|
Science Fiction Fantasy i Horror nr 45 |
|
Nowy numer SFFH
|
|
01.07.2009. |
|
Spotkanie drugie - jeszcze trochę o zmianach oraz planach Ani się spostrzegłem, a już upłynął kolejny miesiąc. Może przemknął tak szybko dlatego, że wraz z zespołem redakcyjnym mieliśmy mnóstwo pracy. Pracy, która ma na celu jedno: poprawę jakości, a co za tym idzie podniesienie pewnego parametru, który roboczo mogę określić jako współczynnik zadowolenia odbiorcy. Zdaję sobie sprawę, że niektóre zmiany dokonujące się w piśmie jednym odpowiadają, zaś u innych budzą sprzeciw. Tym drugim mogę powiedzieć tylko jedno – organizm, aby funkcjonował, musi się rozwijać, podlegać procesom ewolucyjnym. Jak zresztą sami mieliście już okazję zauważyć, jeśli chodzi o zawartość merytoryczną, SFFiH pozostaje tym, czym było do tej pory, to znaczy czasopismem literackim, przedstawiającym zarówno twórców znanych i lubianych, jak i debiutantów.
Bieżący numer zaczynamy od razu od pewnej niespodzianki, którą zresztą na pewno widać od razu, kiedy weźmie się go do ręki. Mamy więcej stron za tę samą cenę! Jeśli ktoś obawiał się, że po przejęciu periodyku przez Fabrykę Słów będziemy mieli mniej treści, a więcej reklam i materiałów promocyjnych, może już chyba poczuć się uspokojony. |
|
Czytaj całość…
|
|
Fragment opowiadania Tomasza Bochińskiego |
|
Fragment opowiadania Magdaleny Kozak |
|
Nowy numer SFFH
|
|
23.06.2009. |
|
Już teraz mamy dla Was fragment opowiadania Magdaleny Kozak, który znajdziecie w lipcowym numerze "Science Fiction, Fantasy i Horror"!
Zapraszamy do lektury!
|
|
Czytaj całość…
|
|
Fragment opowiadania Mileny Wójtowicz |
|
Nowy numer SFFH
|
|
17.06.2009. |
![]() Specjalnie dla Was udostępniamy fragment opowiadania "Pewnej dniocy we Wraslowie" Mileny Wójtowicz z lipcowego numeru "Science Fiction, Fantasy i Horror". |
|
Czytaj całość…
|
|
Science Fiction, Fantasy i Horror 44 |
|
Numery archiwalne
|
|
27.05.2009. |
|
Co nowego w państwie duńskim?  „Lecz zaklinam, niech żywi nie tracą nadziei” nawoływał Juliusz Słowacki, którego rok – notabene – właśnie obchodzimy. Z drugiej strony, Dante promował bardziej pesymistyczną postawę pod hasłem „Porzućcie nadzieję wy, którzy tu wchodzicie”. Optymizm i pesymizm są postawami wiążącymi się z faktem, że świat wokół nas pozostaje w ruchu, a ruch oznacza zmiany... Właśnie... Zdaję sobie sprawę, że każda zmiana jest niepokojąca, może wywoływać skrajne myśli i skrajne emocje. Dlaczego o tym piszę? Nietrudno odgadnąć: w periodyku pod swojsko brzmiącą nazwą Science Fiction Fantasy i_Horror właśnie nastąpiły pewne przetasowania. Dziś, kiedy witam wszystkich siedząc już w fotelu redaktora naczelnego, zdaję sobie sprawę, że wielu z Was zastanawia się, jak to będzie i czy zmiana wyjdzie ulubionemu czasopismu na dobre. Pragnę więc zaapelować słowami wieszcza – nie traćcie nadziei! Co najmniej równie mocno jak Wam zależy mi na tym, aby SFFH funkcjonowało na najwyższym poziomie, rozwijając się ku zadowoleniu czytelników.
|
|
Czytaj całość…
|
|
Science Fiction, Fantasy i Horror 43 |
|
Numery archiwalne
|
|
04.05.2009. |
Ze sceny zejść niepokonanym.
Zapewne wielu z Was przyjęło informację o zmianie na stanowisku redaktora naczelnego jako klasyczny żart primaaprilisowy. Jeśli tak było, daliście się podejść. Informacja ta jest bowiem w pełni prawdziwa. Numer czerwcowy będzie miał nowego wydawcę i nowego redaktora prowadzącego. Zanim ich jednak przedstawię, chciałbym podsumować pokrótce osiem ostatnich lat. Dawno temu, w czasach gdy wszyscy potrafili tylko głosić wyższość obcych autorów (w tym zbiorze znajduje się wielu ludzi roszczących sobie dzisiaj prawa do restauracji polskiej fantastyki), zaryzykowałem własnym majątkiem oraz nazwiskiem, aby wykazać, iż jest odwrotnie. Najpierw nabijano się ze mnie, i to zupełnie otwarcie, potem próbowano przemilczeć to, co robiłem, a gdy kolejne numery pisma wychodziły regularnie, dostarczając znakomitych tekstów dzięki wcześniejszej polityce wydawniczej gromadzonych latami w szufladach czołowych polskich twórców, rozpoczął się w końcu wyścig szczurów. Po dwóch latach istnienia pisma, kiedy jasne się stało, że można sprzedawać polskich autorów nie gorzej od zachodnich, wielu spróbowało wyszarpać dla siebie kawałek tego tortu. Na rynku prasowym nie ocalał z tej ferajny praktycznie nikt – choć prób było wiele, i amatorskich, i korporacyjnych (zauważam istnienie MF, ale uwierzcie mi, ten tytuł trudno brać pod uwagę, traktując temat czasopism poważnie). Spośród wydawnictw książkowych tylko Fabryka Słów może dzisiaj odtrąbić pełen sukces – zdominowała scenę w naprawdę znacznym stopniu, gromadząc w swojej stajni najbardziej obiecujących autorów starego i młodego pokolenia. A dawne Science Fiction, wydawane siłami człowieka, który był redaktorem naczelnym, sekretarką i magazynierem w jednej osobie, ewoluowało powoli, nie bez perturbacji, zmieniając oblicze, i po niemal dekadzie nieprzerwanych walk nadal stoi pewnie na nogach, dzierżąc pasy mistrzowskie w każdej chyba kategorii. |
|
Czytaj całość…
|
|