niby się nie akceptuję? E... a myślałem, że to może znowu bedzie coś o ukrytym strachu przed płcią przeciwną, może tym razem jakiś kompleks edypa albo coś... róznie mnie interpretowali domorośli psycholodzy (bez urazy dla kolegi Twojego, nie znam go ;) )

Martva - 8 kwietnia 2007, 17:07

O, sprytnie, nigdy nie wpadłam na to żeby wrócic do domu i sie ubrac w tych snach, ale może nie zdazałam :) Wpadałam w panikę i starałam się ukryć/zasłonić.
Kolega mój zmądrzał i dorósł, te interperpretacje to jeszcze za czasów licealnych były ;)

Pako - 8 kwietnia 2007, 17:21

aaa.... chyba, że ;)
A dla mnie odruchem było wracanie się pół kilometra (zauważałem fakt, w połowie drogi do szkoły, pół kilometra od domu) ubieranie się, sprawdzenie, czy aby na pewno ubrany jestem, idę... i znowu... i tak aż do obudzenia się.

Haletha - 8 kwietnia 2007, 18:35

A ja zawsze jestem w piżamie kiedy wracam do domu... Staram się przemykać chyłkiem pod blokami, ale i tak wszyscy widzą. A kiedy spadnie śnieg, gubię się w środku obcego miasta bez butów.

Nie lubię snów, w których błądzę. Trafiam wtedy w sam środek jakiegoś obcego kraju, gdzie budynki są gigantyczne, czarne i brzydkie. Wiem, że za chwilę może mnie spotkać coś złego.

Dunadan - 8 kwietnia 2007, 19:58

A ja nie mam problemów z nagością w snach :mrgreen: ciekawe co to oznacza? :wink:
Haletha - 8 kwietnia 2007, 20:06

Zapewne rajską niewinność:)
Martva - 8 kwietnia 2007, 20:10

Nie masz problemów z nagością w snach, czy nie miewasz snów o problemach z nagością?
Poza tym uważaj, uświadomiłam Cię stanikowo, teraz życie nie będzie takie samo ;P: Różne dziwne rzeczy mogą się zdarzyć w snach.

mBiko - 8 kwietnia 2007, 20:53

A co to może znaczyć jak śni mi się forum i pogaduchy z Wami. Tylko Haletha nie mogła się zdecydować i w każdym poście zmieniała zdanie :mrgreen: .
Haletha - 8 kwietnia 2007, 20:54

Ciekawe... A o czym była dyskusja?:)
mBiko - 8 kwietnia 2007, 21:00

Nie pamiętam niestety dokładnie, ale raz przyznawałaś rację wszystkim, a zaraz twierdziłaś, że wszyscy się mylimy. Takie kobiece zdecydowanie :mrgreen: :mrgreen: .
Haletha - 8 kwietnia 2007, 21:02

Hm, jak te stworki z "Podróży Wędrowca do Świtu"... Jak one się nazywały? Powsinogi? Patałachy?
mBiko - 8 kwietnia 2007, 21:04

Niestety nie pomogę, nie czytałem "Narnii".
Dunadan - 9 kwietnia 2007, 08:39

Martva,
Cytat:
Nie masz problemów z nagością w snach, czy nie miewasz snów o problemach z nagością?


O widzisz, i tu mnie masz! prawdopodobnie ani tu ani tu nie mam problemów :mrgreen:

Selithira - 9 kwietnia 2007, 12:10

Haletha napisał/a:
Hm, jak te stworki z "Podróży Wędrowca do Świtu"... Jak one się nazywały? Powsinogi? Patałachy?


Łachonogowie :D

Haletha - 24 kwietnia 2007, 08:46

Śniło mi się, że Elam i Asiontko jadą konno przez piękną okolicę ubrane w suknie z przełomu XV i XVI wieku. Obserwowałam to na wielkim ekranie, co było równoznaczne z opisywaniem przez Elam wycieczki na forum. Potem zajęłam się tworzeniem pracy pod tytułem "Bolesław II Rogatka i jego wpływ na literaturę fantastyczą Podhala".
:-)

Rafał - 24 kwietnia 2007, 09:11

Od dwóch nocy nic mi się nie śni bo mi pies do ucha nos wsadza, a potem próbuje czy dobrze się ucho gryzie. Szuja.
Miria - 24 kwietnia 2007, 10:23

Śniło mi się, że byłam agentką (chaosu?) i zostałam zdekonspirowana. Strasznie się zestresowałam w tym śnie i obudziłam się cała znerwicowana. :P
gorat - 3 maja 2007, 12:12

Sprzed paru godzin:
brałem udział w meczu piłkarskim jako zawodnik pola - początkujący na tym poziomie. Jakim? Już piszę. Atmosfera była jak w wielkim meczu, z dziesiątkami tysięcy kibiców obecnych. Co ciekawe, trybun nie pamiętam - biała plama. Chyba cały mecz zaliczyłem.
Potem byłem na treningu - oczywiście z tą samą drużyną. Po paru godzinach legliśmy na skraju boiska, pamiętam, że byłem skonany, i zaczęliśmy jeść drugie sniadanie. Miało chyba na celu poprawienie integracji zespołu - siedzieliśmy blisko siebie, paru szykowało posiłki i podawaliśmy sobie talerze. Byłem nieziemsko zmęczony, wyrażnie pamiętam.
Pamiętam jeszcze inne fragmenty. Jeden, przed meczem chyba jeszcze, był... zimą? Znaleźliśmy ślady. Kim byliśmy - nie wiem. Atmosfera jak w fantasy, wspomnę. Te ślady prowadziły do lasu (staliśmy blisko drzew) i... prowadziły po ośnieżonych pniach, gałęziach, czasem na ziemi... dosłownie wszędzie. Ustalaliśmy trasę tego kogoś dość długo i przede wszystkim szukaliśmy naszego człowieka, który wtedy został porwany. Po kilku miesiącach znaleziono starego kruka, który coś widział i obiecał, że postara się przypomnieć. Bylismy u niego; przekazał obraz drewnianego wozu turlającego się mocno wiosenną drogą z jeńcem "zawieszonym jak udziec" (skojarzenie chyba kruka, przekazane podczas transmisji), który tak dokładnie był zawieszony równolegle do drogi (głową do koni) na kiju w poprzek wozu - nogi i ręce przywiązane do tego samego fragmentu kija. Siedzący z przodu pilnowali, by głowa mu zwisała w dół, ale jak tylko się odwracali, natychmiast unosił głowę, jakby chciał oprzeć na piersiach (ma to zapewne sens - mniej bolało?).
Inne fragmenty pominę.

Martva - 6 maja 2007, 20:35

Zamykałam drzwi, albo wracałam po cos do domu i chciałam je otworzyć - klucz pękł w dziurce. Straszny hc, ale najzabawniejsze jest to, ze jakoś ten złamany kawałek wyciągnęłam i kombinowałam jak skleić.
Papa Freud by wiedział swoje :(

elam - 6 maja 2007, 20:44

a mi dzisiaj snilo mi sie, ze Kruk Siwy umarl i ze bylam na jego pogrzebie. Ale to dzialo sie w przyszlosci. Z przemowy pogrzebowej pamietam, ze mistrz ceremonii (bo to jakis strasznie dziwny pogrzeb byl, bez ksiedza za to z jakims dziwnym gosciem w garniturze) mowil, ze Kruk (tak o nim mowil: Kruk Siwy, a nie Tomasz B) dozyl 79 lat.
Czyli nie martw sie jeszcze, Kruku....

mBiko - 6 maja 2007, 22:16

Ja całą noc podpisywałem akty notarialne, raz kupna, raz darowizny, a potem to już takie różne, dziwne. Co prawda za kilka dni czeka mnie ta przyjemność, ale żeby do tego stopnia mnie to męczyło :shock: .
Agi - 7 maja 2007, 05:15

Śniło mi się, że wsiadłam do zatłoczonego autobusu, Nie mam biletu ani portfela, nie mam też telefonu. Jak tylko autobus ruszył objawiła się kontrolerka biletów. Obudziłam się tuż przed tym, jak miała mnie poprosić o bilet.
Piech - 7 maja 2007, 13:13

Agi55 napisał/a:
Obudziłam się tuż przed tym, jak miała mnie poprosić o bilet.

Z krzykiem i zlana zimnym potem?

Agi - 7 maja 2007, 13:17

Z ulgą, że to tylko sen :D
Od kilku lat nie jeżdżę komunikacją publiczną, a koszmar ciągle tkwi we mnie.

Ixolite - 7 maja 2007, 13:39

Dziś porąbany sen miałem. Śniło mi się, że jestem dowódcą czołgu i jeździłem po ursynowie, szukjąc placu do ćwiczeń, bo pole na którym mieliśmy ćwiczyć zostało zamienione na plac budowy. Potem znalazłem ten plac na piechte łażąc, bo się czołgiem nie dało przejechać i się okazało, że przerobili na parking, bo ktoś zarąbał znaki, ostrzegające że to plac do ćwiczeń czołgów. Jeden z tych znaków znalazłem wystający przez szybę jakiegoś samochodu, który był po dach wypełniony piaskiem tak, że się rozciągnął jak balon...


Trochę się siebie boję :shock:

joe_cool - 7 maja 2007, 13:44

śniło mi się, że była straszna wichura, która poprzewracała mi doniczki na balkonie i złamała drzewo, które oczywiście padło na mój balkon. poza tym w nocy zostawiłam dwie otwarte parasolki, żeby wyschły po deszczu i oczywiście wiatr je porwał. ale ponieważ to były moje dwie ulubione parasolki, ruszyłam w miasto, żeby je znaleźć. za moim domem było jakieś podwórko, a na ścianie domu poprzyczepiane były różne fanty, które grupka ludzi znalazła po wichurze. można było albo coś kupić, albo odebrać. co jakiś czas grupka ustawiała się do koncertu i grała jakiś kawałek country - frontmanem był Orbit.
Martva - 15 maja 2007, 09:03

Dziś - śniło mi się, że byłam na konwencie, i miałam prowadzić konkurs. Dość ogólnofantastyczny. Tylko że totalnie o tym zapomniałam, część pytań wymyśliłam na pół godziny przed, i uznałam że będę improwizować. Przyszły tłumy młodej mrocznej RPGowej młodzieży, której bezskutecznie tłumaczylam że w sumie nie mają tu czego szukać. Pytania miałam zanotowane w brudnopisie, który był również podręcznikiem podstawówkowym, pamiętam jak nerwowo go wertowałam w poszukiwaniu jakiegos rozsądnego pytania, i 'czy w Polsce żyją kaczki krzyżówki?' i modlitwa żeby nikt się nie czepił że to nie ma nic wspólnego z fantastyką...
Brrrr.

Dunadan - 15 maja 2007, 14:16

Żyją. Zgdałem? :mrgreen:
Słowik - 15 maja 2007, 14:52

E, przyśniło Ci się ;)
Ziuta - 17 maja 2007, 05:51

Znacie jakąś Monikę Morawską? (albo Mazur - sam już nie wiem). Przyśniła mi się osoba, której nigdy nie widziałem, ani nie słyszałem. Pamiętam nawet twarz – ze też człowiek potrafi tyle we śnie wymyślić.
Azirafal - 17 maja 2007, 08:33

Znam Magdę Mazur :)
Dunadan - 17 maja 2007, 09:21

Ziuta, wpisz w google ;-)
dzejes - 17 maja 2007, 10:31

Mi się ostatnio śniło, że stoję w jakimś biurze, obok mnie nieznany mi facet. Obaj jesteśmy w garniturach. Ja się na tego faceta strasznie drę, mam ochotę go zamordować, on się kuli w sobie, marnieje w oczach. Przerywam, żeby zaczerpnąć powietrza, on wtedy chce coś powiedzieć, ale ja zaczynam okładać biedaka gumowym kurczakiem :shock:
Tyle pamiętam.

Słowik - 17 maja 2007, 10:43

B U U

Z "Sennika polskiego" - gumowy kurczak - następnego dnia wystrzegaj się rozkojarzonych kobiet w samochodach typu 'sedan'.

Piech - 17 maja 2007, 16:52

Zwykle nie wiem, co mi się śniło, ale czasem budzę się powtarzając w kółko w myślach melodię, którą słyszałem poprzedniego dnia. Czy ktoś też tak ma, że mu chodzi mu po głowie jakaś głupia melodia aż do tego stopnia, że prześpi z nią całą noc?
lokje - 17 maja 2007, 17:04

Ja mam odwrotnie bo uparcie śni mi się jedna melodia, z którą za dnia kontaktu starannie unikam. Ostatnio wraca do mnie sen o oblanym egzaminie w muzycznej- wchodzę, gram, w połowie mi przerywają bo odkrywają, że przez ostatni rok nie chodziłam na zajęcia. Budzę się z panicznym strachem, co powiem rodzicom... Koszmar.
elam - 17 maja 2007, 17:05

dzejes - niechciana analiza :
- jesli chodzi o kurczaka - oznacza glod; jestes glodny, masz ochote cos zjesc, ( a moze chodzi o inne "pragnienia", zadze.. ;) ) ; moze byles glodny w pracy i nie mogles sie najesc do syta, bo w twoim otoczeniu jest ktos, przez kogo sie hamujesz - podswiadomie masz ochote sie na niego wydrzec, zeby pozbyc sie tego kompleksu. ale nie mozesz. tylko we snie ci sie udaje, i to nie do konca - brak ci logicznych argumentow i musisz we snie uciekac sie do przemocy...
- gumowy - hmm 8) tu Freud mialby cos do powiedzenia :) najprawdopodobniej ten "ktos" to kobieta, i to ladna.... :mrgreen:

Mirandel - 17 maja 2007, 17:24

Często śnie o miejscu do , którego sobie wędruję w moich snach. To miejsce jest w dolinie. Dolina jest zarośnięta soczystą zielenią. Otaczają ją zielone pagórki. Na dnie jest jakiś dziwny posąg ,leżącej postaci. Obłe kształty posągu(to chyba kobieta) wyrażają spokój i harmonie tego miejsca. Śniłam już o tym miejscu wiele razy.Czasem docieram na szczyt i widze je z daleka a innym razem nie mogę do niego trafić. Mam wtedy uczucie, że jestem blisko , na wyciągnięcie ręki, że jeszcze jedno wzgórze i zobaczę moją dolinę. Kiedyś śniło mi się, ze w końcu ją znalazłam, ale nie zapamietałam zadnych szczegółów tego miejsca, tylko po obudzeniu zostało mi uczucie totalnego szczęścia.
Rafał - 18 maja 2007, 07:19

Wczoraj przeżyłem silne deja vu, aż mi języka w gębie zabrakło w trakcie tyrady. Spotkałem się na udeptanym polu z ludźmi z zarządu ogródków działkowych przy okazaniu granic (wleźli ogrodzeniam na działkę, którą przygotowuje do sprzedaży) i nagle przypomniałem sobie całą scenę, ludzi, kto gdzie stanie, co za chwilę powie, jak sie skończy (awanturą i wojną podjazdową), że musiało mi się to wszystko śnić. Wrażenie superrealności przechodzącej w absurd. Rozegrałem rzecz na zero, rozstaliśmy się w "sympatii", pierwszy raz miałem takie coś.
Słowik - 18 maja 2007, 07:55

Trochę doświadczenia i będziesz wykorzystywał takie sytuacje na 100% na swoją korzyść :D
dzejes - 18 maja 2007, 09:51

Rafał napisał/a:
[...] i nagle przypomniałem sobie całą scenę[...]


Za pięć lat skończysz w podziemiach Komendy Głównej Policji - w basenie, sprzężony z komputerem. Także uważaj 8)

Tomcich - 19 maja 2007, 12:06

Rafał napisał/a:
Wczoraj przeżyłem silne deja vu


To nie deja vu - to błąd Matrixu. :mrgreen:

mad - 20 maja 2007, 23:45

Często mi się śni Warszawa. Lubię to miasto (po moim ukochanym Poznaniu oczywiście) - w fascynujący sposób łączy się w nim pokomunistyczna siermiężność z nowoczesnością. Sny są sensacyjno - fantastyczne raczej.
Haletha - 21 maja 2007, 21:18

Przypomniało mi się, że niedawno śnil mi się Sebastian Uznański biorący udział w fabule swojej nowej książki. W tym celu jechaliśmy na gapę pociągiem dyndając z zewnątrz na klamkach, a za nami na odkrytym wagonie siedzieli jacyś żołnierze. Byliśmy jakimiś przemytnikami, a pociąg miał być supernowoczesny i niesamowicie fantastycznie pomyślany. Mnie jednak przypominał zwykłe metro, co powiedziałam Sebastianowi, a on się obraził. Potem przeniosłam się na zafoliowany wagon wypełniony wędzonymi kurzymi skrzydełkami, rozprułam folię i zaczęłam sobie wydłubywać poczęstunek. Trochę się wstydziłam i bałam obserwujących wszystko żołnierzy, ale wiedziałam, iż fabuła wymaga tego, żebym coś ukradła.
Dezerter666 - 21 maja 2007, 22:38

Ja miałem sen w realiach gry call of duty. Siedziłem na wieży jako snajper i przez lunetkę karabinu zobaczyłem innego gracza, który przemykał skrajem pola - hen daleko.
Kiedy szykowałem się, żeby posłac mu porcję ołowiu z krzaków wyskoczył inny żołnierz dopadł do tamtego i nożem podciął mu gardło.
Zdziwiłem się jak diabli, bo w tej grze można tylko strzelac, rzucac granty i uderzac kolbą ale nie ma wogóle opcji noża.
Wtedy ten nożownik spojrzał w moja stronę - prosto w lunetkę przez którą na niego patrzyłem i to mnie obudziło ( z czego się cholernie cieszę ).

Dunadan - 21 maja 2007, 23:13

Dezerter666, ja miałem w pewnym sensie podobny sen, ale wszystko działo się w czasach współczesnych w Iraku albo innym pustynnym kraju. Byłem "amerykańskim" żołnierzem gdzieś biegłem i... dostałem centralnie w głowę. To było... przyjemne, byłem zupełnie świadomy jeszcze przez ileś chwil. Nie czułem bólu - wręcz przeciwnie - jakiś taki spokój. Porąbane to jakieś...
Piech - 21 maja 2007, 23:30

Co wy pijecie przed snem? Ja też tak chcę.
Rafał - 22 maja 2007, 07:28

Panowie, kakao dla Piecha :D
Dezerter666 - 22 maja 2007, 20:41

Słowik napisał/a:
Próbowałem raz stosować jakieś dziwne techniki kontrolowania snów (czyli uświadomienia sobie we śnie, że się właśnie śni i kierować wydarzeniami). To było coś w stylu wyobrażania sobie tuż przed zaśnięciem, że zjeżdżam w wielkim drzewie po spiralnym torze, a na samym końcu, tuż tuż tuż, w ostatnim przebłysku świadomości, trzeba było wyjechać z tego drzewa...i wtedy jesteś bogiem, przynajmniej przez noc
Nie muszę mówić, że nic z tego nie wyszło. Moja połówka zaś, która mnie do tego namówiła, dokonała tej sztuki, ale przyznała, że jest to bardzo męczące, bo się wtedy nie wysypia...



To bardzo interesujące. Można kontrolowac sen ? Do jakiego stopnia, czy śni mi sie wtedy to co zechcę w danej chwili ? Jesli możesz, to wypytwaj swoją Połówke i napisz cos więcej.

dzejes - 22 maja 2007, 23:10

Tylko czym to się różni od zamknięcia oczu i wyobrażania sobie różnych rzeczy? Niczym?
Miria - 22 maja 2007, 23:13

E tam, we śnie doznania są czasem tak realistyczne... ;P:
Słowik - 23 maja 2007, 09:47

Dobra, zasięgnę języka. Z tego co pamiętam, to była chyba jakaś sensowna stronka na ten temat.
dzejes, być może są tacy, dla których nie byłoby różnicy. Ale nie wiem czy to już nie podpada pod jakąś medytację. Bo we śnie u mnie np. realizm wzrasta 100 krotnie. Pewnie do tego dochodzą jeszcze jakieś chemiczne procesy w mózgu, których wyobrażając sobie coś, nie da się osiągnąć.

dzejes - 23 maja 2007, 09:53

No dobra, jako upośledzony w dziedzinie snów nie powinienem się wypowiadać :)
elam - 23 maja 2007, 17:19

ja w 80 % snow kontroluje to, co mi sie sni.
i praktycznie nie miewam koszmarow.
wiem, ze to sen.
to tak, jakbym ogladala film, ktory sama w danym momencie rezyseruje.

z pozostalych 20 % biora mi sie pomysly na literature :)

Słowik - 23 maja 2007, 19:29

A wysypiasz się? Rozumiem, że to u Ciebie zdolność naturalna?
Bo dla innych zainteresowanych mogę podać
stronkę.
Mi się nie udało, ale mojej dziewczynie tak, o czym już pisałem.

Ziuta - 23 maja 2007, 19:54

Kiedyś śniłem sporo świadomych snów. Zwykle gdzieś w połowie orientowałem się, że śnię.
Dezerter666 - 23 maja 2007, 20:46

kurcze -może spróbowac którejś z metod podanych na tej stronce od Słowika ? Ta z dłońmi chyba jest najprostsza.
mBiko - 23 maja 2007, 21:36

Techniki świadomego snu, przecież to brzmi makabrystycznie. Czy już nawet śnić nie możemy tak po prostu.
Piech - 23 maja 2007, 23:17

Zdecydujcie się: śpicie czy jesteście świadomi?
Albo - albo.

elam - 24 maja 2007, 05:42

ja nie mam zadnych "technik" po prostu spie
a jak mi sie cos nie podoba we snie, znajduje bledy, "cofam tasme" i snie scene jeszcze raz.
a i mam sposob, zeby sie obudzic ze snu, ktory zamienia sie w koszmar. ale wam nie zdradze :mrgreen:

Adanedhel - 24 maja 2007, 08:47

Piech, jest całkowicie możliwe być świadomym we śnie. Zdarzało mi się :mrgreen:
Haletha - 24 maja 2007, 17:55

Śniła mi się wczoraj Inkwizycja. Mianowicie żyłam sobie w czymś na kształt średniowiecza (mniej więcej), w sąsiedztwie zajazdu. Pewnego razu zatrzymał się w nim sam papież. Kiedy z nocy zmorzył go sen, ja musiałam wyjść do wygódki za potrzebą. Idąc po ciemku narobiłam hałasu (chyba trzasnęłam też drzwiami) i papież się obudził. Inkwizycja uznała, iż obudziłam go celowo, na jego szkodę. Tak naprawdę rzecz jasna od dawna szukali na mnie haka, nie pamiętam tylko czemu. Przesłuchiwał mnie młody, ale już zdegenerowany zakonnik, który się do mnie ostro przystawiał, a ja bałam się zareagować, bo wiedziałam, że z zemsty skaże mnie na śmierć. Odpowiadałam z wolnej stopy. Kiedy zostałam sama, zaczęłam gorączkowo chować do szafy walające się po pokoju książki napisane przez innowierców i hetetyków, m. in. Pamuka i Selimovicia. Szafa była czymś w rodzaju ukrytego pokoju. W ścianie miała klapkę, przez którą porozumiewałam się z hiszpańskimi partyzantami z II WŚ. Wiedziałam, że jeśli przypomnę sobie jak otworzyć klapkę, będę mogła w krytycznej sytuacji uciec z nimi do lasu.
Ale chyba sobie nie przypomniałam, bo gwardia Inkwizycji gdzieś mnie poprowadziła... Po drodze minęliśmy koleżankę, która niosła uszytą przez siebie suknię ślubną. Zatrzymałam się, żeby ją popodziwiać, a gwardziści grzecznie czekali.

Wszystko było utrzymane w scenografii wcale nie średniowiecza. Tylko zwykłej. Wiedziałam mętnie, że to sen i starałam się siłą woli zmienić realia na jakieś ciekawsze. Niestety nie udało mi się.

Selithira - 25 maja 2007, 08:33

Przed snem czytałam sobie z 18nr SFFiH (19 numeru jeszcze nie dopadłam).
Potem śniło mi się, że któryś tekst (Ethnica II ?) zmieniono w przedstawienie teatralne, aktorami byli forumowicze. Wiedziałam, że to elam, asiontko i ktoś jeszcze. Oglądałam próby tego przedstawienia schowana w jakiejś piwnicy, w której było całkiem wygodnie, a wchodziło się przez ścianę - pamiętam, że musiałam bardzo pilnować, by mnie nikt nie zauważył. Ciekawe to było :D A później już była 6 55 i budzik mi zadzwonił :(

elam - 25 maja 2007, 16:06

a ja ogladalam wczoraj Heroesow i jak przewidzialam, snil mi sie Mohinder :)

szczegolow nie opowiem... ;)
ee nie ma co opowiadac, caly czas ktos mi przeszkadzal w tym snie... ;)

gorat - 26 maja 2007, 08:50

elam :mrgreen:

Dzisiaj po obudzeniu zapadłem jeszcze w kilkuminutową drzemkę. Byłem w okolicach Conrada (ulicy), pamiętam, że widziałem tory tramwajowe z tego rejonu. Widziałem też wysoooki dźwig, chyba 200 metrów. Niedaleko mnie stał podnośnik (samochód), z którego wysiadali i wsiadali. Kosz podnośnika pojechał w górę, do dźwigu. Czułem, że to zmiana operatora dźwigu. Dalsze wydarzenia obserwowałem z pewnej odległości (choć podnośnik był obok, to dźwig już dość daleko). Jak już kosz dojechał do kabiny operatora, stało się coś, czego z powodu odległości nie bardzo można było zrozumieć. Widziałem jedynie dwie ludzkie sylwetki spadające. W locie zaczepiały o konstrukcję dźwigu czy wysokie drzewa. Jak już było jasne, że jedno z ciał zakończy lot (na kładce dla pieszych nad jezdnią), to odwróciłem się i zasłoniłem, żeby nie trafiły mnie szczątki. A miejsce upadku było chyba nawet dwieście metrów, jeśli dobrze pamiętam.

Miria - 26 maja 2007, 08:54

Strach się Was bać, jeśli przyjmiemy, że sny w jakiś sposób odzwierciedlają osobowość czy myśli. :roll: :wink:
elam - 17 czerwca 2007, 13:50

to nie byl sen :D
ale mi tu pasuje :)

przedwczoraj wieczorem przezylam jedna, ale za to straszna sekunde.
szlam spac. zdjelam okulary (bez nich wszystko jest wieksze i rozmazane) i zgasilam swiatlo. klade sie spac, a tu - jakies duze i intensywne swiatlo lata i krazy nad moim lozkiem !!!!
no i przez te sekunde, zanim sobie nie uswiadomilam, ze to musial byc swietlik, serce mi skamienialo (miniUFO????) :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Rodion - 17 czerwca 2007, 14:31

elam to nie były świetliki :twisted:
Co mi dasz bym nie publikował w sieci twoich zdjęć? :mrgreen:

agnieszka_ask - 17 czerwca 2007, 14:43

elam, Rodion ma rację, to nie mógł być świetlik. Kosmici przyszli wziąć odwet za program SETI@home :twisted:

http://www.totalizm.nazwa.pl/aliens_pl.htm - miła lekturka dla ufowierzaczy :D

elam - 17 czerwca 2007, 15:02

coz, cokolwiek by to nie bylo - odczekalam, az usiadzie na szafce, wstalam, zaswiecilam sobie komorka i przygniotlam swieczka...
wiec ze zdjec nici .. :D

agnieszka_ask - 17 czerwca 2007, 15:08

zabiłaś świetlikoweufo? :( przecież mogłaś je złapać i wypuścić :(
elam - 17 czerwca 2007, 15:11

nie moglam :( nienawidze robali ...
lokje - 18 czerwca 2007, 02:03

elam napisał/a:
odczekalam, az usiadzie na szafce, wstalam, zaswiecilam sobie komorka i przygniotlam swieczka...

Obcych wita się światłem, fakt, ale nie przygniata :lol: Młoda jeszcze jestem (relatywnie), chcę żyć a nie czekać kiedy zakończą odliczanie i towarzysza pomszczą :wink:
Śniło mi się wczoraj sushi- robiłam maki. Zwinęłam rulonik, ale zamiast go pociąć, złapałam i, niczym bejsbolem, lałam jakiegoś osobnika. Diabli wiedzą kto to był, męski na pewno. Zaraz potem miałam prawdziwy koszmar- matura. Było spotkanie przed, okazało się, że na drugi dzień mamy egzaminy dopuszczające a ja od roku na historię nie chodziłam. Dobiła mnie koleżanka, mówiąc, że polski i chemię też omijałam. Strach, z jakim się obudziłam, był tak realny, że kilka minut upłynęło zanim wróciłam do rzeczywistości.
Różnie już śniłam- zaawansowana technologicznie byłam bo zamiast zwyczajnie latać, latałam samolotem, śniłam cyklicznie, drastycznie, archetypicznie- ale matury do tej pory nie miałam. Fuffa, czas wrócić do kontrolowania snów bo improwizacje mi nie wychodzą.

Ziuta - 18 czerwca 2007, 06:53

Gumisie mi się śniły. Wszystkie normalne, z wyjątkiem jednego, którego wymyśliłem, a który wyglądał bardziej jak szczur z modelowej kreskówki se-ma-foru
corpse bride - 18 czerwca 2007, 14:04

a ja miałam sen, na którego przykładzie widać doskonale, jak sny powstają.

generalnie był dość rozbudowany, ale najlepiej pamiętam część z kumplem. byłam bardzo zabiegana, bo pracowałam w jakimś dziwnym sklepie z zabawkami, gdzie do buirek ekspedientów ustawiały się kolejki dziwnie poważnych ludzi. i gdzieś w biegu spotkałam tego kumpla. był smutny i wyglądał jak siedem nieszczęść (normalnie wygląda jak sześć). zamieniłam z nim parę zdań i zapytałam, czy to prawda, że kręci z elizką od siebie z roku. coś mi odpowiedział. i chyba coś mi dał. potem poszedł się spotkać ze swoją byłą dziewczyną, którą chciał prosić, żeby do niego wróciła. wyglądała inaczej niż w rzeczywistości i miała inaczej na imię. jakoś dziwnie rozmawiali, potem pojawił się nóż. nie wiem, czy on jej coś chciał zrobić tym nożem, ale go miał. potem miała go ona. on odwrócił się i zgarbiony odszedł. ona rzuciła się za nim i wbiłam mu nóż w plecy. nóż złamał się w środku i odłamek wędrując zabił mojego kumpla. ktoś chciał go ratować, ale on powiedział umierając, że dobrze się dzieje, że on tam (chyba do domu) już chce wracać. a ja potem miałam wyrzuty sumienia, że z nim nie porozmawiałam, i że gdybym była to zrobiła to może by do tego nie doszło.

z czego składał się sen:
- kumpel - sytuacja z nim jest dość rzeczywista (te dziewczyny i to, że nie miałam dla niego ostatnio czasu)
- zabijanie - oglądałam death note przed snem, odcinek, w którym zabili "L" i było mi smutno, że nie płaczę, widocznie potrzebowałam kataraktycznego snu, w którym kogoś opłakuję
- i jeszcze jakieś inne nawiązania, których teraz nie pamiętam

PS - dzwoniłam jednak do kumpla rano i wszystko u niego w porządku, a z elizką to plotka ;)

Pankracy - 18 czerwca 2007, 17:57

Tak pobieżnie różnych snów, które pamiętam:
- Walka z jakimiś dzikopodobnymi istotami o panowanie nad jakimś laskiem (walczyłem dla innego plemienia dzików)

- Zamiast łóżka miałem kostkę wody.. i na podłodze pełno kijanek (choć ja wiedziałem że to nie kijanki tylko wieloryby)

Często sny o tematyce Kościelnej :
- Byłem Jezuskiem i paliłem Złych ludzi :twisted:

- Pod Kościołem w mym mieście była taka wielka impreza.. tysiące ludzi i wielkich krzyży.. Ksiądz śpiewał "Masz okazję? Płoń na krzyżu" .. a ludzie po kolei przybijali sie do krzyży i podpalali. :shock:

Było jeszcze takich psychicznych snów od cholery.. Jak sobie przypomnę to napisze

Sosnechristo - 20 czerwca 2007, 10:52

Pankracy, też czytujesz Piekarę często? :)
Pankracy - 20 czerwca 2007, 16:56

Jacka Piekare?... oj.. nie wiele jego dzieł czytałem.. z jedno.. może dwa.. gdzieś kiedyś. I nawet za bardzo nie pamiętam o co tam chodziło ^^
Martva - 22 czerwca 2007, 09:21

Miałam dziś straszną masę snów, powiązanych ze sobą mniej lub bardziej. Głównie mniej.
Pamiętam że z Kobietą Mojego Życia trafiłyśmy gdzieś nieopodal mojego domu na poletko, na którym rosły wilcza jagoda i bodajże lulek czarny. Wilcza jagoda miała ładne jagódki wygladające zupełnie inaczej niż powinny. Zaczęłysmy je skubać, ale zjawiła się para azjatyckich naukowców (chyba chińskich), którzy zaczęli nam coś o nich opowiadać. Poszłyśmy z nimi do jakiegoś pomieszczenia na obiad? Herbatę? okazało się że moja przyjaciółka przemyciła ze sobą sporą garść jagód, którą następnie kelnerka/służąca przyniosla jej w miseczce, z cukrem. Nachyliłam się i szepnęłam 'ale wiesz że 20 sztuk to smiertelna dawka?' A ona zrobiła przerażoną minę, bo trochę już zjadłyśmy a w miseczce było więcej niż 20 sztuk (nie wiem skąd to wiedziałam, ale we śnie wie się takie rzeczy).
Potem sceneria się zmieniła, z Kobietą Mojego Życia i jeszcze jedną osobą płci żeńskiej przemykałyśmy ciemnymi, wilgotnymi uliczkami, a potem weszłyśmy do jakiegoś budynku. Był to ni to dom, ni to muzeum, ni to cyrk, miał w sobie coś z zamtuza. Cichutko, na placach i szepcząc przechodziłyśmy przez kolejne korytarze i pokoje, minął nas facet, dla którego straciłam ostatnio głowę; obrażonym głosem stwierdził ze nie powinnyśmy tu być, bo strasznie hałasujemy i kłócimy się, a zwłaszcza ja. Potem przyszła jakaś para, która pokazywała jakieś sztuczki. Potem coś powiedziałam mojemu niedoszłemu facetowi a on w odpowiedzi mówił że tak, szczeliny w bruku powinno się pokryć złotogłowiem, żeby kopyta jego konia nie robiły takiego hałasu.

:shock:

elam - 24 czerwca 2007, 09:03

snila mi sie ucieczka z piekla. byla nas grupka osob, swiezo do piekla zeslanych, jakos umknelismy diablom-straznikom, wiodacym nas w dol niskimi, waskimi korytarzami, zgubilismy ich w labiryncie...
korytarza przecinaly sie czesto, niektore szly lekko do gory, inne w dol, byly niskie - trzeba bylo na czworakach isc a czsem nawet sie czolgac, zeby przejsc do jakiegos wyzszego poziomu.
czesto korytarz, w ktory chcielismy wejsc, zalewala nagle woda - najczesciej zolta lub brazowa, czasem pomaranczowa. zauwazylam, ze jesli sie nie cofne, ale bede myslec o tym, ze woda ma zniknac - to ona zniknie. w ten sposob szlam dalej, ale czesc grupy przez te wode sie od nas odlaczyla, zgubila, i w koncu zlapano nas.
wowczas dopiero naprawde zaczelam sie bac (wczesniej bylam zaabsorbowana ucieczka). zaprowadzono mnie przed oblicze glownego diabla, jako prowodyrke ucieczki.
byl piekny (wygladal jak Ba'al ze Stargate :) ) i zamiast wrzucic mnie do kotla ze smola, dotknal mnie i zamienil w przepiekna diablice - bylam szczupla, smukla, mialam duze oczy, pelne, ksztaltne wargi, delikatna skore...
dalszego ciagu snu nie opowiem, hmm, kilkaset lat temu spalonoby mnie za niego na stosie bez zadnej dyskusji ;)

ale co najlepsze w tym snie, to ze rano uswiadomilam sobie, ze to byla noc swietojanska.... :shock:



bylam z diablem na sabacie ..... :shock:

hjeniu - 25 czerwca 2007, 09:02

Co wy pijecie przed snem? :mrgreen:
elam - 25 czerwca 2007, 16:43

ja zwykla herbate... ;P:
Martva - 25 czerwca 2007, 17:47

Ja różnie, ale są to przeważnie zupełnie legalne substancje ;P:
feralny por. - 25 czerwca 2007, 19:04

Pojawiłem się na jakimś dziwacznym przyjęciu (?), wszystko było jakieś dziwne, miejsce, muzyka, napitki i przystawki, a zwłaszcza sami obecni. W ogóle mi się to miejsce nie podobało, tak samo z resztą jak ci, którzy na to niezwykłe spotkanie przybyli. Jakoś nie chciałem mieć niczego wspólnego z towarzystwem, które się tam znajdowało. Choć jednocześnie wydaje mi się, że przynajmniej niektórych z obecnych już wcześniej spotkałem, a to nie podobało mi się jeszcze bardziej. Czułem się zupełnie nie na miejscu i miałem ochotę wiać stamtąd gdzie pieprz rośnie, a może i dalej, tylko jakoś nie mogłem. Dziwne to wszystko było. Wziąłem sobie drinka i „po angielsku” skierowałem do jakiegoś pokoiku na uboczu. Na szczęście nikt się mną nie interesował, a przynajmniej niczego takiego nie zauważyłem. Niby nic złego się nie działo, ale nerwy miałem napięte jak postronki, zaszyłem się zatem w ciemnym kącie coraz bardziej zaniepokojony całą sytuacją. Miałem nadzieję, że nikt mnie nie znajdzie i jakoś przeczekam całe zajście, w końcu kiedyś się obudzę, prawda? Oczywiście mój przebiegły plan spalił na panewce, bo zanim jeszcze dobrze rozejrzałem się po pomieszczeniu, w którym miałem zamiar się przyczaić w drzwiach stanął ktoś kogo w ogóle nie powinienem spotkać, a już na pewno nie miałem na to najmniejszej nawet ochoty. W zasadzie to mieliśmy się już nigdy nie spotkać, albo raczej spotkać już tylko raz, ostatni raz i to na pewno nie w takich okolicznościach. Przynajmniej coś takiego wynikało naszej ostatniej rozmowy. No chyba, że to jest właśnie ten ostatni raz. Szlag.
Tak, czy siak serce mi prawie stanęło w miejscu kiedy ją zobaczyłem, tym bardziej, ze tym razem wyglądała olśniewająco. Ciemniejsza niż sama noc suknia opadała do samej ziemi, cudowne czarne oczy błyszczały tysiącem gwiazd, czerwone jak krew usta wygięły się w delikatnym uśmiechu, a włosy połyskujące niczym krucze pióra sięgały do połowy pleców. Tym razem pokazała się w całej swojej przerażająco – cudownej okazałości.
- Tutaj mi się schowałeś – powiedziała.
No pięknie, teraz to już nie miałem wątpliwości, ze to o mnie chodzi, no i zaczynałem rozumieć kto za tym wszystkim stoi i dlaczego nie mogłem się wydostać z tego snu, choć zupełnie mi się nie podobał. Nie mogłem bo to nie ja tutaj rozdawałem karty. Tyle tylko, że cała ta wiedza ani trochę nie poprawiła mojej sytuacji. Tutaj nerwy mi puściły i rzuciłem focha o ścianę.
- Wcale się nie chowam, a w ogóle to zupełnie mi się tu nie podoba. Na mnie już pora. – wypaliłem, zanim zdążyłem ugryźć się w język, z tą panią lepiej nie dyskutować.
Chciałem ją ominąć w drzwiach, ale zatrzymała mnie jej ręka oparta o futrynę.
- Musimy zatańczyć – oświadczyła.
- Zatańczyć? Nic z tego, ja nie tańczę. Nie umiem, nie lubię, a przede wszystkim nie chcę, a już na pewno nie teraz, nie tutaj i nie z ... – przerwałem w pół słowa, bo sam nie wiedziałem dlaczego zrobiłem się taki niemiły, zwłaszcza, że w zaistniałych okolicznościach nie było to ani konieczne, ani uzasadnione, ani bezpieczne, szczególnie to ostatnie. O dziwo w jej oczach dostrzegłem rozbawienie, uśmiechała się do mnie nadal, może nawet szerzej niż na początku.
- Och przestań już. To tylko jeden mały taniec, malutki. Doprawdy nic wielkiego. –
Powiedziała z rozbrajającym uśmiechem, a w jej oczach zatańczyły iskierki radości. Akurat nic wielkiego. Dobre sobie.
- Nie – mruknąłem, choć wiedziałem, że mój opór mnie miał najmniejszego sensu, bo już chwyciła moją dłoń. Zimno jej dotyku przeszyło mnie aż do szpiku kości. No pięknie za chwilę zatańczę ze Śmiercią – pomyślałem – nic dobrego z tego nie wyniknie, bo zresztą co dobrego mogłoby z tego wyniknąć? Niech to wszyscy diabli, kilka lat ukrywania się na zadupiu i trzymania od wszystkiego z daleka na nic. Nie wtrącałem się w niczyje sprawy, nawet w swoje własne, a teraz coś takiego - taniec ze Śmiercią. O co w tym wszystkim chodzi? No i właściwie po co mnie znalazła, zmieniła zdanie i znalazła we śnie, choć miała tego nie robić, po co? Właśnie po co? To jest kluczowe pytanie. To wszystko musi mieć jakiś cel i to taki, którego pewnie w cale nie chcę poznać. Zaczyna się jakaś paskudna historia, o której wolałbym nawet nie słyszeć, a tymczasem jestem w samym jej centrum.
Zaczęliśmy tańczyć i po chwili nie było już niczego, tylko ruch i jej oczy jak zimowe niebo w bezksiężycową noc, czarne jak atrament, skrzące się tysiącem gwiazd twardych jak diamenty. W końcu znikneły i one, ogarnęła mnie pustka zniknął nawet niepokój. Sen się skończył. Obudziłem się zupełnie nie w sosie, zwłaszcza, że trzeba było iść do roboty. Sen się skończył, ale jego konsekwencje dopiero nadejdą. Zaczęła się gra. Gra, w której nie mam ochoty brać udziału, a tymczasem zostałem wybrany na pionka. A kiedy gra dobiegnie końca nic już nie będzie takie samo, z resztą już nie jest, przynajmniej dla mnie.

elam - 25 czerwca 2007, 20:01

- calkiem zgrabne opowiadanko :)
feralny por. - 25 czerwca 2007, 20:55

Dziękuję
Godzilla - 7 lipca 2007, 10:28

Śniło mi się, że byłam na spacerze z jakąś koleżanką. Napadła na nas grupa jakichś ludzi, właściwie chodziło im o tą koleżankę, ale że byłam z nią razem, strzelili też do mnie z łuku - konkretnie strzelała dziewczyna - i po tym strzale zmieniłam się w zombie. Miałam w każdym oku dwie pionowe źrenice błyszczące na zielono. Musiałam wyglądać dość okropnie, bo straszyłam ludzi. Szukałam tej bandy, która nas napadła, ale potem z koleżanką stwierdziłyśmy, że powtórzymy to zdarzenie. Znowu byłam normalna, znowu ta dziewczyna do nas strzelała, a ja uciekałam do przejścia podziemnego pod blokiem z wielkiej płyty na Bródnie, i w ostatniej chwili drasnęła mnie strzała, i znowu byłam zombie. Koleżanka postanowiła się zemścić, ale do tego koniecznie potrzebna była jej taka spódnica, jaką miała tamta łuczniczka. Skończyło się na przetrząśnięciu sklepu z tanimi ciuchami, gdzie kupiłam sobie ozdobną torebkę (nieźle, jak na nieumarłą ;P: ), a potem bieganiną po schodach ruchomych po trzydziestu piętrach pewnego biurowca (jeśli to naprawdę był ten, w którym pracuję, to tam żadnych schodów ruchomych nie ma, ale we śnie były, cały labirynt). Chyba znowu straszyłam ludzi i poruszałam się bardzo szybko. Ponadto w kiosku nabyłam plan Warszawy, który wyglądał jak panorama i pokazywał kawał nieba nad miastem. Na tym niebie widać było kolorowe hologramy, mapę jakiejś krainy związanej z nowym Harrym Potterem. Wyglądało to jak w grze komputerowej, i rzeczywiście te hologramy widać było na niebie na tle gwiazd. Pokręcone to strasznie.
elam - 7 lipca 2007, 10:37

kurcze, ja tez miewam takie sny :) o powtorzeniach, bieganinach w wiezowcach z mnostwem wind i klatek schodowych ... :)
Tomcich - 7 lipca 2007, 12:36

Wieżowce, windy, klatki schodowe... Freud mógłby tu wiele powiedzieć. :wink:
feralny por. - 9 lipca 2007, 18:31

Od kilku tygodni miałem w pracy urwanie łba, „sraczka 500”, jak mawiają niektórzy. Czułem, że nerwy powoli zaczynały mi puszczać, nawet sypiać zacząłem gorzej, choć życie nauczyło mnie spać wszędzie i w każdych warunkach. Zdecydowanie mój stan nie był najlepszy. W dodatku to był dopiero początek zamieszania, przez skórę czułem, że akcja zaczyna przyspieszać. Świadomość tego bynajmniej mi nie pomagała.
Którejś nocy, kiedy napięcie było bliskie zenitu, miałem dziwaczny sen. Kiedy tylko zamknąłem oczy ogarnął mnie niepokój, coś było cholernie nie w porządku, nie bardzo jednak wiedziałem co. Błądziłem w ciemności zupełnie nie wiem gdzie i po co. W pewnym momencie kogoś zauważyłem, a kiedy zobaczyłem kto to jest włosy zjeżyły mi się na karku. To była moja dziewczyna. Teraz już byłem pewien, że działo się coś złego, bardzo złego. Odruchowo cofnąłem się o pół kroku i obróciłem do nie j bokiem. Stała nieruchomo, dopiero teraz zauważyłem, że była naga i była, a niech to wszyscy diabli porwą, była, to już przesada, ona była ... w zaawansowanej ciąży. O rzesz w mordę, co jest grane? O co tutaj chodzi? – pomyślałem, ale nie pytałem o nic, z resztą nie miało to większego sensu, ona nie miała zamiaru powiedzieć mi czegokolwiek. Obejmowała wzdęty brzuch i uśmiechała się, tak, że krew w żyłach tężała. A najbardziej przerażające było to, że nie była sama, ktoś, kogo twarzy nie widziałem, stał za nią, obejmując jej ramiona. Uśmiechał się równie paskudnie, a może nawet jeszcze paskudniej i z całą pewnością nie był to jej mąż. Tak, tak moja dziewczyna wyszła za mąż a mojego kumpla, przezabawna historia swoją drogą. Ale skoro to nie jej mąż, to kto? W co ta mała czarownica znowu się wpakowała? I przede wszystkim co ja mam z tym wspólnego?
Jednego byłem pewien działo się coś bardzo złego, aż mnie nosiło, powinienem coś zrobić, tylko zupełnie nie wiedziałem co. Powinienem coś robić, ale co? Powinienem być, gdzie indziej, tylko gdzie? Czasu było coraz mniej, a ja wciąż nie wiedziałem, o co chodzi? Znikneli, już za późno, sen się skończył, stało się coś okropnego, a ja nic nie zrobiłem.
Do roboty pojechałem z duszą na ramieniu, o dziwo na miejscu okazało się, że nikomu nic nie dolega i właściwie wszystko było we względnym porządku. Niepokój jednak mnie nie opuszczał. Dwa dni później dowiedziałem się, że w nocy kiedy miałem ten dziwaczny sen powiesił się mój wuj, ale to, z pewnością tylko zbieg okoliczności, prawda?

elam - 9 lipca 2007, 18:33

prawda.
nie mozna snu o bylej dziewczynie laczyc z wujem - chyba, ze sie dobrze znali.

feralny por. - 9 lipca 2007, 19:18

W ogóle się nie znali, z resztą ja niczego nie łącze.
Martva - 14 lipca 2007, 18:20

Dziś śniła mi się moja biżuteria. I że ktoś chciał mi dać 10 zł za 2 naszyjniki z materiałów za 30 zł czy jakoś tak. Masakra.

A poza tym śniły mi się tradycyjnie małe wężyki. Ale nie tak jak normalnie, pełzające wokół mnie i wprawiające mnie w stan paraliżującego przerażenia, tylko w postaci prawie że miazgi, jakby przejechane. Przyglądałam im się z naukową ciekawością.
Ciekawe co by na to powiedział papa Freud ;P:

Martva - 28 sierpnia 2007, 08:29

A dziś nad ranem totalny senny chaos, zapamiętałam tylko filety z rybek akwariowych, zarażanie schizofrenią przez krew i coś z obcinaniem koniuszków małych palców u niemowląt, ale to już nie pamiętam czemu...
Fidel-F2 - 28 sierpnia 2007, 08:35

o ja cież....
Martva - 28 sierpnia 2007, 08:43

Żadnego alkoholu, dużo aspiryny, doxycyklina, jakies mocne Strepsilsy, Bioparox, miód, sok malinowy. I masz :D
Fidel-F2 - 28 sierpnia 2007, 08:45

muszę zanotować skład
elam - 5 września 2007, 19:56

snila mi sie zlota rybka. i tradycyjne trzy zyczenia. ale powiedziala:
- zastanow sie dobrze, zanim wypowiesz, i niech beda precyzyjne, bo potem reklamacji nie przyjmuje, nie ma, ze byl jakis haczyk.
no to mysle.
i moje pierwsze zyczenie bylo:
- chcialabym sie teraz dowiedziec, kiedy umre.

Fidel-F2 - 5 września 2007, 20:55

i co dalej?
elam - 5 września 2007, 20:58

:)
moje drugie zyczenie bylo: chce dozyc w dobrym zdrowiu fizycznym i psychicznym az do trzeciego dnia przed smiercia ...
a trzecie bylo tradycyjne, o wygrana w totka - a precyzja polegala na tym, ze mam jako jedyna osoba trafic szostke - i odebrac nagrode - kiedy bedzie kumulacja powyzej 5 mln zl, do konca roku 2007 :D

Fidel-F2 - 5 września 2007, 21:03

proste to te Twoje sny nie są
a jaka Ty w nich rzeczowa i wyrachowana

elam - 5 września 2007, 21:04

a ty bys nie byl, gdybys mial taka okazje?? :)
gdybym wygrala te 5 mln, kupilabym ci taka fajna harmonijke ustna :)

Słowik - 5 września 2007, 21:07

Załóżmy, że najpierw musiałabyś podać życzenia, bez odpowiedzi na pierwsze z nich. Co by było, gdyby życzenia się wykluczały?
Fidel-F2 - 5 września 2007, 21:08

a na ... co mi ... ustna?
Agi - 5 września 2007, 21:10

Fidel-F2, można sobie podmuchać... czasm nawet jakś melodia wychodzi :mrgreen:
elam - 5 września 2007, 21:10

tak mi pasuje ...
kojarzy mi sie z koniami i z Fidelem :D

Slowiku, ale nie musialam. i to bylo dobre :D

nikto - 5 września 2007, 21:12

Mnie sie ostatnio snil koszmar. Taki prawdziwy. Z gatunku tych z ktorych budzisz sie z krzykiem,spocona jak mysz,a po odjezdzie kamery na dalszy plan widac jakis pozostawiony w rzeczywistosci fragment ze snu. Podstawka pod sequel.
Snilo mi sie ze porzadkuje papiery w biurku Natalii Kukulskiej.
Gdyby to chociaz bylo moje biurko. Albo Telimeny. Ale tak..? Chyba czas sie leczyc. ;)

Haletha - 10 września 2007, 19:47

Ja miałam sen z gatunku sensacyjno-horrorowych, ale niestety niewiele z niego zapamiętałam. Najpierw grała moja zaprzyjaźniona kapela (to akurat nie było straszne:)), potem zaś wybrałam się z mamą o północy nad nawiedzone jezioro. Miałyśmy je objechać dookoła samochodem (który chyba sam się prowadził). W pewnym momencie samochód się zepsuł, zaczęły wyć wilki, a mnie zdjęła groza. Zrozumiałam, że mogą nas napaść wilkołaki. Przeniosłam się więc mentalnie do domu i zaczęłam jeździć po parapecie autkiem-zabawką. Wiedziałam, że kiedy autko zaświeci się na czerwono, nasz prawdziwy samochód ruszy. Chyba ruszył, bo wróciłyśmy naprawdę do domu. Potem robiłam zdjęcia nawiedzonym aparatem. W momencie, kiedy pstrykałam, z aparatu wyłaził duży zielony owad, który był demonem, i chwytał mnie za palce. Trochę się bałam, ale wiedziałam, że jeśli będę spokojna, nic mi nie zrobi. I tyle pamiętam.
Fidel-F2 - 10 września 2007, 21:15

w deche, ja tez tak chcę
elam - 10 września 2007, 21:21

to idz spac !!! :mrgreen:
merula - 11 września 2007, 05:55

A mnie dziś śniły sie różne fajne rzeczy, ale kwintesencją absurdu było, że moja domniemana szefowa służbowo wydelegowała mnie na Nordcon. :mrgreen:
A nijak to sie ma do mojej pracy.
Ale sama idea była cudowna, przyznaję :twisted:

Martva - 11 września 2007, 08:51

1.Miałam (tchórzo)fretkę i coś złego się z nią stało - zaginęła albo zginęła, nie pamiętam
2.Miałam romans z sąsiadem (równolatek, całe dzieciństwo jedno podkochiwało sie w drugim, na zmiany ;P: niestety jak dorośliśmy to nam przeszło)
druga cześć podobała mi sie znacznie bardziej :mrgreen:

Tomcich - 11 września 2007, 17:25

Martva napisał/a:
równolatek, całe dzieciństwo jedno podkochiwało sie w drugim, na zmiany ;P: niestety jak dorośliśmy to nam przeszło


Jak piszesz niestety, to może nie tak całkiem niektórym przeszło? :wink:

Martva - 11 września 2007, 18:30

Wiesz, stara miłość nie rdzewieje :mrgreen: ale jakoś tak dorośliśmy, każde miało własne towarzystwo, zaczął grać w zespole i spotykaliśmy się przypadkiem raz na rok (mieszka 2 domy ode mnie!). Teraz ściął włosy, wiec przestał być pociągający ;P:
Martva - 12 września 2007, 08:38

Stałam sobie w łazience i z kimś gadałam (w moim domu sie chyba jakiś konwent odbywał, norma w snach, nie?), trzymałam w łapkach potwornie tępe nożyczki i ścinałam moje piękne, błyszczące włosy pasmo po pasmie, żałując tego od pierwszej chwili. Gdzieś tak do wysokości ramion, czyli dobrze ponad połowę.
Sprawdziłam właśnie w kilku e-sennikach, piszą - zmartwienie. Mam nadzieję że to stałe od kilku dni, a nie coś nowego :(

Haletha - 12 września 2007, 12:34

Internetowy znajomy napisał do mnie list, w który oznajmił, że podczas najbliższych obchodów bitwy pod Grunwaldem (miały się odbyć za kilka dni) będzie handlował pachnidełkami własnej roboty. Miały być one wykonane... nie, nie ze zwłok. Z zawartości sedesu:) W pięknych słowach błagał mnie, żebym dostarczyła mu surowca i pomogła potem przy obsłudze kramu. Z mieszanymi uczuciami udałam się pod wskazany adres, czyli do szkoły stojącej samotnie na wzgórzu. W toalecie stał rząd kibelków, jednak nie było drzwi, a dookoła pętali się jacyś ochroniarze, którzy wciąż do mnie zagadywali. Nie mogłam więc, na szczęście, wykonać powierzonej mi misji. W pewnym momencie na ścianie zaczął wyświetlać się film pt. "Rok 1984 - Wojna Światów". Przeniosłam się w jego akcję jako główna bohaterka i jako jedna z nielicznych ocalałych w czasie ataku na miasto zamieszkałam w czymś opuszczonym domu razem z androidem płci męskiej. Mieliśmy wspólnie brać udział w jakiejś akcji. Android był tak fajny i sympatyczny, że obudziłam się w momencie, w którym zaczęłam się w nim zakochiwać.
Słowik - 12 września 2007, 12:45

Tzw. toi toi dream.
Martva - 12 września 2007, 13:02

O, to mi przypomniało sen łazienkowy sprzed paru tygodni :)
Na jakiejś wycieczce stałam w kolejce pod drzwiami do łazienki, po czym okazało sie ze za drzwiami zamiast toalety jest dłuuuugi korytarz, a po obu stronach - wejścia do restauracji (pustych i wygaszonych), trzeba było wejść do takiej restauracji i tam znaleźć łazienkę. Masakra :) Nie pamiętam reszty snu, długi był i zagmatwany :)

joe_cool - 15 września 2007, 20:14

ostatnio śniło mi się mnóstwo pająków - pająki we wszystkich rozmiarach, wszędzie... brrr....
według sennika na onecie:
Pająk - uzależnienie od kogoś bliskiego, partnera, poddanie się jego woli i utrata wolności osobistej.

Martva - 15 września 2007, 20:22

Ja tak miałam z wężami.
I właściwie nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby sprawdzić w senniku co jest grane, tylko interpretowałam to jako podświadomy strach przed facetami... :shock: ;P:

Martva - 16 września 2007, 08:58

O, i wykrakałam sobie.
Siedziałam we własnym pokoju z narastająca paniką - miałam mnóstwo małych wężyków pozamykanych w pudełkach zdecydowanie nienadających się do trzymania małych wężyków. Na przykład kilka siedziało w pudełku po modelinie, więc oczywiście każdy z nich miał inny kolor. Nie miałam jak ich stamtąd wyciągnąć, nie wiedziałam do czego je przełożyć i jak - za każdym razem kiedy brałam pudełko do ręki, wysuwały łebki i otwierały paszcze, a czarny mnie nawet ugryzł. Siedziałam potem, wpatrywałam się w ugryzienie i zastanawiałam sie czy od jadu czarnych węży się umiera i że może był za młody.
Potem do tego wszystkiego doszła klatka, zawierająca stado świnek morskich, szczury i myszy, które tez musiałam jakoś rozparcelować i nie wiedziałam gdzie.

A na końcu ktoś przyniósł mi śliczny stanik w zupełnie nie moim rozmiarze - nie sądziłam że będę miała kiedyś koszmary o bieliźnie ;P:

Selithira - 18 września 2007, 20:22

A ja ostatnio mam jakieś dziwne, horroropodobne koszmary :?

Dzisiaj na przykład jechałam samochodem, który miał łóżko w miejscu siedzenia, a zamiast kierownicy bardziej skomplikowany pulpit sterowniczy, niż Latająca Holera. Było ciemno. Obok mnie na przednim siedzeniu leżała (stała? była ustawiona w jakiejś dziwnej pozycji) trumna, z której wydobywały się co jakiś czas niepokojące odgłosy. Wiedziałam, że nie mogę jej wyrzucić, bo wtedy samochód wybuchnie. Po obu stronach zwężającej się drogi widziałam jakieś uschnięte krzaki, popękaną ziemię, a dalej las. Zza krzaków wystawały fragmenty zwłok, a za drzewami coś wyło.
Potem z nieba zaczął padać deszcz i jakieś igiełki, drzwi się zacięły, dach odpadł, a po kolejnej chwili skończyła się asfaltowa droga i dalej jechałam już zupełnie przez las.
Baaardzo mi się to nie podobało. Więcej "Z archiwum X" wieczorem nie oglądam :mrgreen:

elam - 23 września 2007, 09:34

snila mi sie piekna, zlota, acz ziiimna jesien. trzy pary pojechaly spedzic weekend w jakiejs strasznie starej posiadlosci (nie bylam nikim z 6ciu osob, tylko "bezcielesnym obserwatorem". to bylo wielkie, stare zamczysko, kamienne, wielka sala biesiadna z olbrzymim kominem, w kuchni tez palenisko - ale na szczescie tez kuchenka na fajerki i sama juz nie jestem pewna - lodowka ukryta w jakims stylowym meblu?
oglonie rzecz biorac, w zamku chyba nie bylo elektrycznosci, albo dobrze ukryta, to samo z biezaca woda...
zbieralismy w posiadlosci orzechy, jadalne kasztany, grzyby, trufle. wieczorem byla pieczona swinia, kasztany i ziemniaki, a potem przy swietle swiec i ognia z komina , przy malym, przenosnym radyjku, wszystkie 3 pary tanczyly jakies slow'y. strasznie fajne to bylo.
a potem wszyscy poszli spac w jednym, olbrzymim, sredniowiecznym lozu :) i bylo zimno.
obudzilam sie i stwierdzilam, ze jest 4ta rano a ja mam okno otwarte i zimne stopy :)

Lump Kałmuk - 26 września 2007, 10:53

Dziś mi się śniło, że przyszedł do mnie do domu Leo Beenhakker. Wyszedłem do kuchni zrobić herbaty, żeby gościa przyjąć, wracam do pokoju, a ten leży w moim łóżku (dobrze, że bez mojej żoneczki) w ciuchach i buciorach i mówi, że mu się spać chce. No to ja grzecznie zaproponowałem, że wyłączę muzykę, bo głośno grała. Miałem z tym pewien problem, bo okazało się, że wyłącznik od wieży nie działa, więc wyciągnąłem wtyczkę z kontaktu. W międzyczasie Leo postanowił przestawić sobie łóżko tak, żeby widzieć telewizor z sąsiedniego pokoju. Sprawiał wrażenie, że dobrze się u mnie czuje :) Szkoda, że zanim zdążyliśmy pogadać o piłce, zadzwonił budzik :(
mawete - 26 września 2007, 16:27

ja mam nadzieję, ze dzisiaj przysni mi się cos przyjemnego :D
Bellatrix - 30 września 2007, 22:42

mi sie snilo 2 dni temu, ze w SFFiH zostalo wydrukowane moje opko (nota bene, z przewijajacym sie motywem koszmaru sennego:D) po czym na forum Tequilla mi udowadnial, ze jest plytkie i beznadziejne a ja twardo bronilam, ze mozna je odczytac na rozne sposoby :D :D :D
gorat - 8 stycznia 2008, 12:09

Tradycyjnie wiele nie pamiętam, ale miałem dzisiaj epizod, który wywołuje trzęsawkę i niekontrolowany rechot :D Mianowicie - Chal-Chenet się przyznaje na forum, że to on jest tym, o którym corpse ostatnio pisuje, i oboje zapowiadają bardzo szybkie zaobrączkowanie :D :mrgreen: :lol:
Adashi - 8 stycznia 2008, 12:11

:shock: :lol: :bravo

Oranżado mocne bardzo!

A Corpse i Chalowi życzę wszystkiego najlepszego :mrgreen:

Martva - 8 stycznia 2008, 12:18

O jaaaaaa.
Chal-Chenet - 8 stycznia 2008, 12:23

:shock:
Fidel-F2 - 8 stycznia 2008, 12:29

udaje zdziwionego
corpse bride - 8 stycznia 2008, 12:32

:shock: o kurde (coś mnie tknęło, żeby sprawdzić ten wątek).

lubię to określenie:

Cytat:
tym, o którym corpse ostatnio pisuje


chyba zacznę go tak nazywać ;)

Fidel-F2 - 8 stycznia 2008, 12:33

o i ta też
Rafał - 8 stycznia 2008, 12:33

Nie o kurde tylko przeznaczenie :lol:
hrabek - 8 stycznia 2008, 12:34

Wszyscy "o ja", "o kurde" i " :shock: ", ale oficjalnego dementi nie widze :twisted:
corpse bride - 8 stycznia 2008, 12:35

nic mi nie wiadomo, aby chal był tym, o którym corpse ostatnio często pisze na forum :)
hrabek - 8 stycznia 2008, 12:36

No nareszcie :)
Martva - 8 stycznia 2008, 12:41

Jako świadek niezależny oficjalnie dementuję: jestem pewna, że to nie Chal :)
dareko - 8 stycznia 2008, 12:42

hrabek, dlaczego ci tak ulzylo? :D
hrabek - 8 stycznia 2008, 12:44

Nic mi nie ulzylo. Tak sie ciesze, ze wszystko zostalo jasno postawione. Bo takie zdziwienie moglo oznaczac, ze inkryminowane osoby sa zdziwione tym, ze sie wydalo.

Swoja droga ciekawe czemu goratowi snia sie takie rzeczy... A to byl chociaz mily sen, czy koszmar? :)

Adashi - 8 stycznia 2008, 12:46

I czy były momenty? :lol:

No co nikt nie chciał o to zapytać? :twisted:

Chal-Chenet - 8 stycznia 2008, 12:54

hrabek napisał/a:
oficjalnego dementi nie widze

Dementuję ;)

gorat - 8 stycznia 2008, 17:05

Dzięki za reakcję :lol:

Jak pisałem - wiele nie pamiętam; można uznać, że był neutralny. Chal się zresztą pojawił kilka dni wcześniej - spotkanie w nowiutkim biurowcu wbudowanym w gęsto zabudowany (serio, chyba parę hektarów, na których możliwość ujrzenia nieba jest tylko z jednego placyku; reszta to takie większe podcienia) rejon zabytkowy (wejście do tegoż biurowca było zresztą z takiej "uliczki podcieniowej", kontrast zabójczy - od raczej zaniedbanych murów do nowoczesnych wnętrz. Pamiętam schody ruchome ładnie umieszczone.). Sam rozmawiałem tam z Lewiatanem chyba (?!? to ten gość, co go farmiłem w Plemionach, dopóki dyplomacja się nie wmieszała), który przedstawiał się jako syn Chala... o ja, zdałem sobie sprawę - syn :shock: :roll:
Oczywiście pamiętam na tyle niedokładnie, że Chal może być synem Lewiatana, ale... wiecie... kapitalnie mi wyszła ta dwójka snów :twisted:

Martva - 8 stycznia 2008, 17:10

Napisz o tym shorta ;P:
elam - 8 stycznia 2008, 17:12

o ! :P
Fidel-F2 - 15 stycznia 2008, 12:44

ale dziś miałem sen, wygrałem okrągły milion sestercji, i kupiłem sobie za nie parę butów, za duże i brzydkie do tego, niesamowita sprawa, dziwne nie? ciekawe co to może znaczyć
Rafał - 15 stycznia 2008, 13:02

buty duże i brzydkie nabyć - teściowa w drodze :wink: :lol:
Fidel-F2 - 15 stycznia 2008, 13:12

lubię teściową i ona mnie, zawsza jak przyjedzie to kupę mojego ulubionego zarcia ze sobą przywiezie
Gwynhwar - 15 stycznia 2008, 13:27

Mi się śniło, że umieram... Spadałam w windzie, w stanie nieważkości, i byłam pogodzona z tym, że zaraz się rozbiję... To dopiero jest dziwne.
Fidel-F2 - 15 stycznia 2008, 13:37

dobra, kłamałem, to sie sniło Kajusowi Ceplusowi
Martva - 15 stycznia 2008, 15:25

Mnie się śniło ze pies sobie rozwalił nos kagańcem, aua :/
mad - 20 stycznia 2008, 20:10

Śniła mi się śmierć mojego żółwia. Może to dla mnie zły znak? :(
Ziemniak - 20 stycznia 2008, 20:18

Prędzej dla twojego żółwia :mrgreen:
banshee - 20 stycznia 2008, 20:19

żółw oznacza, że przyjaciele mogą Cię zawieść w jakieś sprawie, a śmierć, że w Twoim życiu może coś się radykalnie zmienić :wink:
mad - 20 stycznia 2008, 20:21

To chyba się sprawdziło, niestety... Sen był parę nocy temu, a efekty już są. Dzięki za interpretację.
Ziemniaku - mój żółw jest chyba bezpieczny.

Piech - 20 stycznia 2008, 20:36

mad napisał/a:
To chyba się sprawdziło, niestety... Sen był parę nocy temu, a efekty już są. Dzięki za interpretację.
Ziemniaku - mój żółw jest chyba bezpieczny.

Jasne że bezpieczny. Trzeba tylko uważać z kosiarką.

Chal-Chenet - 20 stycznia 2008, 21:36

Mi się niestety nic nie śni, a właściwie to pewnie się śni, ale nic nie pamiętam :( W związku z tym mam pytanie: czy są jakieś sposoby aby zmienić taki stan rzeczy? Bo chciałbym pamiętać co mi tam umysł podsunął w nocy...
banshee - 20 stycznia 2008, 21:39

nie jedz przed snem, rzuć palenie, dużo czytaj i oglądaj filmy
rozmyślaj przed snem o czymkolwiek, ale intensywnie, a w końcu Ci się uda ;P:

Fidel-F2 - 20 stycznia 2008, 21:42

i zapomnij o seksie
banshee - 20 stycznia 2008, 21:43

o tym nic mi nie wiadomo ;P:
Fidel-F2 - 20 stycznia 2008, 21:43

całe życie człowiek się uczy
banshee - 20 stycznia 2008, 21:46

taka wiedza jest mi całkowicie zbędna
Fidel-F2 - 20 stycznia 2008, 21:47

no to musisz jakoś sie jej pozbyć, moze lobotomia?
Chal-Chenet - 20 stycznia 2008, 21:49

Wszystkie te rady jakoś ciężko mi zastosować :D
Fidel-F2 - 20 stycznia 2008, 21:50

nikt nie mówił, że będzie łatwo
banshee - 20 stycznia 2008, 21:50

ziółka sobie zaparzę :mrgreen:

edit: Chal, no co Ty! :D

mad - 20 stycznia 2008, 21:52

Chal: zaraz po przebudzeniu się nie spoglądaj w okno. Pamiętaj, nie idź w stronę światła! :wink:
Ja mam sny każdej nocy. Generalnie dominuje politycal fiction i turystyka.

Agi - 20 stycznia 2008, 21:55

Mnie w snach prześladuje ciągle jakiś remont i sprzątanie oraz rodzina w różnych konfiguracjach
banshee - 20 stycznia 2008, 22:06

remont oznacza straty, rodzina (własna) choroby i kłopoty w biznesie/interesach
sprzątanie nie mam pojęcia...

elam - 20 stycznia 2008, 22:32

a co oznacza, jesli sni mi sie, ze chce mi sie siusiu - i znajduje jakies ubikacje publiczne, w ktorych albo nie ma drzwi, albo sie nie domykaja, albo sa przezroczyste...
Agi - 20 stycznia 2008, 22:34

elam, to oznacza, że trzeba się szybko obudzić i pójść do łazienki, bo jak już otworzysz drzwi do tej toalety, to łóżko mokro widzę :mrgreen:
banshee - 20 stycznia 2008, 22:36

elam, no właśnie,Agi mądrze prawi :mrgreen:
Tomcich - 20 stycznia 2008, 22:36

Mnie się dzisiaj śniło, że poszedłem do fryzjera. Po jakichś tam zabiegach nad moimi włosami rachunek wyniósł 1000 złotych. Udało mi się stargować do 500. Czy zapłaciłem to nie wiem, bo się obudziłem. :roll: Teraz mam traumę, boję się iść do fryzjera. :mrgreen:
banshee - 20 stycznia 2008, 22:37

to już specjalisty potrzeba ;P:
Tomcich - 20 stycznia 2008, 22:38

Też tak myślę, za cholerę się targować nie potrafię. :roll: :mrgreen:
Chal-Chenet - 20 stycznia 2008, 22:40

banshee napisał/a:
dit: Chal, no co Ty! :D

Bo te wymagania mnie trochę jednak przerastają :D

elam - 20 stycznia 2008, 22:41

wy sie smiejecie, a to jest moj "ulubiony koszmar", z tymi kibelkami. czesto snia mi sie dziwne ubikacje publiczne, w ktorych nie moge sie zalatwic.

a potem sie budze. w SUCHEJ poscieli :)

Agi - 20 stycznia 2008, 22:44

elam, ja też miewam takie sny, udaje mi się obudzić w porę, ale zawsze jest to sygnał od organizmu, którego nie należy lekceważyć :mrgreen:
banshee - 20 stycznia 2008, 22:47

gorzej jak się przyśni, że się siedzi na kibelku, a potem się budzi w mokrej pościeli :lol:

mi się rzadko kiedy coś śni i dobrze

Chal-Chenet, no nie mów, że aż tak!

Martva - 20 stycznia 2008, 22:48

Myślę że sny o ubikacjach które są zbyt publiczne to ta sama kategoria co nagość/gustowna piżamka na ulicy/w restauracji/pociągu/gdziekolwiek; ale nie mam pojęcia co to może znaczyć :)
Fidel-F2 - 20 stycznia 2008, 22:49

ukryte pragnienia?
Miria - 20 stycznia 2008, 22:51

Twoje znaczy?
Fidel-F2 - 20 stycznia 2008, 22:52

hmmm, czemu moje? masz jakąś koncepcję?
Miria - 20 stycznia 2008, 22:56

Twoja interpretacja, tak? Skojarzenia wiele mówią o człowieku.

EDIT: Takie cos wyczytałam. 8)

Cytat:
INTYMNE MIEJSCA (ŁAŹNIE, TOALETY), INTYMNE CZYNNOŚCI (ZAŁATWIANIE POTRZEB)
Często powtarzają się sny o toalecie: szukamy jej gwałtownie i albo jest brudna, nie można z niej skorzystać, albo nieosłonięta przed widokiem, czasem nie można się w niej zamknąć, ktoś nas podgląda, odpada tylna ściana i wystawia na widok publiczny nasze cztery litery itp. Sny takie miewają uzasadnienie biologiczne i głębsze, psychologiczne. W pierwszym przypadku nasze potrzeby fizjologiczne są silne i żeby je powstrzymać, nie zmoczyć łóżka, podświadomość zniechęca nas do tej czynności, ukazując różne trudności. Głębsze znaczenie dotyczy lęku przed naruszeniem naszego wnętrza, przed nieliczeniem się z naszymi potrzebami, lęku przed uzewnętrznieniem się, nieumiejętność chronienia siebie, obawa przed śmiesznością. Przypomina to sny o nagości, której się wstydzimy.

mad - 20 stycznia 2008, 22:56

Nigdy w życiu nie śnił mi się kibel. Może nie mam żadnych potrzeb? :|
Fidel-F2 - 20 stycznia 2008, 23:01

może odrobinę kultury? sedes, WC, ubikacja, latryna, wychodek, świątynia dumania ... a nie od razu kibel
Adashi - 20 stycznia 2008, 23:12

Taki film z Travoltą był, Fidel... :lol:
Chal-Chenet - 20 stycznia 2008, 23:14

Wrażliwiec się znalazł.

Edit: Do Fidela ofkorz.

mad - 20 stycznia 2008, 23:25

Fidel-F2 napisał/a:
może odrobinę kultury? sedes, WC, ubikacja, latryna, wychodek, świątynia dumania ... a nie od razu kibel


A jak Ty rzucasz tu i ówidzie "kretynami" i "debilami", jest dobrze? Ja tylko wyraziłem się naturalistycznie.

Fidel-F2 - 20 stycznia 2008, 23:29

nie wcinajcie się chłopaki jak nie wiecie o co chodzi

do Chal-Cheneta ofkorz

Navajero - 20 stycznia 2008, 23:37

elam napisał/a:
a co oznacza, jesli sni mi sie, ze chce mi sie siusiu - i znajduje jakies ubikacje publiczne, w ktorych albo nie ma drzwi, albo sie nie domykaja, albo sa przezroczyste...

Zwykła ubikacja - to dobry znak :) Niestety publiczna, albo problemy w uskutecznieniu ekhmm... toaletowych pragnień, oznaczają kłopoty z podstępnymi, wrogo nastawionymi "przyjaciółmi". Znaczy - zrób remanent wśród kumpli :mrgreen: To interpretacja wg przedwojennego sennika...

Fidel-F2 - 20 stycznia 2008, 23:43

mad, 'kibel' jest słowem nieeleganckim, uzurpującym sobie pełne prawa w dzisiejszym prymitywizującym się świecie, 'kretyn' i 'debil' to słowa ze słownika medycznego i ich odpowiednie stosowanie nie jest w żadnym razie naganne, faktem jednak jest, że można ich użyć w celu obrażenia kogoś i to już zupełnie inna para kaloszy.
Problem jednak w tym, że dajesz sobie prawo strofowania innych samemu nie świecąc przykładem.

mad - 20 stycznia 2008, 23:47

Może zaraziłem się od Ciebie? :mrgreen:
Z "kiblem" może rzeczywiście przesadziłem. A Ty jesteś w stanie przyznać się do błędu?

Fidel-F2 - 20 stycznia 2008, 23:48

przecież sie przyznałem
mad - 20 stycznia 2008, 23:50

No to O.K. :wink:
Fidel-F2 - 20 stycznia 2008, 23:51

graba
dzejes - 21 stycznia 2008, 09:31

Dziś śnił mi się awatar Tomcicha. Serio, był to jeden z najbardziej niezwykłych snów, jakie miałem w życiu. Bardzo rzadko pamiętam cokolwiek budząc się rano, więc nie jest to aż tak trudne, ale to, co mi się dziś przyśniło...

Śniło mi się, że Garfield siedząc na parapecie obserwuje Jona żonglującego na boisku do koszykówi jabłkami. Potem zeskakuje, biegnie na to boisko, gdzie zebrał się już tłum ludzi.
Po chwili wszyscy przyłączają się do żonglowania i zaczynają śpiewać rymowaną piosenkę o jabłkach. Akcja nabiera tempa, owoce śmigają ludzie śpiewają, by przejść do grande finale, kiedy to wyrzucają jabłka w górę i słychać fanfary. Musical generalnie.

Obudziłem się najszczęśliwszym przedszkolakiem w grupie.

Tomcich - 21 stycznia 2008, 19:45

:shock: :lol: :mrgreen: Działanie podprogowe. :wink:
Mam nadzieję, że zadziała również z nowym awatarem na większą ilość ludzi. :mrgreen:

gorat - 22 stycznia 2008, 09:58

Będą głosować we śnie, nie na jawie :roll:
Tomcich - 22 stycznia 2008, 18:16

gorat - wątki się chyba Tobie pomyliły. :twisted: Tu nie "Gra w życzenia (śmierci) ;) " :twisted:
Sosnechristo - 23 stycznia 2008, 17:33

Mi ostatnio znowu śni się szkoła, choć jakiegoś wielkiego zagrożenia nie czuję. Co najwyżej rywalizacja o względy bab, ale to konkurencja na w miarę zdrowych zasadach, żaden tam wyścig szczurów ani wojna na wyniszczenie.
Czy ja się, kurde, kiedykolwiek uwolnię od czegoś takiego? Teraz to nie koszmary przynajmniej, ale wciąż drażni. No i jest to cios poniżej pasa, bez dwóch zdań - w ferie?! :shock:

Martva - 23 stycznia 2008, 21:37

Mnie się szkoła śni do dziś, nie myśl sobie że kiedyś minie ;)
banshee - 23 stycznia 2008, 21:54

Zobaczysz, że jeszcze kiedyś zatęsknisz do szkoły ;P:
Fidel-F2 - 23 stycznia 2008, 22:00

banshee, skąd w Tobie tyle mądrości?
banshee - 23 stycznia 2008, 22:12

aż normalnie nie wiem co mam Ci odpisać Fidel
Fidel-F2 - 23 stycznia 2008, 22:16

banshee, zaimponowałaś mi
lavojtek - 23 stycznia 2008, 22:19

Jezu jaka mam jazde z "Cieniem wiatru"!!! Snili mi sie wczoraj Julian z Penelope i z malym Davidem (tak z 4-5 lat) w wesolym miasteczku na gorze Tibidabo!!! Czy to poczatek choroby???
Martva - 23 stycznia 2008, 22:20

Chciałbyś wierzyć że początek, co? ;P:
lavojtek - 23 stycznia 2008, 22:26

Co sugerujesz? Ze to nastepne stadium? Uffff... Dzieki Martva, to mnie pocieszylas!
Martva - 23 stycznia 2008, 22:29

:D zawsze do usług ;)
lavojtek - 23 stycznia 2008, 22:35

Bez paniki. Zaczne sie bac jak sie dzisiaj powtorzy!
Voy - 29 stycznia 2008, 23:36

Szlag by trafił: okupacja niemiecka, miasteczko jakby Paryż, Montmartre szczegółowo i chowanie się po opuszczonych mieszkaniach. Na dodatek żona i dziecko na zewnątrz. Aha, i uciekłem z Konzentrationslager... Tfu, na psa urok
Fidel-F2 - 30 stycznia 2008, 09:55

nie widziałem sie od lat z kumplem, a jak doszło do spotkania to się okazało, że to jego żona jest i go szuka bo odszedł do innej, zostawił dzieci i odszedł, już tak kiedyś było, że odszedl na miesiąc ale wrócił, a teraz znowu, i ciągle go szukaliśmy i wszystko działo się w tempie pościgów policyjnych z amerykańskich filmów
Iwan - 30 stycznia 2008, 12:45

ja ostatnio pływałm łodzią podwodną :D a potem nagle wylądowałem w lesie :? więcej nie pamietam
Martva - 30 stycznia 2008, 16:44

Ja miałam sen o mowie kwiatów, znaczy symbolice. Tulipanów. Za cholerę nie pamiętam co symbolizowały.
Miria - 30 stycznia 2008, 16:53

A mi się śnił atak rekinów-ludojadów. Czy to coś symbolizuje? :roll:
joe_cool - 30 stycznia 2008, 23:14

a mi się śniło, że chciałam zapalić, a nie mogłam - taka wariacja na temat np. potrzeby wysikania się albo napicia się czegoś. no więc chciałam zapalić, ale nie miałam fajek. to idę do kiosku - nie mają mojej marki. idę do sklepu - mają moją markę, ale po zakupie okazuje się, że to baton czekoladowy. w końcu znajduję jakąs fajkę, ale się wzięła i połamała. znajduję drugą, to wiatr mi zdmuchuje zapalniczkę. i tak dalej... :roll: :?:
Witchma - 31 stycznia 2008, 09:35

mnie się dzisiaj śniło, że jakiś facet (lekarz na dodatek) ukradł mi samochód, po czym zabił nim kogoś :| ciekawe, co to znaczy...
Godzilla - 31 stycznia 2008, 09:51

A mi się ciągle śnią a to drogi, a to rzeki. A te drogi wąskie, kręte, i koniecznie po jakichś niebotycznych, pokręconych wiaduktach i ślimakach. Czasem to jest linia kolejowa poruszająca się po terenie, który niby jest wsią, a tak naprawdę budynkiem, i pociąg przejeżdża z pokoju do pokoju. Kiedyś to były windy wjeżdżające do najbardziej nieprawdopodobnych pomieszczeń.
banshee - 31 stycznia 2008, 11:03

mnie od dłuższego czasu śni się, że chodzę prowadząc rower po cmentarzu i szukam jakiegoś grobu, a nie mogę go znaleźć...

edit: znaczy ktoś mnie okradnie i będę z tego powodu czuła żal :roll:

Sosnechristo - 3 lutego 2008, 11:40

Dziś mi się śniły przygotowania do Wielkanocy. Sam poszedłem po zakupy, żeby dom zaopatrzyć w M&m'sy i Snikersy :)
Agi - 3 lutego 2008, 19:35

Śniło mi się jakieś skrzyżowanie konwentu ze szkołą z moim w szefem w chrakterze dyrektora. Obudziłam się z niejaką ulgą :mrgreen:
elam - 3 lutego 2008, 20:06

snila mi sie inwazja jakichs obcych. byli czlekoksztaltni, nieco wyzsi od ludzi (tak 200 - 250 cm wzrostu)
wybili wiekszosc ludzi, a reszte (w tym mnie i troche moich znajomych, co dziwne, glownie ludzi, z ktorymi chodzilam do podstawowki) umiescili w czyms w rodzaju rezerwatu - jak zwierzatka - na jakiejs malej, odleglej wyspie tropikalnej. nie bylo tam zadnej techniki, nawet elektrycznosci. chodzilo tylko o to, zeby zachowac kilka osobnikow homo sapiens dla turystow...

Sirroco - 3 lutego 2008, 21:00

Mnie się nic nie śni,nie mam snów a może po prostu ich nie pamiętam.
czterdziescidwa - 3 lutego 2008, 21:30

elem: jak ja bym miał takie sny to bym filmów nie musiał oglądać.

W piątek przyśniło mi się, że się obudziłem godzinę za późno i rozważałem czy iść do procy czy zadzwonić, że jestem chory.
Potem mi się przyśniło, ze budzę się z tego pierwszego snu i sytuacja jest taka sama. Tak chyba ze cztery razy, aż w końcu się obudziłem naprawdę. Niestety nie zaspałem i nie było by usprawiedliwienia dla tego oszustwa...
Rekurencyjne sny są *beep*.

Piech - 3 lutego 2008, 21:39

Czaaarnyyy!!!!
banshee - 3 lutego 2008, 21:45

czterdziescidwa, popraw bo Cię zielony naznaczy :wink:
mistique - 3 lutego 2008, 21:45

czterdziescidwa napisał/a:
hory

:shock:

czterdziescidwa - 3 lutego 2008, 22:00

mistique napisał/a:
czterdziescidwa napisał/a:
hory

:shock:


Nic nie poradzę. Jak spell checker nie zaznaczy, będę takie zostawiał. Przepraszam :(

Czarny - 4 lutego 2008, 06:52

Ortografy, to nie gollumy - wszyscy mogą reagować, nie tylko mod :twisted:
mistique - 18 lutego 2008, 08:44

Śniła mi się epidemia dżumy, którą obserwowałam z jakiegoś wielkiego, bardzo luksusowego i nowoczesnego domu, a konkretniej z łazienki. Wiecie, siedzę sobie na brzegu jaccuzzi i patrzę przez okno a tam ludzie (w strojach i w ogóle wyglądający jak w XIII wieku) umierają, trupy niemowląt rzucane na stos i w ogóle...
Odwróciłam się od tego okna, żeby sobie wydepilować nogi (ale wrażliwa jestem, nie ma co) i nie mogłam, bo moje nogi były kompletnie poparzone, czarne i popękane i krwawiące i w ogóle. Nie przestraszyłam się wcale, tylko zmartwiłam, ze zaraz randka, a ja mam nogi niewydepilowane...

Gwynhwar - 18 lutego 2008, 09:31

Śniło mi się, że Piekara napisał Toy.
gorat - 18 lutego 2008, 11:55

A mi dowód! Żebym tylko wiedział, czego konkretnie, bo było związane z CeLTem (chyba), a więc na czasie :? ;)
Caitleen - 19 lutego 2008, 01:40

Od paru dni mnie męczą sny z gatunku deja vu, najgorszy w czwartek miałam - śniło mi się, że się budzę, siadam, rozglądam się, jest dzień, słońce na kołdrze, kładę z powrotem, budzę gwałtownie, bo przecież do pracy muszę iść, jest noc, a, to był sen, zasypiam... mój facet mnie budzi, siadam i sprawdzam godzinę, jest po 10, a, spóźnię się! zrywam się i się budzę, grrrr, nawet 8 nie ma a mój facet śpi w najlepsze... zasypiam. Takie jazdy miewam na szczęście tylko gdy jestem barrdzo zestresowana ;P zazwyczaj snują mi się fajne fabuły albo nawet znajduję rozwiązania codziennych problemów we śnie lub półśnie.

<zieeef> dobranoc :>

Miria - 19 lutego 2008, 09:35

Kosmici o wrogich zamiarach, próbujący dostać się do domu (notabene tego, w którym mieszkałam 20 lat temu).
banshee - 19 lutego 2008, 09:40

szpital, kroplówki, transfuzje, korytarze brrrr!...
Sosnechristo - 27 lutego 2008, 21:46

Dod*pność dnia dzisiejszego zaczęła się, zanim wstałem.
Wiecie, jest u nas w klasie koleś, którego nie szanuje chyba nikt. Ja też za nim nie bardzo przepadam, czasem mu docinam.
Ostatnio tyle się słyszy o samobójstwach wśród rówieśników...
Śniło mi się, że ten koleś się powiesił, a później pociął żyletką. Żeby było weselej, nie pojawił się dzisiaj w szkole :shock:

gorat - 28 lutego 2008, 10:43

U mnie z innej beczki (którejś wcześniejszej nocy) - wykład Kordosa. Intrygujące - o czym mógł być? Byli ludzie z pierwszego roku, jednemu przeszkadzałem w śnie, pfff. A, miałem przy sobie na tym wykładzie zgrabny zbiorek okazów, szmaragdy choćby, i tym bodajże zawadzałem. Po wykładzie byłem do niego proszony, żebym wiedział, po co :roll: Nie mógłbym mieć kompletniejszych snów?!? ;)
dzejes - 28 lutego 2008, 22:23

A mi się śniło, że idę. Uilcą, łąką, lasem, jakimiś zaułkami - sceneria się zmieniała, a ja sobie szedłem. I tyle. Dziwny sen. Tak rzedko cokolwiek rano pamiętam, a jak już, to takie rzeczy :|
Dunadan - 1 marca 2008, 09:48

Mięczaki. Śniły mi się dziś mięczaki. Różne: małże, ślimaki morskie, żagwie ( o ile to się tak nazywało ) i inne. Szedłem sobie wzdłuż jakiejś rzeki i nagle pełno ich było w wodzie... zwykła polska rzeka i nagle egzotyczne, słonowodne mięczaki. Porąbane to jakieś :shock:
Adanedhel - 1 marca 2008, 10:03

Nie porąbane. Miałeś wizję Polski za kilkanaście lat, gdy globalne ocieplenie zrobi swoje ;)
Piech - 1 marca 2008, 12:48

A co dr Freud by powiedział na te małże?
Dunadan - 1 marca 2008, 13:59

:shock: małże, muszle... :oops: dobra nie kombinujcie już z tym Frojdem...

aha śniło mi się też ( chyba dzisiaj ) że jechałem jakimś strasznym rzęchem - tak zepsutym że aby sięgnąć do pedałów ( gaz, hamulec, sprzęgło ) musiałem przekładac nogę na drugą stronę auta :mrgreen: samochód w ogóle nie miał przyspieszenia i raz o mało nie wpakowałem się pod tira... - to też wizja Polski? :|

May - 15 marca 2008, 11:28

Ech, snilo mi sie, ze moja srednia siostra nie jest zakutym lbem i daje sie przekonac - zarowno do przymierzenia stanika we wlasciwym rozmiarze jak i do kupna samochodu, a nie fiata... I to tak realistycznie, ze az musialam zastanowic chwilke po obudzeniu czy to aby nie prawda...
mawete - 15 marca 2008, 11:34

May: wybij Jej z głowy fiata... tym sie nie da jeździć i strasznie awaryjna zabawka... Nissana niech kupi, nawet starszego - poza wymiana płynów i myjką nawet palcem go nie dotknąłem :D
ihan - 15 marca 2008, 11:40

O właśnie, właśnie, Nissany to fajne samochodziki są.
mawete - 15 marca 2008, 11:45

ihan: patrzę i podziwiam - kobieta, a logicznie mówi :mrgreen: :wink:
Witchma - 15 marca 2008, 11:46

polecam Hondy civic, silnik do 300 tys. w ogóle nie wie, że się zużywa :D

a co do snów, to ostatnio śniła mi się jakaś demoniczna dziewczynka, która próbowała we mnie rzucić jakimś obrzydliwym pająkiem, wpadłam w histerię i obudziłam się prawie z krzykiem :roll:

ihan - 15 marca 2008, 11:52

mawete, cóż staram się jak potrafię. Takie dwa w jednym.
Witchma, o Hondzie civic już pisałam, gdyby w moim miasteczku był dealer Hondy miałabym Hondę, nie Nissana. A chwaląc się, moja to ostatni rocznik składany w Japonii, bo teraz (od kilku ładnych lat) już Nissany są składane w Wielkiej Brytanii niestety. Z moją miałam przygodę tylko jedną i na pewno gdzieś o tym pisałam już.
A śniło mi się, że koleżanka, która właśnie wraca z 6 miesięcznego stypendium we Włoszech ma znowu wyjechać i muszę za nią przejąć ćwiczenia. Na szczęście to sen.

mawete - 15 marca 2008, 11:58

ihan: też mam japończyka :D
Miria - 15 marca 2008, 12:44

Miałam kolejny sen z serii "szukam czegoś, nie mogę znaleźć, a to okropnie ważne i świat niewątpliwie się zawali, jesli nie znajdę". Nie lubię takich snów. :?
Martva - 15 marca 2008, 14:52

May napisał/a:
zarowno do przymierzenia stanika we wlasciwym rozmiarze


E, widać że to sen.

May napisał/a:
jak i do kupna samochodu, a nie fiata...


Yyyy, ona chce Fiestę, o ile się nie mylę, a Fiesta to jest chyba Ford, a nie Fiat (chociaż jak dla mnie to Panache ;P: )

Miria napisał/a:
Nie lubię takich snów.


Ja też nie, strasznie są męczące.

May - 15 marca 2008, 14:57

mawete, to jeszcze wymysl jak srednia przekonac, ze chce samochod! Bo ona "musi" miec male autko, i najlepiej tanie ("Bo co bedzie jak gdzies stukne albo mi ukradna?" i nie ma rozmowy!), a Papa chce jej dolozyc troche kasy i kupic cos porzadnego... Sorki za off
Miria, tez nie lubie takich snow.

mawete - 15 marca 2008, 17:51

May: za 8-10 tys. kupi 9cio letniego nissana almerę - gwarantuję głową, że nic się w tym nie psuje... tylko niech nie wymienia rozrządu jeśli nie musi bo te stare są lepsze. ubezpieczenie tego to grosze (jak bedzie miała problem to mam znajomą w PZU) ukraść nie ukradnaą, abs ma, wspomafanie ma, klime ma, el. szyby i lusterka ma, to antyposlizgowe *beep* (od którego kazałem od razu koledze wyjąć bezpieczniki :D ) ma, alufelg ja nie potrzebuję :D silnik najlepiej 1,4 - z nissanowskich najbardziej ekonomiczniy i w mieście i na trasie. A ukraść? ubezpieczenie wycenia na 9,5 tys. - kupi sobie nowy. Zarysować też nie szkoda - ja wjeżdżam pomiedzy słupki 2 cm z prawej i 2 z lewej... a nie zawsze trafiam :D
Fidel-F2 - 15 marca 2008, 20:08

mawete napisał/a:
też mam japończyka
a ja mam dwa ;P:
Martva napisał/a:
Yyyy, ona chce Fiestę, o ile się nie mylę, a Fiesta to jest chyba Ford
forda broń boże, a na dodatek Fiesta to najgorszy z możliwych

ja polecam Mazdę ale po prawdzie to obojetne jaki japończyk, nie ma lepszych samochodów, no i najlepiej robiony w Japonii

Martva - 15 marca 2008, 20:15

Ona chce takiego żeby był
a/mały
b/bezpieczny
c/taki żeby go nikt nie chciał kraść (będzie mieszkał na ulicy)
Przy czym ona się upiera na tani, a Papa chce min 20 tys, z pewnych względów.

Jest jakiś topic o samochodach, coby tu nie śmiecić?

Fidel-F2 - 15 marca 2008, 20:17

juz jest
May - 15 marca 2008, 21:12

hy, jak byla w UK to mowila o cienko stenko albo seicento, na fieste ja pozniej Pap namowil, jako na minimum...
mawete - 15 marca 2008, 21:33

May: tym sie nie da jeździc... ale zmień miejsce rozmowy... gadamy o tym obok - vide "Bryka nie z tej ziemi" :D
May - 16 marca 2008, 14:39

mawete, Dzieki, dopiero dzis znalazlam...

Znow mialam glupi sen o szkole, na szczescie nic z niego nie pamietam, ufff

GrapeVine - 16 marca 2008, 20:05

Śniło mi się, że dzwoni budzik w telefonie, odruchowo wyłączyłam, a okazało się że ktoś sobie urządza zabawy i dzwoni z zastrzeżonego numeru o 4 nad ranem, następnym razem się przyczaję i jak zrobię odwet, to żartowniś będzie leczył uszkodzone bębenki :evil:
mad - 16 marca 2008, 20:17

Śniło mi się, że ukrywałem się gdzieś w Afganistanie przed Arabami. Gdy mnie znaleźli, na szczęście się obudziłem :?
Godzilla - 16 marca 2008, 20:23

Most przez Wisłę, od połowy składający się z prętów, po których trzeba było przechodzić czepiając się rękami jak małpa palmy. Po zejściu okazało się, że muszę natychmiast przeprać jakąś szmatkę. Zanurzyłam ją w wodzie pod tym mostem, gdy wyciągnęłam, była cała zielona od drobniutkich ruszających się wodnych żyjątek. A w zagłębieniach gdzie wkopane były w ziemię pręty mostu, znalazłam garść różnych egzotycznych monet. Dziwaczne. A to tylko kawałek większej całości.
Tomcich - 2 maja 2008, 10:40

Obudziłem się rano i po głowie kołatało mi się, że "Nasz naród jak lawa" i "plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi" :shock: Co mi się tam śniło w nocy? :roll: :shock: Sam siebie czasem przerażam. :mrgreen:
ihan - 2 maja 2008, 11:59

W swoim śnie zachowywałam się tak jak w rzeczywistości, trochę przerażające. Śniło mi się, że z moim facetem świętowaliśmy w knajpie jakieś Walentynki czy inne głupoty. Gdy chciał mnie odwieźć do domu, zrobiłam mu awanturę, że pijany/naćpany (był to sen, więc nie jestem pewna opcji) chce siadać za kółkiem i jest kompletnie nieodpowiedzialny. Skruszony powiedział, że najprzykrzejsze dla niego jest to, że nie mieszkamy razem, tylko powinien mnie odwieźć do mojego mieszkania, normalnie wzruszająco troskliwy. Miałam ogromną ochotę mu powiedzieć, że jeśli to taki duży problem, to mogę mu zasponsorować prostytutkę, ale się powstrzymałam (no, nawet w śnie byłam z siebie dumna, że się powstrzymałam). I poszłam na autobus, chociaż była noc kioski były czynne i bez problemu kupiłam bilet.
Sosnechristo - 2 maja 2008, 13:04

Dziś miałem przedziwny sen. Początku nie pamiętam. Wiem tyle, że byłem świadkiem zebrania rojów szerszeni w armię. Po chwili goniły mnie cztery byki i dwa lwy, którym jednak uciekłem, wbiegając do potężnej kotliny, która okazała się bazą wypadową... armii ludzików Lego. Rozpoznałem swoich starych znajomych, tzn. figurki, którymi sam się bawiłem (część zresztą jeszcze mam). Obóz był atakowany przez gobliny, jednak przejąłem dowodzenie i szybko żeśmy się uporali z bandą. Żeby pokraki nie wróciły, obstawiłem wyjście przez dwa byki i lwa. Potem zebrałem armię przed ulem (?) szerszeni. Sen skończył się w momencie, robiłem przegląd ciężkiej jazdy Lego. Szkoda, chciałbym wiedzieć, jakby się nadciągająca bitwa skończyła.
feralny por. - 2 maja 2008, 20:46

Śniło mi się, że utonąłem. Wpadłem do wody z wysokości kilku metrów. Woda zamknęła się nade mną z szumem, bąbelki powietrza umknęły ku powierzchni, a ja zanurzałem się coraz głębiej. Pływam raczej marnie, ale kiedyś miałem okazję poskakać z pięciometrowej wieży, więc bez paniki wykonałem rękami kilka ruchów jak do żabki, żeby szybciej znaleźć się na powierzchni i nic. Opadałem coraz głębiej. Szarpnąłem się jeszcze kilka razy, tym razem znacznie energiczniej i nadal nic, ciągle w dół. Byłem za ciężki. Miałem na sobie za dużo szpeju, czy jak? Zacząłem szarpać się z pasem, żeby odrzucić to co było do mnie przyczepione, ale było już za późno, zabrakło mi powietrza. Wciągnąłem wodę w płuca i już wiedziałem, ze to koniec. Utopiłem się.
Iwan - 18 maja 2008, 10:30

dziś mi się śniło że kupowałem w kiosku Ruchu jakieś nowe wydanie Wigilijnych psów za 15,20 :D
gorat - 20 maja 2008, 10:05

:D
U mnie chyba nic się nie śni :? :(

agnieszka_ask - 20 maja 2008, 11:48

jechałam na karuzeli. na początku to był "diabelski młyn" ale później (wiadomo jak to w snach) zamienił się w taką ogromną, taka dwuramienną karuzelę z gondolami na przeciwległych biegunach. wyjechaliśmy w górę naprawdę wysoko. widoki zapierały dech w piersiach. z góry widziałam cypel w głębi zielony od palm daktylowych, przy brzegu biało-złoty od mieniącego się w słońcu piasku. po morzu ścigały się dwie motorówki zostawiając po sobie fantazyjne mozaiki.
nagle karuzela zaczęła jechać coraz szybciej, z większym pędem. obserwowałam co się dzieje z przeciwną gondolą. widok był przerażający. najpierw bujała się po coraz większym łuku, później zaczęła zataczać okręgi. nie mieliśmy jakiś specjalnych zabezpieczeń, więc krzyknęłam do brata, żeby mnie trzymał; żeby mnie złapał z całych sił i nie puszczał, bo ja sie tak strasznie boję. przysunęliśmy się do siebie najbliżej jak to było możliwe. zrobiliśmy z rąk przeplatankę, żeby w razie czego jedno chroniło drugiego. kiedy czułam się w miarę bezpiecznie znów popatrzyłam na przeciwległą gondolę. właśnie zatoczyła okrąg.
widziałam tylko jak obsuwa mu się noga, jak małe paluszki tracą łączność z barierką, jak czarna "mata" odchyla się, a on wypada w przestrzeń. widziałam jego oczy, tak wyraźnie i dokładnie. były powiększone od przerażenia z migotającymi źrenicami. rozchylił lekko usta, jakby chciał powiedzieć "pomóż mi" - a ja nie mogłam zrobić nic, kompletnie nic... miał może 12 lat. czas zwolnił, a ja widziałam jak on spada plecami w dół , machając rękami, jakby chciał płynąć. jego żółta w czarne pasy koszulka, nagle zaczęła się zlewać w jedną plamę, a on płynął... płynął w ciszy, coraz wolniej machając rękami i cały czas patrząc mi prosto w oczy.

boże, ja nie chcę tak śnić!

Martva - 24 maja 2008, 11:35

Miałam dziecko. Jakoś tak nie wiadomo jak i skąd się zrobiło ze jestem w ciąży (jakoś tak krótko i mało zauważalnie), porodu nie było, a potem chodziłam z czymś co wyglądało jak plastikowa lalka-noworodek, co się w sumie nie rusza i nie płacze (uff). Jakoś strasznie 'lightowo' to traktowałam, pamiętam że w jednym momencie było 'o rany, wczoraj zapomniałam je nakarmić'. No i gdzieś tydzień po porodzie się zaczęłam zastanawiać nad stanikiem do karmienia i wyszło że 75D by było dobre (bo z racji ciąży utyłam pod biustem, a sam biust mi nie drgnął, nie mam pojęcia dlaczego tak).
Myślę że stanikowa część snu była echem wczorajszej głupawki na moim blogu. A w ogóle sam pomysł był straszny, obudziłam się autentycznie przerażona.

Witchma - 24 maja 2008, 11:40

hmmm... w dzisiejszym nocnym koszmarze do domku letniskowego, w którym byłam na wakacjach wszedł metrowy ślimak bez skorupy (który zresztą mówił), wpadłam oczywiście w panikę i strasznie się darłam, ale nikt nie chciał go wyrzucić, tylko wszyscy sobie z nim urządzali pogawędki :roll:
Martva - 24 maja 2008, 11:44

Ehh, gdyby ślimaki bez skorup urządzały sobie pogawędki zamiast zżerać moje ostróżki to może bym je nawet lubiła.
Witchma - 24 maja 2008, 11:47

ślimaki bez skorup to jeden z koszmarów mojego dzieciństwa :D kiedyś pojechałam do Sopotu i było ich tam tyle, że nie można było przejść chodnikiem, do tej pory niedobrze mi się robi na ich widok... za to ze zwykłymi winniczkami itp. bardzo się przyjaźnię - uparcie przenoszę je z chodnika na trawę, ludzie się na mnie zawsze dziwnie patrzą :?
Sosnechristo - 24 maja 2008, 20:40

Witchma Jones? Zamiast węży - ślimaki?
Witchma - 24 maja 2008, 20:59

no cóż, węży się nie boję, czegoś muszę ;P: i podobno ładnie mi w kapeluszach :mrgreen:
Sosnechristo - 25 maja 2008, 09:11

A biczem też umiesz się posługiwać? :mrgreen:
Witchma - 25 maja 2008, 10:39

jak będzie trzeba, to się nauczę :twisted:
ihan - 25 maja 2008, 10:43

Tylko uważaj na brodę.
Śniło mi się, że zdobyłam władze. Tak jakoś bezboleśnie i przy okazji. Nawet zostały stworzone nowe wyrazy, które tylko mnie przysługiwały: ihanprezydent i ihanpremier (tylko ihankardynała nie było). Miło było.

Selithira - 25 maja 2008, 23:35

Jak na trzy godziny snu, śniło mi się zdumiewająco dużo, nie wszystko zapamiętałam.
Pamiętam jakieś niedorzecznie wielkie pole, po którym snuli się dziwnie ubrani ludzie. Nie reagowali na pytania. Potem w oddali zamajaczyła mi dziwna i skomplikowana maszyneria, kiedy podeszłam bliżej, z głośników popłynęły nazwy miast, ulic i adresy. Wiem, że były skierowane do mnie, nie wiem tylko, do czego miały mi być potrzebne. W końcu ktoś złapał mnie za szyję i próbował udusić. Obudziłam się. Na klatce piersiowej i gardle rozłożył mi się dwudziestokilogramowy bassecik :roll: I jak go tu nie kochać...

Rafał - 26 maja 2008, 08:43

A mi się własnie Wałęsa śnił, normalnie szok :shock:
Martva - 26 maja 2008, 08:47

Nie powiem co mi się śniło bo Rodion znów będzie marudził ;)
Witchma - 26 maja 2008, 09:24

mnie się dzisiaj śnili neonaziści, którzy chcieli wysadzić mój blok w powietrze :roll: ale najbardziej dramatycznym fragmentem było to, że nie mogłam wybrać numeru telefonu na policję, bo wciskałam właściwe przyciski, a wyświetlały się zupełnie inne
Agi - 25 lipca 2008, 01:37

Śnił mi się jakiś powtarzający się koszmar. Boję się z powrotem zasnąć.
Kostucha Drang - 27 lipca 2008, 22:09

śniło mi się, że nocą wyszedłem z szafy i podszedłem do łóżka. W łóżku też spałem ja. Zrozumiałem, że jesli ja na łóżku sie obudzę i zobaczę siebie stojącego nad łóżkiem to jeden z nas zniknie ( chyba umrze ). To był naprawde straszny sen.
Adanedhel - 4 września 2008, 15:55

agnieszka_ask napisał/a:
oh, no o oczywiście wiem, że to był dinozaur, ale mamut jakoś bardziej mi dopasował, taki "Maniek" ;) racji mi nie przyznasz choćby Cię na kole rozciągali, ale snu nie oszukasz ;P:
(ale o tym, to już w innym wątku ;)

Jak w innym wątku to w innym wątku ;)
Znaczy, jeśli dobrze rozumiem, twierdzisz że sen chciał popełnić mamuta, bo w Twoim wyobrażeniu to miłe i puchate zwierzątko, które mógłbym ganiać równie dobrze jak dinozaura, a wyszedł mu ten drugi?
I jak mam rozumieć ten fragment o przyznawaniu racji? Jakbyś wiedziała, co mój sen chce pokazać ;)
I cokolwiek zrobisz - nie, nie przyznam Ci racji :P To był sen o dinozaurze i kobiecie i wiem, co oznaczam, a teorie mości Fruedo jakoś średnio przystają do moich marzeń sennych, jak zdążyłem się przekonać, o!

Martva - 4 września 2008, 16:31

A mnie się śnił żuk, jak już jesteśmy przy zwierzątkach. To znaczy chrząszcz a nie żuk. Czarny, błyszczący jak benzyna, wielkości myszy i strasznie szybko biegał. Kobiet nie pamiętam, mamutów i dinozaurów takoż.
gorat - 4 września 2008, 17:15

ADHD, jak już piszecie o tym śnie, to może sio z powrotem na priva? :| Nie kumam ani nie muczę, o czym Wasze mości...
agnieszka_ask - 4 września 2008, 21:59

Adanedhel napisał/a:
twierdzisz że sen chciał popełnić mamuta,

nie

laboga, przerabialiśmy to wieki temu, nie wierzę, że wszystko zapomniałeś i muszę tłumaczyć jeszcze raz :shock:

a jak przy tłumaczeniu snów jesteśmy, to klucza Freuda raczej do tego nie używam. za to z jego teoriami zgadzam się na innych płaszczyznach.

mieszasz i plączesz Adik. hobbistycznie?

gorat - 4 września 2008, 22:04

agnieszka, miałaś coś mi interpretować, tak się przypomniało :P:
agnieszka_ask - 4 września 2008, 22:17

racja... to chyba na blogu było?
jutro znajdę i zinterpretuję, czytałam tuż przed tym jak mi internet wcięło, ale odpowiedzieć nie zdążyłam. mam nadzieję, że jeszcze coś pamiętasz, bo w razie czego będę dopytywać :)

Adanedhel - 5 września 2008, 11:15

Agnieszko, mącę i plączę specjalnie. Jednym z wielu tego powodów jest chęć wprowadzenia fermentu. Ale tylko jednym z.

Swoich snów nie muszę sobie tłumaczyć. Zwykle są bardzo proste, żadnych aluzji, żadnej "pracy snu" i tym podobnych - są bardzo dosłowne. A jak już coś sen "wykombinuje" rozgryzam bez większych problemów. Pamiętam, o co Twoim zdaniem chodziło z dinozaurem/mamutem, i o co biegało w całym śnie ;)
A po przerobieniu analizy snów wg Freuda stwierdziłem, że jego metoda jest częściowo dobra, a częściowo debilna. O ile oczywiście mam prawo to oceniać.

agnieszka_ask - 5 września 2008, 11:48

Adanedhel napisał/a:
Jednym z wielu tego powodów jest chęć wprowadzenia fermentu.

dziękuję Ci (widzisz, używam dużych liter pff!!) serdecznie! właśnie teraz nerwów potrzeba mi najbardziej. zaraz Cię pacnę (naprawdę używam dużych liter i to nawet często) i wtedy "agnieszka_plask" będzie jak najbardziej uzasadniona.grr

Adanedhel napisał/a:
Swoich snów nie muszę sobie tłumaczyć. [...] są bardzo proste, żadnych aluzji, żadnej "pracy snu" i tym podobnych

no jeszcze o czymś takim jak dosłowny sen, to nigdy nie słyszałam. jak na przykład śni mi się pusta szafa, tzn. że co ? może powinnam iść na zakupy? :shock: :lol:

Adanedhel napisał/a:
A po przerobieniu analizy snów wg Freuda stwierdziłem, że jego metoda jest częściowo dobra, a częściowo debilna.

dlatego zazwyczaj używa się jej równolegle z inną. a za słowo "debilna" też mam naprawdę sporą ochotę Cię pacnąć :evil:

Adanedhel napisał/a:
O ile oczywiście mam prawo to oceniać.

nie, nie masz prawa. możesz wyrazić swoje zdanie, ale żeby móc oceniać kogoś takiego jak Freud jeszcze dużo Ci brakuje.

mBiko - 29 listopada 2008, 18:23

Raczej rzadko pamiętam swoje sny , ale fragment jednego z ostatnich utkwił mi w pamięci.
Wśród jakiejś straszliwie skomplikowanej sensacyjnej intrygi, która już mi z głowy wywietrzała, pojawił się jeden mocno ciekawy szczegół, otóż policja zaczęła używać do tropienia narkotyków nosorożców, w dodatku z tych dużych, takich jak poniższy:





Aż boję się pomyśleć, co na ten temat powiedział by Freud.

Martva - 29 listopada 2008, 18:43

Uo, mój jeż wielkości świni wypadający z bocznej uliczki wymięka :)
dareko - 29 listopada 2008, 19:15

mBiko napisał/a:
Aż boję się pomyśleć, co na ten temat powiedział by Freud.

Mysle, ze to sluszne obawy. :)

Piech - 29 listopada 2008, 19:25

Mi się całkiem zwyczajnie i wprost śnią rzeczy, o których Freud mógł sobie tylko poświntuszyć. Podobno strasznych wypieków dostawał, jak opowiadał o swoich teoriach.

I jeszcze mi się śnią moje czasy szkolne. Uwaga młodzi: pewnie całe życie będziecie w snach wracać do szkoły i miejsc waszego dzieciństwa.

mBiko - 29 listopada 2008, 19:35

Powrót do szkoły zdarza mi się czasem, ale zazwyczaj jestem na tyle cwany, że nawet we śnie pamiętam, że maturę już zdałem, więc w ogóle nie zależy mi na ocenach :mrgreen: .
Piech - 29 listopada 2008, 19:39

Ja też nie do końca w snach zapominam, że w klasie jestem jakby nie w swojej grupie wiekowej... Ferdydurke pewnie się autorowi najpierw przyśniła.
Martva - 29 listopada 2008, 19:49

Moje sny się ostatnio wycwaniły i dostałam wezwanie na jakieś kursy uzupełniające w podstawówce. Brrrr.
Bo w ogóle do szkoły wracam w snach regularnie, piszę maturę, albo sprawdzian z matematyki i budzę się cała zdenerwowana :(

mistique - 29 listopada 2008, 20:04

Ja jeśli już wracam w snach do szkoły, to nago.
mBiko - 29 listopada 2008, 20:06

mistique, podaj proszę adres szkoły.
Miria - 29 listopada 2008, 20:06

Przechlapane. :wink: Ja też czasem wracam do szkoły i zawsze dzieje się coś strasznego - dowiaduję się, że nie zdam do następnej klasy albo równa mnie z ziemią wredna pani od polskiego. Ale jaka to ulga obudzić się po takim śnie!
mistique - 29 listopada 2008, 20:07

mBiko napisał/a:
mistique, podaj proszę adres szkoły.

A co, będziesz sobie śnił, że też tam jesteś? Serio umiesz wyśnić konkretny adres? Fajnie.

Martva - 29 listopada 2008, 20:08

Cytat:
Ja jeśli już wracam w snach do szkoły, to nago.


To osobna kategoria, nie zawsze związana ze szkołą :)

mBiko - 29 listopada 2008, 20:11

mistique, jak nie spróbuję, to potem będę żałował, a z adresem będzie łatwiej trafić ;P: .
Adanedhel - 29 listopada 2008, 20:46

mBiko, chcesz adres mojej szkoły? Gwarantuję, że nie jestem w niej nago :mrgreen:
mBiko - 29 listopada 2008, 20:52

Adi, odejdź zb..., to jest dobry człowieku. Oglądanie Ciebie nawet w ubraniu stanowi wyzwanie dla normalnego umysłu.
Adanedhel - 29 listopada 2008, 21:01

I vice versa mBiko. Jak myślisz, dlaczego nie namawiam Cię na wizytę na skofie? :twisted:
mBiko - 29 listopada 2008, 21:12

Grunt, że inni namawiają :twisted: .

Ontopicznie: SKOFA też mi się śniła, niestety tradycyjnie nie pamiętam szczegółów.

Adanedhel - 29 listopada 2008, 21:15

mBiko napisał/a:
Grunt, że inni namawiają :twisted: .

Masochiści ;P:
mBiko napisał/a:
Ontopicznie: SKOFA też mi się śniła, niestety tradycyjnie nie pamiętam szczegółów.

A to to akurat nie dziwi ;)

Witchma - 29 listopada 2008, 21:18

Mnie się dzisiaj śnił seryjny morderca, może czytanie do drugiej nad ranem nie było najlepszym pomysłem :D
Adanedhel - 29 listopada 2008, 21:20

Witchma, w psychologicznej normie :mrgreen:

A żeby nie odbiegać za bardzo - może nie SKOFA, ale Falkon śnił mi się niedawno. Ot po prostu.

ilcattivo13 - 29 listopada 2008, 21:20

Wy wszyscy jesteście zboczeńcy i tyle. Mnie się nigdy szkoła nie śniła :D
Adanedhel - 29 listopada 2008, 21:22

ilcattivo13, w moim wypadku szkoła była miejscem, w którym toczył się sen erotyczny, więc zdaniem Freuda jestem całkowicie zdrowy ;P:
ilcattivo13 - 29 listopada 2008, 21:26

zbereźnik jesteś i tyle, nie dość, że "szkoła" Ci się śni, to jeszcze cały sen był ogólnie erotyczny ;P: pfuj
Adanedhel - 29 listopada 2008, 21:32

Nie wiesz, w jakim towarzystwie byłem w tej szkole ;)
ilcattivo13 - 29 listopada 2008, 21:55

a znam te towarzystwo?
Adanedhel - 29 listopada 2008, 21:56

Nie.
ilcattivo13 - 29 listopada 2008, 21:57

no to dalej jesteś "zbereźnikiem" ;P:
Iwan - 30 listopada 2008, 12:06

Cytat:
Ja jeśli już wracam w snach do szkoły, to nago.

mBiko napisał/a:
mistique, podaj proszę adres szkoły.


lepiej daj linka do twoich snów :mrgreen: :wink:

Nutzz - 30 listopada 2008, 20:52

Hmmm... dzisiaj przyśniło mi się że siostra wbiła mi w głowę motykę. Następnie udałem się z taką oto ozdobą do tesco na zakupy... Czy to znaczy że jest zamaskowanym czerwonym khmerem? A może supermarkety dybią na moje życie? Mógłby ktoś to zinterpretować?
ilcattivo13 - 30 listopada 2008, 21:02

Nutzz, ważne jest czy: a). do Tesco jechałeś nocną linią i b). czy przejeżdżałeś obok swojej szkoły ;P
Odpowiedź twierdząca na a). oznacza, że jesteś ryzykantem i masochistą. Odpowiedź twierdząca na b)., że jesteś erotomanem :mrgreen:

Nutzz - 30 listopada 2008, 21:06

Ni to ni to :/ Teleportowałem się przez łazienkę... Ale to nie wyklucza tego że jestem ryzykantem masochistą i erotomanem :twisted: Diagnoza trafna
Martva - 30 listopada 2008, 21:08

Nutzz napisał/a:
Ale to nie wyklucza tego że jestem ryzykantem masochistą i erotomanem


Boszszszsz, następny... :roll:

Virgo C. - 30 listopada 2008, 23:55

A znasz innych ? :D
Nutzz - 1 grudnia 2008, 09:19

...i nekrofilem zapomniałem dodać Martva :twisted:
dalambert - 1 grudnia 2008, 09:28

Nutzz, to wszystko razem nazywa sie "erotuman gawędziarz" :mrgreen:
gorat - 9 grudnia 2008, 19:34

Jakiż trafny status dalambercikowi się trafił - Kaznodzieja. Może na stałe, co? Ja tak serio!
(Głos zainteresowanego nie będzie brany pod uwagę.)

Agi - 9 grudnia 2008, 20:14

dalambert, nam pęknie ze śmiechu
Fidel-F2 - 10 grudnia 2008, 07:36

z dumy raczej
Dunadan - 27 stycznia 2009, 11:01

Ha! święto! miałem wreszcie jakiś sen ( tj. zapamiętałem wreszcie jakiś sen ):

Jestem u swojej babci która mieszka w blokach, na balkonie. Chyba jest tam obiad rodzinny. jakieś 5-10 metrów od balkony znajduje się czubek wysokiego świerka. I w pewnej chwili na tym czubku siada... myszołów, trzymający w szponach dzięcioła trójpalczastego. Ja jako ornitolog-amator dostaje apopleksji, szukam aparatu ale nie ma. Pojawia się jakaś dziewczyna która mi się bardzo podoba i dywagujemy nad tym myszakiem. Po pierwsze jak to się stało ze ma w szponach dzięcioła trójpalczastego :shock: po drugie myszak jest jakiś strasznie jasny, nie ma "obroży" na piersi - może to myszołów włochaty! niestety - osobnik nie ma ogona żeby lepiej oznaczyć. Potem pojawia się na stole jakiś młody osobnik który ledwo co lata ( spadł z pobliskiego drzewa? ) chce mu mu pomóc wrócić. Dziewczyna bierze go w ręce, ale ten się wyrywa i leci przez balkon - spada na balkon piętro niżej. Dziewczyna wybiega z mieszkania by pójść do tego niżej...

I to chyba koniec. :shock: no, ale przynajmniej nie był to wybuch atomowy.

Martva - 27 stycznia 2009, 11:05

Eee, pojemników na mydło drukujących paragony za benzynę nie przebijesz, ornitofilu ;)
Sosnechristo - 27 stycznia 2009, 11:45

Dunadan napisał/a:
w pewnej chwili na tym czubku siada... myszołów, trzymający w szponach dzięcioła trójpalczastego.



A może po prostu naoglądałeś się Dzięcioła Woody'ego? :wink:

Witchma - 27 stycznia 2009, 16:26

Mnie się ostatnio śniło, że rozmawiałam z Michaelem Palinem przy herbacie, którą osobiście mi zrobił :D Aż żal się było budzić...
Godzilla - 5 kwietnia 2009, 16:10

Po firmowej imprezie śniła mi się impreza, na której najostrzej poszalał człowiek, który z zasady nie pije. I najbardziej barwnie klął :mrgreen:
banshee - 7 kwietnia 2009, 21:01

podczas pobytu w szpitalu śniły mi się jakieś robale wychodzące ze ściany. Potem, gdy urosły okazało się, że to wielkie parówki. W dodatku jakieś krwiożercze, bo się na mnie rzuciły. Ale było dobrze, dopóki nie wylazły z foli, bo potem cała masa wylała się w pomieszczeniu. sen boski nie ma co :mrgreen:

a jego sens prosty. Przez dwa tygonie non stop wcinałam parówy, zdaje się, że organizm miał ich już stanowczo dość :mrgreen:

Lynx - 7 kwietnia 2009, 22:01

Mieszkanie z ukrytym pokoikiem, akurat na sypialenkę. I nowa kuchnia. Eeech :|
mad - 7 kwietnia 2009, 22:27

Ciągle wyjazdy, wycieczki, góry. Uff, jak kolorowo. Żadnych koszmarów :evil:
Martva - 8 kwietnia 2009, 17:05

Niski facet, który od czasu do czasu się krztusił, a wtedy przez usta wysuwało mu się coś w rodzaju maszynki do mięsa i jej ostrza zaczynały wirować. Zepsuł komuś palce do kości, a potem wszystko było w wodzie i trzeba było uciekać. Masakra jakaś.
Gwynhwar - 8 kwietnia 2009, 17:29

Szkoła dla czarownic do której musiałam uczęszczać. Latałam na metalowej rurze od znaku drogowego, a na przerwach naparzałam nią koleżanki. Po szkole latał demon z białą skórą z niebieskimi żyłkami i opętał jednego chłopaka. Opuścił go dopiero w jakimś autobusie, w którym poprostu wycisnął jego martwe nagie ciało z siebie. Demon odepchnął je i zaczął się śmiać, a a byłam przerażona bo nie powinnam tego widzieć.

Rodion mówi, że jestem nienormalna. I nigdy nie pytajcie go o sen z pudlem.

hardgirl123 - 8 kwietnia 2009, 17:45

ostatnio szef mi sie śnił
dalambert - 8 kwietnia 2009, 19:18

hardgirl123 napisał/a:
ostatnio szef mi sie śnił
i to jest prawdziwy senny KOSZMAR :twisted:
Sosnechristo - 9 kwietnia 2009, 09:09

Gwynhwar napisał/a:
Rodion mówi, że jestem nienormalna. I nigdy nie pytajcie go o sen z pudlem.


Gwyn
, nie kuś... :twisted:

dalambert - 9 kwietnia 2009, 09:51

Rodion - DAWAJ pudla :!: :!: :!:
Cedrik - 6 maja 2009, 17:08

Ech a mi sie dzisiaj śnił sen straszny i okropny. Otóż nie miałem ręki. Nie wiem dlaczego, ale mi coś ucięło i nie moglem pisać... to znaczy pisałem, ale jedną ręką tylko. To było straszne.
I teraz rada dla potomności: Jeśli nie chcecie mieć tego typu snów, nigdy nie czytajcie Kinga przed snem ;D
A ja czytałem. ,,Ręka Mistrza" wpłynęła na mnie dosyć sugestywnie...

snkkrk - 19 czerwca 2009, 20:48

Ja czasami z snu zapamiętam obraz.
A póżniej w rzeczywistości mam dejavu. Zdaje mi się że znam ten obraz już był , widziałem go we snie :shock:

A mi się śnią dosyć często erotyczne sny :D . Ale nie będe opowiadał :oops: :mrgreen:

ihan - 21 czerwca 2009, 08:49

Śniło mi się, że byłam trenerem skoczków narciarskich. I nosili oni czapki narciarskie z napisem: ihan (tzn. moje realne imię i nazwisko) trenerem skoczków. W kadrze był nie wiedzieć czemu jakiś Norweg i gdy zobaczyłam tą czapkę powiedziałam mu, że czuję się niekomfortowo, bo jakoś do tych treningow się nie przykładam, ale Norweg odpowiedział, że właśnie jestem najlepszym trenerem jakiego miał, bo nie przeszkadzam. Biorąc pod uwagę moje optimum temperaturowe to sen całkiem bez sensu.
Taselchof - 21 czerwca 2009, 14:31

podroż po kraju nyską w stylu lat 70 :P
Virgo C. - 24 czerwca 2009, 20:20

Dachowanie po wrzuceniu luzu w maluchu ;P:
Ziuta - 24 czerwca 2009, 20:43

Liceum w wersji gotyckiej. Treści sny nie pamiętam, ale samo liceum tak. Zresztą miałem już podobne sny parę lat temu. Kochany ogólniak ma ukryte korytarze, puszczoną dzwonnicę i trupa, który pomarł z głodu i pragnienia w którymś z tajemnych przejść.
Martva - 27 czerwca 2009, 14:41

Nienawidzę snów związanych z powrotem do szkoły. Zwłaszcza pisania kartkówek z fizyki z idiotycznymi pytaniami.
Godzilla - 27 czerwca 2009, 22:34

Rany, ja już tyle lat temu się broniłam, a jeszcze się zdarza że mi się śnią studia. Siedzę na sali, wiem że zaraz egzamin, i wiem że nie mam pojęcia o przedmiocie, bo nie byłam na żadnym wykładzie, przestałam chodzić na studia przed rokiem i nie mam szans żeby zdać. Tragiedia.
dzejes - 27 czerwca 2009, 22:48

A ja tej nocy przespałem bite 10 godzin - co ostatnio zdarzyło mi się chyba miesiąc temu, a tak to spałem po 5/6. I pierwszy raz od daaaawna miałem istną galopadę snów.
Martva - 27 czerwca 2009, 23:08

Pal sześć studia, najgorsze są powroty do podstawówki. I matematyka :twisted:
Chal-Chenet - 27 czerwca 2009, 23:42

Martva napisał/a:
Pal sześć studia


gudrun - 28 czerwca 2009, 07:12

Jestem tu od niedawna, rzadko się odzywam w ogóle, a tu taki sen: śniło mi się forum a na nim Martva, która omawia ze światem swoje problemy, zaś inni walczą w tle.
Skoro JA mam takie sny, to wy musicie je mieć nieustannie :shock: :shock:

Adashi - 28 czerwca 2009, 08:37

Co Ty gudrun, nam się już Martva znudziła jako obiekt senny, teraz Ty nam się śnisz :roll:
hardgirl123 - 28 czerwca 2009, 08:49

śniło mi się dwóch młodych megaprzystojnych policjantów w czerni :)
Martva - 28 czerwca 2009, 10:09

hardgirl123, mam nadzieję że byli wysocy ;P:
joe_cool - 28 czerwca 2009, 10:30

a mi się śnił taki jeden znajomy (który po moim śnie nagle zaczął mi się wydawać szalenie przystojny ;) ) i całkowicie mnie ten sen rozmontował. do tego rano obejrzałam sobie jego fotki w necie, głupia ja :roll:
hardgirl123 - 28 czerwca 2009, 11:23

martva, byli wysocy, bruneci, niebieskoocy w ślicznych czapeczkach z daszkiem :) mrraauuu, ładnie zbudowani, :>
ilcattivo13 - 28 czerwca 2009, 13:10

Adashi - mów za siebie. Mnie tam regularnie, trzy razy w tygodniu, Martva pomaga zbudować ogromny trebuszet. A koszyk miotający zrobiony jest z monstrualnego stanika ;P:
Adashi - 28 czerwca 2009, 13:37

ilcattivo13, sprawdzałeś w senniku co to może znaczyć? :mrgreen:
Virgo C. - 28 czerwca 2009, 14:51

ilcattivo13 napisał/a:
A koszyk miotający zrobiony jest z monstrualnego stanika ;P:




Takiego ? ;P:

ilcattivo13 - 28 czerwca 2009, 15:18

Adashi, wolę nie wiedzieć :wink: a co, jak się okaże, że trzeba rozumieć dosłownie?

Virgo - nie aż tak monstrualny, ale coś w tym guście. Jedną miskę miał zlikwidowaną, żeby się nie zaczepiało o hak wyrzutnika :)

Memento - 13 sierpnia 2009, 23:38

Ostatnie trzy sny (jakie zapamiętałem): kobieta rozpuszczająca się w kadzi z kwasem - na oczach jej dziecka, hipnotyzer który zmusił kilkanaście osób z małego miasteczka do odpiłowania sobie kończyn i obdarcia się ze skóry (przyśniło mi się zanim obejrzałem SAW :P ), goniący kogoś wilkołak. Albo uciekający przed czymś.
Gwynhwar - 13 sierpnia 2009, 23:46

Memento napisał/a:
Ostatnie trzy sny (jakie zapamiętałem): kobieta rozpuszczająca się w kadzi z kwasem - na oczach jej dziecka, hipnotyzer który zmusił kilkanaście osób z małego miasteczka do odpiłowania sobie kończyn i obdarcia się ze skóry (przyśniło mi się zanim obejrzałem SAW :P ), goniący kogoś wilkołak. Albo uciekający przed czymś.


Ciężko pracujesz na avatar...

Chal-Chenet - 13 sierpnia 2009, 23:49

Gwynhwar, \m/
Gwynhwar - 13 sierpnia 2009, 23:57

Ech, znudziło mi się... To i tak pewnie nie jest nikt istotny. Ale ładnie pisał o.O'
Memento - 14 sierpnia 2009, 09:01

Nikt istotny? Oooo wypraszam sobie.
hardgirl123 - 14 sierpnia 2009, 11:51

śniła mi się wielka rzeka pełna mleka a nda nią siedziało kocię illianny :>
Gwynhwar - 14 sierpnia 2009, 12:00

Śnił mi się park z którego się nie wychodziło i nie wolno tam było wchodzić pojedyńczo (oczywiście weszłam). Zgubiłam tam bambosz, którego od rana nie moge znaleźć!
feralny por. - 12 września 2009, 17:52

Miałem dziś dziwaczny sen.
Siedziałem na prawym fotelu (drugi pilot) w kabinie śmigłowca, chyba Mi2. Kilkanaście metrów przed nami (bo na lewym ktoś siedział, facet jakiś), stała z włączonymi silnikami druga maszyna znacznie większa nie wiem jednak jakiego typu. Obserwowałem przygotowujący się do startu śmigłowiec, kiedy eksplodował, niknąc w kuli dymu i ognia. Belka ogonowa odłamała się i jak w zwolnionym tempie opadała ku ziemi, by w końcu uderzyć o ziemię wirującym na końcu śmigłem, które rozpadło się na kawałki. Jeden z nich popędził w moim kierunku, spróbowałem się uchylić, nic to jednak nie dało. Kawał śmigła rozbił szybę i rąbnął mnie w głowę miażdżąc hełm. Straciłem przytomność. Ocknąłem się kiedy pierwszy pilot wywlekał mnie z kabiny. Prawą stronę twarzy miałem zdrętwiałą oczy zalewała mi krew i w ogóle nie do końca kojarzyłem co się dzieje. Przy zakładaniu opatrunku zorientowałem się, że chyba nie straciłem prawego oka, a potem wszystko się zamazało i rozpłynęło.
Ten sen był niepokojąco realistyczny, w cale mi się to nie podobało.

Fidel-F2 - 12 września 2009, 17:56

wybierasz się do Afganistanu?
feralny por. - 12 września 2009, 17:58

No właśnie nie, z resztą i tak nie jestem pilotem, w śmigłowcu mogę najwyżej za balast robić.
Fidel-F2 - 12 września 2009, 18:00

a może się wybierasz tylko jeszcze nie wiesz
feralny por. - 12 września 2009, 18:11

Właśnie o tym samym pomyślałem, szlag.
Memento - 12 września 2009, 21:23

To chyba przez seans Inglourious Basterds i książkę którą aktualnie czytam, ale...

śniło mi się że zaciukałem fuhrera o.O"

Martva - 14 września 2009, 10:57

Najwyraźniejszy motyw z dzisiejszego snu: szkoła, matematyka, klasówka. Kojarzyłam jedynie równania z jedną niewiadomą, ale jakies kosmicznie długie, reszta to była jakaś totalna masakra, patrzyłam i nie wiedziałam co to jest...
joe_cool - 14 września 2009, 11:40

ostatnio śnił mi się mój ślub - jakiś totalny koszmar, był to najgorszy dzień w moim życiu (w tym śnie, oczywiście) :roll:
Memento - 16 września 2009, 16:47

Cedrik napisał/a:
Ech a mi sie dzisiaj śnił sen straszny i okropny. Otóż nie miałem ręki. Nie wiem dlaczego, ale mi coś ucięło i nie moglem pisać... to znaczy pisałem, ale jedną ręką tylko. To było straszne.
I teraz rada dla potomności: Jeśli nie chcecie mieć tego typu snów, nigdy nie czytajcie Kinga przed snem ;D
A ja czytałem. ,,Ręka Mistrza" wpłynęła na mnie dosyć sugestywnie...

A ja bardzo często przed snem czytam Kinga, i nigdy nie miałem żadnych koszmarów. ;D Zauważyłem że dziwadła śnią mi się prawie zawsze, gdy przed snem zjem jakiegoś dziwnego mixa, na przykład banana zagryzam pajdą z szynką, albo mandarynki pajdą z serem. Obowiązkowo z ketchupem. ;D

snkkrk napisał/a:
Ja czasami z snu zapamiętam obraz.
A póżniej w rzeczywistości mam dejavu. Zdaje mi się że znam ten obraz już był , widziałem go we snie :shock:

A mi się śnią dosyć często erotyczne sny :D . Ale nie będe opowiadał :oops: :mrgreen:

Zastanawiałem się przez chwilę czy to nie ja to kiedyś napisałem, i czy mnie teraz jakaś amnezja nie żre - ale nie. ;D

Przed chwilą miałem jakieś dziwne derzawi. Wysłuchałem i przeczytałem fragment promocyjny Under The Dome Kinga, i wydawało mi się że już to skądś znam. Przynajmniej kolorystykę strony.

Żerań - 16 września 2009, 17:10

Ciekawe, czy King ma koszmary po napisaniu własnej powieści...W sumie, to jedynym filmem, jakiego się bał, była AFAIR, "Mgła" reżyserowana przez Darabonta...

Co do snów, to nie pamiętam ich za często, ale niedzielny pamiętam dość dobrze, bo był...dziwny. Nie wiem, dlaczego, ale kupowałem broń u jakiegoś handlarza. Znajdowaliśmy się pod ziemią (ruiny metra? bunkier? coś w tym stylu), ale nie wiem czemu, a kiedy wychodziłem na powierzchnię to się obudziłem. Rozwaliła mnie jedna rzecz: w poniedziałek miałem załatwić jedną rzecz w dziekanacie i...załatwiłem. :mrgreen:

Agi - 18 września 2009, 01:28

Koszmar osaczenia, broniłam się amerykańskimi widłami, a teraz boję się zasnąć.
Kasiek - 18 września 2009, 18:57

Ostatnio mi się śniło, że zaręczam się po raz wtóry z tym samym facetem, tylko ostatnio bylo bez pierścionka,a teraz z, a nawet z nadwyżką, bo dostałam jeden do ręki, a z 10 w pudełeczku. Każdy z takiego kółeczka do breloczka w kolorze mosiądzu i z oczkami z plastiku. Jaki koszmar no... :P
shenra - 18 września 2009, 19:12

A ja dzisiaj zapierniczałam na miotle za jakąś piłką... :shock: , a może to nie był sen :lol:
hrabek - 21 września 2009, 07:56

Taka mała złota piłeczka ze skrzydełkami? W Quidditcha grałaś? :D
Memento - 21 września 2009, 08:56

Parę dni temu śniło mi się że grałem w grę na podst. Ręki Mistrza Stefana Króla. :shock: Albo to była jakaś animowana ekranizacja... :|
hrabek - 22 września 2009, 13:25

Śniło mi się, że zadzwonił prezes firmy, w której byłem na rozmowie i mi podziękował. A ja starałem się wymyślić takie dwa zdania, w których jednocześnie powiem mu, że nic się nie stało, a jednocześnie uzmysłowię mu, że jeśli źle wypadłem na rozmowie to tylko dlatego, że byłem stremowany, bo tak mi na tej pracy zależało i że nie znajdzie lepszego pracownika ode mnie.
Oczywiście ciężko było coś takiego powiedzieć w kilku słowach, na szczęście mój mózg co chwila resetował czas i prezes do mnie dzwonił i dzwonił, a ja mu się tłumaczyłem na setki sposobów.
Nie pamiętam czy kiedykolwiek śniła mi się rozmowa o pracę. Kurde, zależy mi, a telefon milczy...

aniol - 22 września 2009, 13:58

koszmar!
wezwanie do oddania dyplomu i powrotu na studia, bo ktos sie doszukal ze na IIgim roku nie zaliczylem j.rosyjskiego!
i jest to sen ktory powraca mi cyklicznie od kilku lat!

Godzilla - 22 września 2009, 16:29

aniol, skądś znam takie sny...
Memento - 22 września 2009, 19:28

Dziś moja podświadomość znowu dała czadu. Najpierw byłem Kleszczem (to ten niebieski wielki kretyn (primo, secundo) i z innymi absurdalnymi superbohaterami z tegoż serialu (który kochałem w późnym dzieciństwie) byłem na jakiejś równie absurdalnej misji. W następnym, hmm, akcie moje osiedle zaatakował kosmita, kształtem i konsystencją przypominający twardą, różowo-bordową kupę, taką z mackami i wszystkimi innymi kosmicznymi bajerami. Najpierw wyżarł trzewia sąsiada, później się w nich 'zadomowił' przejmując kontrolę nad resztą ciała.




o.O"

illianna - 22 września 2009, 21:46

a ja miałam sen pod tytułem, zaraz to sie stanie jak tylko... i się nie stawało, bardzo męczący sen zwłaszcza, że erotyczny, szczególnie zaś, że ta osoba absolutnie nie powinna mi sie śnić, to znaczy na jawie bym na to nie wpadła, więcej szczegółów nie będzie ;P:
Memento - 22 września 2009, 22:08

Szszszszkoda.
Fidel-F2 - 22 września 2009, 22:12

czyżby czyżyk
illianna - 22 września 2009, 22:16

Fidel-F2, pewnie myślałeś, że to Ty, ale wstydziłeś się powiedzieć głośno, ;P:
Fidel-F2 napisał/a:
czyżby czyżyk
inny ptak :mrgreen:
Fidel-F2 - 22 września 2009, 22:17

illianna, przeciez powiedziałem
illianna - 22 września 2009, 22:20

a co masz wspólnego z czyżykiem ;P: , myślałam, że ostatnio jesteś :mrgreen:

Martva - 23 września 2009, 08:09

Miałam straszną masę snów, części nie powiem chociaż pamiętam. A tak poza tym: ktoś chciał skrzywdzić mojego psa, natomiast później (albo wcześniej) oglądałam z moim ex meble w sklepie i była owłosiona szafa, znaczy w górnej części z lakieru wyrastała jej taka sierść jak na męskim torsie. Aua.
illianna - 23 września 2009, 09:53

Martva napisał/a:
owłosiona szafa
znasz ten wierszyk o szafie i Freudzie :mrgreen:

"Słonimski Antolek nie uznaje Freuda,
po prostu powiada - to jakaś niedojda!!!
Śniła mi się szafa, tak sobie, od rzeczy.
A ten Freud powiada,
że to organ kobiecy.
A jeśli się we śnie ten organ zobaczy,
to się pytam Freuda:
czy to szafę znaczy?

Martva - 23 września 2009, 10:00

O jaa... :oops:
Martva - 4 października 2009, 12:09

Jedyny motyw z dzisiejszych snów który zapamiętałam: Sebastian U. którego wysłałam na naleśniki z białym serem na słodko, a on ich nie lubił. Ja też ich nie lubię. Nic nie rozumiem.
Moja mama powiedziała że to freudowskie, bo coś okrągłego, płaskiego i jeszcze się zwija, ale zaprawdę powiadam Wam, nie znam nic okrągłego, płaskiego co się zwija i jest freudowskie. Moja siostra rzekła 'ha, ha, piersi!' na co odparłam 'ha, ha, chyba Twoje' i umilkła.
Przepraszam Sebastiana jeśli sny o naleśnikach z białym serem naprawdę są takie wieloznaczne. Albo jeśli ich nie lubi.

shenra - 4 października 2009, 12:13

Martva napisał/a:
naleśniki z białym serem
Martva napisał/a:
coś okrągłego, płaskiego i jeszcze się zwija
Martva napisał/a:
i jest freudowskie
jej kobieto... :mrgreen: teraz to interpretacje przekrzykują się w mojej głowie :oops: , ale poczekajmy na illiannę ona tu specjalistą jest :twisted: :mrgreen:
Martva - 4 października 2009, 12:14

Ekhem, to ja już pójdę, bo jeśli to coś naprawdę dziwnego to jeszcze oberwę w rudy łeb patelnią... :oops:
Virgo C. - 4 października 2009, 12:19

A tam od razu oberwiesz patelnią, po prostu następnym razem jak illianna zrobi naleśniki ze szpinakiem to Twoje będą zawierać nie tylko szpinak ;)
illianna - 4 października 2009, 13:18

Martva, S. faktycznie ich nie lubi, a zwłaszcza jako dania obiadowego, jako deser prędzej, lubi ze szpinakiem i czosnkiem, a jeśli chodzi o skojarzenia to mi się ostatnio wszystko kojarzy z jednym, więc nie będę oryginalna, długie, okrągłe z białym w środku, wkłada się do buzi...hym, NALEŚNIKI Z SEREM ;P:
ale, nie przejmuj się, to taka noc była, mi się śnił właściciel króliczka, bez króliczka, to po wczorajszym gadaniu o białym króliczku, a i jeszcze śniła mi się koleżanka, która przyszła z zapchlonym kotem i bałam się, że mój kot tez złapie pchły :mrgreen:

RD - 4 października 2009, 14:14

Martva napisał/a:
Jedyny motyw z dzisiejszych snów który zapamiętałam: Sebastian U. którego wysłałam na naleśniki z białym serem na słodko, a on ich nie lubił. Ja też ich nie lubię. Nic nie rozumiem.

A czy Sebastian czymś Cię ostatnio nie zdenerwował, skoro chcesz go nakarmić nielubianą przez was oboje potrawą? :mrgreen:

Martva - 4 października 2009, 16:28

illianna, no ja wczoraj rozmawiałam o naleśnikach (bez sera) z naszym nowym młodym kolegą, więc pewnie stąd się wzięły, ale psuć dobrego naleśnika serem i jeszcze wysyłać Sebastiana żeby go jadł? A fe.

RD, broń Bogini, bardzo lubię Sebastiana i jest jedną z nielicznych osób które nie denerwują mnie ani trochę :)

Jedenastka - 8 października 2009, 14:53

Dziwny tytuł tematu...
Oczywiście śni mi się picie !
Co innego może się śnić pijawce?
:P

Memento - 8 października 2009, 15:03

A mnie się śniła jedna znajoma panna. Fajna. 8)
ZiomeX - 12 października 2009, 06:42

Mi się śnił straszny sen że cała klasa na pendrivach przyniosła dokument tekstowy zajmujący ponad 10 GB!(kilka dni temu założyłem się z kolegą o 10zł że nie przyniesie na pendrivie takiego dokumentu zajmującego ponad 1 GB,pewnie przegrałem zakład :cry: )
Jedenastka - 12 października 2009, 07:41

Memento napisał/a:
A mnie się śniła jedna znajoma panna. Fajna. 8)

A jaka panna jest dla Ciebie fajna? 8)

illianna - 12 października 2009, 13:02

śniła mi ie zamieć śnieżna w Chodzieży, która wyglądała jak całkiem inne miasto :|
Ozzborn - 14 października 2009, 09:03

ZiomeX napisał/a:
że nie przyniesie na pendrivie takiego dokumentu zajmującego ponad 1 GB

Jesli nie był to mawete lub nie zna mawete to jest szansa, że nie wygra ;P:

Memento - 14 października 2009, 09:38

Jedenastka napisał/a:
Memento napisał/a:
A mnie się śniła jedna znajoma panna. Fajna. 8)

A jaka panna jest dla Ciebie fajna? 8)

Yyy no fajna. ;P:

Witchma - 15 października 2009, 07:31

Mnie się dzisiaj śniło, że mi AHE oddała kasę :roll:
Memento - 15 października 2009, 10:08

Śniło mi się że biorę udział w Wielkim Marszu! Aaaaaaa! :shock:
illianna - 15 października 2009, 11:11

śniła mi się zamieć śnieżna w Chodzieży, która wyglądała jak całkiem inne miasto
tak napisałam 12.10

a teraz powiedzcie że nie jestem pregognitą ;P: wprawdzie akurta tu śnieg nie pada ale zbieznośc faktów uderzająca

a dzisiaj miałam kulinarny sen o nalesnikach z serem, które akurat ja uwielbiam i niekulinarny sen o koledze, który gonił w slipkach i mu było zimno, ale to chyba dlatego, ze marzłam w nocy :evil:

Martva - 15 października 2009, 13:42

illianna napisał/a:
a dzisiaj miałam kulinarny sen o nalesnikach z serem,


Ha! To zaraźliwe!
Ale nie karmiłaś nimi Sebastiana?

illianna - 15 października 2009, 15:05

Martva, jadłam je na stołówce na konwencie :shock:
Memento - 18 października 2009, 13:39

Śniło mi się, że prowadzę samochód po pijanemu. Oo"" Ciekawe, zwłaszcza że nie mam prawa jazdy... Oo""
Ozzborn - 18 października 2009, 13:41

Przynajmniej by Ci nie zabrali :lol:
Jedenastka - 29 listopada 2009, 09:45

Memento napisał/a:
Śniło mi się, że prowadzę samochód po pijanemu. Oo"" Ciekawe, zwłaszcza że nie mam prawa jazdy... Oo""

A jechałeś ze znajomą, fajną panną czy bez? ;P:

hardgirl123 - 29 listopada 2009, 16:52

a mnie się śniło, że wprost na moje ręce spadł koleś z rusztowania :>
Ziuta - 29 listopada 2009, 17:01

Martvieję z dnia na dzień. To jest fakt. Nawet mam takie emo-sny jak Martva. Więcej nie powiem, bo się wstydzę :oops:
hardgirl123 - 29 listopada 2009, 17:18

a mnie sen opisany powyżej przeze mnie przeraża i boje się że powróci lub co gorsza sie ziści
ihan - 3 stycznia 2010, 18:47

Śnił mi się śnieżnobiały jamnik w czarne kropki, ale takie drobne, mniejsze niż mają dalmatyńczyki. Fajnie wyglądał.
Martva - 3 stycznia 2010, 18:53

Widziałam na allegro szczenięta po dalmatyńczyku i jamniku, jeden z nich był kropciaty. Boję się jak to będzie wyglądać jak urośnie :shock:
ihan - 3 stycznia 2010, 19:10

Ja bym się jeszcze kłopotów zdrowotnych takiego psiaka obawiała.
Witchma - 3 stycznia 2010, 20:53

Mnie się śniło, że zajmowałam się czarnym niedźwiadkiem, który uciekł z zoo :roll:
Rudus - 4 stycznia 2010, 09:07

A mi sie snilo ze bylem opatem klasztoru mnichow buddyjskich i rozmawialem z bardzo mlodym Dalaj Lama ^^
Martva - 4 stycznia 2010, 09:22

Siedziałam sobie w sali szkolnej, znaczy klasie, i gadałam ze znajomymi. Miałam ze sobą akwarium, w akwarium początkowo chłodziły się butelki z jakimiś trunkami, ale jak spojrzałam któryś raz z rzędu, to pojawiło się kilka rybek. A potem chomik. Chomik był wodnym chomikiem, takim wodnym ssakiem jak foka czy delfin, wiedziałam to, jak zaczął pływać do góry brzuszkiem to nie pomyślałam że się utopił, tylko że zdechł. I zastanawiałam się gorączkowo co z nim zrobić, a on wypuścił masę banieczek powietrza, poruszał łapkami i pływał sobie dalej. A naprawdę myślałam że już nie żyje.
Potem nagle zjawiło się więcej ludzi i przyszedł nauczyciel. Wyglądał jak jeden z bohaterów 'To właśnie miłość', tylko miał jeszcze brodę, poza tym okazał się nauczycielem angielskiego z bardzo mocnym dziwnym akcentem i nie tylko ja go nie rozumiałam.

Memento - 4 stycznia 2010, 16:32

Ostatnie co pamiętam że mi się śniło, to nawiedzona plantacja, na której duchy patroszonych kabaczków brały krwawy odwet za siebie i za pożartych kuzynów. Poje*any sen, nawet jak na mnie. Oo''
Tomcich - 4 stycznia 2010, 20:55

Ostatnio sny mam katastroficzne. A to rozbrajam reaktor atomowy w robocie, a to Słońce zaczyna się przekształcać i palić Ziemię. (Szczególnie utkwił mi w pamięci obraz jak chowałem się pod mostem, a tu rzeka zaczyna się gotować i parować). Cóż, rok 2012 coraz bliżej.
Ozzborn - 6 stycznia 2010, 11:19

Matko Bosko ale miałem straszny sen. Śniło mi się, że wreszcie przydarzył się koncert KISS w Polsce - w ramach jakiegoś festiwalu zdaje się że nie pasującego stylistycznie do Kiss. Dzikie tłumy na widowni. Zaczynają grać. I nagle wieśniactwo zaczyna powoli opuszczać obiekt. Do końca pierwszego numeru (Love Gun to chyba był) pod sceną zostałem tylko ja i moi znajomi. Skończy pierwszy numer i wyszli - a po chwili pocący się Pan poinformował, że bardzo mu przykro, ale w sytuacji tak małego zainteresowana pan Gene Simmons zdecydował, że nie będą grać dla tak małej publiki. Nie wiedziałem czy płakać czy ciskać przedmiotami. :cry: Nawet we śnie nie mogę ich zobaczyć na żywo ;]
Memento - 6 stycznia 2010, 15:38

Jedenastka napisał/a:
Memento napisał/a:
Śniło mi się, że prowadzę samochód po pijanemu. Oo"" Ciekawe, zwłaszcza że nie mam prawa jazdy... Oo""

A jechałeś ze znajomą, fajną panną czy bez? ;P:

Yyy bez. :D

Parę dni temu nawiedził mnie taki oto koszmar - jechałem tramwajem bez skasowanego biletu. Oo"

ketyow - 13 stycznia 2010, 07:33

Śniło mi się, że licytacja mojego combo do gitary przekroczyła 1000 zł... I mówiłem sobie jeszcze w tym śnie, że to niemożliwe, że to musi mi się śnić, bo przecież nówka stoi 975. No i obudziłem się i nadal nikt poza mną nie licytuje 8)
Memento - 14 stycznia 2010, 23:29

Dziś miałem kilka dziwnych snów, ale teraz pamiętam tylko ten z nowym filmem o Bondzie... Oo"
Agi - 17 stycznia 2010, 05:37

Śnił mi się dyrektor naszego szpitala. Chora będę?
dalambert - 17 stycznia 2010, 22:12

Agi napisał/a:
Śnił mi się dyrektor naszego szpitala.

NFZ wszelkie koszta funkcjonowania szpitala pokryje i jeszcze na inwestycje dołoży :mrgreen:

Agi - 17 stycznia 2010, 22:20

Akurat nasz szpital dobrze stoi, nie ma długów i cały czas inwestuje, więc chyba nie o to chodzi. ;P: Raczej będę chora.
dalambert - 17 stycznia 2010, 22:42

Agi, ma czy nie ma , to pikuś ! A ja taki piekny sen Ci wymyślilem, zdrowa będziesz :D
Jedenastka - 17 stycznia 2010, 22:47

Czy dyrektor umie leczyć? Czy tylko zarządzać?
Agi - 17 stycznia 2010, 22:50

Jedenastka, i jedno i drugie. Jest bardzo dobrym chirurgiem.
Umie ciąć nie tylko koszty.

Jedenastka - 17 stycznia 2010, 23:00

W takim razie miałaś dobry sen.
Piech - 18 stycznia 2010, 00:26

Agi napisał/a:
Akurat nasz szpital dobrze stoi, nie ma długów i cały czas inwestuje

Więc mu się obetnie budżet i da tym, którzy narobili długów, a pieniądze prze**lili.

Agi - 18 stycznia 2010, 00:41

Piech, czemu tak źle życzysz mojemu miastu?
Teraz to mi się będzie śniło. :wink:

Martva - 18 stycznia 2010, 12:10

A mnie się dziś śnił Dabliu. Ale wyglądał nie jak Dabliu, tylko inaczej.
Memento - 19 stycznia 2010, 11:25

Dziś śniła mi się zagłada i masowe wymieranie ludzi. Znowu. To chyba przez oglądanie Jericho i Six Feet Under... Oo"
dalambert - 19 stycznia 2010, 11:40

A mnie się śniło Globalne Ocieplenie zawiązujące zielone kokardki ekologom na ogonkach :P
Rafał - 19 stycznia 2010, 11:45

Śniło mi się, że żona przyniosła do domu psa. Cóz to może znaczyć? Ma kochanka czy co? :shock: :lol:
Kruk Siwy - 19 stycznia 2010, 11:45

Pies?
Rafał - 19 stycznia 2010, 11:47

No pies, kudłaty taki, a z mordy to niepodobny do nikogo. Myślisz, że to poważne?
Jedenastka - 19 stycznia 2010, 11:51

Rafał napisał/a:
Śniło mi się, że żona przyniosła do domu psa.

To może znaczyć, że nie pilnujesz żony jak należy. Brakuje jej poczucia bezpieczeństwa i potrzebuje psa. Albo - ponieważ Tobie się to śniło - podświadomie pragniesz być pieseczkiem swojej żony... :P

Rafał - 19 stycznia 2010, 11:52

Hm, nie rozumiem za bardzo, znaczy się, mam się odszczekiwać, czy machać ogonkiem?
Jedenastka - 19 stycznia 2010, 11:54

Być wiernym, łasić się i pilnować aby nie spotkało jej coś złego.
W kwestii ogonka wolę nie zabierać głosu... omów to z żoną.

Rafał - 19 stycznia 2010, 11:59

Chyba znam inną definicję "Psa na baby" :D
Jedenastka - 19 stycznia 2010, 12:02

No nie... żona przyniosła do domu psa na baby? :shock:
W takim razie - miej się na baczności. Badź czujny!

ketyow - 20 stycznia 2010, 07:31

Śniło mi się, że mnie w ciasnej uliczce łoś stratował. Nie było jak się uchylić. W ogóle niespokojna noc, snów miałem całą masę, budziłem się ciągle. Jeszcze przed chwilą pamiętałem ze trzy czy cztery, ale wypadły mi z głowy. Ale żeby łoś...
ketyow - 20 stycznia 2010, 07:34

Rafał napisał/a:
mam się odszczekiwać, czy machać ogonkiem?

Jedenastka napisał/a:
Być wiernym, łasić się i pilnować aby nie spotkało jej coś złego.


Cholerne różnice gatunkowe :mrgreen:

Jedenastka - 20 stycznia 2010, 23:00

Ciekawe, czy łoś Cię gonił we śnie...
ketyow napisał/a:
Cholerne różnice gatunkowe

Sny są po to żeby dowiedzieć się więcej nie tylko o sobie :wink: .



Dobranoc... już jedenasta...

illianna - 21 stycznia 2010, 12:41

a mi śnił się ciąg dalszy rozmowy luckiem i tak do rana, ale się nagadałam....
Martva - 21 stycznia 2010, 12:45

illianna, a mi sie dziś śniłaś Ty, własnie mi się przypomniało :)
illianna - 21 stycznia 2010, 13:02

ciekawe kto śnił się luckowi ;P: ?
Anix - 22 stycznia 2010, 21:14

Mi się bardzo często śni, że prowadzę wielką Xantię mojego faceta. Co najśmieszniejsze w śnie jestem niepełnoletnia, ale zawsze prowadzę dobrze i przepisowo xD na codzień jestem bardzo letnia (oczko w tym roku), ale prawka nie mam. Mimo że stary jest instruktorem.
Khorne_S - 22 stycznia 2010, 21:17

A mi się śni ostatnio wycieczka po piekle...dosłownym piekle...ostatnio zwiedziłem Gehennę...a dziś to miałem zupełny koszmar.
Śniło mi sie że trafiłem do piekła dla Kotów...Biedne futrzaki jak miauczały smutno :cry:

Memento - 22 stycznia 2010, 21:25

Nie pamiętam czy to wczoraj czy dzisiaj, ale śniło mi się, że z bratem odpalaliśmy fajerwerki. W ciągu dnia, na zewnątrz, ale coś było nie tak z niebem. 'Kończyło' się tuż nad naszymi głowami, a rakietki i rzymskie ognie robiły w nim dziury jak w styropianie.


Oo"

ketyow - 22 stycznia 2010, 23:55

Mi się często śni, że przestawiłem budzik o 10 minut dalej, a potem się okazuje, że go zupełnie wyłączyłem ;P:
Memento - 27 stycznia 2010, 19:01

Dziś miałem kilka snów, ale zapamiętałem tylko ten z trójkątem Monica Bellucci-Salma Hayek-jakiś brunet. Było ciemno i wilgotno, założę się że baraszkowali na cmentarzu. Ech, ten niedobry Barker. ;P:
Ozzborn - 31 stycznia 2010, 12:46

Mi się śniło że miałem białego szczurka. Był milutki i nie śmierdział - dziwne...
Witchma - 31 stycznia 2010, 12:47

Ozzborn, a ile wypiłeś? :D
Ozzborn - 31 stycznia 2010, 12:59

No właśnie właśnie raptem 3 piffa w tym jedno mocne. Może coś było w tej dalambertowej tabace? ;P:
Martva - 31 stycznia 2010, 13:59

Śniło mi sie że robiłam jakąś sesję zdjęciową, a potem się okazało że zamiast 100 złotych muszę zapłacić 600 z hakiem, bo wliczyli jakieś ubezpieczenie :shock: Sen z serii szczegółowych, nawracających w serialowych kawałkach i niezbyt pamiętany rano.
mad - 31 stycznia 2010, 14:23

Martva napisał/a:
muszę zapłacić 600 z hakiem


Zależy, jaki to hak. Jeśli 666 zł to niedobrze z Tobą.

Martva - 31 stycznia 2010, 14:27

Zupełnie nie pamietam jaki był hak :) Przypomniało mi się że sesja miała być w białej kiecce typu ślubnego, ale po co i dlaczego? Może to pamiętałam budząc się za pierwszym razem, ale za trzecim juz nie.

I tak najgorsze są projekty bizuterii, człowiek się budzi w nocy i myśli 'zapisać? narysować?' a potem zapadając w otchłań kolejnego snu mruczy 'rrraaaanoooo' a rano pamieta że mu się śnił projekt, ale zero szczegółów.

Chal-Chenet - 31 stycznia 2010, 14:29

Z reguły nie pamiętam snów, ale dzisiaj kroiłem jakieś ciasto, które według tradycji powinno się potem wkładać na głowę. Ale nie mogłem tego zrobić, bo dostałem napadu śmiechu. :roll:
mad - 31 stycznia 2010, 14:35

Pamiętam sny, pamiętam pomysły ze snów, które jednak zawsze są kiepskie. Kiedyś, gdy trochę zajmowałem się muzyką, przyśniło mi się parę melodii. W śnie wydawały się ciekawe, ale po przebudzeniu, choć potrafiłem je powtórzyć, tchnęły banałem.
Sądzę, że nie warto przykładać wagi do sennych olśnień - rzadko mogą stanowić jakąś wartość.
Kilka lat temu np. przyśniło mi się przysłowie "Odporny jest najbardziej oporny". W śnie sądziłem, że to co najmniej "Myślę, więc jestem". Dopiero po przebudzeniu sam siebie sprowadziłem na ziemię.

Piech - 31 stycznia 2010, 15:07

Logika snów może nie wytrzymuje konfrontacji z jawą, za to atmosfera sennych marzeń jest bardzo wzbogacająca. Można ją twórczo wykorzystać.
mad - 31 stycznia 2010, 15:10

Tu sie zgadzam jak najbardziej. Inspiracja - tak, gotowe odpowiedzi - nie.
dzejes - 31 stycznia 2010, 17:00

Podobnież Mendelejewowi przyśniła się gotowa tablica.
Ziemniak - 31 stycznia 2010, 17:05

A innemu chemikowi pierścień benzenowy - sześć diabełków tańczących w kółko :twisted:
mad - 31 stycznia 2010, 17:36

dzejes napisał/a:
Podobnież Mendelejewowi przyśniła się gotowa tablica.


Ale jakby ciągle jest nieukończona :D

Martva - 5 lutego 2010, 15:33

Tuz przed bardzo złym przebudzeniem: klasówka z fizyki. Dłuuuga. Jakieś wzory, podstawianie, przekształcanie, wszystko totalnie chaotyczne i człowiek się gapił w kartkę 45 minut i zastanawiał się dlaczego nawet nie otworzył podręcznika... Brrr.
Agi - 5 lutego 2010, 18:13

Wszystkie moje koty i jeszcze jakieś obce, cała gromada, po łóżku i szafach skakały, aż się bałam. Obudziłam się i na wszelki wypadek poszłam je nakarmić.
ketyow - 5 lutego 2010, 18:39

Agi, mogłaś siebie nakarmić nimi. Też jakieś rozwiązanie problemu :mrgreen:

mad, mi wyśnione trzy koszmary, posłużyły za podstawkę trzem opowiadaniom (z których dwa mam ostatecznie nadal w głowie, a jedno ukończone i nawet uważam je za niezłe), więc czasem sny potrafią być twórcze. Najgorsze, że jak się przebudzisz z ciekawego koszmaru, to nie możesz już iść spać i musisz ciągle o nim myśleć. To jedno opowiadanie, którego fragment jest całkowitym odwzorowaniem snu, pisałem przykładowo o 4.30 rano, natychmiast po przebudzeniu, żeby wizja nie przepadła.

Kocham mieć koszmary. Dla mnie to jak dobry film.

Memento - 5 lutego 2010, 22:17

ketyow napisał/a:
Agi, mogłaś siebie nakarmić nimi. :mrgreen:

Apudzieszty!

Cytat:
Kocham mieć koszmary. Dla mnie to jak dobry film.

Same here.

Dziś miałem dziwny sen, nawet jak na moje standardy. Jeździłem rowerem w lesie. Nie mam pojęcia skąd to wiem, ale to był las gdzieś pod Poznaniem. Zieloniutki że aż w oczy szczypało, i w ogóle siakiś taki hiperkolorowy.
Jechałem sobie ścieżką, która za którymś zakrętem zaczynała piąć się ostro pod górę, zamieniając się w wylaną smołą, popękaną, pooraną przez korzenie drogę. To nie całkiem to, ale taki opis jest najbliższy prawdy; nawierzchnia trochę wyglądała też jak pokryta zastygłą, zmarszczoną lawą, a w niektórych miejscach smołowanymi, źle dopasowanymi i nierównymi deskami. Zacząłem pchać rower pod górę. Nie wiadomo skąd - jak to w snach - na ścieżce pojawił się jakiś facet i zaczął nawijać że w roku tym a tym hitlerowcy budowali drogę przez las. Po co - już nie pamiętam.
Na szczycie pagórka minąłem siedzącą pod drzewem moją byłą. Uśmiechnęła się do mnie gdy ją mijałem. I wtedy się obudziłem.


Gdzieś w podpoznańskich lasach faktycznie jest taka poniemiecka droga, czy to tylko pierdnięcie mojej nieposkromionej wyobraźni?

Memento - 16 lutego 2010, 18:54

Nikt z forumowiczów tudzież foremek nie mieszka pod Poznaniem? :F


Dziś miałem dwa dziwne, niezwiązane ze sobą sny. W jednym ktoś próbował zabić mojego kota. Oo" Nie wyszedł z opresji bez szwanku - kulał i nie był taki ufny jak teraz.

Drugi sen to zapewne sprawka grania non stop w Painkillera. Rzecz działa się w niewykończonym wieżowcu (brakowało schodów i wind). Wysuszony trup miłościwie nam panującego Kaczyńskiego vs mój zmarły parę lat temu dziadek - fajt!. Oo"

Agi - 16 lutego 2010, 20:18

Memento, nie znam takiej drogi, więc się nie odzywałam.
ketyow - 17 lutego 2010, 22:01

Dziś rano śniło mi się, że byłem w jakimś budynku, typu hotel czy coś. Sam z całą masą lasek, była tam Caprica Six, szalała na moim punkcie, była strasznie zazdrosna o inne kobiety i je mordowała. Nim się przebudziłem pamiętam, że skoczyłem za nią i chwyciłem ją za nogę, żeby zatrzymać, zanim wbiła nóż w plecy kolejnej. Budzik zniszczył sen, ale z drugiej strony inaczej bym go nie pamiętał.

Co ciekawe powiedziałbym, że sen był długi, sporo zapamiętałem mniej istotnych wydarzeń i szczegółów, ale... Budzik obudził mnie o 6:55, zatrzymałem, zasnąłem i ponownie mnie obudził o 7:04. W raptem 9 minut wyśnić coś, co sprawia wrażenie mieć długość jakiegoś filmu? Zaskoczyło mnie to.

Z drugiej strony miałem kilka takich sytuacji, że noc, ciemno w pokoju, zamykam oczy, bo jestem zmęczony, otwieram je i jest już jasno i kilka godzin później. A byłem pewien, że cały czas jestem świadom i minęła może minuta.

Memento - 18 lutego 2010, 00:02

ketyow napisał/a:
Z drugiej strony miałem kilka takich sytuacji, że noc, ciemno w pokoju, zamykam oczy, bo jestem zmęczony, otwieram je i jest już jasno i kilka godzin później. A byłem pewien, że cały czas jestem świadom i minęła może minuta.

Miałem to samo parę razy. Musk to dzifna wynalaszek.

illianna - 18 lutego 2010, 09:47

Śniło mi się połączenie ślubu z pogrzebem, był to jakiś rzekomo obyczaj walijski, gdzie na ślubie przed młodymi przejeżdża trumna z kobietą, pan młody wkłada zmarłej monetę do ręki a panna młoda zabiera prezent który tamta ma w trumnie dla młodych, prezent musi koniecznie zawierać sznur korali z jakiś jagód typu jarzębina, w moim śnie jagody były granatowe, a pan młody bał się monet, no ma się bujną wyobraźnię :mrgreen:
Piech - 18 lutego 2010, 09:53

A co by na to Freud powiedział?
dzejes - 18 lutego 2010, 10:19

Mi się śniło, że ktoś mi opowiada jak to ZUS przysłał mu pismo informujące, że w związku z krótką chorobą, którą tek ktoś przechodził należy mu się zasiłek i prosi (ZUS) o podanie numeru konta.

Przebijcie to!

illianna - 18 lutego 2010, 10:19

Piech, a nie wiem, dawno z nim nie gadałam ;P:
nureczka - 18 lutego 2010, 10:26

A mnie się śnił magazyn pełen światłowodów.
Zastanawiam się , czy już pora na wizytę u psychiatry.

ihan - 19 lutego 2010, 11:03

Śniło mi się, że Przewodas zalogował się na forum SFFiH. Nie wiem co pisał, bo ostentacyjnie opuściłam forum.
Martva - 19 lutego 2010, 11:09

ihan, ale masz koszmary :shock:
ihan - 19 lutego 2010, 11:10

Sama się przeraziłam.
Kruk Siwy - 19 lutego 2010, 11:43

ihan, ależ to komedia. Z jego qólturom osobistą pobyłby na forum do piętnastu minut.
ihan - 19 lutego 2010, 12:04

Wiesz Kruku, wcześniej byłabym gotowa się z tobą zgodzić, ale teraz, no nie wiem, gość musi mieć chyba na kogoś jakieś haki i szantażuje, bo innego wytłumaczenia nie widzę. W każdym razie sen mnie zdenerwował.
Rafał - 19 lutego 2010, 12:46

Kruk Siwy napisał/a:
Z jego qólturom osobistą pobyłby na forum do piętnastu minut.
Bez kultury dałbym czternaście, bez kozery ciutke mniej :wink:
Matrim - 23 lutego 2010, 07:53

Mój pierwszy sen od baaardzo dawna i jak na złość musiał być polityczny :)

Śniło mi się, że stałem w kolejce w pewnym salonie prasowym, długiej kolejce, bo pracownicy gdzieś sobie poszli. Wszyscy czekali grzecznie, ale pojawił się pewien europoseł (który jeszcze niedawno był tylko wykładowcą na Uniwersytecie Śląskim). Czekać mu się nie chciało, to obsłużył się sam, płacił kartą. W sumie to mu się chwali, że w ogóle zapłacił. Ale moje poczucie obywatelskiej krzywdy domagało się sprawiedliwości. Zwróciłem więc uwagę, że powinien stać w kolejce i czekać grzecznie, jako i inni czekają. I oczywiście spłynęło to po europanu, jak woda po kaczce (z którą politycznie ma wiele wspólnego). Żeby moje było na wierzchu, to jeszcze mu powiedziałem, że był kiepskim wykładowcą. No. A nawet nie pamiętam, co kupowałem :)

Fight the oppression! ;)

ketyow - 23 lutego 2010, 08:53

Śniło mnie, że byliśmy w jakiejś dżungli z kompleksem budynków i ganiały nas raptory. Co ciekawe miałem ten sam sen już kilkakrotnie. Ale dziś się wydłużył i potem była akcja, że raptory przedostały się na kontynent (o ile wcześniej były na wyspie), rozmnożyły i było ich wszędzie pełno. Biegały sobie po mieście, strach panika i w ogóle.
Fidel-F2 - 23 lutego 2010, 08:56

dorób jakąś fabułkę i masz powieść
Piech - 23 lutego 2010, 09:02

Fidel-F2 napisał/a:
dorób jakąś fabułkę i masz powieść

Było.

Fidel-F2 - 23 lutego 2010, 10:43

a w czym to przeszkadza?
Piech - 23 lutego 2010, 12:22

Mi w niczym.
Matrim - 23 lutego 2010, 12:33

Piech, nie "mi", tylko "mnie" ;)
Piech - 23 lutego 2010, 14:18

Matrim napisał/a:
Piech, nie "mi", tylko "mnie" ;)


Dzięki!

Tu jest wytłumaczenie: http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=5375

Jedenastka - 27 lutego 2010, 12:09

A mi się śniło, że dzielimy się z dzejesem opłatkiem i składamy sobie życzenia.
I dzejes się życzliwie do mnie uśmiecha...

Chal-Chenet - 27 lutego 2010, 12:11

Forum fantastyczne, to i fantastyczne sny. :D
dzejes - 27 lutego 2010, 12:35

Ależ wy jesteście dziwni. Ja tak normalnie to jestem strasznie miłym człowiekiem.

No chyba, że za kierownicą.

Martva - 27 lutego 2010, 12:35

Mnie się śniło że prowadzę rozmowę telefoniczną, zamiast słuchawki trzymając w dłoni pół surowego jajka, znaczy skorupkę z odciętą górą i zawartością wybełtaną na jajecznicę.
Ozzborn - 28 lutego 2010, 16:03

A ja niedawno miałem to straszliwe uczucie, że budzik zadzwonił jak tylko zasnąłem, a sen trwał 2 sekundy, a spałem przecież 8h prawie. Coś strasznego.
Fidel-F2 - 28 lutego 2010, 17:07

Ozzborn napisał/a:
A ja niedawno miałem to straszliwe uczucie, że budzik zadzwonił jak tylko zasnąłem, a sen trwał 2 sekundy, a spałem przecież 8h prawie. Coś strasznego.
jak dla mnie genialne
Ozzborn - 28 lutego 2010, 20:03

Okropne, czułem sięjakbym w ogóle nie spał...
ketyow - 28 lutego 2010, 20:14

Ozzborn, pisałem o tym powyżej. Również nie widzę w tym nic przyjemnego, czujesz się równie zmęczony jak kładąc się spać, i właściwie to masz wrażenie, że ktoś wyciął Ci 8h z życiorysu. Jakbym przed snem wiedział, że coś takiego mnie czeka to wolałbym do rana poczytać albo coś pooglądać. Cokolwiek.
Memento - 3 marca 2010, 15:05

Miałem dziś taki oto sen: W drodze do domu skądś tam, napadł mnie jakiś oprych i niegroźnie dźgnął nożem. Poszedłem do szpitala, bo był - jak to we śnie - niedaleko. Dali mi znieczulenie, zszyli, potem dali jakiegoś innego procha, powiedzieli żebym odpoczął. Zasnąłem na pryczy na korytarzu. Obudził mnie straszny harmider. Rozglądam się, nasłuchuję skąd te krzyki i kwiki, aż tu nagle z jednej z sal wypada martwa zmasakrowana kobieta. Podbiega do mnie sanitariusz, coś tam wrzeszczy, ja zmulony prochami nie bardzo kumam czaczę, ale rozumiem że chce żebym poszedł z nim. Wskakujemy do ambulansu, aż tu nagle przed maską wyrasta Alien (tak, TEN Alien), ale taki jakiś niezdrowo zielony. Sanitariusz gaz do dechy sru przez Aliena i prujemy przed siebie. Gdzieś poza miasto, na sporą pustynię, rozmiarów na pewno nie bydgoskich, a co najmniej australijskich. Sanitariusz coś tam paple, że gdy kimałem na Ziemię przylecieli obcy. Okeeeej, myślę, założę się że masz w domu panzerfausta. Oczywiście że miał. Nagle pustynia znowu przeszła w miejskie zabudowania. Sanitariusz miał sporą hawirę jak na szpitalne płace. Wjechaliśmy do garażu, biegiem na balkon (duży, masywny, kuty w kamieniu) i jebut panzerfaustem w nacierających z wszystkich stron Alienów. :lol:
Magnik - 3 marca 2010, 16:19

Memento, to dobry materiał na książkę :D
Memento - 11 kwietnia 2010, 21:33

Dziś mam jeszcze lepszy materiał na ksiomszkem. Śniło mi się że spałem, a we śnie coś zUego mnie opętało. Po gwałtownym przebudzeniu z krzykiem - we śnie - to coś zUe przeskoczyło do budzikoradia, które brat zamontował na regale. Zanim do niego wniknął, przyjrzałem mu się - wyglądał jak demon uwięziony w lustrze w początkowych sekwencjach Constantine. I jakoś tak ciemno było w pokoju. Po chwili obudziłem się naprawdę.

Nie zdarza się często, żebym przejmował się koszmarem, ale ten mnie zaniepokoił.

dzejes - 13 kwietnia 2010, 09:44

To taki raczej krótki metraż by był.
Agi - 28 kwietnia 2010, 07:08

Znowu obudził mnie nocny koszmar. Śnił mi się mój nieżyjący od niemal czterech lat szef. Wezwał mnie do gabinetu i wydawał polecenia, jego słowa przenikały wprost do mojego mózgu, ponieważ twarz miał pozbawioną ust, a ja we śnie miałam świadomość, że to jest upiór.
Memento - 28 kwietnia 2010, 12:58

Łał.

Mnie ostatnio się śnią takie pierrrdoły, że wstyd pisać. ;P:

Memento - 2 czerwca 2010, 08:17

Dziś miałem pierwszy od dawna sen wart zapamiętania. Byłem w nim psychopatycznym mordercą, niemal nadprzyrodzenie szybkim i sprytnym, takim wilkołakiem z American Psycho. W piwnicy trzymałem dwa trupy; po jakimś czasie jeden z nich 'ożył', stając się podobnym do mnie. Policja ścigała tego wilkołaczego zombie, a ja pognałem do bunkrów w lesie za osiedlem. Ulice na szczęście były puste, bo całą twarz i koszulę miałem umorusane krwią.

Dawno nie miałem takiego fajnego koszmaru.

ketyow - 2 czerwca 2010, 08:39

Memento, a weź zejdź do piwnicy...


:mrgreen:

Memento - 2 czerwca 2010, 09:35

Byłem wczoraj. ;P:
shenra - 2 czerwca 2010, 10:48

To coś o snach ode mnie ;P:

Przechodziliśmy przez drugi poziom podziemnego kompleksu świątynnego. Skośny korytarz prowadził do dużej sali z ołtarzem, na którym gdy tylko przekroczyło się próg pojawiały się dwa niziołkowate potwory. Wiedzieliśmy, że należy je unicestwić, żeby zdobyć tajemnicze symbole znajdujące się w ich posiadaniu. W rogu komnaty zauważyłam lekko uchylone drzwi prowadzące do jakiegoś pokoju, było to o tyle dziwne, że widać zza nich było regały pełne książek, jakieś przyrządy prawdopodobnie do mierzenia, widać było nawet coś na kształt globusa. Zupełnie nie pasowało to do reszty świątyni, która raczej miała więcej wspólnego ze starożytnością, niż średniowieczem. Gdy podeszłam bliżej okazało się, że nie są to drzwi, a odbicie w lustrze z tym, że jakby wygenerowane przez lustro, bo za moimi plecami nie było żadnego pokoju, tylko moi współtowarzysze bili się z potworami.. Przy „drzwiach” stał stolik, na którym płonęła świeca. Po lewej stronie wisiała tablica zapisana w dziwnym języku: „Jeśli masz dość odwagi i posiadasz wiedzę Mądrych, zdmuchnij płomień i wkrocz do świata Czarownika.”
Gdy niziołkowate potwory zostały pokonane przez moich towarzyszy, wyszliśmy z komnaty. Jednak poczułam, że powinnam tam wrócić, choć nie byłam przekonana czy to dobry pomysł. Jako, że tok podejmowania decyzji odbywał się w moim przypadku na zasadzie impulsu, wróciłam do sali z ołtarzem. Zatrzymałam się przed płonącą świecą. Z lekkim niedowierzaniem we własne czyny zdmuchnęłam płomień i weszłam do lustra, mimo iż podejrzewałam, że prawdopodobnie walnę się głową w taflę. Jednak okazało się, że bez problemu przekroczyłam próg pokoju Czarownika. Wszędzie stały regały z księgami tak jak je było widać wcześniej, na stole rozrzucone papiery z małoczytelnymi notatkami. Poczułam się, jakby to miejsce było mi dziwnie znajome, jakbym odzyskała spokój, który dawno temu utraciłam. Tęsknota za czymś, czego nie potrafiłam nawet nazwać, zniknęła jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Nagle uświadomiłam sobie, że ktoś jest w pomieszczeniu. Na łóżku, którego wcześniej nie zauważyłam, spał mężczyzna. Schowałam się szybko za wezgłowiem. Musiałam go obudzić, bo podniósł się energicznie z posłania i od razu podszedł do uchylonych drzwi. Rozejrzał się, a gdy okazało się, że nikogo tam nie ma, zamknął je. Moja kryjówka, o ile można ją tak nazwać, była gorsza niż pomysł pięciolatka, żeby schować się za krzesłem. Odwrócił się i jego wzrok zatrzymał się na mnie. Nie wydawał się mimo wszystko specjalnie zaskoczony.
- Przeszłaś przez portal? – zapytał, jak gdyby nigdy nic.
- Tak.
- Mhm – mruknął i podał mi rękę, żebym wstała.
- Przyszłam do świata magii, ze świata bez magii – zupełnie nie miałam pojęcia, dlaczego wypowiedziałam te słowa, ale w tamtym momencie wydawały się logiczną odpowiedzią.
- Ale ty władasz magią – w sumie nie byłam pewna czy to stwierdzenie, czy pytanie.
- Kiedyś miałam marzenie o mocy, ale w moim świecie to nierealne. Marzyłam, że każdy wykonywany przeze mnie gest, będzie miał swoje odzwierciedlenie w materii, że będzie ucieleśniał moje myśli – poruszyłam dłonią tworząc niewidzialną bańkę, która ku mojemu zaskoczeniu zaczęła swobodnie unosić się w powietrzu.
- Widzisz nie jest źle – uśmiechnął się Czarownik, bo skądś wiedziałam, że to on. – Chodź coś ci pokażę.

No i to by było na tyle, budzik to złe stworzenie. :mrgreen:

Memento - 9 czerwca 2010, 10:35

Śniło mi się, że miałem nowe dupełko od szczoteczki do zębów. O0"
Ozzborn - 9 czerwca 2010, 10:52

A co na to Freud?
ketyow - 1 lipca 2010, 09:27

SKOFA mi się śniła, choć jeszcze nie byłem. Z paroma osobami nie miałem problemu, bo wrzucaliście fotki, ale Chal był blondynem z włosami do pasa :mrgreen:
Memento - 4 lipca 2010, 15:13

Śniła mi się Bromberg rozorana okopami. Jeśli komuś to coś powie, większa część ulicy Wojska Polskiego została zamieniona w ogromny rów, od chodnika do chodnik. Oo" Gnałem konno wzdłuż tejże ulicy, i w pewnym momencie koń wpadł do okopu. Oo"
A później mi się śniło, że miałem wyprowadzić na spacer ciotczanego psinka, tego któremu zmarło się na początku czerwca, ale psinek się bał i nie chciał wyjść spod łóżka. Oo"

Memento - 7 lipca 2010, 23:50

Dzisiaj (a właściwie wczoraj) miałem zbyt fajny sen żeby pisać o nim na forum. Napiszę tylko, że gdyby go rozwinąć i dorobić do niego fabułę, mógłby się z tego urodzić całkiem fajny dreszczowiec w klimacie Milczenia Owiec. Że tak zrymuję.
Godzilla - 8 lipca 2010, 05:32

No to kombinuj!
ketyow - 18 lipca 2010, 11:27

Przypomniało mi się w ramach rozmowy o flaczkach, że dziś śniło mi się, że jadłem wątróbkę. I była smaczna :shock: No, ale po prostu nie smakowała jak wątróbka. Kolejny dowód na to, że pewne sny są absolutnie abstrakcyjną fikcją bez możliwości realizacji :mrgreen:
Ozzborn - 18 lipca 2010, 11:40

ketyow, więcej wiary w biotechnologię spożywczą! ;P:

A ja sobie wczoraj przy oglądaniu Spider-mana po portugalsku przypomniałem, że jakoś niedawno mi się śniło, że miałem moc strzelania siecią i uczyłem się na niej latać :D

Bob1970r - 18 lipca 2010, 11:44

Mój dzisiejszy, krótki bo krótki sen dotyczył czegoś podobnego do Bliskich Spotkań 3go Stopnia. Szukałem tej góry.
Martva - 18 lipca 2010, 17:08

Wielkie pole czerwonych maków.
Matrim - 18 lipca 2010, 17:14

Martva napisał/a:
Wielkie pole czerwonych maków.


Pod Monte Cassino? :)

Martva - 18 lipca 2010, 17:35

Nie pamiętam nic poza tym :) Chyba szukałam aparatu żeby im zrobić zdjęcia, ale - chyba.
jewgienij - 18 lipca 2010, 18:15

Musiałbym wiedzieć, jak wygląda pole czerwonych maków, żeby mi się przyśniło.

BTW jesteś naga na tym aviku w kapeluszu, czy ze mną już coś nie tak?

Kai - 18 lipca 2010, 18:19

jewgienij, nigdy nie widziałeś obrazu Moneta?



Na ile zdołałam poznać Martvą, ma na sobie jeden z tych słynnych staników, które trzymają się na męskich spojrzeniach... :bravo

jewgienij - 18 lipca 2010, 18:36

Byłem w D'orsay, ale był upał i rozwrzeszczane dziecko :D Stanislas Gros - ukłon w Twoją stronę :wink:
Kai - 18 lipca 2010, 19:51

Nie znałam gościa, ale od czegóż google. Super.
Martva - 18 lipca 2010, 19:59

jewgienij, coś z Tobą nie tak, mam sukienkę, tylko w kadr nie weszła.
Kai, nie, tylko sukienkę :)

A maki były strasznie wielkie i bez żadnych zbóż, trawsk i chabrów.

terebka - 18 lipca 2010, 20:14

Kilka snów, przychodziły i odchodziły. Fragment oderwany od reszty: wygoniłem szwagra z pokoju, ale się uparł i nie chciał wyjść :roll: Co mówi o tym sennik?
jewgienij - 18 lipca 2010, 20:18

Martva napisał/a:
jewgienij, coś z Tobą nie tak, mam sukienkę, tylko w kadr nie weszła.
Kai, nie, tylko sukienkę :)


Dobra, dobra. pień mózgu swoje zakonotował :)

Godzilla - 21 lipca 2010, 10:10

Ja to czasem mam pokręcone sny. Jak filmy drogi, przenoszę się to tu, to tam. Pierwsze co pamiętam z dzisiejszego, to uczelniana knajpa, duża, ciemna, zagracona, przypominająca klub w piwnicy gmachu Elektroniki z dawnych czasów. Towarzystwo jadło, śmiało się, łaziło, a w pewnych momentach śpiewało coś szalenie trudnego i skomplikowanego na głosy. "Jasne, szkoła muzyczna", pomyślałam. Stamtąd dostałam się do miejsca przypominającego wielki podziemny garaż, gdzie zamiast samochodów ludzie mieli działki. Coś tam hodowali, budowali różne małe budki, i nie wiem dlaczego przypominało mi to Plemiona. Wiem że była rywalizacja. Na horyzoncie (pod niebem - nie pytajcie o logikę) były wielkie piaskowe góry, przechodzące na końcu w całe piaskowe Tatry z Giewontem, na które mieli się wspinać ci, którzy coś przeskrobali. Potem jechałam windą. Bardzo cudaczną, wielką, zmontowaną z desek, a szyb windy przypominał schody w starym zamku. Wreszcie dotarłam do świata post-apo, gdzie zamiast ruin po sam horyzont ziemia pokryta była grubym pokładem poduszek i kołder. Próbowałam tam sobie znaleźć jakieś miejsce do spania. Świat był opanowany przez bandy dzieciaków i skazany na zagładę. Nie zostałam mile przyjęta i zajęłam jakieś niskie miejsce w hierarchii. Wreszcie zjawił się mój dawny szef z pracy, który był tam Wielkim Mafiosem, i mnie stamtąd wyciągnął. I to był jak się zdaje koniec.
Memento - 21 lipca 2010, 10:49

Dobre. :D

Mnie się śniło, że byłem na jakimś obozie szkoleniowym czy czymś takim, z innymi osobami po kilka razy dziennie paliliśmy dużą drewnianą stodołę, odbudowywaliśmy ją i znowu paliliśmy i znowu odbudowywaliśmy. To było gdzieś w górach. Dosyć często padał deszcz, ale to nam nie przeszkadzało, bo stodoła była budowana pod zadaszeniem. W dniu powrotu nie zdążyłem się spakować, bo jak zacząłem pakować graty, inni kończyli. Pokoje budynku w którym byliśmy, już zaczynały być zamykane na klucz. Po powrocie do domu okazało się że nie spakowałem dwóch moich ulubionych bluz, i z tego powodu byłem bardzo smutny. Wariactwo. 0o"

Agi - 21 lipca 2010, 15:03

Dziś we śnie znowu latałam tuż nad ziemią.
ketyow - 21 lipca 2010, 18:24

Agi, rozumiem że w czasie snu Twoje ciało się unosiło tak? Brzmi jak fantastyka, ale... A co Ci się w tym czasie śniło? :mrgreen:
Memento - 21 lipca 2010, 19:06

Jak tak sobie pomyślę o moim dzisiejszym śnie, to przychodzi mi na myśl że to mógł być obóz szkoleniowy Al-Kaidy. Może nie powinienem tuż przed snem oglądać Sleeper Cell? 0o"
Agi - 21 lipca 2010, 19:10

ketyow napisał/a:
Agi, rozumiem że w czasie snu Twoje ciało się unosiło tak? Brzmi jak fantastyka, ale... A co Ci się w tym czasie śniło? :mrgreen:


He, he panie Czepialski.
Śniło mi się, że lecę nisko nad ziemią, za "mechanizm napędowy" służyły mi własne stopy, którymi poruszałam tak, jakbym płynęła crawlem, ale w pionie.
Dość często powtarza mi się taki sen.

ketyow - 21 lipca 2010, 19:20

Nie czepialski, raczej zaczepialski :wink:

A to podsunęło mi pytanie - jak to się dzieje, że co jakiś czas śni nam się dokładnie to samo, co już kiedyś się śniło?

Z moich snów najbardziej zapamiętanym był taki, że szedłem przez las i znalazłem jakby taki egipską złotą rzeźbę czy jak to nazwać, stojącą na kole z betonu. Gdy dotknąłem twarzy, spadła złota maska, pod nią była czaszka, a beton rozsunął się i wpadłem w czarną dziurę pełną szkieletów - zginąłem i obudziłem się. Dwa razy sen skończył się tak (odstępy paroletnie) a za trzecim upadek przeżyłem (a może jednak zginąłem?) i nie obudziłem się. Poszedłem przez tą jaskinię szkieletów, zobaczyłem światło, i kierując się za nim wyszedłem w rajskim ogrodzie. Nigdy więcej mi się to nie przyśniło.

Rodion - 21 lipca 2010, 19:25

Ucieczka drewniana łodzią bez wioseł i żagli z portu płonącego drewnianego miasta. Przepycham się pomiędzy porzuconymi pustymi łodziami kierując się do wyjścia. Gdy do niego dochodzę okazuje się ze goni mnie łódź z wiosłami i pod pełnym żaglem. Co było dalej nie wiem bo zadzwonił budzik.
Matrim - 21 lipca 2010, 21:40

ketyow napisał/a:
zobaczyłem światło, i kierując się za nim wyszedłem w rajskim ogrodzie.

Sny ci wróżyły nową pracę :)

Memento - 22 lipca 2010, 09:02

Dziś miałem trzy popieprzone sny. W jednym jakiś psychol chciał mną nakarmić dziki. Wicie rozumnicie, jak w Hannibalu. W innym tropiłem ducha uwielbiającego colę i nienawidzącego dezodoranty w spray'u. A tropiłem go w miejscu pracy mojej mamy, zamienionym chyba na poprawczak, czy coś w tym guście. Gdzieś pomiędzy tymi dwoma był sen, że czytałem American Psycho.

o0"

ketyow - 23 lipca 2010, 07:49

Matrim, to mi się ostatni raz śniło z 10 lat temu ;P:

A najgorsze co mi się śniło, to szedłem jakąś wąską alejką ala na starówce między kamienicami z moją ex za rękę (wtedy jeszcze nie była ex) i z dachu skądś spadła cegła i ją zabiła, co zostało poprzedzone takim krzykiem, że mógłbym to określić mianem nieludzkiego skowytu. Byłem przerażony po tym śnie, bałem się, że to oznacza coś strasznego - znajomy psycholog, który zajmuje się interpretacją snów, powiedział że to oznacza śmierć mojej kobiecej części charakteru, tej emocjonalnej. Cóż, trzeba powiedzieć że od tamtego czasu została druzgocąco wdeptana w ziemię, więc nawet by się zgadzało.

czamataja - 23 lipca 2010, 08:03

ketyow, każde wytłumaczenie jest dobre ;)

Gdy byłam śniło mi się, że żołnierze przypominające wojownicze żółwia ninja wpadli do naszego mieszkania, zabili całą moją rodzinę. Tylko ja przeżyłam- schowałam się pod stołem... Ciekawe, co to by oznaczało wg Twojego znajomego ;)

ketyow - 23 lipca 2010, 08:05

Wg mnie, że żołnierze byli głupi, pierwsze co to zajrzałbym pod stół :mrgreen:
czamataja - 23 lipca 2010, 08:14

Wyobrażam sobie Ciebie w pancerzu. Zielonego ;P:
ketyow - 23 lipca 2010, 08:25

Przestań wyobrażać i wbijaj na avę :wink:

Jest gorzej niż przypuszczasz ;P:

czamataja - 23 lipca 2010, 08:41

gorzej już być nie może :twisted:
Matrim - 23 lipca 2010, 11:35

ketyow napisał/a:
Matrim, to mi się ostatni raz śniło z 10 lat temu ;P:


Ale się spełniło w końcu, nie? ;) Proroczy sen, tylko troszkę niemrawy.

Memento - 30 lipca 2010, 08:07

Śniło mi się że spóźniłem się do kina i musiałem iść na późniejszy seans Inception. 0o" I jeszcze że miałem nową szczoteczkę do zębów. No co ja mam z tymi szczoteczkami? Ta której używam jeszcze jest ok. 0o"
Martva - 30 lipca 2010, 09:13

Długi i skomplikowany, przenikający sie warstwowo sen z którego zapamiętałam wyjazd chyba do Grecji jako opieka dla dwóch synów kuzyna (schodzę na dół a oni do mnie: ciociu, siedziałaś na górze do 17.00 a autokar miał odjeżdżać o 12.00!), wojnę (jakiś wybuch gdzies daleko i sąsiad który wychodzi na dach i puszcza wokół serię z karabinu maszynowego) i konwent na którym spałam zupełnie sama w sali typu świetlica, a potem odprowadzałam znajomych do lasu w skarpetkach.
Memento - 23 sierpnia 2010, 08:21

A mnie się śniło że matula kupiła mojego ulubionego earl greya.
Rafał - 23 sierpnia 2010, 08:29

Ale miałem popieprzony sen. Śnił mi się chomik - taki normalny, myszowaty. Jak go dotknąłem palcem, to drań wybuchł. Wszędzie go było pełno, a na koszulce wylądowały mi jakieś żółte farfocle. I co to, kurczę, może znaczyć? :shock:
Memento - 23 sierpnia 2010, 08:35

Żebyś nie zbliżał się do chomików i innych zwierzątek futerkowych? :P
Rafał - 23 sierpnia 2010, 08:38

Masz na myśli zwierzę futerkowe każdego rodzaju? :wink:
Memento - 23 sierpnia 2010, 08:45

Mam na myśli wszystko co ma futro. :P


Hmmmmmmmmmm. Nie zabrzmiało za dobrze. :mrgreen:

Rafał - 23 sierpnia 2010, 08:47

:mrgreen:
Bob1970r - 23 sierpnia 2010, 11:14

Ja zachodzę w głowę co, co jasnej ciasnej, znaczyć ma mój sen o budowaniu zamku. Taki normalny zamek: stołb, fosa, mury i takie tam... :shock:
feralny por. - 23 sierpnia 2010, 11:15

Bob1970r, a musi coś znaczyć?
Bob1970r - 23 sierpnia 2010, 11:17

Nie wiem, pewnie nic nie znaczy. Tak sobie retorycznie pytam :P
Witchma - 23 sierpnia 2010, 11:18

Ja dzisiaj we śnie się strasznie spieszyłam, żeby zdążyć na samolot do Finlandii...
Bob1970r - 23 sierpnia 2010, 11:19

Witchma, a zdążyłaś?
Witchma - 23 sierpnia 2010, 11:20

Bob1970r, zdążyłam się obudzić i tyle z tego... pamiętam jeszcze, że lotnisko było strasznie brudne.
Nina Wum - 25 sierpnia 2010, 13:55

Dzisiaj śniła mi się pozaziemska syntetyczna inteligencja, która celem permanentnej inwigilacji życia ziemskiego (to jest, mnie) - fanfary, fanfary - połączyła się z moją lodówką.

Pamiętam, jak to odkryłam i w panice odłaczałam i wyciągałam z zamrażalnika jakieś podejrzane kable i i rurki.

Po za tym w domu wszyscy zdrowi.;)

Memento - 29 sierpnia 2010, 09:50

Dobre! :D

Mnie się śniło że byłem z jakimś czworonożnym zwierzem na dworze, przed blokiem. Przed blokiem ani żywej duszy, tylko ja i ten czworonożny zwierz. Był zaplątany w koc, więc nie wiedziałem co to. Nagle cała okolica pociemniała i poszarzała, wszystko wyglądało jak pokryte popiołem, i wszystko było zasnute rzadką mgłą. Na jednym końcu bloku pojawił się pochód niemieckich żołnierzy (słyszałem jak nawijali po niemiecku), z wózkiem z dwiema trumnami. Były na nich napisane kredą imiona, ale byli za daleko żebym mógł je przeczytać. Zwierz gdy ich usłyszał, przestał się tarzać w kocu, ja też zamarłem w bezruchu. Nie zauważyli nas, chociaż przeszli może trzydzieści metrów od nas. Zniknęli za zakrętem i się obudziłem. Oo"

A, i kupiłem sobie nową szczoteczkę do zębów. Nie we śnie, ofkors. ;P:

Sauron - 30 sierpnia 2010, 12:48

Mi się kiedyś śniło że leciałam na wielkim M&M's nad Warszawą przyszłości
Raz że miałam Jedyny Pierścień :D :D :D
O, a ostatnio że byłam w szkole i wyszłam bo ktoś atakował moją fortecę i musiałam dowodzić wojskami :D to przez Bitwę o Śródziemie

Żerań - 30 sierpnia 2010, 17:38

Ja rzadko kiedy pamiętam, o czym śnię; może i dobrze. Jakiś czas temu śniłem o człowieku spadającym w głąb czegoś, co przypominało słabo oświetlony pionowy korytarz głęboko wykopany w ziemi, jak część prastarej kopalni (albo gigantycznej studni), bo wszędzie tkwiły drewniane rampy, po których najwyraźniej kiedyś wchodzili ludzie; wciąż leżały narzędzia - nieużywane taczki, kupy gruzu usunięte przez nich przed wiekami, wszędzie mokro, wszędzie wilgotno; padał deszcz. Światło dnia zniknęło, jakby przesłonięte wiekiem studni (pamiętacie "Krąg"?mniej więcej coś takiego). I ten spadający człowiek doleciał na samo dno, do podziemnej komory mniej więcej wielkości katedry. W tej grocie, pieczarze, był zaś laboratoryjny stół. Na stole leżał człowiek - a przynajmniej coś, co przypominało człowieka (wszystko widziałem z perspektywy izometrycznej) - przykryty białym prześcieradłem. Widziałem jedynie bezwładnie zwisającą ludzką rękę. Drugi człowiek podniósł się z ziemi, podreptał do gościa leżącego, odsunął prześcieradło; oplecione skórzanymi pasami ciało uwolniło się, więzy pękły...i obudziłem się. Pojęcia nie mam, co ten sen znaczył. To nie był horror, nie bałem się, chociaż sceneria właśnie jak z horroru. Wszystkie obrazy były zaś czarno-białe...
feralny por. - 30 sierpnia 2010, 17:51

Żerań napisał/a:
Pojęcia nie mam, co ten sen znaczył.
Ojej, znowu. To jakiś aksjomat jest? Każdy sen musi coś znaczyć?
Godzilla - 30 sierpnia 2010, 18:04

Mi się śniło coś bardzo długiego i pokręconego. Ze skomplikowanej i zapewne całkiem bezsensownej fabuły pamiętam tylko ostatni fragment przed przebudzeniem: kura gniazdująca pod zwaloną kłodą miała w gnieździe zagrzebane coś cennego. Aby to wydobyć, trzeba było się jej zrewanżować solidną garścią gazet pociętych w wąskie paski do wyścielenia gniazda. Cięłam więc te gazety hurtowo, poczułam że przecięłam coś grubszego, a to był kawał kabla z jakimś plastikowo-elektronicznym ustrojstwem na końcu. Gadżet do komputera, służący do gier. Pomyślałam że nawet szkoda że go pocięłam razem z tymi gazetami, ale w końcu to był tylko bonus do Rzepy, więc go bez skrupułów wywaliłam do kosza.
Nina Wum - 31 sierpnia 2010, 12:04

Cytat:
Każdy sen musi coś znaczyć?

Feralny, tak - jeśli się założy, że sny to listy, które przysyła nam własna podświadomość.

Szczerze mówiąc, ta podświadomość to najbezczelniejszy spamer, jakiego znam. 8)

feralny por. - 31 sierpnia 2010, 12:11

Nina Wum, a takie założenie ma jakieś podstawy? Nie jestem tego taki pewien. Jak mieszasz cherbatę w lewą (a robisz to bez udziału świadomości) stronę to, to coś znaczy? Podobnie jest ze snami większość z nich to jednak "bełkot podświadomości" (doszukiwanie się w nim znaczeń to jak wsłuchiwanie w wycie wiatru - jak ktoś ma wystarczająco bujną wyobraźnię to nawet usłyszy słowa) czasem reakcja na przeżycia ze świat rzeczywistego. Bardzo rzadko coś autentycznie znaczącego.
Ozzborn - 31 sierpnia 2010, 12:52

feralny por. napisał/a:
cherbatę

feralny, szybko kawę, dużo kawy!! ;P: ;P:

feralny por. - 31 sierpnia 2010, 13:09

Ozzborn, to nic nie da, jednak mam dysleksję i już. Udaję, że nie mam, ale szydło zawsze wyjdzie z wora. Nawet się nad tą herbatą zastanawiałem i z "h" zamiełem (po namyśle) na "ch". Nieuleczalny przypadek po prostu.
dalambert - 31 sierpnia 2010, 13:11

Ozzborn, a może to była senna cherbata, we śnie wszystko jest możliwe
Kai - 31 sierpnia 2010, 13:23

Pocieszcie się, że po tym, co widzę na forach, bez dysleksji, z całkiem niezłą znajomością ortografii potrafię odruchowo (wzrokowo!) walnąć takiego babola, że tylko się pod ziemię zapaść.

A w temacie, mnie się zwykle śni to, o czym dużo myślę w ciągu dnia. Albo to, co zobaczę ostatnie przed snem (dlatego wolę nie usypiać na CSI :twisted: ). Albo jakieś totalne abstrakcje, ale na podświadomość bym tego nie zwalała.

Martva - 31 sierpnia 2010, 13:27

Kai napisał/a:
po tym, co widzę na forach, bez dysleksji, z całkiem niezłą znajomością ortografii potrafię odruchowo (wzrokowo!) walnąć takiego babola, że tylko się pod ziemię zapaść.


Haa, ja też.
Śniło mi się dziś mnóstwo rzeczy, ale pamiętam tylko nowe staniki mojej siostry. Bez kontekstu :D

Nina Wum - 31 sierpnia 2010, 14:42

Feralny,
staruszek Freud twierdził, że we śnie popędy, potrzeby i marzenia jednostki, za dnia stłumione przez swoistego osobistego policjanta, dochodzą do głosu.
To było sto lat temu i wiele się od tego czasu w psychologii zmieniło. Możesz w to wierzyć albo i nie.
Myślę, że sny przemawiają do tych, którzy wierzą. I nie mam tu na myśli jakiejś pokrętnej New-Age'owej pseudoteorii, tylko autosugestię, po prostu. :) Wlelokrotnie w życiu zdarzyło mi się, że jakaś sytuacja, której na jawie nie byłam w stanie rozgryźć, we śnie jawiła mi się rozebrana na czynniki pierwsze, w całej oczywistości, uproszczona przez symboliczny obraz.

Inna sprawa, że na co dzień (co noc?) przeważają sny sensu kompletnie pozbawione, ot, wizualizacje jakichś erratycznych impulsów z rdzenia.
Stąd uwaga o spamie.
A co do dysleksji - ta prawdziwa nie hańbi.

dzejes - 31 sierpnia 2010, 14:57

Nina Wum napisał/a:
To było sto lat temu i wiele się od tego czasu w psychologii zmieniło.


A jeszcze więcej w biologii,bo znamy o wiele lepiej budowę mózgu. Akurat przeczytałem "Płonący dom" - popularnonaukową książkę o mózgu właśnie i wynika z niej, że czym są sny to my do końca nie wiemy ;)

feralny por. - 31 sierpnia 2010, 15:11

Nina Wum, no więc właśnei o to mi chodzi zdecydowana większość tego co nam się śni, to
Nina Wum napisał/a:
wizualizacje jakichś erratycznych impulsów z rdzenia
, a czasem, bardzo rzadko, trafia się coś istotnego, co faktycznie ma jakieś znaczenie.

Nina Wum napisał/a:
A co do dysleksji - ta prawdziwa nie hańbi.
Hańbi, nie hańbi, ale działa na nerwy.
Sauron - 3 września 2010, 11:25

Mi się dzisiaj śniło, że chciałam przejść na protestantyzm.
Fidel-F2 - 3 września 2010, 19:20

i co? Imam się nie zgodził?
Sauron - 4 września 2010, 20:21

Nie, już zgłosiłam że ide do bierzmowania i nie chciało mi sie wycofywać ;P:
O, a dzisiaj śniło mi się, że strzelałam do jednego z moich nieprzyjaciół z łuku i nie mogłam trafić w głowę, strzelałam i strzelałam a on ciągle żył.

Dzisiaj mi się sniło, że enty rozwaliły Orthrank, a ja zapytałam, dlaczego to zrobiły, skoro 1. Chciałam go zająć dla siebie 2. w książce tego nie było

Bob1970r - 10 września 2010, 19:19

Ostatni sen, wczoraj: Chłodny dzień, deszcz pada, idę długą aleją - po obu stronach drzewa, (chyba sosny). Na końcu alei... komputer...
Dunadan - 10 września 2010, 19:28

No to teraz ode mnie - święto normalnie bo ja pamiętam jakieś 2 sny na rok, i zwykle ginę w nich w wyniku wybuchu nuklearnego :roll:

Pierwszy sen: dzieje się w Biebrzańskim Parku Narodowym, jestem tam z Kimś ( chyba wazna dla mnie osoba ale nie wiem kto to ), idziemy groblą dookoła moczary i jeziora, nagle zaczynają się pojawiać ciekawe gatunki ptaków - cyranki, cyraneczki, zauszniki, rożeńce a następnie coraz ciekawsze zwierzęta, jakieś dziwne ssaki a w końcu... ichtiozaury i inne dziwne wymarłe gatunki :shock: wot - urok Biebrzy ;)

A drugi sen smutny choć jednak zbyt osobisty, wywołujący uczucie utraty czegoś ważnego, bardzo nawet ważnego...

Bob1970r,
Cytat:
idę długą aleją - po obu stronach drzewa, (chyba sosny)

Sosnowa aleja :shock: cóż za abstrakcja :mrgreen:

Martva - 10 września 2010, 19:38

Dunadan napisał/a:
cóż za abstrakcja :mrgreen:

A nie wygląda...

Fidel-F2 - 11 września 2010, 05:05

koleżanka z pracy opierda lała mnie za palenie fajek
Dunadan - 11 września 2010, 05:40

Martva, noooo... ujdzie :mrgreen:

A ja jakiś urodzaj mam normalnie... tym razem śniły mi się robaki które zalęgły się moim plecaku foto i potworzyły w kieszeni na laptopa kokony i jakieś inne dziwne twory... brr... choć ja takich rzecz nie boję :wink:

Agi - 11 września 2010, 06:11

Śnił mi się jakiś koszmarny świat pełen trupów zwierząt w różnych fazach rozkładu.
Memento - 11 września 2010, 11:31

Wczoraj - plaga kleszczy. Dzisiaj - topielec. O kleszczach sennik mówi:
Cytat:
pełzające po Twoim ciele - oznaka zubożenia i słabego zdrowia, po takim śnie możesz też spodziewać się nagłej podróży do łoża chorego
zgnieść kleszcze - zapowiada nękanie przez zdradliwych wrogów
widzieć na zwierzętach z własnej trzody - ostrzeżenie przed wrogami usiłującymi zawładnąć twoją własnością bez przebierania w środkach

Hmmmmmmmmm. To z łożem chorego mogłoby się zgadzać, bo wuja ostatnio miał coś bardzo nie halo w wynikach badań. Ale sennik mówi też:
Cytat:
Przymus, z którego niełatwo będzie się uwolnić.
Hmmmmmmmmmmmmm.

O topielcu sennik mówi:
Cytat:
czeka cię kryzys emocjonalny
A to ciekawe, w związku z czym miałby być ten kryzys. :?
Ozzborn - 11 września 2010, 15:15

O jaaa, ale miałem sen: najpierw śniło mi się, że jestem x-menem (ale nie pamiętam którym) i właśnie zostaliśmy zdradzeni -ogólnie duża rozpierdziucha i tylko mnie i Bestii udało się uciec, jego złapali, a ja zacząłem uciekać przez jakieś dziwne gęste zboże. Potem przypomniałem sobie, że to nie zboże tylko jakaś roślina, której pyłek w dużej ilości powoduje wstrząs anafilaktyczny u każdego... ale sobie zaraz przypomniałem, że jestem Wolverinem :mrgreen: i na mnie to nie zadziała :mrgreen: Jak wyskoczyłem z krzaków to pościg trwał dalej uciekałem przez różne tereny (najfajniejsze było jak zeskakiwałem z barierki na barierkę w strasznie dużej klatce schodowej w zabawnym połączeniu brachiacji i parkouru :mrgreen:
Ostatecznie zmyliłem pościg i ukryłem się w starym zoo u dawnej przyjaciołki. Tam okazało się w lustrze, że wyglądam jak Sylwek Stalone :mrgreen: i spotkałem jakieś dziwne mutanty, które też się ukrywały, a potem postanowiłem uciec za granicę, więc wróciłem do domu po rzeczy i sobie uświadomiłem, że żaden bohater akcji nie wróciłby do domu, bo to by było pierwsze miejsce gdzie by go szukali i uznałem, że to tak głupie co zrobiłem, że aż się obudziłem :mrgreen:

Dunadan - 11 września 2010, 21:07

Ozzborn, dobre! ale pomysł z rośliną naprawdę fajny, można w jakimś opku wykorzystać ;)
Memento - 13 września 2010, 00:02

Pinhead mi się śnił. Oo"

A to się prawie sprawdziło:
Cytat:
O kleszczach sennik mówi:pełzające po Twoim ciele - oznaka zubożenia i słabego zdrowia, po takim śnie możesz też spodziewać się nagłej podróży do łoża chorego

Cytat:
Hmmmmmmmmm. To z łożem chorego mogłoby się zgadzać, bo wuja ostatnio miał coś bardzo nie halo w wynikach badań.

No i dziś się dowiaduję, że wuja leży na oddziale zakaźnym. :?

Kai - 13 września 2010, 06:51

Ja też miałam jakiś katastroficzny sen - coś a la solidna rozwałka w jakimś dużym mieście, góra z głową orła strzelająca do ludzi, ale najmilszy był chyba dialog z taką dziwną roślinką o korzeniu przypominającym bakłażan, która wykłócała się ze mną, gdzie chce być zasadzona. I jak już przestawiłam pół kryjówki, żeby była tam, gdzie sobie życzy, to wypuściła trzy zielone ździebełka. A potem szukałam jakiejś broni na ten ptasi łeb...
jewgienij - 13 września 2010, 07:36

Powinno to być w piłce skopanej pewnie.
Śnił mi się mecz Lecha z Manchesterem City na wyjeździe, choć stadion przypominał raczej polskie warunki. Z początku było ostro pod bramką Lecha, Anelka był sam na sam i nie strzelił( ten Anelka to chyba jeszcze z czasów jak MC grał z Groclinem), potem nasi zaczęli grać składnie i atakować, aż wreszcie Peszko huknął bramkę, a ja się tak darłem, jak drę się na jawie - czyli ucieczka kota i ból gardła nazajutrz :D
Oby proroczo.

Sauron - 19 września 2010, 10:10

Śniło mi się, że miałam zostać carycą Rosji, ale nie mogłam, bo nie umiałam rosyjskiego, a potem pojechałam do babci i tam były takie jakby elfy z kijami bejsbolowymi.
Godzilla - 19 września 2010, 10:17

Dobre :)

Mi się znowu śniło coś bardzo pokręconego i bezsensownego, najpierw wielki dworzec kolejowy w podziemiach (skrzyżowanie Centralnego z kopalnią), od którego odchodził długi korytarz i okazało się, że jestem na wielkim statku a to jest jeden z pokładów, mnóstwo schodków i pokoików od tego korytarza odchodziło. Pamiętam też jazdę po Warszawie jakimiś dziwnymi autobusami, wędrówkę po zamarzniętej Wiśle. Był na niej nawet wodospad, ale że mało wody płynęło, zjechaliśmy po prostu na tyłkach.

Też nie wiem co to może znaczyć, może to że dziś drugi dzień Dni Transportu Publicznego w Warszawie i jak nic trzeba się wybrać na Zachodni podziwiać pociągi.

Kai - 19 września 2010, 11:10

Zgadza się. Wychodziłam z przejścia podziemnego na tramwaj i wagon typu FLIRT jechał w przeciwną stronę, skręcił i spadł na mnie.
Martva - 21 września 2010, 17:49

Śniłam, że jestem w ciąży z kosmitą. Albo istotą z innych wymiarów. Na szczęście o samym ojcu i momencie poczęcia nie pamiętam albo wyparłam, albo nie było. Chodziłam z tym wielkim brzuchem po konwencie fantastycznym w miejscu przypominającym krakowski Rynek i biegałam do weterynarza z psem (wcześniej chodziłam z nim po sklepie z koralikami), do którego się zresztą spóźniałam jakoś masakrycznie (ten motyw pewnie się wiąże z dzisiejszą wizytą u lekarza, bo to drugi sen o spóźnianiu na wizytę w przeciągu tygodnia). Wiedziałam że planowo urodzę jajko (znaczy takie blee kosmiczne, a nie jajko typu kurzego), człowieka i coś pośredniego, w jednej wersji po jednym, w drugiej po trzy (no i dlatego ten brzuch był taki wielki). Dobra, jeden motyw pominę bo był jeszcze bardziej obrzydliwy niż całość.
Może powinnam odstawić walerianę, ale w sumie chyb wolę hc sny które na ogół zapominam, niż bezsenne przewracanie się z boku na bok przez większość nocy.

Wojtek Kaczor - 4 października 2010, 20:10

Mi się śnił proroczy sen :D Mianowicie, że dostałem 3 z poprawki i na drugi dzień się spełniło hura!
shenra - 28 października 2010, 11:05

Dżizas:
Najpierw był sąd, jakaś kobieta siedziała na miejscu świadka. Na wprost stał jej adwokat i trzymał na rękach roczną dzidzię. Na ławie oskarżonych koleś z kręconymi włosami. Sąd oddał dziecko matce(nie było jakiejś jatki tak btw) i nagle padło pytanie,"czy to dziecko jest pana?" mała wychyliła się z objęć adwokata i spojrzała na gościa, na co on po niemiecku z uśmiechem na twarzy "ja, ja, naturliś" :mrgreen: I nagle zmiana scenerii - ulica matka z dzieckiem i jeszcze jakąś ciocią, czy coś idą i okrąża ich grupa wyrośniętej młodzieży(takiej fest, ze dwa i pół metra każde) - killerzy mafii, ciocia z dzieckiem daje dyla, a młodzież zaczyna tłuc matkę, kobieta w końcu im ucieka, ale nie daleko, bo za rogiem przy metalowym płocie odgradzającym wejście do podziemi stoi ciocia, bez dziecka. Kobieta dobiega do niej, a młodzież za nią i zaczynają strzelać. Matka pyta "gdzie mała?", na co ciocia głową wskazuje wejście do podziemi, a młodzież dalej w nie strzela, robiąc z nich krwawą miazgę...brrr :shock:

Godzilla - 28 października 2010, 11:10

shenra, koszmar.

A mi się śnił mój dawny szef, który gdzieś mnie "podrzucał" samochodem. Rozmawialiśmy sobie po przyjacielsku, atmosfera była miła, a samochód to było coś w rodzaju starego wartburga, kompletny pordzewiały grat, a żeby go uruchomić, trzeba było wyjąć kierownicę, wepchnąć do niej do środka jakiś okrągły pojemnik i nasadzić z powrotem. No, cud techniki w stylu "samgopchamgoalemamgo". Najlepsze, że we śnie kompletnie się temu nie dziwiłam. Dopiero po przebudzeniu pomyślałam, że samochód tego faceta chyba wygląda inaczej :lol:

feralny por. - 30 października 2010, 12:25

A mnie się ostatnio przytrafił ostatnio "a dream within a dream". Śniło mi się coś tam (niestety szczegółów, poza tym, że z kimś rozmawiałem, nie pamiętam) i w tym śnie poszedłem spać. Zasnąłem i śnił mi się kolejny sen, z którego obudziłem się do tego pierwszego. Po przebudzeniu pomyślałem "O w pytę! Incepcja".
Matrim - 30 października 2010, 22:10

feralny por. napisał/a:
Po przebudzeniu pomyślałem "O w pytę! Incepcja".

Ale to w tym pierwszym śnie tak pomyślałeś? ;)

feralny por. - 31 października 2010, 09:27

Nie, już po obudzeniu.
terebka - 31 października 2010, 10:09

A jeżeli wciąż śnisz? To by znaczyło, że istnieję w Twojej sennej imaginacji. Nie budź się, feralny por.
ihan - 1 listopada 2010, 16:38

Mocno branżowe, ale śniło mi się, że przyszedł ktoś skorzystać z naszego gene guna, chciał strzelać do chloroplastów, twierdził, że ma już praktykę i za sobą próby z sukcesem. To pozytywny sen, bo jak w końcu się zbierzemy do eksperymentów, może [ciszy szept] się uda[/cichy szept].
Sauron - 7 listopada 2010, 22:24

Śniły mi się hobbity, które najpierw łaziły po pagórkach i ustalały plan budowy sieci autostrad, a potem ukradły Rosjanom bombę atomową i ukryły ją w wannie u mojej babci.
Matrim - 8 listopada 2010, 11:45

Sauron napisał/a:
a potem ukradły Rosjanom bombę atomową i ukryły ją w wannie u mojej babci

Bezcenne :)

shenra - 8 listopada 2010, 12:03

Mnie się śniły znów jakieś straszne rzeczy, od których przez pół nocy budziłam się z walącym sercem, zasypiałam i znów śniłam dalej. Chwilowo nie pamiętam nic, poza tym, że nie pierwszy raz śniłam ten sen. Przebłysk dotyczy korytarza, ławy pod ścianą i siedzącej na niej laski. Gdy ją mijałam dostałam w brzuch cztery strzały z czegoś co miało być dozownikiem leku ułatwiającego oddychanie. Po chwili miałam w ustach miętowy posmak, jednak forma aplikacji była koszmarna, czułam jakby ktoś przystawił mi pistolet najeżony gwoździami i nacisnął 4 razy. Brrr.
Bob1970r - 23 listopada 2010, 12:30

Śniło mi się ostatnio, że bardzo, ale to bardzo usilnie chciałem wyjść z labiryntu. Nie mogłem jednak, bo z drugiej strony nadjeżdżał gimbus trąbiący na cały klakson.
Żerań - 23 listopada 2010, 16:54

A mnie się śniła wielka skalna ściana (zbocze jakiejś góry albo coś, bo to było jak ze wspinaczką skałkową), po której się wspinałem, a obok przyglądały mi się kozice. :shock: Dzień wcześniej śniła mi się jazda ciężarówką w deszczu... :shock: WTF?
Kasiek - 23 listopada 2010, 17:35

A mi się śniła wojna. Afganistan. Obrazki takie jak ze zdjęć, które kiedyś dostałam z pierwszej ręki. Najgorsze było to, że ktoś mnie trzymał z dala od całej akcji i nie mogłam się wyrwać tam, gdzie coś się działo.
Kai - 23 listopada 2010, 18:43

Proszę, nigdy więcej takich snów jak dzisiaj... Tylko tyle.
Kasiek - 24 listopada 2010, 06:00

Ja mam tę samą prośbę. Śnił mi się konwent. Kupowałam książki. Dużo książek. I jakimś cudem znalazły się w torbie z owocami, i te owoce się na nich rozkwasiły. Książki musiałam wyrzucić i kupić nowe. Takie marnotrawstwo :( Swoją drogą, książki śniły mi się w tpowo fabrycznych i runicznych okładkach, ale tytuły były zupełnie nieistniejące.
Witchma - 24 listopada 2010, 09:14

Kasiek napisał/a:
Kupowałam książki. Dużo książek. I jakimś cudem znalazły się w torbie z owocami, i te owoce się na nich rozkwasiły.


Horror normalnie...

Kasiek - 26 listopada 2010, 07:30

Ej, mam jakiś konwentowy najazd senny. Tym razem Falkon, ale w jakimś innym miejscu, śniła mi się Martva, z którą miałam grać w jakąś grę, prelekcja nocarska, na którą zostałąm wyjątkowo wpuszczona, a potem się okazało, że ilcattivo13 był organizatorem (głównym) Krakonu, a ktoś z Krakowa Pyrkonu i na te dwa miałam jechać.

A potem śnił mi się Krzyś Ibisz w lubelsim ogrodzie botanicznym, uczta skłądająca się z dziwnych rzeczy i to, że miałam firmę. I jakieś domki. Dajcie mi jakieś tabletki.

Witchma napisał/a:
Kasiek napisał/a:
Kupowałam książki. Dużo książek. I jakimś cudem znalazły się w torbie z owocami, i te owoce się na nich rozkwasiły.


Horror normalnie...


Żebyś wiedziała...

Martva - 26 listopada 2010, 12:29

Wczoraj: klimat post-apo, ale nie wiem na czym polegała apo ;) znaczy stało się coś, po czym mój mąż stracił wzrok, a mnie się uszkodziły palce, tak jakby uschły. I pamiętam jedną scenę ze snu, kiedy siedzimy w łóżku, on mi obcina te mumiowate palce szczypcami jakich używam do cięcia drutu, a potem się odwracam do laptopa, dłonie nad klawiaturę, rzut oka na te kikuty i zonk. Koszmar.
shenra - 26 listopada 2010, 12:37

Kasiek napisał/a:
śniła mi się Martva, z którą miałam grać w jakąś grę
Biorąc pod uwagę inspiracje ostatnich czasów, źle mi się to kojarzy :mrgreen:
Martva - 26 listopada 2010, 12:39

shenra, przesiądź się.
martva z zasady nie grywa w nic, bo nie lubi. Wyjątkiem jest scrabble.

shenra - 26 listopada 2010, 12:41

Martva napisał/a:
Wyjątkiem jest scrabble.
Partyjkę? :mrgreen:
ilcattivo13 - 26 listopada 2010, 15:02

Kasiek napisał/a:
...a potem się okazało, że ilcattivo13 był organizatorem (głównym) Krakonu...


trzeba było się obudzić i krzyczeć "Zgiń-przepadnij, maro nieczysta!" :mrgreen:

Martva napisał/a:
martva z zasady nie grywa w nic, bo nie lubi.


pewnie Martva jeszcze w "pociągi" nie grała :roll: ;P:
muszę pogadać z Corpse Bride, żeby Martvą "uświadomiła" :mrgreen:

shenra - 28 listopada 2010, 19:49

Dzisiaj ja miałam strasznie sny. Śniło mi się, że zasypiałam i wywoływałam ducha mojej ciotki. Wywoływanie polegało na mocnym zaciskaniu powiek i myśleniu o niej, aż pojawiały mi się gwiazdy przed oczami, potężne uczucie zasysania dośrodka, jakby te gwiazdy napierały na mnie, a potem coś ściągało mnie na dół, tak że zwinęłam się w kłębek mrugając przy tym intensywnie oczyma. Chciałam odpędzić to wrażenie, ale nie dało się, zupełnie jakby ktoś zacisnął przestrzeń pomiędzy oczami w imadle i zaczął kręcić korbką. Odwróciłam się i w ciemnościach zobaczyłam zarys mojej ciotki, jej oczy zaświeciły się na bladoniebiesko i powiedziała: musimy pogadać. Wtedy gwiazdy eksplodowały w mojej głowie. :mrgreen:
mad - 28 listopada 2010, 21:01

Środowy mecz Lecha z Juventusem mi się przyśnił. Niestety, nie pamiętam wyniku :roll:
Preissenberg - 29 listopada 2010, 08:40

Opowiem sny, które pamiętam.

Jeden sen był o tym, jak planetę orały wbitymi w ziemię gigantycznymi słupami czy bolcami jakieś świetliste kule, wielkie kule, które kierowały jak magnesem tymi słupami/bolcami i orały całą powierzchnię Ziemi. To było jak inwazja.

Inny, śniło mi się, że jestem w jakimś hotelu i gonią mnie jacyś dwaj faceci bez głów. Mieli je ścięte, mówili, że mnie zabiją. Horror. Bałem się, męczyłem i uciekałem, ale mnie dopadli i ścięli mi głowę, a ja i tak żyłem i bez niej.

Niedawno śniło mi się, że odpowiedziałem na dziesięć pytań w konkursie radiowym i wygrałem zestaw książek (różne tytuły z różnych gatunków) przyczepionych do drewnianej czy kartonowej dykty. Nie byłem zadowolony z tego zróżnicowania gatunkowego... Bo ja wolę fantastykę, głównie SF.

Tej samej nocy, co wyżej, śnił mi się sen, w którym byłem świadom tego, iż wydałem książkę. A maszynopis był widocznie tak dobry, że nikt nie wysunął żadnej uwagi odnośnie warsztatu czy redakcji tego tekstu, aby go zmienić, wprowadzić jakieś poprawki... Często przed samym zaśnięciem albo zaraz po obudzeniu łapię się na tym, że mówię w myślach. Po prostu budzę się i słyszę swój wewnętrzny głos jak coś mówi, i większość z tego jest dla mnie niezrozumiała, albo tak połamana i nielogiczna, że szkoda gadać.

Miałem także paraliż senny, który polegał na tym, że ocknąłem się i widziałem tylko ciemność, czarną otchłań, nic nie czułem. Żadnego czucia ciała i otoczenia.

Śniło mi się niedawno, że leżę sobie w łóżku, i kątem oka widzę jakąś postać w bieli siedzącą z boku mojej głowy, trochę bardziej z tyłu. Wyciągnąłem do niej swoją rękę, i widziałem to mimo zamkniętych oczu. Podkreślam to, iż wtedy nie wiem czy rzeczywiście był to sen. Wyciągnąłem rękę i w odpowiedzi, ta postać także powoli wyciągnęła do mnie rękę. Nasze dłonie się zetknęły. Poczułem miękką, suchą dłoń. Może nawet należałoby powiedzieć wysuszoną. Poczułem ją fizycznie. Nie tak jak we śnie - widzisz, słyszysz (film, projekcja) i to wszystko. Moja ręka pozostała w tej pozycji a ja momentalnie się obudziłem z tego stanu. Zauważyłem, że moja ręka leży nieruchomo na mojej klatce piersiowej, nie jest wyciągnięta... Takich przeżyć z odmiennych stanów świadomości miałem już kilka-kilkanaście.

Śniło mi się, że ktoś mnie niesie w pozycji leżącej jak na noszach (byłem trzymany rękoma), ale nic nie widziałem, tylko czerń. Chciałem się wywinąć i udało mi się, poczułem zapach czegoś, jakby środka sterylizacji, coś w stylu tych laboratoryjnych, szpitalnych. Ale mniej intensywny i nie tak kwaśny, ostry czy jak tam. Lekki. Opuścili mnie, spadłem w coś... nie wiem co, bo podłogą to nie było, ponieważ poczułbym "twardość" podłoża, a tak się nie stało.

Niedawno śnił mi się podobny sen, ale jeszcze bardziej przerażający. Otóż leżałem sobie pod moją kołdrą i nagle ktoś mnie chciał zabrać. Chyba lewitowałem w pozycji leżącej, na plecach, przykryty pierzyną. Po obu stronach były dwie postacie, wysokie, z... chyba czymś w rodzaju toreb na głowach. Nie wyglądało to na kaptur, na pewno nie, wiem co mówię, to było coś jak torba, biała, trochę prześwitująca torba. Dziwne, że ułożyła się w pewien kształt z przodu głowy, taki "dziubek", co może świadczyć o tym, że mógł to być kaptur, albo po prostu ci "ludzie" mieli wydłużoną przednią część twarzy - pysk. Czułem ich ręce jak mnie dotykają. Były ludzkie. Unosiłem się z metr nad ziemią, wyżej niż wysokość mojego łóżka, co świadczy o tym iż było to nie naturalne. Widziałem, jak otwierają drzwi. Przyjrzałem się im, czułem, że mnie gdzieś zabierają. Jaszczury, pomyślałem. O, nie, zabierają mnie - wołałem, prosiłem, błagałem, żeby mnie zostawili, i znaleźli sobie kogoś innego. Że nie chcę tego widzieć dokąd mnie zabierają i co będą ze mną robić. Krzyczałem w myślach. Nie mogłem mówić. Po prostu nie mogłem. Wszystko, co do nich mówiłem, wyrażałem w myślach. Otworzyli drzwi i nagle przeskok, jakby brakowało kilku klatek filmu, jakby luka w czasie - drzwi, które były przed chwilą otwarte były zamknięte. Brakowało "filmu" jak się zamykają. To coś znaczyło, myślę. Jeszcze chwila i film się całkiem urwał. Obudziłem się. Te Jaszczury!

Na razie tyle. Może jeszcze coś napiszę. :twisted:

Preissenberg - 29 listopada 2010, 08:46

Co do tego ostatniego snu - jeszcze coś: Gdy mnie tak trzymali, zacząłem się wykręcać, byłem prawie unieruchomiony, mogłem ruszać tylko rękoma i nogami. Toteż nimi ruszałem, wierciłem się, wykręcałem. Wierzgałem nogami. Jedna, ta postać po lewej, puściła mnie w pewnym momencie. Nie mogła mnie utrzymać. Pewien sukces...
aniol - 29 listopada 2010, 10:38

zazwyczaj nic mi sie nie sni, albo nic nie zapamietuje
ale dzisiejszy sen mi utkwil:
wieczor panienski mojej znajomej, podczas ktorego druga znajoma odstawila taniec erotyczny w duecie ze striptizerem
ufff

Witchma - 2 grudnia 2010, 08:52

Dzisiaj miałam piękny sen. Śniło mi się, że ten ****** śnieg stopniał. A potem się obudziłam :(
dalambert - 2 grudnia 2010, 08:57

Witchma, TAKIE sny na początku zabawy ??? co Ty będziesz śniła w LUTYM :shock: :?:
Witchma - 2 grudnia 2010, 09:02

dalambert, do lutego to ja prawdopodobnie nie dożyję...
Magnis - 2 grudnia 2010, 09:32

Witchma nie przesadzaj.Zawsze jest wymówka, że pada i nie ma jak dojechać :wink: .
dalambert - 2 grudnia 2010, 09:35

Witchma, dożyjesz, dożyjesz , ale JAK :?:

Magnis, zawsze można przez internet, cholerne czasy nastały :twisted:

Witchma - 2 grudnia 2010, 09:39

Magnis, tylko że mnie do pracy potrzebny internet, a nie dojazd. A internet mi właśnie wyłączyli z powodu "awarii w pani części osiedla". A za blueconnecta płacę jak za zboże...
ilcattivo13 - 2 grudnia 2010, 09:56

śniło mi się, że konwent organizowałem. I wszyscy chodzili sobie na piwko w przerwach między prelekcjami, a ja musiałem zostawać i orgować... Dawno nie miałem tak dołującego snu...
Kasiek - 14 grudnia 2010, 19:59

A widzisz, jak jeszcze powiesz, ze to był Krakon, to znaczy, że miałam sen proroczy :P

A mi się śniła jakaś wycieczka po zamku krzyżackim, szukanie duchów (to pewnie po tym, jak mi kumpel naopowiadał o sylwku w Morągu czy coś takiego), a potem, że pod pracą mieliśmy zespół basenów, w których pływały delfiny :mrgreen:

Godzilla - 14 grudnia 2010, 20:03

Hmmm. Mi się kiedyś śniło, że nasze biureczka i krzesełka razem z komputerami i całym tym badziewiem stały w parku pod wielkim drzewem, świeciło słoneczko, pełen relaks.
ilcattivo13 - 14 grudnia 2010, 20:28

Kasiek - to zdecydowanie nie był Krakon, tylko Jaćkon w skali mega :wink:
Godzilla - 16 grudnia 2010, 14:34

Śniło mi się coś bardzo zawiłego. W każdym razie znalazłam się w mieszkaniu moich rodziców, pod samym dachem wieżowca. Było jakieś takie surowe, betonowe, a pod sufitem miało różne klapy i okienka. Na przykład wąska klapa prowadziła na strych, bardzo długi i ponury. Jakoś się tam przecisnęłam i zobaczyłam, że za oknem jest tłum ludzi. Wiedziałam, że to ruscy rewolucjoniści. "No to mam przechlapane, zaraz mnie zastrzelą" - pomyślałam. Jak wchodzili do środka, najpierw powiedziałam im, że rewolucja to się dawno skończyła i wcale tu nie są potrzebni. A potem, żeby po prostu popatrzyli jak wygląda świat dookoła, bo są w całkiem innych czasach.

Potem stało się coś dziwnego - budynek rozsunął się, całkiem tak, jakby z obudowy komputera wyjechała cała zawartość. Wewnętrzna część zaczęła sunąć po ziemi, zatoczyła spory łuk i zatrzymała się za osiedlowym sklepem, a za nią pojechała zewnętrzna, i się tam na nią nasunęła. Wtedy zobaczyłam znowu rewolucjonistów. Szli grupami, każda poprzebierana inaczej. Jedni w strojach międzywojennych, inni barokowych, inni baletowych i cali w piórach, wszystko to było bardzo kolorowe, z przewagą wściekłego amarantu. Nie wyglądali, jakby im się jeszcze rewolucję chciało robić. Najwyraźniej dobrze się bawili.

Sauron - 16 grudnia 2010, 14:38

Godzilla, :bravo :D świetne
ilcattivo13 - 16 grudnia 2010, 14:45

A mnie się śniło, że płakałem. I to tak straszliwie rozdzierająco łkałem, jakby... no nie wiem co... Chyba, jakby mi lekarz powiedział, że do końca życia nie mogę pić piwa :wink: Wygląda na to, że musiałem mieć wczoraj nieciekawy nastrój :|
shenra - 16 grudnia 2010, 14:50

A ja miałam dzisiaj schiza z windą. Starą windą, która nie chciała się zamknąć. Trzeba było z całej siły napierać na drzwi, żeby się przy jeździe nie otworzyły. Pomijając, że winda podjechała torami pod jakiegoś tira, zupełnie jakby to był pociąg, a potem wyminąwszy go zajechała na inne szyny, takie jak w wesołym miasteczku. Nie muszę chyba mówić, co poczułam jak zaczęliśmy zjeżdżać w dół, biorąc pod uwagę, że to ja drzwi trzymałam? :mrgreen:
Godzilla - 16 grudnia 2010, 14:52

ilcattivo13, biedny...

shenra, bo windy to podstępne bestie i nigdy nie wiadomo, w którą stronę pojadą.

ilcattivo13 - 16 grudnia 2010, 15:35

Godzilla napisał/a:
ilcattivo13, biedny...


na szczęście jak się obudziłem, to poduszka była sucha :wink:

baranek - 16 grudnia 2010, 15:38

ilcattivo13, chciałem zapytać o resztę pościeli, ale sobie przypomniałem, że masz dzisiaj obniżoną tolerancję na chamstwo, więc się powstrzymam.
Jedenastka - 16 grudnia 2010, 15:38

ilcattivo13 napisał/a:
A mnie się śniło, że płakałem. I to tak straszliwie rozdzierająco łkałem, jakby... no nie wiem co...

No tak. To dlatego, że drewek u mnie nie porąbałeś!

ilcattivo13 - 16 grudnia 2010, 16:09

baranek - chodziło Ci, czy "spałem jak niemowlę"? Jeśli tak, to nie ;P:

Jedenastka - tak mnie nie podejdziesz, musisz się bardziej postarać :wink:

Jedenastka - 16 grudnia 2010, 16:10

ilcattivo13 napisał/a:
Jedenastka - tak mnie nie podejdziesz, musisz się bardziej postarać :wink:

Jedno wiedz na pewno - ja nic nie muszę :D .

ilcattivo13 - 16 grudnia 2010, 16:36

Jedenastka napisał/a:
Jedno wiedz na pewno - ja nic nie muszę :D .


aż się obróciłem, żeby sprawdzić, czy już mnie nie podeszłaś :wink: Nie podeszłaś. A więc za mało się starasz ;P:

Jedenastka - 16 grudnia 2010, 16:42

ilcattivo13 napisał/a:
A więc za mało się starasz ;P:

Teraz ubrałeś sprawę we właściwe słowa. Może się postaram.
A ty już nie płacz, wystarczy.

Sauron - 18 grudnia 2010, 13:49

Jakaś wyprawa, w której brałam udział ja, moja przyjaciółka, dinozaur i Adolf Hitler.
shenra - 18 grudnia 2010, 14:06

Sauron napisał/a:
dinozaur i Adolf Hitler.
Bossskie :mrgreen:
Sauron - 18 grudnia 2010, 14:09

shenra, dzięki
Kai - 18 grudnia 2010, 16:18

Porwanie pociągu, który w końcu okazał się samolotem, a porywaczem był kurdupelek, który chciał stać się Lordem Hełmusiem ze Spaceballs...
Martva - 18 grudnia 2010, 16:28

Duchy, które zbierało się jak pokemony, po zebraniu odpowiedniej ilości punktów. Nie pamiętam za co były punty.
shenra - 19 grudnia 2010, 13:34

Wioska potępionych chomików i zagrożenie ze strony wulkanu. Potem nawiedzony dom, w który trudno mi było uwierzyć, choć namacalnie zostałam nawiedzona. A na koniec tej sielanki Autostrada do Piekła, czyli uroczy wyścig ze śmiercią obserwowany z tylnego siedzenia jakiejś fajowej bryki. :mrgreen: Żyć nie umierać.
Sauron - 19 grudnia 2010, 14:37

shenra, świetne :mrgreen:
shenra - 19 grudnia 2010, 14:40

Sauron, też lubię kreatywną noc ;P:
shenra - 22 grudnia 2010, 09:20

Dzisiaj z cyklu pogięte, część kolejna. Najpierw były nocne potwory, najczęściej coś a la wilkołaczki. Chodziły parami i trzeba było im zostawiać na progu, albo przed jakimikolwiek drzwiami kilka płatków Chocapic, żeby sobie zjadły i grzecznie poszły pognębić innych. Wpadłam na genialny pomysł, żeby się im poprzyglądać, bo kto tam na słowo wierzy, że takie cuś pojawia się w nocy i może głowę odgryźć. A zatem, jak się pojawiły paskudy, to zasiadłam dzielnie z paczką Chocapików i wykładałam im po dwa. Chwilę później okazało się, że rzeczone wilkołaczki szły właśnie na walne zgromadzenie potworasów nocny i koszmarów sennych, gdzie na jakiejść bujnie porośniętej polance zobaczyłam psa, kota, dwie wiewiórki, żółwia i jeża...A teraz niech mi ktoś powie, komu się śni wiewiórka w ramach zwierzątka z koszmaru :mrgreen: Ciekawam :mrgreen:
Drugie wynurzenie krótkiej nocy dzisiejszej dotycznyło nawiedzonego hotelu, no może bardzie domu wycieczkowego, ale to szczegóły. Było duże i paskudne i mogło pomieścić mnóstwo ludzi. W sumie nie wiem, co było motywem przewodnim i jak się okazało, że to ustronne miejsce jest dziwne, ale clue programu to było wymknięcie się stamtąd, omijając czujne panie pilnujące. Następnie dostanie się do budynku obok, gdzie była fajna impreza. W międzyczasie minęłam nagrobek, który robił za fontannę. Nagrobek charakteryzował się tym, że co jakiś czas zmieniały się na nim literki i cyferki, wskazując osobę, która za moment umrze. W drugim budynku złapał mnie jakiś znajomy i powiedział, żebym przeczekała to w szafie, w specjalnej szafie. No zgodziłam się, bo kto by się nie zogdził. Nie codziennie moża się schować w specjalnych szafach(tak, tu z politowaniem spojrzałam na tegoż kolegę i powiedziałam mu co sądzę o wyjątkowości jego mebla). Jednak okazało się, że szafa jest bramą na drugą stronę. Wyszłam na zewnątrz tegoż samego budynku, tylko jakby w innym wymiarze, w którym egzystowali tylko zmarli. Nie wiem dlaczego poszłam do gabinetu dyrektora(dyrektora czego?), który to stwierdził, że w najśmielszych przypuszczeniach nie sądził, że dane mu będzie bycie dyrektorem drugiej strony. Jemu sceptykowi...
I tu wydarzenia potoczyły się szybciutko. Ja chciałam powiedzieć, że każdemu się zdarza, ale nagrobek, który znajdował się w gabinecie, a nie w fontannie, zaczął się zmieniać i pokazał dane mojego znajomego. Stwierdziłam, że muszę go ostrzec, ale zwaliło się na mnie stado truposzy i kategoryczne zabronili mi wtrącać się w system. Jako, że miałam ich w głębokim poważaniu...wtrąciłam się w system 8)

Martva - 22 grudnia 2010, 09:25

Poooooznaj mnie ze swoim dilerem...!
Sauron - 22 grudnia 2010, 15:50

taaak! Mnie też!
Witchma - 10 stycznia 2011, 09:25

Mnie się dzisiaj śniła Nidzica. W zasadzie to już chyba nie muszę tam jechać, ale fajnie było :mrgreen:
ilcattivo13 - 13 stycznia 2011, 12:46

cholierka-choliereczka... już dawno nie miałem tak wyrazistego snu...

Byłem szpiegiem i w czasie zimnej wojny inwigilowałem jakieś sowieckie "NASA" gdzieś na dalekiej Syberii. Były pościgi i strzelaniny. Była nocna ucieczka z super-duper tajnej bazy poprzez puste i śnieżne bezludzia. Złapali mnie i chcieli zabić (tak im się dałem we znaki w czasie tej ucieczki), ale w końcu trafiłem do łagru. Stamtąd uciekłem i, słusznie kombinując, że mnie nie będą tam szukali, wróciłem do tej super-duper tajnej bazy, która okazała się jeszcze bardziej hiper-super-duper tajnym portem kosmicznym i tam porwałem ultra-hiper-super-duper tajny prototyp kosmicznego myśliwca Łuno-Moskwicz, którym poleciałem (ofkors, zanim wystartowałem, włączyłem system autodestrukcji bazy) do ekstraordynarnie tajnej kosmicznej stacji gdzieś w kosmosie, gdzie zrobiłem to, co trzeba i był hepi-end i fajerwerki ;P: I te laski, które podziwiały prawdziwego kapitalistycznego herosa :mrgreen: Ech...

shenra - 14 stycznia 2011, 12:58

ilcattivo13, masz marzenia :mrgreen:
ketyow - 14 stycznia 2011, 13:44

Mi się coś śniło, obudził mnie budzik rano, ale że sen przyjemny jakiś, to odłożyłem wstawanie na później, żeby dośnić do końca i zapamiętać. Po 4 przestawieniu budzika sen się skończył. Szkoda tylko, że w ogóle go nie pamiętam :twisted:
Jedenastka - 14 stycznia 2011, 13:58

ilcattivo13 napisał/a:
Byłem szpiegiem i w czasie zimnej wojny inwigilowałem jakieś sowieckie "NASA" gdzieś na dalekiej Syberii. Były pościgi i strzelaniny. Była nocna ucieczka z super-duper tajnej bazy poprzez puste i śnieżne bezludzia. Złapali mnie i chcieli zabić (tak im się dałem we znaki w czasie tej ucieczki), ale w końcu trafiłem do łagru. Stamtąd uciekłem i, słusznie kombinując, że mnie nie będą tam szukali, wróciłem do tej super-duper tajnej bazy, która okazała się jeszcze bardziej hiper-super-duper tajnym portem kosmicznym i tam porwałem ultra-hiper-super-duper tajny prototyp kosmicznego myśliwca Łuno-Moskwicz, którym poleciałem (ofkors, zanim wystartowałem, włączyłem system autodestrukcji bazy) do ekstraordynarnie tajnej kosmicznej stacji gdzieś w kosmosie, gdzie zrobiłem to, co trzeba i był hepi-end i fajerwerki ;P: I te laski, które podziwiały prawdziwego kapitalistycznego herosa :mrgreen: Ech...

Zacząłeś czytać Gamedeca? :mrgreen:

ilcattivo13 - 14 stycznia 2011, 14:48

shenra - pierwszy taki sen od dłuższego czasu :| a szkoda... :wink:

Jedenastka - jeszcze nie, "wdepłem" w Webera/Evans :wink: A co? Tylko nie pisz, że fabuły się pokrywają, bo nie cierpię spoilerów :wink:

Jedenastka - 14 stycznia 2011, 15:09

ilcattivo13 napisał/a:
A co? Tylko nie pisz, że fabuły się pokrywają, bo nie cierpię spoilerów :wink:
Nie napiszę :wink: . Śnij dalej...
Fidel-F2 - 14 stycznia 2011, 21:20

ilcattivo13 napisał/a:
jeszcze nie
i tak trzymaj
Jedenastka - 14 stycznia 2011, 21:24

Fidel, stęskniłeś się za mną czy Ci się śniłam? :mrgreen:

edycja:
http://www.zaginiona-bibl...pic.php?p=98622
Fidel-F2 czytał "Granicę rzeczywistości" ... chyba we śnie.

shenra - 16 stycznia 2011, 18:41

Jechałam autobusem z Martvą, zjazd był taki strasznie w dół do następnego przystanku(jak w San Francisco). Zanim autobus się zatrzymał mijaliśmy jakiś ogrodzony teren, na którym była dziura w ziemi z wejściem podobna do norek hobbitów, albo bunkra. Klapa się odsunęła i wypadło z niej dwóch facetów ubranych w mundury hitlerowców z mordami jak aryjscy blondyni. Dodatkowo dwie osoby się kotłowały na ziemi, jakby się całując, gryząc tudzież gwałcąc. :shock: Z daleka wyglądało to tak, jakby facet napastował laskę ubraną w sukienkę sprzed wieku(co najmniej). Potem autobus się zatrzymał, wysiadłyśmy i trzeba było przejść się pod górę do domu, co oznaczało, że miniemy to zacne zgromadzenie. Jak przechodziłyśmy obok to wszystkie główki spojrzały na nas. Mięli blade, niemal sine twarze jakieś takie nieświeże, jak zombie. Parka na ziemi okazała się być również dwoma facetami. Ten będący od początku facetem odgryzł partnerowi ucho i miał całe usta we krwi. Powiedziałam Martvej, żeby się nie patrzyła i cokolwiek usłyszy, żeby się nie odwracała i na nich nie zerkała. Minęłyśmy ich, a tych dwóch w mundurach wyszło zza ogrodzenia i zaczęło iść za nami. Miałam najochydniejsze przeczucia ever. Nie mam pojęcia dlaczego(do tej pory sie zastanawiam) i skąd wzięło sie we mnie przekonanie, że im wpierdzielę :mrgreen: . Kazałam Martvej się nie zatrzymywać. Sama udawałam, że wiążę buta, poczekałam aż pierwszy koleś mnie minie, żebym mogła nabrać pewności, że na pewno za nami idą i jak tylko przeszedł obok wydając z siebie jakieś obleśne mlaśnięcie, to się na niego rzuciłam i zaczełam go okłądać butem po twarzy spychając go na ulicę pod jadący samochód :mrgreen: . Potem przyszedł ten drugi i nie wiem jak się starcie skończyło, bo się obudziłam. ;P:
Martva - 16 stycznia 2011, 18:50

I teraz będę się bała z Tobą jeździć autobusem. No chyba że obiecasz że zawsze będziesz mnie bronić ;P:
shenra - 16 stycznia 2011, 18:52

Martva, jak raz się udało, to czemu nie :mrgreen:
ketyow - 16 stycznia 2011, 18:55

Śniło mi się, że moja współlokatorka jest w ciąży, na dodatek z kolegą, który jest gejem i nie chce z nią być ani ich dziecka, więc zostawił samą sobie. Trzeba było widzieć jej minę, jak jej to powiedziałem ;P:
shenra - 16 stycznia 2011, 18:56

ketyow, potrafimy sobie wyobrazić :mrgreen:
baranek - 17 stycznia 2011, 08:11

od trzech nocy mam ten sam sen. kataloguję swoje olbrzymie kolekcje empetrójek, filmów i e-booków. strasznie mnie to męczy. budzę się kilka razy w ciągu nocy. i jestem w takim pół-śnie, i zamiast kimać dalej, zastawiam się nad kluczem, według którego to poukładać. właściwie jedno mnie w tym martwi (poza chronicznym niewyspaniem) - ja nie mam żadnych kolekcji!!!
Witchma - 17 stycznia 2011, 08:38

baranek napisał/a:
ja nie mam żadnych kolekcji!!!


Może to taka podświadoma sugestia, żebyś wreszcie jakąś założył...?

Ja z kolei dzisiaj miałam przerażający sen. Byłam w szpitalu, siedziałam przy łóżku znajomego (cholera, nie jestem nawet pewna, czy znamy się aż tak dobrze). Był w stanie krytycznym, a ja czekałam, aż się obudzi i cały czas płakałam. Jeden ze straszniejszych snów, jakie mnie nawiedziły.

Jedenastka - 17 stycznia 2011, 09:23

shenra napisał/a:
Klapa się odsunęła i wypadło z niej dwóch facetów ubranych w mundury hitlerowców z mordami jak aryjscy blondyni.

Przypomniało mi to sen mawete, zinterpretowany na Forum GamedecZone przez M. Przybyłka :mrgreen: . Coś tam było o dezintegracji, integracji, emisariuszu wysyłanym przez podświadomość... jeśli nie pokręciłam :wink: .

shenra - 17 stycznia 2011, 19:18

Jedenastka napisał/a:
Coś tam było o dezintegracji, integracji, emisariuszu wysyłanym przez podświadomość... jeśli nie pokręciłam
Znaczy jednak zmienić dilera? :mrgreen:

No dobra co co wy na to. Ośrodek wypoczynkowy, piękna lokalizacja nad lasem, okolica cud miód, łał. W środku pacjenci, nie pensjonariusze, ludzie po wypadkach, niektórzy przypaleni, niektórzy w śpiączce, a niektórzy ze stanem lżejszego umysłu i szerszymi zakresami postrzegania otaczającego świata. Oraz naruralnie w tymżesz ośrodeczku ja, radośnie biegająca po salach i zarzynająca pacjentów igłą do wenflonu. Raz wbijałam w oko, raz podcinałam nią gardło, raz po prostu sobie dziurki w ludziach robiłam. :mrgreen:
Dalej w serii był przywołany przez Jedenastkę mawete, który namawiał mnie na jakiś konwent w Niemczech.
Kolejna migawka z serii to burza z piorunami, które usilnie próbowały we mnie trafić. Bezskutecznie.
I ostatnie, to kolejny domek Bóg jeden raczy wiedzieć, gdzie. Rozpaczliwa chęć podpięcia się współtowarzyszy do internetu. Gdy już im się to udało, okazało się, że rzecz rozbijała się o to, żeby oglądnąć pochód zwierząt z Króla Lwa.
Nie ma jak interesujące półtorej godziny :wink:

nimfa bagienna - 17 stycznia 2011, 19:34

Shenra, szaleństwa z igłą od wenflonu świadczą o nadmiarze energii. Ty nie szalej. Ty pisz. To też jest ujście dla nadmiaru. ;P:
A mnie przez trzy noce z rzędu śnił się pewien kolega. Nie wiem, skąd on się wziął w moim śnie - ja go nie zapraszałam. :mrgreen:

shenra - 17 stycznia 2011, 19:38

nimfa bagienna, to brzmi prawie jak molestowanie :mrgreen:
Ciekawe jakby tak do jakiegoś psychoanalityka się udać z tymi moimi tworami. Myślisz, że od razu do czubów by mnie teleportował? 8)

nimfa bagienna - 17 stycznia 2011, 19:41

Aś tam, od razu do czubów. Istnieje teoria, w myśl której podświadomość, generując sny, pozbywa się śmieci.
Jeśli chodzi o moje sny, wierzę w tę teorię. Pewno właśnie dlatego trzy noce pod rząd śnił mi się ten kolega. :mrgreen:

shenra - 17 stycznia 2011, 19:49

To ja się spod tych śmieci nie wygrzebię :mrgreen:
nimfa bagienna - 17 stycznia 2011, 19:51

Czasem to są takie fajne śmieci, że aż żal się wygrzebywać. :wink:
shenra - 17 stycznia 2011, 19:53

Ojtam, ojtam, przecież nie wyrzucam :mrgreen:
Jedenastka - 17 stycznia 2011, 20:20

shenra napisał/a:
Znaczy jednak zmienić dilera? :mrgreen:

Oj, Chomiku, tego nie wiem. Sama zdecyduj :wink: .

W śnie mawete był jakiś duży gość z wrednym ryjem i w hełmie, w Twoim dwóch facetów ubranych w mundury hitlerowców z mordami jak aryjscy blondyni. Skojarzyło mi się z powodu ryja i aryjskich mord :wink: .
Jeśli chcesz to zobacz co Marcin wtedy wykombinował.
http://www.gamedec.home.p...&sd=a&start=120

shenra - 17 stycznia 2011, 20:37

Jedenastka, dzięki, szczerze to boję się co Marcin na te moje by wykombinował. Już ostatnim razem "doch" mnie rozwaliło :wink:
Jedenastka - 17 stycznia 2011, 20:45

shenra napisał/a:
boję się co Marcin na te moje by wykombinował.

Wierzę, też się boję co by w moich snach wyszukał :wink: .

Rafał - 26 stycznia 2011, 11:35

Straszny koszmar mi się przyśnił, była jakaś impreza, rano budzę się po urwanym filmie, idę cedzić kartofelki, wyciągam przyrodzenie, a ono w strzępach! :shock:
terebka - 26 stycznia 2011, 11:47

Nie wiem, co mówi na to sennik. I nie chcę wiedzieć. :shock:
Witchma - 26 stycznia 2011, 11:49

Ja wkroczyłam ostatnio na poziom drugi bezsenności. Śniło mi się, że nie mogłam usnąć i to było straszne.
Matrim - 26 stycznia 2011, 11:49

Sny są zwykle odwrotnością rzeczywistości, więc Rafał, nie masz się czego obawiać. Chyba. Tylko pamiętaj - nie drażnij psów po pijaku ;)
Rafał - 26 stycznia 2011, 11:50

Matrim, obiecuję :mrgreen:
shenra - 26 stycznia 2011, 11:53

Matrim, no nie mogę się z tym zgodzić. Ten numer z odwrotnością to najdenniejsze samotłumaczenie snów. Bo co odwrotność strzępów to w takim razie byłoby zaszycie. Komuś podoba się ta opcja rzczywista? :mrgreen:
terebka - 26 stycznia 2011, 11:56

To tylko teoria, shenra. Nie było precedensu :mrgreen:
Matrim - 26 stycznia 2011, 11:58

shenra, oj no tak się mówi, nie? A poza tym odwrotnością strzępów może być równie dobrze, no... na przykład... nad wyraz mocna konstrukcja? ;P:
Godzilla - 26 stycznia 2011, 12:05

A ja znowu miałam jakiś bardzo pogmatwany, ale pogodny sen. Śniło mi się, że jestem w mieszkaniu znajomej, bardzo dużym i chyba świeżo po przeprowadzce, bo jest prawie puste, część mebli jest pooklejana folią i ustawiona przodem do ściany. Miejsce - jakiś blok na Ursynowie. Do tego ciepłe lato, słoneczko, a w tym mieszkaniu cała gromada kuzynów męża - ciotka, ze dwie cioteczne siostry i chmara dzieciarni. Kombinujemy, co by tu zrobić na obiad, bo nie jesteśmy u siebie. Zupę? No żeby pieniędzy wystarczyło na taką gromadę ludzi. Ale bez stresu. Nagle spada deszcz, za oknem ulewa. Stoję koło moich dzieciaków, mam ich trójkę a nie dwójkę. Najstarszy syn jest wyższy ode mnie. Opieram głowę o jego ramię i sobie myślę, że to jest strasznie fajne, mieć takiego dużego syna.

I zaraz inna scena - spory, chyba dwupiętrowy domek na skraju lasu, z balkonami. Potwór Starszy schodzi sobie po tych balkonach na dół żeby się pobawić, a ja zamiast dostać szczękościsku z przerażenia (on to robi po balustradach i kratach) patrzę tylko czy dobrze to robi i jestem zadowolona, że taki sprawny. Obok kuzyn-pilot przygotowuje sobie spadochron. Dziwię się trochę, bo pakuneczek jest mały jak trzy unterdupniki z kolorowej karimaty złożone razem. Gdzie tu ciężki plecak i masa sznurków? No tak, to nowy model, taki poprzeczny a nie grzybowaty. Kuzyn trenuje skoki z tym spadochronem, tylko nie wiem skąd skacze - z balkonu czy z drzewa na krawędzi lasu. I ta atmosfera: pełna niefrasobliwość, las, lato, wakacje, słoneczko. Ech.

shenra - 26 stycznia 2011, 12:11

Matrim napisał/a:
A poza tym odwrotnością strzępów może być równie dobrze, no... na przykład... nad wyraz mocna konstrukcja?
To już raczej nowy sen Matrimie :mrgreen:

Godzilla, przy takich przykładach lekko niebezpiecznych, zestresowałabym się tą niefrasobliwością :wink:

Godzilla - 26 stycznia 2011, 12:12

Tym się właśnie różni sen od nie-snu.
shenra - 26 stycznia 2011, 12:14

Godzilla, ja bym się w śnie zestresowała, bo w nie-śnie to szokda gadać nawet.
Matrim - 26 stycznia 2011, 12:17

shenra napisał/a:
To już raczej nowy sen Matrimie :mrgreen:

Zobaczymy, może Rafał coś jeszcze dośni ;)

Godzilla - 26 stycznia 2011, 12:28

shenra, ja w pewnych sytuacjach mam lęk wysokości. Konkretnie, jak widzę małe dziecko koło okna, a jestem na wysokim piętrze. Moi rodzice mieszkają na dziewiątym. Tam się wychowałam i ja i moje rodzeństwo, byliśmy od zawsze przyzwyczajeni. A jednak jak jeździłam tam z dziećmi z wizytą, zawsze najpierw sprawdzałam okna.
Jedenastka - 26 stycznia 2011, 14:14

Rafał chyba się zintegruje czy coś... :roll:
Mała_Mi - 27 stycznia 2011, 19:56

Ostatnio śnią mi się cztery czarne psy, które o dziwo nie gryzą, nie warczą, tylko cały czas za mną chodzą. Odganiam je, ale one nie reagują.
Jedenastka - 28 stycznia 2011, 21:11

Mała_Mi, może psy chcą żebyś je pogłaskała.
Mała_Mi - 29 stycznia 2011, 11:40

Jedenastka, nie wiem, one takie jakieś dziwne są.
Jedenastka - 29 stycznia 2011, 12:12

Chyba nie dziwne. Ja bym spróbowała pogłaskać chociaż nie przepadam za psami. Wolę koty.
Bob1970r - 3 lutego 2011, 11:24

Miałem sen. Dziwny, skoro pamiętam go po przebudzeniu. A śniło mi się, że wraz ze znajomą przeprowadzaliśmy wywiad z zespołem grającym melodic gothic o nazwie Speedy Monroe. Było ich czworo, mieli wokalistkę o rudych włosach, trochę podobną do Tori Amos. Sen był po angielsku... :shock:
Matrim - 3 lutego 2011, 12:04

O rany...

Śniło mi się, że grałem w jakąś Bardzo Popularną Grę Internetową, w której gracze tłuką się między sobą. I tak się tłukło i tłukło, aż w pewnym momencie trafiłem na gracza o nicku Pucek :) Odruchem tłuczenia kliknąłem raz za dużo. Od razu sobie pomyślałem (we śnie ciągle, we śnie), że nie wypada przecież tłuc użytkowników z Forum (bo to w ogóle jakaś wspólna drużyna była) i zabrałem się do pisania wiadomości, że przepraszam, że to niechcący i w ogóle. A tu nagle do gry wskoczył dalambert, jak rycerz na białym koniu niemalże :) Jak nie ryknął (tekstowo), jak nie potoczył (wirtualnie) wzrokiem po całym internecie, szukając tego tchórza, co to własnych towarzyszy tłucze. Normalnie mi się głupio (we śnie) zrobiło. A dalambert kolejne działa wytaczał i nie słuchał, jak pisałem, że to przypadkiem i że oddam wszystko (bo i część ekwipunku Pucek do mnie trafiło).

A potem się obudziłem :)

dalambert - 3 lutego 2011, 12:08

Matrim, i tak mi śnić :!: :wink:
Matrim - 3 lutego 2011, 12:18

dalambert, tylko nie bij, proszę :)
dalambert - 3 lutego 2011, 12:20

Matrim, jak zasłużysz :!:
a i na przyszłość - życzę dobrej nocy i oczywiście kolorowych snów :mrgreen:

Matrim - 3 lutego 2011, 12:26

dalambert :)
ketyow - 3 lutego 2011, 13:02

:mrgreen: :mrgreen:
Jedenastka - 4 lutego 2011, 06:49

Chyba znów mi się jakaś dziwna groza śniła :mrgreen:
Kasiek - 4 lutego 2011, 07:56

mi się śniło, że urodziłam dziecko, które to pierwszego dnia po urodzeniu zaczęło chodzić, a trzeciego miało już anielskie blond loczki, ząbki i mówiło. I biegało tak, ze się go nie dało dogonić. Oby to nie był proroczy sen...
Jedenastka - 4 lutego 2011, 08:09

Zawsze może ci się przyśnić leniwe dziecko, które nawet po kilku latach nie umie raczkować, nie ma loczków, ząbków i nie umie mówić.
Mały Olaf - 4 lutego 2011, 08:42

Mała_Mi napisał/a:
Ostatnio śnią mi się cztery czarne psy, które o dziwo nie gryzą, nie warczą, tylko cały czas za mną chodzą. Odganiam je, ale one nie reagują.


Wedle Kopalińskiego czarny pies w marzeniu sennym oznacza nieszczęście. Taki tam optymistyczny akcent na miły początek dnia :)

Kasiek - 5 lutego 2011, 08:03

I kolejny miły akcent, bo śnił mi się Falkon, na którym był Jack Nicholson i płakał, bo dowiedział się, że ma za chwilę umrzeć i już nie przyjedzie nigdy na Falkon. Dajcie mi jakieś leki...
Jedenastka - 5 lutego 2011, 08:11

Gamepille?
ketyow - 5 lutego 2011, 13:18

Świat po zagładzie nuklearnej, a ja ze współlokatorką i jej chłopakiem idziemy przez pustynię z dwiema czy trzema reklamówkami pełnymi parówek - bo tylko to zostało do jedzenia.
Godzilla - 5 lutego 2011, 13:59

To chyba gorsze od samej apokalipsy :mrgreen:
ilcattivo13 - 7 lutego 2011, 20:32

ketyow napisał/a:
Świat po zagładzie nuklearnej, a ja ze współlokatorką i jej chłopakiem idziemy przez pustynię z dwiema czy trzema reklamówkami pełnymi parówek - bo tylko to zostało do jedzenia.


moje kondolencje :wink:

Martva - 11 lutego 2011, 10:19

Śnił mi się Gamedecon, tłumy ludzi zgromadzonych w ogromnym pomieszczeniu typu podziemia kościoła, moja siostra która akurat tam umówiła się z nosiwodą na odbiór ciasteczek czy czegoś, potem impreza się skończyła, wszyscy wyszliśmy na coś w rodzaju szkolnego podwórka, był strasznie jasny i bardzo zimowy poranek, merula komuś mówiła że po pierwsze i drugie nienawidzi Marcina Przybyłka, a po trzecie i czwarte (pamiętałam rano ale już mi wyleciało), shenra robiła coś mega dziwnego (ale też nie pamiętam co), ja się wdrapałam na wysoki barowy stołek który sobie tam stał (przypominam, podwórko, dużo sniegu) i od razu z niego spadłam, ale lądując na nogach i śmiejąc się cały czas, a jakieś mroczne emodziewczę z rozbiegu walnęło głową w ścianę koło feralnego pora, jak atakujący byk, i miało zamiar powtórzyć wyczyn, miałam już wizję pękajacej czaszki i takich tam, ale feralny jej wytłumaczył bardzo spokojnie i rzeczowo że tak nie mozna bo zrobi sobie krzywdę.
feralny por. - 11 lutego 2011, 10:40

Będę uważał. :mrgreen:
ilcattivo13 - 11 lutego 2011, 11:02

Cytat:
...ale feralny jej wytłumaczył bardzo spokojnie i rzeczowo...
to na pewno był feralny? :wink:
feralny por. - 11 lutego 2011, 11:20

ilcattivo13, a widziałeś kiedyś żebym przestał być spokojny?
ilcattivo13 - 11 lutego 2011, 11:34

berdanka :mrgreen:
feralny por. - 11 lutego 2011, 11:47

Pozory :mrgreen:
ilcattivo13 - 11 lutego 2011, 15:57

siut :(
Jedenastka - 11 lutego 2011, 17:30

Czasem się cieszę, że nie pamiętam snów.
Martva - 17 lutego 2011, 10:50

Ja tak w biegu.
Uwaga, drastyczne!

Otóż śniło mi się że mój kolega w jakiś sposób stworzył z czegoś ciało dziewczyny. Z metalu, czy czegoś, ale to było normalne żywe ciało, spało sobie. Wyjął nóż z cienkim ostrzem, wyciął jej serce, pokroił na cieniutkie plasterki i je zjadł.
shenra, to ten kolega o którym Ci ostatnio trochę pisałam. Co moja podświadomość próbuje mi powiedzieć?

shenra - 17 lutego 2011, 10:58

Martva napisał/a:
shenra, to ten kolega o którym Ci ostatnio trochę pisałam. Co moja podświadomość próbuje mi powiedzieć?
Zdecydowanie i nawet wiem, co!
Martva - 17 lutego 2011, 11:21

Co?
Jedenastka - 20 lutego 2011, 07:57

Ostatnio często śni mi się Gamedecon 2011. Dziwnie jakoś. Rano zwykle nie pamiętam tych snów.
merula - 28 lutego 2011, 13:29

Obudziłam się w stanie lekkiego szoku i zadziwienia, co też mogło tak wpłynąć na mój mózg. Mianowicie śniło mi się, że piszę bloga :shock:
shenra - 28 lutego 2011, 14:52

merula, bój się Boga :mrgreen:
Iwan - 28 lutego 2011, 15:14

shenra napisał/a:
merula, bój się Boga :mrgreen:


chyba Bloga ;P:

Jedenastka - 28 lutego 2011, 15:35

Rany boskie :mrgreen:
Sauron - 10 marca 2011, 16:40

Sen nie mój, lecz przyjaciółki:
Miała z kimś lecieć gdzieś za granicę. Lotnisko było na jakiejś górze, a po drodze były punkty kontrolne. Najpier była karteczka z napisem "wyskocz przez okno". Nie wyskoczyła, pomyślała, że to po to, żeby mniej ludzi było. Dalej był napis "Anuluj swoje wyskoczenie przez okno". Poszła dalej. Na samej górze wisiała karteczka "Anuluj anulowanie wyskoczenia przez okno".

Memento - 10 marca 2011, 17:55

A mnie się śnił zapchany kibel. Straszne to było. 0o" Jednak straszniejszy sen miałem parę dni temu, gdy wielki szalony Afrykańczyk najpierw nadciął mi stopę tępą maczetą, a potem mnie gonił. Działo się to chyba gdzieś w Północnej Afryce. 0o"
Martva - 10 marca 2011, 18:09

A mógł odciąć...
shenra - 10 marca 2011, 18:20

Sauron, może ma trudności decyzyjne i nie potrafi właściwie ocenić sytuacji?

Memento, ciesz się, że stopę :mrgreen:

Memento - 10 marca 2011, 18:26

Ojtiti :mrgreen:
Godzilla - 16 marca 2011, 18:50

Znowu mi się śniło jakieś dziwne miasto. Ciekawa sprawa, mam wrażenie, że po raz kolejny śniłam o tym samym miejscu, jakieś szczegóły się zgadzały, choć nie istnieją w rzeczywistości. Była tam załoga ze StarWarsów (he he, Luke Skywalker miał dziewczynę, jakąś pilotkę :mrgreen: ), i wszystko zalewała woda. Trzymałam dziecko za rękę i usiłowałam nie dać zmyć się przez potężne fale, które z dwóch stron wlewały się w ulicę.
shenra - 16 marca 2011, 19:37

Godzilla, ale masz mokre sny :mrgreen:
Jedenastka - 21 marca 2011, 07:31

shenra napisał/a:
Sauron, może ma trudności decyzyjne i nie potrafi właściwie ocenić sytuacji?

Skoro niektórzy noszą i pokazują innym saurony to w sumie... :mrgreen: :wink:

shenra - 21 marca 2011, 11:15

Jedenastka napisał/a:
Skoro niektórzy noszą i pokazują innym saurony to w sumie...
Taa, a niektórzy je kryją, żeby nie powiedzieć, że się z nimi kryją. :mrgreen:
Jedenastka - 21 marca 2011, 16:32

Jak jeszcze można nosić saurony? W kieszeni? :wink:
shenra - 21 marca 2011, 16:52

Mogą jeszcze być w zwisie :shock: :mrgreen: I na łańcuchu, żeby nie uciekły ;P:

Dobra, ale nie offtopujmy już. :wink:

Witchma - 30 marca 2011, 08:55

Dzisiaj mi się śniła sobotnia Skofa :lol: Zaczęło się od tego, że przeprowadzałam staruszkę przez ulicę w okolicach Dworca Fabrycznego w Łodzi (która ponoć chodziła od czterdziestu lat do cukierni na dworcu na jakiś wyjątkowy tort), po czym okazało się, że to jednak nie Łódź, a ja idę na Skofę. Na miejscu (które wcale nie wyglądało jak Paradox) było już dużo osób i wszyscy chodzili boso. Zdjęłam więc buty, no i oczywiście przeszłam po jakichś nieheblowanych deskach i podarłam sobie rajstopy. Gdy na chwilę poszłam do baru, zrobiło się straszne zamieszanie i okazało się, że impreza musi się przenieść na dół. Merula zgarnęła większość rzeczy i sobie poszła. Nie mogłam znaleźć swoich butów. Merula uparcie twierdziła, że ich nie brała, ale oczywiście znalazły się na dole. W międzyczasie pojawiło się sporo osób, które wszyscy prócz mnie znali. Tymczasem osoba, na którą ja strasznie czekałam nie raczyła się była pojawić do godziny 7:40 (co chwilę patrzyłam na zegarek). Wściekłam się i zeszłam o jeszcze jedno piętro niżej. Tam okazało się, że osoba, na którą czekałam stoi w jakiejś kilometrowej kolejne do łazienki z połową skofowiczów zresztą. Na pytanie, czemu nie mogą iść na górę, gdzie nikogo nie ma, odpowiedzieli, że barmani ich przegonią, bo porządek musi być. Na górę wróciłam sama, po drodze zaczepiana przez jakichś cudzoziemców mówiących do mnie w zupełnie mi obcych językach. Gdzieś po drodze spotkałam jeszcze kolegę z liceum, ale udawaliśmy, że się nie znamy :D Generalnie zastanawiam się, czy odważę się w piątek gdziekolwiek jechać...
ketyow - 30 marca 2011, 08:57

Naga laska proponowała mi seks, a ja powiedziałem, że nie mogę, bo mam dziewczynę :twisted:
feralny por. - 30 marca 2011, 09:01

Po czyms takim, to musisz się na terapie zapisać. Witchma, chyba ma jeszcze wolne terminy ;P:
Witchma - 30 marca 2011, 09:04

feralny, ja aż takich dewiacji nie terapiuję...
shenra - 30 marca 2011, 10:46

Witchma, masz chaos w głowie :mrgreen:
Witchma - 30 marca 2011, 10:49

I'm an agent of chaos :twisted:
Ozzborn - 30 marca 2011, 15:28

ketyow, kluczowe pytanie brzmi czy masz dziewczynę? Bo jeśli nie to ciężki przypadek zmienia nam się w beznadziejny ;P:
fealoce - 30 marca 2011, 17:16

No, to faktycznie kluczowe pytanie :)

A mi się śniło, że spacerowałam po jakimś opuszczonym betonowym mieście - nigdzie żadnej żywej istoty, nawet ptaków czy owadów, tylko mnóstwo porzuconych samochodów. Obudziłam się w momencie, gdy stwierdziłam, że te samochody przypominają mi cmentarzysko pojazdów użytych do ewakuacji Prypeci... Ale nie bałam się bo tam było tak cicho i spokojnie a samo miasto było piękne, chociaż zrujnowane.

To chyba jakaś spóźniona reakcja na niedzielną eksplorację opuszczonych willi w Konstancinie :wink:

ketyow - 30 marca 2011, 17:18

Ozzborn, na szczęście mam, jakbym nie miał to by mi w ogóle wstyd się było przyznać do takiego snu :mrgreen:
Ozzborn - 30 marca 2011, 17:19

fealoce napisał/a:
eksplorację opuszczonych willi w Konstancinie

o no proszę, a których? Okolice parku zdrojowego? Bo ja to mieszkam niedaleczko :)

e:ketyow, uff znaczy jeszcze do uratowania :P

fealoce - 30 marca 2011, 17:43

Zbyszek, Jagiellonka, Sklep na Rogu i Piaski :) Do Sklepu na Rogu nawet nas jeden tubylec zapraszał - zobaczył grupkę z aparatami, więc pokierował nas odpowiednio :mrgreen:

żałuję tylko, że do tej nie udało się wejść :(

Ozzborn - 30 marca 2011, 19:10

Sklep na Rogu? Nie słyszałem o takiej :P Za szpitalem może?

edyta: zagalopowałem się, Zbyszek to ten spalony. To na zdjęciu to oczywiście jest Zameczek. Byłem w nim wiele razy, znajomi tam mieszkali - a najlepszą atrakcją był gołębnik w wieżyczce - wchodziło się po zardzewiałych schodach - dreszczyk emocji :P

edyta2: Sklep się zgadza :P w ogóle bardzo fajne zdjęcia :) Widzę, że dotarliście też do Ołtarza Metalu - niezły wypas nie? :mrgreen:

fealoce - 30 marca 2011, 19:43

Ozzborn napisał/a:
To na zdjęciu to oczywiście jest Zameczek. Byłem w nim wiele razy, znajomi tam mieszkali - a najlepszą atrakcją był gołębnik w wieżyczce - wchodziło się po zardzewiałych schodach - dreszczyk emocji :P


Z zewnątrz jest super, a jak w środku? Bardzo zdemolowany?

Ozzborn napisał/a:
edyta2: Sklep się zgadza :P w ogóle bardzo fajne zdjęcia :) Widzę, że dotarliście też do Ołtarza Metalu - niezły wypas nie? :mrgreen:


Dzięki :) Taaaak, Ołtarz Metalu był świetny - szczególnie te napisy (trochę typowych i jeden mocno nie pasujący do reszty: "kocham moich rodziców")

merula - 30 marca 2011, 19:53

Witchma, nie wiedziałam, że tak Cię męczyłam w nocy. może dlatego taka niewyspana jestem :mrgreen:
Witchma - 30 marca 2011, 19:55

merula, mnie jak mnie... ale po cholerę Ci były moje buty? ;)
Ozzborn - 30 marca 2011, 19:59

fealoce, nie wiem, w Zameczku bywałem lata temu jak jeszcze był zamieszkały. Ale nie przypuszczam, że jest zdemolowany, bo został przejęty, wysiedlony, uprzątnięty i zamknięty przez jakiegoś odnalezionego właściciela.
merula - 30 marca 2011, 20:00

dla dzieci? :wink:
Witchma - 30 marca 2011, 20:27

merula, ubierasz synów w buty na obcasach? ;P:
merula - 30 marca 2011, 20:35

jak chcą?















ale jakoś do tej pory im sie nie zdarzało :mrgreen:

fealoce - 30 marca 2011, 20:50

Ozzborn napisał/a:
fealoce, nie wiem, w Zameczku bywałem lata temu jak jeszcze był zamieszkały. Ale nie przypuszczam, że jest zdemolowany, bo został przejęty, wysiedlony, uprzątnięty i zamknięty przez jakiegoś odnalezionego właściciela.


O, to ciekawe :D Na miejscu tego nowego właściciela od razu bym się tam wprowadziła....

Ozzborn - 30 marca 2011, 20:55

to nie takie proste, mimo że w lepszym stanie to i tak do generalnego remontu... zapewne właściciel miał tylko tyle kasy, żeby uprzątnąć, odmalować płot żeby ładnie się prezentowała i czeka na kupca :P
fealoce - 30 marca 2011, 21:04

No tak, taniej by pewnie było postawić nowy dom niż wyremontować stary...Ale cudownie byłoby mieszkać w czymś takim :)
Lowenna - 9 kwietnia 2011, 04:58

Śnił mi się Virgo C.
Virgo, co robiłeś w moich snach? :roll:

Agi - 9 kwietnia 2011, 05:53

Śniło mi się, że nie mam dostępu do sieci, to był dopiero koszmar. :mrgreen:
shenra - 9 kwietnia 2011, 09:56

Lowenna napisał/a:
Virgo, co robiłeś w moich snach?
To chyba Ty nam powinnaś powiedzieć :mrgreen:

Agi, brrrr.

Virgo C. - 9 kwietnia 2011, 10:35

Właśnie, też jestem ciekaw :mrgreen:
Lowenna - 9 kwietnia 2011, 18:02

Problem polega na tym, że nie pamiętam :( Obudziłam się w środku nocy, zdziwiłam, że śnił mi się Virgo C., zasnęłam, miałam kolejne sny, które pamiętam (gotowałam dla kuzynów, brnęłam przez śniegi z moimi uczniami itd.). :roll:
Następnym razem postaram się pamiętać, co Virgo C. robił w moich snach :)

shenra - 9 kwietnia 2011, 18:04

Lowenna, teraz to brzmi podejrzanie. Ledwie się obudziłaś i już wyparłaś :mrgreen:
Lowenna - 9 kwietnia 2011, 18:15

Hiehie :wink: Coś w tym jest. Spróbuję dziś znowu to wyśnić :twisted:
Virgo C. - 9 kwietnia 2011, 18:21

Teraz spać nie będę mógł z przejęcia ;P:
Lowenna - 9 kwietnia 2011, 18:23

Jeżeli nie będziesz mógł spać, to zadzwoń do mnie :D
Virgo C. - 9 kwietnia 2011, 18:25

Ok. Ustalimy co napiszesz na forum jutro :D
Lowenna - 9 kwietnia 2011, 18:33

Deal :D
Lowenna - 10 kwietnia 2011, 05:55

Ech... Tak bardzo chciałam wyśnić Virgo C., że wyśniłam pół forum :roll:
Byłam w antykwariacie z książkami, który równocześnie był restauracją. Sosnechristo, cały czas jadł. Szczególnie krokiety. A ilcattivo13 chciał gwałcić pluszowego misia :? Jednak stwierdziliśmy, że przenosimy imprezę i idziemy do Last Vikinga. Nie wiem dlaczego rozstałam się z grupą i do mieszkania dotarłam później. Gdy otworzyłam drzwi stwierdziłam, że jest tam straszny tłum i nie wiem czy uda mi się wejść. Mimo to wepchnęłam się do środka, zamknęłam drzwi za sobą i obudziłam się we własnym łóżku.

Virgo C. - 10 kwietnia 2011, 11:55

Lowenna napisał/a:
A ilcattivo13 chciał gwałcić pluszowego misia

:mrgreen:
Chociaż co ciekawe mi się śniły Martva i shenra, zmienione w pluszowe króliczki :mrgreen:

shenra - 10 kwietnia 2011, 12:00

Virgo C. napisał/a:
Chociaż co ciekawe mi się śniły Martva i shenra, zmienione w pluszowe króliczki
:shock: Nie wiem, co brałeś, ale odstaw, szkodzi Ci :mrgreen:
Sosnechristo - 10 kwietnia 2011, 12:14

Lowenna napisał/a:
ą. Sosnechristo, cały czas jadł. Szczególnie krokiety


Wszystko się zgadza, ale... KROKIETY? :shock:

Virgo C. - 10 kwietnia 2011, 12:14

@shenra
A tam szkodzi, słodko wyglądałaś jako pluaszak z długimi uszami ;P:

shenra - 10 kwietnia 2011, 12:16

Virgo C. napisał/a:
A tam szkodzi, słodko wyglądałaś jako pluaszak z długimi uszami
Nie zbliżaj się do mnie :mrgreen:
Martva - 10 kwietnia 2011, 12:18

Virgo C. napisał/a:
Martva i shenra, zmienione w pluszowe króliczki


Czy to znaczy że powinnam sobie kupić królicze uszka?
Jaki miałam kolor?

Virgo C. - 10 kwietnia 2011, 12:20

Chciałbym napisać, że różowy. Ale niestety, obydwie byłyście szarymi królikami ;)

@shenra
Niech no Cię przytulę :mrgreen:

Lowenna - 10 kwietnia 2011, 12:32

Sosnechristo napisał/a:
Wszystko się zgadza, ale... KROKIETY? :shock:
A co złego jest w krokietach? Sama uwielbiam krokiety. Szczególnie z kapustą i grzybami :P
Virgo C. - 10 kwietnia 2011, 12:36

Z serem i pieczarkami są mniam. Niestety w wielu miejscach kraju jeszcze nikt nie wpadł na taki pomysł :(
Ozzborn - 10 kwietnia 2011, 14:01

Cytat:
A co złego jest w krokietach?

Najwyraźniej nigdy nie jadłaś krokietów w barze "Familijnym" przy Nowym Świecie... jestem przekonany, że świnki nie mają takich małych ozorków ;P:

edit: ale zasadniczo reszta rzeczy jest zjadliwa :P

Lowenna - 10 kwietnia 2011, 14:11

Virgo C. napisał/a:
Z serem i pieczarkami są mniam.
Tak :D Mniammmm
Kasiek - 14 kwietnia 2011, 07:53

Kwiecień miesiącem snów o imprezach forumowych. Śniło mi sie jakieś afterparty po konwencie. I bylo duuużo osób, było bardzo wesoło. Shenra miała ananasa na głowie, kilka osób grało w karty o wielkiego pluszowego misia (nie pamiętam, czy ilcattivo wygrał :lol: ), Last Viking robił wszystkim drinka cytrynowo-kawowego i próbował nam wmówić, ze to ulubiony drink królowej Jadwigi ( :shock: ), a dalambert się z nim kłócił, że jak królowej Jadwigi, skoro to lubiła Bona, a Martva każdemu przekłuwała uszy. Nie królicze, zwykłe. Boję się iść spać dzisiaj...
Iscariote - 14 kwietnia 2011, 08:36

Kasiek, przerażające :shock: ale zarazem fascynujące ;P:
shenra - 14 kwietnia 2011, 09:37

Kasiek napisał/a:
Shenra miała ananasa na głowie
widzę, że zafiksowałaś się na moim poprzednim aviku :mrgreen: A tak btw, no co Ty, przecież fajny sen :mrgreen:
Kasiek - 14 kwietnia 2011, 16:18

A co będzie jak ilcattivo wygra tego misia w karty, a potem wejdę do snu Lowenny?

Zafiksowałam sę, ale ten mi się bardziej podoba

Memento - 6 maja 2011, 10:08

Śniło mi się, że razem z Chalem i paroma inszymi ludźmi - nie wiem czy też z forum - napadliśmy na bank (w tymże śnie znaliśmy się in ril lajf). Udało nam się wejść szybko i wyjść bogatszymi o kilka worów szmalcu, baa, przez jakiś czas nawet cieszyliśmy się wolnością i szmalcem.
Pierwszy wpadł Chal. Mnie też namierzali, w chwili gdy roznieśli w drzazgi drzwi mojej kryjówki - obudziłem się. A wszystko przez czytanie do poduszki Blaze'a Bachmana/Kinga. ;P:

ketyow - 6 maja 2011, 10:27

Memento, spokojnie, szmal bezpiecznie leży u mnie.
hrabek - 6 maja 2011, 10:31

Też tam byłem. I chcę moją działkę!
ketyow - 6 maja 2011, 10:36

Ooo, wypuścili Cię? Chyba nie sypałeś? ;P:
Memento - 6 maja 2011, 10:47

:mrgreen:
ilcattivo13 - 6 maja 2011, 19:35

Memento napisał/a:
... w chwili gdy roznieśli w drzazgi drzwi mojej kryjówki - obudziłem się...


sorki za te drzwi :twisted:

Martva - 6 maja 2011, 19:41

Śniły mi się jajka z krwawymi glutami (kurze, żeby nie było) i spowiedź w autokarze, spowiednik siedział chyba koło kierowcy. Chciałam iść, usiłowałam sobie przypomnieć formułkę, miałam listę grzechów (z nieumiarkowanym jedzeniem na czele), ale jak już wstałam to ogarnął mnie bunt i foch, tupnęłam i nie poszłam. Na pewno podświadomość próbuje mi coś powiedzieć, ale mogłaby się postarać mówić bardziej do rzeczy ;P:
mBiko - 7 maja 2011, 21:18

Przepraszam, ale chyba nie zrozumiałem. Twoja podświadomość ma mówić bardziej do rzeczy?

Kuriozalny pomysł, przecież każdy ma taką podświadomość, na jaką sobie zasłużył.

Memento - 4 czerwca 2011, 20:53

Dawno nie miałem tak porytego snu jak ostatnio. Normalnie Persons Unknown meets Six Feet Under. o0"
Fidel-F2 - 8 lipca 2011, 08:32

Śniło mi się, że zostałem prezydentem. :shock:
Witchma - 8 lipca 2011, 08:34

Fidel, a można łączyć urząd prezydenta z wysokimi funkcjami w hierarchii kościelnej?
Fidel-F2 - 8 lipca 2011, 08:34

z pewnością
Adanedhel - 8 lipca 2011, 08:39

Jakiego kraju?
Fidel-F2 - 8 lipca 2011, 08:42

No, k..., naszego. Gdzieś na jakimś wiecu musiałem przemawiać a w tłumie na dole stała Angela Merkel i kazali mi do niej coś po niemiecku zagadać. Nie szło mi zupełnie, a deszcz zacinał jak cholera, pamiętam jak dziś.
feralny por. - 8 lipca 2011, 08:52

Ale trauma. :mrgreen:
Fidel-F2 - 8 lipca 2011, 08:54

jak cholera
Matrim - 8 lipca 2011, 09:13

Fidel-F2 napisał/a:
w tłumie na dole stała Angela Merkel i kazali mi do niej coś po niemiecku zagadać.


Hände hoch? ;)

ketyow - 8 lipca 2011, 09:21

Fidel prezydentem? Pytanie - czy to trauma dla niego, czy dla nas? ;P:
Matrim - 8 lipca 2011, 10:31

Mnie się dziś śniło, że wygrałem w totka 2,212,000 zł. Obudzić się po czymś takim, to dopiero trauma... :)
Kai - 8 lipca 2011, 11:43

A mnie się dzisiaj śniło, że mam kocie wąsy :mrgreen: Długie i białe. :mrgreen: Tyle, że mi wcale do śmiechu nie było.
Witchma - 8 lipca 2011, 11:46

Kai, a ogonek? NMSP ;P:
Kai - 8 lipca 2011, 12:43

Nie zdążyłam sprawdzić, tak się przejęłam wąsami :D
Martva - 15 lipca 2011, 09:51

śnił mi się mój ślub. Znaczy konkretniej wieczór panieńsko-kawalerski, a potem wesele. Zupełnie nie pamiętam z kim, pamiętam że w prezencie dostałam trzy egzemplarze książki o rozjaśnianiu włosów po czesku, dwa jakiejś innej, impreza była nudna, w międzyczasie wychodziłam sobie do weterynarza, a wszystko się skończyło koło 20.00. A, i erpegowcy byli, zastanawiałam się czy z mojej strony czy pana młodego, którego naprawdę sobie nie przypominam.
Godzilla - 15 lipca 2011, 10:09

Też mi się kiedyś śnił własny ślub, na bardzo długo przed tym prawdziwym, i też nie miałam pojęcia kim jest pan młody. To nie był przyjemny sen.
Kai - 15 lipca 2011, 14:11

Martva, kiedyś słyszałam, że pewna pani wzięła ślub z samą sobą ;)
feralny por. - 15 lipca 2011, 14:12

A jeden pan wziął był ślub z postacią z gry komputerowej.
dalambert - 15 lipca 2011, 14:16

feralny por., Lara Tomb? czy Triss Merigold :?:
feralny por. - 15 lipca 2011, 14:18

Jakieś skośnookie coś o niemożliwym do wymówienia imieniu.
fealoce - 15 lipca 2011, 14:57

No ale pan był o ile dobrze pamiętam Chińczykiem lub Japończykiem :mrgreen:


edit: jednak Japończyk

Martva - 16 lipca 2011, 09:31

Dziś mnóstwo pokręconych motywów, pamiętam coś w rodzaju wycieczki szkolnej miejskim autobusem, z wielkimi plecakami, i kilkoro facetów którym sięgałam do łokcia i strasznie się ze mnie nabijali. I jak złapałam jednego na próbie wywalenia mojego plecaka przez otwarte drzwi, odebrałam mu ten plecak i wrzasnęłam 'Od*beep*ol się', napotkałam wzrok przerażonego dziewczątka, któremu nasz wychowawca/opiekun grupy tłumaczył że chłopcy mają na co zasłużyli.
Godzilla - 16 lipca 2011, 10:32

Ja pamiętam (oprócz mnóstwa pokręconych rzeczy) zalane mieszkanie. Coś mi się zaczęło wylewać, najpierw na łazienkę, potem na korytarz. Przestraszyłam się, że zaleję sąsiadów. Nagle zorientowałam się, że woda leje mi się z kratki wentylacyjnej pod sufitem i że w ogóle w budynku pozatykane są jakieś przewody i nic nie chce spływać. Pojawiła się sąsiadka, która wcale nie mówiła o wodzie, tylko rozłożyła jakąś powłokę na kołdrę i martwiła się, już nie wiem, czy o to, że kolor nie taki, czy że źle wyprana. A wody było pełno. Głupie to jakieś. I jeszcze pamiętam jeżdżenie po Warszawie, która miała zupełnie inny układ ulic. Część biegła po jakimś za**piu przez las, a autobusy jeździły strasznym zygzakiem i dostać się gdziekolwiek to była męka.
Martva - 20 sierpnia 2011, 14:59

Dziś albo wczoraj - informacja że był zamach na samolot którym leciał Obama. Strasznie przykro mi było.

Z wczoraj natomiast pamiętam motyw własnych ud ponabijanych kolcami, takimi jak z róż, tylko okrągłych w przekroju. Ponabijanie było gęste i równe, ale zupełnie nie pamiętam dlaczego, po co i jak.

Kostucha Drang - 20 sierpnia 2011, 15:47

Martva napisał/a:

Z wczoraj natomiast pamiętam motyw własnych ud ponabijanych kolcami, takimi jak z róż, tylko okrągłych w przekroju. Ponabijanie było gęste i równe, ale zupełnie nie pamiętam dlaczego, po co i jak.


http://darkmus.com/gothic...thic_art42.jpg/

Martva - 20 sierpnia 2011, 16:05

No nie, to było w drugą stronę.
Kai - 21 sierpnia 2011, 17:06

Martva, zmień dietę przed snem.
Martva - 6 września 2011, 09:06

Chyba rzeczywiście nie powinnam jeść kolacji po 19.00 albo nie wiem ;)

Na początku nie jestem pewna czy to był sen - wydawało mi się że coś siedzi na balkonie i wydaje takie odgłosy jakby łamało na kawałeczki albo chrupało patyczki od pomidorów. Ale bałam się wyjrzeć przez okno. Jak sobie teraz pomyślę, to pewnie wiatr czymś stukał.

Potem śniło mi się duzo rzeczy, zapamiętałam i zapisałam że leżę w łóżku z kimś kto ma jakieś miliony alergii czy coś takiego, i już chce mi się z tego śmiać. Czytamy w jakiejś książce o tej jego chorobie, że broń Boże nie może mieć w łóżku, nie pijcie teraz nic, ślimaków i rozgwiazd. Śmiejemy się, niedługo potem koło poduszki materializuje się chyba pięć takich paskudnych bezskorupkowych ślimaków typu pomrów, takich w lamparcie cętki. A potem pojawia się rozgwiazda. Rozgwiazda wygląda jak, nie pijcie nic teraz, surowy filet drobiowy z grubsza wycięty w gwiazdkę. I porusza się takimi lepkimi skokami. Jej akurat mi trochę żal, bo sobie uświadamiam że to jest zwierzę wodne i chyba jej może zaszkodzić przebywanie na podłodze z dywanem. Nalewam wody do takiej dużej miski na pranie i idę szukać matki, bo może wie co mogą jeść takie rozgwiazdy.

I dziwiłam się że ludzie nie łapią mojego szorta, też wyśnionego ;)

shenra - 6 września 2011, 10:16

Martva, łooo. Może to niemy apel o wszamanie jakiegoś potomka rodziców i oczu? :mrgreen:
Martva - 6 września 2011, 10:18

E, nie, nie chciałam jej zeżreć, tylko nakarmić.

W kontekście projekcji różnych sfer życia na inne sfery życia to zaczynam się bac tego snu :shock:

Martva - 24 października 2011, 19:52

Kolejny raz - liceum, zbliża się koniec roku a ja miałam jakiś lewy podział godzin i omijałam matematykę, bo nie wiedziałam że jest. Perspektywa trzech sprawdzianów do napisania z materiału którego nie ogarniam. Brrr.
Godzilla - 5 grudnia 2011, 16:54

Śniło mi się że dostałam pracę. Nawet nie wiem jakiego rodzaju: czy to był sklep czy biuro, ale dwa kroki od moich rodziców (jak mocno utrwala się w człowieku dom rodzinny!) i spokojną. Serio, chyba mam jakieś załamanie w tej mojej samodzielności. Brak poczucia bezpieczeństwa czy co.
Anix - 20 stycznia 2012, 01:51

Ostatnio często mam sen, że cofam się w czasie do PRL... nie było jeszcze Hotelu Forum, widziałam dokładnie Rotundę. I Pałac Kultury a na nim wisiała podobizna Stalina. Stare samochody w dole (w tym śnie leciałam), ludzie.
Wszystko w detalach.
Co ciekawe, nigdy nie widziałam zdjeć z tego czasu, kiedy (teraz) Novotelu jeszcze nie było, a jak znajomy pokazał mi jedno takie, to się przeraziłam.
Bo w śnie widziałam dokładnie to, co było na zdjęciu. :shock:

Czy powinnam zacząć wierzyć w reinkarnację, czy może lepiej udać się z tym do egzorcysty/psychiatry?

dalambert - 20 stycznia 2012, 08:16

Anix napisał/a:
Czy powinnam zacząć wierzyć w reinkarnację, czy może lepiej udać się z tym do egzorcysty/psychiatry?

Ani to, ani to ! Po prostu się nie przejmować, a sny opisywać bo fajne :wink:

Anix - 20 stycznia 2012, 21:28

No jak fajne, to fajne, to opiszę sen, w którym byłam kurą.
Tak, szanowni państwo, byłam w nim kurą, kwoką z białymi skrzydełkami, która dreptała sobie po podwórku, a obok mnie radośnie dreptała moja kurza koleżanka... Oo
Potem nastąpił ARMAGJEDON, bo pojawił się wielki rudy kocur, który postanowił zrobić sobie obiad ze mnie i mojej kurzej kompanki. No to wio, zaczęłam zwiewać ile sił w kurzych łapkach, koleżanka, gdacząc histerycznie, dała nura w przeciwnym kieronku, a potem zobaczyłam tylko chmurkę piórek koleżanki.
Dałam dyla, a kot za mną!
Ożesz ty, jakem nielot, zaczęłam próbować lecieć i na koniec w ostatniej, pełnej napięcia i gdakania przeplatanego z miauczeniem chwili, wleciałam do jakiegoś sklepu, a kot pacnął pyskiem o szklane drzwi...
Amen.
:shock:

Agi - 23 stycznia 2012, 03:46

Śniłam, że idę przez cmentarz w kierunku grobu męża, spotykam po drodze znajomych z Warszawy informujących się wzajemnie o śmierci Drivera.
Rafał - 23 stycznia 2012, 09:24

Agi, na pocieszenie napiszę Ci, że ludzie "wierzący" w sny powiedzą, że to dobry "znaczeniowo" sen, serio :D
Witchma - 23 stycznia 2012, 09:26

Aha! Czyli ja nie zrobię krzywdy żadnemu Węgrowi? (jakoś po ostatnim tłumaczeniu mam uraz, czego odzwierciedleniem był mój dzisiejszy sen)
Rafał - 23 stycznia 2012, 09:42

Witchma, widzę jakiś placek ze śliwkami do zniszczenia :wink: :lol:
Witchma - 23 stycznia 2012, 09:55

Rafał, chcesz mi rzucić jakiś biedny, niewinny placek ze śliwkami na pożarcie? :)
Rafał - 23 stycznia 2012, 09:57

Węgierki tam będą, możesz je nawet pogryźć :D
Witchma - 23 stycznia 2012, 10:05

Ja wszystko rozumiem, ale myślisz, że to one tę cholerną instrukcję pisały? :D Z drugiej strony, dobry placek nie jest zły ;P:
Agi - 23 stycznia 2012, 10:14

Bardzo chętnie pomogę w niszczeniu placka z węgierkami. :mrgreen:
Rafał napisał/a:
Agi, na pocieszenie napiszę Ci, że ludzie "wierzący" w sny powiedzą, że to dobry "znaczeniowo" sen, serio :D

Rafał, nie znam się na znaczeniach snów.
W środku nocy, budząc się z takiego snu zwyczajnie mam serce w gardle i nie potrafię zasnąć z powrotem.
A warszawiacy w moim śnie występujący to Rafał Kosik i Kruk Siwy.
Obecność Kruka na cmentarzu z racji grabarskiego zamiłowania nawet zrozumiała, ale co tam robił Kosik?

Kasiek - 23 stycznia 2012, 18:28

Agi, wcale się nie dziwię, że nie masz przyjemnych odczuć. Brrr, też bym miała serce w gardle...
fealoce - 25 stycznia 2012, 08:26

Śniło mi się, że dostałam legwana. Tylko skubaniec wciąż mi uciekał a ja go musiałam szukać, co było o tyle skomplikowane, że był niewidzialny więc mogłam go wytropić tylko dzięki temu, że rzucał się na koty więc jak widziałam miotającego się kota, to wiedziałam, że mój legwan też tam jest :lol:
Martva - 2 lutego 2012, 15:25

Śniło mi się że ścięłam włosy. Sama, część do ramion, a potem się rozmyśliłam i resztę skróciłam tylko do pasa. Nie wiem co to oznacza, ale to dość powracający motyw, a teraz mi się przyśnił przez nureczkę (i zdjęcia z pufciowej SKOFy) i shenrę (bo z nią o tym rozmawiałam przedwczoraj.

Ale niewidzialnego uciekającego legwana nic nie przebije ;)

illianna - 7 lutego 2012, 13:21

a mi się śniła Godzilla, ta nasza z forum! :D
Lowenna - 7 lutego 2012, 13:43

illianna, skoro przyznajemy się do forumowych snów, to dziś śnił mi się mBiko :D Z całą baterią aparatów :roll:
Sauron - 7 lutego 2012, 16:43

Śniło mi się, że asasyni albo templariusze, nie jestem pewna, wypuścili mnie z Animusa po paru miesiącach i straciłam rozum :shock:
hardgirl123 - 8 lutego 2012, 18:55

śniło mi sie że ktoś chciał mi pokazać zdjęcie płodu psa w swoim telefonie komórkowym a ja nie chciałam go ogladać :(
Lis Rudy - 8 lutego 2012, 19:12

kur.....
TOPIELEC mi się śnił wczoraj w nocy. Znaczy że go znalazłem.... :shock:

Kasiek - 8 lutego 2012, 20:18

Jesu, śniło mi się, że zechciało mi się zostać lesbijką. Co ta ciąża robi z głową? :P
Martva - 8 lutego 2012, 20:31

E tam ciąża.
Godzilla - 8 lutego 2012, 22:24

A mi znowu pomieszanie z poplątaniem. Nie wszystko zapamiętałam, ale wiem, że jechałam pociągiem do Włoch. Mijaliśmy jakieś nieprawdopodobnie nowoczesne, niesamowitych kształtów ruskie pociągi towarowe. Pomyślałam, że oni handlują nie z Polską a z bogatszą częścią Europy. Na dodatek mijaliśmy je na bardzo wąskim zakręcie, dwa na raz, i bałam się, że się zderzymy albo że zepchną z torów nasz pociąg.

Na miejscu chodziliśmy po dziwnym, starym i bardzo stylowym mieście, i mieliśmy mieszkać w wielkim gmaszysku, podobno to się nazywało "Pofalowany Dom", i miało mnóstwo zakamarków i korytarzy, kojarzących mi się ze Szkołą Główną na Uniwerku, gdzie za mojego dzieciństwa mieścił się wydział biologii. Różne takie wąskie schodki, zakręty, pokoiczki itd.

Nasz pokój był gdzieś wysoko pod dachem. Wywiesiłam pranie na balkon, pamiętam że był zadaszony, i nagle okazało się, że jest jakaś koszmarna pogoda. Na przemian było śliczne słoneczko, huraganowy wiatr, deszcz ze śniegiem, znowu słoneczko. Pranie o mało nie pospadało ze sznurków, a jak wyszłam je zebrać, zajęłam się podziwianiem panoramy miasta. Wyglądało z góry trochę jak Praga: dużo czerwonych spadzistych dachów, ciasno poukładanych, opadających stromo ku rzece. Najpierw myślałam że jest wąska, potem dopiero zobaczyłam, że woda jest bardzo przezroczysta i zalewa kawał miasta. Domy w dolinie były zatopione aż po dachy.

Pomyślałam, że ściany Pofalowanego Domu zaczynają się pochylać i że pora uciekać. Zabrałam się za zbieranie z pokoju naszych rzeczy. Sprawdziłam półki na balkonie. Nic naszego tam nie było, tylko sterta nut. Wtedy zadzwonił budzik.

Martva - 21 lutego 2012, 10:24

Dzisiaj była Noc Dziwnych Snów, mówicie?
Pamiętam:
-książkę którą kupiłam i z jakiegoś powodu chciałam oddać
-przechodzenie w butach na straszliwym obcasie prze krakowskie Aleje, nocą/wieczorem przy awarii elektryczności, częściowo na kolanach
-spotkanie grupki nieznajomych którzy mnie wyraźnie znali i gdzieś wyciągnęli (więc plany oddania tej książki, w strzępach po przeczołgiwaniu się ulicą, zupełnie się rozmyły)
-jakieś wielkie zamczysko, do którego z nimi pojechałam, nocleg w nim i obudzenie się w pomieszczeniu z jakąś babką, która koniecznie chciała mi zabrać ubranie, ale była bardzo sympatyczna. Z zamkowej komnaty rozciągał się przepiękny widok na las, a potem mnie zaprowadziła na taki mały taras - to był mój podjazd pod garażem, tak dokładniej, tylko zamiast krzewów berberysu były takie szklane gabloty. Do gablot przylatywały motyle, piękne i kolorowe, i rozpościerały skrzydełka tak jak motyle na szpilkach. Podziwiałyśmy je, pamiętam że jeden miał na skrzydłach deseń jak pyszczek jakiegoś gryzonia, żeby odstraszać drapieżniki. Potem ona się przeszła wokół i rozgniatała placem takie maleńkie wężyki, a potem zjawił się całkiem duży wąż, w kolorze koralowym (znaczy różowym mniej więcej, inna rzecz że wyglądał jak spleciony z koralików). Kazała mi go załatwić i go załatwiłam, trwało to dość długo i było obrzydliwe. Kiedy umierał, powiedział mi że przypełza tu codziennie a ona codziennie go zabija, bo kiedyś go stworzyła żeby sprawdzić czy potrafi, czy coś takiego. Ona wtedy przyszła i upewniła się że wąż poza głową ma unieczynnioną wątrobę i coś równie absurdalnego, chyba pęcherz moczowy (oba miały się znajdować tuż za głową). Odrzuciłam kij, który miałam w rękach i ogarnęła mnie zgroza i obrzydzenie.

Wcześniej śniła mi się shenra i kilkoro jej znajomych, gdzieś spaliśmy, coś jedliśmy, oni zapalili papierosa w pokoju a ja stwierdziłam że w takim razie idę spać pod drzwi, bo tu się nie da oddychać. Ale mało pamiętam z tego snu, bo pod koniec rybieudka napisał mi na blogu 'martva, masz u mnie jeden pasek <jakiegoś skrótu>', chodziło o taki pasek jaki się robi w komputerach jak coś się robi i miałam go jedna trzecią. Nie rozumiałam o co chodzi, ale obudziłam się nagle, całkowicie przytomna i z mocno bijącym sercem. Była czwarta rano.

Anix - 22 lutego 2012, 02:21

Nic, NIC nie przebije mojego dzisiejszego snu :shock:

Śniło mi się, że byłam w piekielnym zakładzie psychiatrycznym (dosłownie PIEKIELNYM, bo wiedziałam, że to nie jest realny świat) po to, by dostać tam, uwaga, DOPŁATĘ do mieszkania. Sęk w tym, że byłam tam z koleżanką. Koleżanka realnie miła i kochana, we śnie była chamska, prostacka i bezczelna, ubliżała przemiłej pani z kasy, po czym ja się dowiedziałam, że muszę zejść do jakichś piwnic, żeby mi jakaś pani Krysia z księgowości wydała jakiś świstek. Dostałam zakaz odzywania się do pacjentów, bo okazało się, że to są jakieś wyjątkowo niebiezpieczne persony.
Poszłam, świstek od pani Krysi dostałam, wróciłam do kasjerki i tu koleżanka krzyczy, że ona jest u trójki panów z pokoju szóstego i gra sobie z nimi w karty. Wkurzyłam się, bo nie mogłam jej znaleźć i wyszłam z budynku, po czym wsiadłam w pociąg i znalazła się na jakiejś podwarszawskiej stacji. Tam spotkałam jakieś osoby z podstawówki, których wieki nie widziałam i zaczęliśmy gadać, po czym pojawiła się moja koleżanka, roztrzęsiona i bez palca. Okazało się, że jeden z wariatów palec jej uciął... potem jeszcze pamiętam, że jakiś żul chciał mi zabrać plecak z laptopem, a nieznany mi dziesięciolatek go odstraszył...

O__________o

shenra - 20 marca 2012, 21:27

Nie sposób się z wami nie podzielić taką wizją, więc się podzielę :mrgreen:


Budynek wyglądał na całkowicie opuszczony, ale gdyby tak było, nie mielibyśmy w nim czego szukać. A informacje i rozkazy otrzymaliśmy dość jasne. Zagnieździło się tam coś, co nie używając wielu słów, zeżarło wszystkich, którzy się w nim znajdowali. Nie jestem pewna, czy trafiliśmy do zamkniętego zakładu dla obłąkanych, czy też wymarłego hotelu. Pomieszczenia nie nasuwały innych skojarzeń. Wszędzie było duszno, lepko, szaro od kurzu. Nie wiem, skąd dochodziło przebijające się przez otłuszczone szyby światło. Nadawało otoczeniu klimat niesamowitości. Czułam jak po kręgosłupie biegnie strach. Jak odzywa się we mnie zwierzątko pierwotne i wyje mi do ucha, że należy spieprzać z tego miejsca. Niestety ja i moja drużyna mieliśmy za zadanie zbadanie kompleksu i znalezienie przyczyny masakry, do której tu doszło.
Poruszaliśmy się jak muchy w smole, mozolnie i ostrożnie. Każdy krok mógł być ostatnim i każde z nas zdawało sobie z tego sprawę. Czułam, że w powietrzu poza pyłem unosi się coś jeszcze, coś czego nie powinno w nim być. Lepkość, obrzydliwa woń fekaliów, stęchlizny zabijała mój zmysł węchu. Nagle usłyszeliśmy przeraźliwy skowyt. Było to połączenie najgorszych wrzasków, jęków i pisków skumulowane w jednym gardle. Nie miałam wątpliwości, że wydobył się on z ust jednej osoby. Osoby? Zwierzęcia, potwora, mutanta… Coś, niczym strzała przemknęło obok nas. Zimny oddech musnął mój kark. Jednocześnie był gorący od żądzy krwi. Oczyma wyobraźni widziałam gęstą ślinę ściekającą z otwartego pyska, uzbrojonego w garnitur ostrych zębów.
Przeszliśmy przez kolejne pomieszczenie. Porozrzucane meble wskazywały, że miała w nim miejsce walka. Puste regały leżały jedne na drugich, strzępy pościeli walały się po podłodze, kawałek krzesła zwisał z sufitu zaplątany w kabel od lampy. Stelaż łóżka blokował wejście do pomieszczenia po lewej, prawdopodobnie łazienki.
W chwili, gdy postanowiliśmy się rozdzielić, usłyszeliśmy krzyk. Tym razem ludzki, przeraźliwy, przenikliwy, przedśmiertny. I zapadła cisza. Spojrzeliśmy po sobie z przerażeniem w oczach. Widzieliśmy już wiele rzeczy, ale to miejsce chwytało nas za gardła mocarną, pazurzastą łapą i odbierało oddech. Zmrażało krew w żyłach i odbierało władzę w członkach. Zupełnie, jakby to miejsce powoływało do życia nasze najgorsze koszmary i kazało nam się z nimi zmierzyć. Ogarnęło mnie uczucie, jakie ma człowiek, który wie, że coś potwornego za nim stoi. Jest sparaliżowany strachem, walczy z chęcią natychmiastowej ucieczki i jednocześnie nieprzemożonym pragnieniem obejrzenia się i sprawdzenia, czy faktycznie stoi za nim jego demon.
Kolejny krzyk przywołał nas do porządku. Kilka komend i ruszyliśmy w kierunku źródła dźwięku. I wtedy pojawiło się TO. W zasadzie to była, a raczej już nie była, dziewczyna z naszej drużyny. Jej postać wydłużyła się o pół metra i schudła do jakiś karykaturalnych rozmiarów. Włosy miała posklejane tym samym ohydztwem, które pokrywało wszystko dookoła. Oczy zwęziły się do dwóch kresek jarzących się po środku wielkimi kulkami białego ognia. No i demoniczny uśmiech sięgający od ucha do ucha, układał się z dwóch rzędów stożkowatych, cienkich i diabelnie ostrych zębisk. Rzuciła się na najbliższego człowieka z jazgotem pomieszanym z bulgotaniem i zaczęła go rozszarpywać zębami i pazurami. Robiła to z niewyobrażalną prędkością. Pozostali otworzyli ogień, ale żaden pocisk nawet jej nie musnął.
Wycofaliśmy się do pomieszczenia obok i zabarykadowaliśmy. Serce waliło mi jak oszalałe, miałam wrażenie, że ciśnienie rozsadzi czaszkę i mózg wypłynie uszami. Byliśmy przerażeni do tego stopnia, że aż dziwiłam się, jakim cudem nasze wątłe ciała i umysły są w stanie to przetrwać. W jaki sposób poradzić sobie z taką bestią? W jaki sposób ujść z tego z życiem?
Po chwili znów zapadła cisza. Wampirzyca, bo tak ją nazwałam w myślach, skończyła ze swoją ofiarą i zapewne wypatrywała kolejnej. Zaskoczyło mnie, że nie spróbowała sforsować drzwi i dobrać się do nas. Musieliśmy działać szybko. Teraz liczyło się jedynie to, żeby wydostać się z budynku. Obmyśliliśmy plan awaryjny i wyszliśmy z ukrycia. Wampirzycę zauważyliśmy cztery pokoje dalej. Łączył je długi korytarz. Gdy wyczuła ruch, obróciła się w naszą stronę i ruszyła. Prędkość jaką osiągała była obłędna. Widziałam jej wykrzywioną wściekłością twarz pędzącą prosto na mnie. Serce, o ile to w ogóle było możliwe, przyspieszyło jeszcze bardziej. Czułam jak wyrywa mi się z piersi, jak staje w gardle. Oblał mnie zimny pot. Miałam wrażenie, że to koniec, że upatrzyła sobie mnie na kolejną ofiarę i zginę na tym zadupiu i nikt się o tym nigdy nie dowie. W pół sekundy była przy mnie. Jej trupioblada, oślizgła twarz zatrzymała się centymetr przed moją. Wciągnęła nosem mój zapach, wyszczerzyła się jeszcze paskudniej i zaatakowała mojego towarzysza. W tym momencie zrozumiałam, że nic mi nie zrobi, że od samego początku nic by mi nie zrobiła. Co nie znaczy, że prawie nie zesrałam się ze strachu, albo że przestałam się bać. Natychmiast podjęłam decyzję, że zostawiam swoich ludzi. Dla nich nie było już ratunku, a ja nie miałam ochoty oglądać masakry. Pchnęłam drzwi do pokoju obok, zaryglowałam je za sobą i zwinęłam się w kłębek w rogu pomieszczenia. Zatkałam uszy dłońmi, choć wiedziałam, że i tak będę słyszeć wycie i przeraźliwe krzyki rozrywanych żywcem ludzi. Bardzo, bardzo chciałam, żeby nic mnie to nie obchodziło…

Matrim - 20 marca 2012, 21:36

shenra, i Ty takie fajne motywy upubliczniasz? Na zmarnowanie? Niedobra Autorka, niedobra! :)
shenra - 20 marca 2012, 21:39

Matrim, spoko spoko. Zawsze można wykorzystać, przecież i tak mam kopirajta na nie :mrgreen:

Przecież i tak nie lubicie mojego pisania :mrgreen: :mrgreen:

Matrim - 20 marca 2012, 21:40

Kokietka :)
shenra - 20 marca 2012, 21:42

Matrim, że mła? :shock: A gdzieżbym śmiała :mrgreen:
Matrim - 20 marca 2012, 22:09

Śmiała się śmiała śmiać :)

Ale w sumie ciekawe, że Ty się w trakcie nie obudziłaś, widać przynajmniej kilka momentów-wybudzaczy ;)

shenra - 20 marca 2012, 22:11

Matrim, jak usiadłam sobie w kąciku. Czyli pod sam koniec. Powiedziałam sobie: Alicja budzimy się, bo serducho trochę za szybko popiernicza. Obudziłam się, uspokoiłam palpitacje i poszłam spać dalej :mrgreen:
shenra - 20 marca 2012, 22:58

A, żeby pokazać wam, że Morfeusz jest wyrozumiały i daje odetchnąć po stresujących snach, oto czym uraczył mnie na uspokojenie w kilka chwil po poprzednim stresie :mrgreen:

Zmaterializowałam się w centrum dowodzenia. No dobrze, może nie centrum dowodzenia, tylko centrum monitoringu obiektu zabytkowego Muzeo-Skanseno-Biblioteko-Zamku, o bliżej nieznanej mi nazwie. No i może nie zmaterializowałam się tylko uświadomiłam sobie, że właśnie tam się znajduję, gdy spojrzało na mnie z tuzin telewizorów. Lokalizacja była akuratna, bo mogłam spokojnie sprawdzić, czy nikt nie zorientował się, że wtargnęłam na teren zamku. Nic nie wskazywało na to, żeby moje pojawienie się wzbudziło czyjekolwiek zainteresowanie. Bardzo mnie to cieszyło, gdyż wolałam, żeby kobieta zarządzająca posiadłością raczej się nie dowiedziała o mojej niezapowiedzianej wizycie. Przyczyna była prosta. Zamierzałam coś ukraść. Taki mały artefakcik, który owa kobieta ukradła mojemu zleceniodawcy. Ech, życie złodzieja. Mój partner, bo jak się okazało po chwili miałam partnera, usiadł wygodnie w fotelu i jego małe, czarne oczka rozbiegły się po monitorach.
Spojrzałam przed siebie. Za przeszkloną ścianą rozpościerał się iście bajkowy krajobraz. O ile wnętrze budynku można nazwać krajobrazem. Po prawej i lewej stronie znajdowały się ogromne, toporne, schody(co ja mam z tymi schodami?) prowadzące na trzecie piętro i znikające w dół. Łączyły się balkonem, z którego można było podziwiać przepiękny, przestronny hol. Czerwony dywan biegnący do drzwi wejściowych. Marmurowe kolumny podtrzymujące strop kolejnego piętra, które w żaden ludzki sposób nie łączyło się z drugim piętrem, gdzie właśnie się znajdowałam. Dzieło pijanego architekta, który kreślił linie konstrukcyjne w takt alkoholowej libacji. Paradoksalnie, w sposób, którego nie potrafiłam ogarnąć, wszystko łączyło się w mozaikowatą całość. Po balustradzie wspinało dzikie wino, oplatając swoimi drobnolistnymi rączkami każdą kolumienkę. W powietrzu unosił się aromatyczny zapach bzu i świeżo ściętej trawy. Ale to jeszcze nic. Wszystkie ściany holu i innych pomieszczeń były po brzegi wypełnione regałami z książkami. Woluminów musiało być dobrych kilka milionów. Stały oparte o siebie na półkach sięgających okrągłego, witrażowego sklepienia, zupełnie takiego samego jakie można spotkać w oranżeriach. Część regałów zdawała się być dosłownie przyklejona do ścian, gdyż wisiały w powietrzu nad schodami, obrastały kolumny niczym symbiotyczne istoty. W centrum monitoringu również wypełniały każdą wolną przestrzeń, nawet pomiędzy telewizorami.
Nagle stała się rzecz dziwna. Zewsząd zaczęli napływać ludzie. Po pierwsze, nie sądziłam, że ktokolwiek znajduje się w posiadłości. Po drugie, nie w tej ilości. I wreszcie po trzecie, nie w takim stanie. Najważniejszy punkt trzeci, bo z tymi ludźmi było coś nie tak. Poruszali się mozolnie, jakby spowolnieni, zahipnotyzowani. Przyglądałam im się z rosnącym zaciekawieniem. Ich tępe, puste oczy nieco mnie przeraziły. Zupełnie, jakby ktoś kontrolował armię zombie. Armię zombie przeszukujących półki z książkami. W pewnym momencie do pomieszczenia monitoringu przeniknęła para staruszków. Nie wyglądali jak duchy, a bez problemu sforsowali ścianę. Nie zwrócili na nas najmniejszej uwagi, tylko od razu zajęli się wyciąganiem książek. Zauważyłam, że robią to w konkretny sposób, nie chwytają za przypadkowe tomy. Stwierdziłam, że może warto by było dowiedzieć się od nich, czego tak zapalczywie szukają, o ile wydobycie informacji z ewidentnie otumanionych ludzi jest możliwe. Ku mojemu zaskoczeniu staruszka, z lekkim uśmiechem sinych warg, powiedziała mi, że szukają fragmentów mapy, które zostały ukryte w dziesiątych księgach z rzędu. Zabrzmiało to iście kretyńsko, biorąc pod uwagę, że rzędów mogło być miliony, każdy ma dziesiątą księgę z dwóch stron i jeśli faktycznie znajdowały się w każdej dziesiątej, to kawałków mapy musiało być na bidę parę tysięcy. Łatwiej by chyba było znaleźć igłę w stogu siana. Staruszkowie przeglądnęli dostępne w pomieszczeniu książki i ruszyli w dalszą drogę.
Pomyślałam sobie, że skoro ci wszyscy ludzie nie zwracają na mnie uwagi, to wyjdę w końcu i sama rozejrzę się. Już nie tylko za moim artefaktem, ale także za tajemniczą mapą, która w moim przekonaniu musiała być mapą prowadzącą do niewyobrażalnego skarbu. Skoro tak sprytnie została schowana, to nie sporządzono jej z okazji skrzyni ze złotem. Przeszłam się na czwarte piętro, które składało się jedynie ze schodów i korytarzy. Przy wschodniej ścianie zauważyłam drabinę. Wspięłam się na nią i rzuciłam okiem przez półmetrowy otwór w ścianie na kolejne pomieszczenie, jakby antresolę, albo rozbudowany pawlacz. Podłogę stanowiły książki, ułożone kilkunastotomowymi rzędami w kwadrat. Dookoła nich na równi z grzbietami była podłoga. Przypominało to mini basen wypełniony literaturą zamiast wody. Po prawej i lewej stronie oczywiście stały następne regały. Natomiast na wprost zauważyłam schody prowadzące w dół i spore okno, przez które wpadały promienie porannego słońca.
Patrząc na tę nietypową skrytkę na książki, kolejne architektoniczno-pijackie piętro, czy czymkolwiek to było, uświadomiłam sobie, że armia zombie źle szuka. Człowiek miewa przebłyski w najmniej oczekiwanych momentach. Stwierdziłam, że skoro jest to stara mapa, bo musiała być stara, to nie ukryto jej wczoraj. Bo, kto teraz robiłby mapy skarbów? W takim razie nie można jej szukać w byle jakich książkach. Przecież nikt by się nie spodziewał, że znajdzie coś takiego w encyklopedii PWN z zeszłego roku. Jeżeli faktycznie istniały fragmenty jakiejś mapy i były one umieszczone w dziesiątych księgach z rzędu, to z pewnością dotyczyło to woluminów, które na bidę miały po trzysta lat. A zatem, żeby znaleźć cokolwiek należało się udać do działu z książkami już z lekka rozpadającymi się. Genialność mojego toku rozumowania poraziła mnie razem z gongiem, który usłyszałam w chwili olśnienia…

Gongiem oczywiście okazał się budzik, po chamsku drący mordę w niebogłosy :mrgreen: I teraz nie dowiem się co to za skarb był.

Kasiek - 21 marca 2012, 08:40

Jakieś roztopy mi się śniły, wielkie powodzie, jeżdżenie pod górę... strasznie się zmęczyłam tym snem... I nie wiem czemu od czasu kiedy wstałam o Michasiu myślę "ona".
Sauron - 31 marca 2012, 11:43

Najpierw śniła mi się jazda autobusem. Wszędzie powbijane były pinezki i szpilki, z czego te pierwsze oznaczały właściwości fizyczne, a te drugie - chemiczne. Chemicy tak oznaczali miejsca spotkań, bo musieli się ukrywać przed komunistami.
Potem śniła mi się ośmiornica zagrzebana w jakichś gałęziach i krzakach, gdzie również się ukrywała przed komunistami. Ośmiornica, a właściwie ośmiornic, oświadczył mi się i nawet dał kwiaty. Chryzantemy.

shenra - 9 kwietnia 2012, 22:08

A ja wam w sumie zapomniałam powiedzieć, że Lany Poniedziałek uraczył mnie serią debilnych snów. Z czego pierwszy rozgrywał się w moim niegdysiejszym domku na wsi oraz otaczających go terenach. Miał w sobie coś z zombie, które to powstawały na skutek ugryzienia przez zmutowanego i wściekłego wilka o zielonych oczach i fioletowej pianie na pysku. Który to wilk raczył był popierdzielać za mną, coby mnie capnąć. Zmuszona byłam pozbawić go życia(o ile jego egzystencję można nazwać życiem) poprzez kopanie w szyję glanem tak długo, aż głowa oddzieliła się od ciała. Niestety to nie była wiktoria absolutna, gdyż albowiem okazało się, że wściekła głowa nadal mnie goni(nie pytajcie jak, do tej pory próbuję to zrozumieć) :mrgreen: Znalazłam jakiś kawałek metalu, czy czegoś podobnego, który wyglądał na całkiem ostry i dziabałam nim przebrzydłą bestię tak długo, aż została z niego(niej- głowy) papka. Nie, mylicie się, papka już mnie nie goniła(aż tak pogięta nie jestem). To co się działo później jest mało istotne i mało efektowne :D

A zaraz po tym, żebym nie poczuła się całkiem porażona zmutowanymi projekcjami podświadomości przyśniła mi się kreskówka. Jak długo żyję, animacji jeszcze nie śniłam. Widocznie "dorosłam" do tego :D W każdym razie bazowała ona na postaci Tweetiego i alterTweetiego(który to posiadał szyję jak żyrafa). A zatem obydwa ptaszki spotkały się w ciemnym zaułku i zaczęły się przekomarzać. Niestety nie zrozumiałam ich świergolenia, ale Tweety zdecydowanie wkurzył się na alterTweetiego. Ja natomiast otrzymałam sygnał, że mam zabrać wersję alter do psychiatry. Co też niezwłocznie uczyniłam. Pan doktor popatrzył na pacjenta - definitywnie rolę pierwszoplanową grała szyja, i zaordynował co nastepuje: Zapisać pacjentowi bla, bla, bla, potem bla, bla, bla... Aha i jeszcze dopisać batonik dla doktora na koszt pacjenta.

Amen :mrgreen:

shenra - 14 kwietnia 2012, 19:38

Śniła mi się jakaś gigantyczna, dwupoziomowa restauracja(zabawne, bo też mi się podobna kiedyś śniła, ale z inną fabułą w tle). Okazało się, że w niej pracowałam. Rodzina przyszła zobaczyć co tam słychać i zaprosić na grilla po pracy. Nie mogłam się wyzbierać. Potem okazało się, że posiałam gdzieś bluzkę. Chciałam się przebrać i przebierałam się na schodach prowadzących do piwnicy w jednej z sal. Z tym, że bluzka jakoś mi się zaplątała i nie mogłam jej ogarnąć :oops: , druga jak się okazało była cała upaprana snickersem :shock: Bałam się, że moi pojadą beze mnie, bo komórka się zbiesiła i nie mogłam smsa wysłać, ciągle pokazywała mi jakieś durne animacje zwierzątek(kotka, delfina, foki). Ludu bożego coraz więcej się na sali robiło, ja w pałę zachodziłam, gdzie są kelnerzy i czemu nikogo z obsługi nie ma. Potem odwrócilam się i zobaczyłam kropka z merulką, którzy przybyli na jakąś prelekcję. A już szczytem absurdu był koleś, który wyłonił się zza ściany i powiedział, że zgubił Domagalskiego i czy ktoś widział Domagalskiego. Padłam :mrgreen:
merula - 14 kwietnia 2012, 21:23

teraz już pamiętam piąte przez dziesiąte, ale w ramach zawikłanej historii śniło mi się między innymi, że jakaś grupka, niecałkowicie forumowa plątała się po mieście, przy czym chociaż, częściowo był, to Gdańsk i nagle wyrwała na ślub Urbaniuków. i oni, po wyjściu z koscioło-urzędu zastanawiali się z ową paczką przyjaciół jak się urwać z korowodu życzeń, bo zaraz zaczynał się, zupełnie gdzie indziej, ślub Martvej. :roll:
shenra - 14 kwietnia 2012, 21:39

merula, o fak. Przebiłaś mnie, chylę czoła. :mrgreen:
ketyow - 4 maja 2012, 10:22

Od dziś koniec z książkami, nie mogę dłużej czytać, bo moja wyobraźnia wyczynia cuda. A może to efekt tego, że to był już ósmy dzień z rzędu pod wpływem alkoholu (ok, byłem zalany jak Fukushima po tsunami)? Zawiesiłem się w totalnie zwariowanym śnie, kompletny surrealizm, latające stworzenia podobne do jeży, trzymetrowy facet idący z nietoperzem na nosie, z jednej strony miasta świeci słońce i jest jasno, z drugiej noc, wszystko kompletnie realistyczne. Byłem przekonany o tym, że to sen, ba - byłem kompletnie świadomy, mogłem robić na co miałem ochotę, nie mogłem tylko się obudzić. Wyrwałem jakiemuś dziecku bawiącemu się na chodniku półlitrową puszkę z napojem, okazało się że to kakao, przyglądałem się nazwie, napisom - wszystko było tak naturalne, że chwilami nie chciało się wierzyć, że to naprawdę wytwór tylko mógzu - bo mimo, że było na pewno zwariowane, to było też równie rzeczywiste. Postanowiłem przydeptać sobie nogę i poczułem ból. Coś niesamowitego, jakbym znalazł się wewnątrz przedziwnego filmu. Trochę głupio zrobiłem, bo nie byłem pewien tego co mnie otacza, więc zamiast korzystać (przecież to był matrix, nie mogłem sam latać itd., ale wszystko co robiłem odczuwałem jakbym robił naprawdę, a robiąc to świadomie), to postanowiłem sprawdzać zdolności swojego mózgu. Kiedyś słyszałem, że w przypadku zawieszenia się w śnie, jeśli nie jest się pewnym czy to sen, trzeba pytać ludzi o to co robili - no to podbiegałem i wypytywałem co robili dziś wieczorem (o ile byłem akurat w fazie nocnej), ale odpowiedzi były całkiem logiczne, a jak jeden gość powiedział o jakichś ćwiczeniach rowerowych, ze szczegółami, mając jakieś fachowe określenia na wszystko, to skapitulowałem, równie dobrze ten gość mógłby istnieć naprawdę. Byłem ciekaw czy działają "normalne" metody przebudzenia się ze snu, więc chciałem popełnić samobójstwo. Ale świat stworzony przez podświadomość był nienaruszalny dla świadomości i się przed nią bronił, nie dość że nie mogłem siłą woli przenosić przedmiotów, to jeszcze gdy próbowałem się zabić, nie dawało rady. Jak chciałem skoczyć z wysokości, to nie dało rady wejść do żadnego okolicznego budynku. Jak wskakiwałem pod samochody, to udawało im się zatrzymać itd. Trzeba przyznać, że to była pierwsza rzecz, której nie zrobiłbym przecież naprawdę i też wymagała ode mnie wiele odwagi, co jeśli okazałoby się, że tamto było prawdziwe życie, a dotychczasowe to tylko długi sen? Albo, gdyby to był inny wymiar, czy nawet matrix? Tak czy owak, zabić się nie dało. No i wtedy doszedłem do wniosku, że będę korzystał po prostu z możliwości, skoro jestem gdzieś we śnie, totalnie bezkarny... No to zacząłem całować przypadkowe dziewczyny na ulicy, a wtedy zadzwonił budzik... To podziałało. Tak czy owak - jak niesamowitą maszyną jest ludzki mózg, jakich realnych obrazów może być źródłem. W jednej chwili, wymyślał setki nowych marek napojów, sklepy, generował całe miasto gdzie bym się nie obejrzał, osobowości każdej napotkanej osoby, coś nadzwyczajnego. Kiedy uderzę się w nogę, to wiem o tym tylko dzięki mózgowi, to tam się to dzieje, skoro więc symulacja świata była doskonała, tam też czułem ból, smaki, wszystko. Nawet dziewczyny dobrze całowały. Za pierwszym razem przerażające doświadczenie, chciałem się wyrwać, żeby się upewnić, że to tylko sen. Teraz chcę tam wrócić.
ihan - 9 czerwca 2012, 08:34

Niezwykle rzadko pamiętam co mi się śni, niestety.
Dzisiaj śniło mi się, że z Dalambertem obserwowaliśmy otwieranie tam i przybieranie wody rowach melioracyjnych. I że Fidel radził Martvej w sprawach sercowych w koszmarnie romantyczny i pełen metafor sposób. I że dostał bezterminowego bana (ale nie miało to nic wspólnego z radami).

feralny por. - 9 czerwca 2012, 08:39

ihan, za dużo forum. :mrgreen:
ihan - 9 czerwca 2012, 09:04

Na to wygląda :evil: .
Martva - 9 czerwca 2012, 09:06

ihan napisał/a:
I że Fidel radził Martvej w sprawach sercowych w koszmarnie romantyczny i pełen metafor sposób


omg :D

Żelazny - 4 września 2012, 21:07

Życie - zabija mnie to... boli i nie jest przyjemne - tęsknota też zabija...
tullia - 11 września 2012, 10:26

Śniło mi się, że wielka ryba chciała mnie zeżreć. A wczoraj jadłam ryby. Zemsta zza grobu. :lol:
joe_cool - 11 września 2012, 13:02

Rany, co mi się dzisiaj śniło :mrgreen: Krótki background - jest taki miły kolega, który mi się podoba, niestety jemu podoba się inna koleżanka. I wczoraj widziałam jakieś jego zdjęcia na spływie pontonem. A teraz sen:
Otóż śniło mi się, że mój klon (którym byłam ja, oczywiście) z jego klonem (no bo orginał przecież wolał koleżankę) robił małe fiku-miku, a potem nagle akcja przeniosła się na konwent fantastyczny, gdzie była rzeczona koleżanka i inna znajoma, które przed laty w konkursie na najlepsze przebranie zrobiły legendarne szoł z pontonem i właśnie się wybierały zrobić powtórkę :mrgreen:

ihan - 16 września 2012, 09:21

Śniło mi się, że poznałam Andrzeja Sapkowskiego i gadaliśmy, gadaliśmy, gadaliśmy. Super.
Martva - 23 września 2012, 11:31

Byłam na jakims wyjeździe typu zielona szkoła, wraz z kuzynką mieszkałyśmy w pokoju z moja francuską ciotka którą się zajmowałyśmy, a potem postawiłam się jakiemuś kolesiowi, przyszła jego obstawa, pobili mnie i wypadła mi większość zębów. Bogini, jak ja strasznie nienawidzę snów o wybijaniu/wypadaniu zębów. Brrr.
May - 23 września 2012, 17:43

Wczoraj snilo mi sie, ze Kat i kot (jeden z naszych krakowskich) walczyli o kanapke. Przy sniadaniu Kat opowiedziala mi, ze snilo jej sie, ze drugi z naszych krakowskich kotow porwal jej precla. Dziwne...
Martva - 23 września 2012, 19:29

Wiedziałam że wyrośnie z niej wiedźma, myślę że czas na zmianę koloru ;P:
Martva - 24 września 2012, 10:32

śniłam o rozprzestrzenianiu się cząsteczek w roztworze, ale nie dyfuzji. Obudziłam się o czwartej rano i zastanawiałam się jak to się nazywa. Brr.
fealoce - 24 września 2012, 10:45

Śniła mi się nureczka i Kruk - pamiętam, że sceneria była steampunkowa
Agi - 24 września 2012, 11:22

Ojciec mi się śnił. Ostatnio śni mi się prawie co noc.
illianna - 24 września 2012, 12:58

Martva napisał/a:
śniłam o rozprzestrzenianiu się cząsteczek w roztworze, ale nie dyfuzji. Obudziłam się o czwartej rano i zastanawiałam się jak to się nazywa. Brr.

Może turbulencja :mrgreen:

Turbulencja, przepływ burzliwy – w mechanice ośrodków ciągłych, reologii i aerodynamice – określenie bardzo skomplikowanego, nielaminarnego ruchu płynów. Ogólniej termin ten oznacza złożone zachowanie dowolnego układu fizycznego, czasem zachowanie chaotyczne. Ruch turbulentny płynu przejawia się w występowaniu wirów i innych struktur koherentnych, zjawisku oderwania strugi, zjawisku mieszania. Dziedzinami nauki, które analizują zjawiska związane z turbulencją, są: hydrodynamika, aerodynamika i reologia. Model matematyczny turbulencji próbuje się tworzyć na bazie teorii układów dynamicznych i teorii chaosu.

Ziemniak - 24 września 2012, 15:41

E tam, prędzej ruchy Browna ;P:
merula - 24 września 2012, 15:45

może coś wisi w powietrzu, bo dzisiejszej nocy kilkoro z członków forum powinno mieć solidną czkawkę lub bardzo piekące uszy. to z mojej strony.

jak zwykle, szczegółów nie pamiętam, ale mam wrażenie, że sporo sie działo.

Rafał - 24 września 2012, 18:55

Hm, kłuło mnie w boku i strzykało w kolanie, mówisz, że to przez Ciebie? Hm, zapamiętam... :wink:
wanda99 - 3 października 2012, 10:05

a mi ostatnio nic się nie śni :(
Żelazny - 11 października 2012, 18:21

A ja mam ostatnio sny erotyczne lub pseudoerotyczne - niestety nie śnię o Fidelu...! ;)
Martva - 11 października 2012, 18:27

A ja kiedyś śniłam ;P:
Żelazny - 11 października 2012, 18:32

Obudziłaś się? ;)
Martva - 11 października 2012, 18:33

Jestem tego (niemal) pewna ;P:
Żelazny - 11 października 2012, 18:36

Ja bym się chyba obudził u Niego w domu w pełnym wyposażeniu;)
Anix - 4 listopada 2012, 01:55

Mój przedostatni sen był dziwny. Śnił mi się Hannibal Lecter (Anthony Hopkins), który mnie próbował zaatakować nożem, a ja mu uciekałam balonem :?: a potem tym balonem wylądowałam na targowisku wśród handlarek słodyczami i Hannibal się tak wesoło uśmiechał, kiedy próbowałam nawiać...

Następny sen był już z gatunku tych horrorystycznych, a takowe rzadko miewam - przeprowadzano nade mną egzorcyzmy, strasznie się w tym śnie bałam, nie mogłam się ruszać i tylko słyszałam ten przerażający zaśpiew jakichś indiańskich szamanów. Obudziłam się zlana potem. I przedtem też.

Jeszcze jeden sen miałam całkiem niedawno i śniło mi się w nim, że przedzieram się przez jakiś cmentarz, gdzie na grobach siedzieli cicho zmarli. Nic mi nie chcieli zrobić, ale patrzyli na mnie oczami pustymi i zapadniętymi, w zupełnej ciszy. Niby nic strasznego, ale pamiętam, jak bardzo puste te oczy były... Masakra. Nie wiem, co się dzieje...

ihan - 10 stycznia 2013, 23:18

Akurat inspirowany sen, ale tym bardziej mnie ubawił. Ponieważ nasz Wydział stanął na granicy bankructwa, na teren weszli prokuratorzy (na najwyższym piętrze, na wieży niemal kazali sobie wyremontować pokoik), zaaresztowali wszystkie pieczątki i zażądali by wszystkie wydatki przechodziły przez nich, bo wprowadzają zarząd komisaryczny.
aniol - 20 lutego 2013, 12:08

kiedys dreczyly mnie koszmary typu "pismo z uczelni ze mam oddac dyplom bo mam niezaliczony lektorat jezykowy"
od kilku dni wrocily w wersji "znowu jestem w ogolniaku, za kilka dni koniec roku szkolnego a ja mam cos tam cos tam* albo zupelnie bez ocen, albo zagrozone niedostatecznym"


*cos tam cos tam zmienia sie co noc - od geografii po wos

Martva - 20 lutego 2013, 12:11

Ta, mam tak regularnie. Jest czerwiec, liceum, a ja od początku roku ani razu nie byłam na matematyce ;) Albo jestem na studiach, magisterka się zbliża, i nagle się okazuje że mam do zaliczenia jakiś totalnie odczapisty i niezwiązany przedmiot.
Każeł Rzelazny - 20 lutego 2013, 13:26

Sen mara...
Melisę na nerwy trzeba pić przed zaśnięciem, albo chociaż piwo... ;P: albo przeczekać, aż trauma szkolna (tudzież inna) minie z wiekiem... :?


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group